rozwińzwiń

Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949

Okładka książki Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949 autorstwa Grzegorz Piątek
Okładka książki Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949 autorstwa Grzegorz Piątek
Grzegorz Piątek Wydawnictwo: W.A.B. reportaż
512 str. 8 godz. 32 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2020-02-26
Data 1. wyd. pol.:
2020-02-26
Liczba stron:
512
Czas czytania
8 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328037250
Inne
Po klęsce powstania warszawskiego nazywana niegdyś Paryżem Północy Warszawa zamieniła się w ocean gruzów. Trzeba było mieć wiele wyobraźni, żeby patrząc na sterczące kikuty dawnych kamienic, planować szybkie odrodzenie miasta. A jednak decyzję o jego odbudowie podjęto niemal niezwłocznie. Przed architektami i budowniczymi stanęło trudne zadanie… Choć wizytówką powojennej odbudowy Warszawy stała się zrekonstruowana starówka, to reszta miasta nie miała wrócić do dawnej formy, tylko zamienić się w idealną nowoczesną metropolię. To książka o entuzjazmie i optymizmie, o wyobrażaniu sobie „najlepszego miasta świata” na gruzach starego porządku, o architektach z Biura Odbudowy Stolicy, którzy tworząc miasto swoich marzeń, przykładali rękę do budowy totalitarnego państwa.
Średnia ocen
7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949 i



943
345
656

Opinia społeczności książki Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949i



Książki 3125 Opinie 916

Oceny książki Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949

Średnia ocen
7,9 / 10
704 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949

avatar
812
32

Na półkach: ,

Znakomita, pełna pasji książka! Ogrom wiedzy, mnóstwo anegdot, szacunek dla Autora za erudycję i sprawną narrację. Czyta się lekko i z przyjemnością - momentami jak książkę przygodową, chwilami jak przemyślany esej. Przepiękny układ edytorski bardzo ułatwia lekturę.

Znakomita, pełna pasji książka! Ogrom wiedzy, mnóstwo anegdot, szacunek dla Autora za erudycję i sprawną narrację. Czyta się lekko i z przyjemnością - momentami jak książkę przygodową, chwilami jak przemyślany esej. Przepiękny układ edytorski bardzo ułatwia lekturę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
14
14

Na półkach:

„Dobrze się nad tym zastanów,
Gdy będziesz przez miasto szedł:
Patrz – oto nowy Muranów,
Patrz – oto Trasa W-Z;

Przejdź Nowym Światem i Kruczą
Przez lasy rusztowań idź,
Tam cię murarze nauczą,
Jak trzeba walczyć i żyć (...)”

fragment wiersza J. Brzechwy „Do mieszkańca Warszawy”

Z wojną nierozerwalnie związane są ludzkie tragedie – kalectwo, śmierć a także zniszczenia w sferze psychiki. Tylko niewiele ustępują im zniszczenia materialne w infrastrukturze i w tkance poszczególnych budynków tworzących wsie i miasta. Czy wojna zatem może przysłużyć się do powstania czegoś lepszego, piękniejszego, bardziej funkcjonalnego?

Z takiego założenia wychodzili już w trakcie okupacji architekci, którzy w ramach utajnionej działalności zastanawiali się nad nowym kształtem stolicy wolnej Polski. Tak, jak Powstanie Warszawskie było wielki zrywem – z perspektywy czasu różnie ocenianym – i stało się symbolem walki o wolność, tak samo też przyczyniło się do pogłębienia i tak już nie małych zniszczeń całych połaci Warszawy. To ono – paradoksalnie – otwierało drogę do budowy nowej, starej stolicy.

Okazało się jednak, że czym innym były sterty gruzów dla powracających do miasta jego mieszkańców, czym innym dla architektów - przyszłych budowniczych, a jeszcze co innego widziała w nich nowa „lubelska” władza, która została dla nas namaszczona przez radzieckiego „wyzwoliciela”. Ci pierwsi mieli ochotę jak najszybciej odbudować i zasiedlić swoje domy (nie czekając na profesjonalne oględziny nadzoru budowlanego),ci drudzy zaś mieli dalekosiężną wizję, by zniszczenia wykorzystać do całkowitej przebudowy miasta – poszerzenia ulic, wprowadzenia terenów zielonych - i dostosowania Warszawy do standardów europejskich. Była ona bowiem uważana już na długo przed wojną za „najbardziej zaniedbane, pod względem estetycznym miasto Europy”. Z kolei wśród obozu rządzącego pojawiały się wątpliwości, czy Warszawa nie powinna przy tej skali zniszczeń – jaka rysowała się po pierwszych oględzinach – ustąpić miejsca innemu miastu i oddać mu przymiot miasta stołecznego.

W książce Autor przedstawia wszystkie ścierające się ze sobą koncepcje i argumenty każdej ze stron. Na trzech rozdziałach przedstawia obraz ogromu zniszczeń i pierwszych prób urządzenia się nowej władzy wśród gruzów stolicy. Następnie zaznajamia nas z głównymi projektami, zarówno przedwojennej warszawskiej urbanistyki, przez tą rodzącą się jeszcze pod okiem niemieckiego okupanta aż do najnowszych wizji kreślonych jeszcze wśród kurzu w budynkach bez okien tuż po przejściu frontu w 1944 roku.
W ostatniej części można zobaczyć, jak ewoluowało podejście komunistów do idei odbudowy stolicy. Jak, gdzie i co budować, by zdobyć uznanie mas, a nie martwić się o to, czy projekt nowej Warszawy zdobędzie uznanie najważniejszego naówczas architekta Europy Le Corbusier’a.

Na wszystkie trudności związane z podnoszeniem miasta z gruzów patrzymy głównie z perspektywy BOS-u tj. Biura Odbudowy Stolicy i tworzących ją osób. Autor w końcowej części książki pokazuje, jak historia obeszła się z ich próbami pogodzenia jak najszybszego powrotu do normalnego funkcjonowania stolicy - która była papierkiem lakmusowym rodzącej się na nowo polskości – a stworzeniem warunków do rozwoju miasta, a nie skazywanie go w przyszłości tylko na rozrost.

W latach powojennych w Polsce dobrze było znane hasło „cały naród odbudowuje swoją stolicę”. Z wielu miast, a zwłaszcza z tych na Ziemiach Odzyskanych, organizowano w kierunku centralnej Polski transporty cegieł, nie rzadko pochodzących z budynków jeszcze nadających się do zamieszkania.

Prześledźcie sami, jak przebiegała realizacja budowy „najlepszego miasta świata”, jak Moskwa „nie mogła dopuścić, aby Warszawa stała się śliczną własnością całego świata” i na ile dzisiejszy kształt naszej stolicy jest konsekwencją decyzji podjętych w latach 1944 – 1949.

„Dobrze się nad tym zastanów,
Gdy będziesz przez miasto szedł:
Patrz – oto nowy Muranów,
Patrz – oto Trasa W-Z;

Przejdź Nowym Światem i Kruczą
Przez lasy rusztowań idź,
Tam cię murarze nauczą,
Jak trzeba walczyć i żyć (...)”

fragment wiersza J. Brzechwy „Do mieszkańca Warszawy”

Z wojną nierozerwalnie związane są ludzkie tragedie – kalectwo, śmierć a także zniszczenia w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
77
16

Na półkach:

Sięgnęłam po kolejną pozycję tego autora po przeczytaniu książki „Gdynia obiecana”. Niestety ciężko było mi dobrnąć do końca.

Sięgnęłam po kolejną pozycję tego autora po przeczytaniu książki „Gdynia obiecana”. Niestety ciężko było mi dobrnąć do końca.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2079 użytkowników ma tytuł Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949 na półkach głównych
  • 1 175
  • 841
  • 63
291 użytkowników ma tytuł Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949 na półkach dodatkowych
  • 181
  • 25
  • 22
  • 20
  • 16
  • 15
  • 12

Inne książki autora

Grzegorz Piątek
Grzegorz Piątek
Grzegorz Piątek (ur. 1980) – w wieku sześciu lat dostał książeczkę Pomniki Warszawy, zaczął się interesować historią stolicy i do dzisiaj mu nie przeszło. Z wykształcenia architekt – wierzy, ale nie praktykuje. Pisze, wykłada, opowiada, oprowadza. Za książkę „Sanator. Kariera Stefana Starzyńskiego” (W.A.B. 2016) otrzymał Nagrodę Literacką m.st. Warszawy, a także nominacje do Nagrody im. Jana Długosza oraz w konkursie Książka Historyczna Roku. W lutym 2020 roku ukazała się jego kolejna książka „Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949”. Książka "Gdynia obiecana. Miasto, modernizm, modernizacja 1920-1939" zdobyła w 2023 roku Nagrodę Literacką Nike: Wybór czytelników.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wygnaniec. 21 scen z życia Zygmunta Baumana Artur Domosławski
Wygnaniec. 21 scen z życia Zygmunta Baumana
Artur Domosławski
„Zygmunt Bauman stał się w Polsce nieomal symbolem okresu stalinizmu; ulubionym obiektem hejtu ze strony odradzających się organizacji nacjonalistycznych oraz demaskatorskich zabiegów historyków i publicystów, biorących udział w przenicowywaniu opowieści o najnowszej historii Polski w duchu antykomunizmu”. Outsider, który kochał ojczyznę bez wzajemności. Bezdomny odrzucony przez kraj. Niepokorny odmawiający wyrzeczenia się tego, co inni potępiali. Napiętnowany Polak żydowskiego pochodzenia idący własną ścieżką. Major KBW z czarnej legendy. O tym dowiedziałam się później. Najpierw były eseje „Obcy u wrót” i „Retrotopia”, które objawiły mi piękno umysłu ich autora. To, czym zachwycał się świat – wpływowy myśliciel, humanista, na którego przekaz powołał się Franciszek II, autor setek publikacji czytanych na całym świecie, wybitny socjolog, a dla niektórych filozof społeczny. Zakochałam się w jego umyśle, języku „mówienia o krzywdach i niesprawiedliwości w dzisiejszym świecie”. W jego logice, precyzji formułowania wniosków i umiejętności krytycznego polemizowania z innymi. Był dla mnie „czułym narratorem” z wiedzą socjologa pomagającym mi zrozumieć otaczające mnie zjawiska socjologiczne. Erudytą inteligentnie tłumaczącym mi świat. Wrzucony przez Polskę fizycznie i mentalnie w wir historii stał się „ofiarą konstruowania antykomunistycznej Polski po komunizmie, zarządzania pamięcią zbiorową i narracją o przeszłości”, a zarazem świadkiem polskiej historii politycznej, który przeżył, a mimo to, z determinacją do końca życia twierdzącym - „gdyby raz jeszcze miał dokonać wyboru swojej drogi po wojnie, wybór byłby taki sam”. Dlaczego? Musiałam znaleźć odpowiedź na to pytanie. Zwłaszcza że było ich więcej. Chociażby dotyczących podobnych mu zelotów jak Leszek Kołakowski („Herezja”),Jacek Kuroń („Listy jak dotyk”),Krzysztof Pomian, Wiktor Woroszylski („Dzienniki” tim I i II) czy Ryszard Kapuściński („To nie jest zawód dla cyników”, „Jeszcze dzień życia”) wymienianych przez autora, którzy takich konsekwencji nie ponieśli. Wręcz przeciwnie – zdobyli uznanie w kraju. Jednak to bohater tej monumentalnej biografii (ponad 900 stron!) stał się marionetką, której można wypominać, przypominać, wypraszać ze spotkań i deprecjonować pod każdym względem. Autor zapewnił mnie już na początku – „Spróbuję tu opowiedzieć, co w istocie się wydarzyło i jakie były okoliczności wypadków prowokujących oskarżenia i osobliwy ostracyzm. Spróbuję oddzielić to, co wiemy, od niewiadomego; czarną legendę od wiedzy możliwej do zweryfikowania”. Życie bohatera biografii ujął w 21 odsłonach. Podtytułowych scenach tematycznie rozbudowanych w odpowiadających im zagadnieniach, szczegółowo i kontekstowo omawiających dorastanie, los, osobowość, charakter, dorobek zawodowy, środowisko naukowe, życie rodzinne, udział w historii i pasje. Autor zastosował przy tym zasadę pisania biografii, opierając się na sugestiach innych, jako biografii moralnej według krytyka literackiego Michała Pawła Markowskiego czy współistniejącej z historią w rozumieniu socjologicznym Zygmunta Baumana. Ta pierwsza, by zrozumieć lepiej innych ludzi, a ta druga, by pokazać interakcję i dynamikę jednostkowego życia uwikłanego w wir historii. To dlatego życie bohatera biografii kreślił na szerokim tle wydarzeń politycznych Polski i świata. Dzięki temu stworzył częściowo „opowieść o Polsce Ludowej, choć może bardziej polemika ze sposobami mówienia o niej”. W efekcie powstała nie tylko biografia, co przejmujący obraz człowieka uwikłanego w historię Polski, która decydowała o jego tożsamości. Tragiczny dla tytułowego „wygnańca”, ale dla mnie fascynujący swoją niezłomnością pomimo rozczarowań. Wierny swoim wyborom i decyzjom do końca, pomimo boleśnie odczuwanych konsekwencji. Autor zbudował go dzięki wywiadom z 72 osobami, rozmowom z Zygmuntem Baumanem, jego spisanym wspomnieniom i źródłom drukowanym podmiotu i przedmiotu (publikacje, artykuły, listy, zdjęcia),które umieszczone w aparacie informacyjnym książki zajęły ponad czterdzieści stron w formie listy, wykazu źródeł cytatów i różnych bibliografii. Otrzymałam pełną, a przez to nieprostą odpowiedź na moje pytanie, które odkryło szerszy kontekst – problem, jaki ma Polska z zagadnieniem „Bauman i nacjonaliści”. Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na108 miesięcy temu
Gdynia obiecana. Miasto, modernizm, modernizacja 1920-1939 Grzegorz Piątek
Gdynia obiecana. Miasto, modernizm, modernizacja 1920-1939
Grzegorz Piątek
Mam mieszane uczucia po lekturze. Podzielę komentarz na wady i zalety tej publikacji. Zalety: - dobrze przedstawiona geneza portu i miasta Gdyni, opis rozwoju od małej wioski, po nowoczesne miasto portowe, znaczenie w przedwojennej Polsce i zaprezentowanie przekroju społecznego Gdyni. - liczne fotografie miasta, portu i poszczególnych budynków z lat 20, 30-tych z opisami, co pozwala lepiej wczuć się w opowieść o historii Gdyni. - autor jest architektem, dzięki czemu dostajemy profesjonalny opis stylów różnych budynków które pojawiły się w Gdyni w tamtym czasie Wady : Ogólna poprawność polityczna bijąca z tej książki. Przesadą byłoby twierdzenie że z każdej kartki, ale jednak często rozbrzmiewająca. - książkę miałem ochotę rzucić po pierwszej stronie, bo autor rozpoczyna ją opowieścią o młodej dziewczynie, która czuła się mężczyzną i ostatecznie "zmieniła płeć". Później podobno już jako chłop, ożeniła się i miała dzieci (???). I rzecz ma miejsce w dwudziestoleciu międzywojennym a nie w XXI wieku. Co to ma wspólnego z przedwojenną Gdynią? Ano to że zawiedziony chłopak, który kochał się w tej dziewczynie, aby zapomnieć o nieszczęśliwej miłości wyjechał do Gdyni. Rozpoczynając książkę taką historyjką dziwnej treści, autor chciał chyba przyciągnąć uwagę lewicowo usposobionej młodzieży... - lewacka nowomowa bijąca z kart książki. Często można spotkać frazy w stylu "wyborczynie i wyborcy", "mieszkanki i mieszkańcy", "polityczki i politycy". Posługiwanie się takimi formami irytuje i wygląda karykaturalnie. Tak jakby autor miał czytelników za ludzi ograniczonych umysłowo i nie wiedział że w języku polskim, kiedy podaje się np. nazwę jakiegoś zawodu w rodzaju męskim odnosi się to i do kobiet i do mężczyzn. - ubolewanie nad "antysemityzmem" w przedwojennej Polsce. Oczywiście według autora niechęć do Żydów była całkowicie bezpodstawna i wynikała tylko i wyłącznie z uprzedzeń. Dla Piątka zwalczanie żydowskiego handlu i np. ograniczenia osiedlania dla Żydów w Gdyni były czymś karygodnym i są powodem do wstydu. Musiały się też pojawić wzmianki o późniejszym holokauscie ku przestrodze. Jakżeby inaczej. - widoczna niechęć autora do endecji, która była przed wojną wiodącą siłą polityczną w Polsce, szczególnie zachodniej, czyli także w Gdyni. Piątek pisząc o wyborach w Gdyni i komentując kampanie polityczne różnych partii, narodowcom poświęca krótki fragment który nie zawiera istoty rzeczy, tylko jest pogardliwym komentarzem. Zapewne, gdyby nie te wszystkie aspekty, które ja postrzegam jako wady, książka nie dostałaby "prestiżowego" Paszportu Polityki i nagrody literackiej Nike gazety Wyborczej. Zresztą widząc te "odznaczenia" i polecajkę pseudohistoryka Adama Leszczyńskiego na tylnej okładce, wiedziałem mniej więcej czego się spodziewać. Mimo tych mankamentów uważam że warto po tę książkę sięgnąć. Jeśli wyrzucimy z niej całą lewacką otoczkę i tropicielstwo "antysemityzmu" to dostajemy całkiem dobrze napisaną historię przedwojennej Gdyni.
Banita - awatar Banita
oceniła na622 dni temu
Wieczny początek. Warmia i Mazury Beata Szady
Wieczny początek. Warmia i Mazury
Beata Szady
"U was, jak dzieciak na asfalcie rysuje dom, to szuka choćby kawałka cegły, żeby dach pokolorować na czerwono!" - to odkrycie mojej zdziwionej kuzynki, która w latach 90-ych przyjechała do nas z "centrali". Wiedziałam, że u nich na Mazowszu królował biały pustak i dachy ze szlachetnego, szarego eternitu, ale nigdy nie zastanawiałam się nad tym, dlaczego dachy zawsze koloruję na czerwono. To było naturalne: trawa - zielona, woda - niebieska, dach - czerwony... Z perspektywy małej ojczyzny pewne rzeczy są oczywiste. Jak pagórki. Kuzynka żaliła się na nie, że niby widok zasłaniają. Mnie było żal jej, że ma u siebie nudny krajobraz, płaski jak stół, i żadnej przyzwoitej górki do zjeżdżania na sankach. Warmia i Mazury. Katolicy i protestanci. Polacy i Niemcy. Tutejsi i napływowi. Podziały wydają się takie proste i wygodne. Ale już pierwsza z opisanych w książce historii pokazuje, że życie weryfikuje i burzy te budowane przez nas regularne konstrukcje tworzone "pod linijkę". W takich miejscach jak Warmia czy Mazury ktoś z nazwiskiem na "-ski" mógł czuć się Niemcem, ktoś o niemieckim nazwisku mógł czuć się Polakiem. Mazurskim ewangelikom zdarzało się chodzić na pielgrzymki do sanktuarium maryjnego w Świętej Lipce. Wioska zamieszkała wyłącznie przez Polaków mogła w plebiscycie w 100% opowiedzieć się za dobrze sobie znanymi Prusami Wschodnimi, a nie za odległą Polską. Warmiacy i Mazurzy, przez Niemców nazywani "Polaczkami" po wojnie byli przez przybyszów z "centrali" nazywani "Szwabami". Niemcy, którzy po wojnie wyjechali do Niemiec mogli czuć się tam obco. Były wyjazdy, ale i powroty, choć często nie było już do czego wracać. Pokręcone to wszystko i tragiczne. Książka Beaty Szady jest bardzo głęboko zakorzeniona w moich rodzinnych stronach. Gdybyście wiedzieli, jak pięknie wygląda plaża w Kikitach, gdy się o zachodzie słońca nadjedzie od Biesowa... Tym bardziej mnie cieszy, że jest to książka dobrze napisana, którą pochłonęłam już dwa razy nie tylko dlatego, że potwierdza to, co słyszałam na własne uszy od starszych. Autorka świetnie pokazuje specyfikę regionu. Nie tylko opisuje zawiłe losy rodzin, ale i porusza trudne kwestie jak gwałty przez radzieckich "wyzwolicieli", bandycka działalność szabrowników tuż po wojnie, siłowe przejmowanie przez katolików kościołów poewangelickich a także sprawy bardziej współczesne, jak niszczenie tradycyjnej architektury czy napływ "nowych", którzy chcą zachowywać stare i tworzyć nowe w swojej wybranej małej ojczyźnie. W książce zawarła też przydatną ściągę dla barbarzyńców, którzy nie odróżniają Warmii od Mazur. Pracę włożoną przez Autorkę doceniam również z jeszcze jednego, przyziemnego powodu: doskonale rozumiem, jak trudno jest przemieszczać się na warmińskiej prowincji, gdy się "dla dobra ludzkości" nie prowadzi samochodu. Dotarcie rowerem do miejsc i rozmówców mieszkających na wygwizdowie wymagało sporo wysiłku. Serdecznie pozdrawiam z warmińskiej kolonii 1,5 km od przystanku, na który rzadko coś przyjeżdża, łącząc się w bólu, ale bez nadziei, że sytuacja ulegnie poprawie. PS. Błagam, nie mylcie Warmii z Mazurami. To zbrodnia, z którą równać się może chyba tylko pomylenie Zagłębia ze Śląskiem.
Warmiaczka - awatar Warmiaczka
oceniła na816 dni temu
Gniew. Tomasz Szymon Markiewka
Gniew.
Tomasz Szymon Markiewka
Kilka słów o gniewie. „Spoglądajmy zatem w stronę niezadowolonych, bo to tam się dzieją najważniejsze rzeczy. Gniew może skierować nasze społeczeństwa w najciemniejsze rejony, które mieliśmy nadzieję dawno zostawić za sobą, ale może też być szansą na postęp. Wybór należy do nas”. Emocje odgrywają bardzo ważną rolę w naszym życiu. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Czasem, gdy ktoś podejmuje jakaś – z pozoru nieracjonalną decyzję to mówimy, że zrobił to pod wpływem emocji. Jednocześnie bardzo trudno o emocjach pisać. Wszak są one bardzo subiektywne, każdy odczuwa je inaczej. Czy w ogóle możliwa jest zatem próba opisania emocji, która oddziałuje na całe społeczności? Właśnie takiego zadania podjął się Tomasz S. Markiewka w swojej książce pod tytułem „Gniew”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Czarne. Autor jest filozofem i publicystą. W swojej nowej książce stara się spojrzeć na historię polityczną i społeczną ostatnich lat przez pryzmat społecznego gniewu. Według niego właśnie to uczucie łączy wyborców Trumpa, sufrażystki, zaangażowanych w klimatyczne strajki. Markiewka pisze głównie o dwóch krajach – Polsce i USA. Najpierw zajmuje się Stanami Zjednoczonymi, stwierdzając nie bez racji, że zawsze stanowiły one dla Polaków pewien wzorzec do naśladowania. Pisze więc o tym, dlaczego w Stanach możliwe było zwycięstwo Donalda Trumpa i co sprawiło, że zwykły Amerykanin z „prowincji” czuje głównie gniew i frustrację. Z lektury książki dowiemy się, dlaczego – zdaniem autora – „Adaś Miauczyński nie ma na kogo głosować”. Przeczytamy, jak Tomasz Markiewka definiuje gniew oraz jego ciemną i jasną stronę. Stawia w końcu pytanie, czy możliwa jest „ucieczka z teatru gniewu?” Reasumując „Gniew” to ciekawa, skłaniająca do refleksji książka. Oczywiście nie ze wszystkimi sądami autora musimy się zgadzać. Wiele z nich jest – na potrzeby publikacji – mocno uproszczonych i nie oddających całej złożoności rzeczywistości. Jednak lekturę „Gniewu” polecam chociażby z jednego powodu. Dzięki niej możemy podjąć próbę refleksji i odpowiedzi na pytanie, na ile gniew rządzi moim życiem i dyktuje moje wybory (także te polityczne). To może być interesujący eksperyment myślowy. Wojciech Sobański.
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na611 miesięcy temu
Kebabistan Krystian Nowak
Kebabistan
Krystian Nowak
Keba(p) bardziej po turecku, czy może keba(b) bardziej po arabsku? A może chcecie się dowiedzieć, jak smakuje „prawdziwy polski kebab”? Ten nasz, ojczysty, doprawiony jest – w zależności od regionu – ostrzejszą lub łagodniejszą nutką rasizmu. Najbardziej gorzki smak ma w dniu 11 listopada, kiedy to świętujemy odzyskanie niepodległości, nie pozwalając jednocześnie zapomnieć cudzoziemcom kebaby w pity zawijającym że… ”klient Wasz Pan”. I niestety nie chodzi tu o uwagi co do jakości dania. Te - paradoksalnie – muszą być bez zarzutu, bo klient najpierw danie zamawia, zjada a potem swoje uwagi przekazuje sprayem albo kamieniem, pisząc na szybie co mu nie smakowało lub tą szybę rozbijając. Tylko czemu kebab zjada do końca, skoro miał do niego tyle uwag? Jakie najczęściej smaki prezentuje kebab w naszym kraju i czym zazwyczaj jest „przyprawiony”? Ile jeszcze wspólnego ma ze swoją ojczyzną a na ile został spolszczony? O tym wszystkim przeczytacie w książce Krystiana Nowaka. Oprócz tego co w bułce lub picie należało by znaleźć, to w głównej mierze książka opowiada o trudnym romansie Polaków z kuchnią Bliskiego Wschodu. Autor pośród budek mniejszych i większych, z różną odmianą słowa kebab, buduje opowieści o nas samych, o polskim społeczeństwie i polityce państwa wobec imigrantów zwłaszcza z krajów arabskich. Kolejne strony tego reportażu tylko utwierdzają w przekonaniu, że za każdym daniem stoi jakiś człowiek i jego historia, kultura oraz tradycja. Wszystkie one mają wpływ na ostateczny smak tytułowego rarytasu. Okazuje się jednak, że jest to smak daleki od oryginału, w którym zamiast baraniny i wołowiny rządzi kurczak i wieprzowina, gdzie mniej jest miejsca na świeże warzywa a zdecydowanie więcej na sos. Historie poszczególnych osób uzmysławiają jak ciężką drogę mieli pionierzy tej naówczas przydrożnej sztuki kulinarnej, dziś trafiającej już na biurka pracowników korporacji lub członków zarządu dużych spółek. Autor bowiem na własnym podniebieniu poznawał smaki orientalno – rodzimej kuchni, ale przy tym swoje uszy i oczy pozostawił otwarte na to co najważniejsze tj. na ludzi po każdej ze stron lady. Czy z kebabem jest podobnie jak z disco polo, którego nikt nie słucha ale słowa hitów są znane każdemu? Zapraszam Was wraz z autorem do podróży po Polsce, by na tle zmieniającej się od początku lat 90’ tych budki z kebabem, prześledzić zmieniające się smaki i gusta Polaków. Nie tylko te kulinarne. Czy zamiast na wódkę i śledzika „grozi” nam pójście na kebab-a?
Alone_in_silence - awatar Alone_in_silence
ocenił na624 dni temu

Cytaty z książki Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949

Więcej

Jak ujął to Jarosław Iwaszkiewicz: "Każda epoka wypowiada się inaczej, szuka zbiorowego wyrazu: Grecja starożytna przez teatr tragiczny, średniowiecze przez zespołowo budowane katedry, współczesność przez takie dzieła jak Trasa W-Z".

Jak ujął to Jarosław Iwaszkiewicz: "Każda epoka wypowiada się inaczej, szuka zbiorowego wyrazu: Grecja starożytna przez teatr tragiczny, śre...

Rozwiń
Grzegorz Piątek Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949 Zobacz więcej

3 lipca 1949 roku, gdy Bierut skończył prezentację w sali Rady Państwa, ktoś z publiczności zawołał: - Niech żyje nasz nauczyciel! Sala odpowiedziała mu huraganem okrzyków i oklasków. Zamykając spotkanie, pierwszy sekretarz Komitetu Warszawskiego PZPR Stanisław Zawadzki rzucił: - A teraz od jutra do roboty!

3 lipca 1949 roku, gdy Bierut skończył prezentację w sali Rady Państwa, ktoś z publiczności zawołał: - Niech żyje nasz nauczyciel! Sala odpo...

Rozwiń
Grzegorz Piątek Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949 Zobacz więcej

Kamienice, które przed wojną oferowały nędzny standard, teraz, o ile w ogóle stały, oferowały jeszcze gorszy. Mimo to życie wracało do nich i mówiło: trudno, wezmę co jest.

Kamienice, które przed wojną oferowały nędzny standard, teraz, o ile w ogóle stały, oferowały jeszcze gorszy. Mimo to życie wracało do nich ...

Rozwiń
Grzegorz Piątek Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949 Zobacz więcej
Więcej