-
Artykuły
Jak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Milion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać10 -
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać21 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać3
Biblioteczka
2026-03-01
2026-03-01
To jedna z tych książek, które wciągają nie tyle akcją, co klimatem. Czytałam ją raczej powoli, dla samej atmosfery i tego uczucia, że gdzieś pod powierzchnią cały czas czai się jakaś tajemnica.
Lubię stopniowe odkrywanie historii, kiedy autorka nie prowadzi za rękę, tylko pozwala się domyślać, składać fakty i mieć własne podejrzenia. Nawet jeśli coś zaczyna się układać wcześniej, to i tak chce się czytać dalej.
W tej książce jest dużo o relacjach, pamięci i tym, co zostaje po ludziach.
Po prostu dobrze się to czyta, głównie dla klimatu i stopniowego odkrywania historii. Nie pędzi, ale wciąga na tyle, że chce się wiedzieć, co dalej.
To jedna z tych książek, które wciągają nie tyle akcją, co klimatem. Czytałam ją raczej powoli, dla samej atmosfery i tego uczucia, że gdzieś pod powierzchnią cały czas czai się jakaś tajemnica.
Lubię stopniowe odkrywanie historii, kiedy autorka nie prowadzi za rękę, tylko pozwala się domyślać, składać fakty i mieć własne podejrzenia. Nawet jeśli coś zaczyna się układać...
2026-02-01
To jedna z tych książek, które zapowiadają się lepiej, niż ostatecznie wypadają. Temat jest ciekawy, kobiety uwiecznione na znanych polskich obrazach. Niestety w praktyce dostajemy coś „pomiędzy”: ani pełnoprawną opowieść o bohaterkach, ani pogłębioną książkę o sztuce czy malarstwie.
Autorka porusza wiele wątków, ale często robi to dość powierzchownie. Zamiast wejść głębiej w historię konkretnych kobiet lub szerzej omówić kontekst artystyczny, narracja momentami tylko „ślizga się” po temacie. Dla czytelnika, który lubi sztukę i liczy na coś bardziej wnikliwego, może to być rozczarowujące.
Dla mnie największą wadą było to, że bohaterki bardzo często przedstawiane są przez pryzmat mężczyzn, jako żony, kochanki, muzy. Zamiast wydobyć ich indywidualność, książka niejednokrotnie wtłacza je w dobrze znany schemat.
Na plus można zaliczyć przystępność, to lektura lekka, napisana w formie niemal „historycznych ploteczek”, dzięki czemu czyta się ją szybko.
Podsumowując książka z potencjałem, który nie do końca został wykorzystany. Dobra na niezobowiązującą lekturę, ale jeśli ktoś szuka pogłębionej refleksji o sztuce lub wyrazistych portretów kobiet, może poczuć niedosyt.
To jedna z tych książek, które zapowiadają się lepiej, niż ostatecznie wypadają. Temat jest ciekawy, kobiety uwiecznione na znanych polskich obrazach. Niestety w praktyce dostajemy coś „pomiędzy”: ani pełnoprawną opowieść o bohaterkach, ani pogłębioną książkę o sztuce czy malarstwie.
Autorka porusza wiele wątków, ale często robi to dość powierzchownie. Zamiast wejść...
2026-02-01
„Niebieskie soczewki i inne opowiadania” to zbiór, który potwierdza, jak niezwykłą umiejętność budowania napięcia i atmosfery miała Daphne du Maurier. To literatura pozornie spokojna, wręcz elegancka w formie, ale podszyta niepokojem, który narasta niemal niezauważalnie.
Największą siłą tych opowiadań jest klimat. Autorka nie sięga po dosłowną grozę. Zamiast tego operuje niedopowiedzeniem, psychologicznym napięciem i subtelnym zaburzeniem rzeczywistości. Tytułowe „Niebieskie soczewki” to doskonały przykład tej strategii: punkt wyjścia jest prosty, ale konsekwencje, coraz bardziej niepokojące, wręcz egzystencjalne. Du Maurier pokazuje, jak cienka jest granica między tym, co widzimy, a tym, co jest naprawdę.
Jak to bywa w antologiach, poziom poszczególnych tekstów bywa nierówny, jedne opowiadania zapadają w pamięć, inne są mniej wyraziste. Jednak wszystkie łączy charakterystyczny styl autorki: precyzyjna narracja, dbałość o detale i umiejętność budowania napięcia bez uciekania się do tanich efektów.
Podsumowując, polecam.
„Niebieskie soczewki i inne opowiadania” to zbiór, który potwierdza, jak niezwykłą umiejętność budowania napięcia i atmosfery miała Daphne du Maurier. To literatura pozornie spokojna, wręcz elegancka w formie, ale podszyta niepokojem, który narasta niemal niezauważalnie.
Największą siłą tych opowiadań jest klimat. Autorka nie sięga po dosłowną grozę. Zamiast tego operuje...
2026-02-01
Triumf Endymiona to dla mnie przede wszystkim domknięcie całej historii, spokojniejsze, bardziej skupione na sensie wydarzeń niż na samej akcji.
Czyta się to dobrze, choć momentami czuć, że książka mogłaby być trochę krótsza. Są fragmenty bardziej rozwlekłe, zwłaszcza opisy kolejnych światów, ale z drugiej strony budują one klimat i pokazują, jak bardzo ten świat różni się od tego z „Hyperiona". Jest mniej technologiczny, bardziej „ideowy”, można powiedzieć nawet, że bardziej religijny.
To nie jest część, która robi największe wrażenie w całym cyklu, ale dobrze spełnia swoją rolę – daje odpowiedzi i zamyka historię w spójny sposób. Dla mnie to satysfakcjonujące, choć spokojniejsze zakończenie.
Triumf Endymiona to dla mnie przede wszystkim domknięcie całej historii, spokojniejsze, bardziej skupione na sensie wydarzeń niż na samej akcji.
Czyta się to dobrze, choć momentami czuć, że książka mogłaby być trochę krótsza. Są fragmenty bardziej rozwlekłe, zwłaszcza opisy kolejnych światów, ale z drugiej strony budują one klimat i pokazują, jak bardzo ten świat różni się...
2026-02-01
Czytając Monachium miałam cały czas z tyłu głowy jedną rzecz, przecież wszyscy wiemy, jak ta historia się skończy. Konferencja w Monachium w 1938 roku nie zatrzymała wojny, a polityka ustępstw wobec Hitlera okazała się katastrofą. W tym sensie nie ma tu żadnego zaskoczenia.
I właściwie nie o zaskoczenie chodzi w tej książce. Harris pokazuje raczej kulisy wydarzeń i atmosferę tamtych dni i złudzenia, w które wielu wtedy wierzyło.
Sama powieść czyta się dość sprawnie.
Dla mnie była to ciekawa książka przede wszystkim dlatego, że pokazuje moment w historii, w którym Europa łudziła się, że najgorszego da się jeszcze uniknąć. Wiemy, że się nie dało.
Czytając Monachium miałam cały czas z tyłu głowy jedną rzecz, przecież wszyscy wiemy, jak ta historia się skończy. Konferencja w Monachium w 1938 roku nie zatrzymała wojny, a polityka ustępstw wobec Hitlera okazała się katastrofą. W tym sensie nie ma tu żadnego zaskoczenia.
I właściwie nie o zaskoczenie chodzi w tej książce. Harris pokazuje raczej kulisy wydarzeń i...
2026-02-01
Ta książka naprawdę bardzo mi się spodobała i przeczytałam ją właściwie jednym tchem. Najbardziej ucieszyło mnie to, że jest w niej mnóstwo ciekawych informacji o Leonardzie da Vinci, nie tylko o samym obrazie Dama z gronostajem, ale też o jego innych dziełach i o czasach, w których tworzył.
Czytając, miałam też dużą przyjemność z powrotu do miejsc, które znam. Sporo jest tu o Mediolanie, którego atmosferę łatwo sobie przywołać podczas lektury. Pojawia się też Florencja i inne dzieła Leonarda, więc książka daje taki szerszy obraz epoki i świata sztuki.
Bardzo ciekawy jest też wątek Czartoryskich i tego, jak powstawała ich kolekcja. Interesujące są również historie późniejszych losów obrazu, jego podróży i wypożyczeń do muzeów na świecie, a także momentu, gdy kolekcję wykupiło państwo polskie.
Dla mnie to była naprawdę przyjemna lektura. Jeśli ktoś lubi sztukę, historię obrazów i ciekawostki z życia artystów, to znajdzie tu sporo dla siebie.
Ta książka naprawdę bardzo mi się spodobała i przeczytałam ją właściwie jednym tchem. Najbardziej ucieszyło mnie to, że jest w niej mnóstwo ciekawych informacji o Leonardzie da Vinci, nie tylko o samym obrazie Dama z gronostajem, ale też o jego innych dziełach i o czasach, w których tworzył.
Czytając, miałam też dużą przyjemność z powrotu do miejsc, które znam. Sporo jest...
2026-01-01
Połączenie, które absolutnie lubię. Historia spleciona z kryminałem, oparta na autentycznych wydarzeniach. Pan Siembieda po raz kolejny pokazuje, że potrafi mistrzowsko łączyć fakty historyczne z literacką fikcją.
Na szczególne uznanie zasługują bardzo trafne, momentami wyjątkowo celne opisy Kościoła i polskiej religijności, ironiczne, ale nie prześmiewcze. To wątki, które dodają aktualnego kontekstu społecznego.
No i ona, Teresa Barska, moja absolutna ulubienica. Te jej złote rady. Np. Najlepszą metodą żeby zacząć coś robić... jest zacząć to robić.
Polecam każdemu, kto lubi świetnie skomponowane kryminały historyczne z tłem obyczajowym.
Połączenie, które absolutnie lubię. Historia spleciona z kryminałem, oparta na autentycznych wydarzeniach. Pan Siembieda po raz kolejny pokazuje, że potrafi mistrzowsko łączyć fakty historyczne z literacką fikcją.
Na szczególne uznanie zasługują bardzo trafne, momentami wyjątkowo celne opisy Kościoła i polskiej religijności, ironiczne, ale nie prześmiewcze. To wątki,...
2026-01-01
„Płuca” to spokojnie snuta saga rodzinna, w której autor pokazuje, że rodzinne sekrety mają bardzo długi termin ważności.
Garcia przechodzi przez kolejne pokolenia, pokazując, jak decyzje i błędy rodziców wracają po latach do ich dzieci.
Książka jest fajnie napisana, momentami wciąga, czasem się ciągnie. Czyli typowa rodzinna opowieść, w której każdy ma coś do powiedzenia.
To historia w której nic nie wybucha, nikt nie goni po dachach, po prostu ludzie próbują ogarnąć życie i rodzinę.
To dobra lektura dla osób, które lubią powoli odkrywać, dlaczego ich bohaterowie są tacy, jacy są, bez pośpiechu ale ze szczyptą życiowego absurdu.
„Płuca” to spokojnie snuta saga rodzinna, w której autor pokazuje, że rodzinne sekrety mają bardzo długi termin ważności.
Garcia przechodzi przez kolejne pokolenia, pokazując, jak decyzje i błędy rodziców wracają po latach do ich dzieci.
Książka jest fajnie napisana, momentami wciąga, czasem się ciągnie. Czyli typowa rodzinna opowieść, w której każdy ma coś do...
2026-01-01
„Kierownik” Kamila Dziubki to takie polityczne czytadło. Autor pokazuje kulisy, ale traktuję je bardziej jako barwne anegdoty niż prawdę objawioną o polskiej polityce.
Czytało mi się dobrze, bo jest lekko i szybko. Fragmenty o Tusku i jego ekipie są momentami zabawne, momentami celne, ale cały czas miałam z tyłu głowy, że to bardziej reporterskie ploteczki niż poważna analiza. Taka książkowa wersja politycznego Pudelka.
Podsumowując: fajna, lekka rzecz. Nie ma co robić z niej wielkiej analizy.
„Kierownik” Kamila Dziubki to takie polityczne czytadło. Autor pokazuje kulisy, ale traktuję je bardziej jako barwne anegdoty niż prawdę objawioną o polskiej polityce.
Czytało mi się dobrze, bo jest lekko i szybko. Fragmenty o Tusku i jego ekipie są momentami zabawne, momentami celne, ale cały czas miałam z tyłu głowy, że to bardziej reporterskie ploteczki niż poważna...
2026-01-01
Miasto w chmurach spodobało mi się zdecydowanie bardziej niż Światło, którego nie widać. To książka ciekawiej skonstruowana i jednocześnie bardziej wciągająca.
Najbardziej spodobało mi się połączenie losów bohaterów rozdzielonych całymi wiekami. To narracja szkatułkowa. Jedna decyzja, pozornie drobna, potrafi odbić się echem wiele lat później w zupełnie innym świecie. Ten efekt domina jest tu poprowadzony z niezwykłą precyzją.
Powieść płynnie łączy różne porządki gatunkowe:
-współczesną powieść obyczajową,
-wyraźny, lecz nienachalny wątek ekologiczny,
-fragmenty historyczne,
-oraz elementy science fiction.
To trochę jak Listowieść – w ekologicznym namyśle i zachwycie nad kruchością świata; trochę jak u Ken Follett – w historycznej skali i splataniu losów jednostek z wielkimi procesami; i trochę SF, które nie dominuje, lecz otwiera perspektywę i stawia pytania o przyszłość. Wszystko bardzo dobrze się łączy.
Natomiast całość przypomina mi również w nastroju i konstrukcji Tam na niebie są rzeki autorstwa Elif Shafak – podobna perspektywa na upływający czas, pamięć i historie które splatają się ponad granicami różnych epok i kultur.
To książka, która bardzo mi „weszła”Zostawia po sobie coś więcej niż fabułę: poczucie sensu opowieści.
Czytałam ją z dużą przyjemnością i poczuciem, że obcuję z książką dobrze przemyślaną i mądrą, bez potrzeby nadmiernych efektów.
Miasto w chmurach spodobało mi się zdecydowanie bardziej niż Światło, którego nie widać. To książka ciekawiej skonstruowana i jednocześnie bardziej wciągająca.
Najbardziej spodobało mi się połączenie losów bohaterów rozdzielonych całymi wiekami. To narracja szkatułkowa. Jedna decyzja, pozornie drobna, potrafi odbić się echem wiele lat później w zupełnie innym świecie. Ten...
2025-12-01
Niewidzialni to książka, której nie potrafię jednoznacznie odrzucić, ale też zupełnie nie podzielam wszystkich zachwytów, jakie wokół niej narosły. Przeczytałam ją szybko i bez oporu, a mimo to czegoś mi w niej zabrakło.
To bez wątpienia powieść pokazująca uniwersalną prawdę: bez względu na szerokość geograficzną to na kobietach spoczywa ciężar codzienności, rodziny i przetrwania. Nie decydują o sobie, nie mają realnego wyboru, a odpowiedzialność emocjonalna i fizyczna, spada właśnie na nie. Ten aspekt uważam za najmocniejszy i najbardziej czytelny.
Jednocześnie surowość narracji, oszczędność dialogów i chłód opisów, które dla wielu są zaletą, mnie akurat nie porwały. Rozumiem zamysł.
Prostota, cisza oraz rytm wyspy i życia podporządkowanego naturze były tu wyraźnym zamysłem autora. Mnie jednak ta forma nie poruszyła emocjonalnie.
Motywicznie bardzo podobna, a jednak znacznie bliższa była mi Życie pasterza. Tam surowość i codzienność miały dla mnie więcej sensu i autentyczności. W Niewidzialnych forma nie stała się dla mnie treścią.
To książka poprawna, momentami ciekawa, ale nie urzekła mnie tak, jak się spodziewałam. Może to kwestia nastroju, może oczekiwań.
Pewnie jeszcze autorowi i serii dam szansę.
Niewidzialni to książka, której nie potrafię jednoznacznie odrzucić, ale też zupełnie nie podzielam wszystkich zachwytów, jakie wokół niej narosły. Przeczytałam ją szybko i bez oporu, a mimo to czegoś mi w niej zabrakło.
To bez wątpienia powieść pokazująca uniwersalną prawdę: bez względu na szerokość geograficzną to na kobietach spoczywa ciężar codzienności, rodziny i...
2025-12-01
Endymion okazał się dla mnie zdecydowanie lepszy niż druga część cyklu. To książka dużo bardziej dynamiczna.
Simmons wyraźnie stawia tu na akcję i podróż. Tempo jest szybkie, ale fabuła płynie gładko i naturalnie, a kolejne wydarzenia sprawiają, że „jeszcze jeden rozdział” zamienia się w kilkadziesiąt stron.
W porównaniu do wcześniejszych tomów jest tu trochę mniej filozofii i rozważań religijnych. Te wątki nadal są obecne, ale nie dominują, ustępują miejsca przygodzie. Dzięki temu lektura jest lżejsza w odbiorze, a jednocześnie nadal pozostaje ambitnym science fiction.
Generalnie wsiąkłam. Przeczytałam książkę w trymiga, z prawdziwą przyjemnością i ciekawością.
Endymion to bardzo udana kontynuacja świata Hyperiona. Zdecydowanie polecam, szczególnie tym, którzy w science fiction szukają przygody, ruchu i dobrej historii. 🚀📚
Endymion okazał się dla mnie zdecydowanie lepszy niż druga część cyklu. To książka dużo bardziej dynamiczna.
Simmons wyraźnie stawia tu na akcję i podróż. Tempo jest szybkie, ale fabuła płynie gładko i naturalnie, a kolejne wydarzenia sprawiają, że „jeszcze jeden rozdział” zamienia się w kilkadziesiąt stron.
W porównaniu do wcześniejszych tomów jest tu trochę mniej...
2025-12-01
Mam niedosyt. Spodziewałam się większego trzymania się faktów i mocniejszego zakorzenienia fabuły w historii, a dostałam raczej swobodną interpretację niż rzetelną rekonstrukcję. Kryminalna intryga nie do końca mnie porwała, wszystko jest poprawne, ale bez efektu „wow”. Czyta się dobrze, momentami z przyjemnością, jednak dupy nie urwało.
Umiarkowanie polecam, głównie za klimat i scenerię, mniej za samą historię.
Mam niedosyt. Spodziewałam się większego trzymania się faktów i mocniejszego zakorzenienia fabuły w historii, a dostałam raczej swobodną interpretację niż rzetelną rekonstrukcję. Kryminalna intryga nie do końca mnie porwała, wszystko jest poprawne, ale bez efektu „wow”. Czyta się dobrze, momentami z przyjemnością, jednak dupy nie urwało.
Umiarkowanie polecam, głównie za...
2025-12-01
Zaskakująco banalna książka jak na autora tej klasy. Fabuła jest przewidywalna do bólu, klasyczna baśń o królestwie, złym czarnoksiężniku i niesłusznie oskarżonym bohaterze, którą czyta się tak, jakby powstała na kolanie. Brakuje napięcia, brakuje oryginalności, a styl gawędziarski tylko podkreśla, jak prosta i rozciągnięta jest ta historia. To jeden z tych tytułów Kinga, które można bez żalu pominąć.
Zaskakująco banalna książka jak na autora tej klasy. Fabuła jest przewidywalna do bólu, klasyczna baśń o królestwie, złym czarnoksiężniku i niesłusznie oskarżonym bohaterze, którą czyta się tak, jakby powstała na kolanie. Brakuje napięcia, brakuje oryginalności, a styl gawędziarski tylko podkreśla, jak prosta i rozciągnięta jest ta historia. To jeden z tych tytułów Kinga,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-12-01
Chciałam analizy. Dostałam rozmowę przy winie. O „Potworach"
Temat poruszany przez Claire Dederer jest bez wątpienia ważny i aktualny. Autorka mierzy się z pytaniem, które coraz częściej powraca w debatach o kulturze: co zrobić z dziełami wybitnymi, gdy ich twórcy okazują się moralnie wątpliwi, a czasem wręcz odpychający? Czy da się, i czy w ogóle należy, oddzielać artystę od jego dzieła?
Problem w tym, że książka bardziej krąży wokół tematu, niż rzeczywiście się z nim rozprawia. Lektura przypomina rozmowę prowadzoną przy kolacji ze znajomymi, przy kieliszku wina: pojawia się wiele wątków, dygresji i przykładów, ale rzadko prowadzą one do klarownych wniosków. Autorka porusza się między nazwiskami, epokami i kontekstami, jednak robi to w sposób dość chaotyczny, bez wyraźnej struktury i pogłębionej analizy.
Dederer nie ukrywa swoich poglądów, a jednocześnie konsekwentnie unika postawienia jednoznacznej tezy. Z jednej strony można to uznać za zaletę, książka nie moralizuje i pozostawia przestrzeń do własnych refleksji. Z drugiej jednak, po zakończeniu lektury trudno oprzeć się wrażeniu niedosytu. Pada wiele pytań, które są czytelnikowi doskonale znane, natomiast niewiele jest myśli naprawdę odkrywczych czy porządkujących problem w nowy sposób.
W tej formie „Potwory” sprawdzają się raczej jako luźny esej kulturowy niż pogłębiona analiza etyczna czy krytycznoliteracka. To książka, która może dobrze wprowadzić osoby mniej zanurzone w tej dyskusji, ale dla czytelników aktywnie śledzących debatę o cancel culture, odpowiedzialności twórców i odbiorze sztuki, będzie raczej powtórzeniem znanych argumentów niż intelektualnym wyzwaniem.
Podsumowując: temat istotny i potrzebny, lecz realizacja zbyt rozproszona. Dużo wątków, mało konkretów. Warto przeczytać jako punkt wyjścia do rozmowy, ale niekoniecznie jako jej podsumowanie.
Chciałam analizy. Dostałam rozmowę przy winie. O „Potworach"
Temat poruszany przez Claire Dederer jest bez wątpienia ważny i aktualny. Autorka mierzy się z pytaniem, które coraz częściej powraca w debatach o kulturze: co zrobić z dziełami wybitnymi, gdy ich twórcy okazują się moralnie wątpliwi, a czasem wręcz odpychający? Czy da się, i czy w ogóle należy, oddzielać artystę...
2025-11-01
Czy „Mosty na Wiśle” to kryminał? Trochę. Powieść historyczna? Miejscami. Opowieść o sztuce zagrabionej w czasie wojny? Również — choć raczej w charakterze wątku pobocznego, wbrew zapowiedziom wydawnictwa.
Najlepiej wypada część wojenna i obraz Krakowa tuż po wkroczeniu Niemców. Na tym tle wątek z lat 90. wypada blado. Połączenie obu osi czasu dla mnie mało wiarygodne.
Czyta się to gładko i bez wysiłku, tyle że po zamknięciu książki zostaje raczej myśl: było okej, niż poczucie, że naprawdę warto było.
Czy „Mosty na Wiśle” to kryminał? Trochę. Powieść historyczna? Miejscami. Opowieść o sztuce zagrabionej w czasie wojny? Również — choć raczej w charakterze wątku pobocznego, wbrew zapowiedziom wydawnictwa.
Najlepiej wypada część wojenna i obraz Krakowa tuż po wkroczeniu Niemców. Na tym tle wątek z lat 90. wypada blado. Połączenie obu osi czasu dla mnie mało wiarygodne....
2025-11-01
„Już nie chcę być człowiekiem” to książka, która mnie nie przekonała. Mimo trudnej tematyki nie znalazłam w niej nic szczególnie zaskakującego ani nowego. Historia Mali jest punktem wyjścia do szerszej opowieści o wojnie, ale momentami sprawia wrażenie pretekstu do licznych dygresji autora, które rozmywają główny wątek.
Autor często konfrontuje wspomnienia bohaterki z dokumentami i materiałami źródłowymi, jednak w wielu miejscach okazuje się, że tej historii nie da się jednoznacznie zweryfikować, albo dowodów po prostu nie ma, albo istniejące przeczą relacji Mali. Zamiast pogłębienia tego problemu, pojawia się raczej nagromadzenie kolejnych wątków, które nie prowadzą do klarownych wniosków.
Dla mnie książka nie wnosi wiele ponad to, co już wiadomo: w czasie wojny byli zarówno dobrzy, jak i źli Polacy oraz dobrzy i źli Niemcy. Ta oczywistość nie została tu pokazana w sposób, który dawałby nowe spojrzenie czy zmuszał do przemyśleń.
Dla mnie strata czasu.
„Już nie chcę być człowiekiem” to książka, która mnie nie przekonała. Mimo trudnej tematyki nie znalazłam w niej nic szczególnie zaskakującego ani nowego. Historia Mali jest punktem wyjścia do szerszej opowieści o wojnie, ale momentami sprawia wrażenie pretekstu do licznych dygresji autora, które rozmywają główny wątek.
Autor często konfrontuje wspomnienia bohaterki z...
2025-11-01
To jedna z tych książek, które czyta się szybko, ale długo się o nich myśli.
To książka, która wciąga od początku i czyta się ją szybko, mimo że porusza trudne tematy. Najmocniejszym elementem jest relacja między bohaterami i to, jak wydarzenia z dzieciństwa wracają po latach, już w zupełnie innym życiu.
Autor opowiada historię w prosty, spokojny sposób, bez nachalnego grania na emocjach. Dzięki temu wszystko wydaje się bardziej prawdziwe, bohaterowie nie są idealni, popełniają błędy i ponoszą ich konsekwencje.
Afganistan stanowi ważne tło, ale nie dominuje nad samą historią. Zmiany polityczne i wojna są pokazane tak, by lepiej zrozumieć losy bohaterów, a nie przytłoczyć czytelnika faktami.
To nie jest lekka lektura, ale bardzo warta przeczytania. Zostaje w głowie i skłania do refleksji. Polecam.
To jedna z tych książek, które czyta się szybko, ale długo się o nich myśli.
To książka, która wciąga od początku i czyta się ją szybko, mimo że porusza trudne tematy. Najmocniejszym elementem jest relacja między bohaterami i to, jak wydarzenia z dzieciństwa wracają po latach, już w zupełnie innym życiu.
Autor opowiada historię w prosty, spokojny sposób, bez nachalnego...
Nie podzielam zachwytów nad tą książką i mam z nią spory problem, przede wszystkim ze sposobem, w jaki została napisana.
Najbardziej przeszkadzał mi język. Momentami jest on tak uproszczony, jakby autorka zakładała, że czytelniczce trzeba wszystko dopowiedzieć. Przykłady w stylu: I nagle niespodziewanie usłyszała huk. Aż serce jej mocniej zabiło. Ze strachu. Z czego miałoby zabić? Z radości? Z głodu? Ten sposób narracji był dla mnie zwyczajnie irytujący i zamiast budować napięcie, odbierał powadze całej historii.
Druga rzecz to sposób przedstawienia samej Artemisia Gentileschi. Rozumiem, że to fabularyzowana opowieść, ale sprowadzanie jej głównie do roli ofiary jest dla mnie zbyt dużym uproszczeniem. Znam jej historię również z innych źródeł, opartych choćby na jej listach, i widzę ją zupełnie inaczej.
Oczywiście żyła w czasach, w których kobieta była najpierw własnością ojca, a potem męża. Doświadczyła przemocy i niesprawiedliwości. Ale jednocześnie była osobą, która potrafiła wykorzystać swoją sytuację. Zbudowała pozycję w świecie sztuki, zdobyła uznanie jeszcze za życia, walczyła o swoją niezależność i konsekwentnie realizowała się jako artystka. Była w tym wszystkim bardziej świadoma, momentami wręcz wyrachowana i dla mnie to nie jest wada, tylko dowód siły i umiejętności odnalezienia się w realiach, które nie dawały kobietom wielu możliwości.
W tej książce tego mi zabrakło. Zamiast złożonej, niejednoznacznej postaci dostajemy uproszczony obraz, który bardziej wpisuje się w współczesną narrację niż w rzeczywistość historyczną.
To mogła być naprawdę ciekawa historia o silnej, skomplikowanej kobiecie. Dla mnie jednak zbyt uproszczona, zarówno językowo, jak i w sposobie przedstawienia bohaterki.
Nie podzielam zachwytów nad tą książką i mam z nią spory problem, przede wszystkim ze sposobem, w jaki została napisana.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajbardziej przeszkadzał mi język. Momentami jest on tak uproszczony, jakby autorka zakładała, że czytelniczce trzeba wszystko dopowiedzieć. Przykłady w stylu: I nagle niespodziewanie usłyszała huk. Aż serce jej mocniej zabiło. Ze strachu. Z czego...