Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
„Przyzwoitka” Laury Moriarty jako pretekst do fabuły wykorzystuje postać Louise Brooks, słynnej amerykańskiej aktorki urodzonej na początku XX wieku, która zasłynęła w równym stopniu s...

Nigdy nie jest za późno

Autor recenzji:
Tytuł książki: Przyzwoitka
Autor książki: Laura Moriarty
6,96 (51 ocen i 12 opinii)

Z zaciekawieniem obserwuję kolejne mody, które wyznaczają trendy w literaturze popularnej. Jednym z cieszących się dużą popularnością u autorów pomysłem na fabułę jest obecnie osnucie jej wokół istniejącej naprawdę postaci i dopisanie do jej życia ludzi i wydarzeń, które mogły, choć nie musiały się w nim znaleźć. Zbeletryzowana biografia? Nie do końca. Takie tytuły jak „Córka Rembrandta”, „Madame Hemingway”, „Zmyślone życie Siergieja Nabokova” czy „Pani Poe” nie tyle bowiem skupiają się na tych znanych, sławnych ludziach (których nazwiska de facto pojawiają się w tytule, by zwabić czytelnika), lecz na tych, którzy żyli w ich cieniu. Taka książka jest zawsze wypadkową faktów, domysłów i fikcji, połączonych w różnych proporcjach. Nie mniej, czytelnicy lubią ten gatunek, bo tego typu fikcja historyczna łączy w sobie rozrywkę ze zdobywaniem wiedzy, podaje ciekawe informacje w przystępny sposób i jest alternatywą dla klasycznych biografii, które z rzadka można uznać za wciągającą lekturę do poduszki.

„Przyzwoitka” Laury Moriarty jako pretekst do fabuły wykorzystuje postać Louise Brooks, słynnej amerykańskiej aktorki urodzonej na początku XX wieku, która zasłynęła w równym stopniu swoją fryzurą (czarny bob z krótką grzywką), co nieokiełznanym charakterem, który wpłynął na jej wybory zawodowe. Punkt wyjścia powieści to wyjazd 15-letniej przyszłej gwiazdy kina niemego do nowojorskiej szkoły tańca, gdzie towarzyszyć ma jej przyzwoitka, Cora Carlisle. Początkowo powody, dla których Cora ochoczo zaproponowała matce Louise swoje towarzystwo, są dla czytelnika tajemnicą, szybko jednak zaczyna on odkrywać kolejne sekrety Cory, gdy autorka wprowadza do fabuły mniej lub bardziej ciekawe retrospekcje z jej życia. Równie szybko można się zorientować, że – jak wskazuje zresztą tytuł – to właśnie Cora będzie główną bohaterką książki. Przy czym należy jednak zaznaczyć, że książka pozostaje wierna biografii Louise Brooks - autorka skrupulatnie przeczytała publikacje jej poświęcone i uczyniła z Louise ciekawą postać drugoplanową, o której nie zapomina niemal do ostatnich kart powieści. Kto więc o aktorce nie słyszał albo słyszał niewiele, w „Przyzwoitce” znajdzie najważniejsze fakty z jej życia.

„Przyzwoitka” to historia życia jednej kobiety, ale nie Louise Brooks. Jednak ta fikcyjna kobieta miała życie równie barwne i interesujące. Konserwatywna i tradycyjna Cora wiele w swoim życiu przeszła, autorka wymyśliła jej naprawdę obfitujące w wrażenia dzieciństwo i młodość. Czytelnik spotyka jednak Corę w momencie zmiany. Wbrew temu, co sugeruje opis na okładce książki, Cory nie zmieni jednak towarzystwo Louise, lecz sam wyjazd do Nowego Jorku, gdzie będzie szukać swoich korzeni i swojej tożsamości. To właśnie ukryte sedno tej książki – szukanie siebie i szukanie spełnienia w życiu. Cora przebywając w Nowym Jorku, w zupełnie innym otoczeniu niż dotychczas, w mieście wolności i wielkich możliwości, szybko zacznie łamać konwenanse, których do tej pory przestrzegała. Zacznie rozumieć, że tylko w ten sposób może zawalczyć o swoje szczęście. Czytelnik może się czegoś od Cory nauczyć – zdrowego egoizmu, do którego ona także musiała dorosnąć, tkwiąc w małżeństwie istniejącym tylko na papierze, w którym każdy z małżonków odgrywał tylko swoją rolę. Przykład Cory pokazuje, że warto zawalczyć o swoje szczęście, nawet jeśli jest to trudne i wydaje się niemożliwe. I nigdy nie jest na to za późno.

Nie dość, że sama w sobie jest ona interesująca, historia Cory została przez autorkę osadzona w bardzo ciekawym kontekście. Doskonale udało się jej odtworzyć tło obyczajowe lat 20., które były burzliwym okresem prohibicji, jazzu i drastycznie szybko zmieniających się trendów w modzie. Czasem, w którym przepaść między pokoleniami była tak głęboka, jak pewnie jeszcze nigdy dotąd. I właśnie te uwypuklenie tych pokoleniowych różnic między Louise a Corą w pierwszej części książki to jej ogromne atuty. Jak ma się dogadać wciąż ściśnięta gorsetem Cora z nastolatką noszącą sukienki o skandalicznej długości do kolan? Jak zaakceptować obyczajowy postęp? Jak zrozumieć, że czasy się zmieniają? Postaci Cory i Louise to także zderzenie mentalności małomiasteczkowej i wielkomiejskiej, a taka gra kontrastów zawsze się udaje i nie inaczej jest w tym wypadku. Na pochwałę zasługuje fakt, że Moriarty nie zapomniała o takich „problemach” Stanów Zjednoczonych lat 20. XX wieku jak czarnoskórzy czy imigranci. Jest w jej powieści miejsce na wszystko, co przywołuje klimat tamtego okresu i można jej tylko pogratulować, że umiejętnie udało się jej go odtworzyć.

Jest tylko jedno małe „ale”. W pewnym momencie tempo książki znacznie przyspiesza, przybierając formę czegoś na kształt kalendarium kolejnych lat życia Cory aż do jej śmierci. Ambicją autorki było zdaje się napisanie powieści wielowątkowej i złożonej, takiej o której mówi się górnolotnie „napisana z rozmachem”. Tym samym dalsze losy Cory po powrocie z Nowego Jorku śledzimy na tle kolejnych przemian społecznych, politycznych i gospodarczych Stanów Zjednoczonych. Ambicji autorce jednak nie udało się spełnić, bo jedynym jej pomysłem na ostatnią część książki były kolejne śmierci i narodziny w rodzinie Cory. Nie zmienia to jednak faktu, że od książki nie można się oderwać do samego końca, a w swoim gatunku – powieści obyczajowych - na pewno się ona wyróżnia. Magię nazwiska Louise Brooks wykorzystano, by opowiedzieć o rzeczach ważnych w życiu każdego z nas: miłości, rodzinie, spełnieniu i tolerancji. „Przyzwoitka” zostaje w pamięci jako książka ciepła i mądra, napisana z sentymentem i szacunkiem do przeszłości i urzekająca klimatem.

Malwina Sławińska



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zawstydzeni, czyli skazani na.. Samotność

Zdarzało mi się użyć określenia „sierota boża” wobec osób nieprzedsiębiorczych, słabo komunikatywnych, niezdecydowanych wprowadzając ich w zakłopotani...

zgłoś błąd zgłoś błąd