Czas na szaloną przygodę! Maria Krasowska opowiada o „Bandzie Szalonych Obozowiczów”

LubimyCzytać
31.05.2021

Książki fantastyczne od lat budują wyobraźnię młodych czytelników. Pokochaliśmy historie o czarodziejach, czarownicach, wampirach i duchach. W napięciu czekamy na kolejne tomy ulubionych historii. Właśnie przy takiej okazji mieliśmy okazję porozmawiać z jedną z autorek, która od jakiegoś czasu zabiera młodzież w pełną tajemnic literacką podróż. W maju nakładem Wydawnictwa SQN ukazała się „Banda Szalonych Obozowiczów”. W związku z tym z tym postanowiliśmy zapytać o kilka spraw autorkę – Marię Krasowską.

Czas na szaloną przygodę! Maria Krasowska opowiada o „Bandzie Szalonych Obozowiczów”

[Opis wydawcy] Nazywam się Danny Moon i chwilowo jestem uziemiony na Saharze. Moi rodzice dostali tu pracę, więc siłą rzeczy przywlekli mnie ze sobą do tego piekła – i nie mówię wyłącznie o temperaturze. Wyobrażacie sobie, że na pustyni nie ma zasięgu?!

Na (nie)szczęście rodzice zauważyli, że nienawidzę Sahary. Postanowili zrobić dla mnie coś „miłego” i zafundowali mi letni obóz w stanie Nowy Jork, gdzie razem z bandą małolatów będę bawił się w berka i wypełniał kolorowanki.
Ja nie mogę, serio?

Jedyny sposób, aby uczynić obóz fajnym, to ściągnąć tam moją dziewczynę, odnaleźć jakiegoś ducha i zrobić rozróbę stulecia. Tak, to brzmi świetnie! Zacznijmy więc odliczanie: łamanie wszystkich zasad obozowego regulaminu rozpocznie się za 3… 2… 1…

Ola Barczyk: Pani Mario, na początek chciałabym zapytać o inspiracje do historii, które znajdziemy w Pani książkach. Skąd myśl, żeby cofnąć się do XVII wieku – czasów dla kobiet bardzo trudnych – i tam rozpocząć podróż z czytelnikiem?

Maria Krasowska: Szczerze mówiąc, dokładnie nie pamiętam, skąd wzięłam akurat tę inspirację. Książkę zaczęłam pisać bez jakiegokolwiek prologu. Dopiero w połowie historii stwierdziłam, że fajnie by było nadać jej początek wiele lat wcześniej. Nie mam pojęcia, skąd mi przyszło do głowy, żeby akurat cofnąć się do czasów procesów czarownic. Były to bardzo ciężkie czasy dla kobiet, ale doskonale udało mi się je wpleść w moją opowieść.

Reklama

Czy wcześniej interesowała się pani tą tematyką?

Wszystko zaczęło się w szkole, kiedy byłam w Stanach Zjednoczonych. Na zajęciach z literatury czytaliśmy opowiadania i różnie dzieła dotyczące tamtych czasów. To był niezwykle inspirujący czas. Dodatkowo, dosyć dawno temu, koleżanka poleciła mi książkę, która nawiązywała do tego tematu. W tym momencie nie jestem w stanie przypomnieć sobie tytułu, ale historia tak mocno zapadła mi w pamięć, że nawiązanie do niej postanowiłam umieścić w mojej własnej powieści.

Dzięki temu książka zaczyna się niemal przerażającą historią, która może zapaść mocno w pamięć. Czy współczesna młodzież właśnie tego potrzebuje w tym momencie – takiej odrobiny szoku?

Przede wszystkim z samej historii zadowolona muszę być ja. Dzięki temu mam poczucie, że będą z niej zadowoleni także czytelnicy. W innym przypadku martwię się, że książka nie zaciekawi odbiorcy. Wydaje mi się, że to się sprawdza, ponieważ dostaję wiele pozytywnych opinii. Dlatego odpowiadając na pani pytanie: tak, myślę że jest to historia, którą młodzież chce czytać.

Mam ogromną nadzieję, że to pytanie nie zostanie odebrane jako spoiler – nie da się jednak ukryć, że prolog nie kończy się pozytywnym zakończeniem. Czy uważa pani, że książki nie zawsze muszą kończyć się happy endem?

Mam mieszane uczucia względem tej kwestii. Z jednej strony, kiedy sama czytam książki, to bardzo lubię, kiedy się kończą dobrze. Gdy jest odwrotnie, to coś mnie niemal zżera mnie od środka. Mam wtedy ochotę namierzyć autora i wygarnąć mu, jak okropnie się czułam, kończąc jego książkę. Z drugiej jednak strony, to właśnie te książki zapadają w pamięć najlepiej. Człowiek później żyje tą historią. Pomimo tego swoje książki staram się jednak kończyć happy endem, ponieważ najzwyczajniej bardzo je lubię. Wszyscy się po nich dobrze czujemy.

Reklama

Podejmuje pani niełatwy temat rozstań i konieczności rezygnowania z wielu życiowych wydarzeń, zwłaszcza u młodego człowieka, jakim jest główny bohater. Danny musi także podjąć naukę zdalną, kiedy przebywa z rodzicami na Saharze. Czy pisząc kierowała się pani tym, co dzieje się współcześnie?

Nie mogłam kierować się koronawirusem, ponieważ kiedy kończyłam tę książkę kwarantanny jeszcze nie było. Wydaje mi się, że po części kierowałam się swoim doświadczeniem. Kiedy byłam dzieckiem cały czas z rodzicami się przeprowadzaliśmy. Nie żyłam dokładnie tak jak główny bohater, ale często musiałam zmieniać znajomych i otoczenie. Nie było to jednak dla mnie bardzo trudne, nigdy też nie narzekałam, w dodatku myślę, że wiele mnie to nauczyło.
Chciałam pokazać w książce inną perspektywę, aby czytelnik docenił to, że mieszka w jednym miejscu, ma stałych znajomych, przyjaciół bądź swój pokój.

Wykreowała pani pewien obraz współczesnego piętnastolatka: lubiącego Netflixa, mającego ciągłą potrzebę posiadania telefonu, a także takiego, który czuje się w miarę dorosły, natomiast w oczach dorosłych nadal jest dzieckiem. Czy to są cechy współczesnego nastolatka? Czy tym samym pani książka jest opowieścią właśnie dla nich?

Wydaje mi się, że każdy piętnastolatek jest inny, więc nie chciałabym generalizować i przypisywać całej grupie jednych cech. Znam wiele osób w tym wieku i są zupełnie różni od siebie. Kiedy miałam piętnaście lat, byłam trochę podobna do głównego bohatera – stąd taka kreacja. Danny jest po prostu sobą, nieco inny od reszty społeczeństwa, co spowodowane jest tym, jak wygląda jego codzienność.

Trzeba też przyznać, że mamy troszkę więcej lat niż piętnaście, a przypuszczam, że też oglądamy Netflixa i korzystamy cały czas z telefonu komórkowego, choćby teraz.

Dokładnie. Poza tym, kiedy ja miałam piętnaście lat świat wyglądał nieco inaczej. Powiedzmy, że to nie było aż tak dawno temu, ale kiedy piszę o piętnastolatku, odrobinę przenoszę go do tamtego świata. Staram się jednak także sporo czerpać z teraźniejszości, ponieważ zawodowo bardzo dużo czasu spędzam z nastolatkami. Organizuję kolonie letnie właśnie dla młodzieży w wieku 8-16 lat, więc mniej więcej wiem, jak wygląda ich życie.

Ach, czyli generalnie inspiracją dla tematyki książki było tak naprawdę pani życie codzienne?

Tak, można tak powiedzieć.

Chciałabym przejść do opowieści o duchach. Rozmawiamy przy okazji drugiego tomu z serii o przygodach Danny’ego. Oba z nich są ich pełne. W związku z tym nasuwa się pytanie: czy pani lubi straszyć swoich czytelników?

Muszę przyznać, że czasami się zastanawiam, czy kogoś za bardzo nie przestraszę. Z drugiej jednak strony wydaje mi się, że książki przerażają mniej niż filmy. Odbiór jest całkowicie inny, kiedy tego ducha widzimy na ekranie, a kiedy czytamy o nim w książce. Przynajmniej tak to działa w moim przypadku. Zawsze staram się, żeby wykreowane przeze mnie duchy nie były bardzo straszne, ale nigdy nie można być pewnym jak odbierze to młody czytelnik. Póki co nikt nie narzeka na koszmary.

Zanim przejdę do kolejnego wątku muszę zapytać: czy pani jest romantyczką?

Wydaje mi się, że raczej nie.

W takim razie zastanawiam się nad genezą wątku miłosnego Miry, która ma tysiąc lat i piętnastoletniego Danny’ego. Skąd inspiracje na takie romansowe połączenie?

Pisząc pierwszy tom, nie spodziewałam się, że Danny znajdzie sobie dziewczynę. Mira na początku nie była nawet w planach jako postać. Pojawili się: Czarnobrody i Milady. Wtedy właśnie pomyślałam, że warto byłoby umieścić w historii także nieco młodszą zjawę. Tak właśnie wymyśliłam postać Dobromiry. Natomiast kiedy Danny ją odnalazł, wpadłam na pomysł, aby zrobić z nich niecodzienną parę. Nie myślałam wtedy o konsekwencjach tego wyboru, na początek chciałam sprawdzić, dokąd taki zabieg mnie zaprowadzi.

Czy może nam pani zdradzić, czy jest już jakiś pomysł na kolejne tomy?

Z pewnością powstaną. Najpierw jednak chciałabym napisać inną książkę, ponieważ jestem w trakcie pisania opowieści o surferach na Bali. Jest mi to bardzo bliskie, gdyż sama jestem zakochana w surfingu i uwielbiam tę wyspę. Następnie mam w planach napisać kolejną część z serii „Wyspa X” i po niej przyjdzie czas, aby powrócić do historii Danny’ego. Nie potrafię jednak podać konkretnego terminu.

Maria Krasowska

Na koniec chciałabym zadać klasyczne pytanie: jak zachęci pani czytelników do sięgnięcia po „Bandę szalonych obozowiczów”? I przede wszystkim – czy trzeba znać wcześniejszy tom „Banda niematerialnych szaleńców”, aby przeczytać drugi?

Wydaje mi się, że nie trzeba koniecznie znać wcześniejszego tomu, ale na pewno warto. Polecałabym zacząć od pierwszego tomu, ale gdyby ktoś przypadkiem trafił na drugi i zaczął czytać, wydaje mi się, że jest w stanie domyślić się, o co w nim chodzi. Jak natomiast zachęcę czytelników? Skierowałabym ich do podejrzenia opinii innych. Dodatkowo wydaje mi się, że dużo osób lubi klimaty wakacji, letnich obozów i przygód. Dzięki temu łatwiej przenieść się trochę w temat urlopu.

Reklama

W takim razie ja mam jeszcze jedno pytanie z serii klasycznych: pisze pani o czarownicach, duchach i różnych specjalnych umiejętnościach. Zastanawiam się, co pani czytała w dzieciństwie i co czyta pani teraz, że takie inspiracje przychodzą pani tak łatwo?

Nie może być inaczej i odpowiedź również będzie klasykiem: Harry Potter. Przeczytałam chyba dziesięć razy wszystkie tomy. Muszę przyznać, że jest to ten czas, kiedy popsuł mi się wzrok, bo nie mogąc się oderwać zarywałam nawet noce. Uwielbiałam też wtedy „Percy’ego Jacksona” i bardzo dobrze wspominam serię „GONE”. Nie mogę też pominąć „Zwiadowców” – do dzisiaj mam wszystkie książki na półce. Był też „Eragon” i wiele innych tytułów. Byłam jedną z osób, które najwięcej wypożyczały w lokalnej bibliotece. Teraz już nie czytam aż tak dużo, ponieważ cały czas jest coś do roboty. Ciężko utrzymać te 52 książki na rok, jak niegdyś mi się udawało, ale staram się czytać przynajmniej jedną książkę na miesiąc, z tym, że to już raczej nie jest fantastyka. Częściej trafiają w moje ręce poradniki rozwojowe, książki o biznesie, książki podróżnicze. Nie ukrywam jednak, że bardzo lubię wracać do książek dla nastolatków. Całkiem niedawno czytałam serię „Kosiarze”. Zaczęłam ją dawno temu, ale za każdym razem, gdy wyjdzie nowy tom, to muszę przeczytać wszystkie od nowa, żeby sobie przypomnieć całą historię. Jestem w niej zakochana. Uważam, że każdy powinien ją znać.

Książka jest już dostępna w księgarniach online

Reklama

komentarze [3]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Agnieszka 01.06.2021 15:02
Czytelnik

Sama bym z chęcią przeczytała.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Łędina 31.05.2021 16:34
Czytelnik

Nie miałam okazji zapoznać się jeszcze z książkami Marii Krasowskiej, ale pamiętam za to jej kanał na TouTube o książkach.

Miałam też sposobność kilkukrotnie odwiedzić jej profil na Instagramie. Ciekawa osoba. Wyróżniająca się na tle pozostałych BookTuberów, a na pewno polskich autorów.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
LubimyCzytać 31.05.2021 14:16
Czytelnik

Zapraszamy do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Reklama
zgłoś błąd