Pierre i Raimundo - Symfonia losu

Okładka książki Pierre i Raimundo - Symfonia losu autorstwa Bartosz Brzeziński
Okładka książki Pierre i Raimundo - Symfonia losu autorstwa Bartosz Brzeziński
Bartosz Brzeziński Wydawnictwo: Bucketbook Cykl: Pierre i Raimundo (tom 2) literatura młodzieżowa
441 str. 7 godz. 21 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
e-book
Cykl:
Pierre i Raimundo (tom 2)
Data wydania:
2021-07-01
Data 1. wyd. pol.:
2021-07-01
Liczba stron:
441
Czas czytania
7 godz. 21 min.
Język:
polski
Przeciwieństwa rzeczywiście się przyciągają.
Pierre i Raimundo udowodnili, że ich różne charaktery świetnie do siebie pasują.
Jednak teraz nadchodzi nowy etap w ich życiu – czy zdołają zdać ten egzamin? Niektóre różnice mogą ich przerosnąć, tym bardziej że na horyzoncie pojawili się inni chłopacy – a wraz z nimi nowe możliwości i spojrzenia na świat.
Jakie tajemnice niesie ze sobą Mikołaj? Czy impulsywność Leona mocno wpłynie na związek głównych bohaterów?
I przede wszystkim – jaki czeka ich wszystkich los?
Średnia ocen
7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pierre i Raimundo - Symfonia losu w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pierre i Raimundo - Symfonia losu

Średnia ocen
7,9 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Pierre i Raimundo - Symfonia losu

avatar
223
128

Na półkach: , ,

Przyznaję, że mam słabość do książek Bartosza Brzezińskiego. Możecie mówić, co chcecie, ale dla mnie jego powieści to czołówka polskich młodzieżówek z działu LGBT. Po pierwsze - autor nie ucieka od trudnych tematów i nie certoli się. Po drugie - jeśli ma być seks, to jest seks, a nie mizianie się ślepkami. Po trzecie - opisuje polskie realia, a nie pobożne życzenia o tolerancji, jak ma to miejsce w amerykańskich YA. Tak więc było tylko kwestią czasu zapoznanie się z dwiema jego kolejnymi powieściami – a dokładniej z dylogią "Pierre i Raimundo" (pierwszy tom nosi tytuł "Cztery pory roku", a drugi "Symfonia losu").

Nie będę tutaj wnikał, dlaczego autor wybrał takie a nie inne imiona (sam to doskonale tłumaczy we wstępie części pierwszej). W każdym razie to właśnie wokół tej dwójki toczy się akcja książek. Trzeba jednak przyznać, że na tym nie koniec, bo pojawia się również cały szereg innych postaci, takich jak Leon, Mikołaj, Milena, Sebastian, Ola, Oskar, Amanda czy Alicja – i w zasadzie wszystkie mają swoje pięć minut, a niektóre są mocno (i bardzo dobrze) napisane i rozbudowane. Tu muszę zauważyć, że Brzeziński świetnie sobie radzi z postaciami pobocznymi, nie olewając ich i nie traktując tylko jako środek do celu (co zdarza się wielu autorom). Cóż, jak dla mnie spory plus.

Generalnie cała historia opisuje rodzące się, a później trwające (z pewnymi perturbacjami) uczucie pomiędzy tytułową dwójką bohaterów. W pierwszej części obaj są maturzystami, a w drugiej studentami pierwszego roku – i ma to swoje konsekwencje. Są wzloty i upadki, dramaty i radości, ale nie brakuje też mocniejszych scen, w tym rówież łóżkowych (napisanych jednak i wplecionych w fabułę w taki sposób, by nie przytłaczały i nie dominowały). Mamy także tematy trudne, takie jak homofobia, przemoc, depresja czy agresja – rzecz jasna w polskim wydaniu, o czym już wcześniej wspomniałem. A na to wszystko nakładają się historie pozostałych bohaterów, co razem tworzy bardzo spójny, ciekawy i... niesamowicie żywy świat, w którym czytelnikowi bardzo łatwo jest się zatracić. Zresztą to samo odnalazłem w innych książkach tego autora, więc wiem, że to jego styl, a nie przypadek – i to kolejny plus (przynajmniej dla mnie).

Oczywiście nie mam zamiaru opisywać fabuły. Powiem tylko, że po raz kolejny Brzeziński udowodnił, że posiada spory talent do budowania zajmujących i barwnych historii, które pozostają w czytelniku na długo, w dodatku okraszonych niezłym piórem. Co prawda, w tym przypadku przydałaby się lepsza redakcja, a na pewno pilniejsza korekta, ale okazyjnie nie będę się tego czepiał (tak, właśnie ja!). Za to zdecydowanie mogę Wam tę dylogię polecić, bo naprawdę na to zasługuje.

No dobra, jeśli mam już być stuprocentowo szczery, to przyznam, że "Skok do gwiazd" i "Prosto w słońce" tego autora podobały mi się odrobinę bardziej, ale być może dlatego, że historia Pierre'a i Raimundo (o ile dobrze zrozumiałem) powstała znacznie wcześniej i tylko została nieco poprawiona przed wydaniem. Nie zmienia to jednak faktu, że opowieść czytałem z prawdziwą przyjemnością i mam nadzieję, że tak samo będzie z Wami. I jedyne, czego żałuję, to fakt, że autor nie wydaje swoich książek częściej...

Przyznaję, że mam słabość do książek Bartosza Brzezińskiego. Możecie mówić, co chcecie, ale dla mnie jego powieści to czołówka polskich młodzieżówek z działu LGBT. Po pierwsze - autor nie ucieka od trudnych tematów i nie certoli się. Po drugie - jeśli ma być seks, to jest seks, a nie mizianie się ślepkami. Po trzecie - opisuje polskie realia, a nie pobożne życzenia o...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1129
398

Na półkach:

Najsłabszym punktem książki jest niestety fatalna korekta i taka masa błędów, że momentami jest ciężko zrozumieć o co chodzi.

Co do fabuły, jest to bardzo udana kontynuacja losów Pierra i Raia. Książka opowiada o ich relacji, wspólnym mieszkaniu, studiach i relacjach z przyjaciółmi.
W tej części pojawia się więcej postaci pobocznych, z których najciekawszymi są Mikołaj i Leon. Choć moim zdaniem ich postaci zostały mocno przerysowane i od pewnego momentu niezbyt wiarygodnie poprowadzone. Szczególnie postać Mikołaja, którego szczególnie polubiłam gdy się pojawił. Ale to tylko moje osobiste odczucia.
Mimo to, chętnie przeczytałabym ciąg dalszy ich przygód.

Najsłabszym punktem książki jest niestety fatalna korekta i taka masa błędów, że momentami jest ciężko zrozumieć o co chodzi.

Co do fabuły, jest to bardzo udana kontynuacja losów Pierra i Raia. Książka opowiada o ich relacji, wspólnym mieszkaniu, studiach i relacjach z przyjaciółmi.
W tej części pojawia się więcej postaci pobocznych, z których najciekawszymi są Mikołaj i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
806
37

Na półkach:

Udana kontynuacja, fajnie rozwinięte historie i charaktery postaci, świetne dialogi (Leon!),po prostu bardzo przyjemne slice of life.

Udana kontynuacja, fajnie rozwinięte historie i charaktery postaci, świetne dialogi (Leon!),po prostu bardzo przyjemne slice of life.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

71 użytkowników ma tytuł Pierre i Raimundo - Symfonia losu na półkach głównych
  • 42
  • 25
  • 4
9 użytkowników ma tytuł Pierre i Raimundo - Symfonia losu na półkach dodatkowych
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Tęczowa Bartosz Brzeziński, Jacek Fleiszfreser, Kamila Goszczyńska, Agata Kasiak, Sil Ky, Mateusz Rogalski, Alex Sand, Michał Widomski, Kamil Zinczuk
Ocena 6,3
Tęczowa Bartosz Brzeziński, Jacek Fleiszfreser, Kamila Goszczyńska, Agata Kasiak, Sil Ky, Mateusz Rogalski, Alex Sand, Michał Widomski, Kamil Zinczuk
Bartosz Brzeziński
Bartosz Brzeziński
Jestem Bartek, znany w Internecie także jako Silver. Za pisanie zabrałem się w 2009 roku i od tego czasu staram się doskonalić własny styl i warsztat pisarski. Lubuję się w fantastyce oraz mitologii słowiańskiej, które przeplatam z romansem, choć i samym romansem nie pogardzę. Wierzę, że miłość można przedstawić w książkach na niezliczone sposoby! Uwielbiam tworzyć bohaterów, ich historie i zależności między innymi postaciami. Staram się, aby każde z moich opowiadań lub książek miało morał, niosło naukę i skłaniało do przemyśleń. W każdym z opowiadań znajdziecie reprezentację LGBTQ+, którą to społeczność wspieram! W większości tekstów (a już na pewno w serii Szepty i Wilczy Gryz) ukryłem kilka symboli, nawiązań i sekretów, byś Ty, Drogi Czytelniku, miał z czytania dodatkową frajdę! Prywatnie mam kota Oliwiera, zasłuchuję się we Florence + the Machine, wiernie wracam do Harry’ego Pottera i gram na konsolach.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Pierre i Raimundo - Symfonia losu przeczytali również

Romeo i Julian Agata Suchocka
Romeo i Julian
Agata Suchocka
Bardzo lekka opowieść. Audiobooka słuchało się bardzo przyjemnie, także za sprawą dobrego lektora. Po pierwsze bardzo duży plus za dość rozbudowaną postać głównego bohatera. Świetnie, że przedstawiono najpierw jego historię i środowisko, dzięki czemu łatwo jest się wczuć w emocje Romka. Z doświadczenia też mogę powiedzieć, że proces zdrowienia i rehabilitacji bardzo wiarygodny (trwa kilka lat, nie dwa tygodnie). Romka da się lubić. W trakcie trwania akcji książki przechodzi sporą przemianę. Porzuca poczucie obowiązku i zaczyna żyć według własnego uznania. Nie za bardzo za to polubiłam Julka. Jak dla mnie za dużo było wygadywania typu "wy tam w miescie", "wy miastowi" itp. jakby to że np. "u nas na wsi pies ma być na dworze" robiło z niego kogoś lepszego. Fajnie jednak że pomógł Romkowi przejść przez kryzys. Bardzo podobało mi się też, że w końcu w jakiejś książce rodzina (szczególnie, że to rodzina tego mieszkającego na prowincji) nie jest toksycznym zbiorem patologii, a orientacja Julka nie ma znaczenia. Bardzo to odświeżające. Jeśli chodzi o całą powieść to dla mnie trochę za szybko leci akcja. Zauroczyć się, jasne.... ciężko mi uwierzyć natomiast, że idzie się zakochać w ciągu tygodnia. Zakończenie bardzo mi się podobało. Cieszę się, że autorka dała do zrozumienia, że chłopcy przetrwali próbę czasu i postanowili kontynuować związek.
Kpopiara - awatar Kpopiara
oceniła na71 miesiąc temu
Pierre i Raimundo - Cztery pory roku Bartosz Brzeziński
Pierre i Raimundo - Cztery pory roku
Bartosz Brzeziński
Przyznaję, że mam słabość do książek Bartosza Brzezińskiego. Możecie mówić, co chcecie, ale dla mnie jego powieści to czołówka polskich młodzieżówek z działu LGBT. Po pierwsze - autor nie ucieka od trudnych tematów i nie certoli się. Po drugie - jeśli ma być seks, to jest seks, a nie mizianie się ślepkami. Po trzecie - opisuje polskie realia, a nie pobożne życzenia o tolerancji, jak ma to miejsce w amerykańskich YA. Tak więc było tylko kwestią czasu zapoznanie się z dwiema jego kolejnymi powieściami – a dokładniej z dylogią "Pierre i Raimundo" (pierwszy tom nosi tytuł "Cztery pory roku", a drugi "Symfonia losu"). Nie będę tutaj wnikał, dlaczego autor wybrał takie a nie inne imiona (sam to doskonale tłumaczy we wstępie części pierwszej). W każdym razie to właśnie wokół tej dwójki toczy się akcja książek. Trzeba jednak przyznać, że na tym nie koniec, bo pojawia się również cały szereg innych postaci, takich jak Leon, Mikołaj, Milena, Sebastian, Ola, Oskar, Amanda czy Alicja – i w zasadzie wszystkie mają swoje pięć minut, a niektóre są mocno (i bardzo dobrze) napisane i rozbudowane. Tu muszę zauważyć, że Brzeziński świetnie sobie radzi z postaciami pobocznymi, nie olewając ich i nie traktując tylko jako środek do celu (co zdarza się wielu autorom). Cóż, jak dla mnie spory plus. Generalnie cała historia opisuje rodzące się, a później trwające (z pewnymi perturbacjami) uczucie pomiędzy tytułową dwójką bohaterów. W pierwszej części obaj są maturzystami, a w drugiej studentami pierwszego roku – i ma to swoje konsekwencje. Są wzloty i upadki, dramaty i radości, ale nie brakuje też mocniejszych scen, w tym rówież łóżkowych (napisanych jednak i wplecionych w fabułę w taki sposób, by nie przytłaczały i nie dominowały). Mamy także tematy trudne, takie jak homofobia, przemoc, depresja czy agresja – rzecz jasna w polskim wydaniu, o czym już wcześniej wspomniałem. A na to wszystko nakładają się historie pozostałych bohaterów, co razem tworzy bardzo spójny, ciekawy i... niesamowicie żywy świat, w którym czytelnikowi bardzo łatwo jest się zatracić. Zresztą to samo odnalazłem w innych książkach tego autora, więc wiem, że to jego styl, a nie przypadek – i to kolejny plus (przynajmniej dla mnie). Oczywiście nie mam zamiaru opisywać fabuły. Powiem tylko, że po raz kolejny Brzeziński udowodnił, że posiada spory talent do budowania zajmujących i barwnych historii, które pozostają w czytelniku na długo, w dodatku okraszonych niezłym piórem. Co prawda, w tym przypadku przydałaby się lepsza redakcja, a na pewno pilniejsza korekta, ale okazyjnie nie będę się tego czepiał (tak, właśnie ja!). Za to zdecydowanie mogę Wam tę dylogię polecić, bo naprawdę na to zasługuje. No dobra, jeśli mam już być stuprocentowo szczery, to przyznam, że "Skok do gwiazd" i "Prosto w słońce" tego autora podobały mi się odrobinę bardziej, ale być może dlatego, że historia Pierre'a i Raimundo (o ile dobrze zrozumiałem) powstała znacznie wcześniej i tylko została nieco poprawiona przed wydaniem. Nie zmienia to jednak faktu, że opowieść czytałem z prawdziwą przyjemnością i mam nadzieję, że tak samo będzie z Wami. I jedyne, czego żałuję, to fakt, że autor nie wydaje swoich książek częściej...
Dorian - awatar Dorian
ocenił na71 miesiąc temu
Tysiąc pięćset mil od słońca Jonny Garza Villa
Tysiąc pięćset mil od słońca
Jonny Garza Villa
Lektura w sam raz na lato, dla rozrywki, ale i do poczucia z jakimi problemami spotykają się dorastający młodzi ludzie, szczególnie gdy nie wpasowują się w tzw normy społeczne. „Tysiąc pięćset mil od słońca” to historia o dorastaniu i odnajdywaniu samego siebie. To opowieść o teksańskim nastolatku, który przypadkowo robi coming out na Twitterze. Co nie do końca znajduje aplauz w jego otoczeniu. Wsparcie znajduje w poznanym w sieci chłopaku z Los Angeles. I tu już tylko krok do tego by poczuć motyle w brzuchu. Tyle że sprawcą tego nieopanowanego uczucia znajduje się tysiące kilometrów na zachód. To emocjonująca, ale i czuła opowieść o pierwszej miłości, przyjaźni, rodzinie, zrozumieniu i przemocy. Z jednej strony jest bolesna , a z drugiej kojąca, tak by zostawić czytelnika z poczuciem siły do akceptacji siebie. Ale uwaga! To nie jest żadne psychologiczne studium dorastania queerowego chłopaka. To po prostu młodzieżowa powieść obyczajowa trochę słodko-gorzka, ale bardziej słodka. Zobaczymy w niej trochę emocjonalnego rolcastera, typowego dla młodych ludzi właśnie wchodzących w dorosłość. Poczujemy emocje chłopaka wychodzącego z szafy w sposób niekontrolowany– strach, euforię, poczucie winy, ale i ulgę, że może żyć po swojemu. Niby nie jest to wielka literatura, ale czyta się przyjemnie. Autor nie unika trudnych tematów, ale też ich nie wyolbrzymia. Ostatecznie to lektura dla przyjemności i pokrzepienia.
Ola - awatar Ola
oceniła na63 miesiące temu
Ziggy, Stardust i ja James Brandon
Ziggy, Stardust i ja
James Brandon
Dziwna była ta książka... I powiem szczerze, że mam problem z jej oceną. Z jednej strony była ciekawa, ale z drugiej – chaotyczna i ocierająca się o szaleństwo. To też ma swoje wytłumaczenie – a mianowicie główny bohater, jego przemyślenia i zachowania – jednak najłatwiejsza w odbiorze nie była. Jeśli ktoś myśli, że to kolejna infantylna młodzieżówka spod szyldu YA, to grubo się przejedzie. Przede wszystkim dlatego, że powieść dotyka bardzo poważnych problemów, takich jak rasizm, śmierć w rodzinie, odrzucenie, przemoc i oczywiście homofobia. Nie wszystko zostało równo potraktowane i niektóre rzeczy można było inaczej (w sensie – lepiej) rozwinąć, ale źle nie jest. Sama historia rozgrywa się w Ameryce w roku 1973, a był to szczególnie ważny rok dla społeczności LGBT, bo właśnie wtedy Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne wykreśliło homoseksualizm z listy zaburzeń. Wcześniej za takie zachowania można było trafić do psychiatryka lub więzienia, a wiele osób doświadczyło tortur (inaczej nie da się tego nazwać) podczas tzw. "terapii leczących z homoseksualizmu". Tak, dokładnie tych terapii, podczas których były stosowane elektrowstrząsy... I właśnie coś takiego dotyka Jonathana, czyli głównego bohatera. Chłopak jest siedemnastolatkiem mieszkającym z dość patologicznym ojcem (matka zmarła podczas porodu),który przechodzi właśnie jedną ze wspomnianych wcześniej terapii. Powodem jest fakt, że kilka lat wcześniej został przyłapany na pocałunku z innym chłopakiem. A ponieważ w oczach społeczeństwa takie zachowania były wówczas traktowane na równi ze zbrodnią (co sam też sobie wmówił),jedynym rozwiązaniem była terapia, która miała go "naprawić" i na powrót uczynić "normalnym". Oczywiście Jonathan okłamuje sam siebie, choć początkowo "idzie dobrze". Do czasu, aż spotyka nowego ucznia – Indianina Weba. I w tym momencie sprawy zaczynają się komplikować... Rzecz jasna, nie zamierzam wchodzić w fabułę, więc tutaj muszę się zatrzymać. Dodam tylko, że kwestia walki o siebie i zrozumienie niektórych spraw to tak naprawdę tylko jeden z motywów przewodnich książki. Drugim, równie ważnym, jest problem rasizmu i nienawiści białych ludzi do rdzennych Amerykanów (reprezentowanych przez Weba i jego rodzinę). I nie powiem – chwilami robi się naprawdę paskudnie, a książka uderza w bardzo mocne, trudne i ponure tony. Jak to się skończy? To już musicie ocenić sami, choć mnie końcówka odrobinę rozczarowała (powiedzmy, że zabrakło mi jednego, ostatniego, podsumowującego rozdziału). Na pewno nie jest to powieść, wobec której można przejść całkiem obojętnie. Nie pozwalają na to ani tematyka, ani wydarzenia opisywane przez autora. Dodatkowo takim pewnym smaczkiem jest kwestia podejścia społeczności indiańskiej do homoseksualizmu – i tu muszę przyznać, że dowiedziałem się czegoś nowego. Na ile jest to prawdziwe? Nie mam pojęcia, ale autor wyjaśnia to później w posłowiu (warto przeczytać). W każdym razie książkę Wam polecam, choć zalecam ostrożność.
Dorian - awatar Dorian
ocenił na61 miesiąc temu
Stany Zjednoczone Miłości Shaun David Hutchinson
Stany Zjednoczone Miłości
Shaun David Hutchinson
Ta książka bardzo długo leżała na mojej "kupce wstydu". Po prostu nie potrafiłem się przełamać, by po nią sięgnąć. Raz, że była opisywana jako typowo amerykańska młodzieżówka, a dwa – odrzucały mnie i tytuł, i okładka. No, ale przyszedł w końcu ten czas... Co mogę powiedzieć o tej pozycji? Cóż, zła nie była, ale do ideału też jej nieco brakuje. Niektóre recenzje porównują ją do "Red, White & Royal Blue" (bo też mamy do czynienia z gejowskim romansem na szczytach władzy),ale ja się z tym nie zgodzę. Nie będę ukrywał – "RW&RB" jest (moim zdaniem) znacznie lepsze. Może dlatego, że tam bohaterowie są już dorośli a sama historia jednak poważniejsza. Nie zmienia to jednak faktu, że (o dziwo) książkę Shauna Davida Hutchinsona czytało mi się zadziwiająco szybko i nawet z zaciekawieniem. Tutaj głównymi bohaterami są Dre i Dean (obaj mają po siedemnaście lat). Pierwszy jest synem byłego prokuratora generalnego meksykańskiego pochodzenia, a obecnie kandydata na prezydenta USA oraz demokraty. Z kolei matka drugiego jest gubernatorką i też kandyduje na prezydenta, ale z ramienia republikanów. Jak łatwo się domyślić, jest to przepis na niezłą jatkę, zwłaszcza że poglądy republikanów są (delikatnie mówiąc) dość konserwatywne i na pewno nie tolerancyjne (ktoś wzywał Trumpa?...). Gorzej, że w wyścigu o fotel prezydencki startuje też tzw. kandydat niezależny, któremu zależy przede wszystkim na kasie, i który nie cofnie się przed niczym, by zdobyć prezydenturę – w tym przed zniszczeniem życia dwóch zakochanych nastolatków... Więcej fabuły nie mogę zdradzić, ale za to powiem, że książkę rzeczywiście czyta się dobrze. Co prawda, historia leci dwutorowo, więc rozdziały pisane z perpektywy Dre i Deana przeplatają się, a to wprowadza lekki chaos (czasami nie wiadomo, kto aktualnie jest narratorem),ale można na to przymknąć oko. Pierwsza połowa jest nieco nudnawa, jednak później akcja się rozkręca. Oczywiście pojawiają się trudniejsze momenty (zwłaszcza Dean ma problem sam ze sobą),ale nie są na tyle wyolbrzymione, by mogły przytłoczyć czytelników (zwłaszcza młodych, bo przecież do nich skierowana jest książka). Natomiast tym, co mi czasami przeszkadzało, były dyskusje bohaterów o polityce i poglądach. Moim zdaniem autor odrobinę tu przesadził, zwłaszcza że (o czym trzeba pamiętać!) są to kwestie wypowiadane przez nastolatków (amerykańskich, co jednak nie jest bez znaczenia!). Ogólnie mówiąc, pozycja dobrze nadaje się na przełamanie chandry lub jeśli ktoś szuka czegoś łatwego i lekkiego do poczytania wieczorem przy kominku i dobrej herbacie. Sam jestem tym zaskoczony, ale polecam ją Wam...
Dorian - awatar Dorian
ocenił na611 dni temu
Wszyscy kochamy Mikołaja cz. 1 Witold Jabłoński
Wszyscy kochamy Mikołaja cz. 1
Witold Jabłoński
Witold Jabłoński jest znanym i bardzo płodnym autorem, który ma na koncie ponad 40 książek, głównie w konwencji fantasy w klimatach słowiańskich, ale nie tylko. Moim zdaniem jest też autorem trochę nierównym. Na przykład "Dary Bogów" niespecjalnie mi podeszły (choć bardzo lubię taką tematykę),ale za to książka "Kochanek Czerwonej Gwiazdy" zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie (zresztą, opisywałem ją tutaj). W każdym razie autor próbuje też swoich sił w literaturze młodzieżowej (specjalnie nie używam tu określenia Young Adult),a jednym z przykładów jest dwutomowa pozycja "Wszyscy kochamy Mikołaja". Książki należy rozpatrywać jako całość, bo choć mamy dwie części, jest to jedna historia (podobnie jak w przypadku serii "Zawieszeni" Niny Włodarczyk). I przyznam się, że bardzo długo zabierałem się do sięgnięcia po tę opowieść. Odstraszały mnie głównie opinie, które gdzieś tam wpadły mi w ręce, a te są różne i często skrajne. W końcu jednak trzeba było przekonać się samemu. No i co? Cóż... Nie jest źle, ale też wiele opinii okazało się trafionych. Głównym bohaterem powieści jest nastoletni Bartek, uczeń prywatnego liceum dla bogatych (i zblazowanych) dzieciaków – choć sam raczej groszem nie śmierdzi. Natomiast fabuła opiera się głównie o relacje między wspomnianym Bartkiem a tytułowym Mikołajem (i tu mamy pierwszy zgrzyt, bo jakoś nie bardzo potrafiłem zrozumieć, czemu taki a nie inny tytuł i kto go tak bardzo kocha),ale też Bartkiem a bliźniakami Rufusem i Lukrecją, dziećmi milionera i właściciela firmy farmaceutycznej (głównie oczywiście chodzi o Rufusa). Nie bardzo chcę w to wchodzić, bo musiałbym zdradzić zbyt wiele fabuły, ale dość powiedzieć, że ta druga znajomość sprowadza na chłopaka problemy, zwłaszcza że Ru i Lu (jak każą się nazywać),wychowani w blasku chwały i pieniędzy, niezbyt przejmują się losem innych i potrafią dążyć do celu po trupach, a tak naprawdę to... nie wiadomo, kim są. Tak, wiem, trochę zamieszałem, ale też fabuła książek jest nieco poplątana. No i właśnie – o ile część pierwsza jest nawet w porządku (pomijając tradycyjnie zbyt poetycki język autora, pełny sporej ilości porównań i nawiązań do innych książek, mitologii, historii itd.),to już drugi tom to dość spore zamieszanie. Autor wrzucił tutaj nagle wątek kryminalno-sensacyjny, dziwne zwroty akcji oraz dużo nieprawdopodobnych i niezbyt realistycznych sytuacji – z finałem na czele. Niestety, nie mogłem też pozbyć się wrażenia, że zarówno Bartka, jak i otaczających go ludzi, cechuje pewna infantylność, która mocno mi przeszkadzała. Również wybory głównego bohatera były dość dziwne, choć tutaj jednak aż tak mocno się nie czepiam. Podsumowując, książkę czyta się szybko i lekko, ale mam wrażenie, że została nie do końca przemyślana. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że dzieciaki z bogatych domów mogą być specyficzne, a także to, że dzięki kasie rodziców wiele rzeczy uchodzi im na sucho, jednak... Cóż, tutaj też brak mi realizmu. Dotyczy to także szkoły, do której wszyscy uczęszczają, a która nagle okazuje się ostoją tolerancji i przypomina bardziej jakąś zachodnią, meganowoczesną placówkę niż polską budę (nawet elitarną). No nie, nie jest tak. Nie w tym kraju. Mimo to polecam Wam zapoznanie się z tą opowieścią i wyrobienie sobie własnego zdania. Zwłaszcza że Bartka dość łatwo da się polubić i z ciekawością śledzi się jego losy.
Dorian - awatar Dorian
ocenił na69 miesięcy temu
Kiedy spada gwiazda. Michael Thomas Ford
Kiedy spada gwiazda.
Michael Thomas Ford
Poznajemy dalsze losy głównego bohatera, Jeffa, praktycznie zaraz po wyjściu ze szpitala. Widać, że zmienił się na dobre; zaakceptował siebie, odbył ważne rozmowy z ważnymi dla siebie ludźmi, ale powrót do szkoły po tylu dniach nieobecności wymagał od niego przełamania pewnych barier, otwarcia na nowe, ale też dalszej pracy nad sobą. Jeff jest pełen obaw, ale nie boi się trudności i chce stawić im czoła, choć jego mama zdecydowanie woli, żeby zmienił szkołę, zaczął wszystko od nowa. Jedyne czego nowego chce Jeff to poznać osoby z podobnymi oczekiwaniami od życia co on. Dlatego zapisuje się do ośrodka dla queerowej młodzieży, który zaproponował mu lekarz ze szpitala. Miał tam poznać nowych przyjaciół, a poznał kogoś znacznie bliższego… Druga część jest napisana kompletnie innym stylem niż pierwsza. Wciąż jest to taki powieścio-pamiętnik, ale widać, że powstała bodajże 15 lat po wydaniu początku i nie jest to ujmą. Dostaliśmy naprawdę dobrą historię. Choć akcja zdaje się rozgrywać chyba w 2008 roku to bohaterowie wydają się bliscy i bardzo nam współcześni, mimo braku social mediów i wszech obecnych telefonów. Pokazuje to czytelnikowi, że stety lub niestety świat niewiele się zmienił. Pamiętajmy, że akcja dzieje się w Ameryce, a nie w Polsce. Czyta się naprawdę przyjemnie. Książka bawi, zaskakuje. Serio, nie przypominam sobie bym czytał wcześniej książkę, która miała takie plot twisty. Bohaterowie są dobrze zarysowani. I pomimo tego, że autor w chwili wydania był po pięćdziesiątce stworzył takie młodzieżowe postacie, które dla mnie jako dwudziestolatka są wiarygodne. Nie to, co postacie nastolatków w polskich filmach napisanych przez dorosłych. Chyba najważniejszą rzeczą, jaką autor chciał przekazać w tej książce jest to, że drugi człowiek i szczera rozmowa są niezwykle istotne, by pomóc sobie albo komuś. Druga część jest naprawdę dojrzałą, zabawną, zaskakującą historią. Może trochę brakuje tej ironii, którą miał Jeff w pierwszej części, choć rozumiem, że była ona jego mechanizmem obronnym w szpitalu i po wyjściu z niego już jej nie potrzebował. W książce też nie ma czarnego charakteru. Jest tylko jedna osoba, którą serio ciężko polubić, ewentualnie jakieś tam poboczne postacie, które mają bed vibes, ale każdą postać rozumiałem i jej kibicowałem. Wad nie jest dużo, ale są takie wątki lub elementy dialogów, które może trochę wybijają czytelnika z rytmu i poprowadziłbym je inaczej. Lecz inaczej, nie znaczy lepiej. Po prostu z pewnymi rzeczami obszedłbym się inaczej, zwłaszcza w kwestii relacji Jeffa z ludźmi z jego otoczenia. Aczkolwiek rozumiem, że autor chciał, by czytelnicy byli zaskoczeni jakimiś zwrotami akcji albo decyzjami głównego bohatera. Skończyłem książkę zadowolony. Jeżeli czytaliście pierwszą część to koniecznie sięgnijcie po kontynuację, a jeżeli nigdy wcześniej nie mieliście do czynienia z twórczością Michaela Thomasa Forda to polecam nadrobić zaległości.
Cynamonov - awatar Cynamonov
ocenił na73 miesiące temu
Heartbreak Boys Simon James Green
Heartbreak Boys
Simon James Green
Tak jak się spodziewałem książka była bardzo lekka i luźna. Można by doszukiwać się w niej jakiejś głębi, ale to nie o to tutaj chodzi – to przyjemna odskocznia z dużą dawką humoru i ja właśnie tak ją odebrałem. Muszę przyznać, że jestem chyba już trochę za stary, bo nie udało mi się tak wczuć w te dramaty nastolatków jakbym chciał, chociaż w wielu momentach byłem w stanie znaleźć nić porozumienia z bohaterami. Ale nie ma też co ukrywać – większość postaci jest tu bardzo mocno przerysowanych. Tak naprawdę tylko Nate jest stosunkowo autentyczny i realny, a pozostali reprezentują różne stereotypy i gotowe schematy. Nie oznacza to, że te postacie są zupełnie płaskie, bo czasami autorowi udaje się dodać im trochę głębi, ale ewidentnie brakuje im naturalności i luzu – momentami są wręcz sztuczne. Przez większość książki bardzo irytował mnie Jack i mogę nawet stwierdzić, że miałem ochotę go udusić rękami Nate’a. I nawet nie chodzi o jego styl bycia (chociaż trochę też),ale bardziej o jego zachowanie. W każdym razie gdy już się z nim trochę oswoiłem, nawet go polubiłem. Niemal równie mocno irytowała mnie obecność Elliota, który od kiedy się pojawił to został już do samego końca. Sam w sobie mi nie przeszkadzał, mimo że był bardzo specyficzny, ale jego obecność po kilku rozdziałach była już zupełnie nieuzasadniona i bezsensowna, a on sam wyglądał w tych wydarzeniach jak piąte koło u wozu. Jeśli chodzi o fabułę to była całkiem niezła jak na to co było jej celem. Od początku nie miała sama w sobie prowadzić w jakimś konkretnym kierunku – tu mam na myśli wydarzenia i wątki. Chodziło o przebywanie z Jackiem i Natem oraz obserwację ich relacji. Muszę jednak przyznać, że całość była dość nierówna, momentami chaotyczna, a pod koniec brakowało ciężaru i dobrej podbudowy emocjonalnej. Nie było źle, ale też nie było na tyle dobrze, żebym się tym zachwycił. Jeśli chodzi o humor – częściowo mi pasował. Kilka razy się zaśmiałem i żarty zachęcały mnie do czytania dalej, ale generalnie to było raczej skierowane do młodszych odbiorców. Ja już nie do końca czuję takie nastoletnie klimaty. Podobnie było z całą otoczką instagramową – osobiście prawie z tego nie korzystam, więc nie do końca to do mnie przemawiało. Ale nie traktuję tego jako wadę, bo taka była koncepcja książki. Ale na pewno na duży plus w tym kontekście mogę zaliczyć to co się działo z tym wątkiem w Londynie – była to jedna z niewielu rzeczy w tej książce, która faktycznie jest głębsza i nie tylko dla żartów. Więc podsumowując książka miała lepsze i gorsze elementy. Ja nie żałuję jej przeczytania, ale jednocześnie jest wiele dużo lepszych tytułów, również w tej tematyce. To była ciekawa odskocznia i sposób na zetknięcie się z kulturą dzisiejszych nastolatków, choć zdecydowanie w mocno przerysowanej i brytyjskiej wersji.
BartekStellio - awatar BartekStellio
ocenił na79 miesięcy temu

Cytaty z książki Pierre i Raimundo - Symfonia losu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pierre i Raimundo - Symfonia losu