-
Artykuły
Wielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać43 -
Artykuły
Zaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać444
Biblioteczka
"Billy Bathgate" to książka dobra, a nawet bardzo dobra, lecz zostawiająca czytelnika z poczuciem niedosytu.
Dobra, ponieważ rzuca nas w lata 30 XXw., w czasy wielkich i mniejszych gangsterów. Przedstawia nam jednego z ówczesnych - Arthura Flegenheimera, czyli Dutcha Schultza.To postać prawdziwa, podobnie jak reszta jego otoczenia.
Książka napisana jest w dosyć surowy sposób, bardzo oszczędny. Możemy poczuć atmosferę tamtych lat, ale mamy poczucie,że tylko obserwujemy, że to, co przydarza się bohaterowi tej powieści, jest w gruncie rzeczy jakby jego własnym wymysłem wyobraźni.
Czy warto zatem przeczytać tę powieść? Warto, ale dla zapoznania się z realną osobistością gangsterską za jaką podobno uchodził, dziś już zapomniany, Dutch Schultz.
"Billy Bathgate" to książka dobra, a nawet bardzo dobra, lecz zostawiająca czytelnika z poczuciem niedosytu.
Dobra, ponieważ rzuca nas w lata 30 XXw., w czasy wielkich i mniejszych gangsterów. Przedstawia nam jednego z ówczesnych - Arthura Flegenheimera, czyli Dutcha Schultza.To postać prawdziwa, podobnie jak reszta jego otoczenia.
Książka napisana jest w dosyć surowy...
Tematy około wojenne są paradoksalnie wdzięcznym tematem na ciekawą książkę. W ten schemat wpisuje się także książka Neala Bascomba o tropieniu Adolfa Eichmanna. Kim był Adolf E.? O tym każdy może sam się dowiedzieć, jeśli do tej pory nie posiadał wiedzy o tym człowieku i jego działaniach.
Dla mnie najistotniejszymi w tej książce były sposoby i metody tropienia zbrodniarza wojennego. Pamiętajmy, że w latach 50 i 60. nie było możliwości, by w ściganiu podejrzanego wspomóc się takimi środkami techniki, elektroniki, jak ma to miejsce dzisiaj. Całą żmudną robotę trzeba było wykonać osobiście opierając się na tradycyjnych metodach śledczych. I właśnie to jest w tej książce dobrze ukazane. Liczyły się dla mnie smaczki, w jaki sposób i jakimi kanałami izraelscy agenci wespół z ludźmi spoza środowiska agentury, doszli do odnalezienia miejsca pobytu Eichmanna,a przede wszystkim, jak planowali pojmanie zbrodniarza. Liczył się każdy szczegół...
Oprócz tego książka jest pełna licznych przypisów i odnośników do innych książek, materiałów poświęconych ściganiu Eichmanna. Dzięki temu można także zapoznać się z opiniami i emocjami samych agentów, czy innych ludzi, którzy brali w tym "przedsięwzięciu" udział. A samych książek dotyczących tej sprawy, przetłumaczonych na polski, jest całkiem sporo.
Reasumując, warto sięgnąć po tę książkę, zarówno z powodów czystej ciekawości, jak i by zapoznać się z niektórymi metodami izraelskiego wywiadu.
Tematy około wojenne są paradoksalnie wdzięcznym tematem na ciekawą książkę. W ten schemat wpisuje się także książka Neala Bascomba o tropieniu Adolfa Eichmanna. Kim był Adolf E.? O tym każdy może sam się dowiedzieć, jeśli do tej pory nie posiadał wiedzy o tym człowieku i jego działaniach.
Dla mnie najistotniejszymi w tej książce były sposoby i metody tropienia zbrodniarza...
Książka lepsza od tej Douglasa Thompsona.
Jej głównymi plusami są:
- dość obszerne uwzględnienie początków Clinta jako aktora, a także jego młodzieńczego życia,
-nie owija w bawełnę. Na pewno nie jest sensacyjna, z pikantnymi wątkami, ale pokazuje Eastwooda jako człowieka, który niejedno ma za uszami, głównie w życiu prywatnym,
- ciekawe cytaty samego Eastwooda
Do minusów zaliczam, podobnie jak u Thompsona, zbytnie skupienie się na wątku związku z Sondrą Locke i jego późniejszych konsekwencjach. Znudziło mnie także przesadne wyeksponowanie licznych romansów pana Clinta i generalnie relacji z kobietami. Zabrakło mi samych przemyśleń Clinta, próby analizy jego postępowań i wątków psychologicznych. Czasami miałem wrażenie,że Eastwood nigdy nie miał wątpliwości i chwil załamań.
Podsumowując: książka jest warta przeczytania, choć nie odsłania wszystkich kart z życia Clinta. Kto chce dowiedzieć się czegoś o Eastwoodzie jako aktorze, może bez wahania sięgnąć do tej książki; kto zaś oczekuje wątków dramatycznych i psychologicznych może się zawieść, gdyż w tej biografii tego nie ma. Widocznie Clint ich nie miał...
Książka lepsza od tej Douglasa Thompsona.
Jej głównymi plusami są:
- dość obszerne uwzględnienie początków Clinta jako aktora, a także jego młodzieńczego życia,
-nie owija w bawełnę. Na pewno nie jest sensacyjna, z pikantnymi wątkami, ale pokazuje Eastwooda jako człowieka, który niejedno ma za uszami, głównie w życiu prywatnym,
- ciekawe cytaty samego Eastwooda
Do...
2012-07-23
Opinia z elementami fabuły!
Większość ludzi szykujących się do przeczytania tzw. klasyki literatury ma "wielkie nadzieje", licząc na to, że dana lektura będzie jeżeli nie książką ich życia, to przynajmniej tą do której regularnie się będzie wracało. Z "Wielkimi nadziejami" Dickensa było podobnie. Nie ma sensu przytaczać zarysu fabuły powieści, gdyż jest ona powszechnie znana i łatwo dostępna.
Na plus zaliczam wątki psychologiczne w powieści, które nie są jednowymiarowe, przez co pozostają wiarygodne i prawdziwe. Między innymi stosunek Pipa po "przemianie" w pana do osób łączących się z jego dzieciństwem. Same przemyślenia Pipa są warte uwagi.
Zawodzi trochę sposób rozwiązania najważniejszych i wydawałoby się najciekawszych wątków w powieści, przede wszystkim wątek rodziców Estelli. Brakuje tu jakiegoś zakończenia, rozwikłanie tej zagadki przez Pipa właściwie do niczego nie prowadzi. Choć być może o to chodziło Dickensowi. Być może chciał pokazać, że nie da się cofnąć pewnych rzeczy i błędów popełnionych w życiu, ale trzeba się z nimi pogodzić. Zresztą cała powieść ma wydźwięk, jeśli nie pesymistyczny, to na pewno melancholijny( także sprawa Magwitcha i Miss Havisham). Warto przypomnieć,że Dickens chciał właśnie w taki sposób zakończyć swe dzieło. I mimo że je zmienił, to nie otrzymujemy jednoznacznej odpowiedzi, co do przyszłości Pipa.
Istnieje wiele ekranizacji powieści Dickensa, a także samych fabuł opartych na jego dziele. Do najbardziej znanych należy film z 1998 roku, pod tym samym tytułem. I mimo pięknych dwóch, trzech utworów( "Kissing in the Rain" czy "Life in mono", reszta słabiutka) a także gry Roberta De Niro i Anne Bancroft(choć to rola drugoplanowa), film rozczarowuje. Skupia się właściwie tylko na miłości Pipa do Estelli, odłogiem traktując inne wątki. Wszystko jest tutaj jakby przyspieszone, przez co traci na wartości. Aczkolwiek plus należy się za to, że jest to pierwsza próba przeniesienia akcji do teraźniejszości.
Są też mniej znane ekranizacje,głównie telewizyjne, wśród których można wymienić film z 1946 i produkcję BBC z 1999.
Opinia z elementami fabuły!
Większość ludzi szykujących się do przeczytania tzw. klasyki literatury ma "wielkie nadzieje", licząc na to, że dana lektura będzie jeżeli nie książką ich życia, to przynajmniej tą do której regularnie się będzie wracało. Z "Wielkimi nadziejami" Dickensa było podobnie. Nie ma sensu przytaczać zarysu fabuły powieści, gdyż jest ona powszechnie...
Piłka nożna to moja wielka pasja. Uwielbiam też czytać, jednak trudno pogodzić te dwie rzeczy. Na rynku wydawniczym jest bardzo mało książek piłkarskich godnych uwagi. Ciężko do takich zaliczyć biografie piłkarzy, którzy ciągle grają (gł.Cristiano Ronaldo, Messi). Wyjątkiem jest chyba tylko autobiogafia Zlatana Ibrahimovicia pt. "Ja,Ibra".
Dlatego z mieszanymi uczuciami kupiłem książkę o FC Barcelonie. Jednak był to strzał w dziesiątkę. Książka ta nie traktuje o wielkich, pamiętnych meczach, ani o zawodowych sukcesach piłkarzy, czy o ich prywatnych sprawach. W tej pozycji mowa jest o szkoleniu młodzieży w "La Masii", o filozofii jaką kieruje się FC Barcelona. Do głosu zostają dopuszczeni byli i obecni piłkarze, trenerzy, a nawet rodzice Bojana Krkicia.
Ja sam znalazłem w tej książce wiele zdań godnych podkreślenia i zapamiętania. To książka nie tylko dla fanów FC Barcelony, ale dla wszystkich interesujących się piłką nożną, dla młodych zawodników, ich trenerów i rodziców. Gorąco polecam!
Piłka nożna to moja wielka pasja. Uwielbiam też czytać, jednak trudno pogodzić te dwie rzeczy. Na rynku wydawniczym jest bardzo mało książek piłkarskich godnych uwagi. Ciężko do takich zaliczyć biografie piłkarzy, którzy ciągle grają (gł.Cristiano Ronaldo, Messi). Wyjątkiem jest chyba tylko autobiogafia Zlatana Ibrahimovicia pt. "Ja,Ibra".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDlatego z mieszanymi uczuciami...