ArtykułyCzytamy w weekend. 17 kwietnia 2026
LubimyCzytać97
Artykuły"Malarz" Piotra Chomczyńskiego - mamy dla Was 30 egzemplarzy książki
LubimyCzytać4
ArtykułyWiosenne porządki w księgarni Matras. Setki hitów już od 5 złotych!
LubimyCzytać1
ArtykułyJak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać12
Pierwsze prawo magii

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Cykl:
- Miecz Prawdy (tom 1)
- Seria:
- Fantasy
- Tytuł oryginału:
- Wizard′s First Rule
- Data wydania:
- 2004-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2004-01-01
- Data 1. wydania:
- 2008-10-01
- Liczba stron:
- 696
- Czas czytania
- 11 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 837120843X
- Tłumacz:
- Lucyna Targosz
Kup Pierwsze prawo magii w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Pierwsze prawo magii
Powieść czyta się wolno, ale jest zdumiewająca. Po prostu magiczna! Mogę porównać czytanie tej powieści do jazdy kolejką górską w wesołym miasteczku. Zaczęło się spokojnie, wagoniki powoli ruszyły po torze - tak i ja ruszyłam z Richardem na wędrówkę. Aż zupełnie NAGLE kolejka runęła z wysokości w przepaść - i miałam uczucie, że pędzę z Richardem, z okrzykiem przerażenia, bo przecież nic go nie mogło ocalić, nic go nie powinno ocalić! Czyli autorowi udało się wstrząsnąć mną trochę. Bo ze zwykłej opowieści przygodowej i fantastycznej - utkał okrutną i bezpardonową powieść o gniewie, miłości, władzy nad magią. Uwielbiam spojrzenie autora na magię - jako na siłę, która zawsze ma swoją cenę. Tym wyższą, im potężniejszy jest ten, kto jej używa. Miecz Prawdy - to majstersztyk. Uwielbiam przedmioty magiczne, które żyją własnym życiem:). O Agielach nie będę pisała - kosztowały mnie wiele bólu!!! Powieść ta ma kilka swoich tajemnic - wszystkie znalazły nieoczekiwane zakończenie. Ale ostatnia tajemnica - tj. tajemnica Zeda - pozostawiła mnie w stanie szoku. Naprawdę się tego nie spodziewałam - jęknęłam tylko ze zdumienia. I nagle wszystko ułożyło się w zdumiewającą, logiczną całość!
Oceny książki Pierwsze prawo magii
Poznaj innych czytelników
6447 użytkowników ma tytuł Pierwsze prawo magii na półkach głównych- Przeczytane 4 265
- Chcę przeczytać 2 089
- Teraz czytam 93
- Posiadam 975
- Ulubione 326
- Fantastyka 131
- Fantasy 110
- Chcę w prezencie 42
- 2013 24
- 2012 20
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Pierwsze prawo magii
Czasami, dokonanie złego wyboru jest lepsze niż nie dokonanie żadnego. Masz odwagę iść do przodu, a to rzadkość. Osoba stojąca na rozdrożu dróg, nieumiejąca wybrać, nigdy nie pójdzie do przodu.
Czasami, dokonanie złego wyboru jest lepsze niż nie dokonanie żadnego. Masz odwagę iść do przodu, a to rzadkość. Osoba stojąca na rozdrożu d...
Rozwiń ZwińLudzie są głupi, uwierzą w kłamstwo, albo dlatego, że chcą, by to była prawda, albo też dlatego, że boją się, iż to może być prawda.
Ludzie są głupi, uwierzą w kłamstwo, albo dlatego, że chcą, by to była prawda, albo też dlatego, że boją się, iż to może być prawda.
Mój kot zjada myszy. Czyż to go czyni złym? Ja tak nie uważam, mój kot też nie, lecz myszy na pewno mają odmienne zdanie. Każdy zabójca sądzi, że ofiara zasługiwała na śmierć.
Mój kot zjada myszy. Czyż to go czyni złym? Ja tak nie uważam, mój kot też nie, lecz myszy na pewno mają odmienne zdanie. Każdy zabójca sądz...
Rozwiń Zwiń













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Pierwsze prawo magii
Przeczytana dawno temu, w wieku lat 9 albo coś. I następne tomy... Recenzja na calą tą franczyzne bo nie chce mi sie recenzować każdej ksiązki z osobna, a recenzowanie tylko ostatniej...no cóż, myśle że lepiej ostrzec ludzi zawczasu w co zaraz wdepną.
W dużym skrócie. Cala ta seria to jest retelling drugiej wojny światowej, tylko że naziści są fajni, demokraci są naiwni, a komuchów nie da sie pokonać bo jest ich. po. prostu. zbyt. wielu. Dópki wunderwaffe nie obraca szali wojny w ostatnim momencie i installah wszystkie komuchy znikają. A razem z nimi fantasy-żydzi, rasa ludzi którzy muszą być albo usunięci albo trzymani w geccie, i pod żadynm pozorem nie można im pozwolić rasowo mieszać sie z innymi...
Seria byla by ponad polowe krótsza gdyby nie niekończące sie wywody autora o polityce, z których możemy sie dowiedzieć dlaczego bialy, marmurowy posąg golego faceta to peak art, a freski przedstawiające męczeństwo to komuszo-chrześciańskie zwyrodnienie. Możemy się też dowiedzieć dlaczego pacyfizm jest zuy, aborcja jest zua, a żolnierz i kupiec to najbardziej szacowne profesje.
No ale jest też w tych książkach coś dobrego. Dlaczego nie dam im tylko jednej gwiazdki? Bo autor ma talent. Albo raczej mial, bo zdech na covid. Talent do pisania bardzo szczególowych, bardzo sadystycznych, scen tortur, gwaltu, i tortur-gwaltu. W samej pierwszej ksiażce mamy takie sceny przez okolo 100 stron non stop. W samej pierwszej książce mamy mężczyzn zmuszonych do konsumpcji wlasnych genitalów, i kobiety gwalcone i torturowane tyle czasu że zaczynają to lubić i robić to innym. Mamy też pedo i guro i oh tak, tyle dobrych rzeczy że nie wiem od czego zacząć.
I w kolejnych książkach jest tego tylko więcej.
Tak w istocie. Gdyby autor pisal tylko takie rzeczy, to osiągnal by wielkość i odszedlby jako wspanialy, acz "kontrowersyjny" pisarz. Alas, nie taki byl jego los. Bo Terry, który nazwal sie "Goodkindem", cierpial, tragicznie, na narcystyczne zaburzenie osobowości. To znaczy, że sceny takie jak opisane powyżej tlumaczyl tym, że jedynie chcial uświadomić czytelnika co do tego jacy źli to ludzie, a szczególnie komuchy, są. Wymówka która umożliwila mu zachowanie moralnej wyższośći i podtrzymanie swojego Falszywego Ja, przed samym sobą oczywiscie. Bo cala reszta widziala na wskroś jakie idiotyczne i niewiarygodne jego wymówki są.
Ja też zobaczylam. W wieku lat 9, i spodobalo mi się. Nie przesadą jest powiedzieć, że lektura tych książek byla doświadczeniem formatywnym. I za to oto 3 gwiazdki, a nie jedna.
Przeczytana dawno temu, w wieku lat 9 albo coś. I następne tomy... Recenzja na calą tą franczyzne bo nie chce mi sie recenzować każdej ksiązki z osobna, a recenzowanie tylko ostatniej...no cóż, myśle że lepiej ostrzec ludzi zawczasu w co zaraz wdepną.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW dużym skrócie. Cala ta seria to jest retelling drugiej wojny światowej, tylko że naziści są fajni, demokraci są naiwni, a...
Średnia mogłaby sugerować, że oto mamy do czynienia ze świetnym klasykiem fantastyki wysokich lotów, a przecież jest to książka głupia, naiwna i bardzo dziecinna. Tyle, że nawet mam trudność by polecić ją 14-letniemu Jankowi, ponieważ są w niej gwałty, odcinanie i zjadanie intymnych części ciała, a dłuuugi fragment przed finałem skręca nagle ku jakiejś mokrej fantazji sado-maso. Fragment niepotrzebny, wsadzony w opowieść niczym niepasujący klocek lego i sztucznie przedłużany, jakby autor rozkoszował się torturami głównej postaci.
Jednak już dotrwanie do tego fragmentu powinno być dla Czytelnika torturą sama w sobie. Historia jest tworzona w biegu, jakby autor pisał ją na kolanie, nie zastanawiając się nad tworzeniem spójnego świata i wydarzeń, tylko tworząc z rozpędu, co tylko do głowy wpadnie. Wynikiem jest opowieść oparta na piętrzących się głupich zasadach, idiotycznych scenach i jak już wspomniałem dziecinnych zależnościach, czy relacjach ludzkich.
Idiotyzmów jest tu bez liku i nie starczyło by miejsca by je wymienić, ale spójrzmy choćby na kilka z nich.
Do zdobycia są oczywiście trzy potężne magiczne szkatuły, które główny zły chce użyć do panowania nad światem. Gdy się uzbiera trzy, wtedy dostaje się instrukcje do nich, czyli górnolotnie nazwaną Księgę czegoś tam, która powie, którą szkatułę należy otworzyć. Jednym słowem, budujemy sobie w domu sejf na kosztowności, a obok zostawiamy instrukcję dla złodziei...to takie mądre.
Przez całą historię autor podrzuca coraz to nowe zasady dla magii opisanego świata, reguły dla posiadanych przez bohaterów mocy, a ostatecznie okazuje się, że tytułowe pierwsze prawo magii mówi: "eee tam, wszystkie zasady da się objeść".
A wisienką na torcie jest cały ten Poszukiwacz Prawdy (który, notabene ma problemy z opanowaniem gniewu),który nie spocznie by wszędzie doszukać się tej prawdy, ale nie problemu z tym, że wszyscy na około mają przed nim jakieś bzdurne - choć wg postaci BAARDZO WAŻNE sekrety "spoko, nie musicie mi nic mówić", a na dokładkę jest naiwnie nieświadomy, że zdradzi go jego własny brat (co Czytelnik może sobie wydedukować już w zasadzie na samym początku książki, a Poszukiwacz Prawdy, choć taki niby inteligentny i roztropny nie potrafi).
Najgorsze jest to, że wśród tego wysypiska idiotyzmów, leży gdzieś tam głęboko pogrzebana fajna przygoda i zalążek ciekawego świata, niestety przysypany jest toną głupoty i brakiem umiejętności pisarskich. To bardzo smutne.
Średnia mogłaby sugerować, że oto mamy do czynienia ze świetnym klasykiem fantastyki wysokich lotów, a przecież jest to książka głupia, naiwna i bardzo dziecinna. Tyle, że nawet mam trudność by polecić ją 14-letniemu Jankowi, ponieważ są w niej gwałty, odcinanie i zjadanie intymnych części ciała, a dłuuugi fragment przed finałem skręca nagle ku jakiejś mokrej fantazji...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOkropna. Słabo napisana, głupkowata, z zupełnie absurdalnymi pomysłami fabularnymi.
Okropna. Słabo napisana, głupkowata, z zupełnie absurdalnymi pomysłami fabularnymi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ok, czyta się ją bardzo szybko.
Książka ok, czyta się ją bardzo szybko.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Pierwsze prawo magii” to najlepsza książka Terry'ego Goodkinga, jaką do tej pory przeczytałem, a mam za sobą dwa prequele cyklu „Miecz Prawdy” („Pierwsza spowiedniczka” i „Dług wdzięczności”).
Niniejszej pozycji wystawiam ocenę 8/10, ponieważ to naprawdę dobry kawałek fantasy. Nie jest to jednak książka jednowymiarowa. Powiedziałbym, że stoi w pewnym rozkroku… Szczerze mówiąc, trudno mi określić, dla kogo jest ta książka. Nie umiem jednoznacznie wskazać, czy jest przeznaczona dla młodszego, czy raczej dorosłego czytelnika.
Większa część tej pozycji wydaje się być materiałem dla czytelników, którzy jeszcze uczęszczają do szkoły podstawowej lub średniej, jednak są fragmenty, które zdecydowanie powinny być adresowane do dojrzałego odbiorcy. Jak to ktoś fajnie określił w swojej opinii, mamy w niniejszej pozycji „rozdział BASM”. Wspomniany fragment totalnie nie pasował mi do reszty treści.
Poza pewną niespójnością w charakterze treści, inną wadą, którą zauważyłem i która mocno mnie raziła, jest to, że Mitland w pewnych momentach wydaje się bardzo mało i słabo zaludnioną krainą, gdzie łatwo można odnaleźć lub wytropić poszukiwane osoby. Ten, kto czytał książkę, zapewne domyśli się, do którego momentu nawiązuję.
Przypuszczam, że dla wielu osób, które sięgną po tę pozycję, wadą będzie styl pisarski autora, ewentualnie jakość tłumaczenia lub redakcji (bo nie wiem, jak to wygląda w oryginale). W innych opiniach na portalu zauważyłem, że niektórym styl Terry'ego Goodkinga naprawdę nie odpowiada. Dla mnie nie jest on wyjątkowo zły, ale muszę przyznać, że momentami dialogi potrafią irytować. Mam na myśli głównie powtórzenia. Czasami można odnieść wrażenie, że rozmowy bohaterów są tak napisane, jakby miały przedstawiać konwersacje między osobami niezbyt ogarniętymi. Jedna postać mówi drugiej to samo dwa razy, jakby tłumaczyła swojemu rozmówcy to, co powiedziała za pierwszym razem. To było dla mnie najbardziej irytujące w stylu autora; na inne rzeczy bez problemu potrafiłem przymknąć oko.
Trochę pomarudziłem, ale teraz kilka słów o tym, co uważam za plusy. Na początku warto wspomnieć o historii, którą uważam za naprawdę ciekawą. Tak, wiem, nie jest to jakaś zawiła fabuła, ale jak to mówię: lepsza prosta historia niż zbyt skomplikowana.
Bez wątpienia plusem omawianej książki są główni bohaterowie. Muszę przyznać, że bardzo polubiłem postacie Richarda, Kahlan i Zeda. Podoba mi się ta tzw. chemia między nimi. Oczywiście nie są to postacie złożone i skomplikowane, ale razem tworzą interesującą grupę, której losy przyjemnie się śledzi.
Jednak gdybym miał wskazać najlepszą i najciekawszą postać całej książki, powiedziałbym, że jest nią Denna. Wspomniana Mord-Sith to bardzo tragiczna postać, której osobowość nie jest tak jednoznaczna jak pozostałych bohaterów.
Bardzo ciekawe były dla mnie również rozważania filozoficzne na temat prawdy. W tym momencie chcę zaznaczyć, że o ile rozumiem rolę Spowiedniczek w odkrywaniu prawdy, to roli Poszukiwacza z kolei nie za bardzo rozumiem… Wspomniana profesja to dla mnie osobiście taki trochę kat i sędzia w jednym, który według własnego uznania decyduje, co jest prawdą, a co nie … Nie wiem, jak dla was, ale dla mnie to nie brzmi jakoś coś do końca właściwego…
Ogólnie omawiana pozycja to dla mnie kawał bardzo dobrej fantasy, która bazuje na głównych bohaterach, a raczej na ich relacjach i wspólnych przygodach… Nikt mi nie wmówi, że Mitlandy i inne krainy to kluczowe elementy opowieści, tak jak ma to miejsce w „Władcy Pierścieni”, „Gwiezdnych Wojnach” czy „Imperium Grozy”. Tutaj przedstawiony świat to tylko tło dla opowieści, nic więcej.
„Pierwsze prawo magii” to książka, która szczególnie przypadnie do gustu miłośnikom niezbyt skomplikowanej fantasy. Nie mamy tu bowiem setek postaci czy krain, które musimy zapamiętać, aby w pełni zrozumieć przedstawione wydarzenia. Mamy za to prostą historię, w której trójka bliskich sobie osób próbuje uratować świat przed złym i nikczemnym czarnoksiężnikiem.
Tak jak mówiłem wcześniej, omawiana pozycja dostaje ode mnie ocenę 8/10 – bardzo dobra.
„Pierwsze prawo magii” to najlepsza książka Terry'ego Goodkinga, jaką do tej pory przeczytałem, a mam za sobą dwa prequele cyklu „Miecz Prawdy” („Pierwsza spowiedniczka” i „Dług wdzięczności”).
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiniejszej pozycji wystawiam ocenę 8/10, ponieważ to naprawdę dobry kawałek fantasy. Nie jest to jednak książka jednowymiarowa. Powiedziałbym, że stoi w pewnym rozkroku… Szczerze...
Przeczytałem dawno temu, pierwsze wrażenie.... To jest to co lubię. Jest tam ciężki klimat, jest bohater, który nie do końca chce nim być, jest magia. Zakochałem się w tych książkach i łykałem je jak pelikan ryby. Niestety nie dowiemy się wszystkiego, co można było jeszcze opowiedzieć. Niech ziemia będzie lekka Terremu. W tym roku słuchałem audiobook w j. Angielskim. przyznam, że dużo zdań i słów na początku sprawiało mi trudności, przez specyfikę języka. Ale generalnie polecam, zwłaszcza jak ktoś jest zmęczony polityczną poprawnością. Ta książka ma elementy dark fantasy jak i fantasy.
Przeczytałem dawno temu, pierwsze wrażenie.... To jest to co lubię. Jest tam ciężki klimat, jest bohater, który nie do końca chce nim być, jest magia. Zakochałem się w tych książkach i łykałem je jak pelikan ryby. Niestety nie dowiemy się wszystkiego, co można było jeszcze opowiedzieć. Niech ziemia będzie lekka Terremu. W tym roku słuchałem audiobook w j. Angielskim....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z moich ulubionych. Przeczytane wszystkie tomy. Nie będę się rozwodził nad każdym. Powiem tylko, że autor zabrał mnie w niesamowitą przygodę po jakże barwnym świecie, z jakże barwnymi postaciami. Główny bohater momentami zbyt idealny ale można przymknąć oko. Książka obowiązkowa dla miłośników fantasy. Serdecznie polecam
Jedna z moich ulubionych. Przeczytane wszystkie tomy. Nie będę się rozwodził nad każdym. Powiem tylko, że autor zabrał mnie w niesamowitą przygodę po jakże barwnym świecie, z jakże barwnymi postaciami. Główny bohater momentami zbyt idealny ale można przymknąć oko. Książka obowiązkowa dla miłośników fantasy. Serdecznie polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzez pomyłkę… przeczytałem tę książkę dwa razy. Pożyczyłem z biblioteki, rozpoczynając lekturę uświadomiłem sobie, że ja to nie tylko czytałem, ale wręcz to mam. I faktycznie. Ale i tak przeczytałem ponownie, a w dodatku świetnie się przy tym bawiłem - ku własnemu zaskoczeniu. Także ku owemu zaskoczeniu oceniam bardzo wysoko: 8/10, co w mojej skali jest bardzo wysoką notą i raczej rzadko przyznawaną. To, że dałem aż tyle powieści, która jest właściwie do bólu klasycznym fantasy zdumiewa mnie potrójnie. Jest więc lektura Pierwszego prawa magii źródłem wielu niespodzianek, zdziwień, nawet szoków. Cóż, to tylko wartość dodana do pozycji, która się w ogóle nie zestarzała i która nadal świetnie daje radę. A może wręcz teraz daje radę bardziej niż kiedyś.
Zacznijmy od tego, że Pierwsze prawo magii to pierwszy tom cyklu, który jest - co tu dużo gadać - ekstremalnie obszerny (ja, póki co, przeczytałem tylko dwa tomy). Poszczególne pozycje są długie, Pierwsze prawo magii ma prawie 700 stron i jeśli chodzi o klasyczną fantasy to zazwyczaj byłbym gotów potraktować to jako czerwoną flagę: ileż bowiem można czytać o czarodziejach i smokach i ubranych na biało dziewicach? Na szczęście specyficzny - cokolwiek monotonny - styl pisarski autora dopasował mi i lektura od początku do końca była dla mnie po prostu przyjemna. Owszem, było kilka dłużyzn, parę razu pozwoliłem sobie ślizgnąć się wzrokiem po rzeczach nadmiarowych, jednak nie licząc tych nielicznych przypadków czytałem uczciwie i chętnie.
Powieść spaja w sobie dwa wielkie wątki. Pierwszy - do bólu klasyczny - to oczywiście dramatyczna i desperacka walka o uratowanie świata przed złym czarodziejem Rahlem, który ni mniej ni więcej (suprise, suprise!) chce ów świat albo kompletnie opanować albo kompletnie zniszczyć, w zależności jak się uda. No i wiadomo: bohaterowie zrobią co się da, a nawet sporo więcej, by żadna z tych ewentualności nie nastąpiła. Przy okazji mamy tutaj coś w rodzaju powieści drogi (kolejny klasyczny motyw),bowiem nim nastąpi ostateczne starcia dobra ze złem to wszyscy muszą sporo się nachodzić, bez mała zwiedzając cały świat przedstawiony. Notabene przy tej okazji sobie uświadomiłem, że klasyczne fantasy promuje wcale sensowne wzorce zdrowego życia: nieustanne łażenie i unikanie bycia zabitym.
Drugi wątek to romansik. Nie wiem czy będzie to spojlerem czy nie, zakładam, że jednak nie: Richard Cypher, nasz główny heros i koleś, everyman, któremu przypadnie główna rola w walce o ocalenie świata zakochuje się bez pamięci - i tymczasowo bez możliwości konsumpcji - w przepięknej Matce Spowiedniczce, która wbrew nazwie jest jego rówieśniczką, a przy tym charakteryzuje się cudną urodą. Tak, jasne, póki co zero zaskoczeń. Taki wątek musi być, prawda? Co niezwykłe, dałem się kupić tragicznej miłości pomiędzy dwojgiem młodych bohaterów i nawet w paru starannie wybranych miejscach uroniłem jakieś łezki nad ich losem. Ach, po prawedzie to dawno nie byłem aż tak zaangażowany w opowieść miłosną - przyznam ze wstydem, że mimo siwej brody naprawdę chciałem by Richardowi się udało skonsumować... pardon... zdobyć Kahlan, bowiem napięcie pomiędzy tym dwojgiem było tak gęste, że dałoby się je kroić mieczem. Na przykład Mieczem Prawdy, który Richardowi wisiał u pasa.
Sam nie wiem czemu dałem się aż tak zaangażować w wątek romansowy - może w bólu Richarda odnalazłem coś, czego doświadcza każdy mężczyzna, któremu przyszło się zakochać w nieosiągalnej kobiecie. Czyli, w skrócie, po prostu każdy mężczyzna. W każdym razie subiektywnie uważam, że jest to nieźle napisane romantasy... tfu... to nie jest romantasy, a jednak jest to coś, co gdyby było romantasy, to by dobrze zrobiło owemu subgatunkowi. Oczywiście mogę się mylić, bo się nie znam.
No dobra, pora na podsumowanie. Pierwsze prawo magii ma wszelkie zalety klasycznego fantasy: magów, dziewice, smoki, dziewice, bohaterów znikąd, dziewice i magiczne istoty. Ma też, niestety, wszystkie wady klasycznego fantasy: magów, dziewice, smoki, dziewice, bohaterów znikąd, dziewice i magiczne istoty. Mnie osobiście fantasy jako gatunek znudziło się dawno temu i obecnie starannie omijam tego typu literaturę, rzadko tylko pozwalam sobie na pojedyncze odstępstwa od owej normy. Pierwsze prawo magii jak widać takim odstępstwem się stało. Faktem jest, że wizja Terry'ego Goodkinda jest imponująca: to nie tylko 700 stronic uczciwie napisanego tekstu, ale ogrom pomysłów i koncepcji, których starczyłoby spokojnie na kilka powieści. Trzeba jednak pamiętać, że to jest fantasy klasyczne, co oznacza, że nie każdemu przypadnie do gustu. Dla niektórych odbiorców może być zbyt "retro". Sam jestem zdumiony, że mi przypadło do gustu, bowiem teoretycznie nie powinno. Ale z literaturą jest czasami tak jak z dziewicami: człowiek niby wie, żeby unikać i w ogóle, jednak czasami przez pomyłkę jakaś wpadnie a potem okazuje się, że było całkiem git.
Przez pomyłkę… przeczytałem tę książkę dwa razy. Pożyczyłem z biblioteki, rozpoczynając lekturę uświadomiłem sobie, że ja to nie tylko czytałem, ale wręcz to mam. I faktycznie. Ale i tak przeczytałem ponownie, a w dodatku świetnie się przy tym bawiłem - ku własnemu zaskoczeniu. Także ku owemu zaskoczeniu oceniam bardzo wysoko: 8/10, co w mojej skali jest bardzo wysoką notą...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza seria książek, w której zakochałem się bez pamięci!
Autor, niczym artysta, stopniowo rozwija głębię swojego świata, odsłaniając jego piękno i złożoność. Przedstawia odwieczny motyw walki dobra ze złem, a jednocześnie ukazuje ludzkie zepsucie – chciwość, zdradę i nienawiść. To świat, w którym brat może skazać własnego brata na śmierć bez najmniejszych wyrzutów sumienia.
To dzieło zdecydowanie warto poznać! W przeciwieństwie do wielu przeciętnych książek wydawanych masowo, tutaj każda postać ma niepowtarzalną głębię i wyjątkową historię. Bohaterowie wyróżniają się siłą i determinacją, rzadko spotykaną w dzisiejszej literaturze. Doskonałym przykładem jest Zeddicus Z'ul Zorander i jego zmagania podczas wojny z D’Harą.
Pierwsza seria książek, w której zakochałem się bez pamięci!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor, niczym artysta, stopniowo rozwija głębię swojego świata, odsłaniając jego piękno i złożoność. Przedstawia odwieczny motyw walki dobra ze złem, a jednocześnie ukazuje ludzkie zepsucie – chciwość, zdradę i nienawiść. To świat, w którym brat może skazać własnego brata na śmierć bez najmniejszych wyrzutów...
Przebrnąłem przez 250 stron. Ledwo. Nie da się tego czytać. Jakby napisało to 12 letnie dziecko
Przebrnąłem przez 250 stron. Ledwo. Nie da się tego czytać. Jakby napisało to 12 letnie dziecko
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to