Najnowsze artykuły
ArtykułyWielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać1
ArtykułyJon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2
ArtykułyCzytelnicy wybrali Książki Roku 2025. Oto zwycięzcy
LubimyCzytać97
ArtykułyCzytamy w weekend. 13 marca 2026
LubimyCzytać512
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Aaron Lopresti

Pisze książki: komiksy
Aaron Lopresti autor książki Deadpool Classic, tom 2 w kategorii komiksy.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
6,7/10średnia ocena książek autora
576 przeczytało książki autora
214 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Liga Sprawiedliwości: Galaktyka grozy
Simon Spurrier, Aaron Lopresti
6,0 z 9 ocen
19 czytelników 2 opinie
2021
Liga Sprawiedliwości: Do was należy zemsta
Dough Mahnke, Aaron Lopresti
5,9 z 10 ocen
20 czytelników 3 opinie
2021
Justice League International: Breakdown
Dan Jurgens, Aaron Lopresti
0,0 z ocen
1 czytelnik 0 opinii
2013
Justice League International: The Signal Masters
Dan Jurgens, Aaron Lopresti
0,0 z ocen
1 czytelnik 0 opinii
2012
Marvel: The Legendary Graphic Novel Collection: Volume 40 - Planet Hulk - Part Two
8,0 z 1 ocen
1 czytelnik 1 opinia
2007
Marvel: The Legendary Graphic Novel Collection: Volume 38 - Planet Hulk - Part One
8,0 z 1 ocen
1 czytelnik 1 opinia
2006
Najnowsze opinie o książkach autora
Batman - Detective Comics: Gothtopia Bryan Hitch 
6,4

Kolejny przeciętny zbiór komiksów z Batmanem. Najciekawsza jest opowieść otwierająca, poświęcona Jimowi Gordonowi i jego walce z korupcją w GCPD. Dostajemy też zakończenie historii Man-Bata, krótkie i niezbyt ciekawe. Tytułowa Gothtopia z kolei jest raczej przeciętna. Sam pomysł Gotham, w którym przestępczość nagle spada o 90%, a jednocześnie pojawia się fala samobójstw, jest ciekawy, natomiast znacznie gorzej wyszło wykonanie. Historia jest krótka, przedstawiona pobieżnie, wszystko wyjaśnia się bardzo szybko i w przewidywany sposób. W zeszycie znajdują się również dość średnie komiksy okolicznościowe z powodu 75. urodzin głównego bohatera.
Ultimate X-Men. Tom 1 Andy Kubert 
7,0

Mroczne prawa człowieka
Po sukcesie „Autority” spod pióra Marka Millara wszyscy chcieli być tak samo edgy, znaczy się realistyczni. Podjęto ciekawą decyzję i dano Millarowi w Ultimate Universe 2 serie, żeby zrobił je w swój nowoczesny i realistyczny sposób. Jedną z nich jest właśnie „Ultimate X-Men”, która wprowadza widownie w nowych, ale starych X-Menów.
W porównaniu z drugą pisaną przez niego serią – „Ultimates” – omawiany komiks jest nieco stonowany. Tam dostajemy akty kanibalizmu, tu mamy tylko postacie deklarujące taką możliwość. W dodatku Wolverine, dorosły facet, podrywa nastolatki (i nie tylko). Podobno już legalne, ale widać jak świetnie się zaczyna. To dla klaryfikacji, na czym polega tu edgyzm Millara.
Przez czytane przeze mnie 33 zeszyty Millar przede wszystkim buduje świat. Wprowadza wątki i postacie z głównego kontinuum, ale niestety nie znam stopnia ich modyfikacji – to mój pierwszy komiks o X-Men, wyłączając dwa z nowego Ultimate Universe (2023-2026). Mimo wszystko wraz z budowaniem świata i sadzenia kolejnych ziarenek historia płynie sprawnie.
Wszystkie wątki nieubłaganie kręcą wokół stałej kotwicy X-Menów, czyli konfliktowi Xaviera i Magneto wobec relacji mniejszości (mutantów) i większości (ludzkości). Dziedzictwo i idee władcy magnetyzmu trwają, nawet gdy go zabraknie. Jednak ich interpretacje mogą być inne.
Przez osmozę wiedziałem, że Charles w komiksach nie był tak święty jak w filmach. Tutaj poza terroryzmem Profesor X, ma praktycznie te same poglądy, co założyciel Bractwa Mutantów. Widzimy jego wątpliwości, ciągłą hipokryzję i szarość moralną, czy w obliczu ciągłej agresji ludzi zwyczajnie: „Magneto miał rację”. Scena podsumowania tych rozterek i ich rozwiązania jest jedną z najlepszą w całym komiksie.
Jednak nie tylko charyzmatyczni liderzy dostają miejsce na scenie „Ultimate X-Men”. Komiks podobnie jak „Ultimate Spider-Man” Bendisa ma wprowadzić nowych czytelników w świat. Dlatego też ważne jest wspomnieć, że pierwotna drużyna składa się z Jean Grey, Cyklopsa, Beasta, Colossusa, Storm, Icemana i Wolverine’a. Jak to w drużynówkach mamy tu dużo postaci, a jest jeszcze Bractwo Mutantów.
Jednak każda z postaci ma przynajmniej zarysowane relacje, jakąś cechę i jak to Ororo (Storm) powie w kontynuacji Bendisa – moce nie są wszystkim, kim są. Relacje są wyważone i jak początkowo na skalę mutanckiego konfliktu mamy trójkąt rządu USA (z Sentinelami),Bractwa Mutantów i X-Menów, tak na poziomie personalnym trójkąt Wolverine’a, Cyclopsa i Jean.
To ostatnie mimo niezręczności nie było nawet najgorzej poprowadzone i było ważne w pchaniu fabuły do przodu. Pozwało też na nieoczywiste przemieszanie postaci, ich ewolucje i na koniec pokazanie postludzkiej moralności Charlesa w pełnej okazałości.
By do tego doszło, nie tylko relacje muszą iść do przodu. Już od pierwszych kadrów widzimy jak niebezpieczne są sentinele. Z tego powodu każda z przedstawianych frakcji potrzebuje być lepsza. Również Weapon-X, żeby program sentineli ich nie wygryzł jako zabezpieczenie antymutanckie. Te ciągłe zmiany widać w każdym, od Storm mającej początkowo problemy w precyzyjnej kontroli pogody, po technologię dostosowywaną do eksterminacji mutantów.
<img src="https://cdn.nakanapie.pl/yCQ_WQ6mWViskSA6ee5XiLUKB_Q=/origxorig/358dcda305d01817322b289db30af910" alt="Wielka flota latających sentineli skanuje Nowy York"/>
Dysyopijne przedstawienie sentineli z zeszytu 3.
Jeśli wykreuje się coś na porządne zagrożenie, można je spotęgować przez pokazanie, z jaką łatwością ktoś je unieszkodliwia. W tym świecie Magneto nie tylko kontroluje magnetyzm, a przez niego całe spektrum elektromagnetyczne! Potrafi wpływać na elektronikę, na światło, a nawet na młot Thora. Pierwsza generacja sentinelów to dla niego pestka, która pozwala mu zabłysnąć.
Jednak największym zagrożeniem, jak zawsze, jest opinia publiczna. X-Meni muszą wyglądać na świętych i być nieskazitelni. W komiksie widzimy więcej niż szerokie masy, przez co widzimy szare i czarne strony Xaviera, które w tym „poważniejszym” świecie przybierają naprawdę mroczne barwy. Czasem uda się je ukryć, czasem dobry PR robi swoje, a czasem zwyczajnie nie ma to znaczenia. Uprzedzeń się nie zmieni uśmiechami w New York Timesie.
Jeśli ktoś chce przeczytać komiks o X-Menach lub porządną drużynówkę, to nie jest to najgorszy wybór, choć są pewnie lepsze. Jednak „Ultimate X-Men” przyjemnie wprowadza w mitologie X-Men i nieco go uwspółcześnia. Na pewno mamy tu dużo polityki, która jak zawsze w komiksach, jest nieco uproszczona i, poza pojedynczymi momentami, wiarygodna. Jednak prawdziwe złoto kryje się na poziomie dramatów postaci.















































