Najnowsze artykuły
-
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać3 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Umrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać16 -
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska82
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Biblioteczka
Przyjaciel i wróg. Kiedy współpracować, kiedy rywalizować i jak odnosić sukcesy w jednym i drugim
Adam Galinsky, Maurice Schweitzer
Filtry
Książki w biblioteczce
[513]
Generuj link
Zmień widok
Sortuj:
Wybrane półki [1]:
Średnia ocen:
7,4 / 10
994 ocen
Na półkach:
Czytelnicy: 2676
Opinie: 182
Średnia ocen:
8,1 / 10
6214 ocen
Na półkach:
Czytelnicy: 12276
Opinie: 1084
Średnia ocen:
8,1 / 10
7549 ocen
Na półkach:
Czytelnicy: 13235
Opinie: 812
Średnia ocen:
6,4 / 10
27 ocen
Na półkach:
Czytelnicy: 56
Opinie: 8
Średnia ocen:
7,2 / 10
86 ocen
Na półkach:
Czytelnicy: 582
Opinie: 6
Średnia ocen:
7,6 / 10
410 ocen
Na półkach:
Czytelnicy: 1680
Opinie: 102
Średnia ocen:
7,1 / 10
11 ocen
Na półkach:
Czytelnicy: 46
Opinie: 2
Średnia ocen:
7,0 / 10
170 ocen
Na półkach:
Czytelnicy: 561
Opinie: 50
Średnia ocen:
6,9 / 10
245 ocen
Ocenił na:
7 / 10
Na półkach:
Zobacz opinię (32 plusy)
Czytelnicy: 904
Opinie: 43
Zobacz opinię (32 plusy)
Średnia ocen:
6,0 / 10
72 ocen
Na półkach:
Czytelnicy: 282
Opinie: 26
Średnia ocen:
7,2 / 10
39 ocen
Na półkach:
Czytelnicy: 135
Opinie: 8
Średnia ocen:
6,2 / 10
41 ocen
Na półkach:
Czytelnicy: 286
Opinie: 12
Średnia ocen:
6,5 / 10
102 ocen
Na półkach:
Czytelnicy: 488
Opinie: 23
Średnia ocen:
7,5 / 10
200 ocen
Na półkach:
Czytelnicy: 776
Opinie: 49
Cykl:
Sunflower Cycle (tom 1)
Średnia ocen:
7,1 / 10
854 ocen
Na półkach:
Czytelnicy: 1787
Opinie: 110
Mocno się wahałem, czy dać ocenę 7, czy 8 - tak czy siak, to jak na mnie oceny bardzo wysokie. Po odczekaniu pierwszego zachwytu uznałem, że po jakimś czasie 8 wydawałoby mi się dziecinne... Co prawda, czyż często czytamy nie po to, by przeżyć "efekt wow"? A tym razem go przeżyłem, pierwszy raz od dawna.
Powieść określiłbym jako science fiction w świecie post-apo, z naciskiem na psychologię, acz na kanwie intensywnej "przygody".
Najsilniejszą stroną książki jest opis emocji - nie przez litanie przymiotników i analiz, tylko przez opis zdarzeń w sposób, w jaki uczestnik zdarzeń myślałby o nich. Swoisty strumień świadomości - ale bez egzaltacji, nie mętny, a zmieniający się tak niepostrzeżenie, że dopiero po czasie uświadamiamy sobie, że Autor zszedł z piedestału wszechwiedzącego narratora, i zaciągnął nas za rękę w głąb umysłu opisywanej osoby.
Wszystko to powiązane z całkiem szybką i wartką akcją - uwielbiam książki, w których aspekt "przygodowy" naturalnie splata się z psychologią, a żaden nie wydaje się dodany na siłę. To pozwala nie nużyć się ani trałowaniem ludzkiej psychiki, ani kalejdoskopem pościgów i wybuchów; odwrotnie, nawzajem nadają sobie sens. W sumie: świetna wczuwka! Choć chwilami musiałem się skupić (przez gęstość uczuć, nie zawikłania fabuły), to często też nie mogłem się oderwać od lektury (pierwszy raz od dawna) No i nie sądziłem, że Autor zdoła mnie nakłonić do współczucia dziwacznej masie nieludzkiej plazmy.
Przy okazji, jak każde dobre SF, książka stawia nas przed problemami realnymi, codziennymi - na ile wychowanie jest przymuszaniem, a na ile budowaniem bezpiecznych fundamentów? Na ile można walczyć z własną naturą, lub mieć pretensje do kogoś, kto tego nie potrafi?
Jednak tu dochodzimy do głównego powodu, dla którego nie oceniłem książki jeszcze wyżej...
Choć może najpierw wspomnę, że szkielet opowieści jest jednak dość prosty, a wiele wątków doń prowadzących i otaczających główną scenę zostało tylko luźno zarysowanych, albo niejako wiszą w powietrzu. - Autor co prawda uzasadnia to perspektywą; patrzymy na świat oczami zaszczutych rozbitków - ale po oderwaniu się na chwilę od fascynujących przeżyć bohaterów czułem się jednak właśnie jak w teatrze, gdzie aktorzy mogą nas wręcz hipnotyzować, ale dookoła wyczuwamy kraniec sceny i sznurki za nią.
Natomiast mój drugi, i poważniejszy zarzut, dotyczy, nazwijmy to, filozoficznej podbudowy. - Wchodząc tak głęboko w psychikę bohaterów, Autor powinien dbać o autentyzm, a zatem starać się wszystkich pokazać w sposób spójny; jeśli nie sympatyczny, to choć pozwalający zrozumieć. Tymczasem trochę zbyt łatwo, jak na mój gust, ześlizguje się w obsesje jako główną motywację bohaterów mniej lubianych. - Chwała mu wprawdzie, że nie popada w kartonową płaskość herosów i "złoli" - każda istota, której kibicujemy, okazuje się mieć coś poważnego za uszami - jednak troszkę za mocno odczuwam, że poznałem życiową i polityczną postawę Autora; jakby stosował, że się tak wyrażę, nierówne standardy współczucia.
Wydźwięk całości jest bardzo proekologiczny, a zarazem raczej antysystemowy. - Nie chcę tu międlić szczegółów, a przede wszystkim spojlerować - ale generalnie jako ci dobrzy (przynajmniej lepsi) jawią się samotni buntownicy, zaś jako źli (a przynajmniej opętani) raczej ci, którzy gotowi są wykorzystywać innych dla budowy władzy, złożonych społeczności itp. - Jasne, że można się bardzo przejąć losem zwierzęcia w laboratorium, a wręcz wzdrygnąć z przerażeniem, gdy niepohamowana żądza wiedzy lub władzy przepycha ludzi poza kolejne granice współczucia... Ale bez ukazania drugiej strony medalu to się robi naiwne i sztuczne. Dochodzimy do momentu, gdy Autor jakby wręcz neguje sens budowy złożonych społeczeństw - bo to ludzkie mrzonki napędzają okrucieństwo, wojny i zbędne zamartwianie się, podczas gdy wystarczy skupić się na "wietrze we włosach"... Doprawdy wystarczy? Zazgrzytał mi moment, gdy po opisie grozy wielu ludzkich akcji pojawia się śmierć przyniesiona przez "zwykłego" drapieżnika, z komentarzem, że to nie budziło sprzeciwu, bo było naturalne i bez okrucieństwa... Ależ Autor, ze swym wnikliwą psychologią, powinien rozumieć, że okrucieństwo przeciwstawione koniecznej bezwzględności to koncept dość względny; subiektywna metka naklejana z boku! Natura jest bezwzględna, a życie, dajmy na to, Buszmenów, nie jest pozbawione reguł, bolesnych wyborów ani niezdrowych namiętności. Historia nie raz dowiodła, że "złota wolność" nie oznacza końca wszelkich waśni, a raczej rządy i permanentne konflikty małych, lokalnych tyranków - tak, iż w końcu okazuje się, że najgorszy tyran bywa lepszy od chaosu. A nawet na poziomie mniej przemocowym - nie zawsze można podążać za beztroskimi impulsami nieskrępowanej swobody - ktoś przecież musi czyścić ubikacje, wstawać w środku nocy, wymuszać lepszą, choć może mniej przyjemną organizację pracy! Do diaska, przecież nawet swoista apoteoza swobody przedstawiona przez Autora ukazała się dzięki wyrębowi drzew, przymuszaniu sporego tłumu ludzi do edukacji i ciężkiej pracy (to przymuszanie mogło być chwilami pośrednie, ale jednak), a nawet eksterminacji (choćby zawoalowanej) konkurentów...
Za wielką siłę kultury Zachodu - w odróżnieniu od np. Chin - uważam idealizm; postawienie wolnej woli człowieka w centrum (na marginesie: to wbrew pozorom koncept chrześcijański, nie oświeceniowy). Jednak patrząc na organizację i szacunek dla porządku kultywowane np. w Chinach, mam wrażenie, że za daleko zaszliśmy w nasz pląs z kwiatami we włosach... Choć ktoś musi te rzesze hippisów wykarmić i obronić... Mimo zdolności do snucia przejmującej jak rzadko opowieści, zarzucam więc Autorowi naiwność, rzutującą też na sztuczność, umowność opisywanego świata...
Z tym wszystkim, książkę czyta się bardzo dobrze, no i jak widać, poruszyła mnie i pobudziła do myślenia - a to już bardzo dużo. Polecam więc szczerze, acz nie bezkrytycznie.
Mocno się wahałem, czy dać ocenę 7, czy 8 - tak czy siak, to jak na mnie oceny bardzo wysokie. Po odczekaniu pierwszego zachwytu uznałem, że po jakimś czasie 8 wydawałoby mi się dziecinne... Co prawda, czyż często czytamy nie po to, by przeżyć "efekt wow"? A tym razem go przeżyłem, pierwszy raz od dawna.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść określiłbym jako science fiction w świecie post-apo, z...