„Pieśni bogini Kali” – słynna powieść Dana Simmonsa teraz w nowym wydaniu
Dan Simmons to postać, której fanom literatury gatunkowej przedstawiać nie trzeba – wszechstronny, wielokrotnie nagradzany autor (m.in. World Fantasy Award, British Fantasy Award, Locus, Nebula czy Hugo), zasłynął pod koniec lat 80. XX wieku, uznaną już za klasyczną, powieścią science fiction „Hyperion”. Simmons nie dał się jednak zaszufladkować jako twórca kojarzony wyłącznie z nurtem fantastyki naukowej. Jest to autor, który świetnie się czuje w różnorodnych gatunkach literackich. W jego dorobku znajdziemy zarówno kryminały (np. „Ostrze Darwina”), jak i horrory („Letnia noc”, „Trupia otucha”, „Terror”, „Abominacja”), czy powieści historyczne („Drood”).
Cechą charakterystyczną prozy Dana Simmonsa są liczne nawiązania do klasyków literatury. W jego książkach odnaleźć możemy motywy zaczerpnięte chociażby z dzieł Keatsa, Chaucera, Dickensa, Homera, Szekspira, Dantego, Prousta, Nabokova czy Poego. Simmons to też nieprzeciętny erudyta, wszechstronny intelektualista, pisarz tzw. „starej daty”, który poza niepodważalnym talentem do snucia historii, udowadnia, że jest tytanem pracy – skrupulatnie przygotowuje się bowiem do podejmowanych w swojej twórczości tematów. Sposób, w jaki osadził akcję „Terroru”, „Abominacji” czy „Drooda” w realiach historyczno-geograficzno-techniczno-obyczajowych, zadziwiał nie tylko przeciętnych miłośników literatury rozrywkowej, ale i specjalistów z danych dziedzin nauki. Na jeszcze większe uznanie zasługuje jego umiejętność płynnego wplatania w prawdziwe wydarzenia wątków stricte fikcyjnych. Styl i sposób, w jakim snuje fantastyczne domysły na temat niewyjaśnionych okoliczności i losów wypraw sir Franklina czy Mallory’ego, zasługuje na uwagę każdego czytelnika, nie tylko fana literatury gatunkowej. Miejsca akcji w jego książkach (i to niezależnie, czy fabuła dzieje się na obcych planetach, czy w rzeczywiście istniejących lokalizacjach) zachwyca szczegółami i klimatem; autor w plastyczny sposób oddaje detale, sprawiając, że czytelnik widzi, słyszy i czuje je z niemal równą intensywnością co bohaterowie na kartach powieści.
Ta sumienność w oddawaniu realiów widoczna była już od początku jego kariery. W wydanej w 1985 roku debiutanckiej „Pieśni bogini Kali” – nagradzanej (World Fantasy Award w 1986 roku) i docenionej przez fanów i krytyków powieści – autor zabiera nas w podróż do Kalkuty lat 70. XX wieku, do miasta rozległego, dusznego, brudnego, wilgotnego, przesiąkniętego atmosferą tajemnicy i nieuchwytnego zagrożenia. Kalkuty tak odległej, i to zarówno geograficznie, jak i kulturowo od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni na co dzień, że już samo umiejscowienie w niej akcji książki czyni ją wyjątkową i fascynującą. Kalkuty tętniącej życiem, pulsującej, pełnej kolorów, zapachów, dźwięków. Ale to miasto ma również swoje ciemne strony, Kalkuta jest zachłanna, nienasycona, ma swoje niebezpieczne zakamarki i mroczne sekrety, a w jej trzewiach rozbrzmiewa nieuchwytna z pozoru pieśń, wzmacniana zapachem kadzideł i ludzkiej krwi. Wyznawcy pradawnych kultów czują, że nadchodzi ich czas, pora na wyjście z cienia i ogłoszenie światu swojego odrodzenia.

Do Kalkuty, wraz z żoną i nowo narodzoną córką, przybywa Robert Luczak, wysłannik amerykańskiego czasopisma literackiego, który ma za zadanie pozyskać prawa do publikacji nowego poematu słynnego hinduskiego poety Dasa. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Das, uczeń noblisty Rabindranatha Tagore’a, kilka lat wcześniej został uznany za zmarłego. Luczak za wszelką cenę próbuje się z nim spotkać, aby potwierdzić autentyczność dzieła. Wplątuje się jednak w intrygę, którą zaplanowali czciciele potężnej patronki miasta, krwawej i okrutnej Kali… bogini bólu i zniszczenia, czasu i śmierci, bezlitosnej pani kosmicznego ładu. Luczak stanie oko w oko z tajemnicami, których poznanie sprowadzi najprawdziwszy horror na niego i jego rodzinę.
Mimo podjętego tematu, nie mamy w powieści do czynienia z nadmiernym epatowaniem brutalnymi scenami. Jej główną siłą jest niespieszne budowanie klimatu, powolne wciąganie czytelnika w realia Kalkuty. Wraz z Luczakiem przemierzamy ciasne uliczki, mroczne zaułki, gubimy się w wiecznie przemieszczającym się tłumie, spotykamy niezwykłe postaci i poznajemy krok po kroku prawdziwe oblicze tego niezwykłego miasta.
Niewątpliwie dodatkową charakterystyczną cechą prozy Simmonsa jest swego rodzaju literacka interdyscyplinarność – trudno którąkolwiek jego powieść przyporządkować do jednego tylko gatunku, autor swobodnie bowiem je miesza, tworząc dzieła jedyne w swoim rodzaju. Zalążek tej cechy widać także w „Pieśni bogini Kali”, która choć powszechnie uważana za horror, jest raczej thrillerem. Co prawda fabuła, wraz z rozwojem akcji, zmierza ku grozie, ta jednak nie jest namacalna. Opowieść budzi lęk bardziej sugestią zła skupionego wokół tytułowej Kali, niż rzeczywiście ją z nim uosabia.
W najnowszym wydaniu powieści, które ukazało się 14 kwietnia nakładem Wydawnictwa Vesper, lekturze debiutanckiej powieści Simmonsa – w nowym tłumaczeniu Janusza Ochaba – niewątpliwego uroku dodają sugestywne ilustracje Macieja Kamudy. Na uwagę zasługuje też obszerne posłowie Piotra Goćka. Serdecznie zachęcamy do lektury.
Powieść już dostępna w księgarniach online.
Przeczytaj fragment książki „Pieśń bogini Kali”
Pieśń bogini Kali
Issuu is a digital publishing platform that makes it simple to publish magazines, catalogs, newspapers, books, and more online. Easily share your publications and get them in front of Issuu's millions of monthly readers.
Artykuł sponsorowany
.png)