
Chłopstwo. Historia bez krawata

- Kategoria:
- historia
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2022-09-19
- Data 1. wyd. pol.:
- 2022-09-19
- Liczba stron:
- 480
- Czas czytania
- 8 godz. 0 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324087396
Chłopstwo, wieś, praca na roli, rytm pór roku. Czym są? Dla nas i w nas.
Jak się zmieniają i w czym są niezmienne?
Aby je zrozumieć właściwie i do końca, aby poczuć ich zapach, aby zachwycić się ich kolorami, trzeba człowieka, który byłby i naukowcem badającym temat dogłębnie, i samorządowcem potrafiącym wsią zarządzać oraz znającym jej problemy, i wreszcie chłopem, który się na wsi rodził i dla niej pracował. Takiego człowieka, który rozumie wieś i jej mieszkańców prawdziwie.
I oto jest.
Profesor Mateusz Wyżga, historyk, wieloletni sołtys rodzinnej wsi Dziekanowice, działacz społeczny i autor wielu książek, chłopskie dziecko, zdejmuje krawat i profesorską togę, ale odrzuca też politykę, ideologię i historię wydarzeniową. Pisze historię chłopstwa na laptopie, lecz nie przy swoim profesorskim biurku w Krakowie, a wśród pól i łąk. W przerwach zakasuje rękawy, wsiada do traktora lub chwyta widły. Pokazuje nam prawdziwy obraz polskiego chłopstwa i polskiej wsi, wolny od mód, polityki i stereotypów. Dociera do istoty tego, czym jest wieś w nas, jak wpływa na nasze życie i czego nas uczy. W pogoni za ekoświatem pozwala nam spojrzeć za siebie. Tam, na polskiej wsi, to za czym gonimy, mają od wieków.
Kup Chłopstwo. Historia bez krawata w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Chłopstwo. Historia bez krawata
Poznaj innych czytelników
499 użytkowników ma tytuł Chłopstwo. Historia bez krawata na półkach głównych- Chcę przeczytać 406
- Przeczytane 86
- Teraz czytam 7
- Posiadam 29
- Historia 13
- Chcę w prezencie 6
- Historyczne 3
- Reportaż 2
- Ulubione 2
- Wieś 2













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Chłopstwo. Historia bez krawata
Na pewno dowiedziałam się, że krakowska wytrzeźwiałka znajduje się na ulicy Rozrywki i jest to pokłosie nazwy karczmy, która tam kiedyś była.
▫️
A tak już na poważnie. Jeśli pominiemy nieustanną prywatę autora, krasomówcze wstawki i romantyzowanie stanu chłopskiego, jak to wcale nie był taki zły (autor przecież sam wywodzi się z chłopstwa i wie jaka to ciężka praca, a szczególnie jak ciężka była jeszcze kilka dekad temu),docieramy do kawału porządnej wiedzy.
▫️
Znajdziecie tu wszystko. Od tego jak wyglądała pańszczyzna, przez to jak bogatsi chłopi się z niej wykupywali. Do tego mamy miliony dowodów na to, że niedola chłopska to nie była rzecz nieodwracalna, a brak możliwości chłopa wyjścia poza obręb folwarku to była rzecz niemożliwa. Owszem, chłopstwo to był najniższy stan i jakiekolwiek romantyzowanie przez autora jak to wszystko się da, niczym 16-letni kołcz z tiktoka, możemy nadal pomiędzy bajki włożyć i trochę dziwi mnie taka narracja z ust historyka, to faktem jest, że stan chłopski nie był tylko uciskiem i niedolą. Był niewydolny i taka jest prawda. Jednak pojedyncze jednostki, jak kmiecie, z bogatszych i lepiej usytuowanych regionów podróżowały, na przykład Wisłą do Gdańska z towarami i potem spowrotem do swoich wsi.
Na pewno dowiedziałam się, że krakowska wytrzeźwiałka znajduje się na ulicy Rozrywki i jest to pokłosie nazwy karczmy, która tam kiedyś była.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to▫️
A tak już na poważnie. Jeśli pominiemy nieustanną prywatę autora, krasomówcze wstawki i romantyzowanie stanu chłopskiego, jak to wcale nie był taki zły (autor przecież sam wywodzi się z chłopstwa i wie jaka to ciężka praca, a...
Sporo dobrego słyszałem o tej książce, to już druga moja próba z pisarstwem prof. Wyżgi i zapowiada się, że będzie to próba ostatnia. Brakowało mi w tej książce struktury, kierunku wywodu, jakiegoś pomysłu. To jest zbiór luźnych przemyśleń, opartych na literaturze i swojej biografii, przy czym im dalej w las, tym autobiografii jest więcej. Momentami miałem wrażenie, że sporo jest refleksji, niektóre są głębokie, niektóre banalne i całość tworzy nijaki miks, który mnie po prostu zmęczył i po 130 stronach poddałem się. To jest taki zbiór dygresji, pisany momentami stylem ocierając się o literackość, ale raczej również nie najwyższych lotów. Profesor Wyżga jest na pewno ciekawą osobą, znacznie ciekawszą, niż ta książka. No I cel główny jaki niby przyświecał autorowi, to miała być polemika z pisarzami tzw. zwrotu ludowego. Była to raczej luźna polemika, niespecjalnie punktująca adwersarza, może poza jednym punktem, kiedy autor stwierdzał, że trud pracy był zawsze częścią życia wiejskiego, ale nie oznacza koniecznie wyzysku, to był ciekawy głos praktyka i to był chyba jeden z niewielu punktów, który bezpośrednio odnosił się do dyskusji, którą autor sam sygnalizował na początku.
https://youtu.be/EQI2kyrMQms
Sporo dobrego słyszałem o tej książce, to już druga moja próba z pisarstwem prof. Wyżgi i zapowiada się, że będzie to próba ostatnia. Brakowało mi w tej książce struktury, kierunku wywodu, jakiegoś pomysłu. To jest zbiór luźnych przemyśleń, opartych na literaturze i swojej biografii, przy czym im dalej w las, tym autobiografii jest więcej. Momentami miałem wrażenie, że...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciężko mi się czytało tę książkę. Naprawdę, nie mam wątpliwości co do wiedzy autora. Naprawdę uważam, że temat jest bardzo ciekawy. Naprawdę sporo się dowiedziałem z tej książki na temat historii naszej polskiej wsi i bardzo mi to rozjaśniło w głowie. Kompletnie nie przeszkadzają mi nawiązania do teraźniejszości, ani kolokwializmy, a tym bardziej neologizmy.
To, jednak co sprawia, że ta książka jest tak męcząca do czytania jest chaos. Raz mam kilka przykładów z historii, opisy zwyczajów, co sprawia, że źrenice mi się rozszerzają, bo po chwili przejść do opisów jazdy rowerem prze autora, który ciągnie się i ciągnie. Brakło mi jakiegoś uporządkowania historycznego - raz opowieść o tym wieku, a za chwilę o innym, by znowu wrócić gdzieś pomiędzy.
W mojej opinii - książka do przeredagowania, do wywalenia dłużyzny, skupić się na historii, poukładać to i wydać jeszcze raz.
Daję 6, bo od strony merytorycznej jest bomba, ale od strony realizacji - miernie. Ocenę podbija ciekawy temat.
Bardzo ciężko mi się czytało tę książkę. Naprawdę, nie mam wątpliwości co do wiedzy autora. Naprawdę uważam, że temat jest bardzo ciekawy. Naprawdę sporo się dowiedziałem z tej książki na temat historii naszej polskiej wsi i bardzo mi to rozjaśniło w głowie. Kompletnie nie przeszkadzają mi nawiązania do teraźniejszości, ani kolokwializmy, a tym bardziej neologizmy.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo,...
Myślałam, że mnie jako mieszkance wsi już nic nie będzie dziwne( no chyba że są to wszelkie regionalizmy),to tu wielokrotnie robiłam wielkie oczy i śiałam się w głos podczas lektury. A było się w co wgłębiać bo książka jest po pierwsze słusznych rozmiarów, a po drugie treści w niej do zgłębiania dużo.
Tu tzreba przyznać autorowi, że włożył ogrom pracy aby taka ilość wiedzy zmieścić w ksiazce i to jeszcze w sposob strawialny dla przeciętnego mieszkańca i wsi i miasta. Więc co tu znajdziemy? Ano od zmienności pór roku, co mocno wpływa na pracę na wsi, przez zależności chłop - pan, inne uwarunkowania społeczno-polityczne, po zwyczaje, tradycje, przesądy itd.
Autor od wielu lat zajmuje się tematem wiejskim nie tylko ze względu na swoje wykształcenie, ale też ze względu na to, że i sam mieskza na wsi i jako sołtys doskonale wie o co w tym wszystkim chodzi.
Jesli boicie się, że bedzie tu głównie napompowane przynudzanie, to nic z tych rzeczy. Owszem jest ogrom wiedzy, którą po częsci mamy, ale ona się fajnie systematyzuje tu i podana jest tak, że kazdy zrozumie i przyswoi.
Myślałam, że mnie jako mieszkance wsi już nic nie będzie dziwne( no chyba że są to wszelkie regionalizmy),to tu wielokrotnie robiłam wielkie oczy i śiałam się w głos podczas lektury. A było się w co wgłębiać bo książka jest po pierwsze słusznych rozmiarów, a po drugie treści w niej do zgłębiania dużo.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTu tzreba przyznać autorowi, że włożył ogrom pracy aby taka ilość wiedzy...
Bardzo dobrze się czytało
Bardzo dobrze się czytało
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor wie o czym pisze i to jest w tym temacie ogromny atut w porównaniu z kilkoma innymi autorami tego nurtu.
Autor wie o czym pisze i to jest w tym temacie ogromny atut w porównaniu z kilkoma innymi autorami tego nurtu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCZY CHŁOPI BYLI NIEWOLNIKAMI? ZAMIAST RECENZJI, albo wielorecenzja (Chwalba, Wyżga, Pobłocki, Leszczyński, Sosnowska)
Art. 4 Konstytucji Księstwa Warszawskiego
Niewola znosi się.
Niektórzy uczeni polscy twierdzą, że „niewola we właściwem znaczeniu tego wyrazu była u nas nieznana". Jakież ma być „właściwe znaczenie" tego wyrazu? Starożytne? Przecie w odmiennych warunkach kulturalnych instytucja ta nie mogła pozostać niezmieniona. Gdybyśmy chcieli trzymać się ściśle pojęć greckich i rzymskich, należałoby również orzec, że w Polsce i w całej Europie średniowiecznej nieznane było małżeństwo, kapłaństwo, pismo, pieniądze itd. we „właściwem znaczeniu" tych wyrazów. Prawda, że w XI—XIII w. nie karmiono już ryb ciałami zabitych niewolników, ale byli oni, jak dawniej, inwentarzem swych panów podległym bezwzględnie ich władzy. Niewolnicy też istnieli w Polsce, a istnieli jeszcze nawet wtedy, kiedy już dawno przestali się tak nazywać.
(…)Sprawę istnienia lub nieistnienia niewoli w Polsce rozjaśniliśmy już wyżej z tego stanowiska, że nie należy żądać od wyrazów, ażeby one ciągle zachowywały to samo znaczenie, skoro określone nimi zjawiska ulegają rozwojowej zmianie. Niewola w swej nowożytnej postaci niewątpliwie istniała w Polsce do końca XVIII w. i była nie tylko rzeczową, ale również osobową, chociaż nie posiadała starożytnego warunku, odbierającego poddanemu nawet prawa własności majątku ruchomego
Aleksander Świętochowski, Dzieje chłopstwa polskiego
WPROWADZENIE, ALBO NOWE DEBATY STARYCH LUDZI ALBO STARE DEBATY NOWYCH LUDZI
Aleksander Świętochowski, z tego co wiem, nie znał jeszcze dobrze „marksistowskich klisz”. Nawet trochę sobie czyni żarty z „naukowców-fachowców” i ich „wnioskowań”. Pisze: dowodzi, że we wszystkich państwach nowoczesnych, z wyjątkiem Rosji, pańszczyzna nie była osobistą, lecz rzeczową, (…)to znaczy, że nie posiadacz gruntu osobiście, lecz sam grunt był do niej obowiązany. Czyli — według tego rozumowania — jeżeli pan zabijał chłopa, to nie zabijał go pan, ale ziemia, źródło renty?
Tak samo zdaje się ciężko jest historykom dojść do akceptacji wnioskowania, że skoro konstytucja sejmowa z 1773 roku zakazywała zabijania chłopów to problemem społecznym musiało być zabijanie chłopów? Albo skoro polskie państwo oddało szlachcie sądownictwo nad chłopem to takie sądownictwo przeczy głównej zasadzie prawa: nie będziesz sędzią we własnej sprawie i trochę głupio jest twierdzić chłopi mieli
„ niezależne sądownictwo”?
Czasami mam wrażenie, że pod płaszczykiem nauki ludzie chcą przecisnąć i przepchać swoje stereotypy i przesądy. Jak pisał Popper: żadne sądy nie są wieczne, i są prawdziwe do momentu ich falsyfikacji. Falsyfikujmy zatem!
ZAMIAST WSTĘPU, O UZASADNIONYCH PRZYCZYNACH ZWROTU LUDOWEGO W HISTORII POLSKI
1. Kradzież historii: Od kiedy Deczyński wziął za pióro mamy pierwsze świadectwo chłopa. Całą historię Polski przedrozbiorowej pisała szlachta albo kler. Chłopi stanowili od 70-90%(w zależności od czasów) część społeczeństwa. Dlatego tak samo jak warto znać „perspektywę kobiet” tak samo znać warto „perspektywa chłopa(chłopki)”. „Nie da się też rzetelnie opowiedzieć historii, jeśli robi się to oczami 10% członków wspólnoty. Czy tak bada się populacje jeleni badając tylko starcia między rogaczami?
2. Inne akcenty, prymat historii społecznej nad polityczną: Secundo, czy znacie, z ręką na sercu, rok 1807 z tego, że konstytucja Księstwa Warszawskiego znosi na jego terenie „niewolę”, a ukaz carski z 1864 zakazuje pańszczyzny po ogromnych strajkach chłopskich (objęły co piątą-szóstą wieś) w 1861 r. i po wybuchu ostatniego wielkiego zrywu narodu polskiego na czele z polską szlachtą z 1863 roku? „Kwestia chłopska” była kluczowym tematem trzech najważniejszych zrywów 1794,1830, 1863 i to chłopi w dużej mierze obronili swoimi rękami odrodzonej Polski w 1920 roku. Warto zatem wiedzieć jakich argumentów używali w swojej XIX-wiecznej emancypacji (Adam Leszczyński pokazuje w „Obrońcach pańszczyzny” jakich argumentów używano dla uzasadnienia nie-emancypacji).
3. Inne spojrzenie na te same wydarzenia: upadek państwa polsko-litewskiego, jedno z największych wydarzeń naszych dziejów, które pozwoliło rozlać się na wschodnie tereny Rzplitej nihilizmowi prawnemu imperium rosyjskiego, miał jedno ze swój źródeł w niezrozumieniu się klasy rządzącej(polskiej, spolonizowanej) z klasą rządzoną(ruską) na terenach dzisiejszej Ukrainy( to nałożenie się na siebie podziałów społecznych z narodowo-wyznaniowymi można nazwać kotłem, w zaborze pruskimi dotyczy to też niemieckich junkrów i polskich poddanych). Od powstania Chmielnickiego po Koliszczyznę(wiecie co to?),stłumioną dzięki współpracy wojsk polskich i rosyjskich, Rzplita zatracała się w byciu państwem jednego stanu i jednej wiary. Straszny Józef to przykład polski ilustrujący „podkręcania” kar elit dla ludu, o którym ciekawie pisał w „Znakach równości” Michał Kozłowski.
4. Mit prezentyzmu: Po czwarte, zarzut prezentyzmu. Czy poddaństwo i pańszczyzna wydają się tylko współczesnym (powiedzmy od XIX wieku) złe, a inni(ci przed XIX wieku) mogli rozsądnie go bronić? Czy my nie rozumiemy panów braci i chłopów dla których bycie poddanym było ok? A jednak arianom na czele z Fryczem-Modrzewskim coś nie pasowało w niewoli chłopów, Skardze coś nie pasowało, tak samo oświeceniowcom w XVIII wieku i wielkiej rzeszy „czerwonych” w XIX wieku. Czy oni wyznawali już wtedy prezentyzm?
No dobrze, a Pobłocki? Twierdzi on, że dla rozwikłania zagadki pańszczyzny istotne nie jest to, czym była w teorii, ale w praktyce. W krótki eseiku „Niewola po polsku” pisze: Nie ma żadnych formalnych związków między Karaibami a dawną Rzeczpospolitą – a mimo to ludzie wykonujący przymusową pracę w obu miejscach opowiadali bardzo podobną historię. Historię o tym, jak życie w ciągłym strachu i pod groźbą przemocy sprawiało, że czuli się jak żywe trupy.(…). Na tym właśnie polega analogia między pańszczyzną a niewolnictwem. I dalej:
Czy to oznacza, że pańszczyzna i niewolnictwo były tym samym? Oczywiście, że nie. Podstawowa różnica polega na tym, że piętno niewolnictwa w Ameryce wciąż wyraźnie jest widoczne w strukturalnym rasizmie.
W „Globalnej historii ludowej” Pobłocki wyjaśnia sztuczność podziału na niewolnictwo i poddaństwo, pisząc:
Tym światopoglądem był podzielany przez dwudziestowieczny marksizm – ale nie tylko – ewolucjonizm oraz okcydentalizm. Zakładały one, że historia ludzkości to historia wyzwolenia się z mroków pradziejów i coraz mniej opresyjnych stosunków pracy. Dlatego zakładano, że określone epoki mają przypisaną pewną formę organizacji pracy: niewola występuje w starożytności, poddaństwo w średniowieczu, a praca najemna jest domeną kapitalizmu / współczesności.
CZY CHŁOP TO NIEWOLNIK? CZYLI W POSZUKIWANIU ODPOWIEDNIEJ DEFINICJI
Trochę żeśmy się pogubili wszyscy. Jak pisze Jurgen Osterhammel:
wiek XIX był epoką przemian (jednym wielkim zbiorem rewolucji) i zainicjował tendencję zamiany pracy będącej wynikiem przymusu na pracę nieprzymusową, która była nowym zjawiskiem w historii(s.928, Wiek XIX).
W czasach nowożytnych pół świata (cywilizowanego) opierało się na niewolnictwie(muzułmanie, Nowy świat, Karaiby) a drugie na „feudalizmie”: Chiny, Japonia, Europa. Dla nas ważne jest co innego. Osterhammel pisze tak: jeśli za punkt wyjścia obrać bardziej ogólne pojęcie służebności(servitude) to mamy (1)niewolnictwo, (2) poddaństwo pańszczyźniane, (3) służba kontraktowa, (4) niewola za długi i (5) karna praca przymusowa.
I dalej pisze historyk:
niewolnictwo w przestrzeni atlantyckiej było jednak w zasadzie stosunkiem pracy i w tym kontekście należy prowadzić dyskusję na jego temat.
Co więcej jeszcze w XIX wieku plantacje z niewolnikami były wydajne i zyskowne, co ciekawe zarówno zniesienie niewolnictwa jak i poddaństwa i jurysdykcji pańskiej obniżyło zyskowność biznesu folwarcznego w Europie wschodzniej i plantacyjnego w Ameryce
(niezależnie od ideałów liberalnych).
Historyk pisze: chłopi pańszczyźniani nie byli niewolnikami.
Mogli powoływać się na własne prawa do uprawianej ziemi(i) i uprawiać rolę na własny użytek(ii). Nie byli wyrwani z lokalnej kultury (argument z śmierci społecznej Pobłockiego),(iii) chłopi mieli dojście do sądu patrymonialnego, niewolnik z zasady nie podlegał żadnym prawom,(iv) i chłopi pańszczyźniani mieli prawa zwyczajowe.
Jakkolwiek Osterhammel twierdzi, że chłop pańszczyźniany był rolnikiem, a niewolnik nie i „nie można sformułować żadnych ogólnych sądów na temat podobieństw w oddziaływaniu tych obu systemów” to takie porównanie przeprowadzono, przykładowo, w cambridge’wskiej historii niewolnictwa. Oto te podobieństwa:
1)praca przymusowa: Podobnie jak klasyczny folwark, kompleks plantacyjny był systemem opartym na pracy niewolnej.
2)wspólna geneza: Zarówno kompleks plantacyjny, jak i folwark miały swoje początki w średniowiecznej Europie Zachodniej, gdzie uległy upadkowi, zanim zostały przeniesione w inne regiony. Klasyczny folwark rozwinął się we wschodniej i centralnej Europie, podczas gdy kompleks plantacyjny przeniósł się najpierw na Wyspy Kanaryjskie, następnie do północno-wschodniej Brazylii, a ostatecznie na Karaiby.
3) specjalizacja: Zarówno gospodarka folwarczna, jak i plantacyjna były intensywnie zorientowane na rynek – folwark produkował zboże, produkty mleczne, piwo i alkohole, podczas gdy kompleks plantacyjny specjalizował się w produkcji cukru i rumu.
4)synchronizacja dziejowa: Zarówno folwark we wschodniej i centralnej Europie, jak i kompleks plantacyjny w Brazylii oraz na Karaibach miały podobne chronologie: wzrost w XVI wieku, szczyt rozwoju w XVIII wieku i ostateczny upadek w XIX wieku.
5) Rewolucja pracowitości: Zarówno folwark, jak i plantacja zawdzięczały swój rozwój nie tylko popytowi rynkowemu, lecz także fundamentalnym zmianom społecznym i technologicznym w produkcji. W obu przypadkach – na folwarku i na plantacji – państwo odgrywało decydującą rolę w kształtowaniu regionalnych różnic. We wschodniej i centralnej Europie ucisk pańszczyźniany wobec ludności wiejskiej był największy tam, gdzie państwo było słabe lub nieinterweniujące – w Meklemburgii, zachodnim Pomorzu i Polsce.
Również tutaj wskazuje się, że „Jednak znacznie ważniejsze od podobieństw są różnice”.
1)rodzimi vs sprowadzani: Wiejska ludność stanowiąca siłę roboczą w systemie folwarcznym we wschodniej i centralnej Europie była ludnością rodzimą i demograficznie samowystarczalną, podczas gdy karaibskie plantacje opierały się na afrykańskiej populacji niewolników, której niskie wskaźniki urodzeń i wysoka śmiertelność wymagały ciągłego uzupełniania nowymi niewolnikami.
2) stopień przymusu: obciążenia i ograniczenia feudalne mocno ciążyły na ludności wiejskiej we wschodniej i centralnej Europie, ale nawet w najbardziej skrajnych formach poddaństwa na wschód od Łaby życie agrarne było znacznie bliższe realiom Europy Zachodniej niż systemowi plantacji niewolniczych. Guzowski:
zestawienie niewolnictwa amerykańskiego z naszą pańszczyzną to absurd. Jeżeli z czymś niewolnictwo amerykańskie można zestawić, to z sytuacją robotników w zakładach włókienniczych w Lancashire na przełomie XVIII i XIX wieku. Nigdy w systemie pańszczyźnianym nie istniała taka kontrola wydajności pracy, do jakiej dochodziło na południu Stanów Zjednoczonych, gdzie organizacja pracy, tzw. gang system, powodowała, że można było dokładnie kontrolować wydajność. Służył do tego cały skrupulatny system księgowy. W epoce nowożytnej zupełnie tego nie było.
3) poddaństwo i pańszczyzna jako zjawisko europejskie: Struktury społeczne wsi we wschodniej i centralnej Europie były uderzająco podobne do społeczeństw wiejskich w Europie Zachodniej w okresie wczesnonowożytnym. Oba systemy miały hierarchiczną strukturę, z niewielką elitą właścicieli gospodarstw na szczycie oraz znacznie liczniejszą grupą chłopów bezrolnych lub posiadających niewielkie działki poniżej. Siła robocza na wsi w obu regionach była podobna: obejmowała członków rodzin chłopskich, drobnych rolników, służbę i najemnych robotników.
Rzeka Łaba oddzielała dwa różne systemy agrarne, ale nie płynęła ona między dwiema całkowicie obcymi sobie rzeczywistościami wiejskimi.
CYFRY ZASTĄPIŁY SŁOWA-CZYLI CZY MOŻNA UPRAWIAĆ HISTORIĘ INACZEJ NIŻ ANDRZEJ WYCZAŃSKI? SŁÓW KILKA NA KANWIE „ZROZUMIEĆ ZACOFANIE” ANNY SOSNOWSKIEJ_Folwarki jako innowacja
Był sobie kiedyś taki profesor historii, Andrzej Wyczański, wielki znawca początków nowożytności, a więc złotego wieku Polski(podobno teraz żyjemy także w złotym wieku),którego częścią jest ustalenie ram wtórnego poddaństwa chłopów i powstanie folwarków. W przeciwieństwie do Pobłockiego nie traktował ich jako protokołchozu, a raczej jako innowacje, pozwalającą na włączenie się terenów nad Wisłą do krwiobiegu powstającej gospodarki towarowo-pieniężnej, zwanej niekiedy na wyrost, kapitalizmem.
Wielu przeciwników Wyczańskiego nazywało taki system zacofanym, gdzie szlachta grała rolę rentierów zacofania, a chłopi ofiar. Ale nie Wyczański. Choć wielu widziało despotyzm szlachecki (pełna kontrola polityczno-gospodarcza, częściowa osobista) to Wyczański patrzył na to zgoła inaczej. Dla wielu folwark i dwór symbolizowały długi cień feudalizmu na ziemiach polskich (na Zachodzie miasta, wolne chłopstwo, monarchia biurokratyczna). Folwark wchłaniał siły witalne miast, niszczył zręby militarne, administracyjne i prawne państwa. To na dworze i na folwarku można było awansować, a nie w miastach i na służbie państwowej (klientelizm, decentralizacja). Tam gdzie system folwarczno-pańszczyźniany był najmniej ograniczony, tam też znikły państwa (Meklemburgia, Pomorze, Polska).
Wyczański odwrotnie, podkreślał, że tworzenie większych i silnie utowarowionych gospodarstw to tendencja europejska. W oczach historyka, folwark nie był patriarchalny, a paternalistyczny, rządził na zasadzie symbiozy(Wyżga!),bezkonfliktowo i opiekuńczo (zatrzymanie chłopa jako oszczędzenie mu losu człowieka luźnego). Folwark przez intensyfikację (zagospodarowanie nieużytków),utowarowienie i specjalizację był po prostu zyskownym biznesem, a polska szlachta była po prostu „z łbem na karku”. Dopóki było wszystko na plusie, a więc do połowy XVII wieku, dopóty nikt za bardzo nie narzekał. Komercjalizacja produkcji i zatrudnienie czeladzi pokazuje folwark jako innowacje w zarządzaniu korporacyjnym.
Czy chłopu było źle? Przeciwnicy twierdzili, że gospodarstwa chłopskie działały na zasadzie ekonomii uporu, jednak Wyczański i jego uczniowie szukają śladów ich podmiotowości gospodarczej (Wyżga!). Czy pańszczyzna zrujnowała polskie chłopstwo? Czy szlachta zarabiała tylko na kradzieży darmowej siły roboczej? Czy od 1-łanników chłopi nie spadli do roli ćwierć-łanników? Załamanie dochodowości chłopskich gospodarstw to nie wina folwarku, a wojen od 1648-1709, które przyniosły nędzę, głód i wyludnienie? Brak modernizacji folwarków może być spowodowany odcięciem ich od rynków zbytu przez rozbiory.
Wielce ciekawa debata z głosami wielu ciekawych historyków. W szczególności polecam Chwalbę dla tych, co lubią mieć wszystko poukładane, Leszczyńskiego dla ciekawych historii dyskursów, Wyżgę dla profesorsko-chłopskiego podejścia „z pierwszej” ręki, Pobłockiego dla tych, którzy, chcą trochę „pofilozofować”(głębiej przemyśleć temat). Oczywiście można zacząć od „Chłopek”, a jak już naprawdę lubicie czytać literaturę to od nurtu chłopskiego: Nowaka, Myśliwskiego, Oryszyn, Pilota etc. Po debaty i polemiki kiedyś przeminą, a opowieść będzie krążyć dalej…
Ps. Czekamy na „Nowoczesną historię chłopów polskich” szkoły Wyczańskiego. Zobaczymy, co powiedzą liczby, źródła i inne rzeczy, które nie mówią😊
Ps2. Chłopi jednak to nie wszystko, szlachta również…może czas na modę na polskie mieszczaństwo? Pisała dawno temu o tym Ossowska, całkiem niedawno napisał Rafał Matyja „Miejski grunt”.
LEKTURKI:
Beauvois żeby zrozumieć relacje : https://lubimyczytac.pl/ksiazka/24219/trojkat-ukrainski-szlachta-carat-i-lu...
Świętochowski: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4979462/historia-chlopow-polskich-w-zarysie...
Inglot: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/132253/historia-chlopow-polskich
1.Chwalba, cham i pan: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5032974/cham-i-pan-a-nam-prostym-zewszad-ne...
2.Wyżga, chłopstwo bez krawata (prawdopodobnie największy znawca chłopstwa również wychodzący poza jedynie gry władzy): https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5066862/obroncy-panszczyzny
Wiślicz (podobno dobre, nie czytałem): https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4952497/zelman-wolfowicz-i-jego-rzady-w-sta...w
3.Leszczyński o dyskursie konserwatywnym: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5066862/obroncy-panszczyzny
4.Sosnowska: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/3846245/zrozumiec-zacofanie-spory-historyko...
Pobłocki: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4948339/chamstwo
Sowa/Leder(do wyboru, obaj grają rolę enfant terible)
Podsumowanie wielu lat debat na „zacofaniem” Europy za Łabą(folwarczej): https://lubimyczytac.pl/ksiazka/3846245/zrozumiec-zacofanie-spory-historyko...
Osterhammel i XIX wiek: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/historia-xix-wieku-przeobrazenie-swiata/opi...
Wyczański: https://lubimyczytac.pl/autor/34445/andrzej-wyczanski
Uczeń Wyczańskiego: https://wpolityce.pl/historia/672329-prof-kuklo-na-polskiej-wsi-nie-bylo-wyzysku-i-walki-klas
Matyja: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4963705/miejski-grunt-250-lat-polskiej-gry-...
CZY CHŁOPI BYLI NIEWOLNIKAMI? ZAMIAST RECENZJI, albo wielorecenzja (Chwalba, Wyżga, Pobłocki, Leszczyński, Sosnowska)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toArt. 4 Konstytucji Księstwa Warszawskiego
Niewola znosi się.
Niektórzy uczeni polscy twierdzą, że „niewola we właściwem znaczeniu tego wyrazu była u nas nieznana". Jakież ma być „właściwe znaczenie" tego wyrazu? Starożytne? Przecie w odmiennych...
Książka bardzo dobra. Autor rysuje ciekawy obraz życia na wsi. Stosuje wiele odniesień do współczesności, co moim zdaniem ułatwia czytanie i zrozumienie niektórych zawiłych spraw. Polecam.
Książka bardzo dobra. Autor rysuje ciekawy obraz życia na wsi. Stosuje wiele odniesień do współczesności, co moim zdaniem ułatwia czytanie i zrozumienie niektórych zawiłych spraw. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałam tą książkę z pewnym sentymentem, gdyż autor opisuje moje rodzinne okolice, historyczne funkcje i etymologię nazw miejscowości czy nazwisk. Opisuje także co zmieniało się w czasie jest to zbieżne z tym co ja pamiętam z własnego doświadczenia lub opowiadań rodzinnych. Momentami brakowało mi spójności treści i większej zwięzłości.
Czytałam tą książkę z pewnym sentymentem, gdyż autor opisuje moje rodzinne okolice, historyczne funkcje i etymologię nazw miejscowości czy nazwisk. Opisuje także co zmieniało się w czasie jest to zbieżne z tym co ja pamiętam z własnego doświadczenia lub opowiadań rodzinnych. Momentami brakowało mi spójności treści i większej zwięzłości.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLekko się ją czyta. Dowcipne komentarze wpuszczają trochę powietrza w atmosferę, którą stworzyły ostatnie książki z tematyki "chłopskiej". A jednak nie doczytałam. Wierzę, że autor dobrze zna polską wieś również od środka, ale chyba jest to wieś dość bogata. Niektóre z tych historii rozmijają się z opowieściami, które mogłam usłyszeć od starszego pokolenia. A już porównywanie swojej sytuacji do tego, jak żyli kiedyś chłopi... ten żart nie wyszedł. od biedy można przeczytać, ale bez szału.
Lekko się ją czyta. Dowcipne komentarze wpuszczają trochę powietrza w atmosferę, którą stworzyły ostatnie książki z tematyki "chłopskiej". A jednak nie doczytałam. Wierzę, że autor dobrze zna polską wieś również od środka, ale chyba jest to wieś dość bogata. Niektóre z tych historii rozmijają się z opowieściami, które mogłam usłyszeć od starszego pokolenia. A już...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to