rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Nie jest to zamknięta całość jakimi były poprzednie części. Historia urywa się w pewnym momencie. Odniosłem wrażenie, że autor podzielił jedną część na dwa tomy, co wcześniej się nie zdarzało.

Ogólnie, powieść jest OK. Bywały lepsze części, bywały gorsze. Nie mamy chyba żadnej nowej istotnej postaci, poza głównym złolem, a jeśli była, to była tak bardzo zapadająca w pamięć, że zapomniałem o niej na dzień po przeczytaniu książki.

Dla fanów będzie spoko. Znów jest delikatnie rozbudowany świat o nowe detale (dowiadujemy się więcej o Mab na przykład), autor stara się za bardzo nie zaplątać w tym co już stworzył. Tylko, że tu już jest taki miszmasz, że średnio to wychodzi i raczej nie jest to do odratowania już. Przez to czytelnikowi ciężej jest się otworzyć na ten świat, nie jest on spójny.

Pomimo faktu, że historia jest urwana, i to przed grand finale, to nie ciągnie mnie do kolejnej części. Myślę, że ten cykl powinien zakończyć się kilka tomów temu. Dla polskiego czytelnika dodatkowym minusem może być fakt, że jest to ostatnia wydana po polsku część i jeśli ktoś chciałby doczytać zakończenie tej historii, to musi sięgnąć po angielskie wydanie.

Co do samego tłumaczenia i korekty - mam wrażenie, że jest lepiej niż przy kilku ostatnich tomach, ale wciąż daleko od ideału. Cześć dialogów jest trochę bez sensu, pojawiają się literówki, odniesienia do niewłaściwych postaci w niewłaściwych momentach. Biorąc pod uwagę, że tym razem "ektomanta" tym razem został przetłumaczony na "ektomancer", wnioskuję że chyba jednak inna osoba rzeczywiście tłumaczyła pierwsze części.

Nie jest to zamknięta całość jakimi były poprzednie części. Historia urywa się w pewnym momencie. Odniosłem wrażenie, że autor podzielił jedną część na dwa tomy, co wcześniej się nie zdarzało.

Ogólnie, powieść jest OK. Bywały lepsze części, bywały gorsze. Nie mamy chyba żadnej nowej istotnej postaci, poza głównym złolem, a jeśli była, to była tak bardzo zapadająca w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Po dłuższej przerwie sięgnąłem po kolejną część przygód Dresdena i pozytywnie się zaskoczyłem. O ile Zimne Dni mnie wymęczyły, o tyle Gra Pozorów okazała się całkiem przyjemną lekturą.

Powieść utrzymana w stylu "heist" - główny złol zbiera ekipę na włam to super strzeżonego skarbca i Harry znajduje się wśród nich. Oczywiście po drodze wiele rzeczy musi pójść nie tak, same przygotowania są już wyzwaniem, Harry otrzymuje łomot każdego dnia, ale i tak koniec końców wszystko się kończy po jego myśli.

Mamy kilka nowych postaci, wracają również te znane, i to w sporej ilości. No i pojawia się córka Harry'ego - pół-człowiek, pół-cukier.

Powieść czyta się lekko, Butcher wciąż ma lekkie pióro. Jest to dobra pozycja na relaks wieczorem, nawet jak jest się zmęczonym. Choć są fragmenty, które są niezrozumiałe, dialogi, które nie mają sensu - obstawiam kwestię tłumaczenia, gdyż tego typu problemu nie było przy pierwszych częściach.

Pomimo tego, iż powieść czytało mi się przyjemnie, nie chcę już sięgać po kolejną część (choć pewnie to zrobię, żeby przeczytać wszystko, co wyszło po polsku). Formuła chyba już się wyczerpała, a autor z humorystycznej fantasy próbuje zrobić z tych powieści coś bardziej poważnego. Tylko, że te próby są nieudane. Te bardziej dorosłe lub mroczne sceny odebrałem jako niedojrzałe, płytkie i banalne, a przedstawienie niektórych tradycyjnie złych istot w lepszym świetle jako bardziej skomplikowanych, tylko zaburzyło mi imersję w świat i zaprzeczyło trochę informacjom podanym we wcześniejszych tomach.

Do tego dochodzi kilka pomniejszych dziur fabularnych w powieści, czego przy wcześniejszych powieściach chyba nie było, np. gdy jedna postać w jednej scenie sugeruje zabić inną, po czym kilka stron dalej mówi, że nigdy by jej nie zabiła, bo główny złol jej zabronił, albo kiedy anioł, który podobno nie może wpływać na śmiertelników, jednemu podrzyna gardło, itp. Jest też kilka błędów będących drobnostkami, jak wtedy gdy autor pomylił amerykańskie dolary z brytyjskimi funtami (albo zastosował kurs 1:1).

Ogólnie - gdyby nie fakt, że została mi tylko jedna część wydana po polsku, to bym już odpuścił sobie ten cykl.

Po dłuższej przerwie sięgnąłem po kolejną część przygód Dresdena i pozytywnie się zaskoczyłem. O ile Zimne Dni mnie wymęczyły, o tyle Gra Pozorów okazała się całkiem przyjemną lekturą.

Powieść utrzymana w stylu "heist" - główny złol zbiera ekipę na włam to super strzeżonego skarbca i Harry znajduje się wśród nich. Oczywiście po drodze wiele rzeczy musi pójść nie tak, same...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Blade Runner. Początki Mellow Brown, Fernando Dagnino, Mike Johnson, K Perkins
Ocena 6,3
Blade Runner. Początki Mellow Brown, Fernando Dagnino, Mike Johnson, K Perkins

Na półkach:

Ładne rysunki, fajna fabuła. Na minus - chaos w dialogach, niezrozumiałe teksty, błędy ortograficzne (perełką słowo "wpóść").

Ładne rysunki, fajna fabuła. Na minus - chaos w dialogach, niezrozumiałe teksty, błędy ortograficzne (perełką słowo "wpóść").

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Przyjemna powieść. Nie porywa, miejscami nawet nużyła, ale ogólnie jest OK.

Pojawiają się rozdziały napisane z punktu widzenia Wayne'a, które wnoszą trochę świeżości. Jest trochę odniesień do postaci z pierwszej trylogii, często w formie luźnych wstawek w wypowiedziach poszczególnych postaci, jednak miałem wrażenie, że czasami na siłę, by w czytelniku wzbudzić wrażenie typu "o, ja wiem, o czym teraz mówi ta postać, a główny bohater nie wie!".

Ogólnie, jak to u Sandersona - widać świetne rzemiosło, książkę czyta się bardzo lekko. Jednak nie za bardzo ciągnie mnie do następnej części. Zabrakło mi czegoś charakterystycznego w tej powieści, czegoś co sprawi, że będę ją pamiętał na dłużej.

Przyjemna powieść. Nie porywa, miejscami nawet nużyła, ale ogólnie jest OK.

Pojawiają się rozdziały napisane z punktu widzenia Wayne'a, które wnoszą trochę świeżości. Jest trochę odniesień do postaci z pierwszej trylogii, często w formie luźnych wstawek w wypowiedziach poszczególnych postaci, jednak miałem wrażenie, że czasami na siłę, by w czytelniku wzbudzić wrażenie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Wciągająca, napisana przystępnym językiem, ale niczego nieupraszczająca historia pierwszych wypraw krzyżowych i wydarzeń, które do nich doprowadziły. Wciągnęła mnie od pierwszych stron, pomimo że nie jest to powieść, a opracowanie historyczne.

Na wielki plus trzeba oddać obiektywizm autora. Nie udziela moralizatorskich lekcji, po prostu opisuje wydarzenia, przedstawiając przy tym perspektywy różnych stron. Można się pogubić w gąszczu Rajmundów, Baldwinów i Boemundów, ale autor sumiennie przedstawia kluczowe postacie krucjat. Na koniec autor opisuje źródła, na których bazował oraz podaje jak oszacował liczbę osób biorących udział w krucjacie. Fragment, którego nie warto omijać.

Jedynym minusem są zdjęcia. W większości kompletnie nieodnoszące się do tekstu obok i nic mające żadnej wartości, jedynie zabierające miejsce, marnej jakości i czarno-białe.

Wciągająca, napisana przystępnym językiem, ale niczego nieupraszczająca historia pierwszych wypraw krzyżowych i wydarzeń, które do nich doprowadziły. Wciągnęła mnie od pierwszych stron, pomimo że nie jest to powieść, a opracowanie historyczne.

Na wielki plus trzeba oddać obiektywizm autora. Nie udziela moralizatorskich lekcji, po prostu opisuje wydarzenia, przedstawiając...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

To moje pierwsze spotkanie z serią i był to chyba delikatny błąd. Wydaje mi się, że pozycja kierowana bardziej do tych, co już są trochę zaznajomieni ze światem.

Sama powieść króciutka, ale całkiem spoko. Jest to po prostu opis bitwy z punktu widzenia kilku postaci. Napisana fajnym, łatwym w odbiorze językiem. Postacie raczej ciekawe, łatwo zacząć kibicować przynajmniej części. Jednak w tej kategorii, zdecydowanie wolę opisy bitew realnych, historycznych.

No i kompletnie nie kupiłem motywu z odzyskaniem gobelinu i rozwiązania, które koniec końców zostało zastosowane. Poważnie wśród całej elity imperium, łącznie z imperatorem, nikt nie wpadł na niesamowicie prosty i oczywisty pomysł, na jaki wpadła pani goniec (imienia nie pamiętam)? Nierealne nawet jak na fantasy.

To moje pierwsze spotkanie z serią i był to chyba delikatny błąd. Wydaje mi się, że pozycja kierowana bardziej do tych, co już są trochę zaznajomieni ze światem.

Sama powieść króciutka, ale całkiem spoko. Jest to po prostu opis bitwy z punktu widzenia kilku postaci. Napisana fajnym, łatwym w odbiorze językiem. Postacie raczej ciekawe, łatwo zacząć kibicować przynajmniej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Książka napisana językiem raczej nudnym i często niezrozumiałym dla laika. Ponadto część ilustracji kompletnie nieczytelna. Odwołania w tekście do kolorów na ilustracjach, które są czarno-białe były nawet zabawne, ale nie tego oczekiwałem. Pod względem merytorycznym chyba nie ma się do czego przyczepić, jednak nie dotrwałem do końca.

Książka napisana językiem raczej nudnym i często niezrozumiałym dla laika. Ponadto część ilustracji kompletnie nieczytelna. Odwołania w tekście do kolorów na ilustracjach, które są czarno-białe były nawet zabawne, ale nie tego oczekiwałem. Pod względem merytorycznym chyba nie ma się do czego przyczepić, jednak nie dotrwałem do końca.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Część informacji jest już nieaktualna (komentarz pisany w 2025 roku). Sama książka nie porywa, styl pisania jest poprawny, jednak nie dotarłem do końca, znudziła mnie. Poza tym nie ma do czego się przyczepić, solidna naukowa pozycja, opisująca stan wiedzy na dzień jej pisania.

Część informacji jest już nieaktualna (komentarz pisany w 2025 roku). Sama książka nie porywa, styl pisania jest poprawny, jednak nie dotarłem do końca, znudziła mnie. Poza tym nie ma do czego się przyczepić, solidna naukowa pozycja, opisująca stan wiedzy na dzień jej pisania.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Przyjemna lektura. Poznajemy młodego Geralta, zaraz po tym jak wyruszył na szlak. Fabuła prosta, postacie ciekawe, część już znamy z poprzednich książek, część jest nowa. Pomimo, iż autor miał chyba na celu wplecenie jak największej ilości słów z obcych języków oraz tych nieużywanych już w polskim, to i tak czyta się szybko. Fajny powrót do przygód wiedźmina.

Przyjemna lektura. Poznajemy młodego Geralta, zaraz po tym jak wyruszył na szlak. Fabuła prosta, postacie ciekawe, część już znamy z poprzednich książek, część jest nowa. Pomimo, iż autor miał chyba na celu wplecenie jak największej ilości słów z obcych języków oraz tych nieużywanych już w polskim, to i tak czyta się szybko. Fajny powrót do przygód wiedźmina.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Nie wiem czy po prostu przejadła mi się już forma, czy od ostatnich kilku części jest faktycznie mocny spadek na jakości. Mam wrażenie, że to już nie jest ten sam typ powieści, który tak bardzo polubiłem przy okazji pierwszych części.

O ile przy "Opowieści o duchach" miejscami męczyłem się, to tutaj było to połączenie męczenia z irytacją.

Kwestia tłumaczenia - mam wrażenie, że wraz z każdą kolejną częścią jest coraz gorzej. Choć wydaje mi się, że za tłumaczenie wciąż odpowiada ta sama osoba, to nie mogę odnieść wrażenia, że od czasów "Zmian" coś się mocno zmieniło. I nie chodzi mi tylko o to, że postacie zwracające się do Dresdena używają już miejscownika zamiast mianownika (co przyznam rzuciło się w oczy tą jedną część albo dwie temu i chyba było jakimś swego rodzaju punktem, od którego możemy zaobserwować spadek jakości tłumaczenia i redakcji), ale to jest pierdoła. Chodzi o to, że miejscami dialogi w ogóle nie miały sensu, brzmiały kompletnie nienaturalnie i czasami po prostu nie wiedziałem co się dzieje. O ile przy poprzednich dwóch częściach bezpośrednie tłumaczenie na angielski pomagało mi zrozumieć co autor miał na myśli, tutaj ta taktyka już nie pomagała. Możliwe, że tekst był tak samo niezrozumiały w oryginale, ale wątpię - akurat Jim Butcher ma lekkie pióro.

Inną irytującą rzeczą są tanie zagrywki autora. Pamiętacie dlaczego Bob tak bardzo bał się Mab i podróży do Nigdynigdy? No to się dowiadujemy. I o rany, jak słabe to było, w ogóle się to nie trzymało kupy. Znał sekret, który w ogóle sekretem nie miał prawa być.

Ponadto poznajemy kolejne zasady rządzące Fae, o których Harry naturalnie również nie wiedział, ale które przychodzą mu w sukurs akurat w momencie, w którym tego potrzebował.

Albo wielki i przepotężny krąg magiczny, jedno z najpotężniejszych zaklęć wszechświata, ale nieodporne na błoto - chyba niezbyt udana inspiracja Predatorem.

Demonreach, który stracił wszystko ze swojej tajemniczości i obcości.

W ogóle Intruzi, którzy są przepotężnymi adwersarzami, ale głównie pełnią rolę statystów i właściwie można nazwać ich demonami i darować sobie tą gadkę, że nie są z naszej rzeczywistości (bo nic nie świadczy o tym by mieli być z jakiejś innej). Właściwie to nawet nie wiemy jak większość wygląda, wiemy tylko, że są.

Scena, w której Harry odwiedza Babcię Lato i Zimę, po czym te mu pokazują straszliwą prawdę, która może go kompletnie odmienić, i której już nie da się odzobaczyć? Wiedziałem, że to będzie słabe w momencie budowania napięcia i takie też było.

No i światopoglądowa edukacja serwowana przez autora. Ja wiem, że każdy to robi, że na dobrą sprawę jest to normalna rzecz w każdej książce. Ale tu jest taka pewna scena, w której Harry rozmawia z Tytanią i w pewnym momencie ni z tego, ni z owego rozmawiają o tym co Harry sądzi o gejach. Kilka razy to przeczytałem, bo myślałem, że czegoś nie załapałem. Fragment wtłoczony na siłę, z subtelnością młota pneumatycznego, który niczemu nie służy w świecie fikcji, poza toporną edukacją czytelnika. I choć opinia Harry'ego wydaje się być bardzo rozsądna, to jednak forma jej podania w jakimś stopniu niweluje rozsądek w niej zawarty.

Jest jeszcze inny fragment, który zapadł mi w pamięć - o pierwszej wojnie światowej i to muszę zacytować. Strona 460 (zachowano oryginalną pisownię): "W szkole nie omawiali jej zbyt szczegółowo, bo Ameryka nie odgrywała w niej głównej roli i ponieważ cały ten bezsensowny i możliwy do uniknięcia bajzel był europejskim pierdolnikiem, w której zginęły miliony, a jedynym, co ustalono, były sojusze podczas następnej wojny światowej". Aż ciężko to komentować. Amerykańska ignorancja w pigułce. Ale przede wszystkim - po co ten cały tekst od "i ponieważ"? On nic nie wnosi do historii, on tam w ogóle nie pasuje.

Jim Butcher ma niesamowity dar spłycania nawet najgłębszych konceptów. I generalnie nie musi to być zła cecha. W pierwszych częściach to działało, gdyż otrzymaliśmy fajną, lekką, humorystyczną fantasy - z mistycznymi postaciami, które znaliśmy z różnych opowieści, podane w przystępny sposób, który pasował do opowieści. Jednak w momencie, w którym autor chce z tego zrobić bardziej mroczną, głęboką opowieść, w której jest miejsce na opis ciemnych stron człowieka, żądz, które nim targają - tu już nie za bardzo to działa.

Ach, i jeszcze przekleństwa. Przeklinać to trzeba umieć. Postacie w tej książce tego nie umieją. Zbyt dużo przekleństw, użytych w złych momentach, brzmiących nienaturalnie, sztucznie i po prostu głupio.

No i ta formuła Harry'ego w tarapatach, wiecznie poobijanego, kiereszowanego przez wrogów, ratującego świat w 24 godziny. Nie jestem pewien czy to wciąż działa, biorąc pod uwagę jaką potęgę Harry zdobył. Sceny, w której pokonuje go Mały Ludek, albo typ z kijem bejsbolowym - nie bardzo to kupuję. Pułapka wysokopoziomowych postaci - przeciwnicy, którzy budzili wcześniej grozę są już ledwie pionkami, których pokonuje się na pęczki, więc trzeba wprowadzać coraz to nowszych i potężniejszych adwersarzy. Nie wprowadza się już wielkich szczurów jako przeciwników, to było 15 poziomów temu. No i fajnie by było, żeby co nowi adwersarze różnili się czymś trochę więcej od tych starszych niż tylko poziomem mocy. Tu tego wszystkiego zabrakło.

Z plusów - pomimo słabego tłumaczenia (najprawdopodobniej) i zmuszania się do czytania co najmniej jednego rozdziału dziennie, i tak dość szybko przeczytałem tę książkę.

Pomimo minusów, które wymieniłem, powieść sama w sobie nie jest tragiczna. Myślę, że dla hardkorowych fanów Dresdena będzie nawet przyjemna. Dla mnie jednak te minusy sprawiły, że już nie chcę sięgać po kolejną część, nie chcę już poznawać nowych przygód Dresdena, bo wiem, że nie wsiąknę już w ten świat. Nie jest to już humorystyczna fantasy jaką była na początku i jej obecny format do mnie nie przemawia. Myślę, że świetnym momentem na zakończenie tej serii był tom 12. I choć nie wykluczam, że kiedyś ponownie sięgnę po cykl Dresdena, to raczej skończę przy jednej z pierwszych części.

Nie wiem czy po prostu przejadła mi się już forma, czy od ostatnich kilku części jest faktycznie mocny spadek na jakości. Mam wrażenie, że to już nie jest ten sam typ powieści, który tak bardzo polubiłem przy okazji pierwszych części.

O ile przy "Opowieści o duchach" miejscami męczyłem się, to tutaj było to połączenie męczenia z irytacją.

Kwestia tłumaczenia - mam...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Kolejna część przygód Harry'ego trzyma poziom. Po dowiedzeniu się, że jest ojcem, rzuca wszystko, by ratować córkę z łap ohydnych wampirów.

Podobało mi się wyjaśnienie dlaczego Susan mu wcześniej nie powiedziała o dziecku - jak dla mnie to się klei i ma sens w tym świecie. Ten natłok ciepłych uczuć Harry'ego do córki - wyidealizowany, romantyczny obraz, który w innej powieści pewnie by mnie raził, tu jednak nie tak bardzo.

Generalnie schemat podobny jak w poprzednich częściach. Zaczyna się z grubej rury, po czym Harry walczy z hordami często potężniejszych od siebie przeciwników, by ich koniec końców pokonać. Schemat znany i lubiany.

Do świata wchodzą postacie z kolejnej mitologii, tym razem nordyckiej. Są też odniesienia do kultury azteckiej, której wcześniej z tego co pamiętam nie uświadczyliśmy. Bardzo podobało mi się w umiejscowienie w niej Czerwonego Dworu - pasowało mi to.

Jeśli miałbym wymienić pozostałe plusy, to takie, które pojawiały się już przy okazji poprzednich części. Autor nie robi tu żadnej rewolucji, oferuje to co już się sprawdziło i czego chyba już oczekują czytelnicy.

Z minusów - trochę standardowo postać Marcone'a. Król przestępczego światka, który ma w sobie tyle bezwzględności co przedszkolak.

Ponadto ostatnia akcja z Martinem, na zasadzie "on wiedział, że ja się domyślę, że on chce, żeby ona myślała tak a nie inaczej, po to by zrobiła z nim coś konkretnego, po tym jak on już wykona swój ruch"... Nie znoszę szachistów 5D, którzy cały swój plan opierają na tak nieprzewidywalnych i losowych wydarzeniach, że zakrawa na cud, że w ogóle im coś wychodzi. Ale nie jest to zarzut do tej części tylko, tak już często są przedstawiane inteligentne postacie w tym świecie.

Finał książki jeden z lepszych oraz epickich chyba. Mamy wielką bitwę, której znaczenie jest istotne dla całego świata.

Kto polubił poprzednie części, pewnie polubi i tą. Pozostali pewnie już dawno odpuścili cykl.

Kolejna część przygód Harry'ego trzyma poziom. Po dowiedzeniu się, że jest ojcem, rzuca wszystko, by ratować córkę z łap ohydnych wampirów.

Podobało mi się wyjaśnienie dlaczego Susan mu wcześniej nie powiedziała o dziecku - jak dla mnie to się klei i ma sens w tym świecie. Ten natłok ciepłych uczuć Harry'ego do córki - wyidealizowany, romantyczny obraz, który w innej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Być może jest to kwestia tego, że po prostu przejadły mi się na jakiś czas przygody Harry'ego Dresdena, ale wg mnie jest to najsłabsza część cyklu. Kompletnie nie wciągnęła, dużo filozoficznych rozważań nie bardzo mi pasujących do tego typu historii. Może przez to, że jest dość płytka, postacie są płytkie (ale to cecha charakterystyczna dla wszystkich części, nie tylko tej) i głębsze rozważania, poprowadzone jeszcze w dość nieudolny i nieciekawy sposób kłócą mi się z resztą książki.

Przedstawiony świat duchów trochę mnie rozczarował, walka w Nigdynigdy jeszcze bardziej, nowy/stary główny złol również. Metamorfoza Molly oraz Karrin również były wg mnie naciągane i ciężko mi było je kupić. Pierwszy raz czytając o Szmacianej Pani nawet trochę śmiechłem - pseudonim nawet pasuje, ale raczej ze względu na nowy styl ubioru owej Pani. Końcówka słabiutka. Czytając co mówią i robią te wszystkie potężne, starożytne i wszechwiedzące istoty, pojawiają mi się przed oczyma postacie z Supernatural - taka była oczywiście konwencja od pierwszej części, ale tu jakoś bardziej to kłuje w oczy (może ze względu na ich natężenie? No i te "Jestem Mab", które owa postać musi rzucić chyba w każdej części - ma brzmieć dominująco i groźnie, wychodzi pom prostu dziwnie).

Na minus niekonsekwencja w budowaniu zasad rządzących światem. Wpierw jest zakomunikowane, że Harry musi kryć się przed Słońcem na czas dnia w jakimś azylu i nie może to być po prostu zacienione miejsce, tylko miejsce, które będzie jego schronieniem, po czym kilka rozdziałów dalej gania za dnia w siedzibie wroga. Chyba, że to ja nie zrozumiałem do końca zasad dotyczących funkcjonowania duchów za dnia.

Męczyłem się trochę przy tej części, zmuszałem się do czytania, choć dzięki łatwości pióra autora, nie była to jakaś wielka męczarnia. Ponadto postacie Buttersa, Mortimera i jego duchowego strażnika przypadły mi do gustu, były chyba najciekawszymi postaciami w książce. Ogólnie jest OK, da się poczytać w podróży dla zabicia czasu.

Chyba przyda mi się jakaś przerwa od Dresdena przez kolejną częścią.

Być może jest to kwestia tego, że po prostu przejadły mi się na jakiś czas przygody Harry'ego Dresdena, ale wg mnie jest to najsłabsza część cyklu. Kompletnie nie wciągnęła, dużo filozoficznych rozważań nie bardzo mi pasujących do tego typu historii. Może przez to, że jest dość płytka, postacie są płytkie (ale to cecha charakterystyczna dla wszystkich części, nie tylko tej)...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Kolejna część przygód Dresdena z pewnością nie rozczarowuje. Chyba nawet jedna z lepszych. Bardzo szybko ją przeczytałem, w 2-3 dni, kompletnie mnie wciągnęła.

Były pewne zgrzyty, pewnie. Część postaci czasami zachowywała się lub mówiła coś co kompletnie do nich nie pasowało. Ale to tak drobne rzeczy, że w ogóle nie wpływają na bardzo przyjemny odbiór książki.

Schemat powieści znany z poprzednich części - kto polubił, ten nie będzie zawiedziony. Z chęcią sięgnę po kolejną część.

Kolejna część przygód Dresdena z pewnością nie rozczarowuje. Chyba nawet jedna z lepszych. Bardzo szybko ją przeczytałem, w 2-3 dni, kompletnie mnie wciągnęła.

Były pewne zgrzyty, pewnie. Część postaci czasami zachowywała się lub mówiła coś co kompletnie do nich nie pasowało. Ale to tak drobne rzeczy, że w ogóle nie wpływają na bardzo przyjemny odbiór książki.

Schemat...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Kolejna część przygód Harry'ego Dresdena trzyma poziom poprzednich odsłon cyklu. Wciąż pojawiają się te same postacie (Mab, Michael, Murphy, itd.), wdrożonych zostaje kilku pomniejszych złoli.

Generalnie, co do fabuły i samej konstrukcji historii, to schemat pozostaje niezmienny. Harry wpada w jakąś straszną kabałę, wraz z każdym rozdziałem robi się coraz gorzej, by na końcu przy pomocy sojuszników, własnego sprytu i szczęścia, ledwo co pokonać przeciwników. Przepis prosty, sprawdzony i działa, daje sporo rozrywki.

Na plus to, że autor bawi się w przedstawionym świecie mieszaniem różnych religii, wierzeń, mitów i to wciąż trzyma się kupy jako tako.

Ponadto kolejny plus za motyw ze spryciołkami i ostatnim bratem, który był całkiem zabawny.

Jeśli chodzi o minusy, to są takie same jak przy poprzednich częściach - wrogowie, którzy w akcji nie są ani tak sprytni, ani potężni, jak wcześniej przedstawiani parę stron wcześniej (starcie z Nicodemusem było naprawdę rozczarowujące, a pozostali Upadli w pewnym momencie przypominali statystów z filmów akcji), niekiedy niezbyt logiczne decyzje podejmowane przez postacie, itd.

Ponadto to co mi się rzuciło w oczy - i jest to chyba coś charakterystycznego dla polskiego wydania - to w tej części dużo było "panowania" sobie nawzajem. Nie przypominam sobie, by w poprzednich Harry często używał zwrotów "pan/pani", a tutaj jest tego naprawdę sporo i to nawet do postaci, do których zwracał się całkowicie bezpośrednio w poprzednich częściach (np. Hendricks, Nicodemus). Wielokrotnie to nie pasuje do sytuacji i do ogólnej atmosfery rozmowy. Niekiedy postać do drugiej zwraca się w jednym zdaniu per "pan/pani", by w drugim przejść na "ty", a w trzecim ponownie na "pan/pani" - dziwnie się to czyta.

Kolejną kwestią jest tłumaczenie. Niekiedy aż widziałem oryginał w angielskim i jak dosłownie zostały niektóre fragmenty przetłumaczone - jak przez jakiś translator Google'a. Przykładem niech będzie "Słyszę cię", gdy Harry informuje kogoś, że rozumie co ta osoba chciała mu przekazać. Jestem pewien, że w oryginale było "I hear you", które w tym kontekście oznacza bardziej "Rozumiem cię", a nie potwierdzenie faktu, że ktoś słyszy czyjś głos. Chyba, że wyrażenie "słyszę cię" oznacza teraz w języku polskim fakt zrozumienia kogoś - jestem stary i mogłem przegapić zmianę znaczenia tego sformułowania. To tylko drobny przykład, ale były fragmenty, których po prostu nie zrozumiałem, mimo że rozumiałem poszczególne wyrazy. Dopiero po przeczytaniu ich kilka razy i przetłumaczeniu na angielski, dotarło do mnie o czym postacie rozmawiały i co chciały sobie przekazać. Nie przypominam sobie, żebym miał podobny problem przy poprzednich częściach.

Nie zmienia to jednak faktu, że powieść czyta się lekko, łatwo i przyjemnie, fajna rozrywka. Kto polubił poprzednie części, polubi pewnie i tą. Kto nie polubił poprzednich, ta niczego nie zmieni.

Kolejna część przygód Harry'ego Dresdena trzyma poziom poprzednich odsłon cyklu. Wciąż pojawiają się te same postacie (Mab, Michael, Murphy, itd.), wdrożonych zostaje kilku pomniejszych złoli.

Generalnie, co do fabuły i samej konstrukcji historii, to schemat pozostaje niezmienny. Harry wpada w jakąś straszną kabałę, wraz z każdym rozdziałem robi się coraz gorzej, by na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Naprawdę bardzo dobra i -jak na Sandersona - krótka powieść. Warto przeczytać poprzednie części by wszystko zrozumieć. Książka na wieczór, dwa. Raczej nie będę jej wspominał po latach, ale dała mi dokładnie to czego od niej oczekiwałem - czystą rozrywkę.

Naprawdę bardzo dobra i -jak na Sandersona - krótka powieść. Warto przeczytać poprzednie części by wszystko zrozumieć. Książka na wieczór, dwa. Raczej nie będę jej wspominał po latach, ale dała mi dokładnie to czego od niej oczekiwałem - czystą rozrywkę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Autor prezentuje nam Imperium Rzymskie w dość nietypowy sposób - przedstawiając historię pewnej monety, która przechodzi z rąk do rąk. Zabieg ciekawy i wg mnie całkowicie się sprawdzający. Dzięki niemu mamy szansę poznać różne aspekty życia w Imperium, a wszystko wydaje się czytelnikowi podane w naturalny sposób i we właściwej kolejności.

Autor przybliża nam życie codzienne Rzymian, ich kuchnię, architekturę, sztukę, system prawny oraz społeczny, modę i wiele, wiele innych rzeczy. W wyobrażeniu części pomagają nam ilustracje - niesamowicie pomocne, np. przy opisu rzymskich statków lub latarni w Faros.

Jednym z najciekawszych elementów są przytaczane fragmenty listów zwykłych Rzymian, żarty jakie sobie opowiadali oraz napisy na płytach nagrobnych. Wtedy najbardziej odżywali w mojej wyobraźni.

Jak dla mnie na wyróżnienie zasługuje opis rzymskich legionów oraz tego jak walczyli. Dawno już nie czytałem tak dobrze napisanego zredagowanego tekstu odnośnie tego tematu. Bardzo przejrzyście i ciekawie było to opisane.

Ponadto dużym plusem jest to, że autor położył duży nacisk na opis zabobonności Rzymian i czym to się objawiało. Nieczęsto jest to opisywane z taką drobiazgowością.

Są odniesienia do poprzedniej książki autora, ale jej nieznajomość w niczym nie przeszkadza.

Na minus - część ilustracji była kompletnie zbędna i zamiast przedstawiać rzeczy, z którymi czytelnik może mieć problem z wyobrażeniem sobie (jak np. opis elementów architektury amfiteatrów), to przedstawiały np. półnagie kobiety. Jak dla mnie zmarnowana przestrzeń.

Kolejnym minusem było chyba dla mnie to, że autor nie mógł się powstrzymać od wyrażania swoich osobistych poglądów politycznych. By podać przykład - nie chcę wiedzieć, że autor jest bardzo pro-imigrancki i że wg niego imigranci z Afryki chcą w Europie tylko spokojnie żyć i się asymilować, nie interesują mnie jego poglądy. Sięgam po tę książkę, by dowiedzieć się czegoś o starożytnym Rzymie i interesują mnie najbardziej suche fakty, a nie światopogląd autora. Na szczęście nie było tego dużo.

Największym jednak minusem są dla mnie pewne manipulacje graniczące z kłamstwami, co jest kompletnie nieakceptowalne w książce historycznej. Pierwszym przykładem niech będzie tolerancja religijna Rzymian. W książce pada sformułowanie, że panowała tolerancja religijna, że każdy mógł wyznawać taką religię jaką chciał. No tak, tylko pod warunkiem, że wkomponowywała się jakoś w rzymski system religijny i uznawała boskość cesarzy. Raczej ówcześni chrześcijanie nie wychwalali tolerancji Rzymian, szczególnie gdy trafiali na arenę by zginąć ku uciesze gawiedzi. Była jeszcze manipulacja związana z postacią cesarza Septymiusza Sewera, gdzie autor sugeruje, że był osobą może nawet o czarnym kolorze skóry (nienapisane wprost, ale mocna sugestia), co niekoniecznie może być prawdą. Jednak nie wyłapałem tego dużo - te już wspomniane były najbardziej rażące. To powoduje jednak, że zacząłem kwestionować pozostałe informacje przedstawione w książce - a co jeśli w innych aspektach autor również pisał historię na nowo? Było tam zawartych tak wiele wątków, że bardzo ciężko laikowi jest wszystko zweryfikować. Szkoda, bo poza podkopaniem zaufania do autora, tego typu zabiegi niczemu nie służą.

Autor prezentuje nam Imperium Rzymskie w dość nietypowy sposób - przedstawiając historię pewnej monety, która przechodzi z rąk do rąk. Zabieg ciekawy i wg mnie całkowicie się sprawdzający. Dzięki niemu mamy szansę poznać różne aspekty życia w Imperium, a wszystko wydaje się czytelnikowi podane w naturalny sposób i we właściwej kolejności.

Autor przybliża nam życie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Przyjemna powieść dziejąca się w Scadrial, które jest nie do poznania. Podoba mi się przedstawiony progres technologiczny. W końcu mamy świat fantasy bez stagnacji.

Naturalnie pojawiają się nawiązania do postaci znanych z poprzednich części (czasami aż zbyt nachalne i niepotrzebne, tak jak kompletnie zbędne nawiązanie do Breeze'a pod koniec powieści), główne rody są często kontynuacją tych z Ostatniego Imperium, jednak mamy tu do czynienia z nowymi bohaterami, nową historią.

Bohaterowie nie skupiają się na ratowaniu świata (przynajmniej jeszcze), akcja jest bardziej w skali mikro, ale stawka wciąż jest wysoka i takie podejście bardzo mi odpowiada.

Relacja dwójki bohaterów (Waxa i Wayne'a) kompletnie mi nie siadła, nie kupiłem jej. Wieczne dogryzanie sobie nawzajem i robienie z Wayne'a błazna było nudne i męczące na dłuższą metę. Robienie żartów i docinków w momencie, w którym bohaterów chce zabić armia złoli miało być pewnie w zamyśle zabawne, takim kontrastem do sytuacji, ale w moim odczuciu wyszło głupkowato i sztucznie.

Nie miałem syndromu "jeszcze jednego rozdziału". Czytało się OK, ale gdybym przerwał powieść w połowie, to bym raczej nie tęsknił. Po kolejną część sięgnę raczej przy okazji, gdy będę szukał lekkiego fantasy do relaksu.

Przyjemna powieść dziejąca się w Scadrial, które jest nie do poznania. Podoba mi się przedstawiony progres technologiczny. W końcu mamy świat fantasy bez stagnacji.

Naturalnie pojawiają się nawiązania do postaci znanych z poprzednich części (czasami aż zbyt nachalne i niepotrzebne, tak jak kompletnie zbędne nawiązanie do Breeze'a pod koniec powieści), główne rody są często...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Bardzo przyjemna książka. W lekki, przystępny i często humorystyczny sposób przybliża nam mitologię nordycką. Autor na początku opisuje główne cechy mitów nordyckich i przybliża nam główne postacie. Nie znajdziemy tu wszystkich mitów, tylko część. Nie ma archaicznego języka, postacie posługują się mową raczej współczesną, przez co stają się nam bliżsi (o tyle, o ile mogą). Miałem syndrom "jeszcze jednego rozdziału". Już chyba nigdy nie zapomnę w jaki sposób powstała zła poezja.

Brakowało mi trochę bardziej wyraźniejszego nakreślenia różnic między Asami, Wanami i Jotunnami, ale chyba ta książka miała bardziej na celu zachęcać do dalszego zgłębiania tematu, aniżeli go kompletnie wyczerpać. Choć szkoda, bo wolałbym poznawać mitologię nordycką opisaną właśnie tak jak w tej książce.

Bardzo przyjemna książka. W lekki, przystępny i często humorystyczny sposób przybliża nam mitologię nordycką. Autor na początku opisuje główne cechy mitów nordyckich i przybliża nam główne postacie. Nie znajdziemy tu wszystkich mitów, tylko część. Nie ma archaicznego języka, postacie posługują się mową raczej współczesną, przez co stają się nam bliżsi (o tyle, o ile mogą)....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Wybitna książka. Teoretycznie jest to sci-fi, gdyż powieść opiera się na pomyśle sztucznego podwyższenia człowiekowi (i myszy) IQ, ale cała reszta jest to w dużej części książka obyczajowa, filozoficzna. Wejrzenie w głąb człowieczeństwa, obnażenie naszych zachowań, to jak wartościujemy innych. Świetnie obrazuje to jak bardzo subiektywne jest poczucie szczęścia.

Napisana bardzo lekkim i przyjemnym językiem. Powieść w formie dziennika, co jest bardzo fajnym i pasującym tutaj pomysłem. Pomimo iż napisana w latach 60-tych, nic nie straciła na aktualności.

Wybitna książka. Teoretycznie jest to sci-fi, gdyż powieść opiera się na pomyśle sztucznego podwyższenia człowiekowi (i myszy) IQ, ale cała reszta jest to w dużej części książka obyczajowa, filozoficzna. Wejrzenie w głąb człowieczeństwa, obnażenie naszych zachowań, to jak wartościujemy innych. Świetnie obrazuje to jak bardzo subiektywne jest poczucie szczęścia.

Napisana...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Kolejna porcja przygód Dresdena trzyma poziom. Przepis na książkę pozostaje niezmienny - tajemnicze morderstwa, większa konspiracja w tle, wiecznie poobijany Dresden walczący z potężniejszymi od siebie przeciwnikami i wygrywający ledwo, ledwo... To wszystko już było i ponownie wraca, ale jest to schemat przyjemny, właśnie taki, którego oczekuję.

Naturalnie mamy powrót starych postaci, m.in. Elaine, Molly, Murphy, Marcone, Thomasa. Nowych postaci jest tu niewiele. Książka napisana językiem przyjemnym, łatwym w odbiorze. Spokojnie można ją czytać w podróży, czy będąc zmęczonym, na pewno treść gładko się przyjmie.

Powieść ponownie trochę odchodzi od humorystycznej fantasy na jaką się reklamuje. Harry nawet zaczyna przeklinać w tej części! Autor stara się pokazać bardziej mroczną i brutalną część wykreowanego świata.

Z minusów - mity miejskie lub nieprawdy podawane jako fakty (nie, pies nie musi mieć wiecznie mokrego i wilgotnego nosa - to zależy).

No i generalnie historia tu przedstawiona jest płytka, choć ten zarzut odnosi się de facto do wszystkich części. Tylko do niektórych to pasuje, a do niektórych nie. Z powieściami jest tak, że żadna postać nie będzie mądrzejsza od autora, który ją wykreował. I choć autor stara się część postaci przedstawić jako mistrzów manipulacji, szachów 5D, to czytelnik tego nie odczuwa. Końcówka pozostawiła u mnie delikatny niesmak. Autor chciał chyba przedstawić jedną z postaci jako jakiegoś wielkiego mastermind i przypisał jej całą odpowiedzialność za większość wydarzeń z książki, ale to było sztuczne, domysły oparte na niczym. Po prostu Harry tak odgadł, bo autor stwierdził, że potrzeba kogoś kto pociąga za sznurki, albo że potrzeba przedstawić tę postać jako wybitnie inteligentną, a nie było ku temu innych okazji. Tylko że ten wątek, te kilka zdań z końca książki można całkowicie wyeliminować i całość będzie miała wtedy nawet większy sens.

Podsumowując - otrzymaliśmy dokładnie to, czego należało się spodziewać po kolejnej część przygód Dresdena, wraz ze wszystkimi pozytywami i wadami pisarskiego kunsztu Jima Butchera. Jak komuś nie podeszły poprzednie części, nie podejdzie i ta. Jak ktoś polubił poprzednie części - polubi i tą. Mi się ona podobała i pewnie z czasem sięgnę po kolejny tom.

Kolejna porcja przygód Dresdena trzyma poziom. Przepis na książkę pozostaje niezmienny - tajemnicze morderstwa, większa konspiracja w tle, wiecznie poobijany Dresden walczący z potężniejszymi od siebie przeciwnikami i wygrywający ledwo, ledwo... To wszystko już było i ponownie wraca, ale jest to schemat przyjemny, właśnie taki, którego oczekuję.

Naturalnie mamy powrót...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to