Wieczny początek. Warmia i Mazury

Okładka książki Wieczny początek. Warmia i Mazury
Beata Szady Wydawnictwo: Czarne Seria: Sulina reportaż
408 str. 6 godz. 48 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Sulina
Data wydania:
2020-03-04
Data 1. wyd. pol.:
2020-03-04
Liczba stron:
408
Czas czytania
6 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380499843
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wieczny początek. Warmia i Mazury w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Wieczny początek. Warmia i Mazury i

Gdzie jest drugi taki kraj?



555 264 42

Oceny książki Wieczny początek. Warmia i Mazury

Średnia ocen
7,4 / 10
611 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
25
24

Na półkach:

"U was, jak dzieciak na asfalcie rysuje dom, to szuka choćby kawałka cegły, żeby dach pokolorować na czerwono!" - to odkrycie mojej zdziwionej kuzynki, która w latach 90-ych przyjechała do nas z "centrali". Wiedziałam, że u nich na Mazowszu królował biały pustak i dachy ze szlachetnego, szarego eternitu, ale nigdy nie zastanawiałam się nad tym, dlaczego dachy zawsze koloruję na czerwono. To było naturalne: trawa - zielona, woda - niebieska, dach - czerwony... Z perspektywy małej ojczyzny pewne rzeczy są oczywiste. Jak pagórki. Kuzynka żaliła się na nie, że niby widok zasłaniają. Mnie było żal jej, że ma u siebie nudny krajobraz, płaski jak stół, i żadnej przyzwoitej górki do zjeżdżania na sankach.

Warmia i Mazury. Katolicy i protestanci. Polacy i Niemcy. Tutejsi i napływowi. Podziały wydają się takie proste i wygodne. Ale już pierwsza z opisanych w książce historii pokazuje, że życie weryfikuje i burzy te budowane przez nas regularne konstrukcje tworzone "pod linijkę". W takich miejscach jak Warmia czy Mazury ktoś z nazwiskiem na "-ski" mógł czuć się Niemcem, ktoś o niemieckim nazwisku mógł czuć się Polakiem. Mazurskim ewangelikom zdarzało się chodzić na pielgrzymki do sanktuarium maryjnego w Świętej Lipce. Wioska zamieszkała wyłącznie przez Polaków mogła w plebiscycie w 100% opowiedzieć się za dobrze sobie znanymi Prusami Wschodnimi, a nie za odległą Polską. Warmiacy i Mazurzy, przez Niemców nazywani "Polaczkami" po wojnie byli przez przybyszów z "centrali" nazywani "Szwabami". Niemcy, którzy po wojnie wyjechali do Niemiec mogli czuć się tam obco. Były wyjazdy, ale i powroty, choć często nie było już do czego wracać. Pokręcone to wszystko i tragiczne.

Książka Beaty Szady jest bardzo głęboko zakorzeniona w moich rodzinnych stronach. Gdybyście wiedzieli, jak pięknie wygląda plaża w Kikitach, gdy się o zachodzie słońca nadjedzie od Biesowa... Tym bardziej mnie cieszy, że jest to książka dobrze napisana, którą pochłonęłam już dwa razy nie tylko dlatego, że potwierdza to, co słyszałam na własne uszy od starszych. Autorka świetnie pokazuje specyfikę regionu. Nie tylko opisuje zawiłe losy rodzin, ale i porusza trudne kwestie jak gwałty przez radzieckich "wyzwolicieli", bandycka działalność szabrowników tuż po wojnie, siłowe przejmowanie przez katolików kościołów poewangelickich a także sprawy bardziej współczesne, jak niszczenie tradycyjnej architektury czy napływ "nowych", którzy chcą zachowywać stare i tworzyć nowe w swojej wybranej małej ojczyźnie. W książce zawarła też przydatną ściągę dla barbarzyńców, którzy nie odróżniają Warmii od Mazur.

Pracę włożoną przez Autorkę doceniam również z jeszcze jednego, przyziemnego powodu: doskonale rozumiem, jak trudno jest przemieszczać się na warmińskiej prowincji, gdy się "dla dobra ludzkości" nie prowadzi samochodu. Dotarcie rowerem do miejsc i rozmówców mieszkających na wygwizdowie wymagało sporo wysiłku. Serdecznie pozdrawiam z warmińskiej kolonii 1,5 km od przystanku, na który rzadko coś przyjeżdża, łącząc się w bólu, ale bez nadziei, że sytuacja ulegnie poprawie.

PS. Błagam, nie mylcie Warmii z Mazurami. To zbrodnia, z którą równać się może chyba tylko pomylenie Zagłębia ze Śląskiem.

"U was, jak dzieciak na asfalcie rysuje dom, to szuka choćby kawałka cegły, żeby dach pokolorować na czerwono!" - to odkrycie mojej zdziwionej kuzynki, która w latach 90-ych przyjechała do nas z "centrali". Wiedziałam, że u nich na Mazowszu królował biały pustak i dachy ze szlachetnego, szarego eternitu, ale nigdy nie zastanawiałam się nad tym, dlaczego dachy zawsze...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1382 użytkowników ma tytuł Wieczny początek. Warmia i Mazury na półkach głównych
  • 708
  • 659
  • 15
257 użytkowników ma tytuł Wieczny początek. Warmia i Mazury na półkach dodatkowych
  • 135
  • 38
  • 24
  • 18
  • 18
  • 13
  • 11

Inne książki autora

Beata Szady
Beata Szady
Dziennikarka i wykładowczyni akademicka. Autorka książki Ulica mnie woła. Życiorysy z Limy. Publikowała w „Dużym Formacie”, „Polityce”, „Tygodniku Powszechnym” i „Piśmie”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wędrowny Zakład Fotograficzny Agnieszka Pajączkowska
Wędrowny Zakład Fotograficzny
Agnieszka Pajączkowska
Co to właściwie jest? Ni warszawski pies, ni podlaska wydra... Wolę nie patrzeć na tę książkę jak na reportaż, bo w tej kategorii wypada tak sobie. Broni się jako pamiętnik z podróży, który dobrze się czyta, i którego wartością dodaną są opowiedziane przez napotkanych ludzi historie ze światów odległych w czasie, a często i przestrzeni. Ze światów, których już nie ma albo powoli, ale nieuchronnie wymierająch, jak wsie przy granicy, w których umierają nie tylko starzy ludzie, ale i stare domy. Ba! - nawet cmentarze umierają... Ale są i wątki bardziej współczesne. Autorka odnotowuje nawet niekiedy, że i na przygraniczne wsie dociera czasem XXI wiek... Część poświęconą Wschodowi uważam generalnie za ciekawszą. Zachód jest tu trochę jakby na przyczepkę. Szkoda, że fotografii jest niewiele i nie pozwalają one zidentyfikować ani osób, ani miejsc. Taka anonimowość może i jest wygodna dla autorki i wydawcy (przy symbolicznych kadrach typu zbliżenie na spracowane dłonie zgoda na publikację wizerunku, nazwiska czy nazwy wsi nie jest potrzebna), ale moim zdaniem książka traci przez to na wartości dokumentalnej. Pomysł na podróż z fotografią był ciekawy, acz Autorka chyba tej książki nie planowała, stawiając na osobiste doświadczanie świata Człowieka Pogranicza. Mimo pewnych mankamentów uważam, że warto przeczytać. Gdyby nie brak podsumowania / syntezy czy jakiejś zauważalnej pracy badawczo-analitycznej, ocena by była wyższa. I gdyby nie to, że właśnie kończę czytać po raz drugi książkę "Wieczny początek. Warmia i Mazury", z której też poznaję losy ludzi, którymi targała historia, ale jednak to już wyższa liga, niż prosta strategia "opiszę, co mi się przydarzyło, i co usłyszałam od ludzi".
Warmiaczka - awatar Warmiaczka
oceniła na 6 4 dni temu
Kocie chrzciny. Lato i zima w Finlandii Małgorzata Sidz
Kocie chrzciny. Lato i zima w Finlandii
Małgorzata Sidz
Właśnie dlatego uwielbiam reportaże wydawane przez wydawnictwo Czarne, bo wymykają się schematom pisania o innych krajach, gdzie wyobrażenia są kreowane poprzez pewnego rodzaju intuicje, które przychodzą na myśl, kiedy myśli się o danym miejscu. W tej książce Małgorzata Sidz wchodzi daleko głębiej w to, czym Finlandia naprawdę jest. Uczestniczy bowiem w życiu codziennym zwyczajnej społeczności, wchodzi w relacje, nawiązuje znajomości, zaprzyjaźnia się, po to tylko, żeby lepiej poznać mieszkańców tego kraju, a przez to sam kraj. Większości osób Finlandia kojarzy się jako cicha, spokojna, nieco zimna oaza położona gdzieś na uboczu historii, gdzie piękno przyrody przeplata się z literackim wyobrażeniem jej tematu poprzez pryzmat przede wszystkim Muminków. Autorka widzi daleko więcej, dostrzega samotność, przemoc domową, traumy wynikające z trudnych historycznych doświadczeń i bieżących problemów, alkoholizm – wszystko to, co wydawałoby się nie pasuje do wizerunku tego kraju, a jednak tam jest. Autorka pisze bardzo oszczędnym językiem, opowiada historie, ale stara się ich nie komentować, nie staje po  żadnej ze stron, pozwalając aby to historie opowiadane przez życie zwykłych Finów wybrzmiały najmocniejszą opowieścią. Książka pokazuje wielowymiarowość Finlandii, która już po lekturze nie będzie mi się kojarzyła tylko z dobrobytem i pięknem Skandynawii, ale także z trudami dnia codziennego, który nie jest wolny od cierpienia spotykanego pod każdą szerokością geograficzną.
Arek - awatar Arek
ocenił na 6 30 dni temu
U nas każdy jest prorokiem. O Tatarach w Polsce Bartosz Panek
U nas każdy jest prorokiem. O Tatarach w Polsce
Bartosz Panek
Punktem wyjścia książki są fiszki pana Staszka - badacza kultury tatarskiej. Z tych skrawków życia, obyczajów, pamięci autor buduje opowieść o wspólnocie i jej trwaniu w XX wieku: przedwojenny mufti Szynkiewicz, dramat wojny, powojenne “rozpuszczenie się” w większości i stopniowy zanik. Ten obraz budowany jest wokół kilku wyrazistych portretów: wspomnianego muftiego, rodu Achmatowiczów, Dżennet Skibińskiej. Tatarskość rozpięta między religią, tradycją, pamięcią przodków a polskością, doświadczeniem asymilacji, która po 1945 roku postępuje w tempie niespotykanym nigdy wcześniej. Okupacja niemiecka i sowiecka, a następnie stalinizm przyniosły utratę gniazd rodzinnych. Przesiedlenia wymusiły redefinicję tożsamości: ukrywanie jej, polonizację imion, niekiedy konwersję na katolicyzm. Życie “Tatara polskiego” zestawione jest z konkretnymi wyzwaniami i pokusami, naznaczone w niektórych przypadkach mitomanią, co utrudnia stworzenie jednoznacznego historycznie portretu, a zarazem pokazuje, jak bardzo jednostka chce stworzyć wartościowy obraz swoich doświadczeń. Obok wątków biograficznych pojawiają się elementy obyczajów, wierzeń - ślady jednej z kultur tworzących Rzeczpospolitę Obojga Narodów. Kultury, której nie unicestwiły rozbiory; Dwudziestolecie międzywojenne jawi się jako oaza normalności. Dopiero stalinowska inżynieria społeczna definitywnie niszczy tą ciągłość - odcina od korzeni i rozrzuca po świecie.
mariuszowelektury - awatar mariuszowelektury
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Fuerte Kasper Bajon
Fuerte
Kasper Bajon
Ta lektura jest efektem lutowego urlopu. Powiedzieć, że Fuerteventura jest cudna, to oczywiście truizm. Byliśmy tam poprzedni raz sześć lat temu i zapamiętałem sobie, że to „ wyspa kóz" . Tym razem w , poza odpoczynkiem i konwersatorium z hiszpańskiego, powód był jeszcze jeden: po fantastycznym serialu „ Las noches de Tefia” , polski tytuł „ Tefia, obóz milczenia” musiałem zobaczyć to miejsce. Oficjalnie była to rolna kolonia karna, a tak naprawdę obóz koncentracyjny, gdzie podczas reżimu generała Franco więziono homoseksualistów . Już samo miejsce jest dość złowieszcze, daleko od cywilizacji, trochę w szczerym polu. Obóz nie jest duży, bo więźniowie tylko w nim spali, a dnie spędzali w katorżnicznej pracy na roli, z przerwami na kościół oczywiście, bo przecież kościół katolicki wspierał reżim Franco. Wszystko jest odnowione, więc serial kręcony był w innej lokalizacji na pobliskiej Teneryfie. Dawny obóz jest dziś tzw. miejscem pamięci demokratycznej społeczności LGTBIQ + i akurat podczas naszej bytności odbywały się tam warsztaty edukacyjne dla młodzieży . Widać edukacja seksualna ma się wszędzie lepiej niż w Polsce. Oczywiście Tefia nie była jedynym punktem naszego programu, ale jakby pretekstem, aby raz jeszcze Fuerte zobaczyć. Ta erudycyjna książka jest niezwykle osobista . Autor, opowiadając o Fuerte, przywołuje dawne historie rodzinne, ma ogromną wiedzę na temat historii wyspy,a przede nie unika zaangażowanej, emocjonalnej narracji. Bajon przywołuje w swoim eseju podróżniczym historie bolesne, trudne, pisze o biedzie, wykluczeniu, podbojach, a całość kończy w chwili wybuchu pandemii. To taka pieśń miłosna do wyspy i świetne uzupełnienie do podróży tam.
Achim - awatar Achim
ocenił na 8 17 dni temu
Łódź. Miasto po przejściach Wojciech Górecki
Łódź. Miasto po przejściach
Wojciech Górecki Bartosz Józefiak
"Łódź. Miasto po przejściach" Autorzy: Wojciech Górecki, Bartosz Józefiak Moja ocena: 7/10. Książka "Łódź. Miasto po przejściach" to fascynujący zbiór opowieści, który przedstawia Łódź przede wszystkim z perspektywy jej mieszkańców. Autorzy skupiają się na ludziach, ich osobistych historiach i doświadczeniach, co nadaje książce wyjątkową intymność i bliskość. Pod tym względem publikacja przypomina mi zeszłoroczną "Jerozolima. Nowa biografia starego miasta", gdzie również głównym bohaterem byli mieszkańcy miasta, a nie tylko jego architektura czy historia. Wojciech Górecki, którego prace darzę dużym szacunkiem, wprowadza w książkę swój charakterystyczny styl i dbałość o szczegóły, co z pewnością wpływa na moją ocenę. Jego podejście do reportażu jest zawsze wnikliwe i pełne szacunku dla opisywanych postaci. Bartosz Józefiak, choć mniej mi znany, również dobrze wpisuje się w ten schemat, tworząc z Góreckim zgrany duet. Styl książki jest przejrzysty, ale niepozbawiony głębi, choć momentami może wydawać się zbyt podobny do innych tego typu publikacji. Brak nowatorskiego podejścia lub mocniejszych akcentów sprawia, że Łódź. Miasto po przejściach może nie wywoływać aż tak silnych emocji, jak niektóre inne reportaże. Pomimo to, książkę polecam każdemu, kto jest zainteresowany Łodzią jako miastem pełnym kontrastów i niezwykłych historii jej mieszkańców. Choć moja ocena może być nieco zawyżona z powodu osobistego szacunku dla Góreckiego, jest to z pewnością wartościowa pozycja, szczególnie dla tych, którzy chcą lepiej poznać tę część Polski. ** 23:35 * 26.03.2025 * 28/2025 *
Paweł - awatar Paweł
ocenił na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Wieczny początek. Warmia i Mazury

Więcej
Beata Szady Wieczny początek. Warmia i Mazury Zobacz więcej
Beata Szady Wieczny początek. Warmia i Mazury Zobacz więcej
Beata Szady Wieczny początek. Warmia i Mazury Zobacz więcej
Więcej