Przedksiężycowi, tom 2

Okładka książki Przedksiężycowi, tom 2
Anna Kańtoch Wydawnictwo: Powergraph Cykl: Przedksiężycowi (tom 2) fantasy, science fiction
490 str. 8 godz. 10 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Przedksiężycowi (tom 2)
Wydawnictwo:
Powergraph
Data wydania:
2013-04-17
Data 1. wyd. pol.:
2013-04-17
Liczba stron:
490
Czas czytania
8 godz. 10 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362980208
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Tarnowskie Góry Fantastycznie 3 Anna Askaldowicz, Witold Jabłoński, Anna Kańtoch, Anna Krztoń, Paweł Kwiatek, Kazimierz Kyrcz jr, Marta Magdalena Lasik, Marcin Rusnak, Wit Szostak, Anna Maria Wybraniec, Agnieszka Włoka, Zeter Zelke
Ocena 8,1
Tarnowskie Gór... Anna Askaldowicz, W...
Okładka książki Harde Baśnie Ewa Białołęcka, Krystyna Chodorowska, Agnieszka Hałas, Anna Hrycyszyn, Aneta Jadowska, Aleksandra Janusz, Anna Kańtoch, Marta Kisiel, Magdalena Kubasiewicz, Anna Nieznaj, Martyna Raduchowska, Milena Wójtowicz, Aleksandra Zielińska
Ocena 6,9
Harde Baśnie Ewa Białołęcka, Kry...

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

W przededniu rewolucji


Link do recenzji

1562 52 39

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
282 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
479
69

Na półkach: ,

Bardzo nie równa, dopiero gdzieś od połowy zaczyna się robić ciekawie. Gdyby nie to, że ciekawi mnie jak to się skończy i kim się okażą tytułowi przedksiężycowi to bym pewnie porzucił.

Bardzo nie równa, dopiero gdzieś od połowy zaczyna się robić ciekawie. Gdyby nie to, że ciekawi mnie jak to się skończy i kim się okażą tytułowi przedksiężycowi to bym pewnie porzucił.

Pokaż mimo to

0
avatar
1039
229

Na półkach:

Niestety, ale talent do prowadzenia fabuł autorki jest wątpliwy. Pierwszy tom był rozczulający, bo rozglądaliśmy się po tym dziwnym świecie, mając wrażenie przebywania w czymś osobliwym. „Dwójka" wyczerpała impet w kwestii turystyki steampunkowej, zostały więc tylko zwroty akcji i bohaterowie... No szkoda

Niestety, ale talent do prowadzenia fabuł autorki jest wątpliwy. Pierwszy tom był rozczulający, bo rozglądaliśmy się po tym dziwnym świecie, mając wrażenie przebywania w czymś osobliwym. „Dwójka" wyczerpała impet w kwestii turystyki steampunkowej, zostały więc tylko zwroty akcji i bohaterowie... No szkoda

Pokaż mimo to

38
avatar
892
595

Na półkach: , , , ,

Skoki następują coraz częściej, a w Lunapolis jest coraz niespokojniej. Dążenie do doskonałości poprzez sztukę to przecież za mało, aby być pewnym, że dostąpi się przebudzenia Przedksiężycowych. Rebelia wydaje się nieunikniona. Finnen i Kaira próbują zakończyć skokowe szaleństwo, podążając za nie mogącym się powieść planem. W tym czasie Tellis próbuje zrozumieć kim jest i co knuje Issa, jeden z najpotężniejszych mieszkańców księżycowego miasta.

„Przedksiężycowi” to cykl, który zdaje się poruszać niemal każdy z ważnych i ciekawych tematów; porusza ogrom tropów i przedstawia bardzo unikatowy świat. Druga część zaś w niczym nie odstępuje pierwszej. Jedynie podkręca emocje jeszcze bardziej i bardziej, co chwilę obiecując odpowiedzi na nurtujące czytelnika pytania. Niby przedstawia świt, ale koniec końców: wyjaśnia niewiele, pozostawiając te kluczowe odpowiedzi na sam finał. Jednocześnie jest po prostu niezwykle dobrą historią.
To fantastyka z bardzo wysokiej półki. Bardzo specyficzna i unikatowa, choć przy tym mająca w sobie ten rozrywkowy sznyt. Jeśli więc czytelnika nie odstrasza sam koncept (który jest wspaniały, ale nieco dziwny – i rozumiem, że nie każdemu się spodoba) to po prostu nie widzę możliwości, aby na drugim tomie „Przedksiężycowych” nie bawić się doskonale. Bo mamy tutaj i wątek kryminalny, prowadzony przez Tellis. Mamy młodych rebeliantów, którzy chcą zmieniać świat i wyrwać się z idiotycznej wiary w dążenie do Przebudzenia, okupionej setkami tysięcy istnień. Mamy społeczeństwo, które jest piękne, ale jednocześnie niewyobrażalnie zniszczone i okrutne. W końcu w Lunapolis liczy się tylko sztuka i doskonałość, a przecież mordowanie innych również można doprowadzić do perfekcji.
Noora, siostra Kairy, dostaje tym razem ciekawy wątek. Ta nieszczególnie inteligentna dziewczyna ma w tym tomie za towarzyszkę pewną dziwną dziewczynkę, którą bierze pod swój opiekę. Rozwija się i zmienia, mając kogoś, o kogo może dbać. Jednocześnie jej wątek odkrywa przed czytelnikami kolejne elementy świata i przedstawia kolejne zagadki, które pewnie przyjdzie nam rozwiązać w kolejnym tomie. Przybysz z innej planety, Daniel, w dalszym ciągu przedstawia nam świat ze swojej, bardziej zrozumiałej dla nas perspektywy, pozwalając lepiej pojąć ten świt.
Jestem zachwycona stylem Kańtoch. Nie tylko jest jednocześnie piękny i ciekawy, ale też zachowuje dobre tempo. Autorce można chyba pozazdrościć również wyczucia. Zdaje się doskonale wiedzieć, które elementy poprzedniego tomu bądź po prostu wcześniejszej fabuły należy czytelnikowi przypomnieć. Dzięki temu w tej powieści po prostu nie da się zgubić. Ba, mimo wręcz natłoku perspektyw różnych postaci całość jest niezwykle płynna i bardzo przejrzysta. Czytany przeze mnie ostatnio „Prince Polonia” Cegielskiego miał jedynie trzy perspektywy – i w tamtej powieści niemal co chwilę czułam się nieco zagubiona. U Kańtoch, choć tych perspektyw jest co najmniej o kilka więcej, takiej sytuacji absolutnie nie zaobserwowałam.
O „Przedksiężycowych” nie należy pisać. Należy ich czytać. Dlatego nie mam zamiaru o drugiej części tego cyklu pisać więcej. To po prostu bardzo dobra kontynuacja bardzo dobrej książki, która (w co nie wątpię) z tomem trzecim stworzy klarowną i świetną jakościowo całość. Trudno mi przypomnieć sobie inną powieść fantastyczną, która byłaby dobra na tylu poziomach, poczynając od wartości rozrywkowej, na analizie społeczeństwa i szalonych wizjach (które jakimś cudem mają sens) kończąc.

Skoki następują coraz częściej, a w Lunapolis jest coraz niespokojniej. Dążenie do doskonałości poprzez sztukę to przecież za mało, aby być pewnym, że dostąpi się przebudzenia Przedksiężycowych. Rebelia wydaje się nieunikniona. Finnen i Kaira próbują zakończyć skokowe szaleństwo, podążając za nie mogącym się powieść planem. W tym czasie Tellis próbuje zrozumieć kim jest i...

więcej Pokaż mimo to

5
Reklama
avatar
1974
769

Na półkach: ,

Po ponad miesiącu sięgnęłam po drugą odsłonę trylogii Anny Kańtoch pod tytułem Przedksiężycowi II. I muszę przyznać, że książka należy do tych nielicznych, które z jednej strony chłonęłam jak gąbkę, a z drugiej ciężko mi o niej napisać choćby dwa słowa. Spięłam się jednak w sobie i popełniłam zdań kilka z nadzieją, że nie zdradziłam zbyt wiele z fabuły przed wielkim finałem.

Więc wracam do Lunapolis.
Miasta w perfekcyjnym świecie składającym się z wersji wielu. Miasta, które żyje się chwilą, a wszystko, co niedoskonałe zostawia w tyle. Miasta, w którym każdy aspekt życia podporządkowany jest sztuce i tajemniczym Przedksiężycowym, którym pojawiła się iskierka buntu przeciw zastałej rzeczywistości.

Zmiany, zmiany, zmiany…
Drugą odsłonę Przedksiężycowych mogę śmiało nazwać jedną wielką zmianą.

Finnen przeszedł dosłowną zmianę, gdyż na prośbę Kairy poddał się genozmianie w zręcznego złodzieja i skrytobójcę. Kaira dzięki ogromnej ilości zdarzeń musiała dość mocno zmienić swoje poglądy, a Daniel Pantalekis w końcu zmienił rozpadające się światy na „właściwe” Lunapolis.

Przemianę można zaobserwować również u samych mieszkańców miasta. Zamożni pod wpływem nowego trendu zaczynają wieść skromne, wręcz ascetyczne życie, by tym przypodobać się Przedksiężycowym. Biedota zaś ma dość takiego życia i zaczyna mocno manifestować swoje niezadowolenie dalszą nieznajomością „warunków” niezbędnych do Przebudzenia.

Kaira i Finnen…
No i w tej materii nastała istotna zmiana. Kaira i Finnen nie grają już „pierwszych skrzypiec”, choć ich postacie są bardzo ważne, a oni sami pojawiają się stosunkowo często szczególnie w kontekście własnej przemiany i całej rewolucji. Jednak tym razem dołącza do nich mnóstwo postaci, którym towarzyszymy i spoglądamy na sytuację ich oczami. Dzięki czemu nabieramy szerszego spojrzenia na to, co dzieje się Lunapolis.

Najbardziej wyrazistymi wśród nich są oczywiście Daniel Pantalekis, niesamowita kapitan Tellis ze swoim niezbyt rozgarniętym partnerem i niezwykle tajemniczy ojciec Kairy – Brin Issa.

Podsumowując. Przedksiężycowi II Anny Kańtoch dostarczają wielu odczuć i sprzecznych emocji. Zarówno w kwestii dalszych wydarzeń, jak i samych bohaterów. Z każdą przeczytaną stroną atmosfera robi się bardziej duszna, a ilość akcji i zmian zaczyna niebezpiecznie podnosić ciśnienie. ;) Czuć też, że wielki, a zarazem niezwykle tajemniczy finał jest już „tuż za rogiem”, byle tylko go doczekać. ;) :D

http://unserious.pl/2018/12/przedksiezycowi-ii/

Po ponad miesiącu sięgnęłam po drugą odsłonę trylogii Anny Kańtoch pod tytułem Przedksiężycowi II. I muszę przyznać, że książka należy do tych nielicznych, które z jednej strony chłonęłam jak gąbkę, a z drugiej ciężko mi o niej napisać choćby dwa słowa. Spięłam się jednak w sobie i popełniłam zdań kilka z nadzieją, że nie zdradziłam zbyt wiele z fabuły przed wielkim...

więcej Pokaż mimo to

36
avatar
0
0

Na półkach:

Czytając drugi tom Przedksiężycowych miałam cały czas wrażenie, że już za chwilę ujrzę odpowiedzi, że zrozumiem, co się tam właściwie dzieje, czym jest Lunapolis, Brin Issa i jego rodzeństwo, a także o co chodzi z tym cholernym Danielem. Ale to było tylko wrażenie, a moja ciekawość osiągnęła stan, w którym wszystko mnie swędzi, by wiedzieć. Powoli przywiązuję się do Finnena, lubię panią strażniczkę i jej śledztwo. Rozumiem motywacje tych ludzi, choć jednocześnie są to dla mnie samej motywacje obce, jak obce jest życie w Lunapolis w czasie początku końca. Dobra, ciekawa książka.

Czytając drugi tom Przedksiężycowych miałam cały czas wrażenie, że już za chwilę ujrzę odpowiedzi, że zrozumiem, co się tam właściwie dzieje, czym jest Lunapolis, Brin Issa i jego rodzeństwo, a także o co chodzi z tym cholernym Danielem. Ale to było tylko wrażenie, a moja ciekawość osiągnęła stan, w którym wszystko mnie swędzi, by wiedzieć. Powoli przywiązuję się do...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
220
76

Na półkach:

Nie jest łatwo pisać recenzje książek fantasy i s-f. Trudno oceniać czyjąś fantazję i kreację świata, jednym przypada ona do gustu, innym nie. Stąd również kierowanie się takimi recenzjami nie ma większego sensu, bo to, czy książka się podoba, czy nie jest kwestią mocno indywidualną. Na napisanie recenzji tej trylogii postanowiłem wstrzymać się do momentu zakończenia 3 tomu, bo przyznam szczerze, bardzo trudno mi było ocenić tylko pierwszy tom, albo tylko drugi, które wciąż wydawały mi się pewnego rodzaju wstępem do czegoś większego, wybitnego. Czekałem, aż autorka w pełni rozwinie skrzydła i zdąży mnie porwać wspaniałą historią w oryginalnym uniwersum. I w ten sposób, trochę rozpędzony oczekiwaniami, dobrnąłem do końca, a nie jestem przekonany, czy mnie z trudem porwano, czy raczej zwabiono i oszukano obietnicą czegoś wielkiego. Oczekiwałem oryginalnej historii w oryginalnym świecie i to dostałem, ale czy ta historia była interesująca, to już inna kwestia. Narracja była prowadzona momentami w dziwnie chaotyczny sposób i człowiek po kilku rozdziałach zapominał, że jakiś wątek w ogóle był i zapominał o istnieniu danej postaci. Wątki są przeplatane nieco chaotycznie w krótkich rozdziałach i łatwo stracić orientację w fabule, zwłaszcza, że czasami autorka przemilcza pewne wydarzenia i wątek potrafi się wznowić po przerwie, ale już jest posunięty trochę dalej, innymi słowy posuwał się do przodu sam, ale czytelnik o tym nie wiedział. Nie jest to zabieg, który szczególnie przypadł mi do gustu. Autorka wrzuca też wątki, które pozornie nie wiele wnoszą, ale wszystko dość zgrabnie zbiega się w 3 tomie, o ile oczywiście czytelnik dotrwa. Dużym plusem jest ciekawy świat i całkiem autentyczni i dobrze nakreśleni bohaterowie, szczegółowe opisy bogatego świata. Mimo wszystko podczas czytania wciąż towarzyszyła mi jakaś obojętność na losy bohaterów i brak szczególnego zaangażowania z mojej strony w ich historię. Często przerzucałem strony i miałem momenty, że chyba odłożę tę książkę na półkę "niedokończone". Nie potrafię wyjaśnić dlaczego tak było, bo wszystko napisane jest dobrym językiem, a sama historia też jest całkiem interesująca, ale na dłuższą metę nieco chaotyczna i nużąca. Finał nieco w moim odczuciu rozczarowuje, ale to również pozostawiam do indywidualnej oceny. Cała trylogia pozostawia niedosyt i pewną obojętność na całokształt, aczkolwiek trudno nie docenić kunsztu autorki.

Nie jest łatwo pisać recenzje książek fantasy i s-f. Trudno oceniać czyjąś fantazję i kreację świata, jednym przypada ona do gustu, innym nie. Stąd również kierowanie się takimi recenzjami nie ma większego sensu, bo to, czy książka się podoba, czy nie jest kwestią mocno indywidualną. Na napisanie recenzji tej trylogii postanowiłem wstrzymać się do momentu zakończenia 3...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
595
578

Na półkach: ,

Zbyt wciągające - siedziałam i czytałam

Zbyt wciągające - siedziałam i czytałam

Pokaż mimo to

3
avatar
113
113

Na półkach:

Napisanie dobrej serii jest jak wybudowanie domu, który miałby przetrzymać lata oraz kolejne pokolenia lokatorów – potrzebna jest porządna podstawa, utrzymująca całość budowli w ryzach, do tego solidne ściany i nieprzeciekający dach. Jeśli któryś z tych elementów to prowizorka, to trudno się spodziewać, by budynek przetrwał próbę czasu i nie zawalił się na głowy mieszkańców. Tak samo jest w przypadku literackich serii – właściwie każdy tom jest pułapką, która może skutkować uznaniem całego cyklu za dzieło nieudane. Po przeczytaniu pierwszego tomu Przedksiężycowych, muszę przyznać, że Kańtoch wylała porządne fundamenty pod swoją opowieść. Pora zatem sięgnąć po drugi tom i przekonać się, czy i reszta tej konstrukcji jest równie solidna.

W drugim tomie główny ciężar fabuły wciąż spoczywa na znanych nam z poprzedniej części bohaterach – Kairze i Finnenie. To oni są osią napędową całej opowieści, mniej lub bardziej pośrednio wpływając na rozwój wydarzeń w Lunapolis, siłą rzeczy to wokół nich mają miejsce najważniejsze zdarzenia. W tym tomie Przedksiężycowych wychodzimy jednak z wcześniej ukazanych nam perspektyw – pierwszej, wspomnianej pary bohaterów, którzy znają miasto i rządzące nim zasady oraz drugiej, Daniela, kosmicznego rozbitka, który dopiero próbuje pojąć specyfikę świata, w którym znalazł się zupełnie przypadkowo. W tej części, bohaterów, których losy możemy śledzić jest więcej, siłą rzeczy więcej jest też punktów widzenia na toczące się w mieście wydarzenia. Pozwala to nam również na zdobycie wiedzy potrzebnej do rozwiązania pewnych niewiadomych, które pojawiły się w poprzednim tomie.

Kańtoch zgrabnie wplata w narrację inne postacie, dzięki którym pokazuje nam różnorodność otaczającego je świata i wpływ, jaki wywiera na różne grupy społeczne to, co dzieje się w Lunapolis. Bliżej poznajemy zatem Tellis – funkcjonariuszkę, która epizodycznie pojawiała się w pierwszym tomie Przedksiężycowych oraz jej partnera; dowiemy się jaki los stał się udziałem rodzeństwa Kairy, a także co roi się w głowie jej ojca – Brina Issy. Pojawia się również nowa postać, Ibris Marely, skorumpowany strażnik miejski, którego tożsamość, na skutek ostatniego Skoku, uległa całkowitej zmianie – stał się orędownikiem powrotu do archaicznego pojęcia moralności, a także skromności, mających według niego pozwolić dostąpić Przebudzenia. Potępia on dotychczasowe rozpasanie społeczeństwa i skupienie się na dobrach doczesnych i, o dziwno, znajduje w tym naśladowców.

Wprowadzenie nowych postaci pozwala czytelnikowi na poznanie psychiki ludzi żyjących ze świadomością, że kolejny Skok może być tym ostatnim, a do oczekiwanego Przebudzenia przetrwają nieliczni. Oto nadchodzi coś, co aż prosi się o nazwanie końcem świata, bo nawet jeśli ktoś przeżyje, to… będzie musiał zmagać się z zupełnie nową rzeczywistością. Daje to świetny pretekst, by przedstawić zwykłych ludzi i ich sposób radzenia sobie z wydarzeniami, które mają nadejść – jedni akceptują to ze świadomością, że i tak nic nie zmienią, drudzy buntują się, jeszcze inni zaś skłaniają się ku odnowie moralnej i zwykłej, ludzkiej dobroci, której brakowało w mieście ostatnimi czasy. Bezradność i panika mieszkańców jest namacalna, bo oto chaos przeniknął do dotychczas uporządkowanej rzeczywistości. Pojawiają się refleksję nad tym, czym tak właściwie różni się ich świat od tych odrzuconych przy poprzednich Skokach. Zwłaszcza, że w końcu mamy możliwość poznania realiów życia w rzeczywistości, która została z tyłu, i to nie z punktu widzenia turysty, a kogoś, kto musi walczyć tam o każdy dzień.

Na razie brzmi to, jakby książka nie miała wad, jednak nic bardziej mylnego – zdarzyło się kilka potknięć, które w pewien sposób przeszkadzały w odbiorze. Moim głównym problemem była psychika pary głównych bohaterów – Kairy i Finnena. Powierzchowność ich psychiki raziła w chwilach, w których nie okazywali takich reakcji, jakich byśmy się spodziewali. W momentach, gdy normalny człowiek wybuchnąłby płaczem, wpadł we wściekłość lub chociaż pozwolił sobie na głębsza refleksję, oni zdają się wzruszać ramionami, stwierdzając przy tym „meh, no bywa”. W efekcie wydają się do tego stopnia wyprani z emocji, że trudno z nimi sympatyzować i liczyć, że ich plany i działania się powiodą. Nie oczekuję wiwisekcji postaci, jednak przydałoby się chociaż odrobinę uprawdopodobnić ich reakcje na pewne traumatyczne wydarzenia.

Uderza to zwłaszcza w kilku momentach, w których autorka ma świetną okazję, by rozwinąć temat genozmian oraz ich wpływu na tożsamość człowieka, poddanego temu zabiegowi. Czy w chwili, w której przestaje być artystą, a staje się art-zbrodniarzem wciąż jest tą samą osobą, czy jednak już nie do końca? Zmieniają się tylko umiejętności i to, co sprawia radość, czy jednak przemianie ulega też coś głębiej? A może to, co potrafimy, lubimy i co nas cieszy, tak naprawdę definiuje nas jako jednostkę i każda zmiana na tej płaszczyźnie nie pozostaje bez echa, odbijając się na naszej osobowości? Nierozwinięcie tych wątków boli, potęgując tylko uczucie, że dwójka głównych bohaterów to właściwie emocjonalne wydmuszki. Na całe szczęście jest jeszcze kilka innych postaci, którym można kibicować.

Pierwszy tom Przedksiężycowych charakteryzował się głównie powoli rozwijającą się fabułą, będąc raczej wprowadzeniem w świat i panujące w nim zasady. Nie wrzucał nas od razu na głęboką wodę, powoli przedstawiając nam to, co powinniśmy wiedzieć o bohaterach, mieście i rzeczywistościach, które zostały odrzucone, dość delikatnie zarysowując przyszłe wydarzenia. Druga część pod tym względem zmienia się dość znacznie – wciąż dostajemy informacje o tym, jak wygląda zmieniające się powoli Lunapolis, jacy są bohaterowie, dostajemy jednak dużo więcej akcji. Bieg fabuły nie przypomina już strużki wody z trudem przeciskającej się między kamieniami, coraz bardziej upodabniając się do wartkiego trumienia, który porywa wszystko, co znajdzie się na jego drodze. Problemem jest jednak to, że samo miasto wydaje się być tak odległe, że trudno było mi przejąć się jego losami – poczułam się postawiona w roli obserwatora oglądającego życie mrówek, pomimo tego, że mrówki nieszczególnie mnie interesowały.

Nie zrozumcie mnie źle – bez problemu znalazłam powód, dla którego czytałam dalej, chociaż główni bohaterowie i samo miasto stanowili trudne do polubienia obiekty. Wciągnęła mnie intryga zarysowana w pierwszej części Przedksiężycowych, która teraz doczekała się ciekawego rozwinięcia, a niektóre z męczących mnie po przeczytaniu poprzedniego tomu pytań doczekały się odpowiedzi. Dodatkowym atutem były również nowe postacie, znacznie mniej napełnione idealistycznymi motywami, a przez to o wiele bardziej przystępne i nadające się do polubienia. Kańtoch również świetnie sobie rodzi w pokazaniu powolnego upadku utopii oraz mechanizmów sterujących ludzkimi zachowaniami w świetle nadchodzącego końca znanej rzeczywistości.

Drugi tom Przedksiężycowych to dobry pomost łączący dwa brzegi opowieści – jej początek oraz zakończenie. Radzi sobie z utrzymaniem uwagi czytelnika, popychając fabułę do przodu, rozwijając niektóre wątki, wprowadzając nowe postacie i odpowiadając na część pytań, które pojawiły się po lekturze poprzedniej części serii. Umiejętnie balansuje też na granicy tego, ile dokładnie może zdradzić czytelnikowi, by nie powiedzieć mu za dużo, a ile przemilczeć, by nie zniechęcić go nadmiarem tajemnic. Jeśli więc przypadł wam do gustu pierwszy tom serii, to po drugi sięgajcie bez zastanowienia, naprawdę warto poznać dalszy bieg tej historii.

Szczegóły: https://nietylkogry.pl/post/recenzja-ksiazki-przedksiezycowi-tom-ii/

Napisanie dobrej serii jest jak wybudowanie domu, który miałby przetrzymać lata oraz kolejne pokolenia lokatorów – potrzebna jest porządna podstawa, utrzymująca całość budowli w ryzach, do tego solidne ściany i nieprzeciekający dach. Jeśli któryś z tych elementów to prowizorka, to trudno się spodziewać, by budynek przetrwał próbę czasu i nie zawalił się na głowy...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
4649
1935

Na półkach: , ,

Przedksiężycowi to niemalże legenda. Stwórcy, którzy swoim kaprysem jednych ocalą, a drugich zepchną do świata, w którym praktycznie nie ma szans na przeżycie. Tutaj liczy się talent, lub niesamowity wygląd. Bo tylko to daje szanse na Przebudzenie.

Jednak nie wszystkim podoba się taka perspektywa. Zawiązuje się spisek, którego celem jest wysadzenie filaru światów i być może nastąpi to na co wszyscy liczą. Połączone światy zdołają przetrwać Skoki a Przebudzenie nigdy nie nastąpi.

Kolejny tom za mną i uważam, że nadal jest to jeden z najlepszych cykli jakie czytałem. A w dodatku jest to seria naszej polskiej autorki. Tym bardziej polecam.

Przedksiężycowi to niemalże legenda. Stwórcy, którzy swoim kaprysem jednych ocalą, a drugich zepchną do świata, w którym praktycznie nie ma szans na przeżycie. Tutaj liczy się talent, lub niesamowity wygląd. Bo tylko to daje szanse na Przebudzenie.

Jednak nie wszystkim podoba się taka perspektywa. Zawiązuje się spisek, którego celem jest wysadzenie filaru światów i być...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
246
24

Na półkach:

Bardzo udana kontynuacja. Tempo zwalnia, lecz warto czytać, by dotrzeć do finału zawartego w III części, który jest obłędny.

Bardzo udana kontynuacja. Tempo zwalnia, lecz warto czytać, by dotrzeć do finału zawartego w III części, który jest obłędny.

Pokaż mimo to

3

Cytaty

Więcej
Anna Kańtoch Przedksiężycowi, tom 2 Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd