Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach: ,

Powieść opowiada o przemocy rodzinnej. Jest to temat już wielokrotnie eksploatowany, ale jednocześnie wciąż aktualny, niestety. Syn, po dziesięciu latach od zerwania kontaktu z toksyczną rodziną postanawia na nowo przyjrzeć się swojej przeszłości, przeanalizować swoje wspomnienia, a przede wszystkim przywrócić swoją matkę z nieistnienia, oddzielić ją od ojca, z którym była niemalże zlana. Wspomina kobietę, która żyła w strukturze władzy, w której mąż był głosem i ramieniem prawa; kobietę, która całkowicie zrezygnowała z życia.

Mamy tutaj narrację pierwszoosobową. Syn-narrator stopniowo odkrywa tajemnice swojego dzieciństwa. Wraz z kolejnymi przewracanymi kartkami poznajemy matkę, ojca, odkrywamy relacje między nimi panujące, ich własne dzieciństwo. Dowiadujemy się o siostrze, która jako jedyna buntowała się przeciwko sytuacji panującej w domu i wreszcie o synu - jego uczuciach, postawie, okolicznościach podjęcia drastycznej decyzji o całkowitym odcięciu się od najbliższych. Narrator nie zagłębia się w szczegóły, wspomina różne sceny, niektórych sytuacji dobrze nie pamięta, mówi o tym, co go najbardziej poruszyło. Próbuje zrozumieć i lepiej poznać matkę, zastanawia się nad pobudkami ojca. Całość brzmi bardzo szczerze, naturalnie, to tak jakby każdy z nas po latach wspominał swoją przeszłość - są rzeczy, które zapadają w nas mocniej, a są i takie, które szybko się w pamięci zacierają.

Mimo braku drobiazgowego opisywania zdarzeń, można wyczuć, że był to dom, w którym brakowało czułości, troski, zainteresowania. Zamiast tego panowała przemoc, głównie psychiczna, czasem i fizyczna. Dzieci i żona musiały znosić napady agresji "pana i władcy". Choć parę fragmentów poruszyło mnie mocno, najbardziej wstrząsnęła mną postać matki. To kobieta, która nie istniała bez męża, która była oswojona z poniżaniem, nawet o jej przeszłości niewiele wiadomo. Życie dla niej nie miało znaczenia. Syn podkreśla jej nieśmiałość, która według niego była objawem wycofania się z życia. Czy ojciec wybrał ją na żonę, dlatego, że wyczuł w niej tę uległość, to posłuszeństwo, ten brak samookreślenia, pomysłu na siebie? Uderzyło mnie zdanie, które wypowiedział syn na temat swoich rodziców: "on chciał, żeby ona była nikim, by on mógł być kimś, a ona chciała być nikim, bo bycie nikim było przynajmniej czymś" (s. 57) ("lui voleva che lei fosse niente per potere, lui, essere qualcosa, e lei voleva essere niente perché essere niente era almeno qualcosa").

Narracja prowadzona jest niezwykle spokojnie, syn portretuje swoją rodzinę niemalże bez emocji. Czy to nie dziwne? Jak można opisywać takie sytuacje z taką beznamiętnością? Wiesz, jeśli pomyślisz o jakimś trudnym doświadczeniu ze swojego życia, to oczywiście budzić będzie ono silne emocje, ale z upływem lat stopniowo nabierasz pewnego dystansu, a uczucia nie są już tak intensywne. Tutaj minęło dziesięć lat. Syn, po przejściu terapii, mógł z większym spokojem przyjrzeć się swojej przeszłości. Choć moim zdaniem jest to spokój nieco pozorny i czasem jednak można u niego wyczuć większe poruszenie.

Bajani zdecydował się nie nadawać imion swoim bohaterom. Mamy syna, ojca, matkę, córkę. Myślę, że w ten sposób chciał przedstawić bardziej ogólną sytuację, wyrazić sprzeciw wobec przemocy, wobec chęci zawładnięcia drugą osobą i narzucania jej swojej woli. Wydaje mi się też, że w ten sposób łatwiej wczuć się czytelnikowi w lekturę i może odnieść jakieś fragmenty bezpośrednio do swojego życia, albo cieszyć się, że ma szczęśliwsze doświadczenia z dzieciństwa.

Można powiedzieć, że "Rocznica" przybiera formę swego rodzaju terapii, ostatecznego rozliczenia się syna ze swoją przeszłością. To powieść psychologiczna, sugestywna, autentyczna i poruszająca. Narracja pierwszoosobowa sprawia, że w głowie może pojawić się pytanie, czy to nie jest przypadkiem powieść autobiograficzna. Tak jednak nie jest. Po otwarciu książki widzimy tytuł, pod którym dopisane jest słowo "powieść". W wywiadach Bajani również podkreśla, że nie czuje potrzeby pisania o swoim życiu. Jest to próba zwrócenia uwagi na problem, który jest obecny nie tylko we Włoszech, ale i na całym świecie. Myślę, że jest to jedna z książek, wobec których nie da się przejść obojętnie.

https://wporywienatchnienia.blogspot.com/2025/08/lanniversario-andrea-bajani.html

Powieść opowiada o przemocy rodzinnej. Jest to temat już wielokrotnie eksploatowany, ale jednocześnie wciąż aktualny, niestety. Syn, po dziesięciu latach od zerwania kontaktu z toksyczną rodziną postanawia na nowo przyjrzeć się swojej przeszłości, przeanalizować swoje wspomnienia, a przede wszystkim przywrócić swoją matkę z nieistnienia, oddzielić ją od ojca, z którym była...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Każdy tekst zbioru opowiada inną historię. Poruszane są różne tematy: przemoc domowa, wojna, sztuka, kult pracy. Zmienia się nieco rytm opowieści, krążymy między jawą a snem, między rzeczywistością a wyobrażeniami. Jednak, patrząc tak ogólnie, jest to bardzo spójny zestaw opowiadań. Punktem centralnym jest człowiek i przeciwności, jakie nieustannie stają na jego drodze. Życie do łatwych nie należy. Przepełnione jest cierpieniem, beznadzieją, popełniamy wciąż te same błędy, kręcąc się w kółko niczym chomik w kołowrotku. Wiatr wieje nam w oczy, wciąż mamy pod górę. Z tych wszystkich opowieści wyłania się naprawdę mroczny, przytłaczający świat.

Wojciech Gunia posługuje się niezwykle plastycznym językiem, za sprawą którego te wszystkie obrazy stają się bardzo żywe i realne, a tym samym wzbudzają wiele emocji. Podczas czytania "Przemiany Tamary D." czułam na przemian sprzeciw i obrzydzenie. Z jednej strony, powiedzmy, emocje w takiej szerszej skali - na myśl o tym, że można w tak okrutny sposób traktować drugiego człowieka. Z drugiej - bardziej osobistej, kobiecej - na myśl, że kobieta może być traktowana jak kawałek mięsa, jak rzecz. Scena gwałtu mocno podkreśla ten obrzydliwy akt brutalnego przekroczenia kobiecych granic, agresywnego wdarcia się do jej ciała. "Okruchy dla nocy" były jednym z opowiadań, które najmocniej mnie poruszyły. Przy "Wieży milczenia" dusiłam się od tej atmosfery ciasnoty, stagnacji, pewnej martwoty, dodatkowo zagęszczonej mgłą i dymem. "Trzy spotkania z Jonaszem Dotem" przygnębiały skazaną na porażkę pogonią za nieuchwytnym muzykiem; czuć tu było jakąś niemoc, bezradność, potrzebę uchwycenia się czegoś, co doda jakości temu naszemu, pozbawionemu sensu i celu życiu.

Wiesz, najgorsze jest może to, że trudno nie zgodzić się z autorem. Życie naprawdę nie jest łatwe. Od zawsze, zmienia się tylko rodzaj zagrożeń. Kiedyś mógł cię pożreć dziki zwierz albo mogłeś umrzeć od drobnego zranienia. Teraz rządzi konsumpcjonizm, liczy się tylko pieniądz, nie ma czasu na chwilę refleksji, twój kraj nagle może stać się miejscem walk, zmienia się klimat, rośnie góra śmieci, ale i agresji. Do tego zdarzają się co chwila osobiste tragedie - przez wiele lat ważna dla ciebie osoba nagle staje się niedostępna (umiera albo po prostu postanawia się odciąć), pojawia się choroba, bliski trafia do szpitala. W ciągu chwili twoje życie może wywrócić się do góry nogami. Jak to powiedział jeden z bohaterów: "człowiek musi wmawiać sobie różne kłamstwa, aby w ogóle oddychać". Dookoła panuje chaos i wydaje się, że jedyna pewna rzecz to zmiana.

Kiedy po lekturze "Kiedy będziesz..." siedziałam przybita kondycją tego świata, zastanawiając się nad sensem życia, nagle przypomniałam sobie o postaciach pojawiających się na kartkach tego zbioru. Kogoś przepełnia ogromny lęk, który zaciera granicę między jawą a omamami, ktoś inny postanawia z tego życia zrezygnować, bo nie widzi szansy na wyzdrowienie. Bohaterowie są zagubieni, niepewni, czują się przegrani, beznadziejni, samotni, ale... Dokładnie, jest też jakieś "ale", bo są też tacy, którzy podejmują ryzyko i przekraczają mur, porzucają znane środowisko, by przekonać się, co jest dalej. Albo, jak w opowiadaniu "Którzy przyszli", obcy sobie żołnierz i dziewczynka stają się dla siebie rodziną, próbując w tym trudnym, wojennym czasie, poczuć choć trochę normalności. I może o to właśnie chodzi w życiu? O to, w jaki sposób podejdziemy do przeciwności. O podjęcie decyzji, że chcemy wziąć odpowiedzialność za własne życie i zaczniemy po prostu żyć. Oczywiście nie mamy wpływu na to, w jakim środowisku się urodziliśmy, jakie talenty otrzymaliśmy, na to czy żywioł zniszczy nasz dom, albo pijany pirat wjedzie na chodnik. Jednak to nie jest tak, że jesteśmy bezwolną trawą na wietrze. Są rzeczy, które zależą od nas. Możemy się rozwijać, dbać o bliskie nam relacje rodzinne, przyjacielskie, romantyczne; możemy poznawać świat, zachwycać się naturą. Możemy wiele zrobić, by wprowadzić trochę światełka do tej wypełnionej bólem egzystencji.

Myślę, że tytuł "Kiedy będziesz gotowy, idź" można interpretować... albo nie. Inaczej. Chciałabym widzieć w tym tytule zachętę autora do podjęcia przez czytelnika decyzji, by zaryzykować i ruszyć do przodu. Jasne, czasem jest ciężko. Bo nie tylko los może być przeciwko nam, ale i my sami możemy nosić w sobie mnóstwo gruzu, które zbiera się w nas od dnia naszych narodzin. Daj sobie czas, idź, kiedy będziesz gotowy. Przekonaj się, że w tym całym cierpieniu można też znaleźć piękno. Pomiędzy tymi trudnościami jest też czas na lepsze poznanie siebie, wspaniałe rozmowy, wartościowe przyjaźnie, miłosne uniesienia, niezapomniane chwile radości. Zacznij żyć tu i teraz. Warto. Tak samo, jak przeczytać ten naprawdę dobry zbiór. Nie jest to lekka lektura, nie raz możesz poczuć dyskomfort, ale jednocześnie skłania do chwili refleksji, do zastanowienia się nad własnym życiem i być może odkrycia na nowo jego dobrych stron.

https://wporywienatchnienia.blogspot.com/2025/07/kiedy-bedziesz-gotowy-idz-wojciech-gunia.html

Każdy tekst zbioru opowiada inną historię. Poruszane są różne tematy: przemoc domowa, wojna, sztuka, kult pracy. Zmienia się nieco rytm opowieści, krążymy między jawą a snem, między rzeczywistością a wyobrażeniami. Jednak, patrząc tak ogólnie, jest to bardzo spójny zestaw opowiadań. Punktem centralnym jest człowiek i przeciwności, jakie nieustannie stają na jego drodze....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Nieśmiertelność od zawsze pobudza ludzką wyobraźnię. W kulturze znajdzie się wiele przykładów nieśmiertelnych istot czy bohaterów poszukujących eliksirów życia. Transhumaniści widzą szansę na osiągnięcie nieśmiertelności w rozwoju technologii, takich jak np. inżynieria genetyczna czy transfer umysłu. Przeniesienie świadomości człowieka do komputera... To dopiero pomysł rodem z fantastyki! Wiąże się z nim całe mnóstwo problemów i pytań, chociażby takich podstawowych, jak: czym jest świadomość? które części mózgu są za nią odpowiedzialne? No cóż, nie liczyłabym na szybkie postępy w tym temacie.

Pojęcie nieśmiertelności nie jest jednak ograniczone tylko do fizyczności. Wiele religii uważa, że prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci naszego ciała, dzięki której uwalnia się nasza nieśmiertelna dusza. Nieśmiertelność może mieć też znaczenie symboliczne i właśnie ono najbardziej interesowało Milana Kunderę. Według niego każdy może osiągnąć nieśmiertelność, ale oczywiście w przypadku jednych będzie ona malutka i krótka, a dla innych - będzie trwać znacznie dłużej, jak w przypadku pisarzy czy ogólnie artystów. To stworzone przez nich dzieła, książki czy obrazy, zapewniają im nieśmiertelność. Można próbować uzyskać nieśmiertelność, dzięki znajomości ze słynnym pisarzem. I wreszcie jest też nieśmiertelność w myślach innych ludzi, kiedy wspominamy tych, którzy już odeszli.

Motywem przewodnim książki są rozważania nad nieśmiertelnością, jednak dla mnie to przede wszystkim opowieść o ludziach, o ich wyborach, pragnieniach, namiętnościach, różnych spojrzeniach na życie. Jego bohaterowie zastanawiają się nad tym, kim są, jak postrzegają samych siebie i jak widzą ich inni. "Każdego drażni, gdy opowiada mu się jego życie wedle innej interpretacji niż jego własna." Autor był przenikliwym obserwatorem ludzkich zachowań i otaczającego go świata, dzięki czemu "Nieśmiertelność" nie traci na aktualności.

W powieści jest wiele postaci jednak na pierwszy plan wysuwają się historie dwóch par. Poznajemy życie sióstr - Agnes i Laury. Mamy także opowieść o znajomości Goethego i Bettiny von Arnim. Myślę, że najwięcej miejsca autor poświęca Agnes, postaci narodzonej z gestu. Jest ona spokojniejsza niż jej siostra, bardziej refleksyjna, lubi pobyć sama ("Samotność: słodki brak spojrzeń"). Z kolei Laura i Bettina wydają się być bardziej agresywne, obie pragną być nieśmiertelne. Bettina, dzięki Goethemu chce stać się częścią historii. Laura chce na zawsze pozostać w pamięci wszystkich, którzy ją znali: "Żyć w czyichś myślach. Bez tego jestem martwa, martwa za życia."

Na szczególną uwagę zasługuje konstrukcja książki. Brakuje tu chronologii, ciągłości akcji, nie ma przyczynowego związku między zdarzeniami. Oglądamy sceny z życia postaci, przeskakujemy w czasie między wydarzeniami, a pomiędzy nimi trafiamy na przemyślenia pisarza, w których nie brakuje ironii. Narrator jest głosem autora. Za chwilę Kundera staje się bohaterem swojej własnej powieści. Esej w powieści? A może powieść w powieści? Milan Kundera śmieje się z wszelkich reguł literackich. Jedno jest pewne - nie jest to książka do szybkiego przeczytania. Nie raz i nie dwa to, co przeczytałam zaczynało krążyć po moich umyśle, stawiając pytania, zmuszając do zastanowienia się i spojrzenia na siebie. "Nieśmiertelność" nie jest oczywista, ale zdecydowanie warto po nią sięgnąć.

https://wporywienatchnienia.blogspot.com/2025/03/niesmiertelnosc-milan-kundera.html

Nieśmiertelność od zawsze pobudza ludzką wyobraźnię. W kulturze znajdzie się wiele przykładów nieśmiertelnych istot czy bohaterów poszukujących eliksirów życia. Transhumaniści widzą szansę na osiągnięcie nieśmiertelności w rozwoju technologii, takich jak np. inżynieria genetyczna czy transfer umysłu. Przeniesienie świadomości człowieka do komputera... To dopiero pomysł...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Sny Umarłych 2024. Polski rocznik weird fiction Michał Bończyk, Łukasz Borowiecki, Jakub Chilimończyk, Filip Duval, Marta Kładź-Kocot, Marek Kolenda, Artur Laisen, Marta Magdalena Lasik, Rafał Łoboda, Olaf Pajączkowski, Michał Pięta, Agata Poważyńska, Przemysław Poznański, Łukasz Redelbach, Magdalena Anna Sakowska, Magdalena Świerczek-Gryboś, Filip Świerczyński, Istvan Vizvary, Paweł Wącławski
Ocena 7,6
Sny Umarłych 2024. Polski rocznik weird fiction Michał Bończyk, Łukasz Borowiecki, Jakub Chilimończyk, Filip Duval, Marta Kładź-Kocot, Marek Kolenda, Artur Laisen, Marta Magdalena Lasik, Rafał Łoboda, Olaf Pajączkowski, Michał Pięta, Agata Poważyńska, Przemysław Poznański, Łukasz Redelbach, Magdalena Anna Sakowska, Magdalena Świerczek-Gryboś, Filip Świerczyński, Istvan Vizvary, Paweł Wącławski

Na półkach: , , ,

Strach jest jedną z podstawowych emocji, w które wyposażyła nas natura. To dzięki niemu nasi przodkowie unikali niebezpieczeństw. W dzisiejszym świecie nadal czyha na nas wiele zagrożeń, choć oczywiście nie są to już lwy czające się w krzakach. Strach wywołuje szereg reakcji obronnych, które nie są przyjemne, a jednak wydaje się, że lubimy się bać. Gdyby tak nie było, nie powstały by przecież książki i filmy o wampirach, zombiakach, wilkołakach, demonach, przerażających klaunach, nawiedzonych laleczkach czy sennych koszmarach z psychopatycznym mordercą w roli głównej. W tych przypadkach mamy mniej lub bardziej materialne źródła lęku. Myślę, że znacznie większy niepokój potrafią wzbudzić o wiele mniej sprecyzowane zagrożenia. Uczucie zagubienia w reakcji na niewyjaśnione zjawiska, utrata poczucia bezpieczeństwa. Wrażenie, że nasze życie zostaje wywrócone do góry nogami, dawne zasady przestają działać, kiedy nagle stajemy wobec czegoś zupełnie nowego i niezrozumiałego. Gdy świat, który do tej pory znamy znika, a przyszłość jest pełna niewiadomych.

Czytanie książek czy oglądanie filmów, które wywołują w nas strach może być swego rodzaju treningiem. Mamy wtedy możliwość skonfrontowania się z naszymi lękami, nieco je oswoić. Możemy doświadczyć zagrożenia w bezpiecznym zaciszu domowego ogniska, a dzięki temu być może nauczyć się lepiej kontrolować swoje reakcje w realnych sytuacjach. Ze wzbudzaniem w czytelniku niepokoju doskonale poradzili sobie autorzy antologii "Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2024". Nakierowują oni naszą uwagę na te bardziej nieuchwytne zagrożenia. Eksplorują umysł człowieka, tkwiące w nim emocje, tęsknoty i fobie. Badają granice nauki, naszego poznania czy też nasze reakcje na wszechobecną technologię. Snują opowieści, które nie tylko wywołają pewien dyskomfort, ale też skłonią do przemyśleń nad otaczającą nas rzeczywistością, jak i nad naszym gatunkiem. Historie zawarte w zbiorze są przeróżne, tak samo natężenie wypełniającego je nastroju niesamowitości. Ta różnorodność to zdecydowana zaleta "Snów umarłych 2024".

"Weird fiction" to opowiadanie, które wywołało we mnie najwięcej emocji. Mamy tu dwóch partnerów w biznesie, którzy udają się na Syberię, by zarobić miliony na mamucich kłach. Istvan Vizvary bezceremonialnie pozbawia czytelnika wszelkich iluzji co do roli człowieka w tym świecie. Nasz aparat poznawczy jest ułomny, tak wiele nie rozumiemy, a jednak postrzegamy nasz gatunek jako najwyższą formę ewolucji. Rościmy sobie prawo do nieograniczonego czerpania z natury, ubierając tę grabież w piękne słówka. Jesteśmy zachłanni, bezlitośni, wyzyskujemy zwierzęta, ale i tych słabszych spośród własnego gatunku. Odcinamy się od natury, choć to dzięki niej żyjemy. Czytając ten tekst nie można poczuć się komfortowo, tym bardziej że napisany jest niezwykle sugestywnym, dosadnym, bogatym językiem. Po jego lekturze poczułam ogromne wyrzuty sumienia i wstyd za całą ludzkość.

Opowiadanie "Zasady obserwacji myszy" przenosi nas na statek badawczy, na którym prowadzone są badania nad lekiem przeciw degeneracji mięśni. Marzymy o podboju kosmosu, choć zupełnie nie jesteśmy do tego przystosowani, ani fizycznie, ani psychicznie. Jesteśmy zwierzętami ziemskimi. Człowiek nie nadaje się do przebywania w zamkniętej puszce pośród nicości. Rafał Łoboda w przejmujący i plastyczny sposób opisuje rozpad osobowości. Historia pełna samotności, niespełnionych pragnień i tych wszystkich myśli-demonów, które tkwią w każdym z nas.

W "Stru" Przemysława Poznańskiego poznajemy jednego z przyszłych kolonizatorów planety Sabat. Dzięki niemu odkrywamy najważniejsze zasady, codzienne rytuały, dowiadujemy się, że najistotniejszy jest Powód, a wyrzekać należy się odległej Pamięci. Co ciekawe w miarę czytania zaczyna mieć się wrażenie, że coś jest nie tak, aż to satysfakcjonującego zakończenia. Bardzo interesująco poprowadzone opowiadanie. Pokazuje jak umysł potrafi wytworzyć fałszywe wyobrażenia i wspomnienia, by chronić się przed porażającą prawdą.

"Wąż" Michała Bończyka porusza temat zagrożeń związanych ze sztuczną superinteligencją, a także o niszczącym wpływie mediów społecznościowych i baniek informacyjnych. "Walizka pełna grzechów" dotyka podobnego problemu. Paweł Wącławski zastanawia się jak nieustanne przebywanie w wirtualnych światach może wpłynąć na osobowość człowieka. Opowiadanie jest niezwykle dynamiczne, zwariowane, rzeczywistość miesza się tu z wirtualem. Wciąga.

Filip Duval poruszył temat klonowania, jego skutków oraz nadużyć. Jednak "Wszystkie walki Torresa Pinto" to przede wszystkim opowieść o stracie i tęsknocie. Główny bohater nieustannie ucieka w wirtualne wizje swojego ulepszonego życia, by zapomnieć o przykrych wspomnieniach i przygniatającej rzeczywistości. Z tekstu bije niesamowita samotność, zagubienie, ale również ludzka nieczułość i okrucieństwo.

"W którym miejscu później byłem, a w którym nie zawsze będziesz?" Olafa Pajączkowskiego opowiada o naukowcu, któremu udało się skonstruować maszynę do przesyłania emocji jednej osoby do drugiej. Ale czy na pewno tylko emocje trafiają do tego innego człowieka? To tekst o naszej ograniczonej percepcji, próbach opisu rzeczywistości i o tym, że otaczający nas świat nigdy nie ulegnie naszym zachciankom.

O czym jest "Śmierć Kartezjusza" Marty Kładź-Kocot? Nie wiem, jaki był zamysł autorki, ale dla mnie to opowieść o pisarzu, żyjącym tak trochę na granicy światów. Na co dzień musi realizować bieżące zadania, żyć w rzeczywistości, ale jednocześnie nieco się w niej gubiąc, gdy myśli zaprząta niedokończona powieść. Przemierza rozległe labiryntu swojego umysłu, zakamarki wyobraźni w poszukiwaniu najlepszych rozwiązań i możliwych zakończeń. Bardzo ładnie napisana historia.

"N=5" to z jednej strony opowieść o niepohamowanej, kosmicznej eksploatacji, której dokonuje ludzkość, a z drugiej - o inności, o patrzeniu na istoty wyglądające inaczej z punktu widzenia typowego człowieka. To, że z naszej perspektywy ktoś wygląda ułomnie, nie znaczy, że taki jest. Marta Magdalena Lasik zdecydowała się zastosować w swojej historii język bezosobowy. Rozumiem, że ten styl miał podkreślić odmienność nowej istoty, jej wyjście poza ograniczenia płci, głębsze odczuwanie (jeśli dobrze odebrałam intencję autorki), nie zmienia to jednak faktu, że czytanie tego opowiadania było dla mnie niemałym wyzwaniem. Niemniej jednak sam koncept jest interesujący.

Antologia "Sny umarłych 2024" zawiera aż 18 opowiadań. I to historii różnorodnych, o różnorakiej dynamice czy natężeniu emocji, napisanych różnymi stylami. Czytelnik ma możliwość zanurzenia się w niepojęte odmęty kosmosu, w mniej lub bardziej odległą przyszłość, poddać się niesamowitości i przeróżnym emocjom. To naprawdę dobry zbiór, a do tego bardzo ładnie wydany. Przyznacie, że okładka przyciąga wzrok, prawda?

https://wporywienatchnienia.blogspot.com/2025/01/sny-umarych-polski-rocznik-weird.html

Strach jest jedną z podstawowych emocji, w które wyposażyła nas natura. To dzięki niemu nasi przodkowie unikali niebezpieczeństw. W dzisiejszym świecie nadal czyha na nas wiele zagrożeń, choć oczywiście nie są to już lwy czające się w krzakach. Strach wywołuje szereg reakcji obronnych, które nie są przyjemne, a jednak wydaje się, że lubimy się bać. Gdyby tak nie było, nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Tarnowskie Góry Miejskie Opowieści 2 Wołodymyr Arieniew, Aleksandra Bednarska, Ołeksij Gedeonow, Anna Hrycyszyn, Kazimierz Kyrcz jr, Kamil Łysik, Artur Olchowy, Marta Ryczko, Alicja Trojan, Zeter Zelke, Sławomir Ziemianek
Ocena 7,1
Tarnowskie Góry Miejskie Opowieści 2 Wołodymyr Arieniew, Aleksandra Bednarska, Ołeksij Gedeonow, Anna Hrycyszyn, Kazimierz Kyrcz jr, Kamil Łysik, Artur Olchowy, Marta Ryczko, Alicja Trojan, Zeter Zelke, Sławomir Ziemianek

Na półkach: , ,

W jaki sposób można zwiedzić nowe miejsce? Oczywiście pierwsza myśl jaka się nasuwa, to zwyczajnie udać się tam fizycznie. A co, jeśli nie ma takiej możliwości? Kiedy myślę o takim niefizycznym podróżowaniu od razu przypomina mi się fragment z książki "Novecento" autorstwa Alessandra Baricco. Główny bohater, genialny pianista, nigdy nie opuścił statku, na którym się wychował, a mimo to zwiedził cały świat. Wszystko dzięki temu, że był doskonałym obserwatorem, czytał książki, a zwłaszcza ludzi i uważnie słuchał ich opowieści. W czasie gry na pianinie w wyobraźni odtwarzał zasłyszane informacje. W ten sposób poznawał świat - wędrował ulicami Londynu, oglądał tygrysy, wdychał zapachy wsi. Literatura pozwala nam odwiedzać różne miejsca, nie tylko odległe lądy, fantastyczne krainy, ale i te całkiem bliskie miasta, jak chociażby nasze polskie Tarnowskie Góry. Dzięki inicjatywie Aleksandra Kusza mieliśmy już okazję poznać to miasto ze strony fantastycznej, romantycznej czy kryminalnej.

"Tarnowskie Góry. Miejskie opowieści 2" dają nam szansę odkryć kolejne oblicza tego śląskiego miasta. Snute przez autorów antologii opowieści pozwalają doświadczyć magii, zajrzeć do alternatywnej rzeczywistości, zadziwić się niewyjaśnionymi zwielokrotnieniami pewnego Mariusza ("Aleatora" Alicja Trojan) czy wybrać się w sentymentalną podróż do czasów młodości ("Garść wspomnień" Sławomir Ziemianek). Pisarze sięgają do kultury japońskiej ("Więzy" Anna Hrycyszyn), ich bohaterowie muszą poradzić sobie z opętaniem ("Z innej gliny" Aleksandra Bednarska), prowadzą ezoteryczne śledztwa ("Rydwan" Artur Olchowy). Spora część historii dostarcza czystej rozrywki, dając nam chwilę wytchnienia od zapracowanej codzienności. Wciągają nas w wir akcji, a czasem zdarza się, że pozwalają kącikom ust lekko unieść się ku górze. Wraz z bohaterami próbujemy rozwiązać zagadki, odkryć przyczyny tajemniczych wydarzeń, poradzić sobie z boskimi wymysłami, poznać magiczne formuły. W zbiorze są jednak też opowiadania, które dostarczą czegoś więcej. Skłonią do chwili refleksji, zwrócą uwagę na pewne, uniwersalne wartości czy bliżej przyjrzą się człowiekowi.

Ogólnie można powiedzieć, że teksty antologii są naprawdę dobrze napisane, nie ma większych zgrzytów. Oczywiście gusta są różne, więc nie wszystkie opowieści czytałam z równym zainteresowaniem. Pierwsze opowiadanie, które mocniej mnie wciągnęło to "Tarnina i wieczny wędrowiec" Marty Ryczko. To opowieść o łagodnej Cierni i łowcy, który próbuje uratować miasto przed groźnym demonem. Przede wszystkim jest to jednak tekst o człowieku, o tym jak nasze emocje i myśli wpływają na innych. Bo przecież nie żyjemy w próżni. To, jak traktujemy drugą osobę, może działać na nią budująco albo niszcząco. Autorka stworzyła ciekawą koncepcję powstawania demonów.

Ołeksij Gedeonow i jego "Morara" przenosi nas do dawnych czasów, w których wiara w nadprzyrodzone siły jest wciąż silna. Autorowi udało się stworzyć wyjątkową atmosferę. Z jednej strony jest to taki swojski, ludzki świat, a z drugiej - czai się w nim pewna tajemnica i niesamowitość. Jeśli chodzi o nastrój powagi, to mocno z całego zbioru wyróżnia się "Beszong". Jego twórca, Kamil Łysik, sięgnął do historii. Napisał opowieść, i to w sposób naprawdę plastyczny, której akcja rozgrywa się w czasie drugiej wojny światowej. Jest przejmująco i refleksyjnie. Po takich ciężkich klimatach, dobrze było przeczytać coś totalnie zwariowanego. Kazimierz Kyrcz Jr i Zeter Zelke w swoim tekście "Strach się nie bać" przedstawiają kolejną przygodę Petunii i Krystka. Detektywi ponownie muszą stawić czoło bogom i ich szalonym pomysłom.

Ostatnim opowiadaniem, o którym chciałam wspomnieć jest "Noc czarnych gęsi". Wołodymyr Arieniew przenosi nas daleko w przeszłość. Głównym bohaterem jest Piotruś. Jego dziadek, zajmujący się snycerstwem, dostaje zlecenie wyrzeźbienia świętych strażników w domu dusz w Tarnowskich Górach. Mijają kolejne tygodnie intensywnej pracy, aż nagle stabilna codzienność tej dwójki zostaje wywrócona do góry nogami. Bardzo przyjemnie płynie się przez to opowiadanie. Podoba mi się styl autora, który zadbał też o oddanie atmosfery tamtych czasów. Postać Piotrusia jest bardzo przekonywująca i wzbudzająca sympatię. To taka historia o życiu, które nie zawsze bywa usłane różami, ale można być pewnym, że po tych trudnych chwilach, zawsze w końcu pojawia się trochę uśmiechu i jakieś pomyślne obroty losu. Jeśli czytaliście wcześniej książkę tego pisarza "Pan małodobry", to opowiadanie też Wam się spodoba. A jeśli jeszcze nie mieliście okazji jej poznać, to koniecznie to zróbcie. Powieść rozgrywa się w tych samych czasach, co "Noc czarnych gęsi" i równie przyjemnie się ją czyta.

Tarnowskie Góry w większości tekstów są gdzieś na uboczu. Czasem zaledwie krótko wspomniane, innym razem miastu można przyjrzeć się nieco bliżej. Niewątpliwą zaletą są zawarte w antologii obrazy Mirosława Ogińskiego, które pięknie pokazują nam to miasto. Myślę, że jednak ostatecznie miejsce akcji nie jest aż tak bardzo istotne. Najważniejsze są same opowieści. To one wywołują w nas emocje, zadziwiają, pozwalają poznać inne czasy, spojrzeć na świat z innej perspektywy. To dzięki nim możemy oderwać się od monotonii życia i puścić wodze wyobraźni. Dobrze napisanych tekstów w zbiorze "Tarnowskie Góry. Miejskie opowieści 2" nie brakuje, więc nie zwlekajcie i dajcie się ponieść opowieściom.

https://wporywienatchnienia.blogspot.com/2025/01/tarnowskie-gory-miejskie-opowiesci-2.html

W jaki sposób można zwiedzić nowe miejsce? Oczywiście pierwsza myśl jaka się nasuwa, to zwyczajnie udać się tam fizycznie. A co, jeśli nie ma takiej możliwości? Kiedy myślę o takim niefizycznym podróżowaniu od razu przypomina mi się fragment z książki "Novecento" autorstwa Alessandra Baricco. Główny bohater, genialny pianista, nigdy nie opuścił statku, na którym się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Obcość Aleksandra Bednarska, Michał Brzozowski, Daria Czyszkowska, Filip Duval, Sylwia Finklińska, Dorota Gdańska, Natalia Kędra, Natalia Klimaszewska, Natalia Kubicius, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Krzysztof Marciński, Krzysztof Niedzielski, Marcin Opolski, Aleksandra Paprota, Arkadiusz Pindral, Kamila Regel, Weronika Rogalska, Aleksandra Rybacka, Ewa Ryfun Jakubowska, Tymoteusz Adam Leonard Sokołowski, Katarzyna Szelenbaum, Szymon Szymański, Peter Watts, Sylwia Wełna, Anna Wołosiak-Tomaszewska, Aleksandra Woźniak-Marchewka, Paweł Zbroszczyk
Ocena 7,1
Obcość Aleksandra Bednarska, Michał Brzozowski, Daria Czyszkowska, Filip Duval, Sylwia Finklińska, Dorota Gdańska, Natalia Kędra, Natalia Klimaszewska, Natalia Kubicius, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Krzysztof Marciński, Krzysztof Niedzielski, Marcin Opolski, Aleksandra Paprota, Arkadiusz Pindral, Kamila Regel, Weronika Rogalska, Aleksandra Rybacka, Ewa Ryfun Jakubowska, Tymoteusz Adam Leonard Sokołowski, Katarzyna Szelenbaum, Szymon Szymański, Peter Watts, Sylwia Wełna, Anna Wołosiak-Tomaszewska, Aleksandra Woźniak-Marchewka, Paweł Zbroszczyk

Na półkach:

Słyszeliście o projekcie "Zapomniane sny"? Ja dowiedziałam się o nim dopiero teraz, przy okazji ukazania się kolejnego tomu z tej serii. To już piąty cykl antologii opowiadań, który dostępny jest na zasadzie charityware. E-book można pobrać za darmo, a w zamian wesprzeć finansowo konkretną organizację. Tym razem inicjatorzy konceptu proszę o wsparcie stowarzyszenia "Otwarte Klatki", działającego na rzecz poprawy losu zwierząt hodowlanych.

Piąta antologia z serii nosi tytuł "Obcość" i zawiera aż 30 krótkich opowiadań fantastycznych. Jak zapewne się domyślacie, motywem przewodnim jest szeroko pojęta obcość. Możemy przeczytać nie tylko o obcych rasach czy światach, ale też o innych kulturach, technologiach przyszłości. Bohaterowie muszą odnaleźć się w nowej dla siebie rzeczywistości, stawić czoło nieznanemu czy niezrozumiałemu. Obcym może stać się też drugi człowiek, czasem bardzo nam bliski. Teksty są bardzo zróżnicowane, zarówno pod względem podejścia do tematu, jak i stylu. Bywa mrocznie, zaskakująco, tragicznie, komicznie, a innym razem dziwacznie.

Antologię rozpoczyna Kamila Regel ze swoim tekstem "Siedem wrót ki-gal". Na początku sądziłam, że będzie to osadzona w dawnych czasach opowieść o sumeryjskich bogach. Autorka jednak mnie zaskoczyła. Dokonała zgrabnego połączenia mitycznej przeszłości z kosmiczną przyszłością.

W niniejszym zbiorze dwa razy pojawia się Szymon Szymański. Jego pierwszy tekst "Mój ulubiony czerwoniec" opowiada o tęsknocie za własną planetą, o niezrozumieniu, o poczuciu wyobcowania wynikającym z życia wśród odmiennych od nas ludzi. Z kolei w drugim opowiadaniu "Taniec w piekle" kontakt z Obcym budzi fascynację. Różnice są ewidentne, ale jednocześnie jest też pewien element łączący.

"Azyl Organizmów Naturalnych" Krzysztofa Niedzielskiego przypomniał mi świetne, tytułowe opowiadanie George'a Saundersa ze zbioru "Sielanki". Może ze względu na główny koncept swego rodzaju azylu dla pewnej grupy ludzi. W każdym razie tekst Niedzielskiego jest jednym z ciekawszych w antologii i warto się z nim zapoznać.

Jeśli lubicie twórczość Philipa K. Dicka z pewnością zauważycie, że również Peterowi Wattsowi jest ona bliska. W "Pokrewnych" mamy rozmowę Phila i pewnej Istoty, która wieki temu została stworzona przez ludzi. Tak naprawdę jest to jednostronny dialog. Słyszymy tylko odpowiedzi Istoty, dzięki którym możemy się zorientować co się wydarzyło. Pod koniec pojawia się jeszcze jeden gracz - Palmer. Tekst ponury, ale w interesujący sposób napisany. To jedna z moich ulubionych opowieści w tym zbiorze.

Do moich ulubieńców zaliczyłabym też opowiadania Natalii Klimaszewskiej. W "Już cię nie poznaję" mamy motyw tajemniczego Obcego z kosmosu, a jednocześnie aż kipi tu od ludzkiego uprzedzenia, karania tych, którzy chcą postępować inaczej. Z kolei "Ta druga" to zręcznie napisana opowieść grozy. Tym razem obcym staje się coś wyjątkowo nam bliskiego, a mianowicie fragment ciała.

"Może mam paranoję, ale co jeśli jej nie mam!" Michała Brzozowskiego jest dokładnie takie, jak zapowiedział autor w tytule swojego opowiadania. Jest wypełnione paranoją. Mamy tutaj temat tak powszechnych w dzisiejszym świecie relacji internetowych oraz wciąż rozwijającej się technologii AI. Klimatyczny tekst, bardzo dobrze się go czytało.

Mocnym akcentem są "Ludzkie odruchy" Aleksandry Paproty. Grupa ludzi żyje w szklanej kuli, która zapewnia im przetrwanie. Niby prowadzą pod nią normalne życie, ale jednocześnie dokładnie widzą, co dzieje się na zewnątrz. A uwierzcie mi, to nie są przyjemne widoki. Czy da się przeżyć i nadal żywić ludzkie emocje patrząc nieustannie na takie obrazy? Naprawdę dobry tekst.

Widzieliście film "Mucha" z Jeffem Goldblumem? Ja widziałam raz, dawno temu, w czasach mojej młodszej młodości. Mimo upływu lat cały czas pamiętam ten cały dyskomfort, te emocje, które odczuwałam w czasie jego oglądania: strach, obrzydzenie, a jednocześnie zaciekawienie, co będzie dalej. To był naprawdę pokręcony film, a przypomniałam sobie o nim przy okazji "Małej muszej zemście" Weroniki Rogolskiej. Tutaj może tak strasznie nie było, ale obrzydliwie i obleśnie już zdecydowanie tak.

"Sto lat, sto lat" Arkadiusza Pindrala to sprawnie napisana opowieść w transhumanistycznych klimatach. Autor porusza temat duszy, ale i problem kwestii prawnych dotyczących technologii przyszłości. Z kolei Paweł Zbroszczyk w tekście "Adapt" w interesujący sposób opowiada o wirusach zmieniających ludzi.

Bardzo dobrze czytało mi się "Ten, który nie spadł z nieba" Aleksandry Bednarskiej. Bohaterką jest młoda dziewczyna, córka przybysza, niezaakceptowana przez miejscowych. Świetnie napisany tekst, pełen emocji.

Na antologię składa się bardzo duża ilość opowiadań, więc trudno wspomnieć o wszystkich. Niektóre teksty wciągają bardziej, inne mniej. Wiadomo, gusta są różne. Jednak myślę, że w tym bogactwie opowieści każdy znajdzie coś dla siebie. Zachęcam do zapoznania się z tym zbiorem. I fajnie będzie, jeśli zerkniecie też na stronę stowarzyszenia "Otwarte Klatki".

https://wporywienatchnienia.blogspot.com/2023/10/obcosc-antologia.html

Słyszeliście o projekcie "Zapomniane sny"? Ja dowiedziałam się o nim dopiero teraz, przy okazji ukazania się kolejnego tomu z tej serii. To już piąty cykl antologii opowiadań, który dostępny jest na zasadzie charityware. E-book można pobrać za darmo, a w zamian wesprzeć finansowo konkretną organizację. Tym razem inicjatorzy konceptu proszę o wsparcie stowarzyszenia...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Tarnowskie Góry niesamowite Dagmara Adwentowska, Agnieszka Biskup, Sylwester Gdela, Izabela Grabda, Wojciech Gunia, Łukasz Krukowski, Łukasz Kucharczyk, Szymon Majcherowicz, Marcin Majchrzak, Paweł Mateja, Anna Musiałowicz, Paulina Rezanowicz, Magdalena Świerczek-Gryboś, Istvan Vizvary, Mariusz Wojteczek, Anna Maria Wybraniec
Ocena 8,0
Tarnowskie Góry niesamowite Dagmara Adwentowska, Agnieszka Biskup, Sylwester Gdela, Izabela Grabda, Wojciech Gunia, Łukasz Krukowski, Łukasz Kucharczyk, Szymon Majcherowicz, Marcin Majchrzak, Paweł Mateja, Anna Musiałowicz, Paulina Rezanowicz, Magdalena Świerczek-Gryboś, Istvan Vizvary, Mariusz Wojteczek, Anna Maria Wybraniec

Na półkach: , , ,

Kolejny zbiór opowiadań, których akcja rozgrywa się w Tarnowskich Górach. Tym razem mamy odsłonę niesamowitą, ukazującą bardziej mroczną stronę miasta. Jak zwykle książka została wzbogacona o zdjęcia. Wojciech Gunia postarał się, by klimatem idealnie wpasowały się w temat przewodni zbioru. Spoglądamy na czarno-białe fotografie, które sprawiają wrażenie, jakby było w nich więcej tej czarności niż bieli. Widzimy budynki nadgryzione zębem czasu, miejsca porzucone, do których po zmroku lepiej się nie wybierać, okna, za którymi może kryć się tajemnica. To wszystko, także ukazana faktura (przyznam, że np. cegły na zdjęciach wyjątkowo mocno przyciągają mój wzrok) podkreśla nastrój panujący w opowieściach.

Antologię otwiera "Nie zostawisz mnie" Anny Musiałowicz. Autorka porusza temat przeszłości, która nie daje człowiekowi spokoju. Chce nim zawładnąć, pochłonąć, zniszczyć życie. Teraźniejszość przeplata się z przeszłością, bohaterka krąży między jawą a snem, próbując uciec przed nawoływaniami przeszłych zdarzeń. Opowieść "Rybon" Anny Marii Wybraniec nie brzmi już tak mrocznie i dramatycznie. Jest chwila na oddech. Mamy rodzinę, od której główna bohaterka chce się odciąć. By rozpocząć nowe życie nie waha się bezwstydnie szastać kłamstwami na prawo i lewo. Akcja warta, a tekst naprawdę dobrze się czyta.

Dalej mamy duet Agnieszki Biskup i Dagmary Adwentowskiej. W ich opowiadaniu "Po nas nic" Tarnowskie Góry chylą się ku upadkowi. Od ponad dwóch miesięcy nieustannie pada deszcz, wszędzie jest mokro, ponuro, a do tego zaczynają znikać ludzie. Były policjant próbuje rozwikłać zagadkę zaginięć. Czuć wszechogarniającą wilgoć, czające się gdzieś za rogiem tajemnicze zagrożenie, a do tego główny bohater wzbudza sympatie, cóż chcieć więcej. Świetnie napisana opowieść, jedna z moich ulubionych w tym zbiorze.

"Argyropoeia" Sylwestra Gdeli ma w sobie coś baśniowego. Marek w interesach przyjeżdża do Tarnowskich Gór. Siedząc nad szklanką mrożonego latte rozmyśla nad swoim życiem i bynajmniej nie są to radosne myśli. Jest zmęczony, przytłacza go codzienność, rozczarowuje kierunek, w jakim potoczył się jego żywot. W pewnym momencie dosiada się do niego nieznajomy, który ma dla niego pewną propozycje na odmianę losu. W sumie można powiedzieć, że kolejne opowiadanie "Wszystko, czego nie zabrała" Izabeli Grabdy również porusza temat dróg, jakimi toczy się życie. Główna bohaterka wraca do swojego dawnego mieszkania. Wspomina dzieciństwo, skrajną biedę, w której żyła, matkę, która córką się nie interesowała. To był naprawdę ciężki żywot, a jednak udało się jej z tego świata wyrwać. Jak to zrobiła? O tym musicie koniecznie sami przeczytać.

Muszę przyznać, że "Hosanna" Szymona Majcherowicza podniosła mi ciśnienie. Bohaterem opowieści jest Artur, stary kawaler, mężczyzna nijaki, trzymający się zawsze na uboczu, żyjący wciąż razem z matką. Artur rzuca tekstami w stylu: "Piękno to najperfidniejsza z form przemocy", "Piękno jest jednak gorsze od brzydoty". Im dalej czytałam, tym głośniej wszystko we mnie krzyczało: "Arturze, głupoty gadasz!" (tak delikatniej mówiąc), bo w tym opowiadaniu aż kipi od brzydoty, okrucieństwa, bezsensownej przemocy. Autor też nieźle mi namieszał, bo w końcu się pogubiłam, czy to jawa czy sen. Czy to działo się naprawdę, czy może Artur podświadomie zsyłał sobie takie masochistyczne sny, by wyzwolić się z tej miałkości i braku energii? Już nie wiem. W każdym razie tekst jest mocny, wzbudza emocje i jest bardzo dobrze napisany.

Łukasz Krukowski w "Dzień dobry" poszedł w klimaty ekologiczne. Mamy chłopca, który pewnego dnia postanawia nieco otworzyć się na współpasażerów autobusu, z którymi codziennie jeździ do szkoły i w końcu się z nimi przywitać. Myślę, że opowieść ta dobrze pokazuje to, co dzieje się teraz. Nie przejmujemy się środowiskiem, czerpiemy z niego garściami, ale za tę grabież nie my zapłacimy największą cenę, tylko kolejne pokolenia.

Kolejny Łukasz, tym razem Kucharczyk w "Chłopcu zwanym Żukiem" opowiada historię przyjaźni, ale takiej nietypowej, bo nawiązanej już po śmierci jednego z chłopców. To też tekst o życiu, niewłaściwych wyborach, kolejach losu. Ładnie napisany, wzbudził we mnie jakiś sentyment. Zapada w pamięci. Bohaterem następnego opowiadania "Maszynka" Marcina Majchrzaka jest niespełniony scenarzysta. Pewnego dnia dostaje niespodziewaną przesyłkę, która całkowicie zmienia jego życie. I nie tylko jego. Choć nie brakuje tu elementu grozy, to samą opowieść czyta się lekko i przyjemnie. Na pewno wam się spodoba.

W "Grzybni" Mariusza Wojteczka główny bohater opowiada o swoim życiu, o dzieciństwie spędzonym z dziadkiem i babcią, w którym istotną rolę odgrywa fosforyzujący grzyb. Ze stron opowieści wylewa się zapach lasu, pleśni i grzybów. Po przeczytaniu tej historii wzrosła moja ciekawość powieścią autora pt. "Ćmy i ludzie", która nabyłam na ostatnim Kapitularzu.

Czytając "Jaśniej" Pawła Matei nie mogłam pozbyć się skojarzeń z kosmitami. Dokładniej z opowieściami o tym, jak to przybysze z kosmosu w nocy badają ludzi. Choć tak naprawdę to tekst o ludziach, o ich radzeniu sobie z rzeczywistością, stratą i o tym, jak czasem trudno pomóc najbliższej nam osobie. W następnym opowiadaniu "A dom cieknie" Magdaleny Świerczek-Gryboś główny bohater może wreszcie zakończyć swe poszukiwania. Bronek Wełenka znajduje w końcu dom, który "żyje i jest martwy, jest wszystkim i niczym". Jest przesiąknięty czynami, emocjami, bólem, strachem ludzi, którzy się w nim znaleźli. Tekst mroczny, z nutą szaleństwa i świetnie napisany. W kolejnym opowiadaniu "Porzucony bus na polu nawłoci" Pauliny Rezanowicz elementem grozy nie jest już dom, ale niewielki, niepozorny obrazek przedstawiający odrapany, stary bus. Intrygujący pomysł i ciekawe poprowadzenie fabuły.

W opowiadaniu "Bytomska 12a" Istvana Vizvary głównym bohaterem jest stary, od dawna niezamieszkany dom. Co jakiś czas Agent Nieruchomości oprowadza potencjalnych kupców, ale z upływem lat nadzieja na sprzedaż domu całkiem niknie. Czytając to opowiadanie wyobrażałam sobie wiekowy dom, kiedyś pełen życia, który wiele już widział i wiele słyszał, który żył życiem swoich mieszkańców i który nauczył się doskonale wyczuwać ich emocje, lęki, tęsknoty. Wiecie, taki dom z duszą. A co się dzieje z takim budynkiem, kiedy nagle robi się w nim pusto? Teraz już wiem. Śni! I uwierzcie mi, dom śni naprawdę zwariowane sny! Świetny tekst, rewelacyjnie napisany. Tylko podziwiać wyobraźnię autora. To jeden z tych moich ulubionych w tym zbiorze. A tak w ogóle to autor popełnił ostatnio powieść "Lagrange. Listy z Ziemi". Myślę, że warto się nią zainteresować.

Antologię zamyka tekst "O snach, zbawieniu i krwi" Wojciecha Guni (tak, dobrze pamiętacie, jest on też autorem zdjęć, a także jednym z redaktorów prowadzących). Czytamy o dosyć nietypowej kamienicy. Niezwykłej, ponieważ życie tętniło tam w nocy. Dzieciaki bawiły się na korytarzach, dorośli świętowali. Nikt nie chciał spać, bo sen nie przynosił ukojenia ani odpoczynku. Co też czaiło się w tej kamienicy? Co zakłócało spokojny sen mieszkańców? O tym obowiązkowo musicie przeczytać sami. Z pewnością fani grozy nie będą zawiedzeni.

Rety, strasznie się rozpisałam. Dotrwał ktoś do końca? Jeśli tak, to miło mi bardzo. Na koniec powiem jeszcze, że to zdecydowanie udany zbiór. Niezwykle różnorodny pod względem natężenia grozy, mroku, lęku i niesamowitości. Co najważniejsze, te wszystkie historie są naprawdę wspaniale napisane. Nie zastanawiajcie się, po prostu czytajcie. "Tarnowskie Góry niesamowite" koniecznie warto poznać.

https://wporywienatchnienia.blogspot.com/2023/09/tarnowskie-gory-niesamowite-antologia.html

Kolejny zbiór opowiadań, których akcja rozgrywa się w Tarnowskich Górach. Tym razem mamy odsłonę niesamowitą, ukazującą bardziej mroczną stronę miasta. Jak zwykle książka została wzbogacona o zdjęcia. Wojciech Gunia postarał się, by klimatem idealnie wpasowały się w temat przewodni zbioru. Spoglądamy na czarno-białe fotografie, które sprawiają wrażenie, jakby było w nich...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Dzień po najczarniejszej nocy Sabina Bacior-Chadryś, Dariusz Jacek Bednarczyk, Adrianna Filimonowicz, Anna Karnicka, Tomasz Kozłowski, Martyna Pawłowska-Dymek, Michał Pięta, Anastazja Pluta, Joanna Krystyna Radosz, Istvan Vizvary
Ocena 6,7
Dzień po najczarniejszej nocy Sabina Bacior-Chadryś, Dariusz Jacek Bednarczyk, Adrianna Filimonowicz, Anna Karnicka, Tomasz Kozłowski, Martyna Pawłowska-Dymek, Michał Pięta, Anastazja Pluta, Joanna Krystyna Radosz, Istvan Vizvary

Na półkach: , ,

Zanim będzie można zagłębić się w lekturę opowiadań natrafi się na audiodeskrypcję okładki dla osób niewidomych oraz listę triggerów, czyli tematów, które dla wrażliwego czytelnika mogą stać się czynnikiem wywołującym silne reakcje emocjonalne. Dalej mamy wstęp napisany przez Tomasza Kozłowskiego. I to mocno zaskakujący. Zaczęłam czytać i myślę sobie: "dziwny ten wstęp, brzmi jak opowiadanie". Przechodzę na następną stronę, a tam już typowe słowa wprowadzające w lekturę antologii. Kolejna strona i ciąg dalszy opowiadania. Potem znów wprowadzenie. Niestety takie przeplatanie opowieści i przedmowy mnie akurat nie przekonało. Nie pozwoliło dobrze skupić się ani na jednym, ani na drugim tekście.

Antologię otwiera opowiadanie "Ostatnie zadanie Franciszki" Joanny Krystyny Radosz. Razem z bohaterką mierzymy się z bólem straty bliskiej osoby. Ciekawym zabiegiem jest wprowadzenie przez autorkę elementu niesamowitości, który uatrakcyjnia tekst, ale też podkreśla tęsknotę i pustkę po zmarłym. Dalej mamy "Koniec wakacji" Anny Karnickiej. Autorka porusza bardzo dziś aktualny temat wojny i uchodźstwa. Tym razem patrzymy z perspektywy małego chłopca, któremu nagle cały świat wywrócił się do góry nogami. Adrianna Filimonowicz w swoim opowiadaniu "To nieważne" zabiera nas do świata wykładowców Instytutu Nauk Magicznych. Tym razem też mamy do czynienia ze stratą, ale jak przystało na świat czarodziejów, dosyć nietypową. Widzimy tutaj jak ważne w takich chwilach jest wsparcie innych osób.

"Nim wzejdzie styczniowe słońce" Dariusza Jacka Bednarczyka czyta się niczym sprawozdanie z działań, mających na celu przywrócenie władzy cywilnej na wyzwolonych Ziemiach Łódzkich. Jak przystało na prawdziwą relację, nie brakuje tu cytatów i odnośników. Z kolei dzięki Sabinie Bacior-Chadryś i jej opowieści "Panta rhei" mamy możliwość spojrzenia na świat oczami rzeki. Tekst krótki, ale wspaniale ukazuje życie jako ciągłą zmianę. Raz jest gorzej, raz lepiej. W jednym okresie zmagamy się z przeszkodami, a za chwilę radujemy słońcem i spokojem. W "Myślach awaryjnych" Martyna Pawłowska-Dymek porusza temat samobójstwa. Na sytuację patrzymy z perspektywy osoby, której przyjaciel targa się na własne życie. Jak widzimy w opowiadaniu bycie świadkiem takich wydarzeń sprawia, że człowiek zaczyna przyglądać się własnemu życiu i decyzjom, które podjął.

"Było warto" Istvana Vizvary przenosi nas w przyszłość. Od czasu pojawienia się osobliwości technologicznej życie stało się znacznie prostsze. Jednak Opiekunkę, jak nazywają ją ludzie, my wcale nie obchodzimy. Kiedy znajduje coś ciekawszego poza Ziemią zwyczajnie ją opuszcza, a bohaterka opowiadania musi nagle stawić czoło tej nowej rzeczywistości. Doskonale napisany tekst, wypełniony emocjami i mimo że raczej ponury, to na końcu jednak w głowie pojawia się pozytywna refleksja. Żyć jest naprawdę wspaniale! Anastazja Pluta w "Dniu, którego miało nie być" podobnie jak Pawłowska-Dymek zgłębia temat samobójstwa. Tym razem jednak patrzymy na sytuację oczami niedoszłej samobójczyni. Bardzo dobre opowiadanie, świetnie oddanie uczucie zagubienia, poczucie wyobcowania, bezradności. Antologię zamyka Michał Pięta i jego tekst "Tylko nostalgia". Czytając tę opowieść nie sposób nie pomyśleć o inspiracji autora powieścią "Droga" McCarthy'ego. Także tutaj mężczyzna i chłopiec podróżują przez apokaliptyczny świat. Można powiedzieć, że jest to tekst o zmianie perspektywy, przewartościowaniu. Dzięki temu nowemu spojrzeniu, nawet jeśli otaczający nas świat się nie zmienia, to jednak robi się lżej na duszy i łatwiej poradzić sobie z przeciwnościami losu. Interesującym elementem jest wprowadzenie przez autora pewnej nieubłaganej cykliczności o barwie fioletu i słodkim zapachu.

Większość opowiadań ze zbioru "Dzień po najczarniejszej nocy" krąży wokół straty, zmiany i wydaje się to całkiem naturalne. Kiedy umiera bliska nam osoba, tracimy kontakt z przyjacielem czy przyjaciółką (z powodu jakiejś głupoty i nawet już nie pamiętamy, o co poszło), znika gdzieś poczucie bezpieczeństwa, sensu, wiary czy stabilności, tracimy coś, co do tej pory było nierozerwalną częścią naszej codzienności, bardzo często może pojawić się ból i strach. Życie nie jest już takie same. Wszystko się zmienia i od nas zależy czy ta nowa droga stanie się mrokiem, czy jednak, jak bohaterowie niniejszej antologii, dostrzeżemy w niej światełko nowych możliwości.

Na blogu jest jeszcze parę zdjęć ze spotkania z autorami.

https://wporywienatchnienia.blogspot.com/2023/09/dzien-po-najczarniejszej-nocy-antologia.html

Zanim będzie można zagłębić się w lekturę opowiadań natrafi się na audiodeskrypcję okładki dla osób niewidomych oraz listę triggerów, czyli tematów, które dla wrażliwego czytelnika mogą stać się czynnikiem wywołującym silne reakcje emocjonalne. Dalej mamy wstęp napisany przez Tomasza Kozłowskiego. I to mocno zaskakujący. Zaczęłam czytać i myślę sobie: "dziwny ten...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Spacerownik: Łódź Filmowa Joanna Podolska, Jakub Wiewiórski
Ocena 7,7
Spacerownik: Łódź Filmowa Joanna Podolska, Jakub Wiewiórski

Na półkach: ,

Książka podzielona jest na cztery części. Pierwsza poświęcona jest "Ziemi obiecanej" (1974 r.) Andrzeja Wajdy, ekranizacji powieści Władysława Reymonta. Nie powinno to dziwić, w końcu jest to niewątpliwie jeden z ważniejszych filmów o Łodzi. Do tego praktycznie 95 procent scen kręconych było w prawdziwych fabrykach, pałacach oraz na ulicach tego miasta. Większość budynków nadal istnieje, więc wędrówka po tych miejscach może być prawdziwą gratką dla fanów filmu.

Kolejna część poświęcona jest łódzkiemu Muzeum Kinematografii, które swoją siedzibę ma w Pałacu Karola i Anny Scheiblerów. Budynek powstał w roku 1856. Potem był dwukrotnie przebudowywany, ostatni raz w latach 1884-1887. Miejsce to ma też bogatą historię filmową - jego wnętrza były scenografią do wielu filmów i etiud. Muzeum w swoich zbiorach ma m.in. oryginalny fotoplastykon (sygnowany przez Augusta Fuhrmanna), który wystąpił chociażby w filmie "Vabank" (reż. Juliusz Machulski, 1981).

W trzecim rozdziale wyruszamy na wyprawę śladami filmowych plenerów Łodzi, którą autorzy ułożyli alfabetycznie. Spacerujemy po ulicach, parkach, cmentarzach - miejscach, które wystąpiły w wielu filmach. Czasem pojawiały się tylko na chwilkę, a innym razem grały zupełnie inne lokalizacje. Dla przykładu na łąkach niedaleko lotniska na Lublinku, na potrzeby filmu "Panienka z okienka" (reż. Maria Kaniewska, 1964), zbudowano gdańską ulicę Długą.

Ostatnia część opowiada historię łódzkiej szkoły filmowej. To miejsce ważne ma mapie Łodzi, w końcu miasto to było kiedyś prawdziwą mekką dla osób ze świata polskiego filmu, a szkołę ukończyło wiele znanych dziś postaci.

Tak naprawdę "Spacerownik. Łódź filmowa" to nie tylko podróż filmowa, ale i historyczna. Można w nim obejrzeć dużo zdjęć z planów filmowych, zdjęć aktorów, reżyserów, kadrów z filmów, cytatów, fragmentów wywiadów czy anegdot. Autorzy jednak nie ograniczają się jedynie do głównego, filmowego tematu, ale przybliżają też nieco historię prezentowanych miejsc i ulic. Jest zatem również wiele zdjęć archiwalnych, na których można zobaczyć dawną Łódź, np. taką z lat 30. XX wieku. Dziennikarze pokazują, jak było kiedyś, gdzie były kina czy teatry. Niektóre kina pamiętam jeszcze z czasów dzieciństwa, a inne zniknęły zanim mogłam w ogóle uświadomić sobie ich istnienie. Opowiadają także o miejscach, w których bywali wszyscy znani wówczas artyści z branży filmowej, ale również literaci czy plastycy. Takim miejscem spotkań łódzkiej bohemy była chociażby "Honoratka", niewielki lokal na Moniuszki 2, po którym obecnie nie ma żadnego śladu.

Czytając książkę nie sposób nie dostrzec, że napisały ją osoby zafascynowane tematem, które musiały poświęcić mnóstwo czasu na obejrzenie filmów, na zebranie informacji, na rozmowy, poszukiwania. Trzeba przyznać, że wyszło im to naprawdę dobrze. Dla mnie, jako mieszkanki Łodzi, była to szczególnie interesująca podróż. Z jednej strony nieco sentymentalna, a z drugiej czasami także odkrywcza. Myślę, że również dla turysty taki tematyczny spacer ścieżkami filmowymi może być ciekawym sposobem na zwiedzenie miasta. Po "Spacerownik. Łódź filmowa" zdecydowanie warto sięgnąć.

https://wporywienatchnienia.blogspot.com/2023/02/spacerownik-odz-filmowa-joanna-podolska.html

Książka podzielona jest na cztery części. Pierwsza poświęcona jest "Ziemi obiecanej" (1974 r.) Andrzeja Wajdy, ekranizacji powieści Władysława Reymonta. Nie powinno to dziwić, w końcu jest to niewątpliwie jeden z ważniejszych filmów o Łodzi. Do tego praktycznie 95 procent scen kręconych było w prawdziwych fabrykach, pałacach oraz na ulicach tego miasta. Większość budynków...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Zanim wystawi się receptę, najpierw trzeba postawić diagnozę. I temu właśnie poświęcone są dwa pierwsze rozdziały książki. Posiłkując się badaniami naukowymi autor pokazuje, jak bardzo nasza działalność wpłynęła na zmianę klimatu. Nie wszędzie skutki tej zmiany widać w takim samym stopniu, ale nie sposób zaprzeczyć, że są i pogłębiają się. Zima stała się jakaś taka mało zimowa. Latem coraz więcej jest dni upalnych oraz tropikalnych nocy. Jak nie dokuczają susze, to padają potężne, niszczące ulewy. Miasta są betonowane, panuje chaos przestrzenny, nie docenia się zieleni, transport publiczny mocno kuleje, a i z koleją nie jest najlepiej. Jest źle, ale jak przekonuje dziennikarz, nie czas na narzekanie. Trzeba działać. Jeśli poprawimy nasze otoczenie, życie w mieście stanie się o wiele przyjemniejsze i zdrowsze.

Szymon Bujalski przemierzył Polskę, by pokazać, że zmiana jest możliwa. Podaje przykłady ludzi, których zapał i determinacja sprawiły, że doszło do pozytywnej transformacji miejskiej przestrzeni. Lasy Miyawakiego w Poznaniu i w Krakowie, sadzenie wysokich drzew w Łodzi, zielony dach Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie, ogrody deszczowe w Gdańsku, ogrody społeczne. Zwiększenie powierzchni zielonych w miastach sprawia, że nie tylko upały stają się mniej dokuczliwe. Jak pokazuje wiele badań również nam lepiej się żyje, czujemy się spokojniejsi i zdrowsi, zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

Oczywiście sama zieleń nie wystarczy. Trzeba efektywniej wykorzystywać energię, zmniejszyć smog, przeorganizować transport i komunikację publiczną. Temu poświęcony jest kolejny rozdział książki. Autor podaje przykład Jaworzna, którego władze skorzystały z doświadczenia inżynierów transportu, by przebudować infrastrukturę miasta na bardziej bezpieczną dla kierowców i dla pieszych. Warto podkreślić, że dziennikarz ma dużą łatwość przekazywania treści. Podaje różne dane, statystyki, ale wszystko podane jest w bardzo przystępny i lekki sposób. Tę pozycję naprawdę dobrze się czyta.

"Recepta na lepszy klimat" ma przynieść nieco optymizmu i myślę, że to się udało. Okazuje się bowiem, że można realizować projekty z głową. Projekty, które poprawią jakość życia w mieście i usprawnią jego funkcjonowanie. Potwierdzają to opisane tu konkretne przykłady z polskich miast. Wydaje mi się, że głównym przesłaniem książki jest jednak co innego, a mianowicie zachęcenie do zainteresowania się tym, jak wygląda nasza najbliższa przestrzeń. Jak pisze autor: "Czyste powietrze w polskich miejscowościach nie ma nic wspólnego z Chinami. Powstanie skweru w twojej okolicy nie zależy od tego, co zrobi Joe Biden". To od nas zależy, jak będą wyglądać nasze miasta i jak będzie się nam w nich mieszkać.

https://wporywienatchnienia.blogspot.com/2023/02/recepta-na-lepszy-klimat-zdrowsze.html

Zanim wystawi się receptę, najpierw trzeba postawić diagnozę. I temu właśnie poświęcone są dwa pierwsze rozdziały książki. Posiłkując się badaniami naukowymi autor pokazuje, jak bardzo nasza działalność wpłynęła na zmianę klimatu. Nie wszędzie skutki tej zmiany widać w takim samym stopniu, ale nie sposób zaprzeczyć, że są i pogłębiają się. Zima stała się jakaś taka mało...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Bracia Phil i George prowadzą wspólnie ranczo. Phil jest wysoki, szczupły, elokwentny, oczytany, uzdolniony, a jednocześnie złośliwy, bez skrupułów mówi każdemu prosto w oczy, co o nim myśli, przyjemność sprawia mu wkurzanie ludzi, nawet bratu lubi grać na nerwach. George jest jego przeciwieństwem - niski, krępy, łagodny, przyzwoity, nie ciągnie go do książek, nie ma rzeczy, które wzbudzałyby w nim większy entuzjazm. Mimo tych przeciwieństw zawsze są razem. Wspólnie podejmują decyzje, jeżdżą razem przy zaganianiu bydła i nadal sypiają w tym samym pokoju, który dzielili jako chłopcy. Wszystko się zmienia, gdy George decyduje się w końcu zmienić coś w swoim życiu. Pewnego dnia sprowadza do domu Rose, swoją świeżo poślubioną żonę. Po jakimś czasie dołącza do nich też syn kobiety, Peter.

Powieść reklamowana jest jako westernowy klasyk. Gatunek ten kojarzy mi się z wartką akcją, pojedynkami o wschodzie słońca, bójkami, pościgami na koniach. "Psie pazury" zupełnie nie pasują do tego schematu. W książce zdecydowanie czuć klimat tamtego okresu, surowość przyrody, wielkie przestrzenie. Jest też wątek Indian zamkniętych w rezerwacie przez białego człowieka. Jednak nie ma tu dynamicznej akcji czy strzelania. To przede wszystkim świetna opowieść psychologiczna, z realistycznymi postaciami, mroczna i gęsta od emocji.

Autor wiele miejsca poświęca swoim bohaterom. Nakreśla ich osobowość, myśli, przybliża przeszłość, relacje z innymi. Nie mówi wszystkiego wprost, pozostawia miejsce na domysły, niedopowiedzenia, własną interpretację faktów. Na pierwszy plan wysuwa się Phil, który uważa się za lepszego od innych. Za prawdziwego twardziela, mężczyznę z krwi i kości, który myje się raz w miesiącu w rzece, nie nosi rękawic do prac na ranczu, mówi co myśli, nie znosi słabości, gardzi delikatnymi mężczyznami, potrafi zgotować piekło innym, jeśli coś nie układa się zgodnie z jego wolą. Z drugiej strony pojawia się w nim czasem nutka sentymentu, kiedy wspomina o Bronco Henrym, swoim idolu z młodzieńczych lat.

Skąd w Philu tyle gniewu i bezwzględności wobec innych? Można odnieść wrażenie, że jego sposób bycia jest swego rodzaju zbroją, która ma go chronić przed światem, ale przede wszystkim przed samym sobą, przed skrywanymi głęboko skłonnościami homoseksualnymi, przed poczuciem samotności. Można powiedzieć, że jest w nim strach, do którego nie chce się przyznać sam przed sobą. Zupełnie inną postawę prezentuje Peter, syn Rose. Jest delikatny, zniewieściały, niby bezbronny, a jednocześnie czuć w nim jakąś siłę, obojętność wobec przytyków i wyśmiewań, ale też pewien chłód. Sprawia wrażenie, jakby opinia innych na jego temat zupełnie go nie obchodziła. Jest matka, na której mu zależy, a inni się nie liczą.

Peter jest w tym świecie kowbojów wyobcowany, ale czy mu to przeszkadza? Czy czuje się samotny? Nie powiedziałabym. Prawdę mówiąc jego postać wzbudza jakiś niepokój, nawet we własnej matce. W każdym razie temat samotności jest w powieści mocno zaznaczony. Także Rose jest sama. Nie ma wsparcia ze strony męża, który zupełnie nie dostrzega (albo może raczej nie chce widzieć), jaka czuje się odosobniona i jak bardzo przeraża ją Phil. George sam nie radzi sobie z bratem, woli żyć w swojej wyobrażonej wizji szczęśliwego małżeństwa. Ale w tym domu nikt nie jest szczęśliwy.

https://wporywienatchnienia.blogspot.com/2023/01/psie-pazury-thomas-savage.html

Bracia Phil i George prowadzą wspólnie ranczo. Phil jest wysoki, szczupły, elokwentny, oczytany, uzdolniony, a jednocześnie złośliwy, bez skrupułów mówi każdemu prosto w oczy, co o nim myśli, przyjemność sprawia mu wkurzanie ludzi, nawet bratu lubi grać na nerwach. George jest jego przeciwieństwem - niski, krępy, łagodny, przyzwoity, nie ciągnie go do książek, nie ma...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Tarnowskie Góry Romantycznie Iwona Banach, Krystyna Chodorowska, Agnieszka Gil, Magdalena Grajcar, Anna Hrycyszyn, Magdalena Kucenty, Bożena Mazalik, Monika Michalik, Olga Niziołek, Lucyna Olejniczak, Bernadeta Prandzioch, Anita Scharmach, Weronika Wierzchowska, Agnieszka Włoka, Anna Zgierun-Łacina
Ocena 7,4
Tarnowskie Góry Romantycznie Iwona Banach, Krystyna Chodorowska, Agnieszka Gil, Magdalena Grajcar, Anna Hrycyszyn, Magdalena Kucenty, Bożena Mazalik, Monika Michalik, Olga Niziołek, Lucyna Olejniczak, Bernadeta Prandzioch, Anita Scharmach, Weronika Wierzchowska, Agnieszka Włoka, Anna Zgierun-Łacina

Na półkach:

Miłość... Jakież niezwykłe to uczucie! Trudno jednoznacznie je zdefiniować, mimo że jest wszechobecne. Od wieków o miłości rozprawiali filozofowie, poeci i pisarze. Nazywali ją siłą napędową życia, największym sensem istnienia. Z jednej strony potrafi dodać nam energii, lekkości, sprawia że wypełnia nas szczęście, stajemy się lepszymi ludźmi, z drugiej - może przyprawić nas o smutek, depresję, brak spełnienia, rozczarowanie, niekiedy wywołuje w nas zazdrość, a czasem może przerodzić się w nienawiść. Miłość ma wiele twarzy: inną miłością obdarzamy nasze dzieci czy rodziców, a inną jej formą darzymy naszych partnerów, żony, mężów. Jest pełna kolorów! Tę jej różnorodność i wielość oblicz widać doskonale w kolejnej antologii przygotowanej przez Alka Kusza. Tym razem, po odsłonach fantastycznych i kryminalnej, dostajemy do rąk "Tarnowskie Góry Romantycznie".

Antologia składa się z siedemnastu opowiadań, których autorki (tym razem nie ma tu żadnego pana) zinterpretowały temat na swój własny, indywidualny sposób. To jest siła tego typu zbiorów. Dostaje się zróżnicowane opowiadania, również pod względem długości, dzięki czemu jest ciekawie i barwnie. Poziom romantyczności, jak i nasilenia emocji w opowiadaniach jest różny, czasem jest poważnie, innym razem zabawnie. Dodatkowo na końcu każdej historii możemy obejrzeć stare pocztówki, które pozwalają wczuć się w klimat Tarnowskich Gór z dawnych lat. Okładkę zaś zdobi baśniowy obraz Barbary Mróz.

Muszę przyznać, że nie jestem wielką fanką literatury romantycznej i nie wszystkie opowieści przypadły mi do gusty w jednakowym stopniu. Niemniej jednak były też i takie, od których nie mogłam się oderwać, jak chociażby te, napisane przez Annę Hrycyszyn czy Krystynę Chodorowską. "Gołębie" Hrycyszyn to niezwykle sympatyczna opowieść o tym, że na miłość nigdy nie jest za późno. Można powiedzieć, że to taka historia, która może każdemu się przydarzyć, a czytelnika wzruszyć i wywołać uśmiech na jego twarzy. Z kolei drugie opowiadanie tej autorki "Rękawiczki" ma już w sobie więcej niesamowitości i młodszych bohaterów, ale jest równie wciągające. "Zespół Nagłej Śmierci" Chodorowskiej jest opowieścią o dużo cięższym ładunku emocjonalnym. To tekst wypełniony wspomnieniami, niespełnioną miłością, zadumą, melancholią, ale i muzyką (bardzo podobała mi się scena z koncertu). Obie panie mogą się pochwalić naprawdę dobrym warsztatem literackim, więc czytanie tych historii sprawia tym większą przyjemność.

Jeśli potrzebujecie nieco lżejszych klimatów, to z pewnością spodoba się wam "Księżniczka Tygrys-córka królowej" Anny Zgierun-Łacina czy "Kto miłością wojuje..." Iwony Banach. Pierwsze opowiada o spotkaniu po latach, a drugie o tym, że dobrze jest zastanowić się nad wyborem partnerki, ale przede wszystkim przyjrzeć się też jej rodzinie. Oba teksty czyta się lekko i przyjemnie. Interesujące jest również opowiadanie Bożeny Mazalik "Czas zmian", choć znacznie cięższe pod względem emocji. Autorka porusza problem zmian klimatycznych, ale przede wszystkich relacji - uzależnienia od drugiego człowieka; kwestię związku, po którym zostaje w nas strach i rany, przez co trudno nam zaufać kolejnej osobie.

Mogłabym wymienić jeszcze parę historii, ale najlepiej będzie, gdy sami sięgnięcie po ten zbiór. Na dworze coraz cieplej, zbliża się lato, czas urlopów, wyjazdów, większej swobody, czyli okres, kiedy często nasze serca są bardziej skłonne do romantycznych uniesień. "Tarnowskie Góry Romantycznie" bardzo dobrze wpasują się w ten czas. Pozwolą się zrelaksować, a czasem może skłonią do zastanowienia nad tym, czym dla nas jest miłość, o czym marzymy i czego pragniemy. Nie pozostaje mi nic innego, jak serdecznie zachęcić was do przeczytania tej antologii i zakończyć mój wywód okrzykiem: "Niech żyje miłość!"

https://wporywienatchnienia.blogspot.com/

Miłość... Jakież niezwykłe to uczucie! Trudno jednoznacznie je zdefiniować, mimo że jest wszechobecne. Od wieków o miłości rozprawiali filozofowie, poeci i pisarze. Nazywali ją siłą napędową życia, największym sensem istnienia. Z jednej strony potrafi dodać nam energii, lekkości, sprawia że wypełnia nas szczęście, stajemy się lepszymi ludźmi, z drugiej - może przyprawić nas...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Tarnowskie Góry Kryminalnie Iwona Banach, Dariusz Barczewski, Agnieszka Chodkowska-Gyurics, Rafał Dębski, Piotr Górski, Dawid Kain, Kazimierz Kyrcz jr, Bożena Mazalik, Piotr Rogoża, Arkady Saulski, Andrzej W. Sawicki, Jacek Sobota, Robert Ziębiński
Ocena 7,2
Tarnowskie Góry Kryminalnie Iwona Banach, Dariusz Barczewski, Agnieszka Chodkowska-Gyurics, Rafał Dębski, Piotr Górski, Dawid Kain, Kazimierz Kyrcz jr, Bożena Mazalik, Piotr Rogoża, Arkady Saulski, Andrzej W. Sawicki, Jacek Sobota, Robert Ziębiński

Na półkach: , ,

Tak jak i w poprzednich tomach, tak i w tym autorzy do tematu przewodniego podeszli w bardzo różnorodny sposób. Znajdzie się tu klasyczne opowieści kryminalne, ale pojawia się również sporo elementów fantastycznych. Bywa zabawnie, tajemniczo i mrocznie. Jedne historie wciągają bardziej, inne mniej, ale w zasadzie można powiedzieć, że wszystkie czyta się naprawdę dobrze. Generalnie warsztat autorów jest przyzwoity, jak nie bardzo dobry, co z pewnością wpływa na pozytywny odbiór całego zbioru.

"Tarnowskie Góry kryminalnie" otwiera stara, dobra klasyka gatunku. "Zbrodnia doskonała" Bożeny Mazalik to jedno z zabawniejszych oraz przyjemniejszych opowiadań w tym zbiorze. Jest tu i sympatyczna bohaterka, jak i ciekawie opowiedziana historia. Dobry początek. W "Srebrnych szponach chciwości" Rafała Dębskiego mamy już zupełnie inne klimaty. Tym razem dostajemy kryminał z silnymi akcentami fantasy. Kat posiadający pewne nietypowe umiejętności mierzy się z zagadką zaginionego srebra. Może i nie jest to opowieść trafiająca w moje gusta czytelnicze, ale muszę przyznać, że jest solidna napisana i dobrze mi się ją czytało. Dariusz Barczewski i Kazimierz Kyrcz Jr ze swoją "Aferą z deszczem w tle" dostarczyli mi naprawdę przedniej rozrywki. To świetnie napisane opowiadanie detektywistyczne, w którym nie brak ironii oraz czarnego humoru.

Dawid Kain w "Gwoździach" funduje nam mroczny thriller z psychopatą na pierwszym planie. Dużą rolę odgrywa tu wspaniale wykreowany nastrój, dzięki któremu opowieść wciąga. Przy "Dziewczynie" Roberta Ziębińskiego możemy odpocząć po wcześniejszych cięższych klimatach. Sympatyczny bohater musi stawić czoło miejscowym gangsterom, a wszystko, jak to zwykle bywa, przez kobietę. Bardzo dobrze napisane, lekkie i przyjemne opowiadanie. Jedno z moich ulubionych w niniejszym tomie. Dalej mamy "Chmarę" Piotra Rogoży. Tym razem celem zbrodni stają się modni obecnie youtuberzy, vlogerzy i inni influencerzy. Dobry tekst, choć może niespecjalnie w moim typie.

Agnieszka Chodkowska daje nam kryminał w pełnej krasie. W "Hotelu na skraju miasta" mamy świetnie poprowadzoną akcję, bohatera wzbudzającego sympatię i wciągającą historię. Jest wszystko, co potrzeba. Bardzo mi się podobało. Dla odmiany Arkady Saulski w "Srebrnej Górze" zabiera nas w przyszłość. Muszę przyznać, że to jedyny tekst w tym zbiorze, który tak ciężko mi się czytało. Zupełnie nie moje klimaty, zarówno pod względem fabularnym, jak i stylu pisarskiego. Wytchnieniem było dla mnie kolejne opowiadanie, a mianowicie "Wieczór kawalerski" Iwony Banach. Lekka, z akcentami humorystycznymi, dobrze napisana historyjka.

"Rozmyta zbrodnia" Piotra Górskiego to kryminał w klimatach cyberpunkowych. Jeden z lepszych tekstów w niniejszym tomie, przemyślany i bardzo zgrabnie napisany. Dalej mamy "Dociekania leminga. Pamiętnik znaleziony w wannie". Jacek Sobota przedstawia historię śledztwa prowadzonego przez emerytowanego policjanta, dorabiającego sobie jako prywatny detektyw. Zaczyna się niepozornie, ale im dalej, tym atmosfera robi się gęstsza i coraz bardziej niesamowita. Rewelacyjne opowiadanie, wciągające i intrygujące. Na koniec Andrzej W. Sawicki w "Doktorze Plagi" zabiera nas w przeszłość. Cofamy się w czasie do XVIII wieku, by rozwikłać zagadkę medyczną. Dostajemy doskonale wykreowany świat, postaci oraz wciągającą narrację, czegóż chcieć więcej.

A jakie są moje trzy ulubione opowiadania? Prawdę mówiąc ciężko mi się zdecydować, żeby wskazać tylko trzy konkretne tytuły. Może nie wszystkie historie trzymają się ściśle kryminalnego tematu przewodniego, ale to zupełnie nie przeszkadza. To naprawdę solidny, urozmaicony i wart przeczytania zbiór. Serdecznie zachęcam was byście się z nim zapoznali. Przekonacie się, że Tarnowskie Góry niejedno mają oblicze.

https://wporywienatchnienia.blogspot.com/2021/06/tarnowskie-gory-kryminalnie-antologia.html

Tak jak i w poprzednich tomach, tak i w tym autorzy do tematu przewodniego podeszli w bardzo różnorodny sposób. Znajdzie się tu klasyczne opowieści kryminalne, ale pojawia się również sporo elementów fantastycznych. Bywa zabawnie, tajemniczo i mrocznie. Jedne historie wciągają bardziej, inne mniej, ale w zasadzie można powiedzieć, że wszystkie czyta się naprawdę dobrze....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Na początku sierpnia 1925 r. trójka przyjaciół wyruszyła w podróż po Europie, w trakcie której Diana (nowiusieńki automobil sportowy Sunbeam Tourer) musiała sprostać nie lada wyzwaniom drogowym. Przemierzyli Niemcy, Austrię, Włochy, by dotrzeć w końcu do Grecji. Byron prowadził skrupulatne notatki, które zaowocowały powstaniem niniejszej książki.

Widzimy w niej beztroskich młodzieńców, pełnych energii, niejednokrotnie zwracających na siebie uwagę (nie zawsze pozytywną, jak np. wtedy, gdy tłukli kieliszki w restauracji), których główną rozrywką jest porównywanie "życia nocnego" w odwiedzanych miastach. Mimo tego "Europę..." czyta się z przyjemnością. Autor okazuje się być czujnym obserwatorem ówczesnej rzeczywistości, ludzi, obyczajów. Bardzo bliska jego sercu jest sztuka, a zwłaszcza architektura, ale bynajmniej nie jest wobec niej bezkrytyczny. Nie brakuje tu celnych, a nawet i ciętych uwag, gorzkich refleksji czy też szczypty humoru. Są również plastyczne opisy krajobrazów, dzięki którym łatwiej przenieść się wyobraźnią do tamtych miejsc i czasu. Interesująca lektura.

Na początku sierpnia 1925 r. trójka przyjaciół wyruszyła w podróż po Europie, w trakcie której Diana (nowiusieńki automobil sportowy Sunbeam Tourer) musiała sprostać nie lada wyzwaniom drogowym. Przemierzyli Niemcy, Austrię, Włochy, by dotrzeć w końcu do Grecji. Byron prowadził skrupulatne notatki, które zaowocowały powstaniem niniejszej książki.

Widzimy w niej beztroskich...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Nie ma tu zawrotnego tempa czy nieoczekiwanych zwrotów akcji. Wręcz przeciwnie, opowieść snuta jest wolno, nie ma tu dekoracji, ubarwień. Dostaje się prostą historię przyjaźni gosposi i jej syna z profesorem matematyki. Ale mimo tej prostolinijności w wyrazie od książki trudno się oderwać. Bije od niej niesamowicie ciepło, pełno w niej serdeczności, przyjaźni, zachwytów czy dostrzegania piękna w rzeczach prostych. Zauroczyła mnie ta powieść, przyniosła spokój i otuliła ciepłem.

Nie ma tu zawrotnego tempa czy nieoczekiwanych zwrotów akcji. Wręcz przeciwnie, opowieść snuta jest wolno, nie ma tu dekoracji, ubarwień. Dostaje się prostą historię przyjaźni gosposi i jej syna z profesorem matematyki. Ale mimo tej prostolinijności w wyrazie od książki trudno się oderwać. Bije od niej niesamowicie ciepło, pełno w niej serdeczności, przyjaźni, zachwytów czy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Sciascia opiera swą opowieść na prawdziwej historii osiemnastowiecznego oszustwa, którego dopuścił się maltański mnich Giuseppe Vella. Nasz bohater bierze arabski manuskrypt opowiadający o losach Mahometa i przekształca go w dokument przedstawiający historię muzułmanów na Sycylii. Czemu to robi? Jego motywacja jest bardzo prosta - "...z lęku przed utratą świeżo zakosztowanych uciech, z wrodzonego skąpstwa, z mrocznej pogardy dla bliźnich...". Pragnie prestiżu, pieniędzy, dobrego jedzenia. Trzeba jednak przyznać, że przykłada się do swojej pracy. Studiuje dokumenty, uczy się, rozwija, staje się prawdziwym fałszerzem, twórcą. Z oszusta staje się pisarzem pragnącym uznania dla jego umiejętności literackich oraz stworzonego przez niego wielkiego dzieła.

W opozycji do Velli mamy postać adwokata, intelektualisty i patrioty Francesca Di Blasi. Planuje on spisek mający na celu przekształcenie Sycylii w republikę (dla niego był to ustrój idealny). To osoba, która nie udaje, jest wierna sobie oraz swoim ideałom. Do samego końca wierzy w przyszłą zmianę, w której wszyscy ludzie są sobie równi, w życie pozbawione przemocy i tortur. Muszę przyznać, że ostatnia część poświęcona Di Blasi naprawdę porusza.

Mamy zatem z jednej strony manipulatora, który działa dla własnej wygody, a z drugiej - idealistę, pragnącego ulepszyć świat. Te dwie, tak różne postaci, ich odmienne postawy i działania bezlitośnie odsłaniają mierność sycylijskiej szlachty. Szczególnie w dialogach widać ich chciwość, ignorancję, małostkowość, tchórzostwo. Chcą tylko jednego - zachować swoje przywileje. Nie dopuszczą do jakichkolwiek zmian, które mogłyby nawet w minimalnym stopniu wpłynąć na ich obecny status.

Przedstawiony w książce obraz ludzkości nie napawa optymizmem. Jest też niestety uniwersalny, prawdziwy niezależnie od czasu historycznego. Co ważne, Sciascia odmalował go w sposób umiejętny, sugestywny oraz interesujący. "Rada egipska" nie należy może do powieści lekkich, ale z pewnością warto się z nią zapoznać.

https://wporywienatchnienia.blogspot.com/2020/12/rada-egipska-leonardo-sciascia.html

Sciascia opiera swą opowieść na prawdziwej historii osiemnastowiecznego oszustwa, którego dopuścił się maltański mnich Giuseppe Vella. Nasz bohater bierze arabski manuskrypt opowiadający o losach Mahometa i przekształca go w dokument przedstawiający historię muzułmanów na Sycylii. Czemu to robi? Jego motywacja jest bardzo prosta - "...z lęku przed utratą świeżo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Włochy. Mozaika kultur Karolina Golemo, Agnieszka Małek
Ocena 7,0
Włochy. Mozaika kultur Karolina Golemo, Agnieszka Małek

Na półkach: , , ,

Jeśli zastanawiam się nad zróżnicowaniem Włoch, pierwszą myślą jaka przychodzi mi do głowy jest podział na część północną i południową. Na dwa światy różniące się ekonomicznie, językowo i mentalnie. Autorki tej książki uświadomiły mi, że Włosi od wieków dzielą się na znacznie więcej grup, co pokazuje ogromna ilość dialektów czy lokalnych tradycji.

W niniejszej publikacji czytelnik ma okazję przyjrzeć się historii Włoch, konsekwencjom zjednoczenia kraju, ale też spojrzeć na kwestię różnorodności kulturowej z perspektywy współczesnej. Szczególną uwagę autorki poświęcają regionom o statusie specjalnym, czyli takim, które leżą na granicy Włoch z innymi państwami (Trydent-Górna Adyga, Dolina Aosty i Friuli-Wenecja Julijska), albo cechuje je wyspiarskość, jak to ma miejsce w przypadku Sycylii i Sardynii.

Trzeba przyznać, że można tu znaleźć naprawdę wiele ciekawych informacji. Widać, że autorki bardzo dogłębnie zbadały temat wielokulturowości Włoch. Muszę jednak zaznaczyć, że jest to raczej książka naukowa niż popularnonaukowa. Ze względu na zawartość i sposób przekazania informacji może być zatem bardziej wciągająca dla badaczy kultury, socjologów, studentów. Osobiście nie mieszczę się w żadnej z tych kategorii, a jednak nawet i ja wyciągnęłam z tej pozycji coś dla siebie. Jeśli zatem chcielibyście dowiedzieć się czegoś o tym kraju, lepiej go poznać, zrozumieć, zachęcam do przeczytania tej książki. Z pewnością również i Wy znajdziecie w niej coś, co Was zainteresuje.

Jeśli zastanawiam się nad zróżnicowaniem Włoch, pierwszą myślą jaka przychodzi mi do głowy jest podział na część północną i południową. Na dwa światy różniące się ekonomicznie, językowo i mentalnie. Autorki tej książki uświadomiły mi, że Włosi od wieków dzielą się na znacznie więcej grup, co pokazuje ogromna ilość dialektów czy lokalnych tradycji.

W niniejszej publikacji...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Tarnowskie Góry Fantastycznie 2 Jakub Bielawski, Michał Cetnarowski, Agnieszka Hałas, Anna Hrycyszyn, Grzegorz Janusz, Marta Kładź-Kocot, Paweł Matuszek, Marcin Melon, Sławomir Nieściur, Tadeusz Oszubski, Romuald Pawlak, Bernadeta Prandzioch, Michał Studniarek, Aleksandra Zielińska
Ocena 7,0
Tarnowskie Góry Fantastycznie 2 Jakub Bielawski, Michał Cetnarowski, Agnieszka Hałas, Anna Hrycyszyn, Grzegorz Janusz, Marta Kładź-Kocot, Paweł Matuszek, Marcin Melon, Sławomir Nieściur, Tadeusz Oszubski, Romuald Pawlak, Bernadeta Prandzioch, Michał Studniarek, Aleksandra Zielińska

Na półkach: , ,

Zaledwie rok temu, choć mam wrażenie jakby to było w zupełnie innym świecie, na rynku pojawiła się antologia "Tarnowskie Góry fantastycznie", będąca wyrazem fascynacji tytułowym miastem. Jedenastu pisarzy zabrało mnie w podróż do Tarnowskich Gór, ukazując mi jego niecodzienne, czasem wręcz magiczne oblicze. Do dziś pamiętam krwiożerczego chomika, mężczyznę, który zmienił się w kota, zawirowania czasowe, pracownika ratusza i jego moc "znikania" czy biedną rodzinę, której życie odmienia anioł i srebrne monety. To był naprawdę interesujący zbiór opowiadań. We wrześniu 2020 pojawił się drugi tom powyższej antologii. Po raz kolejny miałam okazję przenieść się oczami wyobraźni do Tarnowskich Gór. Czy było to równie udane i niezapomniane spotkanie?

W pierwszym tomie w większości przypadków nawiązania do Tarnowskich Gór były subtelne. Miasto pełniło głównie rolę miejsca akcji. Podobnie jest też w drugiej odsłonie antologii, choć są również opowiadania inspirowane historią Tarnowskich Gór, jak chociażby "Srebro" Marty Kładź-Kocot. Znajdzie się również historię opowiedzianą po śląsku. Muszę powiedzieć, że czytanie "Podciepanego" Marcina Melona było dla mnie, nie-Ślązaczki, sporym wyzwaniem. Natomiast jeśli chodzi o zakres gatunkowy, to jest on naprawdę szeroki. Są tu teksty fantasy, sf, opowieści obyczajowe i takie z dreszczykiem. Jest przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość. Do wyboru, do koloru. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Moje serce podbił tekst "LOS Tarnowskie Góry" Anny Hrycyszyn. To przygodowa opowieść o smoczym jaju, napisana z niesamowitą swobodą, humorem oraz pomysłem. Historia wciąga od samego początku i utrzymuje zainteresowanie czytelnika aż do końca. Z prawdziwym żalem pożegnałam się z jej bohaterami. Niezwykle sympatyczne i pozytywne opowiadanie, coś tak na przekór obecnym czasom. Naprawdę dobrze się przy nim bawiłam i odpoczęłam po nieco cięższych nastrojach wcześniejszych opowiadań.

No właśnie, nastrój... Większość opowiadań jest dobrze napisana i całkiem interesująca. Jednak pewnym zarzutem z mojej strony może być poziom ponurości niniejszej antologii. W moim odczuciu spora część tekstów oscyluje w dosyć przygnębiających i mrocznych klimatach. Kiedy dookoła jest teraz tak, jak jest, to człowiek chętnie przeczytałby coś mającego w sobie więcej światła. Przynajmniej takie jest moje subiektywne odczucie. Wydaje mi się, że pierwszy tom pod względem natężenia emocji ciemniejszych i jaśniejszych był nieco bardziej zrównoważony.

Jak już wspomniałam, mój osobisty numer jeden to "LOT...", ten tekst na pewno zostanie w mej pamięci na dłużej (po cichu przyznam się, że ta smocza historia pojawiła się potem też w moim śnie). A co z numerem dwa i trzy? W przypadku pierwszego tomu wybór był dla mnie bardziej oczywisty. Przyznam, że teraz trudno mi się zdecydować na dalsze stopniowanie. Wybrać teksty wyraźniejsze od innych, te które bardziej by mną zawładnęły niż inne. Paweł Matuszek w swoim tekście "Ku światłu śniące się życie" ciekawie poprowadził historię o niespodziewanym spadku. "Królowa Dramy" Aleksandry Zielińskiej przygniata zawartym w opowieści ładunkiem emocjonalnym. W "Sprzedawcach aniołów" Michał Cetnarowski przenosi nas w przyszłość, w której mamy interesujące rozważania nad androidami - nad ich pozycją w świecie oraz nad ich prawami. Jakub Bielawski swoimi "Drzewami" wzbudził we mnie nieprzyjemne ciarki. Mogłabym jeszcze dalej wymieniać, ale po co? Nie ma to większego sensu. Nie potrafię wybrać pełnego podium. Najlepiej będzie jak sami przeczytacie antologię i wybierzecie swoją najlepszą trójkę, do czego Was gorąco zachęcam.

https://wporywienatchnienia.blogspot.com/2020/10/tarnowskie-gory-fantastycznie-2.html

Zaledwie rok temu, choć mam wrażenie jakby to było w zupełnie innym świecie, na rynku pojawiła się antologia "Tarnowskie Góry fantastycznie", będąca wyrazem fascynacji tytułowym miastem. Jedenastu pisarzy zabrało mnie w podróż do Tarnowskich Gór, ukazując mi jego niecodzienne, czasem wręcz magiczne oblicze. Do dziś pamiętam krwiożerczego chomika, mężczyznę, który zmienił...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

"Życie pełne jest sposobności, problem jednak polega na tym, aby je rozpoznać, a to wcale nie jest takie łatwe". Takimi słowami Terzani rozpoczyna swoją książkę. Zgadzacie się z nim? Ja tak, szczególnie w drugiej części zdania, dotyczącej kłopotów z rozpoznaniem pojawiającej się możliwości. Czasem przytrafia się sytuacja, która wywołuje w nas zbyt wiele emocji, bólu, albo wręcz odwrotnie - wydaje się zupełnie nieistotna, by potraktować ją jako sposobność, która może coś zmienić w naszym życiu czy je wzbogacić. A niekiedy po prostu brakuje odwagi do podjęcia konkretnej decyzji. W każdym razie na swoim przykładzie autor pokazuje, że jeśli jednak uda się dostrzec tę okazję, to mamy szansę na rozwój i przeżycie całkiem nowych doświadczeń.

Sposobność autora przybrała formę przepowiedni: "Strzeż się! Istnieje wielkie ryzyko, że umrzesz w roku 1993. Dlatego nie wolno ci w tym roku latać. Ani razu!". Wróżbita wypowiedział te słowa wiosną 1976 roku, więc ta niepokojąca przyszłość wydawała się bardzo odległa. Tym bardziej dla osoby, która ma sceptyczne podejście do świata paranormalnego i nie traktuje poważnie informacji o spełniających się przepowiedniach. Jednak umysł ma w sobie coś takiego, że zapamiętuje słowa, które nas dotyczą; zwłaszcza, jeśli mogę one mieć wpływ na nasze życie. Siedzą sobie gdzieś przyczajone w głowie, a kiedy przychodzi odpowiednia chwila wychodzą na powierzchnię. I tak było w przypadku dziennikarza. Kiedy rok 1992 zbliżał się ku końcowi powróciła myśl o starej przepowiedni i pojawiło się pytanie: "I co teraz? Uwierzyć w nią czy zlekceważyć?". Terzani w tej wróżbie rozpoznał możliwość. Szansę na zmianę rytmu swoich dni, spojrzenia na świat, na bliższe przyjrzenie się ludziom poznanym w podróży i uważniejszą obserwację krajobrazów.

Dla autora ten rok był prawdziwym błogosławieństwem. Podróżując pieszo, łodziami, statkami, samochodami, autobusami, pociągami na nowo poczuł smak życia. Odwiedził Tajlandię, Kambodżę, Chiny, Mongolię, Indonezję czy chociażby Singapur. Każde miejsce było inspiracją do przemyśleń, wspomnień, odkrycia na nowo tej egzotycznej dla nas kultury, opowiedzenia dawnej historii, a także przekazania bieżących wydarzeń. Jednocześnie pewnym rytuałem stało się poszukiwanie najlepszych miejscowych wróżbitów, proroków czy szamanów. Zaczął się interesować tym, jak ludzie podchodzą do świata sugestii, gdzie szukają porad i czy mimo rozwoju jaki przeżywa Azja, stare wierzenia i zabobony wciąż mają się dobrze.

"Powiedział mi wróżbita" to po części świetny reportaż napisany przez uważnego obserwatora rzeczywistości, a po części opowieść lądowego podróżnika, który przelewa na papier swoje osobiste przemyślenia, refleksje i subiektywne odczucia dotyczące zmieniającego się świata, jak chociażby te dotyczące nowoczesności, konsumpcjonizmu, materializmu. Tiziano Terzani, niezależnie od tego jaką rolę przybiera, reportera czy podróżnika, snuje swą historię niespiesznie, z namysłem, w taki sposób, że człowiek (a przynajmniej ja) ma chęć wraz z nim zatrzymać się i oddać przemyśleniom. Była to dla mnie bardzo przyjemna podróż. Interesująca, refleksyjna, w pewnym stopniu również inspirująca. To moje pierwsze spotkanie z autorem, ale zdecydowanie nie ostatnie.

http://wporywienatchnienia.blogspot.com/2020/10/powiedzia-mi-wrozbita-tiziano-terzani.html

"Życie pełne jest sposobności, problem jednak polega na tym, aby je rozpoznać, a to wcale nie jest takie łatwe". Takimi słowami Terzani rozpoczyna swoją książkę. Zgadzacie się z nim? Ja tak, szczególnie w drugiej części zdania, dotyczącej kłopotów z rozpoznaniem pojawiającej się możliwości. Czasem przytrafia się sytuacja, która wywołuje w nas zbyt wiele emocji, bólu, albo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Języczni. Co język robi naszej głowie Aleksandra Niepsuj, Jagoda Ratajczak
Ocena 6,2
Języczni. Co język robi naszej głowie Aleksandra Niepsuj, Jagoda Ratajczak

Na półkach: , ,

"Języczni" to zbiór tekstów poświęconych językowi, a dokładniej znajomości języków obcych. Każdy z nich stanowi swoistą mieszankę, w której prezentowane są badania naukowe, przykłady z życia, zabawne niekiedy anegdoty oraz ciekawe metafory. Dzięki temu warstwa naukowa nie przytłacza, a całość czyta się lekko i szybko. Dodatkową zaletą jest fakt, że książka została napisana ładnym, plastycznym stylem.

Autorka przygląda się definicji dwujęzyczności - jak to było z nią kiedyś, jak jest teraz i jak wiele dylematów wiąże się z definiowaniem języka. Zastanawia się nad kryterium oceny biegłej znajomości języka obcego. Czy osoba dwujęzyczna to taka, która w głowie ma cały słownik? Raczej nie, bardziej logiczne wydaje się to, że biegłość ta zawiera w sobie znacznie szersze spektrum umiejętności. Ratajczak opowiada też o związkach emocji z językiem. Czy w języku ojczystym łatwiej nam je wyrażać? Czy mówiąc w innym języku stajemy się inni? A może dwujęzyczność sprzyja pozbyciu się zahamowań? Czy pojęcia emocjonalne są uniwersalne czy może tylko do pewnego stopnia? Pisze o języku i kulturze. Zwraca uwagę na to, iż niektóre słowa mogą być przetłumaczalne językowo, ale nie kulturowo.

Nie zabrakło również zagadnień związanych z nauką języka obcego. Czy nauka kolejnego języka nie namiesza w głowie? Czy można na zawołanie wyłączyć jeden język, by łatwiej przyswajać sobie ten nowy? A jak wygląda sprawa z motywacją? Czy można wzbudzić w sobie chęć nauki języka obcego, jeśli wcześniej się jej nie odczuwało? Czy native speaker to faktycznie taki dobry wzór? W końcu każdy z nas jest native speakerem jakiegoś języka; my - dla przykładu - języka polskiego. Czy zatem każda z brzegu osoba mogłaby uczyć obcokrajowca naszego języka? Oczywiście, że nie. Nie każdy przecież mówi piękną polszczyzną czy ma w jednym palcu zasady polskiej gramatyki.

Książka "Języczni" z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu. Osoby obeznane z tematem raczej nie znajdą tutaj nic odkrywczego. Rozczarowani mogą być też ci, którzy szukają gotowych przepisów na sukces w zgłębianiu języków obcych, albo ci, którzy patrząc na podtytuł będą, przykładowo, szukać informacji o relacji między nauką języka a funkcjonowaniem mózgu. Dla mnie lektura była interesująca. Jedne informacje były dla mnie znane, ale parę rzeczy sobie uświadomiłam, albo spojrzałam na nie z innej perspektywy. Podczas czytania wyczuwa się, że autorka jest zafascynowana omawianym tematem. Ma się wrażenie, jakby z książki płynęła jakaś pozytywna energia zachęcająca do ciekawości świata, języka, poszerzania horyzontów, bo na to nigdy nie jest za późno. Według mnie to ogromna zaleta tej książki.

https://wporywienatchnienia.blogspot.com/2020/08/jezyczni-co-jezyk-robi-naszej-gowie.html

"Języczni" to zbiór tekstów poświęconych językowi, a dokładniej znajomości języków obcych. Każdy z nich stanowi swoistą mieszankę, w której prezentowane są badania naukowe, przykłady z życia, zabawne niekiedy anegdoty oraz ciekawe metafory. Dzięki temu warstwa naukowa nie przytłacza, a całość czyta się lekko i szybko. Dodatkową zaletą jest fakt, że książka została napisana...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to