Lotosowe cesarstwo

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Cykl:
- Płonące Królestwa (tom 3)
- Tytuł oryginału:
- The Lotus Empire
- Data wydania:
- 2025-09-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-09-01
- Data 1. wydania:
- 2024-11-01
- Liczba stron:
- 610
- Czas czytania
- 10 godz. 10 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788383751184
- Tłumacz:
- Piotr Kucharski
Nie każda wojna toczy się mieczem. I nie każda miłość kończy się wybawieniem.
Cesarzowa ognia i kapłanka wód – dwa serca, które niegdyś biły jednym rytmem. Teraz każde z nich pulsuje odmienną magią i inną wizją przyszłości. Jedna urodziła się, by rządzić imperium. Druga, by je ocalić. Obie jednak wiedzą, że cena zwycięstwa może być wyższa niż cokolwiek, co kiedykolwiek poświęciły.
W świątyniach przebudzonej magii rozgrywają się losy świata. Dawne religie budzą się, domagając zemsty i miejsca, które zostało im odebrane. Cesarstwo chwieje się w posadach, a pod powierzchnią wód i ognia rośnie coś, co może pochłonąć wszystko, co przetrwało dotychczasowe burze.
To opowieść o dwóch kobietach, które kiedyś się ocaliły. I które teraz mogą się zniszczyć
Kup Lotosowe cesarstwo w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Lotosowe cesarstwo
Poetycka opowieść o zdradzie i poświęceniu
„Lotosowe Cesarstwo” to finałowy i bardzo przeze mnie wyczekiwany tom trylogii „Płonące Królestwa”, w którym autorka splata losy bohaterów z wielką polityką, religią i magią starych bóstw. Fabuła skupia się na Prii i Malini – niegdyś sprzymierzeńczyniach, teraz rywalkach, które muszą zmierzyć się zarówno ze sobą nawzajem, jak i z odwiecznym zagrożeniem czyhającym na ich światy.
O ile poprzednie tomy wciągnęły mnie od pierwszych stron, tutaj fabuła rozwija się powoli, a tempo jest dość nierówne. Dużo tutaj rozważań, które spowalniają akcję, nie mniej jednak świat wykreowany jest na tyle dobrze, że nie sposób się nudzić. Jednak kiedy akcja nabiera tempa, książka potrafi wciągnąć i niejeden raz zaskoczyć, serwując sceny pełne emocji, intryg i poświęceń. Styl Tashy Suri pozostaje jednym z największych atutów całej serii – poetycki, zmysłowy, pełen metafor i obrazów, które oddają zarówno bogactwo świata, jak i dramatyzm losów bohaterów. To proza gęsta, intensywna, często bardziej nastrojowa niż dynamiczna, co nie każdemu może przypaść do gustu, ale w moich oczach całość wypada bardzo udanie.
W centrum historii stoją dwie główne bohaterki — Malini i Prija. Ich relacja to mieszanka miłości i wrogości, zaufania i zdrady, lojalności i koniecznych wyborów. To właśnie na ich barkach spoczywa emocjonalna siła całej historii. Prija staje się coraz bardziej tragiczną postacią, która musi poświęcić siebie w imię większego dobra. Kreacja Malini natomiast ukazuje, jak daleko jest w stanie posunąć się człowiek w imię władzy i idei. Warto wspomnieć też o Bhumice, jednej z moich ulubionych bohaterek, która wciąż pozostaje osobą emanującą odwagą i ciepłem, a jej dramatyczne wybory nadają opowieści dodatkowej głębi.
„Lotosowe cesarstwo” to godny finał tej rozbudowanej, egzotycznej trylogii. Książka wyróżnia się ogromną intensywnością emocji, świetnie poprowadzonymi bohaterami i niezrównanym stylem autorki. To opowieść o miłości i zdradzie, o władzy i poświęceniu, o tym, jak wysoką cenę trzeba zapłacić, by ocalić świat – albo siebie samego. Dla mnie była to jedna z lepszych i oryginalniejszych serii fantasy, jakie miałam okazję ostatnio czytać, i szczerze całą trylogię polecam.
Klaudia Potoczek
Oceny książki Lotosowe cesarstwo
Poznaj innych czytelników
223 użytkowników ma tytuł Lotosowe cesarstwo na półkach głównych- Chcę przeczytać 151
- Przeczytane 66
- Teraz czytam 6
- Posiadam 27
- 2025 6
- Chcę w prezencie 5
- Ebook 3
- Ulubione 2
- Czytnik 2
- Fantasy 2



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Lotosowe cesarstwo
Pierwszy tom? Wszedł jak słowo boże, pokochałam mocno i połknęłam. Drugi? Dobry, ale nie taki, jak pierwszy. Trzeci? Przez połowę spałam, przez drugą połowę próbowałam złapać, co się dzieje, goniąc wydarzenia, bohaterów i otoczenie. To, jak ja się tu męczyłam, jak ja z sobą walczyłam, by ta książka nie latała co chwila po pokoju - wiem ja i jak zawsze niezawodna ekipa z Fantastycznej Karczmy. To co? Łuszczymy drogę przed nami i... tak, to autentyczny cytat z książki. Oh, welp... zapraszam do mimo wszystko, krótkiej, indyjskiej baśni, która okazała się dławiącym mnie dymem z kadzidła...
https://jesiennaczyta.blogspot.com/2025/10/89100-tasha-suri-lotosowe-cesarstwo.html
Pierwszy tom? Wszedł jak słowo boże, pokochałam mocno i połknęłam. Drugi? Dobry, ale nie taki, jak pierwszy. Trzeci? Przez połowę spałam, przez drugą połowę próbowałam złapać, co się dzieje, goniąc wydarzenia, bohaterów i otoczenie. To, jak ja się tu męczyłam, jak ja z sobą walczyłam, by ta książka nie latała co chwila po pokoju - wiem ja i jak zawsze niezawodna ekipa z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLotosowe cesarstwo to finałowy tom trylogii Płonące królestwa, historii w której wydaje się, że miłość przegrywa z polityką, żądzą władzy i religią. Malini i Prija podejmują się gry, w której na szali zwycięstwa jest nie tylko uratowanie swojej ojczyzny, ale także własne życie i najbliższych, a każda kolejna podjęta decyzja sprawia, że bohaterki oddalają się od siebie.
Aby zaangażować się w lekturę, poczuć najwięcej satysfakcji z czytanej książki muszę polubić głównych bohaterów. To ich kreacja jest dla mnie najważniesza, budowa świata ma dla mnie dalsze znaczenie. Zawsze są jednak pewne wyjątki i tym razem jest nim właśnie ta trylogia Tashy Suri. Prija i Malini nie złapały mnie za serce, dość neutralnie do nich podeszłam. Natomiast świat stworzony przez autorkę bardzo mi się spodobał, co trochę mnie zaskoczyło bo nie przepadam za historiami, gdzie wątek religijny jest dość dominujący. Butwienie, jakszowie, palenie na stosie w związku z wiarą w Matki, Bezimienny bóg to tylko część elementów, które sprawiają że ten świat intryguje czytelnika. Do tego dochodzi jeszcze mnóstwo polityki, knowania i zdrady. Bohaterki walczą o swoje, nie poddają się, nawet gdy wszystko dookoła się sypie.
Czytałam Lotosowe cesarstwo w dość szalonym dla mnie czasie, co mogło wpłynąć na mój odbiór tej historii. Początkowo nie mogłam zaangażować się w tę historię, lecz w końcu chwyciła mnie i trzymała do samego końca. Gdy teraz o niej myślę to mam wrażenie, że pewne fragmenty dłużyły się, a sam finał okazał się dość ekspresowy, ale ostatecznie oceniam tę książkę pozytywnie.
Już od pierwszego tomu miałam problem z relacją głównych bohaterek. Uczucie łączące kobiety było dla mnie trochę takie naciągane, ale ostateczne zakończenie tego wątku niesamowicie mi się spodobało.
Lotosowe cesarstwo to finałowy tom trylogii Płonące królestwa, historii w której wydaje się, że miłość przegrywa z polityką, żądzą władzy i religią. Malini i Prija podejmują się gry, w której na szali zwycięstwa jest nie tylko uratowanie swojej ojczyzny, ale także własne życie i najbliższych, a każda kolejna podjęta decyzja sprawia, że bohaterki oddalają się od siebie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAby...
Ostatni tom „Płonących królestw”, czyli „Lotosowe cesarstwo” już za mną i w sumie stwierdzam, że nie porwał mnie.
Uważam, że ten tom jest lepszy od drugiego, ale jednocześnie mam takie uczucie rozstrojenia.
U Prii nieco nudzili mnie jakszowie. Byli po prostu krwawymi bóstwami, pragnącymi poklasku i krwi, i tak naprawdę to wszystko. Nie byli interesujący, nie ciekawiło mnie nic na ich temat, a sama Prija też sama nie wiedziała czego chce.
U Malini z kolei jest zdecydowanie za mało polityki. Cesarzowa weszła do pałacu, ma na pieńku z głównym kapłanem i wszyscy jej wmawiają, że ma spłonąć dla dobra cesarstwa i to tak naprawdę tyle. Kompletnie nie widać tej bystrej i wyrachowanej postaci z pierwszego tomu.
Fabularnie najciekawsze były wątki Bhumiki, ale nawet tutaj nie obyło się bez momentów kompletnie nie potrzebnych lub zwyczajnie nudnych.
A finał. Ech, nie jest zły, ale też nie miałam takie poczucia spełnienia.
Cała trylogia jednak jest naprawdę dobra. Jeżeli mam ocenić tę serię jako całość to zdecydowanie ją polecam, ale niestety przyznaję, że czasem się nudziłam.
Współpraca z @fabrykaslow
~Idris
Ostatni tom „Płonących królestw”, czyli „Lotosowe cesarstwo” już za mną i w sumie stwierdzam, że nie porwał mnie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUważam, że ten tom jest lepszy od drugiego, ale jednocześnie mam takie uczucie rozstrojenia.
U Prii nieco nudzili mnie jakszowie. Byli po prostu krwawymi bóstwami, pragnącymi poklasku i krwi, i tak naprawdę to wszystko. Nie byli interesujący, nie ciekawiło mnie...
„Lotosowe cesarstwo” to godne zamknięcie trylogii, które imponuje rozbudowanym światem i wciągającym klimatem, a momentami pokazuje jak wielką siłę posiada ambicja – zarówno ta zdrowa, jak i ta pełna zachłanności. To jednocześnie lektura satysfakcjonując, choć nie pozbawiona mankamentów, ale to na spokojnie…
Tasha Suri wykreowała świat, w którym magia ma ciężar i moralne konsekwencje. Opisy rytuałów, roślinnej zarazy i świętego ognia tworzą orientalny oraz mityczny nastrój, gdyż sama magia nie jest tu jedynie efektem wizualnym, lecz siłą kształtującą kultury, decyzje i traumy bohaterów. Ten klimatyczny rdzeń jest największym atutem książki, ponieważ to on nadaje scenom bitew i momentom ciszy prawdziwą wagę, a także pokazuje jak wpływa na losy postaci.
I jeśli o nich mowa… Bhumika to postać, dla której warto przeczytać tę całą historię. Jej przemiana, wewnętrzne zmagania i determinacja w poszukiwaniu tożsamości są poprowadzone z wyczuciem. Jej losy to nie tylko seria wydarzeń, lecz emocjonalna oś, wokół której najbardziej chciałam się obracać. To pewnie również przez fakt, że jej osoba najbardziej mnie ciekawiła, bo jednocześnie jej poszukiwanie siebie, pomoc w walce z wrogiem, ale też jej relacje z innymi… No już od drugiego tomu mnie urzekła, więc i tu była dla mnie najciekawsza. Jednocześnie nie umiem tego powiedzieć o głównych bohaterkach, bo tak jak uwielbiam je w rolach przywódczyni/naczynie/kapłanka, to nie umiałam zjednoczyć się z nimi pod kontem tożsamości, relacji uczuciowej czy zrozumienia. Czasami brakowało mi w nich głębi, ale przyznam, że gdy cesarzowa i kapłanka wirowały na cienkiej linii nienawiści i miłości, to nawet czułam lekkie dreszcze ekscytacji.
Dodatkowo motyw walki o własne „ja” w powieść widać bardzo wyraźnie. Konflikty polityczne, mechanizmy władzy i magiczne zobowiązania odbijają się echem w osobistych wyborach bohaterów, a tym bardziej u głównej dwójki. Dzięki temu lektura to nie tylko strategiczne bitwy, lecz także tożsamościowe zmagania, a ja wręcz ubóstwiam, gdy mogę zagłębić się w ludzkich problemach.
Mimo wielu mocnych stron, to książka posiada swoje wady – o jednej już wspomniałam, zaś kolejna rzecz to zakończenie. Finał, choć efektowny, zostawia kilka pytań bez satysfakcjonującego domknięcia, a niektóre decyzje postaci mogłyby być mocniej umotywowane emocjonalnie. Ale cóż… Nie mogę mieć wszystkiego.
„Lotosowe cesarstwo” to powieść, którą polecam przede wszystkim czytelnikom ceniącym silne, kobiece postaci i magiczny świat. Autorka potrafi zbudować atmosferę i oddać wagę wewnętrznych przemian bohaterów, nawet jeśli narracja miejscami się potyka. To książka, która daje wiele satysfakcji, ale też pozostawia pewien niedosyt. Mimo to polecam sprawdzić samemu!
„Lotosowe cesarstwo” to godne zamknięcie trylogii, które imponuje rozbudowanym światem i wciągającym klimatem, a momentami pokazuje jak wielką siłę posiada ambicja – zarówno ta zdrowa, jak i ta pełna zachłanności. To jednocześnie lektura satysfakcjonując, choć nie pozbawiona mankamentów, ale to na spokojnie…
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTasha Suri wykreowała świat, w którym magia ma ciężar i moralne...
Lisiołowe Cesarstwo
.
Czas na finał trylogii Płonących Królestw czyli „Lotosowe Cesarstwo”. Będzie roślinnie i będzie paląco – w końcu świat maszeruje z jednej wojny w drugą. Autorka Tasha Suri powoli budowała to przejście od świata rzeczy prostych – problemów śmiertelników – po aktualny poziom boskości. Wojna Kwiatów wisi w powietrzu, dawni bogowie powrócili, podobnie jak święty płomień, który może ich zabić. Szykuje się starcie tytanów.
.
Pomimo głębokiej miłości łączącej Manili i Priję, ich drogi rozeszły się w brutalny sposób. Krew na posadzce, samotność w sercu. Lisioł jednak przeczuwa, że drogi tych dwóch dam znowu się zejdą. Podczas gdy Manili podejmuje się bycia cesarzową, manipuluje możliwością „samospalenia” i szykuje się do nowej wojny, Prija stara się przygotować swój lud na nadejście… wojny prowadzonej przez Priję. Dwie strony barykady, dwa złamane serca, jednak czy Prija w ogóle ma jeszcze serce? I kim się stała? Po bliższych oględzinach futrzak stwierdza, że bliżej dziewczynie do drzewa, niż człowieka. Niebezpieczna sprawa.
.
W tym czasie Rao zaszył się na dachu z Lisiołem w towarzystwie wielu butelek alkoholu. Nie ma to jak procenty na zapomnienie. Szkoda tylko że Bezimienny nie rozumie powagi sytuacji i wtrąca się ze swoimi wizjami. Na szczęście pić można w każdej pozycji! Gorzej z jazdą konną w stanie mocno wczorajszym. Lisioł nie poleca. Cały świat się wyjątkowo wtedy kołysze!
.
Bhumika ma za to pamięć dziurawą jak szwajcarski ser. Na szczęście towarzyszy jej pewien rezolutny i silny Dźiwan. Lisioł uważa, że to jedna z nielicznych dobrze napisanych męskich postaci w tej książce. Nie trzeba przecież dodawać, że zwłaszcza Manili ma słabe zdanie o mężczyznach.
.
Lisioł przyznaje, że czuł już lekki niepokój w poprzednim tomie, gdy fabuła szła coraz bardziej w stronę bogów i tak zwanej wielkie fabuły. O wiele bardziej futrzak preferował zwyczajną Priję, która pomaga ukochanej kobiecie się zemścić i sięgnąć po najwyższy zaszczyt – cesarski tron. Teraz jednak wszystko się kręci wokół Jakszów oraz płomienia matek, posypane nieśmiało wątkiem miłosnym. Jest z rozmachem, ale nie do końca na tym opierał się trzon tej historii.
Lisiołowe Cesarstwo
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to.
Czas na finał trylogii Płonących Królestw czyli „Lotosowe Cesarstwo”. Będzie roślinnie i będzie paląco – w końcu świat maszeruje z jednej wojny w drugą. Autorka Tasha Suri powoli budowała to przejście od świata rzeczy prostych – problemów śmiertelników – po aktualny poziom boskości. Wojna Kwiatów wisi w powietrzu, dawni bogowie powrócili, podobnie jak...
Podsumowanie serii,największe zwroty akcji. A jednak jak dla mnie najsłabsza
Podsumowanie serii,największe zwroty akcji. A jednak jak dla mnie najsłabsza
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW końcu doczekałam się finału historii, która na długo pozostanie w mojej pamięci – mowa o „Lotosowym cesarstwie” autorstwa Tasha Suri. Jak to bywa przy zakończeniach, czytając, pragniesz pozostać w danym świecie, ale jednocześnie nie możesz się doczekać, kiedy wszystko wreszcie dobiegnie końca, a problemy z poprzednich tomów znajdą swoje rozwiązanie. Będę płakać (dosłownie). Zazdroszczę tym, którzy dopiero zaczynają przygodę z tą trylogią, i uprzedzam, aby zaopatrzyli się w wszystkie trzy tomy, bo chęć poznania kontynuacji jest tak silna, że głowa mała. Nie zamierzam zdradzać szczegółów, pozostawiam to dla was, ale szykujcie się na wielkie WOW. Uwielbiam to uczucie, gdy w końcu każdy trybik maszyny ląduje na swoim miejscu, a my możemy cieszyć się owocami tej pracy przez kolejne lata.
Przed wami bogaty, orientalny świat fantasy, ponieważ od pierwszego tomu autorka budowała uniwersum inspirowane kulturą i mitologią Indii. W każdym tomie miasta, świątynie, stroje i obyczaje są przedstawione z dbałością o szczegóły, co sprawia, że czujesz się zanurzony w Ahiranyi. „Lotosowe cesarstwo” utrzymuje tę cechę, nawet jeśli akcja toczy się w różnych lokalizacjach klimat pozostaje spójny.
Na szczególne wyróżnienie zasługują silne, wielowymiarowe bohaterki, o których grzech nie wspomnieć – Malini i Priya. To postacie o wyrazistych charakterach, których rozwój i relacja napędzają fabułę od początku serii. Ich złożone decyzje, ambicje i konflikty emocjonalne są konsekwentnie rozwijane w całej trylogii. W trzecim tomie relacja między nimi osiąga punkt kulminacyjny, pozostając tak samo autentyczna i intensywna jak w poprzednich częściach. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale z niecierpliwością czekałam na to, jak rozwinie się ich sytuacja. Romantyczny wątek między Malini a Priyą jest obecny, stanowiąc niejako ozdobę, ale także rdzeń emocjonalny historii. Ich relacja jest skomplikowana: miłość, zdrada, lojalność, wątpliwości.
Świat polityki i intryg dworskich, które towarzyszą nam we wszystkich trzech tomach, ukazuje brutalny świat polityki i walki o władzę. Strategia, lojalności, zdrady i manipulacje to fundamenty fabuły, które pozostają obecne także w finałowym tomie. Mocno trzymam kciuki, aby kiedyś ktoś zechciał zrealizować ekranizację tej trylogii.
Wielki ukłon dla autorki, która wykreowała ten świat oraz postacie od podstaw, tworząc monstrualnych władców, którzy mogliby istnieć w naszym świecie. Jeśli lubisz epickie fantasy z silnymi wątkami feministycznymi, cenisz uniwersum, które nie boi się moralnych rozterek, ofiar i konsekwencji, interesujesz się magią surową, mroczną, związaną z naturą i pradawnymi mitami, a także szukasz zakończenia, które jest emocjonalne, czasem gorzkie, ale dające satysfakcję „Lotosowe cesarstwo” będzie doskonałą lekturą. To potężny finał trylogii, która budowała świat, relacje i zagrożenia przez dwa poprzednie tomy. Książka stawia wysokie stawki dla bohaterek, imperium i magii. Decyzje w niej podjęte niosą ciężar, niektóre wątki zostają domknięte w sposób, który może ranić lub budzić refleksję, inne mogą wydawać się przyspieszone. Książka dostarcza wielu elementów, które sprawiły, że seria stała się popularna: silne postaci, napięcie, pięknie oddany świat, dramatyczne konflikty i emocje. Jest to propozycja dla czytelników, którzy cenią fantasy ambitne, złożone, czasami trudne, ale i pamiętane długo po przeczytaniu. Co było plusem? Pierwszy tom miał wolniejsze tempo, co pozwalało na głębokie poznanie świata i bohaterów. To nie jest wada, wręcz przeciwnie – dzięki temu mamy czas na zanurzenie się w ten świat. Drugi tom wprowadził więcej polityki i konfliktów, przyspieszając akcję w niektórych fragmentach. Finałowy tom kontynuuje to przyspieszenie; niektóre wątki rozwijają się szybciej, a niektóre postaci drugoplanowe dostają mniej uwagi, co może dawać wrażenie, że historia spieszy się ku zakończeniu. Jednak to takie wyciszenie przed kolejnym „wysiłkiem”, który czeka na was na końcu.
W końcu doczekałam się finału historii, która na długo pozostanie w mojej pamięci – mowa o „Lotosowym cesarstwie” autorstwa Tasha Suri. Jak to bywa przy zakończeniach, czytając, pragniesz pozostać w danym świecie, ale jednocześnie nie możesz się doczekać, kiedy wszystko wreszcie dobiegnie końca, a problemy z poprzednich tomów znajdą swoje rozwiązanie. Będę płakać...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWojna, strach, szaleństwo wiary, czy też miłość... - co zwycięży? To pytanie zadajemy sobie podczas lektury finalnej części powieściowej sagi fantasy Tashy Suri „Płonące królestwa”, jaka to ukazała się właśnie w naszym kraju nakładem Wydawnictwa Fabryka Słów. I uzyskamy na nie odpowiedź podczas spotkania z książką „Lotosowe cesarstwo” - mogę was o tym zapewnić, aczkolwiek to, czy ów wiedza okaże się dokładnie taką, jakiej byśmy chcieli dla siebie, dla tej historii i przede wszystkim dla bohaterów tej klimatycznej opowieści, to już jest zupełnie inna kwestia... Zapraszam was do poznania recenzji tego tytułu.
Prija zdradziła Malini, by powrócić do swej ojczyzny, doznać ogromnej krzywdy na ciele, jak i stać się kimś na kształt broni przerażających i nieprzewidywalnych jakszów...
Malini objęła pełnię władzy nad Cesarstwem Paridźatu, rozpoczynając nowy etap wojny z Ahiranją, walcząc z epidemią butwienia oraz szukając zrozumienia Priji tam, gdzie to możliwe...w snach.
Bhumika opuściła swój dom, rozpoczęła długą drogę wraz z wiernym przyjacielem i stała się ostatnią nadzieją na opanowanie chaosu, szaleństwa i tak następującego końca świata...
Losy tych trzech kobiet połączą się ze sobą raz jeszcze w chwili, gdy do zniszczenia, ale też i do ocalenia wystarczy jeden ruch, jedna decyzja, jedno zdarzenie...
Tasha Suro wieńczy zatem swoją piękną, jakże klimatyczną i orientalną opowieść fantasy o wojnie, miłości i magii, która wiąże się z siłami naturami - roślinnością, ale też i ogniem. Wieńczy w sposób niezwykle efektowny, epicki i poruszający, bo też nie da się ukryć, że ta trzecia część niniejszej sagi jest najbardziej dramatyczną z wielu względów, o czym to przychodzi się nam przekonać wraz z odkrywaniem końcowych rozdziałów tej książki. I jeśli chodzi o moją skromną osobę, to jest to dobry finał, który oczywiście pozostawia wiele pytań, czy aby nie można było poprowadzić losów bohaterów w nieco inny sposób, ale który jednocześnie niesie sobą też poczucie zrozumienia i satysfakcji, co z perspektywy odbiorcy jest zawsze rzeczą ważną.
Tradycyjnie już opowieść ta została podzielona na rozdziały nazwane imionami najważniejszych bohaterów - Priji, Malini, Bhumiki, Rao i kilkorga innych postaci, z których to każde ma do odegrania tu swoją własną, ważną rolę. Oczywiście najwięcej uwagi poświęcono Priji i Malini - kochającym siebie nawzajem kobietom, które muszą poświęcić swoje uczucia dla miejsca i roli, jakie przypisał im czas, pochodzenie, ale też i wiara. I mamy tu magię, mamy sceny mniejszych i większych bitew, jak i nie zabrakło też fascynujących podróży do miejsc, które nie tylko dają nam jeszcze większy pogląd na ten przedziwny świat, ale które też kryją sekrety i tajemnice mogące zadecydować o wszystkim. To dobrze poprowadzona relacja, która do samego końca nie pozwala przewidzieć tego, jak potoczą się losy bohaterów.
Fascynujące jest tutaj również to, że do tej pory mogliśmy poznać tę bardziej piękną, spowitą zapachem kwiatów, iście magiczną stronę tej powieściowej rzeczywistości, gdzie oczywiście było zło, krzywda i śmierć, ale gdzie mimo wszystko, jak dotąd, triumfowała nadzieja i dobro. Tutaj poznajemy zaś najbardziej mroczne oblicze magii, wiary i polityki - w głównej mierze w przypadku Ahiranji, ale nie tylko. I nagle dociera do nas, że ten cały świat przypomina bardziej piekło - przykryte pięknem kolorowych kwiatów i ich aromatem, aniżeli właśnie krainę rodem z dobrej, bezpiecznej baśni. To intrygujące doświadczenie.
Kolejny też raz nie sposób nie zachwycić się kreacją najważniejszych bohaterek tej w głównej mierze kobiecej opowieści - nie mogącej być pewną tego, kim się stała Priji..., jak i również silnej na pokaz, a tak naprawdę niezwykle kruchej Malini. Żadna z nich nie chciała być tą, jaką się stała..., ale żadna z nich nie może zrezygnować z obranej ścieżki - choć obie próbują. Próbują, walczą, kochają i nierzadko przegrywają, ale też nie poddają się do samego końca. To tragiczne postacie, którym przede wszystkim współczujemy, ale w które też wierzymy.
I wreszcie magia - magia, o której wiele już wiemy, ale która wciąż nas zaskakuje w kontekście mocy jakszów a tym samym Priji, jak i też mocy świętego ognia i innych niezwykłych artefaktów z Paridźatu i jego sąsiednich krain, które ukażą tu swoją potęgę, ale też i destrukcyjną moc. Nawet to, jak objawia się swego rodzaju roślinna zaraza zwana butwieniem (pojawianie sie roślin w ciele dotkniętego nią człowieka) ma w sobie coś magii - mrocznej, przerażającej, straszliwej magii. Bo też taki jest fantastyczny wymiar tej opowieści - zaskakujący, pomysłowy, intrygujący, ale zawsze też straszny.
Cieszymy się lekturą tej książki, zerkając po pewnym czasie z coraz większym niepokojem na to, jak niewiele stron pozostało nam do jej ukończenia. Bo to wielkie emocje, pełne zaangażowanie w losy bohaterów i przyjemność odkrywania odpowiedzi na postawione na wstępie tej recenzji pytanie. Przyjemność tym większa, że mamy tu tradycyjnie już znakomite tłumaczenie Piotra Kucharskiego oraz klimatyczne ilustracje Pawła Zaręby - dwie rzeczy, bez których opowieść ta i cały ten niniejszy cykl nie byłby dla nas tym, czy się stał.
Wojna, strach, szaleństwo wiary, czy też miłość... - co zwycięży? Przekonajcie się o tym już teraz, sięgając po pięknie wydaną, emocjonującą i porywającą od pierwszych chwil lektury powieść „Lotosowe cesarstwo”. Polecam.
Wojna, strach, szaleństwo wiary, czy też miłość... - co zwycięży? To pytanie zadajemy sobie podczas lektury finalnej części powieściowej sagi fantasy Tashy Suri „Płonące królestwa”, jaka to ukazała się właśnie w naszym kraju nakładem Wydawnictwa Fabryka Słów. I uzyskamy na nie odpowiedź podczas spotkania z książką „Lotosowe cesarstwo” - mogę was o tym zapewnić, aczkolwiek...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to📍Trzy słowa o…
Tytuł: „Lotosowe cesarstwo”
Autorka: Tasha Suri
Liczba stron: 603
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Gdy seria się zamyka zawsze mam pewne oczekiwania. Liczę na wyjaśnienia, bo one zawsze są potrzebne. Chcę wiedzieć, dlaczego bohaterowie postąpili tak, a nie inaczej. Ostatni tom „Płonących królestw”, to w moim odbiorze bardziej moralizatorsko-filozoficzna, niż fantastyka. Owszem wykreowany świat odbiega od szarej codzienności, ale jest on tłem dla przekazania jak istotną rzeczą jest religia. Autorka skupia się mocno na poczuciu poświęcenia, oddania. O tym jak ważne jest postępowanie według własnego sumienia. Pokazuje jak mocno wpojone wartości mają wpływ na życie bohaterów. Jest przy jednak mocno obiektywna. Nie pozwala, aby jej postacie były owcami. One myślą i starają się przeciwstawić systemowi, który według nich jest niedoskonały. „Lotosowe cesarstwo”, to podróż przez zawiłe i mocno indywidualne podejście do hierarchii pragnień. Czy można przedłożyć swoje potrzeby nad większym dobrem? Niezależnie od podjętych decyzji zawsze ktoś cierpi.
Historia utrzymana jest w klimacie poprzednich tomów. I cóż, to moim zdaniem jej wada. Nie można tutaj mówić o tempie akcji, ponieważ go nie ma. To bardziej snucie fabuły. Można się zatracić, ale i zniechęcić.
Zdecydowanie historię „ciągną” do góry dwie osoby: Rao i Bhumika. Dodali nieco ognia i dzięki nim całość była bardziej przystępna.
Pióro Tashy Suri nie jest do końca moim klimatem. Nie potrafi mnie w pełni zaangażować. Jednak bardzo doceniam jej wyobraźnię, kwiecisty język Autorki, a także podjęcie się tak trudnych i ciekawych tematów.
Za egzemplarz dziękuję Fabryce Słów💛
📍Trzy słowa o…
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytuł: „Lotosowe cesarstwo”
Autorka: Tasha Suri
Liczba stron: 603
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Gdy seria się zamyka zawsze mam pewne oczekiwania. Liczę na wyjaśnienia, bo one zawsze są potrzebne. Chcę wiedzieć, dlaczego bohaterowie postąpili tak, a nie inaczej. Ostatni tom „Płonących królestw”, to w moim odbiorze bardziej moralizatorsko-filozoficzna, niż...
Finał Płonących Królestw to trochę jak zjedzenie trzeciego ciastka, po pierwszym zaskakująco smacznym a drugim wybitnym, gdzie trzecie wygląda równie wspaniale i jest świetne, ale czegoś mu zabrakło jednak.
I nie wiem, czy to kwestia tempa, które no czołgało się bardzo, baaaaardzo powoli i niby w pewnym momencie widać było, że sobie spacerujemy do tej kulminacji, ale no właśnie, był to spacer. Słabo wyważone i tu jest mój największy problem.
Bo podobało mi się, że drugo- i trzecioplanowi bohaterowie dostali więcej czasu antenowego i lepiej ich poznaliśmy. Podobało mi się, że nawet w finale Tasha Suri rozwijała świat i pokazała nam coś, czego wcześniej nie widzieliśmy. Podobało mi się zakończenie większości wątków na czele z Rao, Simą i wątkami religijnymi a w szczególności jak skończył główny kapłan Matek Płomienia, gdzie pomyslalam, że bardzo kurwa dobrze , troszkę mniej wątek jaksów, ale nie samo rozwiązanie, które było super, tylko jak do niego doszło, bo podstawy do tego jakoś tak pospiesznie były budowane i nie do końca wybrzmiały według mnie. Trochę mi czegoś zabrakło w zakończeniu historii Malini i Priji, co jest zabawne, bo uważam, że ich osobiste wątki rozwiązały się idealnie xD
Tak czy siak polecam, fenomenalna jest ta trylogia i niewykluczone, że za parę lat będę robić reread.
Finał Płonących Królestw to trochę jak zjedzenie trzeciego ciastka, po pierwszym zaskakująco smacznym a drugim wybitnym, gdzie trzecie wygląda równie wspaniale i jest świetne, ale czegoś mu zabrakło jednak.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI nie wiem, czy to kwestia tempa, które no czołgało się bardzo, baaaaardzo powoli i niby w pewnym momencie widać było, że sobie spacerujemy do tej kulminacji, ale no...