Trupia otucha

Okładka książki Trupia otucha
Dan Simmons Wydawnictwo: Mag fantasy, science fiction
967 str. 16 godz. 7 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Tytuł oryginału:
Carrion Comfort
Wydawnictwo:
Mag
Data wydania:
2014-02-21
Data 1. wyd. pol.:
2014-02-21
Data 1. wydania:
2009-11-29
Liczba stron:
967
Czas czytania
16 godz. 7 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374804196
Tłumacz:
Wojciech Szypuła
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Jam twój skryty człowiek


Link do recenzji

932 55 94

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
309 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
680
678

Na półkach:

Dan Simmons pisze - między innymi - świetne powieści grozy, w których dotąd nie przeszkadzało mi to, że są to powieści zazwyczaj obszerne. Zwykle uzupełnieniem świetnych fabuł był klimat, który budował autor, a to przez osadzenie ich w interesujących realiach i przestrzeni ("Terror"), lub za pośrednictwem zręcznego i pomysłowego połączenia wątków historycznych i włączenia znanych postaci (Dickens, czy Wilkie Collins w "Droodzie") w ramy horroru czy - w końcu - odwołanie się do nostalgii za "cudownymi" dziecięcymi latami ("Letni sen").

W "Trupiej otusze" niemal nic z tego nie znajdziecie. Nawet jeśli pisarz odwołuje się do historycznych wydarzeń czy postaci, wkomponowując je w rzeczywistość swej powieści, w realia, w których istniejące i pozostające w ukryciu, pociągające za sznurki sadystyczne "mentalne wampiry" / "władcy marionetek", okazują się manipulować wielkimi i maluczkimi oraz prokurować część wydarzeń, które znamy z annałów - ba, niektóre słynne postaci okazują się być "jednymi z nich" a wiele słynnych zamachów, to też ich sprawka - to nie wychodzi mu to tak dobrze, jak w wielu wcześniejszych powieściach.

Książka jest rozciągnięta nad miarę i chociaż zdarzają się bardzo emocjonalne fragmenty - najlepszą jej częścią jest chyba opowieść Saula Laskiego, polskiego Żyda ocalałego z obozu zagłady, której ekstremalny punkt, makabryczna "gra w szachy", jest jednym z najlepszych momentów w twórczości Simmonsa, jaką do tej pory poznałem - ale poza tymi kilkoma chwilami niewiele uzasadnia objętość "Trupiej otuchy" (a jest to, dodam, prawie 1000 stron!).

Zatęskniłem za Danem Simmonsem i dlatego sięgnąłem po "Trupią otuchę". I muszę przyznać, ze na jakiś czas mam dość. Mogę (muszę) sobie autora odpuścić, bo strasznie się przy tej książce umęczyłem. Osobom nie znającym tej części twórczości pisarza (a jedynie z książek o "Hyperionie" i "Endymionie"), polecałbym jednak horrory wymienione wyżej... Niestety, tym razem się nie udało.

Dan Simmons pisze - między innymi - świetne powieści grozy, w których dotąd nie przeszkadzało mi to, że są to powieści zazwyczaj obszerne. Zwykle uzupełnieniem świetnych fabuł był klimat, który budował autor, a to przez osadzenie ich w interesujących realiach i przestrzeni ("Terror"), lub za pośrednictwem zręcznego i pomysłowego połączenia wątków historycznych i włączenia...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
54
38

Na półkach:

Jak na Simmonsa raczej średnia. Zbyt rozwleczona,fabuła mnie nie powaliła.

Jak na Simmonsa raczej średnia. Zbyt rozwleczona,fabuła mnie nie powaliła.

Pokaż mimo to

0
avatar
965
949

Na półkach: , ,

7,5/10

7,5/10

Pokaż mimo to

1
Reklama
avatar
533
504

Na półkach: , , , ,

„Trupia Otucha” to wyborna mieszanka horroru i przygodowego dramatu sensacyjnego, z jednej strony skutecznie strasząca spiętrzeniami efektownych jump scare’ów, z drugiej wypełniona akcją, strzelaninami, pogoniami, spiskami i operacjami tajnych służb. Grubo ponad 1000 stron znika w oczach.
+
W Charleston wybucha orgia szalonej przemocy. Dziewięcioro obcych sobie osób, w różnym wieku i z różnych środowisk, połączonych jedynie tym, że los zetknął je w jednym miejscu o jednym czasie, morduje się wzajemnie. Oprócz szukającej jakiegoś punktu wspólnego zbrodni policji w sprawę angażuje się córka jednego z zamordowanych, Natalie Preston i nowojorski psychiatra, Saul Laski. Laski w czasie II wojny światowej był więźniem niemieckiego obozu śmierci. Był tam świadkiem zbrodni, dokonywanych przez oficera SS Wilhelma van Borchardta, obdarzonego tajemniczą mocą pozwalającą mu kierować wolą innych ludzi. Od zakończenia wojny usiłował wytropić zbrodniarza. Śledztwo wykazuje że punktem zapalnym fali zbrodni było spotkanie trojga starszych ludzi, dwu pań i producenta filmowego z Hollywood. Jedna z kobiet zginęła zamordowana, druga zniknęła bez śladu, producent zaś, podobno, zginął w katastrofie samolotowej.
Laski podejrzewa, że cała trójka to istoty obdarzone mocą kontroli innych ludzi, że to porachunki między nimi doprowadziły do mordów, a co najważniejsze - że producent to właśnie jego poszukiwany SS-mann i że wcale nie zginął w katastrofie. Wspólnie z szeryfem Gentrym i Natalie rozpoczynają poszukiwanie trzeciej kobiety.

Nie tylko trójka bohaterów szuka staruszki. W USA istnieje tajne stowarzyszenie, określające się mianem „klubu wyspiarskiego”. Klub tworzy pięciu dysponujących wielką władzą polityczną mężczyzn, obdarzonych Mocą podobną do „trójki z Charleston”. Misję odnalezienia innych podobnych im istot powierzają oni innemu hollywoodzkiemu mogulowi, starającemu się o przyjęcie do grona członków stowarzyszenia

Za uciekającą Melanie Fuller ciągnie się ślad kolejnych zbrodni, który wiedzie do Filadelfii, gdzie dojdzie do wielkiej konfrontacji pomiędzy Klubem (w imieniu którego działać będą siły policyjne i wywiadowcze USA), poszukiwaczami wspomaganymi przez lokalny gang oraz wampirzycą i kierowanymi przez nią, zniewolonymi osobami.

Sensacyjny finał powieści rozegra się na wyspie, na której członkowie „klubu” urządzają coroczne krwawe gry w których sterowani przez psychiczne wampiry niewolnicy zabijają się wzajemnie (tak, skojarzenia z „Hunger Games” czy „Battle Royale” jak najbardziej uzasadnione). Na wyspę wraz z innymi „zawodnikami” przybywa bowiem, w charakterze jednosobowego komando … doktor Saul Laski (tak, skojarzenia „Wejściem Smoka” czy „Commando” jak najbardziej uzasadnione, tyle, że zamiast Bruce Lee czy Arniego mamy 60letniego żydowskiego psychiatrę…). No i, wbrew wszelkiemu rozsądkowi, okaże się wampiry dostaną wciry…
+
Wampiry to wciąż potężne, budzące grozę potwory, nadludzkie i nieludzkie, ale z dzisiejszej perspektywy trzeba przyznać, że ich „klasyczny” modus operandi - wgryzanie w szyję, nieco się zestarzał i nikogo już dzisiaj nie przestraszy. Oczywista seksualizacja tego aktu prowadzi raczej do klimatów rodem z soft porno(zarówno w ujęciu hetero jak i i homoseksualnym), bądź do romansowości a’la „Zmierzch”.
I w tym momencie na scenę wkracza Dan Simmons i jego „wampiry” - całe na czarno. To , technicznie rzecz biorąc, w ogóle nie są wampiry, raczej jacyś „ESPerzy”, ludzie obdarzeni nadzwyczajnymi mocami psychicznymi. Te ich moce i sposób, w jaki są wykorzystywane w powieści wiodą do wspaniałych rezultatów fabularnych. Psychiczna dominacja, kontrola umysłu ofiar, sterowanie innymi wywołuje atmosferę totalnej paranoi. Czytelnik nie wie, kto, kiedy i w jakim momencie zacznie „służyć” wampirom. Wspaniałym tego przykładem jest epicka w swych rozmiarach rzeźnia otwierająca powieść. Naprawdę, mało co dorównuje intensywności tej, ma się wrażenie, nie kończącej się orgii przemocy, gdzie w morderczy szał wpadają kolejne przypadkowe osoby (wśród nich staruszki i dzieci!). Tutaj Simmons fabularnie ociera się o klimat rodem z filmu „The Thing” (gdzie na podobnej zasadzie staramy się zgadnąć, w którym z badaczy „siedzi” potwór).

Wydarzenia nie tracą nic na atrakcyjności w Filadelfii, zmienia się nieco ich klimat. Zdecydowanie na plan pierwszy wysuwa się bowiem oszałamiająca tempem i fabularnym rozmachem sensacyjna akcja, wypełniona strzelaninami i pościgami.

Część trzecia powieści, rozgrywająca się przed wszystkim na „wyspie wampirów” to już czystej wody przygoda, rodem wprost z VHSowych sensacyjnych akcyjniaków spod znaku „Rambo” czy „Commando”.
Niestety, również ta właśnie finałowa część budzi nieco zastrzeżeń, które można ubrać w parafrazę znanego cytatu - „To mają być wszechmocne, rządzące światem „wampiry”? To jakaś popierdółka!”.
Łatwość, z jaką przypadkowym w końcu bohaterom udają się wszystkie, najbardziej nawet absurdalne i pozornie niemożliwe do realizacji plany, „plot armor” ich otaczający, absurdalne i nielogiczne wolty fabularne i w końcu samobójcza wręcz nonsensowność zachowania samych wampirów trochę rozczarowują wymagającego czytelnika. Nie do tego stopnia, by ocena całościowa „Trupiej Otuchy” miała wypaść źle, ale jednak nieco osłabiając wcześniejsze zachwyty (pamiętacie Grę O Tron? No właśnie).

Ciekawa jest sprawa z bohaterami. Do tych pozytywnych Simmons nie ma specjalnie lekkiej ręki. Ani straumatyzowany obozową przeszłością psychiatra, ani jego pomocnicy nie przekonują, są tylko papierowymi bytami służącymi głównie do przenoszenia przygodowej fabuły z miejsca na miejsce. Podobnie członkowie Klubu Wyspiarskiego i demoniczny SS-mann, to dość generyczni villaini. Wyróżnia się z ich grona jedynie groteskowa postać lubieżnego i wulgarnego producenta Tony Haroda. Ale wszystko nadrabia Melanie Fuller, pogrążająca się w szaleństwie wampirzyca, przerażająca i jednocześnie przejmująca. Szokujący jest kontrast pomiędzy jej subiektywnym oglądem sytuacji (oglądamy część wydarzeń z jej perspektywy), lekkim, młodzieńczym wręcz rytmem opowieści, a tym tym jak wygląda w rzeczywistości - stara, obłąkana, gnijąca za życia wampirzyca. Wspaniałe.

Warto zwrócić uwagę na ciekawą technikę narracyjną stosowaną przez Simmonsa, taką trochę „na zakładkę”. Ważne wydarzenia najpierw są tylko „zapowiadane” przez suche podanie samych faktów; czytelnik początkowo nie nie zna żadnych szczegółów z nimi się wiążących, by dopiero potem z detalami dowiedzieć się o co chodziło (tak było np. w wypadku zamachu bombowego u senatora, rzezi gangów w Filadelfii, uwolnieniu Natalie).

1200 stron, jakie składają się na „Trupią Otuchę” to wydaje się dużo, być może nieco za dużo (zbędne jest np. „racjonalizowanie” mocy psychicznych, długie a mętne wyjasnienia dotyczące fal alfa, oddziaływania theta i temu podobnych) ale żywe tempo i, dosłownie, bezlik wydarzeń i przygód powodują, że książkę czyta się bardzo lekko i szybko. Nie przeszkadzają nawet zawarte w niej różne przemyślenia Simmonsa dotyczące natury społecznej czy politycznej. Są (w przeciwieństwie do np. irytującego Koontza czy pociesznego Guya N. Smitha) błyskotliwe i inteligentne (np. te o nienawiści do dziecka jako syndromie niedojrzałości dorosłych czy o zemście jako tragicznym imperatywie mściciela).

„Trupia Otucha” to kanon literackiej grozy - jego znakomity pomysł wyjściowy i rozmach fabularny, z jakim został on rozpisany pozwalają zapomnieć nawet o pomniejszych nielogicznościach sensacyjnej akcji. Materiał na świetny, przebojowy serial. Koniecznie trzeba przeczytać.

„Trupia Otucha” to wyborna mieszanka horroru i przygodowego dramatu sensacyjnego, z jednej strony skutecznie strasząca spiętrzeniami efektownych jump scare’ów, z drugiej wypełniona akcją, strzelaninami, pogoniami, spiskami i operacjami tajnych służb. Grubo ponad 1000 stron znika w oczach.
+
W Charleston wybucha orgia szalonej przemocy. Dziewięcioro obcych sobie osób, w...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
640
153

Na półkach: , ,

Ogólnie to książka jest niemal równie dobrze zrobiona jak inne utwory Simmonsa, tylko fabule brakuje jakiejś większej tajemnicy i zagadki jaka była w Hyperionie, bo wszystko jest przez sposób prowadzenia narracji mniej więcej jasne, a drugą wadą jest moim zdaniem jej nadmierne rozwleczenie.

Ogólnie to książka jest niemal równie dobrze zrobiona jak inne utwory Simmonsa, tylko fabule brakuje jakiejś większej tajemnicy i zagadki jaka była w Hyperionie, bo wszystko jest przez sposób prowadzenia narracji mniej więcej jasne, a drugą wadą jest moim zdaniem jej nadmierne rozwleczenie.

Pokaż mimo to

1
avatar
300
181

Na półkach:

O rany, jakie to było ... słabe. To chyba jedna z pierwszych książek autora, ponieważ o ile pomysł był niezły, to wykonanie wypełnia wszystkie podpunkty z mojej osobistej listy charakteryzującej źle napisane książki. Poza tym nie jest to fantasy, ani tym bardziej science fiction - to przygodowo-sensacyjna historia, pełna zbędnych szczegółów oraz tak nieprawdopodobnych zwrotów akcji i zbiegów okoliczności, że Remigiusz Mróz wysiada ;)

O rany, jakie to było ... słabe. To chyba jedna z pierwszych książek autora, ponieważ o ile pomysł był niezły, to wykonanie wypełnia wszystkie podpunkty z mojej osobistej listy charakteryzującej źle napisane książki. Poza tym nie jest to fantasy, ani tym bardziej science fiction - to przygodowo-sensacyjna historia, pełna zbędnych szczegółów oraz tak nieprawdopodobnych...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
470
146

Na półkach:

Za sprawą Terroru i Hyperiona, Dan Simmons stał się jednym z moich ulubionych autorów. Dobranie się do Trupiej Otuchy było więc, tylko kwestią czasu.

Wedle słów Davida Morella, Trupia Otucha jest jedną z nielicznych poważnych prób reinterpretacji wampiryzmu. Ciężko się z tą tezą nie zgodzić. Simmons opowiada nam o wampirach umysłowych, którzy za pomocą swoich parapsychicznych macek potrafią w kilka sekund złamać naszą wolą i uczynić z nas podległe sobie zombie. Oryginalność jest drugim imieniem autora i nie ukrywam, że sama książka jest również dość specyficzna. Nie dosć, że autor miesza horror z kinem akcji klasy B, to znalazł nawet miejsce na przedstawienie tragedii II Wojny Światowej. Momentami było tego wręcz za dużo. Rozległe opisane sceny akcji momentami sięgały himalajów absurdu. Przez to, fabuła sprawiała wrażenie mocno naciąganej - trzymającej się w kupie jedynie przy pomocy gumy do żucia. Znacznie lepiej prezentuje się zarys psychologiczny bohaterów dramatu. Postaci pobocznych jest dużo, ale wszyscy są charakterystyczni i nieszablonowi. Mocny rys psychologiczny jest z resztą elementem stałym we wszystkich książkach Simmonsa. Mimo wszystko, mam nieodparte wrażenie, że Trupia Otucha zyskałaby na mocnym odchudzeniu. Cała idea jest nam przedstawiona już w ciągu pierwszych 50 stron. Reszta książki (mamy tu 968 stron!) to intrygi, przeplatane z dennymi scenami akcji. Ciężko w ten sposób utrzymać napięcie i to również nie do końca tutaj udało się Simmonsowi, tak dobrze jak w Hyperionie lub Terrorze. Tam powolutku wykładał karty na stół. Tutaj już na samym początku podał nam całą filozofię na tacy.

Trupią Otuchę oceniam pozytywnie. Nie po drodze mi było ze wszystkimi pomysłami Simmonsa, ale jest to książka dobrze napisana. Mimo wszystko, nie jest to literatura takiej klasy jak wspomniana przeze mnie wcześniej dylogia Hyperiona i Terror.

Ocena: 7/10

Za sprawą Terroru i Hyperiona, Dan Simmons stał się jednym z moich ulubionych autorów. Dobranie się do Trupiej Otuchy było więc, tylko kwestią czasu.

Wedle słów Davida Morella, Trupia Otucha jest jedną z nielicznych poważnych prób reinterpretacji wampiryzmu. Ciężko się z tą tezą nie zgodzić. Simmons opowiada nam o wampirach umysłowych, którzy za pomocą swoich...

więcej Pokaż mimo to

29
avatar
2131
194

Na półkach: , , , , , ,

Pokonała mnie ta książka. Groza mająca prawie 1000 stron, to gruba przesada. Trudno jest w takim układzie podtrzymywać napięcie, przestawiać ciekawe sytuacje, ograniczyć bohaterów i ich charaktery, ciągle utrzymywać zainteresowanie czytelnika. Dlatego dobrnęłam mniej więcej do połowy i nie mam ochoty i czasu na resztę.
Jak raczej lubię twórczość Simmonsa (nie liczę "Abominacji", bo literatura górska to nie moja bajka), tak tutaj to popłynął, wydumał i poszedł na objętość, a nie jakość.
Dla wytrwałych i prawdziwych fanów autora. I dla tych którzy mają tak ze 3 tygodnie wolnego czasu...

Pokonała mnie ta książka. Groza mająca prawie 1000 stron, to gruba przesada. Trudno jest w takim układzie podtrzymywać napięcie, przestawiać ciekawe sytuacje, ograniczyć bohaterów i ich charaktery, ciągle utrzymywać zainteresowanie czytelnika. Dlatego dobrnęłam mniej więcej do połowy i nie mam ochoty i czasu na resztę.
Jak raczej lubię twórczość Simmonsa (nie liczę...

więcej Pokaż mimo to

15
avatar
231
177

Na półkach: , ,

Podobno Stephen King powiedział o Danie Simmonsie, że "pisze jak Bóg". Nie znalazłam źródła tego cytatu, więc trudno mi go zweryfikować, ale jeśli już, to bym prędzej powiedziała, że jak Szatan, bo tylko czart mógłby pisać tak ordynarnie dobrze. Simmons pisze jak wirtuoz. Poruszając się w wielu gatunkach, tematykach, płaszczyznach historycznych, wybiegając w przyszłość, cofając się w czasie, kreśląc arktyczne wyprawy i londyńskie zaułki, manewrując między wampirami umysłów, a wszechpotężnym Technojądrem potrafi czarować, ekscytować, grać dreszczami emocji, olśniewać wyobraźnią, kunsztem słowa i głębią myśli. Jego "Terror", dylogia "Hyperiona", "Drood", a teraz i "Trupia otucha" są książkami skończonymi, takimi, w których trudno mi doszukać się jakichkolwiek wad.
.
Zdarzają mu się potknięcia. Taka "Abominacja" na przykład: perfekcyjna w opisie, w lekturze - już niekoniecznie. Zbyt żmudna, zbyt drobiazgowa, z kuriozalnym zakończeniem, w którym brakowało jedynie Marsjan Tima Burtona, kumkających "Ack! Ack! Ack!" Niemniej, docenić należy w niej podbudowę, dbałość o realia, ogrom włożonej pracy, łączenie wątków. Nawet średni Simmons to wciąż dobry Simmons. To samo można docenić w "Trupiej otusze", z tym, że w tej ostatniej mamy też porywającą intrygę fabularną, elementy horroru, zaskakującej sensacji, dramatu i dreszczowca. I wszystko tu gra, nie ma słabszego elementu, jedna forma komplementuje kolejną, a czytelnik od początku zostaje wrzucony w wir zdarzeń. Na pozór może się wydawać, że połączenie w jednej powieści nazistów, wampirów, spisków politycznych, starć gangów i zemsty żydowskiego naukowca nie ma szans powodzenia ("Dan, to je*nie"), że to hybryda, który urodzi zdeformowanego, niedającego się czytać literackiego potworka. Zaręczam, że nic bardziej mylnego, bo "Trupia otucha" to nieprzyzwoicie, bezwstydnie dobry czytelniczy monolit. Zaczyna się w obozie koncentracyjnym w Chełmnie, prowadzi do Stanów Zjednoczonych początku lat 80., odwiedzając po drodze Charleston, Los Angeles, Filadelfię, Waszyngton, cofając się do przedwojennego Bad Ischl i urokliwego Café Zauner (z ciekawości sprawdziłam i cukiernia istnieje nadal), zahaczając o Cezareę w Izraelu, Tijuanę w Meksyku i tajemniczą Dolmann Island. Akcja nie zwalnia biegu, momentami pozbawia tchu, innym razem pozwala zaczerpnąć powietrza, by po chwili trzepnąć plot twistem albo wdzierającą się do umysłu sceną (kto przeczyta o nazistowskich partiach szachów już nigdy nie pozbędzie się tej wizji z głowy). Takiego Simmonsa uwielbiam, takiego chcę dostawać więcej i więcej. Nie przesadzę, stwierdzając, że "Carrion Comfort" już w styczniu wskoczyła na listę najlepszych książek roku.
.
Koniec recenzji pochwalnej, można się rozejść. Bo uwierzcie mi, mogłabym tak piać jeszcze długo. Do następnego Simmonsa! Czyli pewnie w okolicach niebawem wznawianej "Pieśni bogini Kali" od Wydawnictwa Vesper, którą już teraz bardzo polecam 🖤

Podobno Stephen King powiedział o Danie Simmonsie, że "pisze jak Bóg". Nie znalazłam źródła tego cytatu, więc trudno mi go zweryfikować, ale jeśli już, to bym prędzej powiedziała, że jak Szatan, bo tylko czart mógłby pisać tak ordynarnie dobrze. Simmons pisze jak wirtuoz. Poruszając się w wielu gatunkach, tematykach, płaszczyznach historycznych, wybiegając w przyszłość,...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
211
145

Na półkach: , ,

Moja pierwsza książka tego autora. Troche przeraziła mnie liczba stron. Nie żałuje ze zabrałem się za czytanie tej książki. Bardzo dobrze mi się ja czytało. Mialem może jeden moment zmęczenia. Pomysl na wampiry umysłowe w punkt. Co mi sie mniej podobało: mocno sugestywne opisy erotyczne pomyślałem ze te fragmenty książki tracą trochę literatura "pulp". Całość oceniam bardzo dobrze.

Moja pierwsza książka tego autora. Troche przeraziła mnie liczba stron. Nie żałuje ze zabrałem się za czytanie tej książki. Bardzo dobrze mi się ja czytało. Mialem może jeden moment zmęczenia. Pomysl na wampiry umysłowe w punkt. Co mi sie mniej podobało: mocno sugestywne opisy erotyczne pomyślałem ze te fragmenty książki tracą trochę literatura "pulp". Całość oceniam...

więcej Pokaż mimo to

9

Cytaty

Więcej
Dan Simmons Trupia otucha Zobacz więcej
Dan Simmons Trupia otucha Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd