
Inwazja porywaczy ciał

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Seria:
- Wymiary
- Tytuł oryginału:
- The Body Snatchers
- Data wydania:
- 2023-11-20
- Data 1. wyd. pol.:
- 1993-01-01
- Liczba stron:
- 244
- Czas czytania
- 4 godz. 4 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788377314791
- Tłumacz:
- Henryk Makarewicz
Ostrzegam cię, że to, co zaczynasz czytać, jest pełne luźnych wątków i pytań bez odpowiedzi. To wszystko nie zostanie na samym końcu zgrabnie rozwiązane i zadowalająco wyjaśnione. W każdym razie nie przeze mnie. Albowiem ja sam nie mogę powiedzieć, że rzeczywiście wiem dokładnie, co się stało i dlaczego, albo przynajmniej, jak się zaczęło, skończyło – czy się skończyło – i czy mam rację co do istoty rzeczy. Jeżeli nie lubisz tego rodzaju historii, to jest mi przykro, a dla ciebie będzie najlepiej, jeśli nie będziesz czytał dalej. Wszystko, co mogę zrobić, to opowiedzieć tyle, ile wiem…
Małe kalifornijskie miasteczko Mill Valley w hrabstwie Marin. Pewnego dnia do gabinetu miejscowego lekarza, Milesa Bennella, przychodzi jego dawno niewidziana przyjaciółka, Becky Driscoll. Jest zaniepokojona dziwnym zachowaniem swojej kuzynki, która twierdzi, że jej wujek Ira zmienił się i jest całkiem inną osobą, niczym pozbawioną uczuć i emocji skorupą. Miles decyduje się odwiedzić rodzinę Becky, chcąc zweryfikować jej opowieść, ale niczego nie może potwierdzić – nie widzi żadnych różnic ani w wyglądzie, ani w zachowaniu Iry. Kilka dni później dowiaduje się jednak, że coraz więcej osób w Mill Valley zauważa znaczące zmiany u swoich bliskich...
Pisarz Jack Belicec znajduje w piwnicy swojego domu tajemniczy kokon. W środku nocy jego wystraszona żona Theodora przybiega do doktora Bennella, by donieść mu o zatrważającym odkryciu – kokon zaczął zmieniać kształt i przemienia się w jej męża. Przerażony pisarz niszczy znalezisko. Wspólnie postanawiają rozwikłać zagadkę tajemniczych przemian w miasteczku. Udają się zatem po pomoc najpierw do kolegi Milesa – doktora Kaufmana, a potem do profesora Budlonga, autora artykułu opisującego niewyjaśnione wydarzenia w hrabstwie Marin na przestrzeni ostatnich miesięcy. Czyżby Ziemię czekała inwazja nieznanej formy życia tworzącej duplikaty ludzkich istot?
Kup Inwazja porywaczy ciał w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Wyróżniona opinia
Inwazja porywaczy ciał
Lubicie tematykę inwazji Obcych? Średnio przepadam za filmami zawierających motyw najazdu Kosmitów na naszą planetę, na palcach jednej ręki mogę policzyć obejrzane takie filmy. Mam więc braki, ale nie tylko filmowe, lecz i braki związane z tym wątkiem wykorzystywanym w literaturze. Dlatego, dobrze jest sięgnąć po pozycje tzw. klasyki, od których wszystko się zaczęło. Jedną z takich książek jest „Inwazja porywaczy ciał” Jacka Finneya i cóż tu dużo mówić – ta dość krótka pozycja sprawiła, że bawiłam się po prostu świetnie. Przekonał mnie sam pomysł na fabułę, może kuleją portrety psychologiczne bohaterów, a zakończenie nie każdemu przypadnie do gustu, jednak myślę, że autor osiągnął zamierzony efekt i pozostawił mnie z kłębiącymi się pytaniami. A to już coś i znaczy dla mnie wiele. Przenieśmy się do małego miasteczka Mill Valley w hrabstwie Marin. To doskonałe miejsce, by żyć w zgodzie z sąsiadami, w miasteczku zwykle nie dzieje się nic i życie każdego z mieszkańców jest po prostu bezproblemowe. W Mill Valley swoją praktykę lekarską prowadzi nasz główny bohater – Miles Bennell. To z jego perspektywy będziemy śledzić całą fabułę, narracja pierwszoosobowa odsłoni każdą nawet najmniejszą myśl bohatera i nic przed czytelnikiem się nie ukryje. Miles zresztą często sam zwraca się bezpośrednio do czytelnika, więc wrażenie uczestnictwa w wydarzeniach po prostu wzrasta. Autor nie sili się na długie wstępy, nie rozpisuje się o niepotrzebnych sprawach i bardzo szybko przechodzimy do sedna, otóż w miasteczku zacznie dziać się źle. Pacjenci zaczną skarżyć się lekarzowi na to, że ich bliscy, mimo że wyglądają zupełnie tak samo, zachowują się też bez żadnych zmian, tak naprawdę nie są ich bliskimi. Trochę to pokręcone, prawda? Miles też na początku będzie uważał, że pacjenci powinni skonsultować się lepiej z psychiatrą, ale jednak ta sprawa nie będzie dawać mu spokoju. Zwłaszcza że jedną z osób, która przyjdzie do niego, będzie dawna miłość Becky. Sprawa zacznie się robić bardzo poważna, gdy w piwnicy pisarza Jacka zostanie odkryty tajemniczy kokon. Co takiego zawiera i dlaczego miasteczko zrobi się nagle niebezpiecznie dla naszego bohatera? Jak łatwo wywnioskować z tytułu książki „Inwazja porywaczy ciał” spotkamy tutaj przybyszy z kosmosu. Wyglądają, zachowują się dokładnie tak, jak ludzie nam znani, są wiernymi kopiami, ale mają jedną skazę. Jaką? To najlepiej odkryć samemu! Akcja zaczyna się już na początku i można zauważyć, że z każdą stroną napięcie i poczucie grozy będzie wzrastać. Może nie przestraszycie się zawartych fragmentów i w nocy nie będą dręczyć was koszmary, ale mnie przez cały czas dręczyła niepewność związana z rozwiązaniem książki i jakiś niepokój niczym upierdliwa mucha mnie nie chciał opuścić. Nie chciałabym zejść do swojej piwnicy i znaleźć podobny kokon. Kosmici chcą opanować Ziemię, ale dlaczego? Coraz bardziej osaczają miasteczko, sprawiają, że ich plan zagłady jest prawie zrealizowany. Prawie, bo trafią na naszego doktora, który nie będzie chciał się podporządkować. Może nie każde postępowanie tego bohatera da się racjonalnie wytłumaczyć, nagłe wyjazdy z miasteczka, powroty, potem znowu wyjazdy, ale właściwie tu nie chodzi o logikę, lecz o poczucie grozy i strach. Autor sieje też mnóstwo wątpliwości, zadaje mnóstwo pytań choćby o znaczenie ludzkiej duszy i choć całość jest napisana po prostu poprawnie, nie ma tu językowych ozdobników, autor nie sili się też na mocne zagłębianie portretów psychologicznych bohaterów, to książka ma w sobie to coś, co każe po prostu jak najszybciej dowiedzieć się, jakie będzie zakończenie. Bo jak już sam Miles pisze na samym początku „Ostrzegam cię, że to, co zaczynasz czytać, jest pełne luźnych wątków i pytań bez odpowiedzi. To wszystko nie zostanie na samym końcu zgrabnie rozwiązane i zadowalająco wyjaśnione. W każdym razie nie przeze mnie. Albowiem ja sam nie mogę powiedzieć, że rzeczywiście wiem dokładnie, co się stało i dlaczego, albo przynajmniej, jak się zaczęło, skończyło – czy się skończyło – i czy mam rację co do istoty rzeczy.” Czy to już nie jest dobrą zachętą, by po prostu sięgnąć po książkę?
Oceny książki Inwazja porywaczy ciał
Poznaj innych czytelników
1940 użytkowników ma tytuł Inwazja porywaczy ciał na półkach głównych- Chcę przeczytać 1 069
- Przeczytane 871
- Posiadam 373
- 2024 28
- Horror 22
- 2018 18
- Ulubione 17
- Chcę w prezencie 16
- 2025 13
- 2023 11












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Inwazja porywaczy ciał
Książka niezwykle nierówna.
Jest to... no właśnie, i tu już mam problem. Ni to to science fiction z lat 50, ni to powieść grozy... coś pomiędzy.
No i lata 50: główny bohater, mężczyzna, to tytan intelektu (chociaż jest lekarzem w małym miasteczku),jego towarzyszka jest piękna, krucha i głupiutka, natomiast to jak autor, wprowadza nas w tytułową inwazję obcych, jest niesamowite, iście kafkowskie, tak że w trakcie lektury zastanawiałem się, czy może autor nie robi nam psikusa fabularnego.
Czyta się szybko, akcja pędzi, jest fajny klimat, ale miejscami to bardzo pulpa (co samo w sobie nie jest złe),przez co człowiek ma wrażenie jakby czytał nieco rozszerzone opowiadanie, niż powieść.
To jest jednak z tych książek, która idealnie nadaje się na scenariusz komiksu czy filmu.
Jeśli przymknie się oko na szytą grubymi nićmi fabułę i praktycznie bezbarwnych bohaterów drugoplanowych to mamy przyjemną lekturę. Aczkolwiek jakby trochę skrócić to byłoby genialne opowiadanie.
Książka niezwykle nierówna.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to... no właśnie, i tu już mam problem. Ni to to science fiction z lat 50, ni to powieść grozy... coś pomiędzy.
No i lata 50: główny bohater, mężczyzna, to tytan intelektu (chociaż jest lekarzem w małym miasteczku),jego towarzyszka jest piękna, krucha i głupiutka, natomiast to jak autor, wprowadza nas w tytułową inwazję obcych, jest...
Początek zapowiadał się obiecująco, mroczna atmosfera tajemnicy, narastające pytania, na które z napięciem czekałam odpowiedzi, szybko rozwijająca się akcja.
Niestety, zakończenie mocno mnie zawiodło, było proste, bez większego wyjaśnienia, dosyć losowe. Postacie też okazały się być dość nijakie, a ich decyzje niezrozumiałe. Brakowało im planu działania, logicznego myślenia, reagowali impulsywnie i pod wpływem emocji. Jedynie Jack wykazywał się jakimiś inicjatywami próby zdziałania czegoś, ale w takim towarzystwie nie miał szans nic zrobić, był jakiś taki pełen niemocy. A kobiety, jak marionetki, bezmyślnie podążały za mężczyznami, bez własnego zdania i opinii, przerażone – ale to chociaż można usprawiedliwić czasami, w których książka powstała.
Podobało mi się porównanie człowieka do pasożyta, który pożera zasoby planety. Ostatecznie jednak ten motyw został słabo rozwinięty.
„Inwazja porywaczy ciał” to miła, przyjemna lektura sci-fi, na kilka wieczorów, która jednak nie dołączy do moich ulubionych.
Początek zapowiadał się obiecująco, mroczna atmosfera tajemnicy, narastające pytania, na które z napięciem czekałam odpowiedzi, szybko rozwijająca się akcja.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety, zakończenie mocno mnie zawiodło, było proste, bez większego wyjaśnienia, dosyć losowe. Postacie też okazały się być dość nijakie, a ich decyzje niezrozumiałe. Brakowało im planu działania, logicznego...
Wśród najważniejszych powieści o istotach z innej planety nie może zabraknąć „Inwazji porywaczy ciał” Jacka Finneya. Tytuł ten najczęściej kojarzy się z filmem z 1978 roku, w którym w główną rolę fenomenalnie wcielił się Donald Sutherland. Niemniej naprawdę warto rzucić okiem na materiał źródłowy i dać się mu porwać przynajmniej na chwilę.
Z poziomu gabinetu lekarskiego da się usłyszeć niezwykle wiele o społeczności. Miles Bennell zauważa, że otrzymuje coraz więcej zgłoszeń dotyczących niepokojących zmian u członków różnych rodzin. Fizycznie niczym się nie różnią od dawnych siebie, wspomnienia zachowali te same, lecz mimo tego sprawiają niepokojące wrażenie. Coś wyraźnie nie pasuje, choć jest nieuchwytne. Prawdziwe problemy zaczynają się, gdy miejscowy pisarz odnajduje w swojej piwnicy niepokojące zwłoki. Niby wyglądają jak człowiek, lecz zdecydowanie różnią się od wszystkiego, co Miles miał okazję zobaczyć w swoim życiu. W miasteczku dzieje się coś złego, ale tak właściwie co?
Trudno się nie zgodzić, że do tej pory to jedna z oryginalniejszych wizji spotkań z życiem pozaziemskim. Jednocześnie nie ma tu silenia się na paranaukowe próby wytłumaczenia wszystkich zagadnień (co sprytnie podkreśla narrator na samym początku powieści). Klimat tajemnicy utrzymany jest w zasadzie od pierwszej do ostatniej strony, choć po prawdzie znajomość ekranizacji bardzo przeszkadza w cieszeniu się tymi początkowymi niedopowiedzeniami. Sam konflikt został jednak świetnie i przekonująco zarysowany, w dodatku przy głębszym zastanowieniu zwyczajnie przeraża. Niemniej pojawiają się tu również wątki kiepskie – mam na myśli przede wszystkim te krążące wokół Becky. Młoda kobieta momentami wydaje się bardziej jakimś fabularnym rekwizytem niż pełnoprawną bohaterką opowieści. W kwestii samego zakończenia… Jest logiczne, pasuje do historii (choć sięga po pewną niezrozumiałą przypadkowość) – aczkolwiek bardziej przemawia do mnie finał filmowy z lat siedemdziesiątych.
Książka napisana została prostym językiem. Przy wielkich chęciach można przez nią przebrnąć nawet w jeden dzień. Dominują opisy, które z reguły ciekawią, acz w kilku punktach mogą odrobinę nudzić. Dialogi wydają się naprawdę żywe, sprawnie napędzają fabułę w kluczowych momentach. Udanie prezentują się także sceny akcji, które cechują się dynamiką i nie wytracają łatwo pędu. Szczególnie intrygujące są fragmenty wszelkich konfrontacji z życiem pozaziemskim – mają naprawdę niepowtarzalny klimat, choć mogą nieco trącić myszką. Jakiejś szczególnej artystycznej finezji się tu nie uświadczy.
Czy „Inwazja porywaczy ciał” jest pozycją obowiązkową dla fanów horroru? Wypada ją znać, choć trafi raczej do miłośników science fiction w stylu retro. Z mojej strony stosunkowo słabe 7/10 – bawiłam się dobrze, ale raczej nigdy nie wrócę do tego tytułu ani nie będę go jakoś szerzej polecać.
Wśród najważniejszych powieści o istotach z innej planety nie może zabraknąć „Inwazji porywaczy ciał” Jacka Finneya. Tytuł ten najczęściej kojarzy się z filmem z 1978 roku, w którym w główną rolę fenomenalnie wcielił się Donald Sutherland. Niemniej naprawdę warto rzucić okiem na materiał źródłowy i dać się mu porwać przynajmniej na chwilę.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ poziomu gabinetu lekarskiego da...
Ciekawy pomysł na powieść.
Ciekawy pomysł na powieść.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMi się podobała!
Mi się podobała!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrótki ale całkiem fajny klasyk horroru science-fiction. Niby domyślałem się gdzie to wszystko się potoczy jednak dobrze się czytało szkoda że takie krótkie. Czemu nie użyli aparatów
Krótki ale całkiem fajny klasyk horroru science-fiction. Niby domyślałem się gdzie to wszystko się potoczy jednak dobrze się czytało szkoda że takie krótkie. Czemu nie użyli aparatów
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkiem przyjemny klasyk.
W dzisiejszej popkulturze motyw kosmitów przejmujących ludzkie ciała, aby zawładnąć naszą planetą, nie jest niczym niezwykłym i został przerobiony na dziesiątki sposobów. Kilkadziesiąt lat temu sytuacja była jednak inna. Inwazja porywaczy ciał autorstwa Jacka Finneya (wraz z jej późniejszymi ekranizacjami) w swoim czasie odbiła się szerokim echem. Po lekturze mogę powiedzieć, że dzisiaj nadal warto zapoznać się z tą historią.
Fabuła została moim zdaniem poprowadzona w sensowny sposób. Jest tutaj troszkę tajemnicy i klimatu niepokoju, całość rozkręca się jednak zdecydowanie bardziej od momentu, kiedy obcy wkraczają na pierwszy plan. Doceniam też samo przedstawienie inwazji i niemoc ludzi do przeciwstawienia się jej. Dla porównania Marsjanie z Wojny Światów Wellsa to był oczywisty wróg, bez wątpienia bardzo potężny, ale można było podjąć z nimi walkę. Tutaj z kolei inwazja przebiega po cichu, bez jednego wystrzału. Nawet, jak ktoś opowie innym, że obcy przejmują ciała ludzi, to kto mu uwierzy?
Postacie są wykreowane przyzwoicie. Przede wszystkim w tej trudnej sytuacji, w jakiej się znalazły, zachowują się całkiem racjonalnie i nie podejmują niepotrzebnego ryzyka. Żadna z nich nie zostanie jednak na dłużej w mojej pamięci.
Jedyny element do którego mógłbym się przyczepić to zakończenie, wydawało mi się ono troszkę przyśpieszone i nie zrobiło na mnie większego wrażenia.
Osobiście znam produkcje, które wspomniany powyżej motyw przedstawiły w znacznie ciekawszy sposób (np. anime Kiseijū). Niemniej uważam, że Inwazja porywaczy ciał jest nadal interesującą lekturą, dająca czytelnikowi kilka godzin miłej rozrywki. Warto w tym przypadku docenić również niewątpliwy wpływ tej powieści na rozwój gatunku. Ode mnie 7/10.
Całkiem przyjemny klasyk.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW dzisiejszej popkulturze motyw kosmitów przejmujących ludzkie ciała, aby zawładnąć naszą planetą, nie jest niczym niezwykłym i został przerobiony na dziesiątki sposobów. Kilkadziesiąt lat temu sytuacja była jednak inna. Inwazja porywaczy ciał autorstwa Jacka Finneya (wraz z jej późniejszymi ekranizacjami) w swoim czasie odbiła się szerokim echem....
W Inwazji porywaczy ciał strach nie spada z nieba i nie pojawia się znienacka, on wycieka ze zwykłości i oplata bohaterów. Pojawia się w pustych spojrzeń, w rozmowach, które brzmią jak nagrania, w odtwarzanych nieudolnie czynnościach. Finney nie potrzebuje potworów ani krwi, wystarczy mu myśl, że coś mogłoby przejąć nasze miejsce, zachowując nasz wygląd.
Klasyka grozy SF - działa subtelnie i osacza po cichu 🤭.
Zaczyna się niewinnie,jak zawsze. Małe miasteczko Mill Valley, spokojne życie, znani ludzie - sąsiedzi. Aż nagle zaczynasz zastanawiać się, czy za uśmiechem sąsiada kryje się ktoś inny. Doktor Miles Bennell zostaje wciągnięty w wir zdarzeń, kiedy jego pacjenci zaczynają twierdzić, że ich bliscy zostali zastąpieni kopią pozbawioną uczuć.
🟥 w wydaniu od Vesper nie pojawia się posłowie, które zawsze daje kontekst, akurat szkoda, bo to klasyka lat 50-tych, która świetnie oddaje klimat społeczno-kulturowy tamtych czasów - lęk przed utratą tożsamości, podmianą, zagrożeniem od środka.
✅ Na okładce i we wnętrzu znajdziemy grafiki Piotra Herli - bardzo niepokojące, współgrające z treścią. Trochę jak graficzna ilustracja pasująca do estetyki filmu Noir - dusznej, pełnej cieni, moralnych półtonów i chłodnej paranoi.
W Inwazji porywaczy ciał strach nie spada z nieba i nie pojawia się znienacka, on wycieka ze zwykłości i oplata bohaterów. Pojawia się w pustych spojrzeń, w rozmowach, które brzmią jak nagrania, w odtwarzanych nieudolnie czynnościach. Finney nie potrzebuje potworów ani krwi, wystarczy mu myśl, że coś mogłoby przejąć nasze miejsce, zachowując nasz wygląd.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKlasyka grozy SF...
Pierwsze co pomyślałam to, że na pewno będzie o kosmitach. Aleeeeeee nie do końca. Nie do końca są oni w takiej formie jakiej byście się spodziewali.
Główny bohater jest lekarzem. Pewnego dnia przychodzi do niego jego „dawna miłość”? Tak mi się wydaję. Opowiada, że kuzynka jej twierdzi, że jej wuj TO NIE JEST ON. Zachowuje się tak samo, wygląda tak samo. Wie wszystko co powinien wiedzieć, ale ona twierdzi, że TO NIE JEST ON. No i co można z taką babą zrobić? No do leczenia.
Ale….
Mija trochę czasu, a w przychodni lekarza pojawiają się kolejne osoby, które twierdzą, ze ich bliscy to nie oni. Jednym słowem EPIDEMIA.
Czy to te osoby są chore na główkę? Czy na prawdę te osoby coś w sobie utraciły i nie są sobą? A co z tymi kokonami w piwnicach????? Co to jest????
Jak dla mnie początek książki to była petarda. Świetny temat. Zaintrygowało. Ale jak na taką krótką książkę (około 240 stron) troszeczkę bywały przestoje w fabule. Wjechałam na rollercoaster i szybko z niego zjechałam. Głównie książka polega na troszeczkę przeżywaniu i odkrywaniu co też takiego przydarzyło się w ich małym miasteczku. Może trochę za dużo myślenia, za mało akcji.
Jeśli oczekujecie biegających po mieście kosmitów no to odpuście. To nie tego typu książka. Aleeeeee jak najbardziej okej.
Pierwsze co pomyślałam to, że na pewno będzie o kosmitach. Aleeeeeee nie do końca. Nie do końca są oni w takiej formie jakiej byście się spodziewali.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówny bohater jest lekarzem. Pewnego dnia przychodzi do niego jego „dawna miłość”? Tak mi się wydaję. Opowiada, że kuzynka jej twierdzi, że jej wuj TO NIE JEST ON. Zachowuje się tak samo, wygląda tak samo. Wie wszystko co...
Obce istoty z kosmosu zasiedlające planety i doprowadzające do ich całkowitego wyniszczenia - właśnie z takim tworem główny bohater musi się zmierzyć.
Jedyne co musi zrobić, to nie zasnąć.
Finney porusza temat kosmiczno-filozoficzny. Jeśli tam, gdzieś w kosmosie istnieje życie i jest od nas bardziej inteligentne, to czy nie będzie również szczytowym drapieżnikiem? My, ludzie zagarniając coraz większe połacie ziemi doprowadzamy do wyginięcia wielu gatunków zwierząt i roślin, więc dlaczego obcy z kosmosu mieliby nie potraktować nas tak samo? Nie jesteśmy wyjątkowi i istotni we wszechświecie.
Zakończenie miało dać tę małą iskierkę nadziei, nadziei na przebudzenie.
Obce istoty z kosmosu zasiedlające planety i doprowadzające do ich całkowitego wyniszczenia - właśnie z takim tworem główny bohater musi się zmierzyć.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedyne co musi zrobić, to nie zasnąć.
Finney porusza temat kosmiczno-filozoficzny. Jeśli tam, gdzieś w kosmosie istnieje życie i jest od nas bardziej inteligentne, to czy nie będzie również szczytowym drapieżnikiem? My,...