Wieczny początek. Warmia i Mazury
Warmia i Mazury to od lat raj wczasowiczów, kuszący bezkresnymi jeziorami, lokalną kulturą i obietnicą relaksu. Cud natury, którym z przyjemnością chwalimy się za granicą. Wydawać by się mogło, że to kwintesencja polskości. Jednak nie zawsze tak było. Ziemie te, przez lata niemieckie, weszły w skład państwa polskiego po II wojnie światowej. W jednej chwili zmieniło się wszystko. Mieszkańcy, którzy pozostali, musieli na nowo odnaleźć się w niełatwej rzeczywistości.
Beata Szady przemierza Warmię i Mazury, szukając odpowiedzi na pytanie o tożsamość. Poznaje ludzi, z całych sił pragnących uciec z kraju, z którym nie czuli się związani, spotyka katolickich księży, którzy na Mazurach przejmowali ewangelickie kościoły, rozmawia z ludźmi, którzy bez skrupułów pozyskują budulec z zabytkowych poniemieckich domów, i z tymi, którzy tworzą własną definicję tożsamości regionalnej. Łączy ich jedno – wciąż muszą zaczynać od nowa.
Kup Wieczny początek. Warmia i Mazury w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Wieczny początek. Warmia i Mazury
Gdzie jest drugi taki kraj?
Pamiętam swoje pierwsze lato w Krakowie. Powietrze stało, chodniki parzyły, ściany się pociły. Ludzie szukali cienia, chłodu, wytchnienia. Nie zapomnę jak za wejście na Zakrzówek (zalew, o który teraz toczą się boje) musiałam zapłacić 12 złotych. Nie mogłam tego pojąć. Jak to, płacić za to, że chce się posiedzieć nad wodą? Wcześniej od razu po pracy latem można było iść popływać w jednym jeziorze, nad drugie pójść na spacer, a wciąż pozostawało kilka w zasięgu ręki (no, może roweru). Takie to były uroki życia na Warmii, teraz została tylko tęsknota i powroty.
O ile doceniałam naturę Warmii i Mazur od zawsze, tak lekceważyłam jej historię, co boleśnie uświadomił mi najnowszy reportaż Beaty Szady. Zaryzykuję i to powiem – nie sądzę, żebym była w tym odosobniona. Nie pamiętam, żeby na szkolnych lekcjach historii chociaż jedna z nich była poświęcona miastu, w którym żyliśmy czy regionowi. Z wycieczek „w teren” pamiętam tylko te dotyczące akcji sprzątania świata albo chodzenie na cmentarze… Znam raczej legendy niż fakty, nadeszła najwyższa pora, żeby to zmienić. Nadrabianie braków można rozpocząć od fenomenalnego reportażu „Wieczny początek. Warmia i Mazury” Beaty Szady, która opowieść o Warmii i Mazurach rozpoczyna od plebiscytu z 1920 roku.
To właśnie to wydarzenie zapoczątkowało nie tylko istnienie tej krainy, ale również rozchwianie tożsamościowe jej mieszkańców. I w moim poczuciu właśnie o tym opowiada Szady – o tożsamości, często niejasnej, nienazwanej, narzuconej, a czasami kompletnie nieprzemyślanej, bo wynikającej z niewiedzy. Uporządkowania tego podejmują się między innymi Ewa i Robert Wasilewscy, którzy w swojej wsi tworzą teatr tożsamościowy, czy synowie, którzy walczą o przywrócenie właściwej formy nazwiska swoim ojcom.
Obecnie granice między Warmią a Mazurami mocno się zatarły, Mazury niejako wchłonęły Warmię, mało kto wybiera się na wakacje na tę drugą, wszyscy zmierzają nad jeziora. Jak to się stało, że Mazury zostały tak wypromowane, a Warmia zapomniana? Temu zagadnieniu autorka również się przygląda, analizując nie tylko niezwykle popularną i zasłużoną dla Mazur kampanię „Mazury Cud Natury”, czy zasięgając opinii u osób zawodowo zajmujących się promocją, czy turystyką, ale również słuchając ludzi. Turyści, którzy po kilkudniowym pobycie na Mazurach przyjechali na Warmię, stwierdzili: „Tu ludzie w jeziorach pływają. Tam tylko łódki i kajaki”.
I wiecie co? Naprawdę coś w tym jest, jednak tych różnic jest o wiele więcej, warto je docenić i próbować ocalić. Oby nie spotkało warmińskich kapliczek czy przydrożnych alei to, co spotyka teraz stare domy czy budynki gospodarcze, których rozbiórka jest prężnie działającym biznesem, a materiały pożądane i wywożone za granicę. W końcu czym bez tego wszystkiego byłyby Warmia i Mazury?
Karolina Purłan
Oceny książki Wieczny początek. Warmia i Mazury
Poznaj innych czytelników
1382 użytkowników ma tytuł Wieczny początek. Warmia i Mazury na półkach głównych- Przeczytane 708
- Chcę przeczytać 659
- Teraz czytam 15
- Posiadam 135
- Reportaż 38
- 2020 24
- 2022 18
- 2020 18
- 2021 13
- E-book 11
Opinia
"U was, jak dzieciak na asfalcie rysuje dom, to szuka choćby kawałka cegły, żeby dach pokolorować na czerwono!" - to odkrycie mojej zdziwionej kuzynki, która w latach 90-ych przyjechała do nas z "centrali". Wiedziałam, że u nich na Mazowszu królował biały pustak i dachy ze szlachetnego, szarego eternitu, ale nigdy nie zastanawiałam się nad tym, dlaczego dachy zawsze koloruję na czerwono. To było naturalne: trawa - zielona, woda - niebieska, dach - czerwony... Z perspektywy małej ojczyzny pewne rzeczy są oczywiste. Jak pagórki. Kuzynka żaliła się na nie, że niby widok zasłaniają. Mnie było żal jej, że ma u siebie nudny krajobraz, płaski jak stół, i żadnej przyzwoitej górki do zjeżdżania na sankach.
Warmia i Mazury. Katolicy i protestanci. Polacy i Niemcy. Tutejsi i napływowi. Podziały wydają się takie proste i wygodne. Ale już pierwsza z opisanych w książce historii pokazuje, że życie weryfikuje i burzy te budowane przez nas regularne konstrukcje tworzone "pod linijkę". W takich miejscach jak Warmia czy Mazury ktoś z nazwiskiem na "-ski" mógł czuć się Niemcem, ktoś o niemieckim nazwisku mógł czuć się Polakiem. Mazurskim ewangelikom zdarzało się chodzić na pielgrzymki do sanktuarium maryjnego w Świętej Lipce. Wioska zamieszkała wyłącznie przez Polaków mogła w plebiscycie w 100% opowiedzieć się za dobrze sobie znanymi Prusami Wschodnimi, a nie za odległą Polską. Warmiacy i Mazurzy, przez Niemców nazywani "Polaczkami" po wojnie byli przez przybyszów z "centrali" nazywani "Szwabami". Niemcy, którzy po wojnie wyjechali do Niemiec mogli czuć się tam obco. Były wyjazdy, ale i powroty, choć często nie było już do czego wracać. Pokręcone to wszystko i tragiczne.
Książka Beaty Szady jest bardzo głęboko zakorzeniona w moich rodzinnych stronach. Gdybyście wiedzieli, jak pięknie wygląda plaża w Kikitach, gdy się o zachodzie słońca nadjedzie od Biesowa... Tym bardziej mnie cieszy, że jest to książka dobrze napisana, którą pochłonęłam już dwa razy nie tylko dlatego, że potwierdza to, co słyszałam na własne uszy od starszych. Autorka świetnie pokazuje specyfikę regionu. Nie tylko opisuje zawiłe losy rodzin, ale i porusza trudne kwestie jak gwałty przez radzieckich "wyzwolicieli", bandycka działalność szabrowników tuż po wojnie, siłowe przejmowanie przez katolików kościołów poewangelickich a także sprawy bardziej współczesne, jak niszczenie tradycyjnej architektury czy napływ "nowych", którzy chcą zachowywać stare i tworzyć nowe w swojej wybranej małej ojczyźnie. W książce zawarła też przydatną ściągę dla barbarzyńców, którzy nie odróżniają Warmii od Mazur.
Pracę włożoną przez Autorkę doceniam również z jeszcze jednego, przyziemnego powodu: doskonale rozumiem, jak trudno jest przemieszczać się na warmińskiej prowincji, gdy się "dla dobra ludzkości" nie prowadzi samochodu. Dotarcie rowerem do miejsc i rozmówców mieszkających na wygwizdowie wymagało sporo wysiłku. Serdecznie pozdrawiam z warmińskiej kolonii 1,5 km od przystanku, na który rzadko coś przyjeżdża, łącząc się w bólu, ale bez nadziei, że sytuacja ulegnie poprawie.
PS. Błagam, nie mylcie Warmii z Mazurami. To zbrodnia, z którą równać się może chyba tylko pomylenie Zagłębia ze Śląskiem.
"U was, jak dzieciak na asfalcie rysuje dom, to szuka choćby kawałka cegły, żeby dach pokolorować na czerwono!" - to odkrycie mojej zdziwionej kuzynki, która w latach 90-ych przyjechała do nas z "centrali". Wiedziałam, że u nich na Mazowszu królował biały pustak i dachy ze szlachetnego, szarego eternitu, ale nigdy nie zastanawiałam się nad tym, dlaczego dachy zawsze...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to