Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Libertyni inaczej

Wydawnictwo: Ha!art
6,77 (13 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
3
7
5
6
2
5
1
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Altri libertini
data wydania
ISBN
978-83-62574-47-6
liczba stron
188
słowa kluczowe
powieść włoska
język
polski
dodała
dorsz

Debiutancki tom Piera Tondellego Libertyni inaczej (Altri libertini) ukazał się w 1980 roku (autor miał podówczas 25 lat). Tondelli określał Libertynów… mianem powieści (romanzo a episodi), choć bliżej tej całości do zbioru opowiadań. Historie mają różnych bohaterów i narratorów, których łączy wspólne doświadczenie pokoleniowe. Książka okazała się bestsellerem, została dostrzeżona i doceniona...

Debiutancki tom Piera Tondellego Libertyni inaczej (Altri libertini) ukazał się w 1980 roku (autor miał podówczas 25 lat). Tondelli określał Libertynów… mianem powieści (romanzo a episodi), choć bliżej tej całości do zbioru opowiadań. Historie mają różnych bohaterów i narratorów, których łączy wspólne doświadczenie pokoleniowe. Książka okazała się bestsellerem, została dostrzeżona i doceniona przez krytykę, ale ze względu na drastyczność opisów stała się także celem ataków dyżurnych hipokrytów i stróżów moralności. Próbowano zakazać jej dystrybucji, ale ostatecznie sąd oddalił pozew. Istotnym motywem nagonki na Tondellego był jego nieskrywany homoseksualizm i opisy miłości gejowskiej, które łamały silne w owym czasie tabu obyczajowe.

Można ten zbiór czytać także na sposób polityczny czy raczej antypolityczny. Tondelli dorastał w latach 70. Doszło wówczas do ważnej zmiany pokoleniowej. Po okresie silnego zaangażowania politycznego (zazwyczaj lewicowego), które we wczesnych latach 70. przerodziło się w działalność terrorystyczną lub paraterrorystyczną, nastąpiła ucieczka młodych w prywatność. Tondelli pokazuje złożone konsekwencje tej zmiany, trzymając się tak blisko materii życia, jak to tylko możliwe.

 

źródło opisu: Korporacja Ha!art, 2012

źródło okładki: http://ha.art.pl/sklep/index.php?p362,libertyni-inaczej

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
lapsus książek: 1625

Gdy nie ma dokąd uciec (rzecz nie o polowaniu na luja)

Czytając prozę Tondellego, miałem wrażenie, że znowu ktoś opowiada mi tę samą historię - kiedy weszło się na drogę wolności, już nic nie jest takie samo, już nic nie będzie proste. W tej prozie pobrzmiewają echa bitników – Keruaca i Ginsberga, słychać hipisowską apoteozę wolności i ucieczki od sztywnych reguł narzuconego świata, w którym jesteśmy sobie obcy, ale zarazem świata, w którym czujemy się bezpieczni. Tondelli, podobnie jak bitnicy, czy niektórzy z rzeszy „dzieci kwiatów”, jak Alexander Supertramp, wybrał drogę wyboistą i ryzykowną. O takiej drodze, w dużej mierze keruacowskiej, są opowiadania z tomu „Libertyni inaczej”.

Spojrzenie narratora na otaczający świat jest zawsze oglądem gdzieś z marginesu, z narkotykowej meliny, squatu, z okna samochodu, przemierzającego trasę bezcelowej podróży; bezcelowej, bo w poszukiwaniu idealnej miłości. Tondelli jawi mi się tutaj jako niepoprawny romantyk, stawiający wszystko na jedną kartę, by tylko przeżyć chwilę spełnienia, a potem rozpaczać, że to już koniec i szukać ulgi w narkotycznych odlotach. Bohaterowie tych utworów są skazani na samotność, mimo unoszenia się w tłumie ludzi tak jak oni, szukających czegoś niemożliwego, idealnego, co może trwać jedynie krótką chwilę, a potem pozostaje wciąż pogłębiająca się pustka. Tytułowi „libertyni”, podobnie jak ci z XVIII wieku, są uciekinierami od ubezwłasnowolniającej normy. Bezkompromisowość w ukazywaniu rzeczywistości oczyma wyrzutka była, podobnie jak w przypadku markiza...

Czytając prozę Tondellego, miałem wrażenie, że znowu ktoś opowiada mi tę samą historię - kiedy weszło się na drogę wolności, już nic nie jest takie samo, już nic nie będzie proste. W tej prozie pobrzmiewają echa bitników – Keruaca i Ginsberga, słychać hipisowską apoteozę wolności i ucieczki od sztywnych reguł narzuconego świata, w którym jesteśmy sobie obcy, ale zarazem świata, w którym czujemy się bezpieczni. Tondelli, podobnie jak bitnicy, czy niektórzy z rzeszy „dzieci kwiatów”, jak Alexander Supertramp, wybrał drogę wyboistą i ryzykowną. O takiej drodze, w dużej mierze keruacowskiej, są opowiadania z tomu „Libertyni inaczej”.

Spojrzenie narratora na otaczający świat jest zawsze oglądem gdzieś z marginesu, z narkotykowej meliny, squatu, z okna samochodu, przemierzającego trasę bezcelowej podróży; bezcelowej, bo w poszukiwaniu idealnej miłości. Tondelli jawi mi się tutaj jako niepoprawny romantyk, stawiający wszystko na jedną kartę, by tylko przeżyć chwilę spełnienia, a potem rozpaczać, że to już koniec i szukać ulgi w narkotycznych odlotach. Bohaterowie tych utworów są skazani na samotność, mimo unoszenia się w tłumie ludzi tak jak oni, szukających czegoś niemożliwego, idealnego, co może trwać jedynie krótką chwilę, a potem pozostaje wciąż pogłębiająca się pustka. Tytułowi „libertyni”, podobnie jak ci z XVIII wieku, są uciekinierami od ubezwłasnowolniającej normy. Bezkompromisowość w ukazywaniu rzeczywistości oczyma wyrzutka była, podobnie jak w przypadku markiza deSade, poddawana we Włoszech lat 80. obyczajowemu rugowaniu na literacki margines jako naruszająca normy moralne.

„Medalionowe” męskie pośladki na okładce książki sugerują literaturę gejowską i te motywy oczywiście są u Tondellego obecne, ale tak silna sugestia zubaża moc jego prozy. Nie chcę posądzać wydawców o chęć wylansowania się na modnej ostatnio literaturze nurtu, którego sztandarowym autorem jest Michał Witkowski, jednak Tondelli sięga swym pisarstwem dużo głębiej. Nie jest to bowiem nieustająca pogoń za lujem, ale bardzo wnikliwa autoanaliza człowieka świadomie schodzącego poza nawias tak zwanej normalności, w krainę freaków i „bożych” szaleńców, o których pisał Ginsberg w swoim „Skowycie”.

„Libertyni inaczej” pokazują świat i człowieka w tym świecie w sposób bezkompromisowy. Bohaterowie tych opowiadań dokonali wyboru i konsekwentnie tkwią w pragnieniu prawdy, która jako jedyna może nadać sens egzystencji. W tej deklaracji odbija się cały fałsz i hipokryzja „normalnego” świata, który nie jest w stanie zaakceptować takiej postawy. I oto paradoks prozy Tondellego – człowiek, który ucieka przed alienacją sztucznych norm społecznych z reguły zawsze pozostaje sam. Na tym polega tragizm i wielkość tej prozy.

Sławomir Domański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (72)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 7461
Antoni Leśniak | 2013-04-09
Przeczytana: 12 października 2014

Krwisty, dosadny, kąpiący erotyzmem, kontrowersyjny. Takie określenia, nad wyraz delikatne i łagodne, mogłyby opisać zawartość niniejszego tomu. Zbiór kilku opowiadań, które łączy ze sobą zbliżony czas - początek lat siedemdziesiątych, i narodowość bohaterów – większość to Włosi, to nie wszystko, co scala te obrazy. Kiedy ukazały się one po raz pierwszy, a mija prawie czterdzieści lat, wywołały wielką burzę i na Autora posypały się gromy. Pornograf, deprawator, masochista, który babrze się w ludzkiej intymności i to tej perwersyjnej, zboczonej, a co gorsza nie pogardza nią, ani jej nie chłoszcze jako złej, ale syci się nią i wręcz ją otacza swoistym kultem jako przejaw nieposkromionej wolności człowieka, która po raz pierwszy, od nie wiadomo jak dawna, znalazła swoje ujście i na reszcie ma możliwość swoim głosem zawołać, że wszystko wolno, a skoro wolno to i można, a skoro można to czemu nie korzystać. Dekameron i markiz de Sade byli prowokujący i uznani zostali za bezbożnych, ale...

książek: 540
GrzesiekLepianka | 2012-12-29
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

to jest prawdziwa literacka jazda bez trzymanki. swietne, wartkie, ciekawe opisy. niesztampowy, bezpruderyjny jezyk. brak zahamowan i jakiejs politycznej poprawnosci, ktora w dzisiejszych czasach zdominowala dyskurs mowienia o innych, wykluczonych, zmarginalizowanych.

nowoczesnosc jezyka w polskim tlumaczeniu to pewnie po czesci zasluga ponad 30-letniego opoznienia, z jakim mamy do czynienia w przypadku tej ksiazki na polskim rynku wydawniczym. ale i tak na pewno autor zafascynowany postmodernizmem i literatura "smieciowa" wyprzedzal swoje czasy, tworzac dzielo odwazne w formie i tresci i jednoczesnie przelomowe, bo na wskros nowoczesne, zeby nie powiedziec wlasnie postnowoczesne;)

arcydzielo! nie znalem wczesniej autora - teraz nalezy czekac na wiecej tlumaczen i cieszyc sie, ze nareszcie choc tyle mamy po polsku!

książek: 1481
Aleksandra | 2017-08-02
Przeczytana: 10 czerwca 2017
książek: 351
mpgrochowski | 2017-04-25
Na półkach: Przeczytane
książek: 438
aha | 2016-07-21
Na półkach: Przeczytane, 2016
książek: 7
emillao | 2016-05-28
Na półkach: Przeczytane
książek: 909
Małgorzata | 2015-08-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 07 sierpnia 2015
książek: 364
molicaksiazkowa | 2014-10-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
książek: 136
Marcin | 2014-01-31
Na półkach: Przeczytane
książek: 129
Sator09 | 2014-01-06
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 06 stycznia 2014
zobacz kolejne z 62 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd