Pierwsze prawo magii

Okładka książki Pierwsze prawo magii autorstwa Terry Goodkind
Okładka książki Pierwsze prawo magii autorstwa Terry Goodkind
Terry Goodkind Wydawnictwo: Rebis Cykl: Miecz Prawdy (tom 1) Seria: Fantasy fantasy, science fiction
696 str. 11 godz. 36 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Miecz Prawdy (tom 1)
Seria:
Fantasy
Tytuł oryginału:
Wizard′s First Rule
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Data 1. wydania:
2008-10-01
Liczba stron:
696
Czas czytania
11 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
837120843X
Tłumacz:
Lucyna Targosz
Richard Cypher, skromny leśny przewodnik, ratuje Kahlan Amnell, ostatnią Matkę Spowiedniczkę, z rąk d'harańskich asasynów nasłanych przez czarodzieja Rahla Posępnego. Rahl, okrutny pan D'Hary, pragnie władzy nad trzema szkatułami Ordena - wrotami do magii życia i śmierci. Przeciwstawić może mu się Poszukiwacz Prawdy, osoba silnej woli. Czarodziej Zedd ogłasza nim młodego Richarda...

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pierwsze prawo magii w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Pierwsze prawo magii



6360 371

Oceny książki Pierwsze prawo magii

Średnia ocen
7,6 / 10
3107 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pierwsze prawo magii

avatar
3
3

Na półkach:

Przeczytana dawno temu, w wieku lat 9 albo coś. I następne tomy... Recenzja na calą tą franczyzne bo nie chce mi sie recenzować każdej ksiązki z osobna, a recenzowanie tylko ostatniej...no cóż, myśle że lepiej ostrzec ludzi zawczasu w co zaraz wdepną.

W dużym skrócie. Cala ta seria to jest retelling drugiej wojny światowej, tylko że naziści są fajni, demokraci są naiwni, a komuchów nie da sie pokonać bo jest ich. po. prostu. zbyt. wielu. Dópki wunderwaffe nie obraca szali wojny w ostatnim momencie i installah wszystkie komuchy znikają. A razem z nimi fantasy-żydzi, rasa ludzi którzy muszą być albo usunięci albo trzymani w geccie, i pod żadynm pozorem nie można im pozwolić rasowo mieszać sie z innymi...
Seria byla by ponad polowe krótsza gdyby nie niekończące sie wywody autora o polityce, z których możemy sie dowiedzieć dlaczego bialy, marmurowy posąg golego faceta to peak art, a freski przedstawiające męczeństwo to komuszo-chrześciańskie zwyrodnienie. Możemy się też dowiedzieć dlaczego pacyfizm jest zuy, aborcja jest zua, a żolnierz i kupiec to najbardziej szacowne profesje.

No ale jest też w tych książkach coś dobrego. Dlaczego nie dam im tylko jednej gwiazdki? Bo autor ma talent. Albo raczej mial, bo zdech na covid. Talent do pisania bardzo szczególowych, bardzo sadystycznych, scen tortur, gwaltu, i tortur-gwaltu. W samej pierwszej ksiażce mamy takie sceny przez okolo 100 stron non stop. W samej pierwszej książce mamy mężczyzn zmuszonych do konsumpcji wlasnych genitalów, i kobiety gwalcone i torturowane tyle czasu że zaczynają to lubić i robić to innym. Mamy też pedo i guro i oh tak, tyle dobrych rzeczy że nie wiem od czego zacząć.

I w kolejnych książkach jest tego tylko więcej.

Tak w istocie. Gdyby autor pisal tylko takie rzeczy, to osiągnal by wielkość i odszedlby jako wspanialy, acz "kontrowersyjny" pisarz. Alas, nie taki byl jego los. Bo Terry, który nazwal sie "Goodkindem", cierpial, tragicznie, na narcystyczne zaburzenie osobowości. To znaczy, że sceny takie jak opisane powyżej tlumaczyl tym, że jedynie chcial uświadomić czytelnika co do tego jacy źli to ludzie, a szczególnie komuchy, są. Wymówka która umożliwila mu zachowanie moralnej wyższośći i podtrzymanie swojego Falszywego Ja, przed samym sobą oczywiscie. Bo cala reszta widziala na wskroś jakie idiotyczne i niewiarygodne jego wymówki są.

Ja też zobaczylam. W wieku lat 9, i spodobalo mi się. Nie przesadą jest powiedzieć, że lektura tych książek byla doświadczeniem formatywnym. I za to oto 3 gwiazdki, a nie jedna.

Przeczytana dawno temu, w wieku lat 9 albo coś. I następne tomy... Recenzja na calą tą franczyzne bo nie chce mi sie recenzować każdej ksiązki z osobna, a recenzowanie tylko ostatniej...no cóż, myśle że lepiej ostrzec ludzi zawczasu w co zaraz wdepną.

W dużym skrócie. Cala ta seria to jest retelling drugiej wojny światowej, tylko że naziści są fajni, demokraci są naiwni, a...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
906
357

Na półkach: , ,

Średnia mogłaby sugerować, że oto mamy do czynienia ze świetnym klasykiem fantastyki wysokich lotów, a przecież jest to książka głupia, naiwna i bardzo dziecinna. Tyle, że nawet mam trudność by polecić ją 14-letniemu Jankowi, ponieważ są w niej gwałty, odcinanie i zjadanie intymnych części ciała, a dłuuugi fragment przed finałem skręca nagle ku jakiejś mokrej fantazji sado-maso. Fragment niepotrzebny, wsadzony w opowieść niczym niepasujący klocek lego i sztucznie przedłużany, jakby autor rozkoszował się torturami głównej postaci.

Jednak już dotrwanie do tego fragmentu powinno być dla Czytelnika torturą sama w sobie. Historia jest tworzona w biegu, jakby autor pisał ją na kolanie, nie zastanawiając się nad tworzeniem spójnego świata i wydarzeń, tylko tworząc z rozpędu, co tylko do głowy wpadnie. Wynikiem jest opowieść oparta na piętrzących się głupich zasadach, idiotycznych scenach i jak już wspomniałem dziecinnych zależnościach, czy relacjach ludzkich.
Idiotyzmów jest tu bez liku i nie starczyło by miejsca by je wymienić, ale spójrzmy choćby na kilka z nich.

Do zdobycia są oczywiście trzy potężne magiczne szkatuły, które główny zły chce użyć do panowania nad światem. Gdy się uzbiera trzy, wtedy dostaje się instrukcje do nich, czyli górnolotnie nazwaną Księgę czegoś tam, która powie, którą szkatułę należy otworzyć. Jednym słowem, budujemy sobie w domu sejf na kosztowności, a obok zostawiamy instrukcję dla złodziei...to takie mądre.

Przez całą historię autor podrzuca coraz to nowe zasady dla magii opisanego świata, reguły dla posiadanych przez bohaterów mocy, a ostatecznie okazuje się, że tytułowe pierwsze prawo magii mówi: "eee tam, wszystkie zasady da się objeść".

A wisienką na torcie jest cały ten Poszukiwacz Prawdy (który, notabene ma problemy z opanowaniem gniewu),który nie spocznie by wszędzie doszukać się tej prawdy, ale nie problemu z tym, że wszyscy na około mają przed nim jakieś bzdurne - choć wg postaci BAARDZO WAŻNE sekrety "spoko, nie musicie mi nic mówić", a na dokładkę jest naiwnie nieświadomy, że zdradzi go jego własny brat (co Czytelnik może sobie wydedukować już w zasadzie na samym początku książki, a Poszukiwacz Prawdy, choć taki niby inteligentny i roztropny nie potrafi).

Najgorsze jest to, że wśród tego wysypiska idiotyzmów, leży gdzieś tam głęboko pogrzebana fajna przygoda i zalążek ciekawego świata, niestety przysypany jest toną głupoty i brakiem umiejętności pisarskich. To bardzo smutne.

Średnia mogłaby sugerować, że oto mamy do czynienia ze świetnym klasykiem fantastyki wysokich lotów, a przecież jest to książka głupia, naiwna i bardzo dziecinna. Tyle, że nawet mam trudność by polecić ją 14-letniemu Jankowi, ponieważ są w niej gwałty, odcinanie i zjadanie intymnych części ciała, a dłuuugi fragment przed finałem skręca nagle ku jakiejś mokrej fantazji...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
718
295

Na półkach:

Okropna. Słabo napisana, głupkowata, z zupełnie absurdalnymi pomysłami fabularnymi.

Okropna. Słabo napisana, głupkowata, z zupełnie absurdalnymi pomysłami fabularnymi.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

6447 użytkowników ma tytuł Pierwsze prawo magii na półkach głównych
  • 4 265
  • 2 089
  • 93
1628 użytkowników ma tytuł Pierwsze prawo magii na półkach dodatkowych
  • 975
  • 326
  • 131
  • 110
  • 42
  • 24
  • 20

Tagi i tematy do książki Pierwsze prawo magii

Inne książki autora

Terry Goodkind
Terry Goodkind
Amerykański pisarz fantasy, zdaniem krytyków jeden z najbardziej porywających twórców fantasy. Zyskał światową sławę cyklem fantasy „Miecz Prawdy”, wydanym w łącznym nakładzie ponad 25 milionów egzemplarzy (w Polsce – 230 tysięcy) i przełożonym na ponad 20 języków. Na podstawie cyklu zrealizowano pod nadzorem Sama Raimiego dwusezonowy serial. Na podstawie Pierwszego prawa magii powstał bardzo dobrze przyjęty serial Legend of the Seeker. Goodkind bierze udział w amatorskich i półprofesjonalnych wyścigach samochodowych. Goodkind urodził się w największym mieście stanu Nebraska, Omaha. W młodości uczęszczał do szkoły plastycznej. W 1983 przeprowadził się do domu w lesie. Wysoko ceni sobie swoją prywatność, dlatego nie wiadomo dokładnie gdzie mieszka, poza ogólną informacją, że w zachodniej części Stanów Zjednoczonych. Zadebiutował w 1994 roku książką "Pierwsze prawo magii". Jako debiutujący pisarz zainkasował za swoją książkę rekordową sumę 275 000$. Seria Miecz prawdy opowiada dzieje Richarda Cyphera znanego również, jako Richard Rahl; Kahlan Amnell oraz czarodzieja Zeddicusa Z'ul Zorandera. Richard wiedzie spokojne, proste życie leśnego przewodnika, do czasu, gdy jego ojciec George Cypher zostaje zamordowany w brutalny sposób. Od tego momentu jego świat zostaje wywrócony do góry nogami, a to tylko przedsmak tego co ma się wydarzyć. W miesiąc później podczas jednej ze swych wędrówek po lasach pomaga pewnej nieznajomej dziewczynie ściganej przez czterech mężczyzn. Prawo do ekranizacji serii Miecz prawdy zakupił Sam Raimi. Raimi początkowo planował produkcję pięcioczęściowego miniserialu jednak po rozmowach z autorem książki zdecydował o produkcji pełnego sezonu serialu. Serial zadebiutował w USA 1 listopada 2008 roku pod tytułem Legend of the Seeker. Pierwszy sezon liczył 22 odcinki. Drugi sezon miał swoją premierę 8 listopada 2009 i zakończył się 22 odcinkami 23 maja 2010.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bractwo Czystej Krwi Terry Goodkind
Bractwo Czystej Krwi
Terry Goodkind
„Bractwo czystej krwi” to trzeci tom cyklu Miecz Prawdy autorstwa Terry'ego Good king'a. Omawiane dzieło wprowadza czytelnika w pewien nowy etap historii Richarda. W książce możemy bowiem zobaczyć, jak główny bohater ze zwykłego chłopaka i Poszukiwacza Prawdy zmienia się we władcę i początkującego czarodzieja. W niniejszej pozycji zostaje nam również przedstawiony nowy główny antagonista, z którym Richard będzie się mierzył przynajmniej jeszcze w następnym tomie. Niniejsza książka wydaje nie mieć już takich problemów, jak dwa poprzednie tomy serii… W sensie takim, że te problemy są, ale nie rzucają się już tak w oczy… Nie powiem wam, czy to kwestia polepszenia się stylu autora, czy też mojego przyzwyczajenia się, do pewnych kwestii. Niniejsza książka wydała mi się bardziej spójna, szczególnie w kontekście drugiego tomu. Podkreślę w tym momencie, że pisząc o „spójności”, mam na myśli przede wszystkim jakość dzieła. Osobiście uważam, że książka jest równie dobra w każdym swoim fragmencie. Finał co prawda był trochę przyspieszony (tak to ujmę),ale był mimo wszystko lepszy niż ten z drugiego tomu. Wspominałem już o tym, co prawda przy opinii poprzednich części serii, ale cóż, powtórzę się (autor omawianego dzieła lubi to robić, więc nie będę gorszy xD)… Najlepszymi i zarazem najważniejszymi elementami niniejszego dzieła są bohaterowie. Moim skromnym zdaniem to postacie takie jak Zedd, Kachlan i Richarda są powodem popularności niniejszej książki, jak i całego cyklu. Nie wydaje mi się, żeby był ktoś, kto nie polubiłby wspomnianych wyżej bohaterów i przebrnąć by dalej niż pierwszy tom. Ja po niniejszy trzeci tom sięgnąłem właśnie dlatego, że polubiłem Kahlan, Richarda oraz Zedda i byłem ciekaw, jak się potoczą ich dalsze losy. Powiem wam również, że coraz bardziej przypada mi do gustu ta mieszanka tonalna, jaką serwuję nam Good king. Ta różnorodność sprawia, że książkę czyta się z dużym zainteresowaniem. Sam podczas lektury wielokrotnie zastanawiałem się, co przyniesie kolejny rozdział książki, czy będzie to fragment, w którym będzie wiele patosu z dywagacjami na temat prawdy i wolności, czy też będziemy mieli do czynienia z czyimiś mękami lub brutalną walką. Muszę w niniejszej opinii wspomnieć o przywódcy Bractwa Czystej Krwi, czyli Tobiasie Broganie… Jeśli Terry Good king chciał stworzyć postać, która miała irytować czytelnika swoją arogancją i głupotą, to muszę przyznać, że udało mu się to znakomicie. Moim skromnym zdaniem omawiana pozycja to kawał bardzo dobrego fantasy, stąd też moja ocena 8/10. Zdaje sobie jednak sprawę, że niniejsza książka, podobnie zresztą jak cały cykl, nie każdemu przypadną do gustu.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na84 miesiące temu
Świątynia Wichrów Terry Goodkind
Świątynia Wichrów
Terry Goodkind
„Świątynia Wichrów” to kolejne dzieło autorstwa Terry'ego Goodking'a, wchodzące w skład cyklu „Miecz Prawdy”. Niestety, niniejszy tom nie wybił się jakością ponad poprzednie i pozostał tylko kawałkiem bardzo dobrego fantasy. Piszę to ze smutkiem, uważam bowiem, że dzieła napisane przez Good king'a mogłyby zyskać miano co najmniej rewelacyjnych powieści, gdyby tylko styl autora byłby nieco inny. Jestem bardzo wyrozumiałym czytelnikiem, ale nawet mi kilkukrotnie zgrzytały zęby podczas czytania niektórych dialogów… Przykładowo, rozmowa Kachlan z Nadine , podczas której Matka Spowiedniczka prosi zielarkę, by ta zaopiekowała się Richardem, kto czytał, chyba skojarzy, o jakim fragmencie mówię. W każdym razie ukochana Richarda tłumaczyć jego przyjaciółce chyb z 4 razy, o co jej chodzi i czego oczekuje… Masakra… Wspomniany fragment czytałem z poczuciem żenady… Podobne odczucia miałem, gdy czytałem fragment, w którym Kachlan ściga Merita… Podczas pościgu Matka Spowiedniczka powtarzała każdemu, że mimo swoich ran i zmęczenia musi powstrzymać kontrolowanego przez Jaga ngana czarodzieja, zanim ten zdąży wyrządzić większe szkody. Jest nam więc sugerowane, że czarodziej mógłby zrobić wiele złego przy pomocy swego daru… Mimo to, w momencie kiedy Kachlan udaje się złapać wspomnianą niezwykle groźną postać, to zamiast ją błyskawicznie porazić swoją mocą, zaczyna ona z nim dyskutować i prowadzić krótki, ale moim zdaniem, konkretnie nie na miejscu dialog… Czytając ten fragment, miałem w głowie tylko myśl: „Nie no, to tak na serio?”. To było takie głupie, nawet jak teraz o tym piszę, czuję poczucie żenady. Kolejnym minusem jest, jak dla mnie, zbytnie rozwleczenie wątku zarazy… Jeśli poświęciło się tyle czasu na wątek choroby i wywołanego przez nią kryzysu, to równie dużo powinno się poświęcić uwagi na temat jej powstrzymania… Niestety, w tym tomie, podobnie jak w drugim, zostaje nam przedstawione wielkie zagrożenie, które koniec końców Richard pokonuje z „zamkniętymi oczami”, co mnie osobiście trochę zirytowało… Ogólnie odnoszę wrażenie, że w poprzedniej części cyklu akcja była dynamiczniej i lepiej poprowadzona. Trochę ponarzekałem, to teraz czas napisać o tym, co naprawdę dobre w niniejszej pozycji, czyli o wątkach Ann i Zedda oraz Nathana i Clarissy. Fragmenty opowiadające o przygodach obu duetów są nie tylko bardzo ciekawe, ale również i dobrze napisane (mają odpowiednią długość, nie są niepotrzebnie rozciągnięte). Jak na ten moment, stary prorok wydaje mi się najbardziej interesującą postacią całej serii. Bardzo jestem ciekaw, jak dalej się potoczą losy wspomnianego bohatera. Wątek Drefana Rhala, uzdrowiciela Raug’Moss, wniósł do tomu naprawdę sporo grozy i brutalności. Ogólnie uważam go za coś dobrego, ale mimo wszystko bardziej cenię sobie fragmenty z udziałem Zedda oraz Nathana. Obaj wspomniani czarodzieje wydaja się bardzo groźnymi i potężnymi osobami, są jednak tacy nie tylko ze względu na swój ogromny magiczny dar, ale przede wszystkim dlatego, że są ludźmi bardzo sprytnymi i mądrymi. Bardzo lubię takie kreacje czarodziejów. Ogólnie mówiąc, niniejsza pozycja to bardzo dobre dzieło fantasy, które prezentuje nam losy ciekawych postaci, jak Nathan, Zedd, Richard czy Kachlan, które stawiają czoła zagrożeniom, jakie czyhają na równie interesujący tzw. Nowy Świat. Niestety, Terry Good king, posiada bardzo specyficzny styl pisania, który część czytelników tylko zirytuje, a dla innych będzie czynnikiem odrzucającym od lektury. W każdym razie sposób pisania dialogów (bo to one są najczęściej najgorszym elementem) jest powodem, dla którego niniejsza pozycja, jak i poprzednie tomy cyklu, nigdy w moich oczach nie zyskają miana rewelacyjnych pozycji.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na82 miesiące temu
Rapsodia: Dziecko krwi Elizabeth Haydon
Rapsodia: Dziecko krwi
Elizabeth Haydon
Akcja zaczyna się na pięknej wyspie Serendair. Rapsodia jest Pieśniarką - nie tylko układa muzykę i ją wykonuje, ale może za jej pomocą wpływać na rzeczywistość. Pracowała także przez jakiś czas jako panna lekkich obyczajów, ale obecnie stara się o tym zapomnieć. Jeden z jej dawnych adoratorów - zdeterminowany i okrutny - nie zamierza jednak odpuścić, więc Rapsodia musi uciekać. W ten sposób nieoczekiwanie trafia do kompanii Achmeda i Grunthora - bezwzględnego zabójcy i jego przyjaciela, strażnika-olbrzyma. Nie można powiedzieć, by była to przyjaźń od pierwszego wrażenia czy serdeczna kompania. Obydwaj mężczyźni - zdecydowanie nieatrakcyjni, szorstcy w obyciu i bezwzględni - praktycznie porywają Rapsodię ze sobą. Sami uciekają przed czymś znacznie groźniejszym niż ona. Zmuszają dziewczynę do zejścia pod ziemię - dosłownie - i ciągną ją ze sobą przez jądro ziemi. Kiedy po długiej, długiej wędrówce udaje im się wydostać na powierzchnię, okazuje się, że znaleźli się... o wiele dalej niż się spodziewali, a zarazem bardzo blisko. Autorka budując swój świat wykorzystała elementy z różnych kultur i mitologii - nie tylko tych dobrze znanych jak celtycka czy nordycka, ale i bardziej egzotycznych - arabskiej, hinduskiej i innych. Pojawia się też wiele popularnych motywów, m.in. zaginionego świata, Atlantydy, przejścia przez oczyszczający ogień czy walki ze złem, które ma zniszczyć świat. Mimo to opowieść nie nudzi - całość jest spójna, nie kopiuje oklepanych schematów. Autorce udało się zachować dobre, choć nie zawsze równe tempo narracji. Rapsodia jest... słodka, śliczna i najchętniej uratowałaby każdą, najmarniejszą nawet istotę. Pomimo trudnych doświadczeń wciąż wydaje się trochę naiwna, ryzykuje życiem (niestety, nie tylko swoim) i doprowadza swoich towarzyszy do białej gorączki zbyt łatwo obdarzając ludzi zaufaniem. Jej postać budzi sympatię, jest przeciwwagą dla nieufnego i bezdusznego Achmeda, ale też często mnie denerwowała. Chwilami sprawia wrażenie niezwykle przenikliwej, to znów nie potrafi wychwycić tego, co dla czytelnika jest oczywiste. Przyznaję, że nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego w niektórych kwestiach wykazywała tak wielką tolerancję, w innych zaś - mniej istotnych moim zdaniem - zacinała się we wściekłym uporze. Miałam wrażenie, że autorka sporo naciągała dla dobra fabuły. Bo w każdej kompanii potrzebne jest słabsze ogniwo, ktoś, kto pakuje resztę w tarapaty – tak aby akcja się rozwijała ;) Jest to opowieść o przyjaźni, przeznaczeniu, miłości oraz poświęceniu. Miejscami nieco patetyczna, a czasem bardzo zwyczajna, ludzka, ale przede wszystkim pełna niezwykłych przygód.
Eufrozyna - awatar Eufrozyna
oceniła na73 lata temu
Władca Pierścieni J.R.R. Tolkien
Władca Pierścieni
J.R.R. Tolkien
Ponieważ jestem ojcem moich córek, zachęcam je łamane zmuszam do zapoznawania się z moimi fenomenami kulturowymi, dzięki którym stałem się takim człowiekiem jakim się stałem (to jest doprawdy banał, wystarczy tysiąc razy zobaczyć bambi disneya i tysiąc razy gwiezdne wojny, i bumc, ja). Dziewczyny potrafią poprawnie wymienić wszystkich x-menów z co ważniejszych składów (na spin offy też przyjdzie pora),wiedzą który trans formers jest który, jak się nazywają żółwie ninja, i całkiem nieźle potrafią zidentyfikować dwadzieścia statków kosmicznych, od uss enterprise po tie interceptora. Lubię im sprzedawać te moje bzdury i patrzeć jak im się zapalają oczy, mogę wtedy trochę przeżyć jeszcze raz ten pierwszy raz, a przecież pierwszy raz tak naprawdę można przeżyć tylko jeden raz. Kupiłem niedawno taki niemożliwy zestaw planszowych gier fabularno- fantastycznych, jako pisklę tak właśnie wyobrażałem sobie ostateczny etap ewolucji wszechświata. Pomyślałem: sprzedam im Tolkiena. To się może wciągną i tym lepiej im wejdzie wcielanie się w druidki i zabójczynie, do czego być może nigdy nie dojdzie. No i zaczęliśmy czytać razem. Wróć. Najpierw przeszedłem ze trzy fora fantastyczne na których ludzie wyzywali się od najpodlejszych kłócą się, czy Łoziński czy Skibniewska. Mam kolosalny sentyment do Skibniewskiej, ale nie jestem głuchy na rozsądne słowa. Wziąłem Łozińskiego. Niech mnie Elendil bije! Jakie to jest naprawdę bez przesady niezaprzeczalnie wspaniałe. Jak to jest dobrze napisane. Jaki jęk się wydobył z gardeł kiedy w Morii, czy ktoś jeszcze nie wie co w morii? Może ktoś tu trafi przed lekturą, niech wie, że w Morii, och, jej, w tej morii. Więc jęk się wydobył spod kołdry. W Lothorien obydwie mendki zastygły w takim złocistym beztrwaniu, a może mi się tylko tak wydawało. Nad Anduiną przywarły do dna łodzi. Przejął je trupim chłodem upiór z kurhanów. Tylko, ten Boromir, tatko, wszystko jest w porządku z tym Boromirem? Nie wiem, córko, nie wiem. Zobaczy się gdzieś koło Amon Hel. Dziękuję moim córkom, jeżeli kiedykolwiek to przeczytają, ale pewnie nie, za to że sobie to przeżyłem jeszcze raz, a teraz wam o tym opowiadam w gospodzie "pod rozbrykanym kuckiem". A, tłumaczenie. No więc, Łazik jest dla mnie nadal dziwny, też dziwi maniera tłumaczenia niektórych nazwisk a niektórych nie, ja bym wszystko zostawił, z drugiej strony, ja bym tego w ogóle nie tłumaczył, bo to jest pięknie napisane. Ale , z całym szacunkiem dla moich pięknych wspomnień, tłumaczenie Łozińskiego jest bezapelacyjnie lepsze, a ile lepsze to się przekonałem jak kiedyś w aucie polecał audiobook w tłumaczeniu Skibniewskiej właśnie. No, podyskutowali, ale prawda jest z nami. A teraz zjeżdżam poczytać jak ten Frodo to jednak do tego mordoru lezie zamiast do minas tirith, kto to widział, co to będzie, że tego Sama ma chociaż, tyle dobrego.
iHS - awatar iHS
ocenił na1016 dni temu
Imię wiatru Patrick Rothfuss
Imię wiatru
Patrick Rothfuss
Pół żartem, pół serio. Jest tylko jedna rzecz gorsza od źle napisanej książki - książka napisana tak dobrze, że co jakiś czas musisz się zatrzymywać i zachwycać nad tym, jak wspaniale układają się słowa, jak wyjątkowym wyczuciem wykazał się autor, jak świetne rozwiązania wybrał. Tak nie można robić, to wytrąca z immersji. A teraz na poważnie. To książka, która nie śpieszy się. Płynie powoli, pozwala nam złapać oddech, odpocząć, wczuć się w szum wiatru. Nie wiemy, dokąd zmierzamy, ale po prostu ufamy, że to właściwy kierunek. Na pochwałę zasługuje niemalże wszystko. Rothfuss ma niezwykłą lekkość w tworzeniu pamiętnych postaci, zarówno na pierwszym, jak i na drugim, a często nawet na trzecim planie. To w sporej mierze zasługa dialogów, które brzmią swobodnie i naturalnie. Autor pokazał nam jedynie dość niewielki skrawek świata, ale za to zrobił to wiarygodnie i skrupulatnie. Wiemy tyle, ile potrzebujemy i ani grama więcej. To, rzecz jasna, w sporej mierze konsekwencja narracji pierwszoosobowej, którą pisana jest większość książki. To zaleta - pozwala nam zrozumieć i wczuć się w skórę głównego bohatera, Kvothe, który jest postacią ciekawą, rozbudowaną i niejednoznaczną. Jeśli do czegoś mogę się przyczepić, to tylko do końcówki, w której fabularnie Rothfuss zagrał parę złych nut i pewne wydarzenia wybrzmiały nieodpowiednio. Trochę wyglądało to, jakby autor miał problemy z zamknięciem powieści i poszedł na skróty. To jednak za mało, by zmienić mój odbiór tej książki.
Kanver - awatar Kanver
ocenił na1012 dni temu

Cytaty z książki Pierwsze prawo magii

Więcej

Czasami, dokonanie złego wyboru jest lepsze niż nie dokonanie żadnego. Masz odwagę iść do przodu, a to rzadkość. Osoba stojąca na rozdrożu dróg, nieumiejąca wybrać, nigdy nie pójdzie do przodu.

Czasami, dokonanie złego wyboru jest lepsze niż nie dokonanie żadnego. Masz odwagę iść do przodu, a to rzadkość. Osoba stojąca na rozdrożu d...

Rozwiń
Terry Goodkind Pierwsze prawo magii Zobacz więcej

Ludzie są głupi, uwierzą w kłamstwo, albo dlatego, że chcą, by to była prawda, albo też dlatego, że boją się, iż to może być prawda.

Ludzie są głupi, uwierzą w kłamstwo, albo dlatego, że chcą, by to była prawda, albo też dlatego, że boją się, iż to może być prawda.

Terry Goodkind Pierwsze prawo magii Zobacz więcej

Mój kot zjada myszy. Czyż to go czyni złym? Ja tak nie uważam, mój kot też nie, lecz myszy na pewno mają odmienne zdanie. Każdy zabójca sądzi, że ofiara zasługiwała na śmierć.

Mój kot zjada myszy. Czyż to go czyni złym? Ja tak nie uważam, mój kot też nie, lecz myszy na pewno mają odmienne zdanie. Każdy zabójca sądz...

Rozwiń
Terry Goodkind Pierwsze prawo magii Zobacz więcej
Więcej