Pierre i Raimundo - Cztery pory roku

- Kategoria:
- literatura młodzieżowa
- Format:
- papier
- Cykl:
- Pierre i Raimundo (tom 1)
- Data wydania:
- 2019-06-28
- Data 1. wyd. pol.:
- 2019-06-28
- Liczba stron:
- 448
- Czas czytania
- 7 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788394899561
Podobno przeciwieństwa się przyciągają.
Pierre jest zdystansowanym od świata introwertykiem, a Raimundo kochającym życie optymistą.
Pierre nie ma najlepszych kontaktów ze swoimi snobistycznymi rodzicami, nie dogaduje się z siostrą, nie przepada za znajomymi ze szkoły. Właściwie to, gdyby tylko mógł, unikałby wszystkich ludzi.
Uśmiech Raimunda potrafi rozgrzać niczym słońce, a spojrzenie Pierre’a mrozi krew w żyłach.
Są całkowitymi przeciwieństwami, ale połączy ich silne uczucie, które sprawi, że będą musieli spojrzeć inaczej na otaczający ich świat i uczucia w sercu.
Cztery pory roku to opowieść o dwóch odległych charakterach, które odnajdują wzajemnie w sobie część siebie.
Kup Pierre i Raimundo - Cztery pory roku w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Pierre i Raimundo - Cztery pory roku
Poznaj innych czytelników
145 użytkowników ma tytuł Pierre i Raimundo - Cztery pory roku na półkach głównych- Chcę przeczytać 81
- Przeczytane 64
- Posiadam 19
- Ulubione 4
- 2021 2
- Ebook 2
- Polskie queery młodzieżowe 1
- LGBT+ 1
- Powieść młodzieżowa/YA 1
- Very nice and gay 1
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Pierre i Raimundo - Cztery pory roku
Jesteś jak anioł, który pozwala podnieść się z ziemi, kiedy już jest bardzo źle. Nie potrafię zrozumieć, czemu akurat mnie spotkał ten zaszczyt i zainteresowałeś się mną. Rai, możesz mieć wszystko i wszystkich, a wybrałeś kogoś, kto jest zamknięty na świat i ma problemy z samym sobą. Nigdy nie mogłem nacieszyć się tym, jak się uśmiechasz, jak wyglądasz i tym, jak się zachowujes...
Rozwiń

































OPINIE i DYSKUSJE o książce Pierre i Raimundo - Cztery pory roku
Przyznaję, że mam słabość do książek Bartosza Brzezińskiego. Możecie mówić, co chcecie, ale dla mnie jego powieści to czołówka polskich młodzieżówek z działu LGBT. Po pierwsze - autor nie ucieka od trudnych tematów i nie certoli się. Po drugie - jeśli ma być seks, to jest seks, a nie mizianie się ślepkami. Po trzecie - opisuje polskie realia, a nie pobożne życzenia o tolerancji, jak ma to miejsce w amerykańskich YA. Tak więc było tylko kwestią czasu zapoznanie się z dwiema jego kolejnymi powieściami – a dokładniej z dylogią "Pierre i Raimundo" (pierwszy tom nosi tytuł "Cztery pory roku", a drugi "Symfonia losu").
Nie będę tutaj wnikał, dlaczego autor wybrał takie a nie inne imiona (sam to doskonale tłumaczy we wstępie części pierwszej). W każdym razie to właśnie wokół tej dwójki toczy się akcja książek. Trzeba jednak przyznać, że na tym nie koniec, bo pojawia się również cały szereg innych postaci, takich jak Leon, Mikołaj, Milena, Sebastian, Ola, Oskar, Amanda czy Alicja – i w zasadzie wszystkie mają swoje pięć minut, a niektóre są mocno (i bardzo dobrze) napisane i rozbudowane. Tu muszę zauważyć, że Brzeziński świetnie sobie radzi z postaciami pobocznymi, nie olewając ich i nie traktując tylko jako środek do celu (co zdarza się wielu autorom). Cóż, jak dla mnie spory plus.
Generalnie cała historia opisuje rodzące się, a później trwające (z pewnymi perturbacjami) uczucie pomiędzy tytułową dwójką bohaterów. W pierwszej części obaj są maturzystami, a w drugiej studentami pierwszego roku – i ma to swoje konsekwencje. Są wzloty i upadki, dramaty i radości, ale nie brakuje też mocniejszych scen, w tym rówież łóżkowych (napisanych jednak i wplecionych w fabułę w taki sposób, by nie przytłaczały i nie dominowały). Mamy także tematy trudne, takie jak homofobia, przemoc, depresja czy agresja – rzecz jasna w polskim wydaniu, o czym już wcześniej wspomniałem. A na to wszystko nakładają się historie pozostałych bohaterów, co razem tworzy bardzo spójny, ciekawy i... niesamowicie żywy świat, w którym czytelnikowi bardzo łatwo jest się zatracić. Zresztą to samo odnalazłem w innych książkach tego autora, więc wiem, że to jego styl, a nie przypadek – i to kolejny plus (przynajmniej dla mnie).
Oczywiście nie mam zamiaru opisywać fabuły. Powiem tylko, że po raz kolejny Brzeziński udowodnił, że posiada spory talent do budowania zajmujących i barwnych historii, które pozostają w czytelniku na długo, w dodatku okraszonych niezłym piórem. Co prawda, w tym przypadku przydałaby się lepsza redakcja, a na pewno pilniejsza korekta, ale okazyjnie nie będę się tego czepiał (tak, właśnie ja!). Za to zdecydowanie mogę Wam tę dylogię polecić, bo naprawdę na to zasługuje.
No dobra, jeśli mam już być stuprocentowo szczery, to przyznam, że "Skok do gwiazd" i "Prosto w słońce" tego autora podobały mi się odrobinę bardziej, ale być może dlatego, że historia Pierre'a i Raimundo (o ile dobrze zrozumiałem) powstała znacznie wcześniej i tylko została nieco poprawiona przed wydaniem. Nie zmienia to jednak faktu, że opowieść czytałem z prawdziwą przyjemnością i mam nadzieję, że tak samo będzie z Wami. I jedyne, czego żałuję, to fakt, że autor nie wydaje swoich książek częściej...
Przyznaję, że mam słabość do książek Bartosza Brzezińskiego. Możecie mówić, co chcecie, ale dla mnie jego powieści to czołówka polskich młodzieżówek z działu LGBT. Po pierwsze - autor nie ucieka od trudnych tematów i nie certoli się. Po drugie - jeśli ma być seks, to jest seks, a nie mizianie się ślepkami. Po trzecie - opisuje polskie realia, a nie pobożne życzenia o...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawie jest sięgnąć po początki literackiej kariery Bartosza Brzezińskiego. Oczywiście, można się przyczepić do zagranicznych imion pary głównych bohaterów, niedoskonałej korekty, ilości nagromadzonych motywów w jednej powieści i postaci Pierra, która mnie wielokrotnie irytowała... Niemniej, jest to też niezła historia, która opowiada o problemach, z którymi mierzy się część młodzieży przygotowującej się do matury, myślącej o studiach i mierzących się ze swoją homoseksualnością. A zwłaszcza z reakcją na nią rodziny i otoczenia.
Tak więc nie żałuję czasu poświęconego na śledzenie przygód Pierra i Raimunda i planuję lekturę kontynuacji.
Ciekawie jest sięgnąć po początki literackiej kariery Bartosza Brzezińskiego. Oczywiście, można się przyczepić do zagranicznych imion pary głównych bohaterów, niedoskonałej korekty, ilości nagromadzonych motywów w jednej powieści i postaci Pierra, która mnie wielokrotnie irytowała... Niemniej, jest to też niezła historia, która opowiada o problemach, z którymi mierzy się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałam wersję z inną okładką, więc część może się różnić od opinii innych. Np. ludzie się tu burzą, że Pierre i Raimundo to nie są polskie imiona, a dosłownie na pierwszej stronie tej wersji, której mam Pierre wyjaśnia, ze w opowiadaniu swojej historii używa pseudonimów opowiadając ją. Co więcej autor wyjaśnia na początku skąd się w ogóle wzięły te imiona. Tak, że moja opinia dotyczy pamiątkowej drukowanej wersji.
W 2009, kiedy seria byla pisana raczej zajmowałam się juz od 3 lat studiowaniem, a na komputerze głównie oglądałam seriale japońskie, tak ze faza na czytanie opowiadan z internetu mnie ominęła. Niemniej jednak kiedy wyszła ta wersja pamiątkowa to ją zamówiłam, bo do tej pory wszystkie książki autora mniej lub bardziej, ale mi się podobały. I muszę przyznać, że nie miałam żadnych oczekiwań, ale porównując do współczesnej literatury queerowej YA na naszym rynku to była zdecydowanie lepsza lektura, ktora uświadomiła mi, że wcale nie mam dużych wymagań, po prostu to, co wychodzi teraz wcale nie jest dobre. Skoro w innych czasach, w innym świecie mogło powstać coś dużo lepszego - choć wiadomo, że nie brakuje tekstowi wad (jest kilka niezręcznych krindżowych akcji w stylu striptizu przez okno). Jest to też bardzo personalne opowiadanie autora, którego stało się na tyle długie, by móc go wydać jako książkę - jak pisze w posłowiu w tamtych czasach sam był przed coming outem, w podobnym wieku do bohaterów i napisał o miłości, o jakiejś wtedy marzył. Może dlatego bohaterowie tak szybko zaczynają się spotykać, choć nie tak szybko odkrywają samych siebie.
To trochę baśń, która na zmianę ma być urocza i wyciskać łzy. Mimo, ze fabuła idzie linearnie to każdy rozdział w pewien sposób zamyka pewne zagadnienie i przynajmniej na początku można na spokojnie czytać po 1 rodziale, chociaż pod koniec to już czytałam jak najwięcej na raz się da. Trochę nostalgicznie było wrócić myślami do tamtych lat.
Czytałam wersję z inną okładką, więc część może się różnić od opinii innych. Np. ludzie się tu burzą, że Pierre i Raimundo to nie są polskie imiona, a dosłownie na pierwszej stronie tej wersji, której mam Pierre wyjaśnia, ze w opowiadaniu swojej historii używa pseudonimów opowiadając ją. Co więcej autor wyjaśnia na początku skąd się w ogóle wzięły te imiona. Tak, że moja...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierre i Raimundo to była pierwsza książka autorstwa Bartka, którą przeczytałem. Tak mnie wciągnęła, że zarwałem całą noc i kilka razy popłynęły łzy wzruszenia. To było cztery lata temu. Właśnie przeczytałem ją kolejny raz i nadal mnie zachwyca.
Pierre i Raimundo to była pierwsza książka autorstwa Bartka, którą przeczytałem. Tak mnie wciągnęła, że zarwałem całą noc i kilka razy popłynęły łzy wzruszenia. To było cztery lata temu. Właśnie przeczytałem ją kolejny raz i nadal mnie zachwyca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest MEGA, główni bohaterowie są prze cudowni. A rodzina Rajmuda jest taka kochana, że ja nie mogę. Jeżeli ma ktoś ochotę na przeczytanie tej książki to musi mieć paczkę chusteczek i duży dystans. Oczywiście jeżeli ktoś nie lubi scen seksu mlm to dla nich nie polecam bo dużo jest i dosyć szczegółowo opisane 🥵 ale jeżeli komuś to nie przeszkadza to naprawdę warto. Końcówka tej książki to poprostu rollercoaster emocjonalny. Z całego serca polecam. 😁
Książka jest MEGA, główni bohaterowie są prze cudowni. A rodzina Rajmuda jest taka kochana, że ja nie mogę. Jeżeli ma ktoś ochotę na przeczytanie tej książki to musi mieć paczkę chusteczek i duży dystans. Oczywiście jeżeli ktoś nie lubi scen seksu mlm to dla nich nie polecam bo dużo jest i dosyć szczegółowo opisane 🥵 ale jeżeli komuś to nie przeszkadza to naprawdę warto....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moja pierwsza styczność z twórczością Autora, ale... jej, jakie to było dobre. Wciągnęło mnie i pochłonęło, do samego końca. To opowieść o dwóch chłopakach. Pierre i Raimundo zostają sąsiadami, przyjacielami, a w końcu partnerami. Poznajemy - w obu tomach - historię ich coming out'ów, jak zmagali się ze sobą, reakcją bliskich i szkoły. Jak rozwija się ich związek po wyprowadzce na studia do Torunia. Autor jednocześnie snuje opowieść o postaciach drugoplanowych, nie mniej ciekawą. Nie stroni od trudnych tematów, przez co bohaterowie są 'po prostu' prawdziwi. Ukazuje problemy młodych ludzi, z którymi mogą być zmuszeni zmierzyć się na początku dorosłego życia. Dobra powieść o ważnych sprawach. Polecam!
"Każda minuta z nim znaczyła dla mnie bardzo wiele, a myśl, że mógłbym go nigdy nie poznać, przerażała mnie. I gdy tak powoli tańczyliśmy i obracaliśmy się, widziałem twarze osób, które też nas kochały. Nie mógłbym tego nigdy stracić."
To moja pierwsza styczność z twórczością Autora, ale... jej, jakie to było dobre. Wciągnęło mnie i pochłonęło, do samego końca. To opowieść o dwóch chłopakach. Pierre i Raimundo zostają sąsiadami, przyjacielami, a w końcu partnerami. Poznajemy - w obu tomach - historię ich coming out'ów, jak zmagali się ze sobą, reakcją bliskich i szkoły. Jak rozwija się ich związek po...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobrze napisana książka, wywołująca w czytelniku wiele emocji, zarówno tych radosnych, jak i tych wzruszenia, ale i dozy strachu, niepewności. Czyta się ją bardzo przyjemnie, wręcz przyjemnie pochłania się ją w całości. Polecam
Bardzo dobrze napisana książka, wywołująca w czytelniku wiele emocji, zarówno tych radosnych, jak i tych wzruszenia, ale i dozy strachu, niepewności. Czyta się ją bardzo przyjemnie, wręcz przyjemnie pochłania się ją w całości. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jest na razie mój absolutny faworyt jak chodzi o książki tego Autora. Pobił nawet Wilczy gryz:) W dwóch momentach wzruszyłam się do łez i chyba nie muszę więcej dodawać. Wspomnę tylko, że bohaterowie są kochani, tematyka ważna, a choć to nie powieść akcji, człowiek nie nudzi się ani w jednym zdaniu:) Daję 10 i zachowuję w sercu. P.S. Jestem za połową drugiego tomu i jest zaskakująco:)
To jest na razie mój absolutny faworyt jak chodzi o książki tego Autora. Pobił nawet Wilczy gryz:) W dwóch momentach wzruszyłam się do łez i chyba nie muszę więcej dodawać. Wspomnę tylko, że bohaterowie są kochani, tematyka ważna, a choć to nie powieść akcji, człowiek nie nudzi się ani w jednym zdaniu:) Daję 10 i zachowuję w sercu. P.S. Jestem za połową drugiego tomu i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałem że opowiadania jak jeszcze były na blogu. Dzięki Pierre i Raimundo powiedziałem rodzicom że jestem gejem. Miłość jest różnorodna. Nieraz agresywny i ekscentryczna a niekiedy słodka i romantyczna. Te opowiadania pokazują jedna z wielu tych różnych ,, miłości '' . Nie każdy umie aż tak różnorodnych uczuć zrozumieć jakie ta książka przekazuje. Dla mnie 10/10 bo przez Autora zrozumiałem co to jest prawdziwa miłość. Nawet jak się nie uda zawsze trzeba się podnieść i iść dalej. Polecam wszystkim Pierre i Raimundo.
Czytałem że opowiadania jak jeszcze były na blogu. Dzięki Pierre i Raimundo powiedziałem rodzicom że jestem gejem. Miłość jest różnorodna. Nieraz agresywny i ekscentryczna a niekiedy słodka i romantyczna. Te opowiadania pokazują jedna z wielu tych różnych ,, miłości '' . Nie każdy umie aż tak różnorodnych uczuć zrozumieć jakie ta książka przekazuje. Dla mnie 10/10 bo przez...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOSTRZEŻENIE O ZAWARTOŚCI: alkoholizm, bifobia, fetyszyzacja gejów, homofobia (słowna i fizyczna),liczenie kalorii (wspomniane),outowanie bez zgody, przemoc domowa, próba samobójcza, sceny erotyczne, victim blaming
Na samym początku pozwolę sobie zacytować słowa Mariana Paździocha: "A co to za gówno?".
Cały czas zastanawiam się jakim cudem korekta tej książki to dzieło aż dwóch osób, bo P&R to chyba najgorzej zredagowany i poprawiony tekst, z jakim miałam do czynienia w życiu. Przecinków albo nie było, albo pojawiały się nadprogramowo, więc podejrzewam, że panie korektorki traktują przecinki jako takie śmieszne dzyndzelki, co można je sobie powkładać losowo i jest super. Nie, nie jest super, jest okropnie; dlaczego Bartosz was w ogóle zatrudnił?
Ale Bartosz nie jest wcale lepszy. Autor ponoć pisze od dekady, a owoc jego pracy cuchnie zgnilizną. I nie daję tu żadnej taryfy ulgowej. Co mnie obchodzi, że oryginał pochodzi z 2009, skoro do druku poszła wersja "poprawiona"? Bartosz za grosz nie potrafi pisać i skoro robi to tak długo, a jego zdania wciąż brzmią jak wyjęte z opowiadania szóstoklasisty na polski, to może, no nie wiem, CZAS NARESZCIE PRZESTAĆ?
Nie mam pojęcia jaki kształt miało P&R w 2009 i w dupie to mam. Za to powiem wam, co możemy znaleźć w wersji drukowanej:
1. Tytułowi Pierre i Raimundo nie mieszkają wcale w Barcelonie, Paryżu lub innym Londynie. Nieee, chłopaki mieszkają w obsranej polskiej dziurze, a ich rodziny mają polskie imiona. Dlaczego Bartosz zdecydował się na taką egzotykę za dwa złote? Jego spytajcie, ja nie wiem. Przy okazji możecie też dopytać, dlaczego Rai wygląda na okładce jak POC, mimo że nią nie jest. Z góry dzięki.
2. Bohaterowie zostają parą gdzieś na pięćdziesiątej stronie z ponad czterystu. I są absolutnie nieznośni. A już najbardziej Raimundo, ten koń na białym rycerzyku, pseudocaring boyfriend, który jest hipokrytą do kwadratu i bawi się za każdym razem w subtelny victim blaming. A tfu.
3. No ale Pustułka, są przecież jeszcze bohaterowie drugoplanowi, co z nimi? Też są okropni, oczywiście. Przyjaciółka Pierre'a, Milena, to mokry karton, który pojawia się, gdy fabule wygodnie (a nawet wtedy głównym bohaterom udaje się potraktować ją jak gówno, uwu).
Na moment pojawia się villain, totalzłol, rozbijacz związków trzy tysiące. Filipek. Taki mały gnój psujący ludziom humor.
Pod koniec książki poznajemy Patryka, typka ze szkolnej gazetki, który łamie wszelkie możliwe granice dobrego wychowania i strefy osobistej. Jest nachalny, wścibski i irytujący. Patryk wprowadza za sobą durny wątek wywiadu z gejami do szkolnej gazetki, homophobia is no more. Ciarki żenady mi szły po plecach, gdy musiałam to czytać.
A, no i jest Mandy - starsza siostra Raia, studentka. O Mandy powiem więcej w następnym podpunkcie.
4. Żeby w 2022 (/2019) musieć czytać o kobietach, których jedynym zmartwieniem jest to, czy ich kolega gej miał już wsadzonego penisa w dupsko, to jest wstyd. To jest obrzydliwe, stereotypowe, tanie, ale przede wszystkim to jest WSTYD.
Prym w yaoizacji rzeczywistości wiedzie Mandy, DOROSŁA BABA, która rzuca co i rusz dwuznacznymi komentarzami, a w pewnym momencie posuwa się do próby podglądania własnego brata, by zobaczyć męsko-męski akt seksualny. A to wszystko podane w formie komedii. Narracja każe nam oczywiście myśleć, że takie zachowanie to nic złego, jedynie lekka ekscentryczność w ramach wspinania się na wyżyny sojusznictwa. Ohyda.
Milena za to zareagowała na coming out Pierre'a czymś w stylu "Och, zawsze chciałam mieć przyjaciela geja!!!". Potem chwali się również 'gaydarem', bo randomowy ziomek ładnie się ubrał = gej.
Siostra Pierre'a, Alicja, niby nie jest homofobiczna, ale cały czas powtarza, że jej brat "stał się gejem" oraz oczekuje od niego porad modowych. A to wszystko w roku pańskim 2019.
5. Mój najulubieńszy motyw (używała go nawet Rainbow Rowell w swoim flavourless drarry): transformacja z heterosa w geja w trzydzieści sekund. Nie wiem, kochani, jak to się stało, ale nasz bohater nagle stwierdził, że jest gejem, bo jego sąsiad (Rai) to chodzący grecki bóg. Co z tego, że kiedyś miał dziewczynę? Pierre'owi nawet przez myśl nie przeszła biseksualność, musi być gejem i już! A to wszystko łączy się z powtarzaniem, jak to Rai jest pierwszym i jedynym chłopakiem, który mu się spodobał. Interesujące.
Interesujące jest też to, że Raimundo na początku książki robi coming out przed Pierrem właśnie jako osoba bi. Potem jednak dowiadujemy się, że to było kłamstwo - Rai tak naprawdę jest gejem, ale uważał, że bycie bi naraża go na mniejszy ostracyzm. Wali mi tu bifobią jak zgniłym jajem.
6. Końcówka tej książki nie pierdzieli się w tańcu i daje nam prawdziwy pokaz sraki, ponieważ wkraczamy na tematy trudne i bolesne, tj. przemoc domową i samobójstwo. Przemocy nie będę się czepiać, za to udźwignięcie wątku z próbą całkowicie Bartosza przerosło. Reakcje bohaterów na próbę są OBLEŚNE. Ziomek się wybudza, a tu pół tuzina ludzi mu brzęczy nad uchem, że jest debilem, samolubem, egoistą śmierdzącym i w ogóle to jak on mógł. A wsadź se pan w oko tę książkę, ona się nadaje wyłącznie na makulaturę.
PS. CO Z KAROLEM? CO CHCIAŁ WYZNAĆ KAROL W ZAKOPANEM???
OSTRZEŻENIE O ZAWARTOŚCI: alkoholizm, bifobia, fetyszyzacja gejów, homofobia (słowna i fizyczna),liczenie kalorii (wspomniane),outowanie bez zgody, przemoc domowa, próba samobójcza, sceny erotyczne, victim blaming
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa samym początku pozwolę sobie zacytować słowa Mariana Paździocha: "A co to za gówno?".
Cały czas zastanawiam się jakim cudem korekta tej książki to dzieło...