
Zorza Północna

448 str. 7 godz. 28 min.
- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Cykl:
- Mroczne materie (tom 1)
- Tytuł oryginału:
- His Darks Materials book 1. The Northern Lights
- Data wydania:
- 2007-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2007-01-01
- Liczba stron:
- 448
- Czas czytania
- 7 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788373592469
- Tłumacz:
- Ewa Wojtczak
W pewnym dziwnym świecie, w którym w powietrzu wiruje tajemniczy Pył, żyje osierocona przez rodziców dziewczynka imieniem Lyra. Kiedy jej przyjaciel Roger zostaje porwany, Lyra wyrusza na poszukiwania, które zawiodą ją na daleką Północ. Na lodowcu mieszkają pancerne niedźwiedzie, po mroźnym niebie latają czarownice, a piękna kobieta przeprowadza straszliwe eksperymenty. Lyra musi przejść do innego świata widocznego za zorzą północną...
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Zorza Północna w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Zorza Północna
Poznaj innych czytelników
11294 użytkowników ma tytuł Zorza Północna na półkach głównych- Przeczytane 6 449
- Chcę przeczytać 4 730
- Teraz czytam 115
- Posiadam 1 510
- Ulubione 343
- Fantastyka 208
- Fantasy 124
- Chcę w prezencie 96
- 2020 53
- 2019 50














































OPINIE i DYSKUSJE o książce Zorza Północna
Czytam ten cykl ponownie po ponad dekadzie i muszę przyznać, że całkiem nieźle zapamiętałam wiele szczegółów. Zauważyłam jednak, że na wiele kwestii spoglądam całkiem inaczej niż jeszcze piętnaście lat temu. Wtedy wiele wątków wydawało mi się oryginalnych, wręcz błyskotliwych. Postaci były zgrabnie skonstruowane, a świat pokazany częściowo z perspektywy dziecka urzekał. Obecnie niewiele w mojej ocenie się zmieniło, mam jednak wrażenie, że przez wiele wątków przebija się jednowymiarowe spojrzenie pisarza na instytucję Kościoła. Znam historię i wiem, że zarzuty wobec niego nie są bezpodstawne, mam jednak wrażenie, że Magisterium na kartach powieści jest przedstawione bardzo płytko. Zwłaszcza jego motywacje, które nie do końca są klarowne.
Czytam ten cykl ponownie po ponad dekadzie i muszę przyznać, że całkiem nieźle zapamiętałam wiele szczegółów. Zauważyłam jednak, że na wiele kwestii spoglądam całkiem inaczej niż jeszcze piętnaście lat temu. Wtedy wiele wątków wydawało mi się oryginalnych, wręcz błyskotliwych. Postaci były zgrabnie skonstruowane, a świat pokazany częściowo z perspektywy dziecka urzekał....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakbym miała 13 lat i czytała to w tym wieku, to byłaby to całkiem dobra książka. Niestety po tylu pozycjach fantasy i romantasy "Zorza polarna" okazała się być mierną lekturą.
Jakbym miała 13 lat i czytała to w tym wieku, to byłaby to całkiem dobra książka. Niestety po tylu pozycjach fantasy i romantasy "Zorza polarna" okazała się być mierną lekturą.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo połowy dłużyzna niemiłosierna. Książka niby dla dzieci i młodzieży, ale przedstawia takie miałkie fakty, które dla teraźniejszego nastolatka nie byłyby w ogóle interesujące.
Dialogi też nie powalają, szczególnie rozmowy Lyry. Jest przedstawiana jako buntowniczka, ale ma swoje odpały - na bazie bycia bystrej i durnej jednocześnie. Gdyby to był chłopiec, nikogo by to nie dziwiło, mielibyśmy tutaj bohatera shounena. Jest niestety mniej lotna, nawet jeśli w ostatniej chwili wygrywa z Iofurem - ale tylko dlatego, że koleś to zwyczajny debil, co dał się omotać dziecku - no i dlatego, że w powieści dla dzieci dzieciak musi być cwańszy niż dorośli (albo cokolwiek innego, co ma za dorosłą istotę uchodzić).
Występują tutaj problemy z ekspozycją, co może wpływać na znużenie. W przeciwieństwie do innych, nie oceniałbym tej książki na bazie sentymentu do filmu, bo to się mija z celem. Nie mam sentymentu ani do ekranizacji, ani książki, toteż nie rozumiem tak wysokich not tej serii. Moim zdaniem wiele jej brakuje, by być faktycznie ciekawą i porywającą, jak się ją przedstawia.
Do połowy dłużyzna niemiłosierna. Książka niby dla dzieci i młodzieży, ale przedstawia takie miałkie fakty, które dla teraźniejszego nastolatka nie byłyby w ogóle interesujące.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDialogi też nie powalają, szczególnie rozmowy Lyry. Jest przedstawiana jako buntowniczka, ale ma swoje odpały - na bazie bycia bystrej i durnej jednocześnie. Gdyby to był chłopiec, nikogo by to nie...
Bardzo powoli rozpędzająca się fabuła. Niektóre rzeczy związane z główną bohaterką są czasami zbyt oczywiste i poprostu się wie jak pewne rzeczy się skończą. Mimo wszystko mniej więcej od połowy książki pojawia się więcej akcji, a co za tym idzie książka zaczyna czytelnika bardziej zaciekawiać. Problem miałem troszkę ze stylem pisania autora, zwłaszcza gdzie dookoła głównej bohaterki dużo się działo. Mimo wszystko jednak polecam
Bardzo powoli rozpędzająca się fabuła. Niektóre rzeczy związane z główną bohaterką są czasami zbyt oczywiste i poprostu się wie jak pewne rzeczy się skończą. Mimo wszystko mniej więcej od połowy książki pojawia się więcej akcji, a co za tym idzie książka zaczyna czytelnika bardziej zaciekawiać. Problem miałem troszkę ze stylem pisania autora, zwłaszcza gdzie dookoła głównej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Mroczne Materie” to ponoć klasyk fantasy. Niestety, jak to z klasykami często bywa, przy bliższym poznaniu okazują się rozczarowujące. Powieść porzuciłem gdzieś w 1/3 na rozdziale „Rozczarowanie” (Co za przypadek!) i nie zamierzam kontynuować, a poniżej siedem powodów dlaczego:
1. Powieść rozpoczyna się śmiertelnie nudną sceną, gdzie Lyra (główna bohaterka) siedzi w szafie i podsłuchuje rozmowę uczonych. Żaden ciąg wypadków nie prowadzi do jej wykrycia, co oznacza, że nie musi ratować się z opresji i podsłuchawszy rozmowę, po prostu wraca do swojego życia. Mówiąc krótko, jest to zmarnowany potencjał na wprowadzenie akcji i zamieszania. Potencjał, który był zapowiedziany, bo jedna z postaci mówi Lyrze, że w razie wykrycia sama będzie się musiała ratować. Zważywszy na to, scena sprowadza się do nudnego przekazania wstępnych informacji o świecie. Czy można zacząć powieść w mniej ciekawy sposób? I to powieść podobno dla dzieci?
2. Dajmony, czyli emoji-pokemony. Początkowo wydaje się to fajny pomysł: taki duszek towarzyszący bohaterce. Niestety każda postać ma takiego duszka, który koniec końców sprowadza się do tego, że jest i w sposób przerysowany wyraża emocje postaci. Ich opisy oraz opisy ich zachowania są zapychaczami, które im dalej, tym bardziej denerwują. W mojej hierarchii dajmony znajdują się tylko ciut wyżej od sprenów z „Drogi Królów” z tendencją to bycia z czasem tak samo denerwującymi.
3. Powieść nie potrafi przekazywać informacji o świecie, dlatego co jakiś czas rzuca czytelnikowi w twarz takimi fragmentami:
Bibliotekarz milczał. Od czasu, gdy papież Jan Kalwin przeniósł papieską siedzibę do Genewy i powołał do życia Konsystorską Komisję Dyscyplinarną, Kościół uzyskał absolutną władzę nad wszystkimi aspektami życia. Po śmierci Kalwina papiestwo zostało obalone i na jego miejscu powstała rozbudowana struktura komisji, kolegiów i rad, zbiorowo nazywanych Magistraturą. Instytucje te nie zawsze działały wspólnie; od czasu do czasu silnie ze sobą rywalizowały. Przez większą część poprzedniego stulecia najpotężniejszą z nich było Kolegium Biskupów, ale w ostatnich latach zajęła jego miejsce Konsystorska Komisja Dyscyplinarna, która działa najaktywniej z organizacji kościelnych, wzbudzając zarazem największy lęk.
Auć! Też byłem ciekaw papieża Jana Kalwina i Konsystorskich Komisji Dyscyplinarnych w takiej zbitce w pierwszym rozdziale wrzuconych ot tak bez potrzeby i bez wpływu na nic.
Nie wiem, być może na kursach kreatywnego pisania, nie uczą, że z takimi akapitami, postępuje się w jeden sposób: zaznacza i naciska „delete”! Ale jeśli ktoś jest fanem takiego pisania, polecam opowiadania na darmowych portalach. Nie trzeba za nie płacić, a autorzy podziękują wam za uwagę i najdrobniejszy komentarz.
4. Dialogi. O, rany! Zresztą sami zobaczcie.
- Mhmm - mruknęła Lyra.
- Dziwi mnie, że wybierasz sobie takich towarzyszy. Czujesz się samotna?
- Nie - odparła.
- Czy... tęsknisz za towarzystwem innych dzieci?
- Nie.
- Nie myślę o Rogerze, chłopcu kuchennym. Myślę o dzieciach tak jak ty szlachetnie urodzonych. Chciałabyś mieć takich przyjaciół?
- Nie.
- Ale może jakieś koleżanki...
- Nie.
- Widzisz, nikt z nas nie chciałby, (...) Czy tak się czujesz?
- Nie.
(...)
- Jeśli cię coś martwi - odezwał się w końcu - zawsze możesz przyjść i mi o tym powiedzieć. Mam nadzieję, że wiesz o tym?
- Tak - odrzekła.
- Rozmawiasz ze swoimi spowiednikami?
- Tak.
Jak widać, Lyra jest bardzo wygadaną osóbką. Niby taka buntownicza i w ogóle, ale pyskować nie potrafi i nie jest to jedyny przypadek, właściwie każdy dialog z Lyrą wygląda podobnie (te bez niej wcale nie lepsze). Albo jeszcze gorzej, bo powtarzane są w nim informacje już znane ze wcześniejszych stron.
Dla porównania sposób mówienia Ciri. Fragment z „Miecza Przeznaczenia” Sapkowskiego.
- Jak masz na imię, księżniczko? Zapomniałem.
- Ciri.
- A twoje włości, gdzie leżą, jeśli wolno spytać?
- Nie powiem ci - burknęła. - Nie powiem i już.
- Przeżyję. Nie wierć się i nie smarkaj mi nad uchem. Co robiłaś w Brokilonie? Zgubiłaś się? Zabłądziłaś?
- Akurat! Ja nigdy nie błądzę.
- Nie wierć się. Uciekłaś od Kistrina? Z zamku Nastrog? Przed czy po ślubie?
- Skąd wiesz? - smarknęła przejęta.
Tak, da się pisać krótkie, ciekawe, nasycone emocjami odpowiedzi dziecku, nie ograniczając się do rzucanego od niechcenia i z przymusu „nie” lub „tak”. A z racji tego, że Lyra mieszka w uczelni, mogłaby rzucać „inteligenckimi” zasłyszani przypadkiem wyrazami. Tak zmarnować potencjał! Gdyby chociaż ktoś w tej scenie to „nie” jakoś spuentował, ale nie, najwyraźniej słabe pisarstwo w tym świecie to zjawisko powszechne i nie budzi zdziwienia.
A tutaj jeszcze przykład dialogów z „Lwa, Czarownicy i Starej Szafy”. Proszę zwrócić uwagę, że ten akurat dialog zastępuje narrację i opis zdarzeń (dzieje się to w czasie przechodzenia przez szafę) oraz na ekspresję, jaka temu towarzyszy.
- Coś mnie uwiera w plecy - odezwał się Piotr.
- A czy to nie jest przypadkiem zimne? - zapytała Zuzanna.
- Rzeczywiście, jest zimne i... o, psiakostka, mokre! Oj, to jest coraz bardziej mokre! - I zerwał się na równe nogi.
- Chodźcie, wyłazimy stąd - powiedział Edmund. - Już poszli.
- Ooooch! - krzyknęła nagle Zuzanna. Wszyscy zapytali co się stało.
- Siedzę przed jakimś drzewem! - odpowiedziała Zuzanna. - I, popatrzcie tylko, tam jest jakieś światło... o tam!
- O holender, masz rację! - zawołał Piotr. - I popatrzcie tu, i tu! Wszędzie są drzewa. A to mokre świństwo to śnieg. Ależ my przecież jesteśmy w lesie Łucji!
Cóż, o „Mrocznych Materiach” słyszałem, że to „anty-Narnia”, ale nie spodziewałem się, że to również „anty-pisarstwo”, no, a może to celowy zabieg?
5. Zdarzenia, które dzieją się przypadkiem. Lyra przypadkiem jest świadkiem morderstwa, przypadkiem podsłuchuje rozmowę, przypadkiem trafia do pani Coulter (nie rozumiem, dlaczego nie próbowała przed nią uciec, skoro jest taka buntownicza oraz chciała jeszcze przed sekundą ratować przyjaciela),przypadkiem trafia do Cyganów i… I kto wie, ile tych przypadków jest jeszcze w dalszej części powieści.
6. Świat przedstawiony w moim odczuciu jest niepoważny, zdziecinniały, ponoć potem robi się krwawy, ale nie sądzę, aby to coś faktycznie zmieniało. Autor bowiem, zamiast wytworzyć własne nazwy i kraje, korzysta z naszej rzeczywistości w sposób bardziej prostacki niż „Zwiadowcy” Flangana (myślałem, że nie da się bardziej) i dzięki temu dostajemy: króla Cyganów, królestwo Laponii, Londyn oraz Tatarów. Gdzie zła czarownica, królestwo za siedmioma górami, szklana wieża i łodyga fasoli? Rzucanie takimi nazwami odbiera światu realność. Czytając to, w mojej głowie pojawiał się ośmiolatek odpytywany z geografii, któremu mieszają się epoki i pojęcia. Przez taki zabieg (lenistwo?) całość zaczyna trącić baśnią.
7. Lyra, jako protoplastka silnej i niezależnej feminy. Jakby było mało, dostajemy również bohaterkę, która denerwuje od pierwszej strony. Buntownicza, niegrzeczna, w jednej chwili krzyczy na dorosłych, że nie przejmują się zaginionym dzieckiem, po chwili sama zapomina o swym niby przyjacielu i idzie posłusznie za panią Coulter. Odpowiadać potrafi tylko tak i nie, widać nie nauczyli więcej. Ale tylko czekać aż padnie: „Nie widziałeś tego, co ja widziałam.”, czy „Mam w sobie nawałnicę!”. Nie ponosi żadnych konsekwencji swych czynów, dorośli albo przymykają oko na jej wybryki, albo ratując ją, nie strofują i nie oczekują niczego w zamian. W zasadzie jedyny powód, dla którego miałbym czytać powieść dalej, to nadzieja, że Lyra w końcu dostanie od świata lekcję i się czegoś nauczy. Niestety wątpię, aby była to powieść tego typu, nic tego nie zapowiada, dlatego też nie zamierzam marnować więcej czasu.
„Mroczne Materie” to ponoć klasyk fantasy. Niestety, jak to z klasykami często bywa, przy bliższym poznaniu okazują się rozczarowujące. Powieść porzuciłem gdzieś w 1/3 na rozdziale „Rozczarowanie” (Co za przypadek!) i nie zamierzam kontynuować, a poniżej siedem powodów dlaczego:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to1. Powieść rozpoczyna się śmiertelnie nudną sceną, gdzie Lyra (główna bohaterka) siedzi w...
Oj czekała na mnie ta pozycją od 2007 roku kiedy obejrzałem na wycieczce klasowej adapracje filmową.
Lata leciały, sentyment pozostał i jako dorosły chciałem przeczytać dziecięce zachcianki córce.
JAK TO DOBRZE ŻE CZYTAŁEM NA OSOBNOŚCI.
Familinjne kino przeobrazilo sie w mroczne i niewybaczalne fantazy które zniszczyło moje dziecięce różowe okulary :(
Świat wykreowany wręczc odzwierciedlenie duszy, zawiłość i logika stojący za nim odkrywa gen odkrywcy który chce pogłębiać i odkrywać wszystkie tajemnice jak najszybciej.
Natomiast zmęczenie fizyczno-psychiczne po tej wyprawie porównywalne do głownej bohaterki.
Oj czekała na mnie ta pozycją od 2007 roku kiedy obejrzałem na wycieczce klasowej adapracje filmową.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLata leciały, sentyment pozostał i jako dorosły chciałem przeczytać dziecięce zachcianki córce.
JAK TO DOBRZE ŻE CZYTAŁEM NA OSOBNOŚCI.
Familinjne kino przeobrazilo sie w mroczne i niewybaczalne fantazy które zniszczyło moje dziecięce różowe okulary :(
Świat wykreowany...
Wprost uwielbiam❤️
Wprost uwielbiam❤️
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAbsolutnie kocham:
1. Teoria wieloświata, fizyka i fizyka kwantowa w powieści. W ogóle nauka w tym świecie.
2. Dajmony
3. Kolegium Jordana
4. Aletheiometr
5. Proch (albo Pył w zależności od wydania)
6. Ojczulek Coram
Lord Asriel wydaje mi się bezdusznym draniem.
Najdziwniejsze jest to, że ta powieść okazuje się nie tym, czego się spodziewałam. Ale to zdecydowanie na plus. No i nawiązanie do "Raju utraconego" <3
Nie wiem co myśleć, ale bardzo mi się to "wszystko" podoba.
Chyba powinnam też dodać #hałdahańby - jedna pozycja mniej!
Absolutnie kocham:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to1. Teoria wieloświata, fizyka i fizyka kwantowa w powieści. W ogóle nauka w tym świecie.
2. Dajmony
3. Kolegium Jordana
4. Aletheiometr
5. Proch (albo Pył w zależności od wydania)
6. Ojczulek Coram
Lord Asriel wydaje mi się bezdusznym draniem.
Najdziwniejsze jest to, że ta powieść okazuje się nie tym, czego się spodziewałam. Ale to zdecydowanie na plus. No i...
Strasznie mnie zmęczyła ta książka. Mam wrażenie, że była bardzo toporna i w pewnym momencie nawet złapałam się na tym, że gdybym ją przerwała to nie ciągnęłoby mnie do jej skończenia. Ostatecznie przeczytałam w całości, żeby się upewnić w przekonaniu, że nie zamierzam kontynuować tej serii.
Strasznie mnie zmęczyła ta książka. Mam wrażenie, że była bardzo toporna i w pewnym momencie nawet złapałam się na tym, że gdybym ją przerwała to nie ciągnęłoby mnie do jej skończenia. Ostatecznie przeczytałam w całości, żeby się upewnić w przekonaniu, że nie zamierzam kontynuować tej serii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo trylogię "Mrocznych materii" sięgnęłam po lekturze książek Radka Raka z serii "Agla". Nie miałam większej wiedzy czym może być ta trylogia, natomiast pierwszy tom fabularnie bardzo mi przypominał wątki z "Agli", choć wiadomo kto od kogo czerpał.
Powszechna jest opinia, że "Mroczne materie" to seria młodzieżowa, nawet w bibliotece jest w dziale książek młodzieżowych. Ja bym niekoniecznie ją tak jednoznacznie klasyfikowała, bo owszem główna bohaterka na niewiele ponad 10 lat, ale już tematyka i generalnie fabuła jest dość - nazwijmy to - dorosła i zawiera sporo wątków, w których młodzież nie do końca może się odnaleźć, jak choćby polityka czy Kościół.
Cała historia rozpoczyna się od bardzo fajnej sceny kiedy Lyra, nasza główna bohaterka w swojej dziecięcej niesubordynacji wchodzi do szafy w gabinecie rektora Kolegium Jordana w Oxfordzie i podsłuchuje tajemniczą rozmowę kilku starszych mężczyzn o równie tajemniczych zjawiskach, wyprawach naukowych i innych naukowcach. Scena ta to tylko wierzchołek góry lodowej i część dużo, dużo większej sprawy, dotyczącej w zasadzie całego Wszechświata. Sprawy, która łączy wątki stricte science-fiction, teorię wieloświatów, tajemnicze wyprawy naukowe na Syberię i samego przeznaczenia małej Lyry. Bardzo wciągający jest świat wykreowany przez autora - w klimacie trochę dark academia, z prostym, ale jednocześnie bardzo osobliwym wątkiem dajmonów, czyli materialnym odzwierciedleniem dusz ludzkich w postaci zwierząt, które są nieodzownym bliskim towarzyszem każdego człowieka, z czarownicami, groźnymi niedźwiedziami polarnymi i naukowcami, którzy badają zjawiska zorzy polarnej i tajemniczego Pyłu, który jest powodem wszystkiego, co wydarza się w książce. Przez ten pierwszy tom się niemal płynie. Historia Lyry i stopniowego coraz większego wplątania się jej w sprawy świata jest bardzo angażująca i wciągająca, tym bardziej, że na jaw wychodzą coraz to nowe aspekty jej przeszłości i pochodzenia. Dziewczynka jest bardzo pozytywną postacią, upartą, mądrą ale też rezolutną i odważną. Ze swoim dajmonem i tajemniczym przyrządem, który daruje jej rektor pokonuje wraz z doświadczonymi dorosłymi z różnych środowisk kolejne etapy wyprawy, która ma dotrzeć do sedna tajemniczych wydarzeń na dalekiej północy. W końcowej fazie książki brawurowo zdobywa zaufanie jednego z najbardziej groźnych stworzeń Północy, niedźwiedzia Iorka i zostaje dla wszystkich kluczowym elementem wojny, która ma się wkrótce rozpocząć.
Ewidentnie autor przemyca w tej książce część swoich poglądów, szczególnie tych na temat Kościoła i nauki, momentami trochę jest to rażące, ale skupiając się jedynie na fabule i pomyśle można naprawdę dobrze się bawić przy lekturze tej książki. Dla mnie jest ona oryginalna, dynamiczna i bardzo wciągająca. Planuję ciągiem czytać całą trylogię, zobaczymy czy kolejne tomy utrzymają moje zaangażowanie i zainteresowanie fabułą.
Po trylogię "Mrocznych materii" sięgnęłam po lekturze książek Radka Raka z serii "Agla". Nie miałam większej wiedzy czym może być ta trylogia, natomiast pierwszy tom fabularnie bardzo mi przypominał wątki z "Agli", choć wiadomo kto od kogo czerpał.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowszechna jest opinia, że "Mroczne materie" to seria młodzieżowa, nawet w bibliotece jest w dziale książek młodzieżowych. Ja...