-
Artykuły
Strata boli - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać1 -
Artykuły
"To nie jest rozmowa na telefon" - weź udział w konkursie i wygraj spotkanie z Jakubem Bączykowskim!
LubimyCzytać11 -
Artykuły
WKU
Wojtek0 -
Artykuły
Międzywojenny Poznań, tajemnice zaklęte w wodzie i na karkonoskich szlakach.
LubimyCzytać8
Biblioteczka
2026-04
2026-04
📚 „Światło między oceanami”
Są książki, które się czyta… i są takie, które się przeżywa. Światło między oceanami zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.
To, co od początku mnie urzekło, to klimat — surowa, odizolowana wyspa Janus Rock, nieprzyjazna, wymagająca, a jednocześnie hipnotyzująca. Opisy życia latarnika i samej latarni są niezwykle wyważone — nie przytłaczają, ale budują autentyczność i poczucie, że to miejsce naprawdę istnieje. Ta samotnia nie jest romantyczna — ona konfrontuje.
Tom Sherbourne to bohater powściągliwy, uporządkowany, żyjący według zasad. Człowiek, który po doświadczeniach wojny szuka ciszy, ale zamiast ukojenia dostaje przestrzeń do zmierzenia się z samym sobą. Wszystko zmienia się, gdy w jego życiu pojawia się Isabel — i razem trafiają na wyspę, gdzie budują coś kruchego, ale pięknego.
I wtedy wydarza się moment, który zmienia wszystko.
Strata dziecka, a potem kolejne — i zaledwie chwilę później pojawia się łódź z niemowlęciem. To nie jest „cud”, to próba. Decyzja, która rodzi się nie na chłodno, ale w samym środku bólu, tęsknoty i desperacji. Isabel chwyta się tej nadziei całym sercem. Tom się waha. I właśnie w tym zawahaniu zaczyna się przesuwanie granicy.
Najbardziej poruszyło mnie to, że ich wybór nie wynika ze złych intencji. Wręcz przeciwnie — z miłości. A jednak ta miłość zaczyna ranić innych.
Moment, w którym poznajemy historię prawdziwej matki dziecka, jest dla mnie jednym z najmocniejszych w całej książce. Nagle ich szczęście przestaje być prywatne — staje się czyjąś tragedią. I wtedy wszystko się komplikuje jeszcze bardziej.
Nie potrafię stanąć po jednej stronie.
Jako kobieta rozumiem Isabel — jej ból, tęsknotę, instynkt.
Ale jako osoba, która ceni zasady i odpowiedzialność, rozumiem też Toma — i widzę, jak wiele kosztuje go odejście od samego siebie.
I chyba właśnie to jest największa siła tej historii:
nie pozwala czytelnikowi czuć się komfortowo.
Bo niezależnie od tego, komu kibicujesz — wiesz, że ktoś za tę decyzję zapłaci.
To opowieść o tym, że nie ma prostych wyborów.
O tym, że dobrzy ludzie mogą podejmować decyzje, które mają bolesne konsekwencje.
I o tym, że czas nie zawsze leczy — czasem tylko odsłania skutki tego, co już zostało zrobione.
Bardzo poruszająca, emocjonalnie trudna i długo zostająca w głowie historia.
Współpraca: @wydawnictwoalbatros
📚 „Światło między oceanami”
Są książki, które się czyta… i są takie, które się przeżywa. Światło między oceanami zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.
To, co od początku mnie urzekło, to klimat — surowa, odizolowana wyspa Janus Rock, nieprzyjazna, wymagająca, a jednocześnie hipnotyzująca. Opisy życia latarnika i samej latarni są niezwykle wyważone — nie...
2025-04
„Córka z Norwegii”
Akcja książki toczy się dwutorowo — w Norwegii w latach 1951–1954 oraz współcześnie w Londynie. Główną bohaterką jest Charlotte, szefowa kuchni pracująca w znanych restauracjach, która otrzymuje tajemnicze pudełko przeznaczone dla jej babci mieszkającej w Norwegii. To staje się dla niej pretekstem, by wrócić w rodzinne strony, pojednać się z ojcem i spróbować zacząć wszystko od nowa.
Ten tom wyróżnia się na tle poprzednich części, ponieważ zarówno babcia, jak i prababcia — Amalie — wciąż żyją. Dzięki temu historię poznajemy bezpośrednio z jej ust, co jest świetnym i świeżym zabiegiem. Przenosimy się do czasów jej młodości, kiedy zakochała się w Oskarze. Niestety, różnice społeczne i sprzeciw jego rodziny sprawiają, że ich miłość nie ma szans przetrwać, a podjęte decyzje na zawsze zmieniają ich życie.
Współcześnie Charlotte buduje relację z prababcią, odwiedzając ją w domu opieki, a jednocześnie dostaje szansę pracy jako szefowa kuchni w ekskluzywnym hotelu w Oslo. Na jej drodze pojawia się również Harrison — architekt odpowiedzialny za projekt hotelu. Losy obu kobiet zaczynają się przeplatać, zwłaszcza gdy Charlotte odwiedza miejsca związane z pierwszą miłością Amalie.
Jestem absolutnie oczarowana całą serią „Utracone córki”. Styl autorki jest lekki i bardzo przyjemny — przez tę historię po prostu się płynie. Ogromnym atutem jest również tło każdej części — tym razem Norwegia została opisana tak pięknie, że naprawdę można poczuć jej klimat.
Bardzo podobało mi się to, że historię poznajemy bezpośrednio z ust prababci — to dodaje autentyczności i jeszcze więcej emocji. No i oczywiście kolejny raz mamy do odkrycia rodzinną tajemnicę, a ja uwielbiam takie motywy w książkach obyczajowych.
Na koniec muszę wspomnieć o wydaniu — cała seria prezentuje się przepięknie i ogromne brawa dla Wydawnictwo Albatros za tak dopracowaną formę.
Współpraca: @wydawnictwoalbatros
„Córka z Norwegii”
Akcja książki toczy się dwutorowo — w Norwegii w latach 1951–1954 oraz współcześnie w Londynie. Główną bohaterką jest Charlotte, szefowa kuchni pracująca w znanych restauracjach, która otrzymuje tajemnicze pudełko przeznaczone dla jej babci mieszkającej w Norwegii. To staje się dla niej pretekstem, by wrócić w rodzinne strony, pojednać się z ojcem i...
„Życie za życie” Anety Kisielewskiej to powieść, która udowadnia, jak złudne potrafią być pierwsze wrażenia. To, co zaczyna się jako spokojna opowieść obyczajowa, szybko przeobraża się w gęstą, emocjonalną pajęczynę, w której każda kolejna strona odsłania coraz bardziej bolesne i skomplikowane prawdy o ludzkim losie.
Autorka splata ze sobą historie trzech kobiet znajdujących się na życiowych zakrętach. Poznajemy Dianę, popularną influencerkę, której idealne, luksusowe życie zaczyna pękać w szwach pod naciskiem męża domagającego się dziecka. Równolegle śledzimy losy Julii, warszawskiej dziennikarki, dla której macierzyństwo stało się nieosiągalnym celem i źródłem nieustannego cierpienia. Pojawia się również Kaja, która uciekając przed demonami przeszłości do Krakowa, wpada w sidła przemocowego związku, co dodatkowo komplikuje niespodziewana ciąża.
Autorka mistrzowsko buduje napięcie poprzez emocje, niedopowiedzenia i psychologiczną głębię. Dzięki zastosowaniu retrospekcji czytelnik powoli składa fragmenty układanki, zaczynając rozumieć motywy stojące za trudnymi, często kontrowersyjnymi wyborami kobiet. Autorka z ogromnym wyczuciem porusza tematy tabu.
Największą wartością „Życia za życie” jest brak oceniania. Pisarka nie dzieli świata na czarny i biały, lecz stawia nas w samym centrum wydarzeń, zmuszając do refleksji nad tym, jaką cenę jesteśmy w stanie zapłacić za realizację własnych marzeń. To lektura niezwykle angażująca, która nie oferuje łatwych pocieszeń, ale zostawia w czytelniku ślad w postaci pytań, na które każdy musi odpowiedzieć sobie sam.
Współpraca reklamowa z @zysk_wydawnictwo
„Życie za życie” Anety Kisielewskiej to powieść, która udowadnia, jak złudne potrafią być pierwsze wrażenia. To, co zaczyna się jako spokojna opowieść obyczajowa, szybko przeobraża się w gęstą, emocjonalną pajęczynę, w której każda kolejna strona odsłania coraz bardziej bolesne i skomplikowane prawdy o ludzkim losie.
Autorka splata ze sobą historie trzech kobiet...
2026-04
„Rodzina Delaneyów” autorstwa Daphne du Maurier to historia, która na pierwszy rzut oka wydaje się pełna uroku, sztuki i wolności — ale bardzo szybko pokazuje swoją drugą, znacznie bardziej niepokojącą twarz.
Poznajemy troje rodzeństwa — Marię, Nialla i Celię — wychowywanych w świecie teatru, podróży i artystycznej bohemy. Ich dzieciństwo jest nietypowe: pełne swobody, ale jednocześnie pozbawione stabilności i zasad. Hotelowe korytarze i zakamarki teatralnych kulis stają się dla nich przestrzenią zabawy i wolności, miejscem, w którym czują się najlepiej.
Ten świat, choć fascynujący i barwny, okazuje się jednak kruchy. Tragiczna śmierć matki burzy wszystko, co znali, a dzieci zostają zmuszone do zbyt szybkiego wejścia w dorosłość. Rozdzieleni, muszą odnaleźć się w rzeczywistości, na którą nie byli przygotowani.
To zdecydowanie nie jest książka, przez którą „się płynie”. Powieść została wydana w 1957 roku, co czuć zarówno w języku, jak i w sposobie prowadzenia narracji — jest bardziej wymagająca, momentami mniej oczywista, a przez to zmusza czytelnika do większego zaangażowania.
To literatura piękna, pełna niedopowiedzeń i niejednoznaczności. Szczególnie zakończenie pozostawia czytelnika z otwartą interpretacją — wiele rzeczy nie zostaje powiedzianych wprost, ale raczej zasugerowanych. I właśnie w tym tkwi jej siła — w przestrzeni, którą autorka zostawia dla naszej własnej refleksji.
Na koniec warto wspomnieć, że powieść ma wyraźne wątki autobiograficzne. Daphne du Maurier, córka aktora teatralnego, sama dorastała w artystycznym świecie, co nadaje tej historii bardziej osobisty wymiar. Można odnieść wrażenie, że autorka przemyciła w niej własne doświadczenia i emocje.
Autorka nie prowadzi czytelnika za rękę.
Ona daje Ci historię i mówi: „teraz sama zdecyduj, co tu się naprawdę wydarzyło.
Współpraca: Wydawnictwo Albatros
„Rodzina Delaneyów” autorstwa Daphne du Maurier to historia, która na pierwszy rzut oka wydaje się pełna uroku, sztuki i wolności — ale bardzo szybko pokazuje swoją drugą, znacznie bardziej niepokojącą twarz.
Poznajemy troje rodzeństwa — Marię, Nialla i Celię — wychowywanych w świecie teatru, podróży i artystycznej bohemy. Ich dzieciństwo jest nietypowe: pełne swobody, ale...
2026-04
To jedna z tych książek, które wciągają niemal od pierwszych stron i nie pozwalają się odłożyć „na później”. Czytało mi się ją bardzo dobrze i naprawdę szybko. Przede wszystkim dlatego, że historia angażuje od początku do końca i cały czas podsuwa kolejne pytania. To typ lektury, przy której mówi się „jeszcze tylko jeden rozdział”, a kończy kilkadziesiąt stron dalej.
Ogromnym plusem książki są bohaterowie, wyraziści, niejednoznaczni i autentyczni. Każdy z nich ma swoją historię, swoje motywacje i sekrety, które stopniowo wychodzą na jaw. Dzięki temu nie są jedynie tłem dla wydarzeń, ale realnie budują napięcie i wpływają na rozwój fabuły. Ich emocje i decyzje sprawiają, że łatwo się w tę historię zaangażować.
Najbardziej intrygująca jest jednak tajemnica Julii z przeszłości. To ona napędza całą opowieść i sprawia, że czytelnik chce odkrywać kolejne elementy układanki. Początkowo wszystko wydaje się niejasne, fragmentaryczne, ale z czasem zaczyna się łączyć w spójną, choć momentami niepokojącą całość. A to wszystko dlatego, że główna bohaterka zmaga się z brakiem wspomnień z wydarzeń sprzed lat, które podczas odwiedzania miejsc z przeszłości zaczynają powoli wracać i odkrywać przed nami kawałeczek po kawałeczku.
Duże wrażenie robi również klimat książki. Życie w miejscu, które z pozoru wydaje się spokojne, wręcz sielskie, skrywa znacznie więcej, niż można się spodziewać. Bagienny Las nie jest tylko tłem wydarzeń, ale niemal osobnym bohaterem, miejscem pełnym ciszy, napięcia i ukrytej historii.
Autorka bardzo dobrze buduje napięcie. Robi to stopniowo, bez zbędnego pośpiechu, ale konsekwentnie. Z każdą stroną czuć, że coś się zbliża, że prawda jest coraz bliżej, a jednocześnie wciąż pozostaje nieuchwytna. To sprawia, że książkę czyta się z rosnącym zainteresowaniem aż do samego końca.
To świetna propozycja dla osób, które lubią historie o sekretach, powrotach do przeszłości i odkrywaniu tego, co przez lata było skrzętnie ukrywane. Jeśli ktoś szuka wciągającego thrillera z wyraźnie zarysowanymi postaciami i dobrze poprowadzonym napięciem zdecydowanie warto sięgnąć po ten tytuł.
Współpraca reklamowa z @skarpawarszawska
To jedna z tych książek, które wciągają niemal od pierwszych stron i nie pozwalają się odłożyć „na później”. Czytało mi się ją bardzo dobrze i naprawdę szybko. Przede wszystkim dlatego, że historia angażuje od początku do końca i cały czas podsuwa kolejne pytania. To typ lektury, przy której mówi się „jeszcze tylko jeden rozdział”, a kończy kilkadziesiąt stron...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-04
Wracam do świata, w którym śledztwa nie dają chwili wytchnienia — i znowu przepadłam. 🖤
W trzeciej części serii spotykamy ponownie Zuzannę Sobczak i Doriana Gila, którzy tym razem mierzą się z serią zbrodni w Tatrach — a właściwie z czymś znacznie większym, bo wszystkie te sprawy łączy tajemniczy medalion znaleziony przy ofiarach.
To historia, która wciąga od pierwszych stron i nie pozwala się od niej oderwać. Styl Emilia Szelest sprawia, że najchętniej przeczytałoby się wszystko jednym tchem, ale jednocześnie chce się zostać w tym klimacie jak najdłużej i razem z bohaterami próbować rozwikłać zagadkę.
Uwielbiam to połączenie kryminału z lokalnymi legendami i tajemnicami Tatr — tu wszystko ma sens, a każda historia prowadzi do kolejnej. Starzy znajomi, górski klimat i napięcie, które nie odpuszcza ani na chwilę.
Ogromnym atutem tej historii jest dla mnie sam klimat Tatr — majestatycznych, ostrych i momentami wręcz przerażających. Nocą budzą niepokój, a za dnia zachwycają światłem, halami i dolinami. Szczególne miejsce zajmuje tu Litworowy Staw — to właśnie wokół niego skupia się cała historia i to on nadaje tej opowieści wyjątkowego, tajemniczego charakteru.
I choć na co dzień nie przepadam za dużą ilością przekleństw w książkach, tutaj zupełnie mi to nie przeszkadza — wręcz przeciwnie. Przy takim śledztwie i przy postaci Zuzy, która pracuje głównie w męskim środowisku, jej twardy charakter i język są po prostu autentyczne i na miejscu.
Bardzo poruszyła mnie też relacja między Zuzą a Dorianem — to nie jest zwykła znajomość, tylko prawdziwa przyjaźń, w której jedno jest gotowe poświęcić wszystko dla drugiego.
Zakończenie? Zupełnie się go nie spodziewałam — pełne emocji i napięcia do samego końca. Zuza, mimo pogróżek, nie odpuszcza ani na krok, zaciska zęby i idzie dalej, co tylko pokazuje, jak silną jest bohaterką
Polecam całą serię, bo:
• trzyma wysoki poziom
• fascynuje mrocznym, górskim klimatem
• wciąga w śledztwo
• buduje napięcie i nie daje chwili oddechu
• łączy kryminał z legendami i tajemnicą
Współpraca: @skarpawarszawska
Wracam do świata, w którym śledztwa nie dają chwili wytchnienia — i znowu przepadłam. 🖤
W trzeciej części serii spotykamy ponownie Zuzannę Sobczak i Doriana Gila, którzy tym razem mierzą się z serią zbrodni w Tatrach — a właściwie z czymś znacznie większym, bo wszystkie te sprawy łączy tajemniczy medalion znaleziony przy ofiarach.
To historia, która wciąga od pierwszych...
2026-03
Najbardziej przerażające?
Listy sprawcy.
Brzmi jak kochający mąż… a jednocześnie brutalny morderca.
Ta książka nie daje prostych odpowiedzi — i chyba właśnie dlatego zostaje w głowie.
To książka, w której widać ogrom pracy autora — oparta na aktach sprawy, zeznaniach świadków i materiałach archiwalnych. Dzięki temu dostajemy bardzo dokładny obraz śledztwa i realiów PRL-u, w których brakowało narzędzi, które dziś są oczywiste.
Ogromne wrażenie zrobiły na mnie zeznania świadków — ich szczegółowość i to, jak bardzo pozwalają „ożywić” ofiary. Przestają być tylko nazwiskami, a stają się realnymi osobami z własnym życiem, historią i codziennością.
Najbardziej poruszające były jednak listy sprawcy do żony i rodziny. Trudno uwierzyć, że ten sam człowiek, który dopuścił się brutalnych zbrodni, potrafił pisać w tak czuły i zwyczajny sposób. Ten kontrast jest chyba najbardziej niepokojącym elementem całej historii.
Książka stawia też pytania o psychikę sprawcy — ale nie daje jednoznacznych odpowiedzi. I być może właśnie to jest w niej najbardziej uderzające: że nawet on sam nie potrafił wyjaśnić, co nim kierowało.
Mocno wybrzmiewa również tło społeczne — obraz PRL-u, w którym alkohol był wszechobecny i powszechnie akceptowany. To dodaje tej historii jeszcze bardziej surowego, przytłaczającego klimatu.
Trzeba jednak zaznaczyć, że książka jest bardzo szczegółowa — szczególnie w końcowych fragmentach dotyczących opinii biegłych i analiz psychiatrycznych. Dla jednych będzie to ogromna wartość, dla innych — spowolnienie tempa.
To zdecydowanie nie jest lekka lektura ani sensacyjna opowieść. Raczej rzetelny, momentami wymagający reportaż true crime — dla tych, którzy chcą zrozumieć, a nie tylko przeczytać historię zbrodni.
Współpraca: @skarpawarszawska
Najbardziej przerażające?
Listy sprawcy.
Brzmi jak kochający mąż… a jednocześnie brutalny morderca.
Ta książka nie daje prostych odpowiedzi — i chyba właśnie dlatego zostaje w głowie.
To książka, w której widać ogrom pracy autora — oparta na aktach sprawy, zeznaniach świadków i materiałach archiwalnych. Dzięki temu dostajemy bardzo dokładny obraz śledztwa i realiów PRL-u,...
2026-03
2026-03
2026-03
Nie jest to typowy kryminał, w którym na każdej stronie pojawia się kolejny trup, a akcja pędzi bez chwili wytchnienia. Tutaj tempo jest zdecydowanie spokojniejsze – i moim zdaniem to duży plus tej historii. Dzięki temu autorka daje czytelnikowi przestrzeń, by naprawdę skupić się na bohaterach i relacjach między nimi.
Historia zaczyna się od zaginięcia Margot Clair – kobiety, która na pierwszy rzut oka miała wszystko: rodzinę, dom i życie, którego wiele osób mogłoby jej pozazdrościć. Jednak bardzo szybko okazuje się, że za tą pozorną idealnością kryje się znacznie więcej tajemnic.
Bardzo lubię w thrillerach motyw idealnych rodzin i małżeństw, które z zewnątrz wyglądają perfekcyjnie, ale za zamkniętymi drzwiami skrywają sekrety. W tej historii właśnie to napięcie między pozorami a rzeczywistością buduje klimat całej książki. Autorka stopniowo odsłania kolejne elementy przeszłości bohaterów i pokazuje, jak różne decyzje oraz relacje wpływają na ich życie.
To thriller bardziej psychologiczny niż sensacyjny – skupia się przede wszystkim na ludziach, emocjach i zależnościach między bohaterami. Dzięki temu czyta się go z ciekawością, bo z każdą kolejną stroną pojawia się coraz więcej pytań i niedopowiedzeń.
Muszę też przyznać, że zakończenie naprawdę mnie zaskoczyło. Lubię momenty, w których autor potrafi jeszcze na końcu czymś zaskoczyć czytelnika i sprawić, że spojrzy na całą historię z innej perspektywy. Tutaj zdecydowanie tak było – i uważam to za duży sukces autorki.
Sprawdziłam też, że Natalia K. Palonek ma na swoim koncie już kilka książek, jednak większość z nich to literatura obyczajowa. Tym bardziej jestem pod wrażeniem, że w thrillerze psychologicznym poradziła sobie tak dobrze. Historia jest spójna, wciągająca i naprawdę bardzo dobrze się ją czyta.
Jeśli lubicie thrillery psychologiczne, w których ważne są relacje między bohaterami, tajemnice z przeszłości i napięcie budowane stopniowo – ta książka może być dla Was bardzo ciekawą propozycją.
Motywy w książce:
• zaginięcie
• idealna rodzina z tajemnicami
• sekrety z przeszłości
• pozory i podwójne życie
• thriller psychologiczny o relacjach
Nie jest to typowy kryminał, w którym na każdej stronie pojawia się kolejny trup, a akcja pędzi bez chwili wytchnienia. Tutaj tempo jest zdecydowanie spokojniejsze – i moim zdaniem to duży plus tej historii. Dzięki temu autorka daje czytelnikowi przestrzeń, by naprawdę skupić się na bohaterach i relacjach między nimi.
Historia zaczyna się od zaginięcia Margot Clair –...
„Nieudane doręczenie” od @zanka_g to kryminał, który, mimo że jest debiutem, potrafi naprawdę wciągnąć czytelnika już od pierwszych stron. Książkę czyta się bardzo szybko, głównie dzięki dynamicznej akcji i krótkim, intensywnym rozdziałom. Już od początku autorka buduje atmosferę tajemnicy, wprowadzając czytelnika w brutalną zbrodnię, która z czasem okazuje się znacznie bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać.
Jednakże na początku lektury można poczuć lekką dezorientację, tak było w moim przypadku. Pojawia się kilka postaci i wątków, które trudno od razu ze sobą połączyć. Jednym z takich elementów jest pojawienie się Łucji Adamczewskiej, która później właściwie nie wraca już do fabuły. Może to budzić pewne pytania, zwłaszcza że inne postacie wprowadzone w tym samym czasie mają wyraźny wpływ na dalszy rozwój wydarzeń. Z drugiej jednak strony może miało to w sobie jakiś cel, którego nie dostrzegłam.
Jednym z największych atutów powieści są bohaterowie. Są wyraziści, różnorodni i łatwo wywołują emocje. Jednych można polubić niemal od razu, do innych trudno nabrać sympatii. Dzięki temu historia wydaje się bardziej autentyczna, a relacje między postaciami nadają śledztwu dodatkowej głębi. Śledzenie pracy komisarzy oraz stopniowe odkrywanie kolejnych sekretów sprawia, że napięcie utrzymuje się właściwie do samego końca.
Dużym i bardzo przyjemnym zaskoczeniem było również subtelne nawiązanie do jednej z moich ulubionych serii kryminalnych z Olgą Balicką. Tego typu literackie „mrugnięcia okiem” zawsze sprawiają, że czytelnik czuje pewną więź z autorem i ma wrażenie, że trafił na książkę napisaną przez kogoś, kto naprawdę zna i lubi kryminały.
Biorąc pod uwagę, że jest to debiut autorki, poziom książki naprawdę robi wrażenie. Historia jest wciągająca, bohaterowie zapadają w pamięć, a tempo akcji sprawia, że trudno odłożyć książkę na później. Jeśli kolejne powieści autorki będą utrzymane w podobnym stylu, z pewnością warto będzie po nie sięgnąć.
Współpraca reklamowa z @wydawnictwo_zwierciadlo
„Nieudane doręczenie” od @zanka_g to kryminał, który, mimo że jest debiutem, potrafi naprawdę wciągnąć czytelnika już od pierwszych stron. Książkę czyta się bardzo szybko, głównie dzięki dynamicznej akcji i krótkim, intensywnym rozdziałom. Już od początku autorka buduje atmosferę tajemnicy, wprowadzając czytelnika w brutalną zbrodnię, która z czasem okazuje się znacznie...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
„Gen zła” od @katarzyna_wolwowicz_pisarka to lektura, która bezlitośnie wciąga i nie pozwala złapać oddechu. Zdecydowanie jeden z najmocniejszych tomów w całym cyklu.
Już od pierwszych stron atmosfera jest napięta do granic możliwości. Napięcie nie mija chwilowo, trwa nieprzerwanie, zmuszając do pełnej koncentracji aż do ostatniej strony.
Oś fabularna obejmuje porwanie Olgi Balickiej, wstrząsające odkrycie dwóch zwłok oraz śledztwo, które szybko przybiera znacznie bardziej skomplikowany obrót, niż można by się spodziewać. Równocześnie poznajemy historię Tobiasza Kowala, dziecka naznaczonego przemocą, stratą i cierpieniem. Obie narracje splatają się w sposób przemyślany i bolesny, ukazując, jak destrukcyjne potrafią być skutki zła i jak trudno zatrzymać je, gdy raz zostanie uruchomione.
Finał… pozostawia dokładnie ten rodzaj niedosytu, do którego autorka zdążyła już przyzwyczaić czytelników. Nie ma tu pełnego domknięcia, jest za to narastająca frustracja połączona z fascynacją i ogromną potrzebą sięgnięcia po kolejny tom. Ostatnie strony nie koją emocji a raczej je podsycają.
„Gen zła” to kryminał mroczny, intensywny i psychicznie wymagający, a przy tym niezwykle wciągający. To historia, która długo nie daje o sobie zapomnieć.
Współpraca reklamowa z @wydawnictwo_zwierciadlo
„Gen zła” od @katarzyna_wolwowicz_pisarka to lektura, która bezlitośnie wciąga i nie pozwala złapać oddechu. Zdecydowanie jeden z najmocniejszych tomów w całym cyklu.
Już od pierwszych stron atmosfera jest napięta do granic możliwości. Napięcie nie mija chwilowo, trwa nieprzerwanie, zmuszając do pełnej koncentracji aż do ostatniej strony.
Oś fabularna obejmuje porwanie...
„Fala” to kolejna część mojej ulubionej serii od @katarzyna_wolwowicz_pisarka
Komisarz Olga Balicka, znana jako kobieta żyjąca w ciągłym biegu, tym razem zostaje brutalnie wyhamowana przez własne ciało. Rekonwalescencja w nadmorskim kurorcie Fala miała być chwilą oddechu, ucieczką od zbrodni i przemocy. Autorka bardzo dobrze pokazuje, jak trudne psychicznie jest dla osoby tak silnie związanej z pracą nagłe odebranie kontroli nad własnym życiem. Nuda, frustracja, poczucie bezużyteczności. Właśnie te emocje są tu bardzo wyraźnie wyczuwalne. A jednak wystarczy jeden wieczór, jedno spotkanie, by wszystko znowu ruszyło z miejsca.
Równolegle poznajemy Dorotę Jasną. To kobieta zmęczona życiem, samotna, przytłoczona odpowiedzialnością, a jednocześnie niezwykle rzetelna i oddana pracy. Jej relacja z osadzonym Hannibalem jest jedną z najbardziej niejednoznacznych i niepokojących części powieści. Autorka bardzo sprawnie balansuje tu na granicy fascynacji, współczucia i lęku. Czytelnik do samego końca nie ma pewności, komu ufać, a komu nie.
Największą siłą „Fali” jest dla mnie atmosfera. Nie jest to kryminał oparty wyłącznie na dynamicznej akcji. Tutaj napięcie sączy się powoli, niemal niepostrzeżenie. Nadmorski kurort zamiast kojarzyć się z odpoczynkiem, zaczyna przytłaczać. Pojawia się duszna aura tajemnic, niedomówień i ludzkich masek, które w końcu muszą opaść. Bardzo dobrze wypada również warstwa psychologiczna. Każda z postaci ma swoje lęki, słabości i wewnętrzne rozdarcia. Nikt nie jest tu czarno-biały. Nawet bohaterowie stojący po „właściwej” stronie barykady zmagają się z własnymi demonami.
To kryminał mroczny, spokojny w tempie, ale ciężki w wydźwięku. Dla czytelników, którzy oprócz zagadki szukają także głębi, emocji i klimatu.
„Fala” to kolejna część mojej ulubionej serii od @katarzyna_wolwowicz_pisarka
Komisarz Olga Balicka, znana jako kobieta żyjąca w ciągłym biegu, tym razem zostaje brutalnie wyhamowana przez własne ciało. Rekonwalescencja w nadmorskim kurorcie Fala miała być chwilą oddechu, ucieczką od zbrodni i przemocy. Autorka bardzo dobrze pokazuje, jak trudne psychicznie jest dla osoby...
Donato Carrisi po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać o ludzkim mroku w sposób niepokojąco piękny. „Edukacja motyli” to nie tylko thriller a psychologiczny labirynt, w którym każdy korytarz prowadzi do innego oblicza winy, strachu i miłości.
Poznajemy Serenę, która jest kobietą sukcesu, zimną i precyzyjną jak ostrze, która wszystko w życiu ma pod kontrolą… do momentu, gdy los zabiera jej niechciane dziecko. Po pożarze w alpejskim schronisku nic już nie jest pewne: ani śmierć, ani pamięć, ani to, kim naprawdę jesteśmy, gdy gasną światła rozsądku.
Autor prowadzi historię w swoim charakterystycznym stylu. Powoli, niemal hipnotycznie, budując napięcie nie poprzez akcję, lecz poprzez emocje. To książka o granicach i o tym, jak łatwo człowiek potrafi przekroczyć własne zasady, kiedy w grę wchodzi strata.
Nie jest to łatwa lektura wymaga skupienia i gotowości na emocjonalne zderzenie z samym sobą. A jak to u Carrisiego bywa, wraz z ostatnim rozdziałem przychodzi zrozumienie, że czasem potwory, których się boimy, mieszkają najbliżej.
Książka dla fanów „Dziewczyny we mgle”, „W labiryncie”, ale też dla tych, którzy lubią, gdy thriller nie tylko straszy, ale też zostaje w głowie na długo.
Współpraca reklamowa z @wydawnictwoalbatros
Donato Carrisi po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać o ludzkim mroku w sposób niepokojąco piękny. „Edukacja motyli” to nie tylko thriller a psychologiczny labirynt, w którym każdy korytarz prowadzi do innego oblicza winy, strachu i miłości.
Poznajemy Serenę, która jest kobietą sukcesu, zimną i precyzyjną jak ostrze, która wszystko w życiu ma pod kontrolą… do momentu,...
utorka powraca z kolejną odsłoną przygód Jane Wunderly, a wraz z nią angielski klimat lat 20., filiżanki herbaty i zbrodnia czająca się w salonach.
Jane, młoda amerykańska wdowa, przebywa w posiadłości Wedgefield Manor jako gość lorda. Po latach wojny bohaterka wreszcie odnajduje w sobie spokój i ciekawość świata. Zaczytuje się w powieściach detektywistycznych i uczy się latać samolotem.
Niestety ten beztroski czas przerywa śmierć mechanika, która szybko okazuje się czymś więcej niż tylko tragicznym wypadkiem. Znikające notatki, podsłuchane rozmowy i atmosfera nieufności sprawiają, że Jane znów staje się amatorkskim detektywem.
Autorka świetnie czuje ducha klasycznych kryminałów. Zdecydowanie jest to historia w stylu Agathy Christie, ale napisana współcześnie i z lekkością. Natomiast Wedgefield Manor to typowa sceneria z kominkiem, biblioteką i szeptami w korytarzach. Autorka potrafi wykorzystać tę przestrzeń, by zbudować duszną atmosferę, w której każdy ma coś do ukrycia.
To książka idealna na spokojny wieczór dla tych, którzy lubią tajemnice, błysk inteligencji i odrobinę retro nastroju.
Współpraca reklamowa z @skarpawarszawska
utorka powraca z kolejną odsłoną przygód Jane Wunderly, a wraz z nią angielski klimat lat 20., filiżanki herbaty i zbrodnia czająca się w salonach.
Jane, młoda amerykańska wdowa, przebywa w posiadłości Wedgefield Manor jako gość lorda. Po latach wojny bohaterka wreszcie odnajduje w sobie spokój i ciekawość świata. Zaczytuje się w powieściach detektywistycznych i uczy się...
Są takie książki, które zostają z Tobą na długo. „Niebo nad Dakotą” to właśnie jedna z nich, subtelna, emocjonalna i zaskakująco prawdziwa opowieść o dorastaniu i miłości.
Dakota nie planowała zatrzymać się w Bar Harbor. Chciała po prostu uciec od wspomnień, od ludzi, od samej siebie. Miał to być przystanek tylko na chwilę. Tymczasem to niewielkie nadmorskie miasteczko, w którym każdy zna każdego, powoli zaczyna ją wciągać.
Wśród szumu fal, zapachu bekonu z lokalnego baru i rozmów, które toczą się na rogu każdej ulicy, spotyka Leviego. A wraz z nim jego wnuki, którzy wnoszą w jej życie światło i radość, o jakich dawno zapomniała. Zaczyna wierzyć, że może jeszcze wszystko się ułoży. Że można zacząć od nowa, nawet jeśli wciąż nosi się w sobie ciężar dawnych błędów.
Ale przeszłość ma to do siebie, że zawsze znajdzie sposób, by o sobie przypomnieć. Dakota musi zmierzyć się z tym, od czego tak długo uciekała.
Autorka tworzy świat, w którym wrze od emocji. Bohaterowie nie są idealni, popełniają błędy, ranią i uczą się przebaczenia. To sprawia, że łatwo się z nimi utożsamić. To historia, która nie potrzebuje specjalnych fajerwerków, bo jej magia tkwi w prostocie i szczerości.
Są takie książki, które zostają z Tobą na długo. „Niebo nad Dakotą” to właśnie jedna z nich, subtelna, emocjonalna i zaskakująco prawdziwa opowieść o dorastaniu i miłości.
Dakota nie planowała zatrzymać się w Bar Harbor. Chciała po prostu uciec od wspomnień, od ludzi, od samej siebie. Miał to być przystanek tylko na chwilę. Tymczasem to niewielkie nadmorskie miasteczko, w...
2026-03
„Kiedy wstanie świt” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Szponar. Po książkę sięgnęłam głównie z ciekawości, ponieważ była często polecana na TikToku. Mimo że motyw age -gap nie należy do moich ulubionych, postanowiłam sprawdzić, czy historia Luny i Caleba rzeczywiście jest tak wciągająca, jak mówią czytelnicy.
Fabuła skupia się na dziewiętnastoletniej Lunie, która wraca do rodzinnego Horseshoe Bay i próbuje poukładać swoje relacje z ojcem po śmierci matki. Na miejscu ponownie spotyka Caleba – przyjaciela swojego ojca i sąsiada z farmy. Między bohaterami zaczyna pojawiać się coraz silniejsze przyciąganie, które z czasem przeradza się w zakazane uczucie.
Największą obawą przed rozpoczęciem książki była dla mnie różnica wieku między bohaterami. Luna ma dziewiętnaście lat, a Caleb jest przed czterdziestką, więc jest to naprawdę spora przepaść – zwłaszcza na tym etapie życia. Muszę jednak przyznać, że autorka całkiem dobrze udźwignęła ten motyw. Luna została przedstawiona jako bohaterka dojrzała jak na swój wiek, dzięki czemu relacja między nią a Calebem nie wydaje się aż tak niewiarygodna.
Bardzo dobrze zostało również zbudowane napięcie między bohaterami. Od początku czuć było, że coś się między nimi dzieje, a atmosfera była momentami naprawdę gęsta. Sceny intymne zostały opisane w sposób estetyczny i naturalny – czytało się je dobrze, bez poczucia przesady czy niesmaku. Wręcz przeciwnie, kiedy napięcie między bohaterami rosło, czekałam na moment, w którym w końcu dojdzie do ich pierwszego zbliżenia.
Podobał mi się również klimat historii. Akcja rozgrywa się w niewielkim miasteczku w Teksasie, a ważnym elementem tła są farmy obu rodzin. Choć miejsce nie jest głównym bohaterem tej opowieści, autorka potrafiła stworzyć przyjemny, trochę filmowy klimat małej społeczności.
Jedynym elementem, który nie do końca mnie przekonał, była kreacja ojca Luny. Miałam momentami wrażenie, że Caleb zbyt szybko odpuścił walkę o przyjaciela i zamiast wspierać go w walce z alkoholizmem oraz próbować odbudować relację między nim a córką, skupił się przede wszystkim na swojej relacji z Luną. Być może jest to kwestia mojego spojrzenia na tę historię – jako osoba po czterdziestce zwracam na takie rzeczy większą uwagę.
Mimo tego drobnego zgrzytu bardzo się cieszę, że sięgnęłam po tę książkę. Spędziłam z nią naprawdę przyjemny czas i był to dla mnie trochę inny klimat niż w wielu romansach, które czytałam wcześniej. Wiem też, że historia Horseshoe Bay ma kolejne tomy – dwa z nich mam już na półce i z przyjemnością poznam dalsze losy bohaterów z tego miasteczka.
„Kiedy wstanie świt” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Szponar. Po książkę sięgnęłam głównie z ciekawości, ponieważ była często polecana na TikToku. Mimo że motyw age -gap nie należy do moich ulubionych, postanowiłam sprawdzić, czy historia Luny i Caleba rzeczywiście jest tak wciągająca, jak mówią czytelnicy.
Fabuła skupia się na dziewiętnastoletniej...
2026-02
2026-01
„Odległe życie” to powieść, którą czyta się nie tyle dla samej fabuły, co dla doświadczenia — powolnego, momentami bolesnego zanurzenia w losach jednej rodziny na przestrzeni kilkudziesięciu lat.
Autorka prowadzi nas od końca lat 50. aż po przełom tysiącleci, pokazując nie tylko historię rodziny MacBride, ale też ogromne zmiany, jakie zachodzą w świecie wokół nich. Z czasem tradycyjne życie na farmie zostaje wypierane przez przemysł wydobywczy, a ziemia, która była fundamentem ich istnienia, zaczyna tracić swoje pierwotne znaczenie. To nie jest tylko zmiana ekonomiczna — to utrata stylu życia, tożsamości i poczucia bezpieczeństwa.
Największą siłą tej książki są jednak emocje i bohaterowie. Szczególnie porusza postać Lorny MacBride — kobiety, która mimo kolejnych tragedii nie przestaje iść dalej. Traci niemal wszystko, a jednak podejmuje się wychowania wnuka, stając się symbolem siły i przetrwania.
To właśnie Andy, ten wnuk, jest kolejnym ważnym elementem tej historii. Dorasta w cieniu tajemnic, nie znając prawdy o swoim pochodzeniu. Jego droga to opowieść o poszukiwaniu siebie i próbie zrozumienia przeszłości, która — choć ukryta — nie przestaje wpływać na teraźniejszość.
Książka nie unika trudnych tematów. Są tu wątki, które mogą budzić sprzeciw czy dyskomfort, ale jednocześnie pokazują realia epoki i to, jak bardzo zmieniło się nasze postrzeganie wielu kwestii. Bohaterowie często są uwięzieni w świecie, który nie daje im przestrzeni na bycie sobą, a ich decyzje niosą konsekwencje przez kolejne pokolenia.
Ogromną rolę odgrywa również sama Australia — surowa, nieprzewidywalna, momentami bezlitosna, a jednocześnie stanowiąca stały punkt odniesienia. To ona wyznacza rytm życia bohaterów, podobnie jak obecny przez całą powieść stary zegar Wally, który symbolicznie odmierza czas, niezależnie od ludzkich dramatów.
"Odległe życie” to saga rodzinna, w której jedne postacie odchodzą, inne pojawiają się na ich miejsce, ale wszystko pozostaje ze sobą powiązane. To opowieść o traumie, która nie znika, lecz przechodzi dalej — zmieniając formę, ale nie tracąc swojej siły.
Czytałam tę książkę powoli, dozując ją sobie, bo jej emocjonalny ciężar momentami był naprawdę duży. I właśnie to jest jej największą wartością — zostaje z czytelnikiem na dłużej, zmusza do refleksji i nie daje się łatwo zapomnieć.
Współpraca: @wydawnictwoalbatros
„Odległe życie” to powieść, którą czyta się nie tyle dla samej fabuły, co dla doświadczenia — powolnego, momentami bolesnego zanurzenia w losach jednej rodziny na przestrzeni kilkudziesięciu lat.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka prowadzi nas od końca lat 50. aż po przełom tysiącleci, pokazując nie tylko historię rodziny MacBride, ale też ogromne zmiany, jakie zachodzą w świecie wokół nich. Z...