Makiwarrior 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 1 dzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-11 22:04:06

Drzwi otworzyły się z impetem.
- To koniec! - krzyknęła Magda
- Z czym koniec - jęknął Karol podnosząc się ciężko z kanapy i drapiąc po nogach.
- Koniec z naszą chorobą, a przede wszystkim koniec z nami - końcówkę zdania wymówiła wyraźnie tłumiąc śmiech.
Karol patrzył na nią jak na wariatkę. - Jak to z nami koniec? - zapytał pociągając nosem. - Po dwóch latach walki, chodzenia po lekarzach,...
Drzwi otworzyły się z impetem.
- To koniec! - krzyknęła Magda
- Z czym koniec - jęknął Karol podnosząc się ciężko z kanapy i drapiąc po nogach.
- Koniec z naszą chorobą, a przede wszystkim koniec z nami - końcówkę zdania wymówiła wyraźnie tłumiąc śmiech.
Karol patrzył na nią jak na wariatkę. - Jak to z nami koniec? - zapytał pociągając nosem. - Po dwóch latach walki, chodzenia po lekarzach, teraz mnie zostawiasz?
- Taaaaak - pisnęła Magda podskakując jak mała dziewczynka i klaszcząc w dłonie. - To było najgorsze dwa lata w moim życiu, ale mam nasze ostatnie wyniki - powiedziała parskając śmiechem.
- Nadal nie rozumiem co Cię tak bawi.
Krótko po tym jak się poznali zapadli na dziwną przypadłość. Byli osłabieni, ciągle przeziębieni, na skórze pojawiała się wysypka. Lekarze zrobili dziesiątki badań, oni sami zmieniali w życiu wszystko, łącznie z dietą, świnką morską i pantoflami oraz zjedli kilogramy tabletek.
- Wiem już co nam jeeeest - powiedziała grobowym głosem z uśmiechem od ucha do ucha.
- No to mów, a potem uspokoimy się i razem przez to przebrniemy - zaryzykował Karol.
- Ooooooo nie mój drogi - powiedział chichocząc. - Mam wyniki. Jesteśmy... hi hi hi... uczuleni NA SIEBIE! - wybuchnęła śmiechem.
Karol stał jak wryty po czym ramiona zaczęły mu się trząść i po chwili dołączył do Magdy. Gdy przestali się śmiać rzucili się na siebie całując się namiętnie. Magda odchyliła głowę i wyszeptała - Wynoś się.
- Z przyjemnością - szepnął Karol...

pokaż więcej

więcej...
 
2018-12-05 11:45:19

Od zawsze był sam. Taki typ człowieka, który potrzebuje ludzi do tego, żeby się z nimi nie zadawać. Ich żarty go nie śmieszyły, imprezy nie bawiły, na myśl o życiu w związku i przebywanie z jedną osobą po kilkanaście godzin dziennie dostawał dreszczy. Pracował w domu, czytał książki, oglądał seriale i był szczęśliwy. Wychował się w domu dziecka, więc nawet rodziną nie musiał się martwić.... Od zawsze był sam. Taki typ człowieka, który potrzebuje ludzi do tego, żeby się z nimi nie zadawać. Ich żarty go nie śmieszyły, imprezy nie bawiły, na myśl o życiu w związku i przebywanie z jedną osobą po kilkanaście godzin dziennie dostawał dreszczy. Pracował w domu, czytał książki, oglądał seriale i był szczęśliwy. Wychował się w domu dziecka, więc nawet rodziną nie musiał się martwić. Nieliczni znajomi powtarzali mu, że NIKT NIE IDZIE przez życie sam. Pfff, no to patrzcie, myślał, ale przytakiwał, żeby nie rozwijać tematu. Konto na Facebooku służyło mu głównie do gierek mobilnych, nie czuł potrzeby integracji z innymi użytkownikami. Chwilami dopadały go myśli o tym, że jest jakiś inny, że nikt go tak naprawdę nie zna i nie rozumie. Aż do tamtego wieczoru. Po prostu zadzwoniła do jego drzwi i powiedziała, że chce porozmawiać. Był tak zdziwiony, że ją wpuścił. Pierwszy raz w życiu naprawdę z kimś rozmawiał, a w powietrzu nie zapadała krępująca cisza i nie miał ochoty uciec. W rozmowie wyjaśniła mu, że znalazła go na Facebooku i dostała jego adres od jednego z jego znajomych. Przegadali cały wieczór, ale chciał postawić sprawę jasno:
- Słuchaj, przypuszczałem, że moi znajomi będą próbować mnie na siłę z kimś związać, ale wolałbym żebyśmy zostali tylko przyjaciółmi. Nie szukam związku.
- Niespodziewanie uśmiech rozkwitł na jej ustach -Och, Marku mam nadzieję, że będziemy też przyjaciółmi. Ale przede wszystkim jestem twoją siostrą...

pokaż więcej

więcej...
 
2018-12-03 11:35:25

Swoją pracę inżynierską pisałem o algorytmach wyszukiwania wzorca w tekście. Znam się też na systemach zarządzenia bazami danych. Potrafię znaleźć wszystko i o wszystkich lepiej niż Google i Facebook. Gdy tylko bohaterce zabraknie informacji, utknie w martwym punkcie, zapędzi się w kozi róg lub będzie miała pustkę w głowie, wtedy wkroczę ja. Usystematyzuje zebrane dane, skataloguje je,... Swoją pracę inżynierską pisałem o algorytmach wyszukiwania wzorca w tekście. Znam się też na systemach zarządzenia bazami danych. Potrafię znaleźć wszystko i o wszystkich lepiej niż Google i Facebook. Gdy tylko bohaterce zabraknie informacji, utknie w martwym punkcie, zapędzi się w kozi róg lub będzie miała pustkę w głowie, wtedy wkroczę ja. Usystematyzuje zebrane dane, skataloguje je, zhierarchizuje i połączę wszystko w jedną całość. Śledztwo znów nabierze rozpędu, ruszy z kopyta lub nawet popędzi co koń wyskoczy.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-12-03 11:24:49
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Ziemiomorze (tom 1-6) | Seria: Po raz pierwszy w jednym tomie
 
2018-12-03 10:31:16

Dzięki za miłe słowa. Mówi się trudno ;)

więcej...
 
2018-11-27 12:36:46

Moja żona jest wielką miłośniczką zorganizowania i porządku. Średnio dwa razy w tygodniu ogłasza wszem i wobec, że od dziś koniec tego dobrego i wszyscy mają zbierać rzeczy po sobie, odkładać na miejsce i sprzątać za sobą. Po czym po kilku dniach jej ubrania leżą na kanapie, notatki do pracy na biurku, drukarce, drugim biurku i kanapie. Żona z kubkiem herbaty siedzi w fotelu i ogląda... Moja żona jest wielką miłośniczką zorganizowania i porządku. Średnio dwa razy w tygodniu ogłasza wszem i wobec, że od dziś koniec tego dobrego i wszyscy mają zbierać rzeczy po sobie, odkładać na miejsce i sprzątać za sobą. Po czym po kilku dniach jej ubrania leżą na kanapie, notatki do pracy na biurku, drukarce, drugim biurku i kanapie. Żona z kubkiem herbaty siedzi w fotelu i ogląda WEBINARIUM o planowaniu i organizacji. Okazuje się, że niezbędny jest jej PLANER, który to oto jest niezbędny, a kosztuje u pani blogerki jedyne 100zł. PLANER okazuje się być zeszytem. Bez linii i kratek. W kropki. I tyle bo nic nie może cię rozpraszać przy planowaniu i organizacji. Leży teraz ten planer na książkach, które są wydrukowanym blogiem, a ubrania dalej na kanapie. Pojawiają się za to samoprzylepnie karteczki z planami i motywującymi hasłami typu "Nawet najmniejsze coś jest lepsze niż nic". Tym "cosiem" jest na przykład naklejenie karteczek. A teraz w nagrodę serial. O tak, organizacja i porządek to konik mojej kochanej żony. A tymczasem pomału toniemy w brudzie. Ktoś zapyta: "A ty co zrobiłeś, żeby było inaczej?" Ano nic. Jestem taki sam jak i Ona. Utoniemy wspólnie, no chyba, że to od dziś będzie koniec tego dobrego....

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-27 12:17:19

Wreszcie po sezonie. W sklepie same znajome twarze, brak facetów w samych kąpielówkach i dzieciaków oblepionych piachem prosto z plaży. Brałem właśnie bułki, gdy zauważyłem dwie starsze panie mieszkające na Kwiatowej. Szeptały coś i konspiracyjnie kiwały głowami w moją stronę. Gdy zauważyły, że patrzę na nie oddreptały szybko do kasy. Dyskretnie przeglądnąłem się w szybie lodówki, ale nic... Wreszcie po sezonie. W sklepie same znajome twarze, brak facetów w samych kąpielówkach i dzieciaków oblepionych piachem prosto z plaży. Brałem właśnie bułki, gdy zauważyłem dwie starsze panie mieszkające na Kwiatowej. Szeptały coś i konspiracyjnie kiwały głowami w moją stronę. Gdy zauważyły, że patrzę na nie oddreptały szybko do kasy. Dyskretnie przeglądnąłem się w szybie lodówki, ale nic dziwnego nie zauważyłem. W sklepie pojawiło się za to dwóch ochroniarzy nieudolnie próbujących udawać znudzenie. Poczułem się dziwnie. Wziąłem z półek co miałem wziąć i poszedłem zapłacić. Na jednej z kas siedziała pani Jadzia. Moja sąsiadka. Do niej skierowałem swoje kroki i stanąłem w kolejce. Na mój widok poczerwieniała i wybąkała ciche "dzień dobry". Wiedziałem już, że coś jest mocno nie tak. Pytam więc:
- Pani Jadziu co to się dzieje, że ludzie patrzą na mnie jak na trędowatego?
- A tam, ludzie coś gadają, ale ja to wiary nie daje
- Ale w co pani wiary nie daje?
- A bo pan to porządny człowiek, a Maliniakowa widziała, że pan z komisariatu wychodzi, a tam siostrzeniec sąsiadki Kowalskiej pracuje i ta sąsiadka mówiła na targu do Marciniakowej, a Kowalska to słyszała bo buraki kupowała obok, że pan jesteś zamieszany w kradzież jakiegoś roweru.
I patrzy na mnie wyczekująco, a reszta sklepu nagle skończyła zakupy i zbliżyła się do kas coś tam jeszcze oglądając od niechcenia. Odetchnąłem i mówię:
- To wszystko prawda! - szok na twarzach - Siedzę w tym po uszy! To mnie ten rower ukradli!

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-12 20:07:16

Marzenia się spełniają. Lucyna rzuciła pracę i z mężem wyjechali w Bieszczady. Marek, jako programista, pracował w domu. Do firmy, do Krakowa musiał jechać zaledwie raz w tygodniu. Dookoła cichy las, miasteczko w pobliżu, a w nim najprawdziwszy DIABELSKI MŁYN! Pierwszej nocy spała jak niemowlę, ale rano CZERWONY ALARM. Drzwi do domu otwarte na oścież? Razem z Markiem stali jak wryci patrząc to... Marzenia się spełniają. Lucyna rzuciła pracę i z mężem wyjechali w Bieszczady. Marek, jako programista, pracował w domu. Do firmy, do Krakowa musiał jechać zaledwie raz w tygodniu. Dookoła cichy las, miasteczko w pobliżu, a w nim najprawdziwszy DIABELSKI MŁYN! Pierwszej nocy spała jak niemowlę, ale rano CZERWONY ALARM. Drzwi do domu otwarte na oścież? Razem z Markiem stali jak wryci patrząc to na drzwi, to na liczne, różne ślady butów w kuchni. Jakby kilkanaście osób w ich domu urządziło sobie przyjęcie. WYBUCH ich samochodu wstrząsnął całym budynkiem. Leżąc na podłodze zauważyli wychodzących z lasu ludzi w maskach wilków. Maskach?

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-29 21:20:14

Winter i coming!

Nadchodzą dla nas znowu czarne dni. Czarne od dymu. Od tlenku siarki, amoniaku, formaldehydów, akroleiny, tlenku węgla, cyjanowodoru, ołowiu, polonu, benzenu, chlorku winylu, niklu, toluidyny, arsenu, naftyloaminy, dwumetylonitrozoaminy, dibenzoakrydyny i substancji smolistych. Od dymu papierosowego! Zima znowu zapędza tabuny palaczy do naszych toalet. Co przerwę siwe obłoki...
Winter i coming!

Nadchodzą dla nas znowu czarne dni. Czarne od dymu. Od tlenku siarki, amoniaku, formaldehydów, akroleiny, tlenku węgla, cyjanowodoru, ołowiu, polonu, benzenu, chlorku winylu, niklu, toluidyny, arsenu, naftyloaminy, dwumetylonitrozoaminy, dibenzoakrydyny i substancji smolistych. Od dymu papierosowego! Zima znowu zapędza tabuny palaczy do naszych toalet. Co przerwę siwe obłoki dymu wypuszczane są przez okna łazienek, a w zamian napływa lodowate powietrze. Zabijane są nasze płuca, szare komórki i intymność. Żądamy dostępu do ciepłych, cichych i pustych toalet. Ludu niepalący powstań! PRECZ Z PALACZAMI! PRECZ, PRECZ PRECZ!!!

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-16 22:02:08

W małej miejscowości na południu Polski doszło wczoraj do mrożących krew w żyłach scen. Otóż, według miejscowej legendy, cmentarz leżący na uboczu jest nawiedzany przez białą zjawę. Miała być ona wielokrotnie widziana, przez różne osoby, na polach otaczających nekropolię. W dniu wczorajszym pani Władysława, ze swoim dorosłym synem Adamem, wracała ok. godz. 23:00 od sąsiadów. W pobliżu... W małej miejscowości na południu Polski doszło wczoraj do mrożących krew w żyłach scen. Otóż, według miejscowej legendy, cmentarz leżący na uboczu jest nawiedzany przez białą zjawę. Miała być ona wielokrotnie widziana, przez różne osoby, na polach otaczających nekropolię. W dniu wczorajszym pani Władysława, ze swoim dorosłym synem Adamem, wracała ok. godz. 23:00 od sąsiadów. W pobliżu cmentarza drogę zastąpiła im rzeczona zjawa. Wypity wcześniej alkohol dodał parze odwagi wobec czego przystąpili do pościgu za, jak mniemali, dowcipnisiem przebranym za ducha. Zjawa szybko oddalała się od ścigających, a pani Władysława z racji wieku została z tyłu dopingując syna okrzykami "Nie odpuszczaj!". Po przekroczeniu bramy cmentarnej ślad po duchu zaginął. Pan Adam wraz z matką dokonali szczegółowej, jak twierdzą, penetracji cmentarza, gdzie nie spotkali nikogo. Będąc na końcu alejki usłyszeli po drugiej stronie nekropolii skrzypienie jedynej bramy wejściowej. Gdy zorientowali się, że właśnie się ona zamyka, z niemożliwą wręcz szybkością zdołali opuścić ogrodzony teren i nie oglądając się za siebie umknęli w kierunku domu. Nie wszyscy uwierzyli w nadprzyrodzoną moc biorącą udział w tym wydarzeniu, mówiąc raczej o zbyt dużej ilości wyskokowych napojów, ale faktem jest, że zjawa widywana jest również przez zdeklarowanych abstynentów.

(Historia oparta na faktach!)

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-09 12:08:32

Ja lubię książki fantasy z motywem "From zero to hero". Lubię obserwować rozwój postaci, odkrywanie przez nią niesamowitych zdolności i w końcu wbrew wszystkim stanie się mistrzem. Zawsze można przy tym pomarzyć, że i nam w końcu objawi się jakiś niezwykły talent i zadziwimy świat ;)

więcej...
 
2018-09-25 20:53:08

Chyba tylko ograniczony czas zabawy. Zawsze były ważniejsze rzeczy do zrobienia. Nauka, obowiązki domowe, czas z rodziną. Teraz wiem, że to były naprawdę ważne rzeczy, ale wtedy chciałem mieć moc zatrzymywania czasu. Oczywiście ja byłbym wtedy całkiem mobilny. Mógłbym grać do woli, czytać do woli i zajmować się wszystkim co lubię. Albo odwrotnie. Zatrzymać czas, pouczyć się, odwalić robotę w... Chyba tylko ograniczony czas zabawy. Zawsze były ważniejsze rzeczy do zrobienia. Nauka, obowiązki domowe, czas z rodziną. Teraz wiem, że to były naprawdę ważne rzeczy, ale wtedy chciałem mieć moc zatrzymywania czasu. Oczywiście ja byłbym wtedy całkiem mobilny. Mógłbym grać do woli, czytać do woli i zajmować się wszystkim co lubię. Albo odwrotnie. Zatrzymać czas, pouczyć się, odwalić robotę w domu i wyjść później z przyjaciółmi. O tak, zatrzymywanie czasu załatwia wszystko. W sumie teraz też bym chciał to umieć i wyyyyyspaaaać się ;)

pokaż więcej

więcej...
 
2018-09-22 09:55:16

SENSACJA. Reporterzy naszej gazety podczas zbierania materiałów dotyczących napadu na Muzeum Historii Naturalnej odkryli wstrząsające fakty, których wyjaśnienia żądamy od władz Wyspy Shim i Scyld City. Wszystkie ślady i relacje świadków do których dotarliśmy wskazują mianowicie, że sprawcy posługiwali się Shimińską bronią antygrawitacyjną. Pytamy zatem czy kradzież bezcennych zbiorów muzeum to... SENSACJA. Reporterzy naszej gazety podczas zbierania materiałów dotyczących napadu na Muzeum Historii Naturalnej odkryli wstrząsające fakty, których wyjaśnienia żądamy od władz Wyspy Shim i Scyld City. Wszystkie ślady i relacje świadków do których dotarliśmy wskazują mianowicie, że sprawcy posługiwali się Shimińską bronią antygrawitacyjną. Pytamy zatem czy kradzież bezcennych zbiorów muzeum to sposób na ratowanie upadającej dyktatury? Czy pieniądze z tego napadu mają finansować wojnę Gildii? Według relacji jednego z naszych informatorów (z którym nie możemy się obecnie skontaktować!) całe zdarzenie obserwował funkcjonariusz Gwardii - Kret, nie podejmując interwencji. Dlaczego? O wyjaśnienie tego poprosiliśmy współpracującego z nami człowieka blisko związanego z Gwardią. Według niego od dłuższego czasu Scyld City cierpi na przepełnienie ludźmi o niesamowitych zdolnościach. Narastają niepokoje i wybuchają konflikty. Nieoficjalnie, Gwardia dąży do podsycenia konfliktu na Wyspie Shim, w którym chce wziąć aktywny udział po stronie Gildii. W zamian za pomoc oczekują terenów pod budowę nowego miasta dla mieszkańców przepełnionego Scyld City. Szogum ponoć entuzjastycznie przyjął zaoferowaną pomoc, wiedząc jak potężny jest oddział złożony z potężnych Scyldian. Żądamy ustosunkowania się władz do tych rewelacji i ogłoszenie czy Scyld City znajdzie się w strefie działań wojennych!

pokaż więcej

więcej...
 
Moja biblioteczka
80 0 0
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (0)
Lista jest pusta
zgłoś błąd zgłoś błąd