Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach: ,

Najsłabsza książka autora. Większość tekstu w ogóle nie traktuje o tytułowej kurii, bardzo dużo mamy za to powielania jakichś niedorzecznych stereotypów na temat mieszkańców Poznania czy Krakowa. Dodatkowy minus za wprost obrażanie Poznaniaków i Poznania, autor mnie tym autentycznie zszokował, co ma purpuracki piernik do wiatraka?

Najsłabsza książka autora. Większość tekstu w ogóle nie traktuje o tytułowej kurii, bardzo dużo mamy za to powielania jakichś niedorzecznych stereotypów na temat mieszkańców Poznania czy Krakowa. Dodatkowy minus za wprost obrażanie Poznaniaków i Poznania, autor mnie tym autentycznie zszokował, co ma purpuracki piernik do wiatraka?

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Książka jest po prostu zbiorem podcastów autora.

Książka jest po prostu zbiorem podcastów autora.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Ted Bundy. Rozmowy z mordercą Hugh Aynesworth, Stephen G. Michaud
Ocena 6,8
Ted Bundy. Rozmowy z mordercą Hugh Aynesworth, Stephen G. Michaud

Na półkach: ,

Ann Rule napisała w posłowiu do swojej książki "Bestia obok mnie", że Ted był miernotą. I myślę że nigdzie nie wybrzmiało to tak dobrze, jak w zapisie rozmów przeprowadzonych przez Michauda i Ayneswortha. Tekst jest dość ciężki do przyswojenia, bo jest w zasadzie suchym zapisem taśm i w moim odczuciu, gdyby był krótszy, z powodzeniem mógłby stanowić aneks do "Ostatniego żywego świadka". Nie zmienia to faktu, że byłby to aneks niezbędny, bo dopiero tutaj, z jego własnych słów, tak otwarcie wybijają cynizm, arogancja i brak chęci wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny. To zapis stanu umysłu postaci, która od wielu doczekała się sporego podziwu, a była po prostu miernotą, której ciężko współczuć czy jakkolwiek z nią sympatyzować.

Ann Rule napisała w posłowiu do swojej książki "Bestia obok mnie", że Ted był miernotą. I myślę że nigdzie nie wybrzmiało to tak dobrze, jak w zapisie rozmów przeprowadzonych przez Michauda i Ayneswortha. Tekst jest dość ciężki do przyswojenia, bo jest w zasadzie suchym zapisem taśm i w moim odczuciu, gdyby był krótszy, z powodzeniem mógłby stanowić aneks do...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Trudno powiedzieć dla kogo została napisana ta książka. Osoby, które znają sprawę, nie dowiedzą się niczego nowego, nie zyskają nowej perspektywy, choć początek był bardzo obiecujący, a zbeletryzowana forma dawala ku temu możliwości. Nowi czytelnicy dostaną skrót wydarzeń, przesycony drobiazgowymi opisami tortur dzieci, które w opracowaniach były słusznie pomijanie. No i przedziwne zakończenie. Może w sytuacji, gdy napisano już wszystko, tylko makabra może kogoś zaskoczyć, ale dla mnie nie stanowi to o wartości tekstu.

Trudno powiedzieć dla kogo została napisana ta książka. Osoby, które znają sprawę, nie dowiedzą się niczego nowego, nie zyskają nowej perspektywy, choć początek był bardzo obiecujący, a zbeletryzowana forma dawala ku temu możliwości. Nowi czytelnicy dostaną skrót wydarzeń, przesycony drobiazgowymi opisami tortur dzieci, które w opracowaniach były słusznie pomijanie. No i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , ,

Ilustracje w tej książce są przepiekne, niektóre z chęcią powiesiłabym w formie obrazu na ścianie. Informacji jest dość mało, ale myślę że sprawdzą się jako zajawka dla małych ciekawskich do dalszego poszukiwania informacji o ptakach.

Niestety, korekta przepuściła straszny babol w dacie urodzenia Leonarda da Vinci. Biorąc pod uwagę, że samego tekstu jest raptem kilka stron, uważam to za ogromny powód do wstydu.

Ilustracje w tej książce są przepiekne, niektóre z chęcią powiesiłabym w formie obrazu na ścianie. Informacji jest dość mało, ale myślę że sprawdzą się jako zajawka dla małych ciekawskich do dalszego poszukiwania informacji o ptakach.

Niestety, korekta przepuściła straszny babol w dacie urodzenia Leonarda da Vinci. Biorąc pod uwagę, że samego tekstu jest raptem kilka...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Już na początku lektury powstał we mnie ogromny zgrzyt związany nie tyle z treścią książki, co z postacią samego autora. O ile same założenia są ważne i słuszne (sama jestem przeciwniczka polowań komercyjnych), o tyle miejsce, z którego Zenon Kruczynski się wypowiada, nie wypada wiarygodnie. Nie czytałam książki "Farba znaczy krew", i nie wiem, czy w jakiś sposób tam były myśliwy odnosi się do swojej krwawej (i bardzo długiej) przeszłości, ale tutaj mamy do czynienia z prowadzonym z zacięciem neofity traktatem moralizatorskim, momentami dość niezręcznym. Co gorsza, nie widzę tutaj żadnej refleksji odnoszącej się do swojej winy. Z jednej stony autor wali gromy na zło tego świata, z drugiej zrownuje polowanie z uzależnieniem. To takie proste, przecież jeśli jesteś chory i wychodzisz z choroby to automatycznie wszystko, co dotąd robiłeś traci znaczenie, przecież to nie twoja wina, tylko choroby. I nie zrozumcie mnie źle, bardzo dobrze, że pan ze strzelba się opamiętał i przestał zabijać, to godne podziwu, ale jednoczesnie ten sam człowiek zachowuje się jak alkoholik, który przestał pić i moralnie czuje się lepszy od tych, którzy nadal pozostają w szponach nałogu. Bardzo wygodna perspektywa, ale ja jej nie kupuję.

Już na początku lektury powstał we mnie ogromny zgrzyt związany nie tyle z treścią książki, co z postacią samego autora. O ile same założenia są ważne i słuszne (sama jestem przeciwniczka polowań komercyjnych), o tyle miejsce, z którego Zenon Kruczynski się wypowiada, nie wypada wiarygodnie. Nie czytałam książki "Farba znaczy krew", i nie wiem, czy w jakiś sposób tam były...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Nigdy nie spodziewałam się, że tematy geologii i paleontologii mogą być aż tak ciekawe. Wszystko to do czasu przerobienia maratonu wykładów z Radia Naukowego i Wszechnicy, które to skłoniły mnie do kupna tej pięknie wydanej książki. To pierwsza od dawna pozycja, którą autentycznie musiałam sobie dawkować, żeby nie pochłonąć wszystkiego na raz. Całe szczęście, że nie da się natychmiast przyswoić całej tej wiedzy i będzie można do niej wkrótce wrócić.

Ps. Ktoś jeszcze cześć książki czytał głosem dra Tyborowskiego? :)

Nigdy nie spodziewałam się, że tematy geologii i paleontologii mogą być aż tak ciekawe. Wszystko to do czasu przerobienia maratonu wykładów z Radia Naukowego i Wszechnicy, które to skłoniły mnie do kupna tej pięknie wydanej książki. To pierwsza od dawna pozycja, którą autentycznie musiałam sobie dawkować, żeby nie pochłonąć wszystkiego na raz. Całe szczęście, że nie da się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Alkoiluzja. Wyjście z alkoholowej sekty Robert Rutkowski, Irena A. Stanisławska
Ocena 7,3
Alkoiluzja. Wyjście z alkoholowej sekty Robert Rutkowski, Irena A. Stanisławska

Na półkach: ,

Bardzo ważny temat podany w formie nieznośnej bucerki. Wszechobecne dłużyzny, pastusiakowanie, a czasami zwyczajne wodolejstwo. Momentami odnosi się wrażenie, że autorzy przeszli z jednej sekty do drugiej. Mają oczywiście rację, ale traktując ludzi jak przygłupów, a w najlepszym przypadku małe dzieci, do nikogo nie dotrą, a już na pewno nie do nieprzekonanych.

Bardzo ważny temat podany w formie nieznośnej bucerki. Wszechobecne dłużyzny, pastusiakowanie, a czasami zwyczajne wodolejstwo. Momentami odnosi się wrażenie, że autorzy przeszli z jednej sekty do drugiej. Mają oczywiście rację, ale traktując ludzi jak przygłupów, a w najlepszym przypadku małe dzieci, do nikogo nie dotrą, a już na pewno nie do nieprzekonanych.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , ,

Książkę przeczytałam na studiach i pamiętam, że wywarła na mnie jakieś wrażenie, lecz nie potrafiłam jej w żaden sposób ocenić. Po 12 latach i ponownej lekturze dostrzegam już wyraźnie, jakie to jest miałkie i pozbawione empatii.

Książkę przeczytałam na studiach i pamiętam, że wywarła na mnie jakieś wrażenie, lecz nie potrafiłam jej w żaden sposób ocenić. Po 12 latach i ponownej lekturze dostrzegam już wyraźnie, jakie to jest miałkie i pozbawione empatii.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Nic bardziej niedorzecznego już w życiu nie przeczytam.

Nic bardziej niedorzecznego już w życiu nie przeczytam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Ostatni rozdział można spokojnie pominąć, chyba że ktoś jest wielbicielem laurek dla Marksa i Lenina.

Ostatni rozdział można spokojnie pominąć, chyba że ktoś jest wielbicielem laurek dla Marksa i Lenina.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Pani musiała znaleźć powód zachorowania na anoreksje/bulimie/depresję, doszła do wniosku, że to przez chłopaka siostry (nic jej nie zrobił, po prostu był) i wyleczyła się poradami Pawlikowskiej. Sposób narracji wzbudza emocje jak na grzybach, a treść przywodzi na myśl poradnik z serii problemy pierwszego świata. Żeby nie było, zaburzenia odżywiania i depresja to bardzo ważne tematy, ale można je poruszać, nie śmiejąc się w twarz osobom, które podejmują prawdziwe leczenie.

Pani musiała znaleźć powód zachorowania na anoreksje/bulimie/depresję, doszła do wniosku, że to przez chłopaka siostry (nic jej nie zrobił, po prostu był) i wyleczyła się poradami Pawlikowskiej. Sposób narracji wzbudza emocje jak na grzybach, a treść przywodzi na myśl poradnik z serii problemy pierwszego świata. Żeby nie było, zaburzenia odżywiania i depresja to bardzo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Panu Szostakowi peron nieźle odjechał, od razu z całym dworcem. Facet dostał obsesji na punkcie tej biednej dziewczyny i zamiast dać żyć dalej jej matce to latami zamęczał ją (i wszystkich innych) jakimiś niedorzecznymi bzdurami coraz to lepszych odklejeńców i był bardzo zdziwiony, że kobieta nie słała mu laurek z podziękowaniami. Może kredki jej się już wypisały. Pokój duszy jego i Iwony.

Panu Szostakowi peron nieźle odjechał, od razu z całym dworcem. Facet dostał obsesji na punkcie tej biednej dziewczyny i zamiast dać żyć dalej jej matce to latami zamęczał ją (i wszystkich innych) jakimiś niedorzecznymi bzdurami coraz to lepszych odklejeńców i był bardzo zdziwiony, że kobieta nie słała mu laurek z podziękowaniami. Może kredki jej się już wypisały. Pokój...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Reklama Rossmana, w dodatku kiepska. Jedyne emocje, jakie odczułam dotyczyły sceny, w której kot chodzi po barierce niezabezpieczonego balkonu i je karmę z wyżej wymienionej drogerii.

Reklama Rossmana, w dodatku kiepska. Jedyne emocje, jakie odczułam dotyczyły sceny, w której kot chodzi po barierce niezabezpieczonego balkonu i je karmę z wyżej wymienionej drogerii.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Książka, po przeczytaniu której wyrzuciło mnie z butów i nie mogę patrzeć na mięso od tego czasu, do tego mam koszmary. Zakończenie łamie serce.

Książka, po przeczytaniu której wyrzuciło mnie z butów i nie mogę patrzeć na mięso od tego czasu, do tego mam koszmary. Zakończenie łamie serce.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Na kanwie pomysłu o wirusie panda sex możnaby ukręcić np. jakieś ciekawe postapo osadzone w Szanghaju, coś w stylu Pahlaniuka.

Zamiast tego mamy zlepek smętnych komunałów o miłości, które mogłyby się dziać (to też ciekawe stwierdzenie z tym "dzianiem się", bo akcja jest śladowa) w dowolnym miejscu na świecie. Szkoda.

Na kanwie pomysłu o wirusie panda sex możnaby ukręcić np. jakieś ciekawe postapo osadzone w Szanghaju, coś w stylu Pahlaniuka.

Zamiast tego mamy zlepek smętnych komunałów o miłości, które mogłyby się dziać (to też ciekawe stwierdzenie z tym "dzianiem się", bo akcja jest śladowa) w dowolnym miejscu na świecie. Szkoda.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Nie jest to ani śledztwo dziennikarskie w stylu Piątka, ani żaden esej, po prostu zapis jakichś rozmów z anonimami. Nie wnosi nic nowego, mamy okazję zapoznać się z garścią ploteczek na temat obozu rządzącego. Ktoś coś widział, kto inny słyszał, że jeszcze kto inny słyszał, no publicystyka wysokiej próby to to nie jest.

Nie jest to ani śledztwo dziennikarskie w stylu Piątka, ani żaden esej, po prostu zapis jakichś rozmów z anonimami. Nie wnosi nic nowego, mamy okazję zapoznać się z garścią ploteczek na temat obozu rządzącego. Ktoś coś widział, kto inny słyszał, że jeszcze kto inny słyszał, no publicystyka wysokiej próby to to nie jest.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Autorka napisała książkę, stosując bardzo ciekawy koncept. Historia dotyczy Rickiego Langleya, który zabił małego chłopca, pisarka stara się wejść w jego motywację i spróbować go zrozumieć, przeplatając jego historie z dręczącym ją od lat problemem wykorzystywania przez władsnego dziadka, którego przecież kochała. O ile sposób prowadzenia narracji (raz to, raz tamto) jest znany i ogólnie chyba dobrze się przyjmuje, o tyle opisywanie przez nią swojego życia w najdrobniejszych szczegółach wprowadza niepotrzebne dłużyzny i zwyczajnie nudzi. Przebiajajc się przez rewelace typu "co jadła na śniadanie któregoś dnia w liceum" tracimy główny wątek, co sprawia, że część jej osobistych wywodów trzeba po prostu przekartkować, żeby się nie zgubić.

Autorka napisała książkę, stosując bardzo ciekawy koncept. Historia dotyczy Rickiego Langleya, który zabił małego chłopca, pisarka stara się wejść w jego motywację i spróbować go zrozumieć, przeplatając jego historie z dręczącym ją od lat problemem wykorzystywania przez władsnego dziadka, którego przecież kochała. O ile sposób prowadzenia narracji (raz to, raz tamto) jest...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

W skrócie - najarałem się na temat jak dzik na żołędzie, tylko że trochę mi jaj zabrakło, więc tam, gdzie nie dojechałem, bo się bałem, to sobie coś dopisałem. Epatowanie okrucienstwem bez szczególnego powodu, czemu to ma służyć? Autor pisze, że chcial napisać jak do tego doszło, że taki człowiek mógł tyle lat działać niewykryty, no to wiemy - bo kraj nieciekawy, bo kartele i patologia. I koniec końców, po co to ten kryminalista to robił? Ale poza mirazem życzeń i wyborazen autora nie ma tu jakiegoś pogłębionego studium psychologicznego, jest tylko wyliczanie tych rąbanek i podkreślanie, ile butelek taniej brandy typ wypił. I, o zgrozo, wisienka na torcie w epilogu - fleksowanie się, że inni "seryjniacy" (jak to zgrabnie autor ujął), mogliby La Bestii "buty czyścić" pod kątem dokonań. Naprawdę? Typ wynalazł 15 leków na raka czy sprowadził cierpienie i śmierć na setki dzieci, zniszczył życie dziesiątkom rodzin, że mu to tak imponuje? Porażka jak dla mnie.

W skrócie - najarałem się na temat jak dzik na żołędzie, tylko że trochę mi jaj zabrakło, więc tam, gdzie nie dojechałem, bo się bałem, to sobie coś dopisałem. Epatowanie okrucienstwem bez szczególnego powodu, czemu to ma służyć? Autor pisze, że chcial napisać jak do tego doszło, że taki człowiek mógł tyle lat działać niewykryty, no to wiemy - bo kraj nieciekawy, bo kartele...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Najsmutniejszą konkluzją tej książki jest to, że ani Kościołowi, ani państwu, ani czasem nawet rodzicom, nie zależało na tych dzieciach. Tylko układy, władza, prestiż. Cudza krzywda to tylko narzędzie do osiągnięcia celu.

Najsmutniejszą konkluzją tej książki jest to, że ani Kościołowi, ani państwu, ani czasem nawet rodzicom, nie zależało na tych dzieciach. Tylko układy, władza, prestiż. Cudza krzywda to tylko narzędzie do osiągnięcia celu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to