fmds

Profil użytkownika: fmds

Wrocław Kobieta
Status Czytelniczka
Aktywność 1 dzień temu
775
Książek na półce
przeczytane
996
Książek
w biblioteczce
217
Opinii
2 770
Polubień
opinii
Wrocław Kobieta
Dodane| 5 cytatów
Całe życie czytam, kocham to od nie pamiętam kiedy - właściwie to od kiedy pamiętam. Czytam w kolejkach, na przystankach, na spacerach, w poczekalniach - wszędzie, gdzie się da otworzyć książkę i pochłonąć chociaż stronę, dwie. Czytam co się da - najchętniej kryminały, ale przeplatam fantasy, biografiami, reportażami, i wszystkim innym, co mnie urzeknie. Jeśli spotkacie gdzieś kiedyś wariatkę, którą zagląda Wam przez ramię, kiedy czytacie, to pewnie ja :D

Opinie


Na półkach:

Lata 20., lata 50., rodzinna tajemnica i historia wielkiej bohemy.

Młoda dziennikarka Alana otrzymuje od swojego przełożonego – redaktora naczelnego gazety, w której pracuje – polecenie napisania artykułu o Pablo Picasso. Są lata 50 w Stanach Zjednoczonych, w kraju panuje segregacja rasowa i szowinizm, którego jednym z przedstawicieli jest rzeczony pan redaktor, dlatego zleca dziewczynie prawie niemożliwe. Picasso mieszka w Paryżu, wycieczka do niego należy do ekstremalnie kosztownych, a Alana nie dostanie ani grosza z redakcji. Sprytna dziennikarka jednak nie poddaje się i postanawia porozmawiać z kimś, kto jest na miejscu i poznał artystę w latach jego świetności. Zaczyna rozmowę z Sarą Murphy o pewnym lecie, które stało się przełomem w jej życiu. Historia Sary staje się historią o latach 20. w Europie, historią o romansie i zdradzie, historią dylematów moralnych i ważnych życiowych decyzji.

Jak sama autorka pisze w posłowiu przyzwyczailiśmy się do myśli, że Picasso był tyranem i w relacjach z bohaterkami tej historii nie jest inaczej. Picasso otaczał się kobietami do bólu inteligentnymi, na przekór czasom ambitnymi, posągowo pięknymi, ale dla niego stanowiły wyłącznie zdobycze. Szybko się nudził i szukał kolejnego wyzwania, żeby podbudować swoje ego. Fakt – kobiety były nim oczarowane, ponieważ i on miał sporo do zaoferowania, ale żadnej nie dał więcej niż wyobrażenie na swój temat i możliwość obcowania z legendą. Daleki był od traktowania którejkolwiek poważnie, a one z początku pewne, że są w stanie go zmienić, odchodziły w końcu ostatecznie przekonane, że to one się zmieniają i to wcale nie na lepsze.

Mówiąc szczerze i ja wpadłam w pewną szowinistyczną pułapkę i spodziewałam się, że za pośrednictwem przywołanych przez autorkę kobiet przeczytam historię o samym artyście. Jednak Picasso jest tutaj pewną osią obrotu, dzięki któremu i przez którego wszystko się dzieje, ale on sam jest jakby wielkim nieobecnym. Nawet gdy spotykamy go w powieści to właściwie jest przezroczysty. Autorka pokazuje nam losy kobiet i na nich się skupia. Opowiada o ich emocjach, odnosi się do ich doświadczeń. Z nich robi główne bohaterki. I to było bardzo dobre. Ta powieść jest ciekawa, mądra, wciągająca. Chętnie się do niej wraca i chce się ją czytać. Ja zżyłam się z bohaterkami i byłam zainteresowana jak skończy się to lato 1923.

Wada tej powieści to z pewnością brak klimatu lat 20. i 50. Właściwie to, w którym roku jesteśmy, wynika wyłącznie z tytułów rozdziałów, z kontekstu, a niewiele elementów tworzy aurę tamtych czasów. Jednym słowem daleko tej powieści do Isherwooda na przykład, co jest tym ciekawsze, że autorka zdaje się specjalizować w pisaniu powieści historycznych, więc z założenia podróże w czasie powinny być czymś naturalnym i codziennym. Ja tego nie poczułam. Nie przeszkadzało mi to jednak w odbiorze i nie zepsuło zabawy z samego śledzenia plot twistów. Mało wiarygodna jak na swoje czasy Alana – zbyt przebojowa, pewna siebie i wyemancypowana – też jest do kupienia z całym anturażem, ponieważ również dzięki niej ta historia jest mięsista i wyrazista.

Książkę polecam!

Lata 20., lata 50., rodzinna tajemnica i historia wielkiej bohemy.

Młoda dziennikarka Alana otrzymuje od swojego przełożonego – redaktora naczelnego gazety, w której pracuje – polecenie napisania artykułu o Pablo Picasso. Są lata 50 w Stanach Zjednoczonych, w kraju panuje segregacja rasowa i szowinizm, którego jednym z przedstawicieli jest rzeczony pan redaktor, dlatego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Jest małym wykrzykniczkiem. Małym proteścikiem. Małą znieważką. W każdym razie czymś małym. Tak, wolę nazywać ją Małą. Mała - takie niniejszym nadaję jej imię.” Tak właśnie Marie była nazywana ze względu na swój wygląd, jednak w niej nie było nic małego.

Chcecie bajki? Oto bajka. O postaci, która od urodzenia była szczęśliwa i otoczona miłością, ale w jednej chwili została dotknięta nieszczęśliwymi wypadkami. Została porzucona jako mała dziewczynka i przekazana pod opiekę komuś, kto ją na całe życie ukształtował i nieświadomie stworzył Madame Tussaud. Człowiek ten absolutnie nie nadawał się oczywiście na opiekuna dziecka, ale to dzięki niemu Marie od wczesnych lat poznawała techniki przygotowywania form, odlewania kształtów, w pewnym sensie rzeźbienia. Jej los toczył się nieprawdopodobnymi ścieżkami. Poznała właściwie całą starą Europę tułając się w poszukiwaniu szczęścia. Trafiła w Paryżu do domu pewnej wdowy, która nie pałała do niej miłością, o matczynym instynkcie można było zapomnieć. Uwikłała się w dziwne relacje z różnymi ludźmi. Stała się częścią wielkiej historii i uczestniczką ważnych wydarzeń. Sama stworzyła własną legendę i zapisała się w sztuce jako innowatorka. Do dziś jej muzeum jest wzbogacane o nowe figury, a ona dzięki niezwykłemu talentowi stała się nieśmiertelna.

Czy to bajka czy nie bajka – myślcie sobie jak tam chcecie. Ja wam powiem, że książkę czyta się jak baśnie braci Grimm. Opowiedziana językiem na pozór dziecięcym, miękkim, opisowym, bazującym na porównaniach. Jednak przeznaczenie dla dorosłych ostatecznie zdradza styl odarty z niewinności, brutalny, nie pozostawiający złudzeń. Niby biografia, niby powieść. Są tutaj fakty historyczne, prawdziwe postacie, ale i fabularna nadbudowa, dialogi, których przecież nikt znać nie może. Autor fantastycznie oddał klimat czasów i miejsc, w których rozgrywa się fabuła, a to ma kolosalne znaczenie dla wiarygodności. Mała Marie z kolei w tej baśni zdaje się trochę kopciuszkiem, trochę królewiczem i żebrakiem, trochę Bellą z Notre Dame. Nie ma w niej wiele naiwności, dziewczęcości - jest odwaga, dojrzałość i bystrość umysłu. Szybko się uczy, łatwo dostosowuje, ale pewnie sama wobec siebie nie jest obiektywna i jako własna narratorka dodaje sobie punktów tu i ówdzie.

To jest cudowna opowieść o tym, jak dobrze wykorzystać to, co daje nam otoczenie; to, co paradoksalnie nie wydaje się inspirujące, staje się sposobem na życie. To też opowieść o tym, jak z niczego nie zapowiadającej się dziewczynki stać się wielką artystką. Carey kończy historię w momencie, w którym Marie przeistacza się w Madame Tussaud i nie do końca wiemy, jak żyła jako Madame. Tym samym znalazł fantastyczny sposób na przekazanie inspirującej historii bez chodzenia na skróty. Nie dając czytelnikowi tego, na co czeka, daje mu znacznie więcej. Aż żal, że autor tyle lat oddał Małej, bo chociaż dzięki temu stworzył coś niepodrabialnego, to może znalazłby czas na napisanie innych, podobnych książek, które byłyby równie fenomenalne.

Polecam! Dla mnie jedna z lepszych w życiu. Niezapomniana!

„Jest małym wykrzykniczkiem. Małym proteścikiem. Małą znieważką. W każdym razie czymś małym. Tak, wolę nazywać ją Małą. Mała - takie niniejszym nadaję jej imię.” Tak właśnie Marie była nazywana ze względu na swój wygląd, jednak w niej nie było nic małego.

Chcecie bajki? Oto bajka. O postaci, która od urodzenia była szczęśliwa i otoczona miłością, ale w jednej chwili...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Co byście zrobili, gdybyście mogli przeżywać swoje życie na nowo? A gdyby to przeżywanie powtarzało się co roku? Szansa czy przekleństwo?

Losy – nie bez przyczyny – przywodzące na myśl Addie LaRue lub Wiek Adeline, które sprawiły mi równie wiele frajdy jak tych dwóch postacie. Historia o tym, jak pokonywać przeciwności losu i szukać dla siebie drogi, kiedy wszystko, co się zna, znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki co 365 dni. Jak zbudować trwałą relację? Jak radzić sobie z tym, że to, co stałe dla nas, jest chwilowe dla wszystkich wokół?

Tommy to zjawisko nazwał na swoje potrzeby resetem. Sam nie wie, skąd reset się wziął ani jaka magiczna siła ściągnęła to na niego, ale z biegiem lat nauczył się radzić sobie z codziennością. A my obserwujemy to, jak chłopak zawiera przyjaźnie, a potem znowu i znowu. Jak zaczyna karierę zawodową raz, potem drugi i tak w kółko. Aż do czasu kiedy się zakochuje i cała misterna układanka natychmiast się rozsypuje. I kibicujemy przez cały czas Tommy’emu, bo w pewnym sensie rozumiemy w jakiej sytuacji się znalazł, a tak naprawdę trudno nam sobie wyobrazić co to znaczy, kiedy ktoś nasze życie co roku wymazuje gumką z życia naszych najbliższych (i nie tylko).

Autor ciekawie wykorzystał fakt powtarzalności jako szansę bohatera do dokonania zmian. W pewnym sensie nauczył Tommy’ego korzystać z tego, że to, co teraz, za chwilę zniknie. W zmyślny sposób rozwiązał też problem związku z Carey, który nie miałby szansy zaistnieć bez jakiejś sprytnej furtki. Myślę, że udała się ta sztuczka i broni się fabularnie.
Ja bardzo lubię ten motyw w książkach i filmach - dokonywania zamian różnego rodzaju, przeżywania zmian. Tutaj też mi się podobał. Poza tym całość zgrabnie z nim współgra i buduje spójną intrygę.

Powieść ma w sobie wiele humoru, ponieważ jesteśmy świadkami nieporozumień, zabawnych scen, sytuacji, których nie rozumieją bohaterowie drugoplanowi. Ma też w sobie wiele ciepła, ponieważ Tommy ma w sobie dużo empatii i potrzeby bliskości.

Nie brakuje tu oczywiście pewnych nieracjonalnych koncepcji i uproszczeń, ale sama sytuacja jest niewiarygodna, więc należy to po prostu przyjąć (albo nie). Kilka elementów mnie zaskoczyło – jak chociażby to, że Tommy’emu zajęło tyle lat zrozumienie, kiedy reset działa i na co, a kiedy nie. Jednak w ogólny rozrachunku ciąg przyczynowo-skutkowy jest logiczny.

Książkę polecam, bo czyta się szybko i bawiłam się świetnie!

Co byście zrobili, gdybyście mogli przeżywać swoje życie na nowo? A gdyby to przeżywanie powtarzało się co roku? Szansa czy przekleństwo?

Losy – nie bez przyczyny – przywodzące na myśl Addie LaRue lub Wiek Adeline, które sprawiły mi równie wiele frajdy jak tych dwóch postacie. Historia o tym, jak pokonywać przeciwności losu i szukać dla siebie drogi, kiedy wszystko, co się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika fmds

z ostatnich 3 m-cy
2026-02-24 09:20:57
fmds Zagłosowała w plebiscycie "Książka Roku 2025"
2026-02-24 09:20:57
fmds Zagłosowała w plebiscycie "Książka Roku 2025"

ulubieni autorzy [92]

Elena Ferrante
Ocena książek:
7,2 / 10
14 książek
3 cykle
493 fanów
Laura Gallego Garcia
Ocena książek:
7,4 / 10
14 książek
3 cykle
52 fanów
Michał Rusinek
Ocena książek:
7,4 / 10
64 książki
1 cykl
150 fanów

Ulubione

J.K. Rowling Harry Potter i Czara Ognia Zobacz więcej
Bolesław Prus Lalka Zobacz więcej
Michaił Bułhakow Mistrz i Małgorzata Zobacz więcej
Cassandra Clare Miasto popiołów Zobacz więcej
Cassandra Clare Mechaniczny anioł Zobacz więcej
George Orwell Rok 1984 Zobacz więcej
Michaił Bułhakow Mistrz i Małgorzata Zobacz więcej
Christopher Paolini Eragon Zobacz więcej
Markus Zusak Złodziejka książek Zobacz więcej

Dodane przez użytkownika

Philipp Meyer Syn Zobacz więcej
Paul Bowles Podróże. Pisma zebrane 1950-1993 Zobacz więcej
Roy Jacobsen Cudowne dzieci Zobacz więcej
Philipp Meyer Syn Zobacz więcej
Philipp Meyer Syn Zobacz więcej

statystyki

W sumie
przeczytano
773
książki
Średnio w roku
przeczytane
110
książek
Opinie były
pomocne
2 770
razy
W sumie
wystawione
772
oceny ze średnią 7,1

Spędzone
na czytaniu
5 248
godzin
Dziennie poświęcane
na czytanie
2
godziny
18
minut
W sumie
dodane
5
cytatów
W sumie
dodane
0
książek [+ Dodaj]