Księga legend i opowieści bieszczadzkich

312 str. 5 godz. 12 min.
- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2006-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1996-01-01
- Liczba stron:
- 312
- Czas czytania
- 5 godz. 12 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8389183196
Wydanie VII rozszerzone i uzupełnione. To wydanie legend i opowieści bieszczadzkich jest najpełniejszym z dotychczasowych, zawiera ich bowiem 177, w tym kilkanaście nigdy niepublikowanych. Stanowi znakomity wgląd w demonologię dawnych mieszkańców Bieszczadów, a także przypomina tragiczne doświadczenia, jakie były ich udziałem. Oprócz baśniowych wątków są tu echa odległych wydarzeń historycznych, w których zapisana została ludzka radość i smutek, nadzieja i tragizm losów. Są zatem legendy i opowieści bieszczadzkie znakomitą lekturą dla każdego i na każdą porę...
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Księga legend i opowieści bieszczadzkich w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Księga legend i opowieści bieszczadzkich
Poznaj innych czytelników
298 użytkowników ma tytuł Księga legend i opowieści bieszczadzkich na półkach głównych- Chcę przeczytać 160
- Przeczytane 132
- Teraz czytam 6
- Posiadam 77
- Bieszczady 6
- Chcę w prezencie 4
- Góry 3
- Słowiańskie 2
- Ulubione 2
- Baśniowa 2






































OPINIE i DYSKUSJE o książce Księga legend i opowieści bieszczadzkich
Andrzej Potocki jest dziennikarzem, pisarzem, historykiem, regionalistą i animatorem sztuki. Był dyrektorem Bieszczadzkiego Domu Kultury w Lesku. Autor kilkudziesięciu książek, głównie w tematyce bieszczadzkiej.
“Księga legend i opowieści bieszczadzkich” to spisane krótkie legendy, opowieści i wspomnienia przekazywane wcześniej ustnie z pokolenia na pokolenia, zbierane przez autora przez kilkanaście lat. Pojawiają się w nich postaci historyczne i fikcyjne, zjawy, biesy i czady. Historie te zawierają próby wytłumaczenia różnych zjawisk, a także pokazują w sposób ogólny wpływy różnych grup etnicznych, które na przestrzeni wieków zamieszkiwały te tereny. Są to opowieści w większości smutne, tragiczne i magiczne, pokazujące jak bardzo wymagające i trudne do życia były Bieszczady.
Książkę kupiłam w Wetlinie i jest dla mnie wartościową bieszczadzką pamiątką. Jest to publikacja, która powoduje we mnie wzruszenie, ponieważ Bieszczady zajmują specjalne miejsce w moim sercu i są dla miejscem, do którego chętnie wracam. Bardzo się cieszę, że autor pielęgnuje pamięć o tych niesamowitych, pięknych i jednocześnie trudnych terenach. Przedstawione historie są krótkie, czasem niedopowiedziane, czasem wzajemnie się wykluczające. Są to opowieści pamiętane i przekazywane przez różne osoby, prawdopodobnie przybyłe w te tereny po drugiej wojnie światowej lub później, bo większość ludności autochtonicznej została z tych terenów wysiedlona. Dla mnie chwilami historie te były zbyt przytłaczające i wolę czytać wybrane opowieści będąc w danym miejscu w Bieszczadach, przy ognisku, albo w namiocie podczas deszczu.
---
https://www.instagram.com/kofeinowe.ksiazki/
Andrzej Potocki jest dziennikarzem, pisarzem, historykiem, regionalistą i animatorem sztuki. Był dyrektorem Bieszczadzkiego Domu Kultury w Lesku. Autor kilkudziesięciu książek, głównie w tematyce bieszczadzkiej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“Księga legend i opowieści bieszczadzkich” to spisane krótkie legendy, opowieści i wspomnienia przekazywane wcześniej ustnie z pokolenia na pokolenia, zbierane...
Ciekawy zbiór opowiadań
Ciekawy zbiór opowiadań
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZbiór dość bogaty pod względem liczby zgromadzonych legend, które jednak zostały napisane w mało barwny, nieco kronikarski, bezemocjonalny sposób. Mnie nie wciągnęły.
Zbiór dość bogaty pod względem liczby zgromadzonych legend, które jednak zostały napisane w mało barwny, nieco kronikarski, bezemocjonalny sposób. Mnie nie wciągnęły.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZawartych w książce historii jest dużo, bo aż 128. Są bardzo różnorodne, a i docenić trzeba wysiłek, żeby je wszystkie zebrać ze źródeł wszelakich. Dla wprowadzenia jako takiego porządku legendy podzielone są na działy, powiedzmy, tematyczne. Podobały mi się historię o powstaniu Bieszczad oraz te z dwóch rozdziałów na końcu.
Dla mojego gustu niestety większość pozostałych była za krótka, a rozdział o zbójnikach mnie zwyczajnie zmęczył, bo wszystkie opowieści były podobne do takiego stopnia, jakbym czytała jedną w kółko.
Przy następnych wydaniach przydałoby się ułatwienie w postaci mapki z wyróżnionymi miejscami, które pojawiają się w legendach, albo chociaż jakiś indeks miejscowości, żeby można czytać o konkretnych miejscach ciągiem (albo akurat jak się tam jest).
Zawartych w książce historii jest dużo, bo aż 128. Są bardzo różnorodne, a i docenić trzeba wysiłek, żeby je wszystkie zebrać ze źródeł wszelakich. Dla wprowadzenia jako takiego porządku legendy podzielone są na działy, powiedzmy, tematyczne. Podobały mi się historię o powstaniu Bieszczad oraz te z dwóch rozdziałów na końcu.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla mojego gustu niestety większość pozostałych...
Tatry mają Śpiącego Rycerza.
Karkonosze Liczyrzepę.
Góry Świętokrzyskie Babę Jagę.
A Bieszczady?
Dlaczego nie znamy żadnych bieszczadzkich legend? - myślałam, spacerując po górskich szlakach.
Wysiedlenie Bojków i Łemków przerwało ciągłość pokoleniową i nie miał kto przekazywać dalej różnych baśni, podań, legend, które przecież istnieją wszędzie, gdzie żyją ludzie.
Dlatego tak bardzo ucieszyła mnie ta książka. Autor poświęcił sporo czasu, by znaleźć to co zaginione, odszukać zapomniane.
Uwielbiam legendy. Od dziecka zaczytywalam się w różnych baśniach, podaniach i klechdach domowych. Lubię ten klimat pełen nieprawdopodobieństwa i ludowego poczucia sprawiedliwości.
Książka Andrzeja Potockiego zawiera 177 krótkich opowieści. Autor zbierał je wiele lat. Kolejne wydania były coraz obszerniejsze. Znajdziemy tu różne historie. Te prawdziwe i te całkiem zmyślone. Legendy to przecież mieszanina fikcji i faktów.
Przeczytamy o pochodzeniu nazwy Bieszczady (bies i czad to diabły),o rzece San, o Kamieniu Leskim (kilka wersji),o powstaniu Jeziorek Duszatyńskich, o zbójcach, szlacheckich ekscesach i bieszczadzkich kapliczkach.
Najbardziej podobały mi się legendy związane z ruinami zamku na górze Sobień. Król Jagiełło po swoim trzecim ślubie w Sanoku właśnie w tym zamku miał ucztę weselną.
Koniecznie odwiedźcie to miejsce. Watro.
W legendach pada wiele nazw miejscowości, przełęczy, szczytów. A także wiele znanych nazwisk np. Mickiewicz, Fredro. Nie da się czytać tej książki od deski do deski. Trzeba sobie legendy dawkować po troszkę. Inaczej lektura staje się nużąca. Najlepiej czytać po 2-4 historie np. do poduszki czy porannej kawy.
Ta książka jest dla tych, którzy lubią legendy. Przede wszystkim jednak zachwyci tych, dla których nazwy Hnatowe Berdo, Wołosate, Średnia Wieś, Baligród, Łopiennik, Hoczew, Rajskie, Dwernik Kamień, Rabia Skała itd. nie są tylko jakimiś prostymi nazwami na mapie, tylko konkretnymi miejscami, które się zna, w których się było i które się kocha.
Tatry mają Śpiącego Rycerza.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKarkonosze Liczyrzepę.
Góry Świętokrzyskie Babę Jagę.
A Bieszczady?
Dlaczego nie znamy żadnych bieszczadzkich legend? - myślałam, spacerując po górskich szlakach.
Wysiedlenie Bojków i Łemków przerwało ciągłość pokoleniową i nie miał kto przekazywać dalej różnych baśni, podań, legend, które przecież istnieją wszędzie, gdzie żyją...
Książkę kupiłem po wizycie w Bieszczadach, bo trochę mnie wzięła magia tych gór. Niestety nie było to coś w rodzaju np. legend spisywanych przez Morcinka czy Ondrusza, które czytałem w odniesieniu do Beskidów (Beskidu Śląskiego).
Raz, że autorowi brakuje pisarskich umiejętności w budowaniu fabuły, a dwa, że sporą część zbioru oprócz legend to streszczenia zapisów rejestrów sądowych dotyczących rozbójników ;)
Ale można ze zbioru wyłuskać parę wartościowych historii, np. o walce Sanu z biesem, o pochodzeniu biesów i czadów (choć raczej nie z eksperymentu genetycznego ;) ),o zamku na Hnatowym Berdzie, o dziesiątkach wariantów skały nad Leskiem, o zbójnikach, którzy chowali się w trumnie i przerazili ścigającą władzę, o babach co z biesami miłosne wyprawiały sztuczki, o aniołach Jędrka Połoniny, o łopieńskim obrazie, którego woły nie chciały zabrać ze wsi i odmawiały ciągnąć wozu, o pochodzeniu nazwy Hoczwi od sokoła...
Wiele historii często się powtarza, jak np. kilka różnych legend o kamieniu w Lesku, mnogość przypadków historii o ludziach, którzy pracą w Wielkanoc ściągnęli na siebie gniew Boży - zamienieni zostali w kamień, wciągnięci w bagno. Sporo ciekawych rzeczy, ale giną w chaosie tej książki niestety.
Na plus również niektóre opowieści, wprowadzające w bieszczadzkie rytuały (np. palenie na stosie samobójców, rzucanie gałązek na ich groby),w biesologię - który bies na której górze się urządził i czym zasłynął.
Niestety na samym zakończeniu autor postawnowił zmieścić jakiś prywatny maniefst antyplagiatowy, który u mnie wzbudził lekki niesmak.
Książkę kupiłem po wizycie w Bieszczadach, bo trochę mnie wzięła magia tych gór. Niestety nie było to coś w rodzaju np. legend spisywanych przez Morcinka czy Ondrusza, które czytałem w odniesieniu do Beskidów (Beskidu Śląskiego).
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRaz, że autorowi brakuje pisarskich umiejętności w budowaniu fabuły, a dwa, że sporą część zbioru oprócz legend to streszczenia zapisów rejestrów...
Milo poczytac w Bieszczadach i zabrac jako pamiatke troche tej magii do siebie
Milo poczytac w Bieszczadach i zabrac jako pamiatke troche tej magii do siebie
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLegenda ma to do siebie, że wywodzi się od samej społeczności, w której funkcjonuje. To, co mamy w tej książce to historyjki wyssane z palca przez Andrzeja Potockiego, a więc żadne legendy to to nie są. Poza tym autor notorycznie naciąga pewne rzeczy, co jest tylko dowodem na to, że ma bardzo małe pojęcie o tym, jak myśleli, w co wierzyli dawni mieszkańcy Bieszczadów. Krócej mówiąc, bajki na rysorach.
Legenda ma to do siebie, że wywodzi się od samej społeczności, w której funkcjonuje. To, co mamy w tej książce to historyjki wyssane z palca przez Andrzeja Potockiego, a więc żadne legendy to to nie są. Poza tym autor notorycznie naciąga pewne rzeczy, co jest tylko dowodem na to, że ma bardzo małe pojęcie o tym, jak myśleli, w co wierzyli dawni mieszkańcy Bieszczadów....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę zakupiłem w Bieszczadach na obozie harcerskim (w 2009 r.),zaciekawiony okładką i tytułem. Okazała się być dobrą inwestycją. W wolnych chwilach "pochłaniałem" ją łapczywie. Autor szczegółowo przytacza legendę. Mogłem się w czuć bohaterów tych krótkich przypowieści, jakbym tam był. Brakowało jeszcze tylko ogniska, a za bajarza robiłby autor książki.
Wytłumaczone nawet skąd nazwa Bieszczady. Dzięki niej pokochałem Bieszczady jeszcze bardziej. Pozycja obowiązkowa jako urozmaicenie dla ludzi lubiących Bieszczady.
Książkę zakupiłem w Bieszczadach na obozie harcerskim (w 2009 r.),zaciekawiony okładką i tytułem. Okazała się być dobrą inwestycją. W wolnych chwilach "pochłaniałem" ją łapczywie. Autor szczegółowo przytacza legendę. Mogłem się w czuć bohaterów tych krótkich przypowieści, jakbym tam był. Brakowało jeszcze tylko ogniska, a za bajarza robiłby autor książki.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWytłumaczone...
W przedmowie do wydania, które posiadam, autor chwali się gwałtownym przyrostem liczby zawartych w "Księdze..." podań. Moim zdaniem, nie bardzo ma czym, ponieważ jest to w wielu przypadkach ta sama de facto legenda, tylko z drobnymi zmianami. A czytanie o pięciu z kolei kobietach, które z niewiele różniących się od siebie przyczyn zamieniły się w ten sam kamień, jest naprawdę nużące.
Ogólnie "Księga..." to zbiór króciutkich podań, z których wynika niezbicie, że większość kobiet jest niegodziwa, a wszystko co złe, to pogaństwo i pokropkiem się leczy.
Można mieć na półce i raz na pół roku przeczytać jedną historyjkę. W większym natężeniu - męczące.
W przedmowie do wydania, które posiadam, autor chwali się gwałtownym przyrostem liczby zawartych w "Księdze..." podań. Moim zdaniem, nie bardzo ma czym, ponieważ jest to w wielu przypadkach ta sama de facto legenda, tylko z drobnymi zmianami. A czytanie o pięciu z kolei kobietach, które z niewiele różniących się od siebie przyczyn zamieniły się w ten sam kamień, jest...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to