Sny Umarłych 2024. Polski rocznik weird fiction

- Kategoria:
- horror
- Format:
- papier
- Seria:
- Sny umarłych
- Data wydania:
- 2024-12-15
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-12-15
- Liczba stron:
- 360
- Czas czytania
- 6 godz. 0 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788368257205
„Związek weird fiction i science fiction można określić jako aporetyczny. Z pewnością różnić te dwie konwencje będą się w samych rdzeniach, u korzeni: jedna wszak oparta jest na podszeptach irracjonalnych, na tych wszystkich dziwacznych głosach z głębi ducha lub nadciągających z jakiegoś innego świata o mistycznej proweniencji, druga zaś dumnie podkreśla swój rodowód wywiedziony ze scjentyzmu i twardego racjonalizmu, w którym nie celebruje się rzeczy skrytych w cieniu (przyszłości, kosmosu, głębi oceanicznej),ale usiłuje rzucić na nie ostre światło metody naukowej.
Próba połączenia tych dwóch paradygmatów wydaje się zmierzać wprost ku katastrofie. Kiedy metafizyczne i mistyczne intuicje ubiera się na kartach literatury fantastycznej w szaty usystematyzowanej nauki, rezultat na ogół bywa rozczarowujący. To właśnie wtedy – w skrajnych, najgorszych przypadkach – mają szansę powstać wszelkie pseudonaukowe pop-systemy magiczne, mówiące precyzyjnie, ile księżycowego pyłu należy odmierzyć i jakiej długości motylą nogę wrzucić do próbówki, by otrzymać eliksir mogący zmienić człowieka w trytona, albo pod jakim kątem trzeba trzymać magiczną różdżkę, aby poraziła przeciwnika ognistą kulą. Zestawienie dwóch skrajnych porządków w taki sposób obydwa się ze szkodą dla obydwu: trywializuje je i czyni infantylnymi. Celem tej antologii, choć weird fiction często eksploruje tematy eschatologiczne i apokaliptyczne, nie było jednakże doprowadzenie do żadnej katastrofy, a już na pewno nie do katastrofy literackiej. Aby do tego nie dopuścić i z zadanego tematu – mariażu weird fiction i science fiction – wyjść obronną ręką, należało zastanowić się nad punktami stycznymi, w których te skrajne konwencje okazują się dochodzić do podobnych rezultatów i zaczynają eksplorować podobne obszary.
Pierwszym takim obszarem z pewnością jest poznanie. Zarówno twarda fantastyka naukowa w paradygmacie – dla jasności kontekstu przyjmijmy – Lemowskim, jak i Lovecraftowskie weird fiction, mimo wszelkich różnic między nimi, mówią jednym głosem na temat możliwości poznania przez człowieka tajemnic świata. Możliwości te określają wprost jako mierne, sytuując człowieka w miejscu, w którym jego wiedza o świecie okazuje się w jednym wypadku zlepkiem przypuszczeń wywiedzionych z niepełnych przesłanek, w drugim zaś – banieczką urojeń podtrzymywanych jedynie po to, aby homo sapiens nie stoczył się w otchłań obłędu, przytłoczony prawdziwą naturą rzeczywistości.
Drugim obszarem wspólnym – do którego ścieżka prowadzi zresztą wprost z pierwszego – jest niesamowitość. Różne słowa na nią są stosowane w nomenklaturze humanistycznej – Das Unheimliche / uncanny, weird, eerie; wszystkie te określenia, mimo subtelnych różnic semantycznych, krążą natomiast wokół zjawiska lęku i dyskomfortu wywołanego przez dysonans poznawczy, gdy rzeczywistość znana i oswojona ukazuje swoje inne oblicze, gdy do tej pory pewny grunt okazuje się grząski, a prosta ścieżka zaczyna się wić i skręcać w ciemny las”.
– Wojciech Gunia
Kup Sny Umarłych 2024. Polski rocznik weird fiction w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Sny Umarłych 2024. Polski rocznik weird fiction
Poznaj innych czytelników
72 użytkowników ma tytuł Sny Umarłych 2024. Polski rocznik weird fiction na półkach głównych- Chcę przeczytać 40
- Przeczytane 28
- Teraz czytam 4
- Posiadam 16
- Fantastyka 3
- Ulubione 1
- Grupowe polecanki / czytnik 1
- Zakupy 1
- Przyjrzeć 1
- Literatura polska 1




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Sny Umarłych 2024. Polski rocznik weird fiction
Czytane w ramach wyzwania #umarliwciążśnią
"Wąż" Michał Bończyk
Ponura historyjka będąca wizją tego, co nastąpi, gdy SI połknie nas niczym wąż. I to dosłownie...
Szare łuski rzeczywistości rozpadające się niczym wężowa wylinka... Gorzki obraz społeczeństwa, ludzkie powłoki unurzane w social mediach wysysających duszę... Czy w tym świecie toczonym zgnilizną uchowają się resztki społeczeństwa? Czy po nas pozostanie tylko martwy internet?
Niepokojące, ściskające trzewia. Pobudzające wyobraźnię, jednocześnie napisane w taki sposób, że nie mogę zdradzić za dużo.
Polecam!
"Wszystkie walki Torresa Pinto" Filip Duval
Całkiem niedawno w "Snach umarłych 2023" Filip Duval poruszył moje serducho swoim "An Drochshaol", a tym razem znowu pozamiatał!
"Wszystkie walki Torresa Pinto" są niezwyczajną historią o klonowaniu. Wiecie, gdzieś tam w nieokreślonej przyszłości, gdzie klony są produkowane taśmowo, część przechodzi testy, a inne idą na przemiał... A tak naprawdę pod powłoką tej historii skrywa się zagubienie człowieka uciekającego w wizje dobrego życia.
Ta historia niesie ze sobą potężny ładunek emocjonalny. Samotność i tęsknota za rodziną jest namacalna.
Odczuwalna jest pustka i smutek, której nie da się niczym ukoić.
Przejmująca rzecz!
Polecam!
Cdn...
Czytane w ramach wyzwania #umarliwciążśnią
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wąż" Michał Bończyk
Ponura historyjka będąca wizją tego, co nastąpi, gdy SI połknie nas niczym wąż. I to dosłownie...
Szare łuski rzeczywistości rozpadające się niczym wężowa wylinka... Gorzki obraz społeczeństwa, ludzkie powłoki unurzane w social mediach wysysających duszę... Czy w tym świecie toczonym zgnilizną uchowają...
„Dobra !”
Kiedy przeczytałem we wstępie do książki, iż jest mieszanka fantastyki naukowej z weird fiction podzielał z całym sercem obawy piszącego w kwestii „to się nie uda”. Z ogromnym respektem podszedłem do pierwszego opowiadania i skarciłem sam siebie – „dobre to jest - marudo pseudo recenzencie i niszczycielu czytelniczych światów”
Haczyk w postaci naukowej fantastyki zadziałał, gdyż w większości opowiadań otwierano ogień z fantastycznych nie „weirdowych” pocisków. Większość opowiadań ma podobny do siebie szkielet, zaczynamy z dość wysokiego pułapu, najczęściej jest fantastyka naukowa a kończymy z weird fiction. I przyznam szczerze o ile te początki bywały ekscytujące to większość końców była podobna – nihilizm i pytania, śmierć i autospowiedź. Być może moje pojmowanie świata i nieporadne poruszanie się w weirdowej mgle dawało takie odczucia? Nie wiem ale przypuszczam. Często wydawało mi się, że weird działał jak dwutlenek węgla gasił ogień opowiadania.
Jest to kolejny zbiór z tej serii i muszę przyznać, że chyba najlepszy. Jakość opowiadań – zaczynamy od bardzo dobrych a kończymy na dobrych.
Ciekawym pomysłem byłoby odwrócenie kolejności – najpierw weird a potem fantastyka naukowa.
By końcówki poróżnić między sobą.
Całość wydana bardzo starannie – czyli w standardzie Wydawnictwa IX.
Ze swojej strony polecę spróbować. Zawsze możecie powiedzieć, że jedliśmy ale nie smakowało. A może wciągnie Was wir weird ? Końcówka brzmi jak pytanie Niemca o samopoczucie. :-)
„Dobra !”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy przeczytałem we wstępie do książki, iż jest mieszanka fantastyki naukowej z weird fiction podzielał z całym sercem obawy piszącego w kwestii „to się nie uda”. Z ogromnym respektem podszedłem do pierwszego opowiadania i skarciłem sam siebie – „dobre to jest - marudo pseudo recenzencie i niszczycielu czytelniczych światów”
Haczyk w postaci naukowej fantastyki...
Znalazłam co najmniej kilka perełek, nie było żadnego tekstu, który odbiegałby poziomem w dół skali. Myślę, że to jedne z najciekawszych Snów.
Znalazłam co najmniej kilka perełek, nie było żadnego tekstu, który odbiegałby poziomem w dół skali. Myślę, że to jedne z najciekawszych Snów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStrach jest jedną z podstawowych emocji, w które wyposażyła nas natura. To dzięki niemu nasi przodkowie unikali niebezpieczeństw. W dzisiejszym świecie nadal czyha na nas wiele zagrożeń, choć oczywiście nie są to już lwy czające się w krzakach. Strach wywołuje szereg reakcji obronnych, które nie są przyjemne, a jednak wydaje się, że lubimy się bać. Gdyby tak nie było, nie powstały by przecież książki i filmy o wampirach, zombiakach, wilkołakach, demonach, przerażających klaunach, nawiedzonych laleczkach czy sennych koszmarach z psychopatycznym mordercą w roli głównej. W tych przypadkach mamy mniej lub bardziej materialne źródła lęku. Myślę, że znacznie większy niepokój potrafią wzbudzić o wiele mniej sprecyzowane zagrożenia. Uczucie zagubienia w reakcji na niewyjaśnione zjawiska, utrata poczucia bezpieczeństwa. Wrażenie, że nasze życie zostaje wywrócone do góry nogami, dawne zasady przestają działać, kiedy nagle stajemy wobec czegoś zupełnie nowego i niezrozumiałego. Gdy świat, który do tej pory znamy znika, a przyszłość jest pełna niewiadomych.
Czytanie książek czy oglądanie filmów, które wywołują w nas strach może być swego rodzaju treningiem. Mamy wtedy możliwość skonfrontowania się z naszymi lękami, nieco je oswoić. Możemy doświadczyć zagrożenia w bezpiecznym zaciszu domowego ogniska, a dzięki temu być może nauczyć się lepiej kontrolować swoje reakcje w realnych sytuacjach. Ze wzbudzaniem w czytelniku niepokoju doskonale poradzili sobie autorzy antologii "Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2024". Nakierowują oni naszą uwagę na te bardziej nieuchwytne zagrożenia. Eksplorują umysł człowieka, tkwiące w nim emocje, tęsknoty i fobie. Badają granice nauki, naszego poznania czy też nasze reakcje na wszechobecną technologię. Snują opowieści, które nie tylko wywołają pewien dyskomfort, ale też skłonią do przemyśleń nad otaczającą nas rzeczywistością, jak i nad naszym gatunkiem. Historie zawarte w zbiorze są przeróżne, tak samo natężenie wypełniającego je nastroju niesamowitości. Ta różnorodność to zdecydowana zaleta "Snów umarłych 2024".
"Weird fiction" to opowiadanie, które wywołało we mnie najwięcej emocji. Mamy tu dwóch partnerów w biznesie, którzy udają się na Syberię, by zarobić miliony na mamucich kłach. Istvan Vizvary bezceremonialnie pozbawia czytelnika wszelkich iluzji co do roli człowieka w tym świecie. Nasz aparat poznawczy jest ułomny, tak wiele nie rozumiemy, a jednak postrzegamy nasz gatunek jako najwyższą formę ewolucji. Rościmy sobie prawo do nieograniczonego czerpania z natury, ubierając tę grabież w piękne słówka. Jesteśmy zachłanni, bezlitośni, wyzyskujemy zwierzęta, ale i tych słabszych spośród własnego gatunku. Odcinamy się od natury, choć to dzięki niej żyjemy. Czytając ten tekst nie można poczuć się komfortowo, tym bardziej że napisany jest niezwykle sugestywnym, dosadnym, bogatym językiem. Po jego lekturze poczułam ogromne wyrzuty sumienia i wstyd za całą ludzkość.
Opowiadanie "Zasady obserwacji myszy" przenosi nas na statek badawczy, na którym prowadzone są badania nad lekiem przeciw degeneracji mięśni. Marzymy o podboju kosmosu, choć zupełnie nie jesteśmy do tego przystosowani, ani fizycznie, ani psychicznie. Jesteśmy zwierzętami ziemskimi. Człowiek nie nadaje się do przebywania w zamkniętej puszce pośród nicości. Rafał Łoboda w przejmujący i plastyczny sposób opisuje rozpad osobowości. Historia pełna samotności, niespełnionych pragnień i tych wszystkich myśli-demonów, które tkwią w każdym z nas.
W "Stru" Przemysława Poznańskiego poznajemy jednego z przyszłych kolonizatorów planety Sabat. Dzięki niemu odkrywamy najważniejsze zasady, codzienne rytuały, dowiadujemy się, że najistotniejszy jest Powód, a wyrzekać należy się odległej Pamięci. Co ciekawe w miarę czytania zaczyna mieć się wrażenie, że coś jest nie tak, aż to satysfakcjonującego zakończenia. Bardzo interesująco poprowadzone opowiadanie. Pokazuje jak umysł potrafi wytworzyć fałszywe wyobrażenia i wspomnienia, by chronić się przed porażającą prawdą.
"Wąż" Michała Bończyka porusza temat zagrożeń związanych ze sztuczną superinteligencją, a także o niszczącym wpływie mediów społecznościowych i baniek informacyjnych. "Walizka pełna grzechów" dotyka podobnego problemu. Paweł Wącławski zastanawia się jak nieustanne przebywanie w wirtualnych światach może wpłynąć na osobowość człowieka. Opowiadanie jest niezwykle dynamiczne, zwariowane, rzeczywistość miesza się tu z wirtualem. Wciąga.
Filip Duval poruszył temat klonowania, jego skutków oraz nadużyć. Jednak "Wszystkie walki Torresa Pinto" to przede wszystkim opowieść o stracie i tęsknocie. Główny bohater nieustannie ucieka w wirtualne wizje swojego ulepszonego życia, by zapomnieć o przykrych wspomnieniach i przygniatającej rzeczywistości. Z tekstu bije niesamowita samotność, zagubienie, ale również ludzka nieczułość i okrucieństwo.
"W którym miejscu później byłem, a w którym nie zawsze będziesz?" Olafa Pajączkowskiego opowiada o naukowcu, któremu udało się skonstruować maszynę do przesyłania emocji jednej osoby do drugiej. Ale czy na pewno tylko emocje trafiają do tego innego człowieka? To tekst o naszej ograniczonej percepcji, próbach opisu rzeczywistości i o tym, że otaczający nas świat nigdy nie ulegnie naszym zachciankom.
O czym jest "Śmierć Kartezjusza" Marty Kładź-Kocot? Nie wiem, jaki był zamysł autorki, ale dla mnie to opowieść o pisarzu, żyjącym tak trochę na granicy światów. Na co dzień musi realizować bieżące zadania, żyć w rzeczywistości, ale jednocześnie nieco się w niej gubiąc, gdy myśli zaprząta niedokończona powieść. Przemierza rozległe labiryntu swojego umysłu, zakamarki wyobraźni w poszukiwaniu najlepszych rozwiązań i możliwych zakończeń. Bardzo ładnie napisana historia.
"N=5" to z jednej strony opowieść o niepohamowanej, kosmicznej eksploatacji, której dokonuje ludzkość, a z drugiej - o inności, o patrzeniu na istoty wyglądające inaczej z punktu widzenia typowego człowieka. To, że z naszej perspektywy ktoś wygląda ułomnie, nie znaczy, że taki jest. Marta Magdalena Lasik zdecydowała się zastosować w swojej historii język bezosobowy. Rozumiem, że ten styl miał podkreślić odmienność nowej istoty, jej wyjście poza ograniczenia płci, głębsze odczuwanie (jeśli dobrze odebrałam intencję autorki),nie zmienia to jednak faktu, że czytanie tego opowiadania było dla mnie niemałym wyzwaniem. Niemniej jednak sam koncept jest interesujący.
Antologia "Sny umarłych 2024" zawiera aż 18 opowiadań. I to historii różnorodnych, o różnorakiej dynamice czy natężeniu emocji, napisanych różnymi stylami. Czytelnik ma możliwość zanurzenia się w niepojęte odmęty kosmosu, w mniej lub bardziej odległą przyszłość, poddać się niesamowitości i przeróżnym emocjom. To naprawdę dobry zbiór, a do tego bardzo ładnie wydany. Przyznacie, że okładka przyciąga wzrok, prawda?
https://wporywienatchnienia.blogspot.com/2025/01/sny-umarych-polski-rocznik-weird.html
Strach jest jedną z podstawowych emocji, w które wyposażyła nas natura. To dzięki niemu nasi przodkowie unikali niebezpieczeństw. W dzisiejszym świecie nadal czyha na nas wiele zagrożeń, choć oczywiście nie są to już lwy czające się w krzakach. Strach wywołuje szereg reakcji obronnych, które nie są przyjemne, a jednak wydaje się, że lubimy się bać. Gdyby tak nie było, nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“Pamiętasz wszystko, co musisz pamiętać, ludzka pamięć jest z założenia konstrukcją nie dość, że przeżartą przez mole, to jeszcze postrzępioną na brzegach, luźnymi nitkami starającą się sięgać początku i przewidzieć koniec, lecz przecież bezskutecznie.”
Przemysław Poznański, “Stru”
“Rozłożone szeroko kończyny mężczyzny imitowały korzenie. Palce, wykrzywione niczym szpony, oraz kuriozalne wydłużone zęby wpijały się w posadzkę. Członki drżały w pantomimie zachłanności, rozpaczliwie, acz bezsensownie próbując spić życiodajne soki z martwego poszycia stacji.”
Łukasz Redelbach, “Odtrutka na społeczeństwo”
“Zewłok rodziciela gęsto oblepiony muchami, świerszczami, larwami wszelkich maści nekrofagów. Odnoszę wrażenie, że to ja zgarniam je garściami i dzięki nim zaspokajam głód”.
Przemysław Poznański, “Stru”
“Tym razem śnią mi się robaki. Pasożyty. Oblepiają mnie całego, wpychając się wszystkim otworami do wnętrza i powoli zaczynają zjadać od środka. Dopiero po jakimś czasie zdaję sobię sprawę, że pożerają nie moje ciało, lecz myśli.”
Artur Laisen, “Fragmenty”
“Ewangelia wg św. Obserwatora. Kiedy Bóg znudził się wszechświatem, stworzył człowieka, aby móc patrzeć na niego i się bawić. Lecz to nie ideał jest ciekawy, tylko skaza na nim, zatem stworzył Pan wojny, huragany i głód. I było to złe. I było to ciekawe.”
Rafał Łoboda, “Zasady obserwacji myszy”
Kręcę się w literaturze grozy już od kilku lat ogromnie ciesząc się, że “Sny umarłych” to projekt, który trwa mimo zmiany wydawnictwa i wyraźnych znaków sugerujących, że zainteresowanie grozą spada. Oddolne inicjatywy mają tendencje do częstszego podupadania, więc widok siedmioletniego projektu, który jest ciągle żywy, napawa optymizmem na dalszy rozwój nadwiślańskich dziwności.
Lekturę zeszłorocznych snów, mogę porównać do oglądania startującej rakiety kosmicznej, będąc na konkretnym kwasie. Zabierając się za czytanie, byłem początkowo sceptyczny wobec łączenia konwencji weird fiction i science fiction, jednak z biegiem kartek i poznawanych historii, poczułem w końcu to, co Wojciech Gunia najwyraźniej miał na myśli podczas wybierania motywu przewodniego rocznika. Poczułem całą pustkę kosmosu, przenikliwe zimno gwiazd, ekspansywne zapędy, które są niczym atom w nieskończoności, a także grozę kryjącą się obok nas, przyczajoną w ziemskiej technologii, która dla wielu jest jak matka.
Czytelnik zainteresowany eksploracją mikro i makrokosmosów, znajdzie tu osiemnaście opowieści, które przynajmniej na moment powinny zaspokoić głód dziwności i mroku. Redaktor rocznika, wspomniany wcześniej Wojtek Gunia, zadbał o wysoki poziom opowiadań, jednak naturalnym jest, że niektóre spodobają się Wam bardziej, a inne mniej. Do jednej grupy czytelników, trafią mocniej dystopijne wizje ziemi, w której korporacje wyrywają duszę (nie żeby tak teraz nie było),natomiast innym spodobają się opowieści orbitalne, często wybiegające poza czarne dziury i znane nam gatunki flory i fauny.
Poniżej prezentuje opowiadania, które przykleiły się do wewnętrznej strony czaszki. Problemem antologii jest to, że czytając ciągiem, w końcu wszystko zlewa się w głowie w jedną masę, a jednak znalazłem tu kilka opowieści, które skutecznie zapracowały na osobne wspomnienia.
Filip Duval, ujął mnie kolejną wizją dotyczącą klonowania ludzi w przyszłości, przy okazji łapiąc za serce rodzinnym dramatem, stojącym za narratorem opowiadania. “Wszystkie walki Torresa Pinto” zbudowane są w sposób nieoczywisty, duszny niczym w gorący letni dzień, pozostawiające uczucie pustki.
“Stru” autorstwa Przemysława Poznańskiego, to opowieść, która zostaje w pełni doceniona dopiero po ostatnim zdaniu. Początkowo nie mogłem się w to wgryźć, zastanawiając się co stoi za historią samotnego kolonizatora nowej ery, lecz ostatecznie siadło jak trzeba.
“Fragmenty” Artura Laisena były bardzo intymnym doświadczeniem, w którym znalazłem fragmenty siebie. Opowiadanie dość mocno kroczy po ziemi, jednak osobiście uważam, że jest najlepszą historią z całego zbioru.
Rafał Łoboda wie jak pisać eksperymenty o myszach, tak żeby już za zawsze zostały w głowie. “Zasady obserwacji myszy” to zakręcona, zwariowana i mocno sugestywna historia, po której będziecie potrzebowali chwili przerwy, żeby prawdopodobnie wyjść na papierosa i zapomnieć na moment zakończenie opowieści.
“Współistnienie” Michała Pięty, zaburzyło granicę pomiędzy tym, co prawdziwe a fikcyjne, przy okazji zaskakując swoim dynamizmem. Po lekturze zostaje więcej odpowiedzi niż pytań, jednak uważam, że to dobrze. Konkretne opowieści nie muszą być tłumaczone od a do z.
Paweł Wącławski zszedł na korporacyjną ziemię i pokazał mi swoją “walizkę pełną grzechów”. Oniryczna opowieść, w której ponownie zostały zatarte granice, łącząc w sobie grozę i technologię.
Michał Bończyk stworzył małą perłę tego zbioru, deklasując w moich oczach, znaczą część swoich kolegów i koleżanek. Wiem, że to nie zawody w pisaniu, jednocześnie zostając pod ogromnym zachwytem teorii martwego internetu, skumulowanego w “Wężu”.
Ostatnim z wyróżnionych, będzie Marek Kolenda i jego “Nie wybacza”. Autorowi udało się zgrabnie połączyć kosmiczne eskapady wybiegające znacznie poza znane nam rzeczywistości z poczuciem winy, które trawi duszę do samego centrum. “Nie wybacza” to opowieść o człowieku, który chce uciec przed sobą samym, nawet jeśli będzie to okupione wysoką ceną.
Pozostałym autorom gratuluję bogatej wyobraźni i uczestnictwa w projekcie, który jak sami wiemy stoi naprawdę wysoko. Jako czytelnik życzę sobie, żeby “Sny umarłych” trwały w najlepsze, stopniowo infekując kolejne rzesze czytelników.
“Pamiętasz wszystko, co musisz pamiętać, ludzka pamięć jest z założenia konstrukcją nie dość, że przeżartą przez mole, to jeszcze postrzępioną na brzegach, luźnymi nitkami starającą się sięgać początku i przewidzieć koniec, lecz przecież bezskutecznie.”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzemysław Poznański, “Stru”
“Rozłożone szeroko kończyny mężczyzny imitowały korzenie. Palce, wykrzywione niczym szpony,...
Redaktor serii Wojciech Gunia zauważa we wstępie, że trudno znaleźć gatunki dalsze od siebie niż weird fiction i science fiction. Nie jest to chyba prawda skoro w tym zbiorze znalazło się aż 18 opowiadań, których poziom waha się od udanych po znakomite.
Czy zatem weird fiction jest daleka od science fiction? Nie zgadzam się z tym. Niesamowitość na której opiera się weird fiction jest też częścią każdej opowieści o zetknięciu z nieznanym. Każda tego rodzaju opowieść science fiction jest poniekąd "weird". Zwłaszcza jeśli kontakt z nienznaym światem sprawia, że człowiek odkrywa nieznane w sobie samym.
Trudno mi wskazać najlepsze utwory z tego zbioru. Osobiście do gustu najbardziej przypadły mi genialne "Fragmenty" Artura Laisena, "Stru" Przemysława Poznańskiego i "Śmierć Kartezjusza" Marty Kładź-Kocot. Myślę jednak że w przypadku tak równych poziomem książek każdy będzie miał innego faworyta i każde zdanie będzie dobrze uzasadnione.
Redaktor serii Wojciech Gunia zauważa we wstępie, że trudno znaleźć gatunki dalsze od siebie niż weird fiction i science fiction. Nie jest to chyba prawda skoro w tym zbiorze znalazło się aż 18 opowiadań, których poziom waha się od udanych po znakomite.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy zatem weird fiction jest daleka od science fiction? Nie zgadzam się z tym. Niesamowitość na której opiera się weird...