Zielone wzgórza Afryki

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Seria:
- [Ernest Hemingway w Marginesach]
- Tytuł oryginału:
- Grenn Hils of Africa
- Data wydania:
- 2025-09-03
- Data 1. wyd. pol.:
- 1965-01-01
- Liczba stron:
- 280
- Czas czytania
- 4 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788368367850
- Tłumacz:
- Anna Dzierzgowska
„Chciałbym spróbować napisać coś o tym kraju, o zwierzętach, o tym, jak tu jest, dla kogoś, kto nie ma o tym pojęcia”
„Większość cholernych książek o safari to piekielne nudziarstwo” – mówi Hemingway w Zielonych wzgórzach Afryki, prozie wspomnieniowej o wyprawie na safari w Afryce Wschodniej w grudniu 1933 roku. Opisuje swoje zmagania podczas tropienia zwierzyny i polowań oraz relacje z towarzyszami podróży: żoną Pauline i miejscowymi przewodnikami, a jednocześnie szuka pretekstu, by podzielić się refleksjami na temat literatury i roli pisarza. Przekonuje, że jakąkolwiek prawdę można przekazać jedynie wtedy, gdy zobaczy się coś na własne oczy i podsłucha ludzi, którzy mówią w lokalnym języku. I to właśnie robi.
Charakterystyczny dla Hemingwaya zwięzły, surowy styl staje się tu momentami bardziej refleksyjny i introspektywny niż w jego najbardziej znanych powieściach czy opowiadaniach. Noblista pisze o kraju, który nim zawładnął, o przygodach łowieckich, o ludziach i zwierzętach – i przy tej okazji tworzy znakomity, soczysty, chwilami ironiczny, bardzo prawdziwy autoportret.
Kup Zielone wzgórza Afryki w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Zielone wzgórza Afryki
Poznaj innych czytelników
1059 użytkowników ma tytuł Zielone wzgórza Afryki na półkach głównych- Przeczytane 595
- Chcę przeczytać 446
- Teraz czytam 18
- Posiadam 189
- Ulubione 11
- Literatura amerykańska 10
- Afryka 9
- Klasyka 7
- Naokoło świata 5
- 2021 5







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Zielone wzgórza Afryki
Czytało mi się tę książkę… noooo… dość trudno. Duża część „Zielonych wzgórz Afryki” to opisy polowań: chodzenie godzinami przez trawę, tropy w błocie, obserwowanie zwierząt przez lornetkę, strzały i ZABIJANIE.
Nie jest to przyjemne do czytania i były chwile gdy chciałem tę książkę odłożyć.
Ale… no właśnie…
To przecież Ernest Hemingway! Ten sam, którego wielu z nas pamięta jeszcze ze szkoły. Pomyślałem więc: musi w tym być coś więcej niż tylko Sahara!
I rzeczywiście im dalej czytałem tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że ta książka wcale nie jest o polowaniu. Zabijanie jest tylko tłem. Fakt - brutalnym tłem.
Chodzi o człowieka. O ambicję, dumę, zazdrość, zmęczenie, rywalizację i ogromną potrzebę uznania. O tym że łatwo pewność siebie pomylić z pychą. Jak bardzo chcemy być dobrzy w tym co robimy. I jak mocno potrafimy przeżywać porażki 😕
Ciekawym dopełnieniem jest też posłowie tłumaczki. Zwraca ona uwagę, że polowanie jest trochę jak scena na której ludzie mierzą się ze sobą i sprawdzają swoją odwagę, porównują się i walczą o uznanie. Z tej perspektywy widać w niej znacznie więcej niż tylko safari.
Jest w tym też coś bardzo życiowego: różne osoby mogą patrzeć na te same wydarzenia zupełnie inaczej. Każda osoba widzi coś trochę innego, ma inne emocje i własną interpretację.
Dlatego po przeczytaniu tej książki została mi bardzo prosta refleksja.
Największym wrogiem człowieka rzadko bywa drugi człowiek.
Najczęściej jest nim jego własne ego.
Bardzo dobra książka.
Według mnie.
Czytało mi się tę książkę… noooo… dość trudno. Duża część „Zielonych wzgórz Afryki” to opisy polowań: chodzenie godzinami przez trawę, tropy w błocie, obserwowanie zwierząt przez lornetkę, strzały i ZABIJANIE.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest to przyjemne do czytania i były chwile gdy chciałem tę książkę odłożyć.
Ale… no właśnie…
To przecież Ernest Hemingway! Ten sam, którego wielu z nas pamięta...
Książka o zabijaniu zwierząt i piciu whiskey, ale w Afryce
Książka o zabijaniu zwierząt i piciu whiskey, ale w Afryce
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdecydowanie coś innego ;)
Ernest uganiający się za zwierzyną po afrykańskich zaroślach. Nieszczęśliwy z przegapionych okazji do strzału. Marudzący krajowcom po angielsku. I żłopiacy piwo lub whisky.
Jest tu też kilka zdań o literaturze i o życiu.
Temp akcji nie powala ale na spokojne zimowe wieczory jak znalazł.
Zdecydowanie coś innego ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toErnest uganiający się za zwierzyną po afrykańskich zaroślach. Nieszczęśliwy z przegapionych okazji do strzału. Marudzący krajowcom po angielsku. I żłopiacy piwo lub whisky.
Jest tu też kilka zdań o literaturze i o życiu.
Temp akcji nie powala ale na spokojne zimowe wieczory jak znalazł.
Styl Hemingwaya
surowy, oszczędny
pozornie prosty, ale bardzo kontrolowany
pełen niedopowiedzeń i napięcia
momentami arogancki, momentami hipnotyzujący
Styl Hemingwaya
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tosurowy, oszczędny
pozornie prosty, ale bardzo kontrolowany
pełen niedopowiedzeń i napięcia
momentami arogancki, momentami hipnotyzujący
Tak jak w przypadku kultowej lektury "Stary człowiek i morze", ta książka nie porywa intensywnością prozy. Tyle tylko, że wcześniej wymieniony przeze mnie tytuł przekazuję sobą ponadczasową mądrość, natomiast "Zielone wzgórza Afryki" są po prostu nijakie. Czytałem tą książkę z szacunku do tego, iż tak jak autor zapewnia, wszystko w utworze jest prawdą; na początku było to dla mnie intrygujące, aczkolwiek wraz z kolejnymi kartkami czułem coś w rodzaju braku tej lubianej w beletrystyce fantazyjności akcji, która ustąpiła miejsce historiom ciekawym, acz nie porywającym i nie wnoszącym nic specjalnego do mojego życia. Daję 5/10. Nie była to najgorsza książka, ale mnie do siebie nie przekonała.
Tak jak w przypadku kultowej lektury "Stary człowiek i morze", ta książka nie porywa intensywnością prozy. Tyle tylko, że wcześniej wymieniony przeze mnie tytuł przekazuję sobą ponadczasową mądrość, natomiast "Zielone wzgórza Afryki" są po prostu nijakie. Czytałem tą książkę z szacunku do tego, iż tak jak autor zapewnia, wszystko w utworze jest prawdą; na początku było to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ Ernestem Hemingwayem jakoś mi nie po drodze. Do tej pory miałam z nim styczność tylko raz, w VII klasie przy okazji omawiania "Starego człowieka i morza". "Zielone Wzgórza Afryki" same trafiły pod mą strzechę poprzez pewien splot wydarzeń i udział osób trzecich, a zatem nie z mojego świadomego wyboru, ale miałam nadzieję, że wyrwą mnie z czytelniczego zastoju.
Trochę im się to udało, ale jednak nie sprawiły, abym miała polubić się z twórczością Hemingwaya. O ile książkę czytało mi się całkiem szybko i muszę przyznać, że opisy krajobrazów pozwalały przenieść mi się do Afryki w czarne, grudniowe wieczory, o tyle reszta zrobiła na mnie niezwykle odpychające wrażenie.
Za jakie zbrodnie skazuję ją więc do literackiej ciupy?
Zacznijmy wyliczankę od tych lżejszych przewinień:
-styl stylem i tak dalej, ale niektóre dialogi były tak napisane, że ciężko było zrozumieć, kto w danej chwili się wypowiada.
-Hemingway pisał o osobach, które dobrze znał, więc nazwiska nowych osób pojawiających się na kartach powieści pojawiają się jak coś oczywistego, co z początku utrudnia połapanie się w historii.
-wionie nudą! Autor potwierdza swoje własne słowa, że "większość książek o safarii to piekielne nudziarstwo". Druga połowa książki jest ciekawsza, ale pierwszej jak dla mnie mogłoby nie być.
-opis z tyłu okładki sugeruje nam, że owo "dzieło" będzie również zawierało rozważania na temat literatury (w rzeczywistości raptem na 2,3 stronach znajdziemy wtrącenia, w których narrator krytykuje swoich kolegów po piórze) i udowadnianie "prawdę" można zobaczyć tylko poprzez oczy miejscowych i ich mowę. Cóż, mamy w tekście kilkanaście (w większości poprzekręcanych) słówek z suahili, które są nazwami zwierzyny łownej i zero jakichkolwiek refleksji na temat życia miejscowej ludności, ich zwyczajów, czy chociażby tego języka. Narrator nie wykazuje nawet chęci uczenia się go, podłapał raptem parę zwrotów, które są mu niezbędne do wyrażenia zadowolenia z zabicia jakiejś wyjątkowo dorodnej sztuki antylopy.
Ale to mały pikuś. Tym, co czyni tę książkę złą, jest sposób mówienia o polowaniach. Ja wiem, że wybierając starą książkę o tematyce safarii, albo myśliwskiej trzeba być gotowym na sceny zabijania zwierząt. Nie można kupować snickersa i mieć pretensje, że jest w nim czekolada. Nie jestem nadwrażliwa, potrafię znieść fakt zabicia zwierzęcia w czytanej historii, opis krwi czy patroszenia. Nieee, nie to mnie odrzucało.
To co jest OBRZYDLIWE w "Zielonych Wzgórzach", to to, że Hemingway i jego kompanii traktują zabijanie jak cholerną zabawę. Konkurują między sobą i odstrzeliwują kolejne zwierzęta (nawet tego samego gatunku) tylko po to, aby ustrzelić jak najokazalszego osobnika. Narrator wielokrotnie podkreśla, jak bardzo uwielbia zabijać, jakie podekscytowanie to w nim budzi. Tu nawet nie chodziło o adrenalinę związaną z tropieniem, szukaniem śladów, byciem myśliwym, tylko o proste, zimnokrwiste odbieranie życia. I oczywiście według bohaterów nie ma nic śmieszniejszego, niż paskudna hiena, która dostaje kulkę i parafrazując pisarza, zatacza kółka i wywija orły, gdy poczuje w sobie "niklowaną śmierć". O ha ha, ale śmieszne. Tak sobie patrzeć jak żywa istota cierpi w agonii. Trzymajcie mnie, bo zaraz umrę ze śmiechu!
Dziwi mnie, że wydawnictwo nie dołączyło do tego wydania porządnego wprowadzenia, które merytorycznie wskazałoby nieaktualność treści i światopoglądu, w jakiś sposób potępiło stanowisko narratora. We współczesnym świecie nie powinno być przyzwolenia na robienie zabawy z odbierania życia. (Zastąpcie sobie te wszystkie kudu i nosorożce człowiekiem, a wtedy dopiero przelecą wam ciarki po plecach. Zwłaszcza, że w pewnym momencie narrator opisuje jak dojrzał w oddali jakiegoś miejscowego łowcę i żartował sobie przy swoim czarnoskórym przewodniku, że zastrzeli tamtego człowieka z broni). Zamiast tego dołączono pompatyczne posłowie tłumaczki, która sama siebie z chlubą nazywa "lewaczką i feministką", wychwala filmowy wręcz sposób przedstawiania rzeczywistości przez autora, uważa Sienkiewicza za "brutalnego rasistę", bo przecież "Kali jeść, Kali pić", ale sprawę z Hemingweyem określa jako bardziej złożoną, bo... bo przecież narrator oczekiwał na pochwały i uznanie ze strony "swoich" czarnoskórych kompanów :-)
Obrzydliwe, nieetyczne, "Zielone Wzgórza Afryki" pokazują tak naprawdę negatywny portret samego autora, co bardzo skutecznie zniechęciło mnie do czytania innych jego dzieł, nie ważne jak bardzo wybitne by były.
PS. Chciałabym tylko pochwalić bardzo klimatyczną okładkę Anny Pol.
Z Ernestem Hemingwayem jakoś mi nie po drodze. Do tej pory miałam z nim styczność tylko raz, w VII klasie przy okazji omawiania "Starego człowieka i morza". "Zielone Wzgórza Afryki" same trafiły pod mą strzechę poprzez pewien splot wydarzeń i udział osób trzecich, a zatem nie z mojego świadomego wyboru, ale miałam nadzieję, że wyrwą mnie z czytelniczego zastoju.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę im...
Zielone wzgórza Afryki Ernesta Hemingwaya to książka, w której spotykają się przygoda, literatura i szczerość wyznania. Nie jest to typowa relacja z safari, lecz pełna życia opowieść o świecie widzianym oczami pisarza. Autor to człowieka, który z jednej strony z pasją tropi zwierzynę w Afryce Wschodniej lat trzydziestych, a z drugiej z równą namiętnością tropi sens pisania i rolę literatury. Hemingway udowadnia, że prawdę można uchwycić jedynie poprzez osobiste doświadczenie i uważne wsłuchiwanie się w język i ludzi.
Wg. mnie Zielone wzgórza Afryki to 100% Hemingwaya, niestety. Dlaczego niestety? O tym za moment.
Na kartach książki obserwujemy relacje autora z towarzyszami podróży – żoną Pauline i miejscowymi przewodnikami. Jednak kwintesencją są relacje pisarza z samym sobą. Obok opowieści o polowaniu, o oczekiwaniu, o chwilach triumfu i porażki, pojawiają się błyskotliwe, a momentami gorzkie refleksje o literaturze, o pracy pisarza, o sztuce uchwycenia tego, co prawdziwe. To właśnie w Zielonych wzgórzach Afryki Hemingway tworzy autoportret człowieka zafascynowanego światem, a zarazem świadomego jego kruchości. To jest także obraz człowieka zafascynowanego polowaniem, niestety. I to boli. Idealny do tej pory autor, człowiek, okazuje się takim wcale nie być. Nie toleruję polowań dla przyjemności, nie toleruję myśliwych.
Styl powieści jest niezwykle zwięzły, oszczędny, a jednocześnie niezwykle sugestywny. Sprawia to, że czytelnik przenosi się w samo serce afrykańskiej sawanny. Każdy opis krajobrazu, każde spotkanie ze zwierzęciem, każda rozmowa nabierają intensywności, której nie da się znaleźć w zwyczajnych książkach podróżniczych. Hemingway miał rację, pisząc, że „większość cholernych książek o safari to piekielne nudziarstwo” – jego własna relacja jest zaprzeczeniem tej tezy: dynamiczna, szczera i nieprzewidywalna.
Zielone wzgórza Afryki to nie tylko zapis przygody, ale też literacka medytacja nad światem, który potrafi być zarówno brutalny, jak i piękny. To książka dla tych, którzy szukają w literaturze refleksji nad człowiekiem i jego miejscem w świecie. Hemingway daje nam coś znacznie więcej niż opowieść o polowaniu, chociaż to niestety jest na pierwszym miejscu. Pisarz ukazuje także obraz życia, które wciąż inspiruje i zachwyca. Kocham zwierzęta i każdy opis polowania omijałam, nie ukrywam Ale doceniam styl pisarski i zawartość w tekście samego Hemingwaya, jego życia, wnętrza. Za literaturę i przemyślenia daję 5, za opisy polowania -5. Trudno mi jednoznacznie ocenić tę książkę, ale zachęcam do jej lektury, warto.
https://www.instagram.com/pasje_fascynacje_ksiazkowe/
https://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/
Zielone wzgórza Afryki Ernesta Hemingwaya to książka, w której spotykają się przygoda, literatura i szczerość wyznania. Nie jest to typowa relacja z safari, lecz pełna życia opowieść o świecie widzianym oczami pisarza. Autor to człowieka, który z jednej strony z pasją tropi zwierzynę w Afryce Wschodniej lat trzydziestych, a z drugiej z równą namiętnością tropi sens pisania...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toErnest Hemingway to pisarzy wyjątkowy a jego proza po dziś dzień zjednuje sobie nowych fanów. Intrygujące spojrzenie na otaczający nas świat uwydatnia się w każdej jego powieści a "Zielone wzgórza Afryki" wydają się tego idealnym przykładem.
Chociaż książka liczy sobie niecałe trzysta stron, sądzę, że nie przeczytacie jej w jeden wieczór. Wymaga zaangażowania, głębszej analizy, rozłożenia na czynniki pierwsze wszystkiego, począwszy od emocji, przez bohaterów, na miejscu akcji kończąc. Autor uwielbiał budować drugie tło dla swoich książek, nieść przekaz podprogowy dla czytelników lubiących doszukiwać się ponadczasowych wartości i wszystko zostało tu spełnione z nawiązką. Z każdej strony otacza nas wyjątkowy klimat, smak promieni afrykańskiego słońca, ale i okrucieństwo prowadzenia kilkumiesięcznych polowań.
W fabule znajdzie się pewien portret autora oraz próba oddania prawdy w połączeniu z budowaniem fabularnej treści. Nietypowa, ale jednak ciekawa forma udokumentowania wysiłków samozwańczych myśliwych. Sięgamy do grudnia 1933 i obserwujemy całą otoczkę safari, od związanych z nim emocji po relacje osób towarzyszących bohaterowi w jego zmaganiach.
Dużo momentów przegadanych, dużo refleksji o innych tematach niż polowanie, próba przemycenia analizy pisarza w nienaturalnym dla niego środowisku. Trudna książka, wymagająca refleksji i złapania wspólnego rytmu z językiem Hemingway'a. Jednocześnie książka wydaje się bardzo dojrzała, na pół surowa, na pół moralizatorska. Zdaniem autora prawda popłynie wyłącznie z nabytych samodzielnie doświadczeń i trudno się z tym nie zgodzić, wręcz chwalebne wydaje się właśnie takie nastawienie, które uwypukla w książce nie tylko przebieg hobby bohatera, ale i jego budowanie międzyludzkich relacji.
"Zielone wzgórza Afryki" to intrygujące oddanie miejsca nie tylko jako nieznanej przestrzeni, ale i wpływu na wybrane osoby. Osobliwy autoportret, ironiczna relacja safari, książka bardzo w stylu autora. Na pewno nie dla każdego, ale fani docenią pióro oraz zaangażowanie a ci, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z twórczością Hemingway'a być może odnajdą wspólny język za sprawą tajemniczej, hipnotyzującej przygody.
Ernest Hemingway to pisarzy wyjątkowy a jego proza po dziś dzień zjednuje sobie nowych fanów. Intrygujące spojrzenie na otaczający nas świat uwydatnia się w każdej jego powieści a "Zielone wzgórza Afryki" wydają się tego idealnym przykładem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChociaż książka liczy sobie niecałe trzysta stron, sądzę, że nie przeczytacie jej w jeden wieczór. Wymaga zaangażowania, głębszej...
„…Obserwowałem, z premedytacją się wyciszając, powstrzymując podniecenie tak, jak gdybym zakręcał zawór, wkraczając w ten bezosobowy stan, w którym możesz strzelać…”
Afryka – to kraj piękny i jednocześnie niebezpieczny. Ernest Hemingway – wypowiada znaczące słowa: „…Chciałbym spróbować napisać coś o tym kraju, o zwierzętach…”.
Ernest Hemingway to jeden z najwybitniejszych pisarzy i dziennikarzy XX wieku. W 1954 roku artysta otrzymał Literacką Nagrodę Nobla. Wiele osób zastanawiało się dlaczego popełnił samobójstwo... Co bardziej go pociągało - sława czy miłość?
To był twórca i reżyser własnego życia. Pragnął, by widziano go jako bohatera, herosa i robił wszystko, by tego rodzaju efekt wywołać. Artysta niezmiennie szokuje i pociąga. Na jednej szali mamy miłość i zakochanie, a na drugiej krytykę i uznanie. Nieprzewidywalne życie, które oddaje wyraz emocji i nieustannych burz.
W książce autor wspomina wyprawę na safari w Afryce Wschodniej w 1933 roku. Opisuje swoje zmagania podczas tropienia zwierzyny i polowań oraz relacje z towarzyszami podróży: żoną Pauline i miejscowymi przewodnikami. Noblista pisze o przygodach łowieckich, o ludziach i zwierzętach. Obraz przedstawia jasno i klarownie.
W osłonie zbudowanej z witek i gałęzi czekali wraz z tropicielami na „zwierze” ze sztucerem w dłoni. Ciężarówka czekała w oddali. Zwierzęta zbliżały się do „lizawki”. Lizały ziemię, żeby pozyskać sól. Były ślady różnych zwierząt: nosorożca, kudu, byka i innych. Często samochody odmawiały posłuszeństwa. Takie drogi, a właściwie ich brak powodował, że ciężarówki psuły się nagle.
W czasie powrotu z nieudanego polowania autor poznał – Kandisky-ego. Artystę z dobrym charakterem, świetnego kompana. Ten powiedział, że czytał jego poezję w niemieckim czasopiśmie „Querschnitt”, gdzie Hemingway opublikował kilka dość nieprzyzwoitych wierszy i dłuższe opowiadanie. Hemingway dyskutuje o pisarzach amerykańskich np. Poe.
Sen. Następnego dnia znów wyprawa do nowej lizawki. Zwierzyna łowna nauczyła się wychodzić jedynie nocą i znikać przed świtem.
Polować należy nim nadejdzie pora deszczowa. Później trudno przebrnąć przez mokry i błotnisty teren. Czasami za osłoną trzeba było spędzić cały dzień, by coś upolować, przeszkadzał też silny wiatr. Zwierzęta się wycwaniły, że strzelają do nich, tam, odkąd jest sól.
Kandisky zachęcał żonę autora, by zobaczyli również wielkie święta tubylców. Hemingway miał towarzysza do rozmowy i często rozpatrywali, który z pisarzy jest najlepszy, co napisał, w jakim, gronie się obraca.
Hemingway twierdził: „… Mam niezłe życie, ale muszę pisać, ponieważ jeśli nie napiszę odpowiednio dużo, nie będę miał frajdy do końca życia…”.
Gorąco polecam książkę, która nie tylko podpowiada fajne rozwiązania, opisuje inną przestrzeń życia, ale i najważniejsze dostarcza radości czytania.
Katarzyna Żarska
https://zarska18.blogspot.com/
Wydawnictwo Marginesy
Premiera: 03.09.2025 r.
Oprawa: twarda
Przełożyła: Anna Dzierzgowska
Projekt okładki: Anna Pol
Liczba stron: 280
(nowość wydawnicza) w mojej prywatnej biblioteczce
„…Obserwowałem, z premedytacją się wyciszając, powstrzymując podniecenie tak, jak gdybym zakręcał zawór, wkraczając w ten bezosobowy stan, w którym możesz strzelać…”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAfryka – to kraj piękny i jednocześnie niebezpieczny. Ernest Hemingway – wypowiada znaczące słowa: „…Chciałbym spróbować napisać coś o tym kraju, o zwierzętach…”.
Ernest Hemingway to jeden z...
Nie bardzo rozumiem krytykę tej książki Hemingwaya. Przecież tu jest zawarte 100 procent autora. Ja, jako wrażliwiec, nie mogący patrzeć na śmierć zwierząt, każdy opis polowania omijałam, przyznaję się bez bicia. Natomiast poza polowaniem jest tu coś więcej, na przykład rozmyślania na temat tworzenia i innych twórców, mogłoby tego być więcej. Ciekawsze były wątki o literaturze niż temat przewodni autobiograficznej powieści. Wolę inne książki noblisty, ale i z tej da się wyciągnąć coś ciekawego, kilka smaczków z intensywnego życia artysty. Przede wszystkim możemy poczuć atmosferę lat trzydziestych, widzimy jak traktowani są tubylcy, jakie ludzie mają priorytety i ta wspaniała przyroda dzikiej Afryki. Lubię tę niespieszną narrację tak charakterystyczną dla Hemingwaya.
Zapraszam po dalszą część recenzji na:
https://ksiazkinaszapasja.blogspot.com/2025/09/zielone-wzgorza-afryki-ernest-hemingway.html
Nie bardzo rozumiem krytykę tej książki Hemingwaya. Przecież tu jest zawarte 100 procent autora. Ja, jako wrażliwiec, nie mogący patrzeć na śmierć zwierząt, każdy opis polowania omijałam, przyznaję się bez bicia. Natomiast poza polowaniem jest tu coś więcej, na przykład rozmyślania na temat tworzenia i innych twórców, mogłoby tego być więcej. Ciekawsze były wątki o...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to