rozwińzwiń

Poemat letniej tęsknoty

Okładka książki Poemat letniej tęsknoty
Joanna Balicka Wydawnictwo: NieZwykłe literatura obyczajowa, romans
550 str. 9 godz. 10 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Poemat letniej tęsknoty
Data wydania:
2024-02-14
Data 1. wyd. pol.:
2024-02-14
Liczba stron:
550
Czas czytania
9 godz. 10 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383622514
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Poemat letniej tęsknoty w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Poemat letniej tęsknoty



książek na półce przeczytane 2756 napisanych opinii 2402

Oceny książki Poemat letniej tęsknoty

Średnia ocen
7,7 / 10
1053 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Poemat letniej tęsknoty

avatar
5
4

Na półkach:

Pretensjonalna. Napisana na użytek ewentualnej kariery Autorki w Stanach. Językiem i stylem pod tłumaczenie na amerykański angielski. Albo raczej napisana po angielsku i przetłumaczona na polski. Trochę romansidło, trochę z Kargula i Pawlaka (scena zdejmowania drzwi). I prokurator nie posądzony o nepotyzm? W tej sytuacji? W Stanach? W ogóle cała historia niewiarygodna. Ze wszystkich właśnie ta na pewno się nie wydarza, nawet w książkach.
Warsztat natomiast Autorka ma świetny, pisze niebanalnie i potrafi zaciekawić.

Pretensjonalna. Napisana na użytek ewentualnej kariery Autorki w Stanach. Językiem i stylem pod tłumaczenie na amerykański angielski. Albo raczej napisana po angielsku i przetłumaczona na polski. Trochę romansidło, trochę z Kargula i Pawlaka (scena zdejmowania drzwi). I prokurator nie posądzony o nepotyzm? W tej sytuacji? W Stanach? W ogóle cała historia niewiarygodna. Ze...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
255
187

Na półkach: , ,

Czy mnie jeszcze dziwi, że z każdą przeczytana książką, kocham twórczość Asi jeszcze bardziej.... Absolutnie nie. Ta historia jest tak cudownie komfortowa. Jest jednym, wielkim balsamem dla duszy. Relacja jaka połaczyla Vaiane i Tristana jest magiczna. Idealnie pasuje, jako współczesny odpowiednik "Pięknej i Bestii". On Bestia, osadzony w więzieniu za włamanie. Ona Pięka, cicha, spokojna, zakochana w książkach. On nie ma niczego, mieszka z chora babcia w przyczepie, ona ma wszystko o czym zamarzy, ma też cudownych przyjaciół, wspierających ją na każdym kroku. To wręcz nie możliwe,żeby mogło ich coś połaczyc, a jednak. Już od pierwszego spotkania w murach biblioteki tych dwoje połoczyło silne uczucie. Z tej książki, możemy wyciągnąć naukę, że miłość nie interesuje nas status społeczny, to czy pochodzimy z różnych światów. Ona spada na nas nagle i niespodziewanie i to od nas zależy, czy damy się jej rozwinąć czy poddamy się na starcie i uciekniemy. Vai i Tris podjęli walkę z przeciwniściami, a mieli ich wiele. Np. ojciec dziewczyny. Jednak nie poddali się, byli gotowi poświecic wszystko dla siebie nawzajem. Byli dla siebie też ogromnym wsparciem i nawet rozłaka związana ze studiami dziewczyny nie zmniejszyła ich uczucia. Ta historia zdecydowanie, pozostanie ze mną na długo i chętnie będę do niej wracać, żeby znów poczuć ten komfort i spokój.

Czy mnie jeszcze dziwi, że z każdą przeczytana książką, kocham twórczość Asi jeszcze bardziej.... Absolutnie nie. Ta historia jest tak cudownie komfortowa. Jest jednym, wielkim balsamem dla duszy. Relacja jaka połaczyla Vaiane i Tristana jest magiczna. Idealnie pasuje, jako współczesny odpowiednik "Pięknej i Bestii". On Bestia, osadzony w więzieniu za włamanie. Ona Pięka,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
99
7

Na półkach:

Dla mnie Asia tylko w YA. Bardzo podoba mi się w tym gatunku. Oby pisała więcej w tym stylu.

Dla mnie Asia tylko w YA. Bardzo podoba mi się w tym gatunku. Oby pisała więcej w tym stylu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2336 użytkowników ma tytuł Poemat letniej tęsknoty na półkach głównych
  • 1 281
  • 1 001
  • 54
511 użytkowników ma tytuł Poemat letniej tęsknoty na półkach dodatkowych
  • 293
  • 60
  • 55
  • 36
  • 29
  • 20
  • 18

Tagi i tematy do książki Poemat letniej tęsknoty

Inne książki autora

Joanna Balicka
Joanna Balicka
Autorka gorących romansów, takich jak „Korepetytor” czy „Kontrakt”, miłośniczka niewyjaśnionych spraw przepełnionych brutalnością i niepokorna dusza, która pogrywa z emocjami czytelników. Jej twórczość na Wattpadzie cieszy się milionami odsłon. Zadebiutowała powieścią Miss Independent, która w 2020 roku otrzymała pierwszą nagrodę czytelników magazynu „Fanbook” i tym samym została przez nich wybrana Książką Roku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

The Science of Affection Julia Popiel
The Science of Affection
Julia Popiel
The Science of Affection autorstwa Julia Popiel to kontynuacja, która zdecydowanie podnosi emocjonalną stawkę i jeszcze głębiej wciąga w świat bohaterów. Już od pierwszych stron czuć cięższy, bardziej intensywny klimat niż w pierwszym tomie. Autorka świetnie buduje napięcie – zarówno to romantyczne, jak i psychologiczne. Relacje między postaciami są skomplikowane, momentami wręcz bolesne, ale właśnie dzięki temu wydają się autentyczne. Nie ma tu prostych odpowiedzi ani łatwych wyborów, co sprawia, że czytelnik naprawdę angażuje się w historię. Największym atutem książki są emocje. Są surowe, czasem mroczne, ale bardzo prawdziwe. Dialogi wypadają naturalnie, a wewnętrzne rozterki bohaterów są przedstawione w sposób, który łatwo zrozumieć i poczuć. To nie jest lekki romans „na jeden wieczór” – to historia, która potrafi zostawić po sobie ślad. Styl Julii Popiel jest przyjemny w odbiorze, płynny i obrazowy. Opisy nie przytłaczają, ale dobrze budują atmosferę. Okładka idealnie oddaje klimat książki – trochę mroczny, trochę intymny, bardzo emocjonalny. Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to momentami tempo bywa nierówne – niektóre fragmenty mogłyby być krótsze, a inne bardziej rozwinięte. Jednak nie wpływa to znacząco na odbiór całości. Podsumowując: to bardzo dobra kontynuacja, która rozwija historię i bohaterów w satysfakcjonujący sposób. Idealna dla osób, które lubią intensywne, emocjonalne romanse z nutą dramatu.
Jagna Nikiel - awatar Jagna Nikiel
ocenił na82 dni temu
The Science of Temptation Julia Popiel
The Science of Temptation
Julia Popiel
Przyznam szczerze, że nie byłam pewna, czy ta seria przypadnie mi do gustu. Mimo ogromnej popularności, pojawia się tutaj motyw, który nie zawsze do mnie trafia, czyli różnica wieku. Obawiałam się, że będzie mi to przeszkadzać, ale ku mojemu zaskoczeniu w tym przypadku wypadło to naprawdę dobrze. Ta różnica nie była przesadzona ani sztucznie wyolbrzymiona, a wręcz naturalnie wpisywała się w całą historię. Duża część fabuły rozgrywa się na uczelni i bardzo podobało mi się to akademickie tło. Mamy studentkę i wykładowcę, którzy zaczynają coś do siebie czuć, wchodząc w relację, która właściwie nie powinna mieć miejsca. Ten zakazany wątek był zdecydowanie jednym z najmocniejszych punktów książki. Intrygował, wciągał i to właśnie on sprawiał, że chciałam słuchać dalej. Sama historia była przyjemna w odbiorze, ale nie obyło się bez momentów, które mnie irytowały. Najbardziej przeszkadzał mi brak konsekwencji w działaniach bohaterów. Jestem w stanie zrozumieć impulsywność Briany, która dopiero wchodzi w dorosłość i czasem działa pod wpływem emocji. Natomiast wykładowca Reed, który ma znacznie więcej do stracenia, chwilami zachowywał się zupełnie nierozsądnie. Najbardziej irytowało mnie to, że najpierw podkreślał, jak bardzo ich relacja jest ryzykowna i że powinni się powstrzymać, by za moment robić dokładnie to, czego sami chcieli uniknąć. Takie sprzeczności po prostu mnie męczą, zarówno w książkach, jak i w życiu. Podobnie było właśnie z Brianą. Na początku jest przedstawiona jako poukładana, ambitna i świadoma swoich celów, a później momentami całkowicie traci tę spójność. Jej decyzje bywają impulsywne, a w relacji z nim często brakuje jej stanowczości, nawet wtedy, gdy ma pełne prawo być zła i stawiać granice. To trochę odbierało jej wiarygodność. Na plus zdecydowanie zasługuje warstwa akademicka i psychologiczna. Fragmenty związane z wykładami były dopracowane, konkretne i faktycznie wnosiły coś więcej. Nie było tu lania wody, tylko ciekawie podana wiedza, co naprawdę doceniam. Sama relacja bohaterów była dynamiczna, pełna napięcia i emocji. Mamy tutaj początek czegoś skomplikowanego, nieoczywistego i momentami bardzo ryzykownego, ale jednocześnie intensywnego i przyciągającego. Finalnie książka mi się podobała, chociaż spodziewałam się trochę więcej. Przez niespójne zachowania bohaterów momentami traciłam zaangażowanie, ale mimo wszystko jestem ciekawa dalszego ciągu i chętnie sięgnę po kolejną część.
Wścibskieczytanie - awatar Wścibskieczytanie
ocenił na63 dni temu
Między wierszami Izabella Nowaczyk
Między wierszami
Izabella Nowaczyk
Jedna z najbardziej wzruszających i psychicznie poruszających książek, jakie miałam okazję przeczytać. Uważam, że ta lektura jest naprawdę świetna. Problemy opisane w książce, z którymi zmaga się duża część społeczeństwa, zostały przedstawione w bardzo ważny i potrzebny sposób. Dzięki takim historiom ludzie być może przestaną bać się prosić o pomoc, a szybka reakcja pozwoli zapobiec wielu tragediom. Oprócz przemocy domowej poruszanych jest tutaj wiele innych trudnych i bolesnych tematów, z którymi na co dzień mierzą się ludzie. Dlatego przed sięgnięciem po tę książkę warto upewnić się, czy poruszana tematyka nie będzie dla Was zbyt ciężka. Myślę, że jak u większości czytelników, tak i u mnie ta lektura wywołała ogrom emocji i morze łez — zarówno tych ze szczęścia, jak i ze smutku. Wszystkie te uczucia były bardzo intensywne i głęboko do mnie dotarły. Do osób, które zaczęły książkę i zatrzymały się w połowie — nie bójcie się czytać dalej. Początek może wydawać się nieco nudny, ale zdecydowanie warto dotrwać do końca dla niesamowitego plot twistu. Mimo że książka jest napisana w formie romansu, pod koniec pojawia się zwrot akcji, który mógłby śmiało konkurować z najlepszymi thrillerami. Chciałabym także zaznaczyć, że jest to pierwsza książka od dawna, po której przeczytaniu nie potrafię ubrać w słowa tego, co czuję. Bardzo trudno pisać mi tę recenzję, mając jednocześnie pustkę w sercu i burzę w głowie. Jeśli chodzi o zakończenie (bez spoilerów) — uważam, że jest idealne. Pokazuje, co wydarzyło się z bohaterami, a także doskonale ukazuje traumę głównej bohaterki. Wątek znany już mniej więcej od 50. strony zostaje świetnie rozwinięty i wyjaśniony, ukazując, jak wiele łączy Chrisa i Suzi. UWAGA LEKKIE SPOILERY Dla mnie epilog był strzałem w dziesiątkę. Dowiadujemy się z niego, gdzie ostatecznie trafiła główna bohaterka, co jest bardzo istotne. Mimo że wiele elementów kończy się pozytywnie, najważniejsze pozostaje odzyskanie spokoju psychicznego. Uważam, że zakończenie historii Suzanny zostało przedstawione bardzo trafnie. Epilog pokazuje również w realistyczny sposób, że nawet po tragediach społeczeństwo nie zawsze reaguje tak, jak powinno.
Ania33 - awatar Ania33
ocenił na1021 dni temu
Love Me, My Dear Martyna Keller
Love Me, My Dear
Martyna Keller
Recenzja Tytuł: Love me, my dear Autor: Martyna Keller Gatunek: Romans Ocena: 7/10 Dream dostaje się do prestiżowej szkoły Rhodesa Covingtona, który jest jej wielką inspiracją. Niestety dość szybko okazuje się, że Rhodes jest surowym i wymagającym dyrektorem. W szczególności, gdy Dream w przeddzień rozpoczęcia roku serwuje kolegom erotyczny taniec na latarni, a jej kurtka ląduje mężczyźnie na twarzy. Dyrektor mógłby od razu wydalić ją ze szkoły, ale umyka mu jeden mały szczegół. Jaki? Bardzo dużo oczekiwałam od tej książki, bo pokochałam Marigold, Willarda i małego Rhodesa. Jakie więc było moje zdziwienie, że „Love me, my dear” nie do końca mnie kupiło. Rhodes zachowuje się w wielu momentach dziecinnie. Docinki względem Dream kompletnie nie przystają dorosłemu mężczyźnie, a w szczególności dyrektorowi. Sama Dream tak mnie irytowała, że miałam ochotę ją udusić. Nie wykazywała żadnego szacunku do starszego od siebie Rhodesa, docinała mu przy każdej lepszej okazji, kładła mu się na biurku, zalazła pokój, źle sprawdziła rozkład jazdy pociągu… Ja rozumiem, że można być roztrzepanym i minimalnie bezczelnym, ale żeby aż tak? Irytowało mnie też to, że co chwilę na siebie wpadali i to dosłownie co chwilę, w każdym możliwym momencie i miejscu. Ich relacja pojawiła się znikąd. Z docinania sobie nagle przeszli na rozbieranie. Mam wrażenie, że autorka nie do końca miała pomysł na ten tom. Brakowało mi tu jakiś wątków pobocznych, bo żadnych w sumie nie było. Niektóre zdania musiałam czytać po kilka razy, żeby zrozumieć ich sens, bo były tak strasznie napisane. Ocenę mocno podniosła końcówka, bo ona bardzo mi się akurat spodobała. I duży plus za pojawienie się Willarda. Książka jest wydana przepięknie. Twarda okładka, malowany brzeg, arty w środku… Cudo. Mam jednak nadzieje, że drugi tom będzie o wiele lepszy i pokocham go tak jak dylogię Lies.
kadynkaczyta - awatar kadynkaczyta
oceniła na71 miesiąc temu
Dream A Little Dream Of Me Julia Brylewska
Dream A Little Dream Of Me
Julia Brylewska
"Na miłość nigdy nie jest za późno, jednak na samotność zawsze jest za wcześnie." Klimatyczne, duszne bary z przyćmionym światłem. Zwykle marzymy by w takim miejscu otuliła nas nostalgiczna muzyka. Brzmi marzycielsko, nierealnie? A kto z nas nie marzył kiedyś by znaleźć się w nowojorskim barze i takie właśnie miał o nim wyobrażenie. W takim miejscu po przybyciu do Nowego Jorku ląduje główna bohaterka tej opowieści Flora Sharman. Jej uwagę przykuwa nostalgiczną melodia fortepianu. Tak zaczyna się przygoda Flory nie tylko z Nowym Jorkiem, ale i z grającym na fortepianie w barze otwiera drzwi do historii o miłości, która rozmywa granice między nienawiścią a namiętnością Haydenem. A Hayden jest postacią nietuzinkową, syn znanych prawników namaszczonym na ich następcę. W codzienności Heydena nie ma miejsca na jego wielką pasję jaką jest muzyka. Autorka buduje napięcie między głownymi bohaterami poprzez mieszankę skrajnych uczuć. Naiwne marzycielstwo Flory zderza się z cynizmem Heydena co momentami grozi eksplozją. Zgrane? Może, ale działa. Plusem książki są dobrze zarysowane oostacie. Flora to nieco samotna marzycielka, którą zderza się z budzącą się w niej intensywną namiętnością. Heydena to mężczyznę z przeszłością i głęboko zakorzenioną traumą z dzieciństwa. Między nimi iskrzy, ale też pali się ogień niedomówień i wzajemnych animozji. Nie mniej książkę czyta się dobrze, a styl pisania autorki okrasza tą książkę szczyptą humoru i czyni autentyczną. A zakończenie? Może i zbyt słodkie, ale jakie ma być w romansie? Przecież po to je czytamy by ocieplić serduszko.
Ola - awatar Ola
oceniła na815 dni temu
Dark Agony Weronika Plota
Dark Agony
Weronika Plota
„𝐈 𝐰𝐭𝐞𝐝𝐲 𝐫𝐨𝐳𝐥𝐞𝐠ł 𝐬𝐢ę 𝐝ź𝐰𝐢ę𝐤 ł𝐚𝐦𝐢ą𝐜𝐲𝐜𝐡 𝐬𝐢ę 𝐤𝐨ś𝐜𝐢. 𝐌𝐨𝐢𝐜𝐡 𝐤𝐨ś𝐜𝐢.” Nie wiem, jak mam w ogóle ubrać w słowa to, co czuję po tej książce. „𝐃𝐚𝐫𝐤 𝐀𝐠𝐨𝐧𝐲” to nie jest zwykła historia, to nie jest romans, który rozczuli i zostawi z uśmiechem. To jest emocjonalny chaos, ból, gniew i cisza po krzyku, którego nie da się zapomnieć. Weronika Plota po raz kolejny udowodniła, że potrafi rozedrzeć serce na kawałki i złożyć je na nowo – ale już inne. Pęknięte. Dojrzałe. Od pierwszych stron czułam, że to będzie coś innego. 𝐀𝐢𝐝𝐞𝐧 𝐒𝐜𝐨𝐭𝐭, najmłodszy z braci, zawsze był dla mnie zagadką – 𝐜𝐡ł𝐨𝐝𝐞𝐦 w ludzkiej skórze, 𝐜𝐢𝐜𝐡𝐲𝐦 𝐨𝐠𝐧𝐢𝐞𝐦, który parzył, zanim zdążył się zapalić. A tutaj… zobaczyłam wszystko. Zrozumiałam, dlaczego jest taki, jaki jest. Co musiało się wydarzyć, żeby 𝐭𝐫𝐳𝐲𝐧𝐚𝐬𝐭𝐨𝐥𝐞𝐭𝐧𝐢 𝐜𝐡ł𝐨𝐩𝐚𝐤 przestał czuć cokolwiek oprócz bólu i zemsty. 𝐉𝐞𝐝𝐧𝐨 𝐳𝐝𝐚𝐫𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞. Jeden człowiek. 𝐉𝐞𝐝𝐧𝐨 𝐩𝐢𝐞𝐤ł𝐨. I od tamtej chwili 𝐀𝐢𝐝𝐞𝐧 już nie żył, tylko 𝐟𝐮𝐧𝐤𝐜𝐣𝐨𝐧𝐨𝐰𝐚ł. Z kolei 𝐄𝐬𝐦𝐞𝐫𝐚𝐲 𝐌𝐨𝐨𝐧… Boże, co to za postać. 𝐙̇𝐦𝐢𝐣𝐚 🐍 — idealne słowo. Kobieta, która została 𝐬𝐭𝐰𝐨𝐫𝐳𝐨𝐧𝐚 przez ból, wykuta w 𝐨𝐠𝐧𝐢𝐮 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐦𝐨𝐜𝐲, nauczona, że 𝐮𝐜𝐳𝐮𝐜𝐢𝐚 to słabość, a 𝐳𝐚𝐮𝐟𝐚𝐧𝐢𝐞 to śmierć. Czytając o jej przeszłości, autentycznie czułam gulę w gardle. To nie była bohaterka, którą można po prostu lubić. Ją się 𝐫𝐨𝐳𝐮𝐦𝐢𝐞, 𝐧𝐢𝐞𝐧𝐚𝐰𝐢𝐝𝐳𝐢, 𝐩𝐨𝐝𝐳𝐢𝐰𝐢𝐚, żal ma się do świata, że musiała tak żyć. I mimo że jest bezwzględna, to wciąż gdzieś w niej tli się resztka człowieczeństwa, której sama próbuje się pozbyć. To, co łączy tych dwoje, nie jest miłością. To pożądanie, gniew, uzależnienie, destrukcja. Dwa 𝐝𝐞𝐦𝐨𝐧𝐲, które tańczą na granicy piekła. To nie 𝐞𝐧𝐞𝐦𝐢𝐞𝐬-𝐭𝐨-𝐥𝐨𝐯𝐞𝐫𝐬. To 𝐞𝐧𝐞𝐦𝐢𝐞𝐬-𝐭𝐨-𝐞𝐧𝐞𝐦𝐢𝐞𝐬, i to takich, którzy potrafiliby się zabić z uśmiechem na ustach. A mimo to — gdzieś między krwią a kłamstwami — jest między nimi coś… nie do końca nazwane. Nie 𝐫𝐨𝐦𝐚𝐧𝐭𝐲𝐜𝐳𝐧𝐞. Bardziej coś w rodzaju rozpoznania bólu w oczach drugiego człowieka. 𝐀𝐤𝐚𝐝𝐞𝐦𝐢𝐚 𝐒𝐢𝐱 to miejsce, gdzie nikt nie ma czystych rąk. 𝐌𝐨𝐫𝐝𝐞𝐫𝐬𝐭𝐰𝐚, 𝐭𝐚𝐣𝐞𝐦𝐧𝐢𝐜𝐞, 𝐳𝐝𝐫𝐚𝐝𝐲 – fabuła wciąga jak bagno. Każda strona to dreszcz, każda scena to napięcie, które ściska gardło. A kiedy wreszcie 𝐨𝐝𝐤𝐫𝐲𝐰𝐚𝐦𝐲, 𝐤𝐭𝐨 𝐬𝐭𝐨𝐢 𝐳𝐚 𝐭𝐲𝐦 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐢𝐦, to ja po prostu siedziałam z otwartymi ustami, nie wierząc, że to to. Ten 𝐩𝐥𝐨𝐭 𝐭𝐰𝐢𝐬𝐭 mnie rozwalił psychicznie. I nawet jeśli w głowie układałam sobie różne teorie, to Weronika znów udowodniła, że jest o krok przede mną. Styl Weroniki to dla mnie 𝐦𝐚𝐣𝐬𝐭𝐞𝐫𝐬𝐳𝐭𝐲𝐤. Ona nie pisze historii. Ona wycina emocje z wnętrza człowieka i przenosi je na papier. Nie znajdziecie tu przerysowanych scen czy fałszywej czułości. Każde zdanie ma sens. Każda emocja ma wagę. Każdy ból – powód. I właśnie to jest w niej piękne – że potrafi pokazać 𝐛𝐫𝐳𝐲𝐝𝐨𝐭ę ludzkich dusz w sposób, który jest… prawdziwy. Nie będę ukrywać – to 𝐧𝐚𝐣𝐛𝐫𝐮𝐭𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞𝐣𝐬𝐳𝐚, najbardziej emocjonalna część z całego uniwersum 𝐇𝐞𝐥𝐥𝐢𝐬𝐡. Sceny 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐦𝐨𝐜𝐲, 𝐭𝐫𝐚𝐮𝐦𝐲, 𝐦𝐫𝐨𝐤𝐮 – wszystko jest tu aż nazbyt realne. I może dlatego boli tak bardzo. Bo ta książka nie daje wytchnienia. Nie pozwala zapomnieć. Zmusza do myślenia, do odczuwania. A zakończenie? Nie wiem, jak mam żyć po tej końcówce. Nie wiem, jak mam funkcjonować z myślą, że 𝐀𝐢𝐝𝐞𝐧… zrobił to, co zrobił. Że jednym ruchem, jednym wyborem, jednym zdaniem podpisał wyrok, który zmienił wszystko. Siedziałam z pustym wzrokiem, przewracając ostatnią stronę, i czułam tylko jedno – to 𝐣𝐞𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞 𝐧𝐢𝐞 𝐤𝐨𝐧𝐢𝐞𝐜. Ale to, co się stało, zostawiło we mnie coś na kształt żałoby. Nie po bohaterach, ale po ich niewinności, po tej odrobinie człowieczeństwa, która gdzieś po drodze zgasła. „𝐃𝐚𝐫𝐤 𝐀𝐠𝐨𝐧𝐲” to książka, której się nie czyta. Ją się przeżywa, 𝐜𝐢𝐞𝐫𝐩𝐢 z nią, 𝐤𝐫𝐳𝐲𝐜𝐳𝐲 z nią, 𝐦𝐢𝐥𝐤𝐧𝐢𝐞 z nią. To historia o bólu, zemście, pustce i o tym, jak bardzo można być złamanym, a mimo to wciąż iść dalej – nawet jeśli każdy krok prowadzi głębiej w ciemność. Nie znajdziecie tu 𝐡𝐚𝐩𝐩𝐲 𝐞𝐧𝐝𝐮. Znajdziecie prawdę o tym, że czasem zło jest jedynym językiem, jakiego nauczyło nas życie. To była jazda bez trzymanki, 𝐜𝐳𝐲𝐬𝐭𝐚 𝐚𝐠𝐨𝐧𝐢𝐚 i zachwyt w jednym. I wiem jedno – nigdy nie zapomnę, co czułam po „𝐃𝐚𝐫𝐤 𝐀𝐠𝐨𝐧𝐲”. I choć historia jeszcze się nie skończyła… ja już czuję, że zostanie we mnie na bardzo, bardzo długo.
duszaaxczytaa - awatar duszaaxczytaa
oceniła na103 miesiące temu
Black Lies Joanna Balicka
Black Lies
Joanna Balicka
No i historia drugie z braci Weston za mną. Czy czerń może pasować do różu? Najwyraźniej tak. Seth to typ Gbura, zamkniętego w sobie, żyjecego tylko praca i dbanie o młodszych braci. Po nagłej śmierci ojca, wzioł na swoje barki firmę i dbanie o rodzinę, co odbija się na jego życiu. Ma też swoją, mała, mroczną tajemnicę. Wszystko ma poukładane, łącznie z tym gdzie ma stać kubek z kawą i gazety na jego biurku. I cały jego poukładany świat, zostaje przewrócony o 180° przez pojawienie się w jego gabinecie, nowej asystentki, uroczej blondynki, kochającej różowy kolor. Bev, miała wziąć ślub z człowiekiem, którego nie kochała. W dniu ślubu dowiaduje się,że jej przyszły mąż chciał ją tylko wykorzystać, by przejąć firmę jej ojca. Dziewczyny zrywa zaręczyny i postanawia pokazać, apodyktycznemu ojcu, że jest coś warta i zatrudnienia się w firmie Westona. I choć początkowo, Seth chce ją zwolnić, za namową braci, daje dziewczynie szansę. A ta powoli wkracza w życie zimnego gbura i je ociepla stając się jego przystanią. To przy niej Seth się powoli się otwiera, więcej się uśmiecha, staje się bardziej ludzki. Ona też przy nim odżywa, staje się pewniejsza siebie, choć nocne koszmary nadal jej nie opuszczają. Oczywiście, jej tatuś próbuje mącić i prawie doprowadza do ich rozstanie, jednak miłość przezywycieza wszystko. Widać tu po raz kolejny, jak cała trójka braci jest za sobą, kiedy tym razem to Seth potrzebuje ich wsparcia, od razu stawiają się u jego boku. Widać, też jak ta rodzina jest mega ze sobą zgrzyta i jak cudownie jest tam przywitana Bev, przez Cali oraz Christine, matkę chłopakow. I to jak Seth wspiera, Bev w spełnieniu jej marzeń o własnej firmie i o dużej rodzinie jest cudowne, a sam Pan Gbur, okazjue się cudownym ojcem. Teraz czas na historia najmłodszego z bracie, ale jeszcze przed nią....Pamiętnik Setha....
Aga - awatar Aga
oceniła na102 miesiące temu
Misja Collie Izabella Nowaczyk
Misja Collie
Izabella Nowaczyk
𝐃𝐥𝐚 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐢𝐜𝐡, 𝐤𝐭ó𝐫𝐳𝐲 𝐩𝐨𝐜𝐳𝐮𝐥𝐢, 𝐳̇𝐞 𝐬ą 𝐧𝐢𝐞𝐩𝐚𝐬𝐮𝐣ą𝐜𝐲𝐦 𝐩𝐮𝐳𝐳𝐥𝐞𝐦 𝐰 𝐮𝐤ł𝐚𝐝𝐚𝐧𝐜𝐞 𝐭𝐞𝐠𝐨 𝐬́𝐰𝐢𝐚𝐭𝐚. 𝐒𝐭𝐰ó𝐫𝐳𝐦𝐲 𝐬𝐰𝐨𝐣ą 𝐰ł𝐚𝐬𝐧ą. Nie wiem nawet, jak zacząć, bo „𝐌𝐢𝐬𝐣𝐚 𝐂𝐨𝐥𝐥𝐢𝐞” emocjonalnie mnie rozłożyła. Z jednej strony miałam wrażenie, że to będzie taka typowa, wakacyjna, lekka historia o przyjaciołach, miłości i końcu 𝐛𝐞𝐳𝐭𝐫𝐨𝐬𝐤𝐢𝐞𝐠𝐨 lata. Ale 𝐈𝐳𝐚 𝐍𝐨𝐰𝐚𝐜𝐳𝐲𝐤 znowu zrobiła to, co potrafi najlepiej – złamała mi serce, otworzyła oczy i zostawiła mnie z tysiącem myśli, które siedzą mi w głowie długo po zamknięciu książki. 𝐃𝐫𝐞𝐚𝐦𝐬𝐭𝐨𝐧𝐞. To miasteczko jest jak mała bezpieczna bańka, do której chcesz uciec, kiedy świat na zewnątrz jest zbyt głośny. Kocham klimat tego miejsca – jezioro, przystań, 𝐌𝐚𝐫𝐳𝐲𝐜𝐢𝐞𝐥𝐞, ta cudowna paczka, która sprawia, że czujesz się, jakbyś była jednym z nich. To taka książkowa rodzina, w której chciałoby się spędzić każde lato. Ale im dalej w fabułę, tym bardziej ten spokój pęka. Bo za słońcem i śmiechem kryją się rzeczy naprawdę bolesne. 𝐍𝐨𝐥𝐢𝐞… to postać, którą chciałam po prostu przytulić. Z jednej strony słodka i ciepła, z drugiej tak 𝐩𝐨𝐫𝐚𝐧𝐢𝐨𝐧𝐚, że aż ciężko czytać, jak bardzo nie dostrzega własnej krzywdy. Ten wątek 𝐠𝐫𝐨𝐨𝐦𝐢𝐧𝐠𝐮 był cholernie trudny. 𝐈𝐳𝐚 𝐧𝐢𝐞 𝐫𝐨𝐦𝐚𝐧𝐭𝐲𝐳𝐮𝐣𝐞, nie bagatelizuje – ona pokazuje całą prawdę, surową i przerażającą. Momentami miałam łzy w oczach, bo świadomość, że takie sytuacje naprawdę się zdarzają, była przytłaczająca. Nolie została zmanipulowana, okradziona z poczucia własnej wartości, a mimo to dalej próbowała być silna. I to właśnie w niej najbardziej kocham – że nawet, gdy wszystko się wali, ona dalej próbuje wstać. 𝐀𝐥𝐞𝐱… Boże, Alex. Chciałam go nienawidzić, naprawdę. Iza perfekcyjnie napisała jego relację z Nolie – to klasyczne 𝐞𝐧𝐞𝐦𝐢𝐞𝐬 𝐭𝐨 𝐥𝐨𝐯𝐞𝐫𝐬, ale takie prawdziwe, emocjonalne, pełne bólu i niedopowiedzeń. Ich sprzeczki, napięcie, te momenty, kiedy oboje nie wiedzą, co czują… to było cudowne. Alex nie jest łatwy do 𝐩𝐨𝐥𝐮𝐛𝐢𝐞𝐧𝐢𝐚, ale właśnie to w nim najbardziej ludzkie. Wkurza, rani, a potem jednym gestem potrafi złamać ci serce. 𝐂𝐨𝐧𝐧𝐨𝐫 był dla mnie jak promień światła w tej historii – ciepły, lojalny, taki, który zawsze będzie obok. I ten motyw „𝐦𝐢𝐬𝐣𝐢 𝐂𝐨𝐥𝐥𝐢𝐞”, który na początku wydawał się czymś 𝐥𝐞𝐤𝐤𝐢𝐦 𝐢 𝐳𝐚𝐛𝐚𝐰𝐧𝐲𝐦, z czasem staje się symbolem całego tego lata – czegoś, co miało być niewinne, a przerodziło się w emocjonalny chaos. Nie mogę nie wspomnieć o 𝐇𝐢𝐥𝐭𝐨𝐧𝐢𝐞. Ten wątek kompletnie mnie zniszczył. To, jak Iza pokazała depresję – cicho, bez dramatów, tak jak wygląda naprawdę – to było mistrzostwo. Jego śmierć bolała. I ten fragment, kiedy bohaterowie czują się winni, że nie zauważyli, co się z nim dzieje… nie potrafiłam przestać płakać. Bo to takie prawdziwe. „𝐌𝐢𝐬𝐣𝐚 𝐂𝐨𝐥𝐥𝐢𝐞” to książka, która wygląda jak letnia młodzieżówka, ale jest czymś o wiele głębszym. To historia o 𝐝𝐨𝐫𝐚𝐬𝐭𝐚𝐧𝐢𝐮, o bólu, o utracie, o 𝐭𝐫𝐚𝐮𝐦𝐢𝐞, ale też o przyjaźni, która trzyma cię przy życiu. To książka o tym, jak łatwo można się pogubić – i jak trudno się potem odnaleźć. Iza Nowaczyk po raz kolejny udowodniła, że potrafi pisać historie, które czujesz. Każdy dialog, każdy gest, każde spojrzenie ma znaczenie. Czytałam i miałam wrażenie, że jestem tam z nimi, że siedzę na tej przystani, czuję zapach lata i słyszę ich śmiech. A potem wszystko się łamie – i boli jak cholera. Nie ukrywam, że po tej książce potrzebowałam chwili. Ale wiem jedno – od razu sięgam po kolejny tom, bo nie jestem gotowa żegnać się z 𝗗𝗿𝗲𝗮𝗺𝘀𝘁𝗼𝗻𝗲 𝗶 𝗠𝗮𝗿𝘇𝘆𝗰𝗶𝗲𝗹𝗮𝗺𝗶. To nie jest historia, którą się tylko czyta. To historia, którą się przeżywa.
duszaaxczytaa - awatar duszaaxczytaa
oceniła na103 miesiące temu
Dni upragnionych powrotów Martyna Keller
Dni upragnionych powrotów
Martyna Keller
𝐓𝐲𝐭𝐮ł: Dni upragnionych powrotów 𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐚: Martyna Keller 𝐒𝐞𝐫𝐢𝐚: Dylogia czasu – część 1 𝐎𝐜𝐞𝐧𝐚: ★★★★☆ ‧₊˚❀༉‧₊˚. Hej! O piórze Martyny Keller słyszałam bardzo dużo, więc postanowiłam sprawdzić, o czym mowa! Na pierwszy rzut wybrałam Dni. 🩶 ‧₊˚❀༉‧₊˚. Jest to moja pierwsza styczność z twórczością Martyny i przyznam, że pozytywnie się zaskoczyłam. Jej pióro jest wprost genialne! Bardzo szybko przeczytałam tę książkę. Świetnie się bawiłam, choć muszę wyznać, że ta pozycja nie trafiła na listę moich ulubieńców. Mimo to wyczekuję drugiej części i jestem mega ciekawa, co przygotowała dla nas autorka. ♡ Fabuła początkowo mnie nie wciągała, ale z czasem zaczęłam być ciekawa tego, co się wydarzy. Nie potrafiłam przewidzieć żadnego scenariusza, co szczerze mnie usatysfakcjonowało. Wolę iść w nieznane niż zgadywać dalsze losy. ♡ Polubiłam główne postacie, choć momentami nie rozumiałam ich decyzji. Może nawet to dobrze, że są trochę inni od bohaterów, o których zazwyczaj czytam. Dodaje to unikalności i zdecydowanie wyróżniają się na tle innych. ♡ Nie spodziewałam się łez w moich oczach, ale muszę przyznać, że w pewnym momencie zaczęły one napływać. Muszę jednak podkreślić, że jestem wrażliwą osobą, więc byle głupota potrafi wywołać we mnie łzy haha. Natomiast zakończenie bardzo mnie zaintrygowało, dzięki czemu nie mogę doczekać się drugiej części! Ciekawe, czym Martyna nas zaskoczy… ♡ ‧₊˚❀༉‧₊˚. buzii, rory 🩶
zauroczonahistoriami - awatar zauroczonahistoriami
ocenił na84 miesiące temu
Reflection Angelika Łabuda
Reflection
Angelika Łabuda
Czytanie tej książki łamało mi serce na milion kawałków – wiedząc, co przeżywała główna bohaterka i jak bardzo ją rozumiem. Ruby Miller, czyli główna bohaterka, bała się jednej osoby – swojego odbicia w lustrze. Bała się wszystkiego, co widzi swoimi oczami – bała się swoich niedoskonałości, które przez lata jej wpajano. Przez osiemnaście lat, dzień w dzień, słyszała, że nie jest idealna, dobra. Nigdy nie usłyszała czułych słów od swojej matki, tylko te najgorsze. Te, których nikt nie chciałby usłyszeć. Ruby marzyła, by usłyszeć choć jedno słowo. Słowo, które by ją podbudowało i sprawiło, że choć przez chwilę pomyślałaby, że ktoś ją docenia. Zwykła domowa kłótnia powodowała wiele nieprzyjemnych słów, które raniły nie fizycznie, a psychicznie. Zwykła różnica zdań sprawiała, że stawała się największym wrogiem szkolnej koleżanki i „pośmiewiskiem”. Dziewczyna potrzebuje pomocy – ale czy jej chce? Czy zechce przyjąć ją od młodego, ambitnego i nieugiętego psychologa – Tristana Blackwella? Sama nie wiem, od czego zacząć. Ruby to pierwsza bohaterka od dłuższego czasu, z którą czuję tak silne podobieństwo. To, co przeszła i przez co przechodzi, jest mi częściowo bliskie. Ta książka krajała, a potem gniotła mi serce tak bardzo, jak żadna inna w ostatnim czasie. Powiem Wam, że książki, w których są opisane przeżycia, jakie się kiedyś samemu doświadczyło, łamią serce i odbierają łzy. Pisząc tę recenzję, mam łzy w oczach i myślę, że niejedna osoba, czytając tę książkę, również je będzie mieć. Dawno nie czułam takiej więzi z książką. To nie jest zwykłe przywiązanie wynikające z tego, że po prostu lubię te historię – to coś więcej, bo czuję, przez co przechodziła Ruby. Każda strona, każdy rozdział wyciskały ze mnie łzy, a wspomnienia wracały. Mimo tego pokochałam tą historię i nie żałuję ani jednej minuty, gorsza i łzy. Tristan Blackwell cudowny bohater, nieugięty psycholog, który się nie poddaje i zawsze pozostaje sobą. Pokochałam go – jego zawziętość wobec Ruby, ambicję, troskę o bohaterkę ze złamanym sercem i duszą. On również ma za sobą trudną przeszłość, o której ciężko mu mówić. Mimo że sam pomaga innym jako psycholog, ma problem z opowiedzeniem własnej historii. Styl pisania Angeliki jest niesamowity – cała książka pochłonęła mnie do tego stopnia, że płakałam nawet w pociągu (ludzie się patrzyli, ale oni tego nie rozumieją, hahaha). Pamiętajcie – nie bójcie się prosić o pomoc. Na całym świecie na pewno znajdzie się ktoś, kto Wam pomoże i zaangażuje w to swoje serce. Ludzie bywają okropni – czasem z zazdrości, czasem przez swoje ego, a czasem? Też coś przechodzili i przekładają swoją złość na innych. Ale ich też dosięgnie kara za to, że niszczą drugiego człowieka. Mogłabym rozpisywać się o tej książce całymi dniami, bo jest ona moim domem. Naprawdę polecam CAŁYM SERCEM! Przesyłam buziaki
lilies_reads - awatar lilies_reads
ocenił na106 miesięcy temu

Cytaty z książki Poemat letniej tęsknoty

Więcej
Joanna Balicka Poemat letniej tęsknoty Zobacz więcej
Joanna Balicka Poemat letniej tęsknoty Zobacz więcej
Joanna Balicka Poemat letniej tęsknoty Zobacz więcej
Więcej