Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
913782 czytelników
2121 dyskusji
129498 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Tylko mi się wymsknęło – wygraj książkę „Dlaczego mamusia przeklina. Rozterki wkurzonej mamy”.

Tylko mi się wymsknęło – wygraj książkę „Dlaczego mamusia przeklina. Rozterki wkurzonej mamy”.

Pierwszy dzień wakacji. Pewnie mogło być gorzej. Lekkomyślnie oznajmiłam, że uroczo byłoby spędzić urlop w historycznej rezydencji i liznąć trochę historii. Dopiero na miejscu przypomniałam sobie, dlaczego nie korzystam z przywilejów członka National Trust: otóż ich rezydencje są pełne cennych i delikatnych przedmiotów, a cenne i delikatne przedmioty nie najlepiej współgrają z małymi dziećmi, a szczególnie z małymi chłopcami. Wyobrażałam sobie dziecięce twarzyczki promieniejące ze zdumienia nad wspaniałą przeszłością naszego narodu, a zamiast tego wrzeszczałam na całe gardło Nie dotykać, NIE DOTYKAĆ, DO JASNEJ CHOLERY!, podczas gdy stateczni goście cmokali z dezaprobatą i układali w myślach zarys listu od czytelnika Daily Mail. Kiedy wreszcie się skończą te wakacje!?

Kto nigdy nie zaklął pod nosem, niech pierwszy rzuci kamień. No właśnie, a to tramwaj się zepsuł, egzamin nie poszedł, pogoda akurat na czas twojego urlopu się zmieniła i zapowiadają gradobicie, albo po prostu ta jedna płyta chodnikowa jest krzywa i musiałeś się o nią potknąć. Pamiętacie swoje pierwsze przekleństwo przy rodzicach? Jaka była ich reakcja? A może to wy przyłapaliście swoich rodziców na porządny bluzgnięciu?

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Dlaczego mamusia przeklina. Rozterki wkurzonej mamy - Jacek Skowroński

Dlaczego mamusia przeklina. Rozterki wkurzonej mamy

Autor: Gill Sims

Poniedziałek, 25 lipca Pierwszy dzień wakacji. Pewnie mogło być gorzej. Lekkomyślnie oznajmiłam, że uroczo byłoby spędzić urlop w historycznej rezydencji i liznąć trochę historii. Dopiero na miejscu przypomniałam sobie, dlaczego nie korzystam z przywilejów członka National Trust: otóż ich rezydencje są pełne cennych i delikatnych przedmiotów, a cenne i delikatne przedmioty nie najlepiej współgrają z małymi dziećmi, a szczególnie z małymi chłopcami. Wyobrażałam sobie dziecięce twarzyczki promieniejące ze zdumienia nad wspaniałą przeszłością naszego narodu, a zamiast tego wrzeszczałam na całe gardło Nie dotykać, NIE DOTYKAĆ, DO JASNEJ CHOLERY!, podczas gdy stateczni goście cmokali z dezaprobatą i układali w myślach zarys listu od czytelnika Daily Mail. Kiedy wreszcie się skończą te wakacje!? Witajcie w świecie Mamusi. Moje dziecko płci męskiej, Peter, jest połączone jak pępowiną ze swoim iPadem, dziecko płci żeńskiej, Jane, robi wszystko, żeby zarobić fortunę jako lifestylowa influencerka na Instagramie, a ich tatuś jest na niekończącym się wyjeździe do egzotycznych krajów w interesach Małżeństwo mamusi przeżywa kryzys, dzieci dziczeją, a dom powoli obrasta pleśnią. Jedynie Judgy, dumny i szlachetny terier, pozostaje niezmiennie lojalny. W tej sytuacji mamusia odnalazła nową pasję i rozpoczęła pracę dla mega popularnego technologicznego startupu. Nie jest jednak jej jedynym zmartwieniem to, czy w wieku czterdziestu dwóch lat będzie się umiała zgrabnie podnieść z pufy sako. Jakoś tak (przypadkiem) wyszło, że rebrandowała się na samotną balangową dziewczynę, która ciężko pracuje, ostro się bawi i nie musi brać wolnego, gdy zachoruje opiekunka. Czy mamusi uda się utrzymać fasadę i jednocześnie zachować rodzinę? Czy w pracy nie będzie wyglądała śmiesznie w spodniach do jogi? A co najważniejsze, czy znajdzie wolną chwilkę na duży dżin z tonikiem? Pewnie nie, motyla noga!

Regulamin
  • Konkurs trwa 2 - 8 lipca włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu HarperCollins. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 2320
LubimyCzytać
02-07-2019 12:05
Dlaczego mamusia przeklina. Rozterki wkurzonej mamy Dlaczego mamusia przeklina. Rozterki wkurzonej mamy
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Alicja
04-07-2019 17:21
Pewnie wszystkich, którzy to czytają mocno zaskoczę, ale moje pierwsze przekleństwo wyszło z moich ust, gdy miałam zaledwie 3 latka i teraz dość często jest mi wypominane przez mamę, która wtedy spaliła się ze wstydu.
Pochodzę z rodziny, w której przekleństwa były używane rzadko, więc pewnie załapałam je gdzieś przypadkiem. Pewnego razu, gdy wracaliśmy z mamą ze spaceru zaczepiła nas Pani,...
Pewnie wszystkich, którzy to czytają mocno zaskoczę, ale moje pierwsze przekleństwo wyszło z moich ust, gdy miałam zaledwie 3 latka i teraz dość często jest mi wypominane przez mamę, która wtedy spaliła się ze wstydu.
Pochodzę z rodziny, w której przekleństwa były używane rzadko, więc pewnie załapałam je gdzieś przypadkiem. Pewnego razu, gdy wracaliśmy z mamą ze spaceru zaczepiła nas Pani, znajoma rodziny, która była kimś ważnym w banku. Podeszła do mnie i powiedziała ciepłe „dzień dobry słoneczko", niestety nie zachowałam się grzecznie i odpowiedziałam „a ch*j tam". Mama opowiadała, że nigdy nie była tak czerwona jak w tamtym momencie, a ja byłam przeszczęśliwa. Całe szczęście okazało się, że Pani miała spore poczucie humoru i zaczęła się śmiać. Niestety zawsze, gdy widziałam tą Panią, wyłaniał się ze mnie diabeł (do około 5 roku życia) i na przywitanie odpowiadałam jej tymi słowami.
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 331
Aleksandra
02-07-2019 12:37
Moi rodzice należą do nerwowych osób. Pod tym względem to idealnie się dobrali.
Moje dzieciństwo opierało się na wyrzucaniu przez nich brzydkich słów w przestrzeń codzienną. Nie były one skierowane bezpośrednio do kogoś ale pamiętam jak bardzo mnie to irytywało.
Gdy jest się dzieckiem takie rzeczy nie powinny mieć miejsca. Swoją nerwowością zarazili mnie choć przyznam, że w brzydkich słowach nie jestem taka dobra jak oni. A na swoją nerwowość i nerwy znalazłam idealne rozwiązanie w postaci książek.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 376
fantastyczna
02-07-2019 17:25
Swojego pierwszego przekleństwa nie pamiętam, ale szybko poznałam łacinę podwórkową. Jak chłopaki grali w nogę, to nie dało się nie usłyszeć tych soczystych epitetów (mimo, że to było boisko szkolne, trwająca lekcja, dopiero szkoła podstawowa). Mama unikała wulgaryzmów, ale tata ma zwyczaj kląć pod nosem (z reguły tak cicho, że i tak wszyscy słyszeli). W mojej rodzinie nigdy nie przywiązywano do takiego słownictwa dużej wagi, dlatego nawet nie zwracałam na to uwagi. W tym temacie nic nie zapadło mi w pamięci.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 410
Zireael
02-07-2019 22:17
Moje pierwsze przekleństwo przy rodzicach było powiedziane zupełnie przypadkiem. Wymsknęło mi się jak akurat coś opowiadałam i byłam bardzo zdenerwowana. Moi rodzice na szczęście zrozumieli, że to przez emocje i przymknęli oko na brzydkie słowo z moich ust.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1463
Tina
03-07-2019 07:14
Mój dziadek miał własny warsztat stolarski i uczniów. Z warsztatu dochodziły przez cały dzień soczyste przekleństwa, ustające jednak w momencie, gdy z pracy wracała moja babcia. Były to dla mnie źródło niewyczerpanych ispiracji, ponieważ zarówno dziadek, jak i ucząca się u niego młodzież, mieli iście ułańską fantanzję. Najbardziej popularne polskie przekleństwo, "k..wa", wymsknęło mi się kiedy potknęłam się o kręcącego się pod nogami psa. Wzrok mamy i babci zabijał, ja jednak miałam skuteczną linię obrony.
"Przecież dziadek cały czas tak mówi"-powiedziałam niewinnie. Nie muszę chyba dodawać kto dostał tamtego dnia reprymendę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 89
Gosia
03-07-2019 08:13
Moi rodzice byli dość stanowczy, dlatego bardzo długo starałam się przy nich wyrażać. Choć powiem szczerze, że po dziś dzień mam respekt i w obecności mamy, bo jedynie ona mi została, staram się unikać wszelkich przekleństw. Niemniej jednak pierwszy raz pamiętam po dziś dzień. Nie byłam już małą dziewczynką, bo właśnie byłam w trakcie zdawania egzaminów dojrzałości. Byłam już po wszystkich pisemnych egzaminach, a zostały jedynie dwa ustne z języka polskiego i angielskiego. To był dzień zdawania polskiego. Miałam ustaloną godzinę 13, dlatego kwadrans po 10 siedziałam jeszcze w domu pijąc kawę z mamą, tatą i ciocią. Aż tu nagle odczytałam smsa od koleżanki, która pisała: Gdzie Ty jesteś! Przecież jeszcze jedna osoba i Ty wchodzisz! Moja reakcja była niezależna ode mnie! Krzyknęłam: kur** Kaśka napisała, że jeszcze jedna osoba i ja wchodzę! Ktoś musi mnie zawieźć. Ciotka bez namysłu wstała, bo miała wyprowadzony samochód, więc nie traciliśmy czasu na zbędne wyprowadzki. Ja jedynie szybko ubrałam, na szczęście naszykowane już ubranie. Niemniej jednak ustny egzamin z polskiego zdawałam bez ogarnięcia się – zero makijażu, a włosy jedynie szybko przeczesane. Całe szczęście, że zęby wcześniej umyłam! Wszystko skończyło się szczęśliwie, bo na sty, ale zdążyłam, a egzamin zdałam na 85%!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 66
Agnieszka
03-07-2019 08:24
Dla mnie przekleństwa to rodzaj rozładowania negatywnych emocji,złej energii.Przy ŚP.tatcie nigdy nie klęłam,bo tego nie tolerował,chociaż sam potrafił "rzucić mięsem",natomiast mama rozumie,że mam stresującą pracę,w której trzeba trzymać fason,dlatego będąc już w domu mogę sobie zakląć,bo wtedy jest mi po prostu lżej. Zamiast wyładować agresję na drugim człowieku,"puszczę wiązankę" i się uspokajam
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 81
Szyszka
03-07-2019 08:30
Historia opowiedziana przez mojego mężą.

Lata temu podczas wakacji zebrali się grupką chłopaków żeby pograć w piłkę. Przechodzą przez wieś w stronę atrapy boiska, a na schodach jednego z domów siedzi zapłakana kilkuletnia kuzynka. Podchodzi i pyta:
- Paulinka, co się stało?
- Nie ma mamy!
- A gdzie jest?
- Nie wiem, spierdoliła.

Mama odnalazła się bardzo szybko, tutaj przewagę wzięła dziecięca wyobraźnia, ale anegdotka opowiadana jest przy każdych świętach:)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 61
renia511
03-07-2019 09:50
O mamo!
Pamiętam dokładnie, kiedy po raz pierwszy użyłam niecenzurowanego słowa w obecności mamy. Choć było to prawie 30 lat temu nadal widzę jej konsternację i słyszę słowa: „Kasia…… coś Ty powiedziała…?”
Miałam wtedy może jakieś 13 lat…
Co w tym czasie robiłam – nie pamiętam, jednak wiem, że coś mi się nie udało, coś poszło nie tak jak powinno, na co zareagowałam słowami „Ja pierdolę”. Nawet teraz jest mi głupio, kiedy o tym myślę. W moim domu nie bluźniło się dużo, rodzice tylko w wielkich nerwach używali słów powszechnie uważanych za niecenzurowane, stąd nie miałam takiego przykładu. Mimo to w moim otoczeniu zdarzało się usłyszeć to i owo, a chłonny umysł dziecka szybko zapamiętywał także i niewłaściwe określenia.
Ostatecznie mama potraktowała ten wybryk bardzo łagodnie, uśmiechnęła się i tylko ostrzegła, że nie będzie tolerować używania przez dziecko „nieładnych” słów. Przez co najmniej 10 kolejnych lat nie zdarzyło mi się zabluźnić przy rodzicach.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 53
Pat
03-07-2019 15:22
Nie, ja byłam bardzo grzecznym i dobrze wychowanym dzieckiem, więc przy rodzicach nie przeklinałam. Co innego w samotności; zwłaszcza, że denerwowało nie wszystko dookoła. Od krzywo ustawionego biurka, po słabą lampę, a skończywszy na „tym głupim zadaniu, którego przecież nie da się zrobić”. Kiedy się uczę muszę mieć ciszę tak wielką, że prawie że pierwotną, przeszkadzało mi dosłownie wszystko, nawet tykanie zegara czy śpiew ptaków za oknem, więc i im nie szczędziłam wielu gorzkich i brzydkich słów. Moi koledzy śmiało przeklinali przy swoich „starych” na co patrzyłam szeroko otwartymi z przerażenia oczami. U mnie nie tylko wynikało to z charakteru, ale też mi po prostu nie wypadało. Gdybym zrobiła to bez niej, zaraz by jej o tym doniesiono, gdybym zrobiła to przy niej, ona mogłaby donieść innym i dopiero by się zaczęło, że w moim przypadku to przecież nie wypada, że tak nie można, że niegrzeczne…
Lepiej na wszelki wypadek nie przeklinać, ale też dać przeklinać innym, jeśli rodzice się na to zgadzają i oni sami tego chcą.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
zgłoś błąd zgłoś błąd