-
Artykuły
Jak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Milion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać11 -
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać21 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać3
Biblioteczka
Już od kilku lat, mam tak że gdy coś jest bardzo przez wszystkich chwalone, to zamiast mnie zachęcać, powoduje włączenie się w mojej głowie lampki ostrzegawczej, bo ileż to razy się zawiodłem na jakiejś książce, filmie czy serialu? O tej książce słyszałem zewsząd, szczególnie od znajomych na Instagramie, a że bardzo podobała mi się książka Katharsis, a Kołysanka też była niezła, postanowiłem zaryzykować. I się nie zawiodłem! To kawał świetnej ponad stuletniej historii o życiu i nienawiści, tej nienawiści najzacieklejszej, bo do sąsiada! Podczas lektury, zacząłem nucić pod nosem: "... pomyśl sobie nim nim zaciśniesz pięść, nim spróbujesz zadać cios, pomyśl sobie że dla wielu święte jest, oko za oko, ząb za ząb, przemoc rodzi przemoc, vendetta!"
Przede wszystkim, rewelacyjnie się to czytało, ciężko się oderwać, a to już coś! Zjawisko coraz mniej spotykane. Akcja gna jak shinkansen, jest bardzo ciekawie, wiele smaczków, jak się okazuje w posłowiu z życia wziętych!
Trochę na początku denerwowała mnie taka maniera autora do "zero-jedynkowego" kreowania postaci, ktoś jest zły to mu wali cebulą z ryja, ma krosty, nie umie czytać i w ogóle ameba, ale to takie czepianie się z mojej strony, możliwe że nie mam pojęcia o czym piszę.
Już od kilku lat, mam tak że gdy coś jest bardzo przez wszystkich chwalone, to zamiast mnie zachęcać, powoduje włączenie się w mojej głowie lampki ostrzegawczej, bo ileż to razy się zawiodłem na jakiejś książce, filmie czy serialu? O tej książce słyszałem zewsząd, szczególnie od znajomych na Instagramie, a że bardzo podobała mi się książka Katharsis, a Kołysanka też była...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Chcąc nie chcąc, muszę tę książkę porównać do genialnej Kajś.
A więc autor dalej w formie, ale nie było tego efektu WOW co poprzednio, bardzo dobrze się czyta, ale często miałem wrażenie że to czy tamto już było w Kajś, szczególnie męczyły te kwestie odrębności kulturowej Ślązaków od Polaków. Na plus rozdziały o fusbalu, a ten szpil Szombierki - Gwarek Tarnowskie Góry to nawet znalazłem na you tube, i sobie oglądałem, ja ligi mistrzów nie oglądam, a oglądałem o siódmej rano mecz w Pucharze Polski na szczeblu regionalnym!
Ulubiona linia tramwajowa autora to siódemka, i taką też ocenę odemnie dostaje😅
Chcąc nie chcąc, muszę tę książkę porównać do genialnej Kajś.
A więc autor dalej w formie, ale nie było tego efektu WOW co poprzednio, bardzo dobrze się czyta, ale często miałem wrażenie że to czy tamto już było w Kajś, szczególnie męczyły te kwestie odrębności kulturowej Ślązaków od Polaków. Na plus rozdziały o fusbalu, a ten szpil Szombierki - Gwarek Tarnowskie Góry to...
Z Twardochem mam problem, nie lubię gościa, ale go czytam. To jak w książce Półbrat, gdzie palono książki Knuta Hamsuna, bo ten w 1934 powiedział coś miłego o Hitlerze, więc całą Norwegia paliła jego książki, a babcia głównego bohatera czytała je po kryjomu, bo jak się wyraziła "ale jak on pisze!" A więc Twardoch cały czas wbija szpile Polsce, i pal licho szpile, nie mam kija w tyłku, no ale gdy czytając "Królestwo" masz wrażenie że to Polacy byli bardziej odpowiedzialni za zbrodnie niemców niż sami niemcy, to coś jest nie tak, a do tego bufonada w wywiadach itp...
Czytając "Nulla" miałem wrażenie że już to gdzieś"widziałem", czy wcześniej u Twardocha właśnie, czy w Exodusie Orbitowskiego. Nie jestem też fanem ciągłego powtarzania zdań, bo to wypełniacze takie jak "nasz odwieczny ojciec Dniepr" i "odwieczna matka Luna"
Ale muszę uczciwie przyznać że Szczepan napisał kolejną dobrą książkę, historia kilku żołnierzy ukraińskiej piechoty działającej na tytułowym nullu, czyli linii frontu, każdy człowiek to inna historia, możemy przeczytać co wojskowi sądzą o tej wojnie, o Zelenskim, sprzęcie, żołnierzach wolontariuszach z innych krajów, co myślą o "uchylantach", o wrogach, wreszcie nadziejach na koniec wojny... myślę że to świetny materiał na film.
Z Twardochem mam problem, nie lubię gościa, ale go czytam. To jak w książce Półbrat, gdzie palono książki Knuta Hamsuna, bo ten w 1934 powiedział coś miłego o Hitlerze, więc całą Norwegia paliła jego książki, a babcia głównego bohatera czytała je po kryjomu, bo jak się wyraziła "ale jak on pisze!" A więc Twardoch cały czas wbija szpile Polsce, i pal licho szpile, nie mam...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Krótko, zwięźle ale przede wszystkim ciekawie!
Świetna historia na jedno popołudnie.
Krótko, zwięźle ale przede wszystkim ciekawie!
Świetna historia na jedno popołudnie.
Zazwyczaj Hrabala czytam z zapartym tchem, tę książkę męczyłem.
Zazwyczaj Hrabala czytam z zapartym tchem, tę książkę męczyłem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Nowela.
...a w dodatku, ileż tu wypełniaczy, postosłowia?! Kiedyś czytając Sapkowskiego szczerze go podziwiałem za umiejętność prowadzenia fabuły, ale to tutaj, to historia na 50 stron, rozciągnięta jakimś cudem do 280 stronnic. Bo Sapkowski robi sobie z nas żarty, gdy Geralt wchodzi do pokoju Holta, wymieni książki jakie Holt posiada, i już strona napisana, gdy stary wiedzmin uczy go szermierki, mamy dwustronnicowy opis z włoska brzmiącymi nazwami cięć, ataków, obron i innych kombinacji, a do tego krótki rozdział, strona pusta, następny zaczyna się od połowy... W ogóle to aż głupio mi o tym pisać. Ale, cholera, naprawdę fajnie było wrócić do świata Wiedzmina, i samo to pokazuje jaki ten świat ma potencjał! Niestety artysta syty nie ma nic do powiedzenia.
Nowela.
...a w dodatku, ileż tu wypełniaczy, postosłowia?! Kiedyś czytając Sapkowskiego szczerze go podziwiałem za umiejętność prowadzenia fabuły, ale to tutaj, to historia na 50 stron, rozciągnięta jakimś cudem do 280 stronnic. Bo Sapkowski robi sobie z nas żarty, gdy Geralt wchodzi do pokoju Holta, wymieni książki jakie Holt posiada, i już strona napisana, gdy stary...
Ja wiem że lektura, że tytuł jak dla dziewczynek, że okładka jak tapeta w burdelu (przynajmniej moje wydanie)
No ale jak to się czytało! Jak to jest napisane! Wydaje mi się że jest to chyba najlepsza Polska powieść, a na pewno najlepsza którą zrozumie świat, którą można się pochwalić w świecie.
Lepiej późno niż wcale!
Ja wiem że lektura, że tytuł jak dla dziewczynek, że okładka jak tapeta w burdelu (przynajmniej moje wydanie)
No ale jak to się czytało! Jak to jest napisane! Wydaje mi się że jest to chyba najlepsza Polska powieść, a na pewno najlepsza którą zrozumie świat, którą można się pochwalić w świecie.
Lepiej późno niż wcale!
Wspaniałe czytelnicze odkrycie!
Już podczas czytania pierwszych stron, zawołałem do córki "Julka to jest genialne! nie masz więcej tych tasiemek do zaznaczania cytatów, bo tutaj aż się od tego roji?!" Więc Julka dała mi takie kolorowe, w większości różowe, użyłem ich 88razy!
Muszę przyznać że czasem "miałem szczenę na podłodze". Ktoś może zapytać, więc dlaczego nie 10? Odpowiadam, bo są to dzienniki, i nie każdy zapisek jest tu arcydziełem, co jest zrozumiałe, ale też gołym okiem widać, że do nich Bobkowski się po prostu nie przykładał, choć to też nie do końca trafne spostrzeżenie, gdyż chociażby jego podróż rowerem po południowej Francji(majstersztyk!) jest pisana bardzo na luzie, a czytało się to z zapartym tchem, i pełni podziwu dla umiejętności pisarskich pana Andrzeja. Jego Pisarski warsztat to jedno, ale umiejętność analizy faktów i przepowiadanie(?) przyszłości, to u autora powala, do tego stopnia że aż każe budzić wątpliwości, czy nie dopisywał czegoś później, choć myślę że nie. Niesamowite jest też to, że ktoś w okresie wojny, tak trzeźwo i analityczne patrzył na świat, Europę, kulturę, kwestię wolności, przynależności narodowej itp. Myślę że to nie jest tak że Bobkowski był nieznany za komuny, bo gardził Rosją i komunizmem. On nawet dzisiaj byłby niewygodny, dla wielu niezrozumiały, gdyby takie partie jak konferencja wdrożyły cenzurę, on byłby na cenzurowanym.
Kurczę, wyszła mi słaba recenzja, a wyjątkowo tym razem zależało mi na tym żeby była lepsza niż zazwyczaj, bo to naprawdę wyjątkowa książka, najwyżej będę ją edytować.
Wspaniałe czytelnicze odkrycie!
Już podczas czytania pierwszych stron, zawołałem do córki "Julka to jest genialne! nie masz więcej tych tasiemek do zaznaczania cytatów, bo tutaj aż się od tego roji?!" Więc Julka dała mi takie kolorowe, w większości różowe, użyłem ich 88razy!
Muszę przyznać że czasem "miałem szczenę na podłodze". Ktoś może zapytać, więc dlaczego nie 10?...
Shantaram-Książka zbyt słaba żeby ją przeczytać w kilka wieczorów, ale dobra na tyle, żeby jej nie rzucić w kąt i olać.
Tak więc czytałem to najbardziej grafomańsko-mitomańskie dzieło z jakim dotychczas miałem styczność, przez około 3 lata! Po dwie do czterech stron na posiedzenie w toalecie🙄 Naprawdę przy Shantaram nawet Paulo Coelho się streszcza i jest rzeczowy😂
Czego tam nie ma? Indie, Bombaj, lata 80, ciekawi bohaterowie (no może cześć z nich) gangi, morderstwa, korupcja, władza, miłość, odkupienie, wojna w Afganistanie... Kurczę, niby wszystko fajnie!? Więc co mogło pójść nie tak? Wszystko! Zabrakło jakiegoś spoiwa, czegoś co by nam nie pozwalało od lektury się oderwać, a za to mamy chaos i mędrkowanie, szukanie sensu życia w jakichś niczego nie wnoszących do powieści rozmowach Lina z Kadirem, często ocierających się o szukanie Boga nawet w fizyce kwantowej🫢... Ale czasem jak już jest dobrze, już myślisz że historia weszła na odpowiednie tory, w końcu akcja posuwa się o krok na przód, wtedy autor krzyczy ze stron powieści "tu cię mam!" I robi jakąś dziwną voltę, i znowu wszystko w pizdu. Myślę że książkę tę "zabiło" ego autora, Gregory David Roberts nie wiedział do końca czy ma to być powieść sensacyjna czy poradnik teologiczno etyczny, no i przede wszystkim chciał się popisać, to można wyczuć w każdej rozmowie Lina z Kadirem, Karlą czy innymi przyjaciółmi z kawiarni u Leopolda.
Już nie wspomnę o porzuconych wątkach.
4/10 Moim zdaniem nie warto.
Shantaram-Książka zbyt słaba żeby ją przeczytać w kilka wieczorów, ale dobra na tyle, żeby jej nie rzucić w kąt i olać.
Tak więc czytałem to najbardziej grafomańsko-mitomańskie dzieło z jakim dotychczas miałem styczność, przez około 3 lata! Po dwie do czterech stron na posiedzenie w toalecie🙄 Naprawdę przy Shantaram nawet Paulo Coelho się streszcza i jest rzeczowy😂
Czego...
Kolejne spotkanie z Gusem i Callem, i znowu było wspaniale!
W ksiazkach Mcmurtry'ego znajduję wszystko to, czego moje czytelnicze pragnienie potrzebuje! Czego tu nie ma!?
Prawdziwi bohaterowie z krwi i kości, bezlitosna przyroda, Szlak Umrzyka to bardziej "powieść drogi" niż western, szkoła przetrwania, a nawet opracowanie historyczne, bo opisywane wydarzenia faktycznie miały miejsce. Z posłowia dowiedziałem się także, że to nie jest ostatnia powieść z tego cyklu, bo jest jeszcze "Księżyc Komańczów" I ta informacja zrobiła mi dzień!
No i przede wszystkim, czyta mi się te książki tak, jakbym czytał pierwszy raz, ot na przykład Wiedzmina, Mistrza i Małgorzatę, Władcę Pierścieni czy Narrenturm, po prostu ciężko się oderwać, a lepszej rekomendacji nie może być!
Kolejne spotkanie z Gusem i Callem, i znowu było wspaniale!
W ksiazkach Mcmurtry'ego znajduję wszystko to, czego moje czytelnicze pragnienie potrzebuje! Czego tu nie ma!?
Prawdziwi bohaterowie z krwi i kości, bezlitosna przyroda, Szlak Umrzyka to bardziej "powieść drogi" niż western, szkoła przetrwania, a nawet opracowanie historyczne, bo opisywane wydarzenia faktycznie...
Książka lepsza niż ta o Giro Italia, jest tu trochę za dużo Lance'a Armstronga, ale to chyba byłby mój jedyny zarzut, bo oprócz tego mamy w niej samo gęste.
I CHCIAŁEM JESZCZE WAM NAPISAĆ, ŻE W OGÓLE NIE UMIEM SIĘ JUŻ PORUSZAĆ NA LUBIMY CZYTAĆ, NIE MAM DO TEGO CIERPLIWOŚCI, NIENAWIDZĘ TEGO CO ZROBILI Z TĄ STRONĄ, TO JUŻ NIE JEST MÓJ PORTAL, WIĘC PRZEPRASZAM JEŻELI NIE WCHODZĘ W ŻADNE INTERAKCJE, NIE DAJĘ POLUBIEŃ. WCHODZĘ TU TYLKO PO TO ŻEBY ODHACZYĆ OD CZASU DO CZASU KOLEJNĄ KSIĄŻKĘ.
POZDRAWIAM WAS SERDECZNIE!
Książka lepsza niż ta o Giro Italia, jest tu trochę za dużo Lance'a Armstronga, ale to chyba byłby mój jedyny zarzut, bo oprócz tego mamy w niej samo gęste.
I CHCIAŁEM JESZCZE WAM NAPISAĆ, ŻE W OGÓLE NIE UMIEM SIĘ JUŻ PORUSZAĆ NA LUBIMY CZYTAĆ, NIE MAM DO TEGO CIERPLIWOŚCI, NIENAWIDZĘ TEGO CO ZROBILI Z TĄ STRONĄ, TO JUŻ NIE JEST MÓJ PORTAL, WIĘC PRZEPRASZAM JEŻELI NIE...
Co za odtrutka!
Balsam na kaca, którego miałem po przeczytaniu Pana Lodowego Ogrodu, ale też już od roku męczę Shantaram, czytam dwie strony dziennie w toalecie, wiecej nie daję rady.
A Ulice Laredo po prostu pochłonąłem! W trzy, cztery wieczory! Co mi się ostatnio w ogóle nie zdarza, naprawdę takiego czegoś mi trzeba było.
Jak to się czytało!
Martwiłem się jedynie tym że od lektury Na Południe od Brazos minął juz jakiś czas, i nie wszystko będę pamiętał, ale to raczej nie ma znaczenia. Choć polecam oczywiście najpierw przeczytać Na Południe od Brazos, bo w Ulicach Laredo znajdziemy dużo spoilerów.
Co za odtrutka!
Balsam na kaca, którego miałem po przeczytaniu Pana Lodowego Ogrodu, ale też już od roku męczę Shantaram, czytam dwie strony dziennie w toalecie, wiecej nie daję rady.
A Ulice Laredo po prostu pochłonąłem! W trzy, cztery wieczory! Co mi się ostatnio w ogóle nie zdarza, naprawdę takiego czegoś mi trzeba było.
Jak to się czytało!
Martwiłem się jedynie tym że...
Moje największe czytelnicze rozczarowanie od czasów Niewidzialnej Korony Cherezińskiej. Najbardziej przesadzona ocena na całym portalu? 8,1!!!!????? Toż to o pomstę do nieba woła! Żadnego zdania które bym zapamiętał, albo które warte było zapamiętania. Ja tego serio nie ogarniam, i te opisy, które tylko męczyły, miałem dosyć wyobraźnia sobie tych wszystkich głupot, tych kulek życzeń, tych korytarzy, pułapek, czynienia, magii itd. Byłem juz kompletnie obojętny, nawet nie chciałem tego kończyć, ot po prostu rzutem na taśmę jakoś poszło.
Myślałem że przeciętny polski czytelnik jest bardziej wybredny od przeciętnego polskiego miłośnika innych Muz, ale widocznie tak nie jest, w sumie teraz się nie dziwię że Mróz ma tylu miłośników. Książka ta, to taki właśnie odpowiednik disco polo, braci Golec, czy tych najgorszych filmów Marvela, niby to słabe ale takie fajne, proste w odbiorze 🤦♂️
Moje największe czytelnicze rozczarowanie od czasów Niewidzialnej Korony Cherezińskiej. Najbardziej przesadzona ocena na całym portalu? 8,1!!!!????? Toż to o pomstę do nieba woła! Żadnego zdania które bym zapamiętał, albo które warte było zapamiętania. Ja tego serio nie ogarniam, i te opisy, które tylko męczyły, miałem dosyć wyobraźnia sobie tych wszystkich głupot, tych...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzyma poziom poprzednich części, coraz bardziej podoba mi się wątek Filara syna Oszczepnika, aczkolwiek ocena 8,1🤦♂️...przy takim Wiedźminie czy Trylogii Husyckiej to nawet nie stało, a ma wyższe oceny,to jakiś absurd. Śmieszy mnie też to, że prawdopodobnie autor myślał, że gdy wepchnie w usta naszemu bohaterowi fińskie i chorwackie przekleństwa to on stanie się bardziej COOL, mimo trzech pokaźnych tomów, mam do Drakainena obojętny stosunek, a to chyba jeszcze gorzej niż gdybym go nie lubił.
Trzyma poziom poprzednich części, coraz bardziej podoba mi się wątek Filara syna Oszczepnika, aczkolwiek ocena 8,1🤦♂️...przy takim Wiedźminie czy Trylogii Husyckiej to nawet nie stało, a ma wyższe oceny,to jakiś absurd. Śmieszy mnie też to, że prawdopodobnie autor myślał, że gdy wepchnie w usta naszemu bohaterowi fińskie i chorwackie przekleństwa to on stanie się bardziej...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
To jest niesamowite!
...Ale Pan Wiesław Myśliwski o wypasaniu krów, zagubionym bucie czy o tańczeniu tanga, umie pisać ciekawiej niż większość twórców opisujących: bitwy, morderstwa, intrygi, afery szpiegowskie, gangi, ucieczki z więzienia, podróże, kosmos, podróże w kosmos, wspinaczki w Himalajach... Ba, a nawet lepiej od autorów książek z "Auschwitz" w tytule 😈
To jest dar, który ma tylko garstka pisarzy, tak przykuwać uwagę czytelnika. Myśliwski mnie znowu oczarował, i sam nie wiem dlaczego tak późno wróciłem do tego autora? Przecież jego "Traktat o Łuskaniu Fasoli" tak bardzo mi się podobał, to chyba do dziś najmądrzejsza książka jaką czytałem. Widnokrąg ma podobną strukturę, ale nie jest aż tak chronologicznie poukładaną powiescią jak Traktat. Mamy tu pełno dygresji, od których zaczynają się zupełnie nowe opowieści, co też jest świetnym zabiegiem, bo czujemy jakby te słowa były kierowane tylko do nas, jakby Piotr u schyłku swojego życia opowiadał nam co przeżył.
Cieszę się że mogłem znowu dać jakiejś książce "dyszkę"
To jest niesamowite!
...Ale Pan Wiesław Myśliwski o wypasaniu krów, zagubionym bucie czy o tańczeniu tanga, umie pisać ciekawiej niż większość twórców opisujących: bitwy, morderstwa, intrygi, afery szpiegowskie, gangi, ucieczki z więzienia, podróże, kosmos, podróże w kosmos, wspinaczki w Himalajach... Ba, a nawet lepiej od autorów książek z "Auschwitz" w tytule 😈
To jest...
Zdecydowanie lepiej mi się czytało od momentu gdy nasza saga zmieniła się w "książkę drogi". Ale też z biegiem lat stałem się coraz bardziej wybredny, wydaje mi się że jeszcze 15 lat temu, bym tę książkę połknął w trzy długie wieczory, a obecnie często mnie coś męczy, niektóre fragmenty irytują, nie rozumiem do końca problemów z Cyfralem, i tego jak to się stało że zacząła znowu działać, niektóre rzeczy mi nie pasowały do wykreowanego świata, jak chociażby to magiczne miejsce na pustyni, w którym kule wisiały w powietrzu. Ale przede wszystkim, czytało się dobrze, a to chyba najważniejsze, no i w odróżnieniu od części pierwszej, tym razem wątek Filara był bardziej wciągający, chyba nawet bardziej niż Vuka.
Zdecydowanie lepiej mi się czytało od momentu gdy nasza saga zmieniła się w "książkę drogi". Ale też z biegiem lat stałem się coraz bardziej wybredny, wydaje mi się że jeszcze 15 lat temu, bym tę książkę połknął w trzy długie wieczory, a obecnie często mnie coś męczy, niektóre fragmenty irytują, nie rozumiem do końca problemów z Cyfralem, i tego jak to się stało że zacząła...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Dobrze się czytało, ale to nie jest tak że od książki się nie da oderwać. Tytaniczna krecia praca, za co szacun dla autora, ale moim zdaniem, za dużo wypaplał przy tych wszystkich wywiadach promujących tę książkę, i w sumie nic mnie w niej nie zaskoczyło. A może mam cały czas w pamięci świetną książkę "Spalony" o Andrzeju Iwanie, i każdą biografię piłkarza porównuję do niej?
Utwierdziłem się też w przekonaniu, że nasi piłkarze to "mentalne pizdy" które obrabiają sobie dupy za plecami, a gdy przyjdzie co do czego to klepią Lewego po plecach i jak nigdy nic zapraszają do stolika. I współczuję Lewemu że przez te lata musiał grać z tymi niemotami. Chociaż jak przypomnę sobie że miał pretensje podczas zgrupowań kadry, że piłkarze muszą nosić swoje torby ze sprzętem, bo w Bayernie to noszą tylko kosmetyczki🙄 No primabalerina pierwszej wody!
Dobrze się czytało, ale to nie jest tak że od książki się nie da oderwać. Tytaniczna krecia praca, za co szacun dla autora, ale moim zdaniem, za dużo wypaplał przy tych wszystkich wywiadach promujących tę książkę, i w sumie nic mnie w niej nie zaskoczyło. A może mam cały czas w pamięci świetną książkę "Spalony" o Andrzeju Iwanie, i każdą biografię piłkarza porównuję do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to