Dorian

Profil użytkownika: Dorian

Nie podano miasta Mężczyzna
Status Bibliotekarz
Aktywność 5 godzin temu
217
Książek na półce
przeczytane
295
Książek
w biblioteczce
122
Opinii
239
Polubień
opinii
Nie podano
miasta
Mężczyzna
Ten użytkownik nie posiada opisu konta.

Opinie


Na półkach: , , ,

Dziwna była ta książka... I powiem szczerze, że mam problem z jej oceną. Z jednej strony była ciekawa, ale z drugiej – chaotyczna i ocierająca się o szaleństwo. To też ma swoje wytłumaczenie – a mianowicie główny bohater, jego przemyślenia i zachowania – jednak najłatwiejsza w odbiorze nie była.

Jeśli ktoś myśli, że to kolejna infantylna młodzieżówka spod szyldu YA, to grubo się przejedzie. Przede wszystkim dlatego, że powieść dotyka bardzo poważnych problemów, takich jak rasizm, śmierć w rodzinie, odrzucenie, przemoc i oczywiście homofobia. Nie wszystko zostało równo potraktowane i niektóre rzeczy można było inaczej (w sensie – lepiej) rozwinąć, ale źle nie jest. Sama historia rozgrywa się w Ameryce w roku 1973, a był to szczególnie ważny rok dla społeczności LGBT, bo właśnie wtedy Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne wykreśliło homoseksualizm z listy zaburzeń. Wcześniej za takie zachowania można było trafić do psychiatryka lub więzienia, a wiele osób doświadczyło tortur (inaczej nie da się tego nazwać) podczas tzw. "terapii leczących z homoseksualizmu". Tak, dokładnie tych terapii, podczas których były stosowane elektrowstrząsy...

I właśnie coś takiego dotyka Jonathana, czyli głównego bohatera. Chłopak jest siedemnastolatkiem mieszkającym z dość patologicznym ojcem (matka zmarła podczas porodu), który przechodzi właśnie jedną ze wspomnianych wcześniej terapii. Powodem jest fakt, że kilka lat wcześniej został przyłapany na pocałunku z innym chłopakiem. A ponieważ w oczach społeczeństwa takie zachowania były wówczas traktowane na równi ze zbrodnią (co sam też sobie wmówił), jedynym rozwiązaniem była terapia, która miała go "naprawić" i na powrót uczynić "normalnym". Oczywiście Jonathan okłamuje sam siebie, choć początkowo "idzie dobrze". Do czasu, aż spotyka nowego ucznia – Indianina Weba. I w tym momencie sprawy zaczynają się komplikować...

Rzecz jasna, nie zamierzam wchodzić w fabułę, więc tutaj muszę się zatrzymać. Dodam tylko, że kwestia walki o siebie i zrozumienie niektórych spraw to tak naprawdę tylko jeden z motywów przewodnich książki. Drugim, równie ważnym, jest problem rasizmu i nienawiści białych ludzi do rdzennych Amerykanów (reprezentowanych przez Weba i jego rodzinę). I nie powiem – chwilami robi się naprawdę paskudnie, a książka uderza w bardzo mocne, trudne i ponure tony. Jak to się skończy? To już musicie ocenić sami, choć mnie końcówka odrobinę rozczarowała (powiedzmy, że zabrakło mi jednego, ostatniego, podsumowującego rozdziału).

Na pewno nie jest to powieść, wobec której można przejść całkiem obojętnie. Nie pozwalają na to ani tematyka, ani wydarzenia opisywane przez autora. Dodatkowo takim pewnym smaczkiem jest kwestia podejścia społeczności indiańskiej do homoseksualizmu – i tu muszę przyznać, że dowiedziałem się czegoś nowego. Na ile jest to prawdziwe? Nie mam pojęcia, ale autor wyjaśnia to później w posłowiu (warto przeczytać). W każdym razie książkę Wam polecam, choć zalecam ostrożność.

Dziwna była ta książka... I powiem szczerze, że mam problem z jej oceną. Z jednej strony była ciekawa, ale z drugiej – chaotyczna i ocierająca się o szaleństwo. To też ma swoje wytłumaczenie – a mianowicie główny bohater, jego przemyślenia i zachowania – jednak najłatwiejsza w odbiorze nie była.

Jeśli ktoś myśli, że to kolejna infantylna młodzieżówka spod szyldu YA, to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Do książki "In memoriam" Alice Winn podchodziłem dość sceptycznie. Nie ukrywam, że miały na to wpływ bardzo mieszane opinie, które udało mi się znaleźć, ale – jak doskonale wiecie – takie rzeczy nigdy mnie nie odstraszały, bo wolę przekonać się samemu. I tym razem muszę przyznać, że nie podzielam większości tych negatywnych. Powieść mnie nie zachwyciła (czyli nie będzie "ochów" i "achów"), jednak nie ukrywam, że podobała mi się.

Fabuła toczy się w okresie I wojny światowej (co jest w sumie rzadkością), a historia rozpoczyna się w angielskiej, męskiej szkole dla elitarnej młodzieży. Jej głównymi bohaterami są Ellwood i Gaunt – dwaj przyjaciele ze szkoły. Choć "przyjaciele" to może zbyt małe słowo, bo... No właśnie – w dużej mierze jest to książka o miłości: trudnej, zakazanej i nieakceptowanej. Trzeba pamiętać, że w tamtych czasach homoseksualność była w Wielkiej Brytanii nielegalna, co jednocześnie stanowiło dość daleko posuniętą hipokryzję. Dlaczego? A dlatego, że w męskich, elitarnych szkołach, gdzie chłopców wychowywano na mitach greckich i poezji romantycznej, zachowania homoerotyczne były nie tylko powszechne, ale też tolerowane (dopóki nikt się z tym nie obnosił, bo wówczas groziło mu wydalenie ze szkoły). I tu muszę przyznać, że autorka (korzystając z wielu źródeł) bardzo dobrze (moim zdaniem) przedstawiła szkolną społeczność i tamtejszą mentalność.

Tak naprawdę postaci jest w książce dużo, a większość stanowią szkolni koledzy Ellwooda i Gaunta, którzy dość szybko trafiają na front, gdzie – do tej pory zapatrzeni w romantyczny obraz wojny i natchnieni patriotyzmem oraz wizją bohaterstwa – zderzają się z brutalną i śmiertelnie niebezpieczną rzeczywistością. Tak, wojna w książce jest krwawa, brudna, śmierdząca i paskudna, a dodatkowo podbita głodem, chorobami oraz obrazami ginących tysiącami i w agonii towarzyszy broni. I nie powiem – autorka opisuje to wszystko dość obrazowo i realnie, na co wpływ miały pewnie źródła, z których korzystała. Tak, nie ma tu niczego romantycznego. Są za to ból i śmierć – w wielu odmianach. Czy przekonały mnie te opisy? Jeśli mam być szczery, to odpowiem, że... tak. I choć nie lubię literatury wojennej (a obozowej to już wcale), tym razem czytało mi się dość dobrze. Dodatkowym atutem są listy bohaterów (pisane do nich i z frontu), a także przedruki z gazet, w których publikowano nazwiska poległych i rannych (to akurat fakt historyczny). Jako ciekawostkę dodam też, że wśród opisywanych w powieści wydarzeń pojawia się również niesławna bitwa nad Sommą, która jest uważana za jedną z największych porażek i krwawych masakr w historii brytyjskiej wojskowości (w skrócie – z powodu uporu i głupoty angielskiego dowództwa, głównie generała Haiga, poległo lub zostało rannych albo wziętych do niewoli ponad 600 tysięcy żołnierzy brytyjskich i francuskich).

Wróćmy jednak do bohaterów. Pierwszy na front trafia Gaunt, "zachęcony" przez matkę obawiającą się represji z powodu niemieckiego pochodzenia, a dalej kolejni uczniowie szkoły – w tym oczywiście Ellwood. I tu trzeba przyznać, że autorka dobrze opisała różne powody zaciągania się do wojska (choć w przypadku Elwooda łatwo się domyślić, co nim powodowało). Przy okazji możemy przyjrzeć się angielskiemu społeczeństwu tamtych czasów, które na siłę wysyłało chłopców i młodych mężczyzn do walki, wyśmiewając tych, którzy jeszcze tego nie zrobili.

Co ciekawe, prym wiodły tutaj kobiety, wręczając mężczyznom symbolizujące tchórzostwo białe pióra i sugerując w ten sposób unikanie wojska. Cóż, bardzo "inteligentnie"... I nie powiem – trochę mi to przypomina komentarze dzisiejszych polskich dziewczyn i kobiet na FB (lub emerytów), które z taką chęcią wysłałyby chłopaków w kamasze (mamy to za każdym razem, gdy wraca temat przywrócenia obowiązkowej służby wojskowej). Ale cóż... Tak to już jest, że zazwyczaj najwięcej do powiedzenia w różnych sprawach mają ci, których dana rzecz najmniej dotyczy (jak męska część polityków wypowiadająca się o aborcji lub księża "nauczający" o wychowaniu dzieci albo małżeństwie). W każdym razie, jak można się domyślić, w pewnym momencie akcja książki przenosi się na front, a tam... jest po prostu paskudnie. I to bardzo. No i na tym właśnie tle śledzimy dalsze losy dwójki głównych bohaterów. Oczywiście nie będę opisywał, co się wydarzyło i dlaczego, bo tego już musicie dowiedzieć się sami. Powiem tylko, że wojna to nie zabawa, a to, co po niej zostaje, potrafi zniszczyć każdego...

Cóż, rozpisałem się trochę, ale to tylko oznacza, że książka mnie zaciekawiła i w jakiś sposób na mnie wpłynęła. Jak napisałem na początku, nie zgadzam się z wieloma negatywnymi opiniami, a moja ocena to 7.0. Czy polecam? Jeśli nie odstraszają Was tematyka wojenna i dość obrazowe opisy, to tak. Jedyna rzecz, do której mógłbym się przyczepić, to zbyt duża poetyka (i to dosłownie, bo są też cytowane wiersze). Ale jak kto woli...

Do książki "In memoriam" Alice Winn podchodziłem dość sceptycznie. Nie ukrywam, że miały na to wpływ bardzo mieszane opinie, które udało mi się znaleźć, ale – jak doskonale wiecie – takie rzeczy nigdy mnie nie odstraszały, bo wolę przekonać się samemu. I tym razem muszę przyznać, że nie podzielam większości tych negatywnych. Powieść mnie nie zachwyciła (czyli nie będzie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Książka "Kino Miłość", której autorem jest Jiaming Tang, należy do (jak ja to nazywam) "gejowskich powieści egzotycznych". Tym mianem określam pozycje, których akcja dzieje się w innym kręgu społeczno-kulturowym niż europejski lub amerykański (dokładniej chodzi o Amerykę Północną). Takie książki już opisywałem (np. "Miłość w wielkim mieście" Koreańczyka Sang Young Parka lub "Dom drzwi" Tan Twan Eng) i zawsze podchodzę do nich z pewną rezerwą. Owszem, są ciekawe, bo pozwalają spojrzeć na kwestię społeczności LGBT z zupełnie innej, właśnie "egzotycznej" dla Europejczyka strony, poruszając przy tym niby podobne, ale często jednak całkowicie odmiennie odbierane problemy. Tyle że równie często zdarza się, że uwarunkowania, prawa, zasady, zastana rzeczywistość czy nawet sam styl autora są niezrozumiałe dla kogoś, kto urodził się i wychował w Europie (tak, Polska leży w Europie, mimo marzeń niektórych idiotów, którzy najchętniej widzieliby nas w ruskim kołchozie, najlepiej z prawem wzorowanym na wynurzeniach Talibów). O tym stylu wspomniałem specjalnie, bo okazuje się, że pisarze azjatyccy często skupiają się na czymś innym niż europejscy lub amerykańscy. A jeśli dodamy do tego jeszcze mnogość symboli, znaczeń czy uwarunkowań historycznych, dla nas zupełnie nie do wyłapania, może się okazać, że książkę odrzucimy, bo zwyczajnie jej nie zrozumiemy.

Po tym przydługim wstępie chciałbym wrócić do powieści "Kino Miłość", bo jest ona przedstawicielką tego, o czym przed chwilą napisałem. Może nie tak mocno, jak to bywa w przypadku innych książek, ale jednak. Przede wszystkim dlatego, że akcja książki w głównej mierze dzieje się w Chinach (a następnie w nowojorskim Chinatown) i opisuje problemy społeczności gejowskiej w tamtym rejonie świata – dość zbliżone, ale jednak odmienne od naszych.

No i tutaj mam spory problem, bo choć książka jest nawet ciekawa, nie jestem w stanie tak do końca określić, o czym właściwie jest... O miłości? No nie, nie bardzo. Trochę jej tam też jest, ale – wbrew tytułowi – niewiele. Więc o czym? O zdradzie? Samotności? Odrzuceniu? Seksie? Zemście? Cóż, po części o każdej z tych rzeczy. Co więcej, powieść nie ma jednego głównego bohatera, tylko opisuje losy kilku postaci (splecione ze sobą, ale jednak dość indywidualne). OK, na pierwszy plan wysuwają się np. Stary Drugi, Bao Mei, Yan Hua czy Shun-Er, ale to, czego doświadczają, jest bardziej pretekstem do przedstawienia specyfiki społeczności gejowskiej w Chinach oraz w amerykańskim Chinatown. Społeczności, która (jak wszędzie) doznaje dyskryminacji, spotyka się z nienawiścią lub ostracyzmem, ale w pewnej mierze jest tolerowana – przynajmniej do chwili, gdy wszystko odbywa się po cichu i za zamkniętymi drzwiami. Tytułowe kino w chińskiej miejscowości Fuzhou jest właśnie takim miejscem, gdzie mężczyźni spragnieni innych mężczyzn mogą się spotykać, by zaspokoić swoje pragnienia, żądze lub fantazje, i dopiero upadek tej "miejscówki" pociąga za sobą serię wydarzeń, których doświadczają wspomniane wyżej postacie. Co więcej – kino jest pewną osią wspólną i wpływa na życie tych osób nawet kilkadziesiąt lat po dniu, w którym dochodzi do jego zniszczenia, tak więc... może to właśnie ono jest tak naprawdę głównym bohaterem powieści?

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że właśnie namieszałem, ale (po pierwsze) nie chciałbym zdradzać zbyt dużo, a poza tym (po drugie) sama książka jest dość chaotyczna, "poskakana czasowo" i nieoczywista. Czyli dokładnie taka, jak to nieraz bywa w przypadku tych "egzotycznych". Czy ją polecam? Cóż, trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Powiedziałbym, że i tak, i nie. Na pewno jest warta zapoznania się, ale do mnie średnio trafiła. Tak więc decyzję pozostawiam Wam.

Książka "Kino Miłość", której autorem jest Jiaming Tang, należy do (jak ja to nazywam) "gejowskich powieści egzotycznych". Tym mianem określam pozycje, których akcja dzieje się w innym kręgu społeczno-kulturowym niż europejski lub amerykański (dokładniej chodzi o Amerykę Północną). Takie książki już opisywałem (np. "Miłość w wielkim mieście" Koreańczyka Sang Young Parka lub...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika Dorian

z ostatnich 3 m-cy
2026-03-30 10:48:47
Dorian został fanem autora James Brandon
2026-03-30 10:48:47
Dorian został fanem autora James Brandon
Dorian
2026-03-30 10:46:45
Dorian ocenił książkę Ziggy, Stardust i ja na
6 / 10
i dodał opinię:
2026-03-30 10:46:45
Dorian ocenił książkę Ziggy, Stardust i ja na
6 / 10
i dodał opinię:

Dziwna była ta książka... I powiem szczerze, że mam problem z jej oceną. Z jednej strony była ciekawa, ale z drugiej – chaotyczna i ocierająca się o szaleństwo. To też ma swoje wytłumaczenie – a mianowicie główny bohater, jego przemyślenia i zachowania – jednak najłatwiejsza w odbiorze nie...

Rozwiń Rozwiń
Ziggy, Stardust i ja James Brandon
Średnia ocena:
8 / 10
86 ocen
2026-03-27 23:21:53
Dorian został fanem autora Lija Rimoni
2026-03-27 23:21:53
Dorian został fanem autora Lija Rimoni
2026-03-27 23:21:30
Dorian został fanem autora Tan Twan Eng
2026-03-27 23:21:30
Dorian został fanem autora Tan Twan Eng
2026-03-27 23:21:26
Dorian został fanem autora Aleksander Majewski
2026-03-27 23:21:26
Dorian został fanem autora Aleksander Majewski
2026-03-27 23:20:27
Dorian został fanem autora Konrad Cisowski
2026-03-27 23:20:27
Dorian został fanem autora Konrad Cisowski
2026-03-27 23:20:20
Dorian został fanem autora Martyna Petas
2026-03-27 23:20:20
Dorian został fanem autora Martyna Petas
2026-03-27 23:20:17
Dorian został fanem autora Pajtim Statovci
2026-03-27 23:20:17
Dorian został fanem autora Pajtim Statovci
2026-03-27 23:20:05
Dorian został fanem autora Jonny Garza Villa
2026-03-27 23:20:05
Dorian został fanem autora Jonny Garza Villa
2026-03-27 23:19:59
Dorian został fanem autora Dan Zee
2026-03-27 23:19:59
Dorian został fanem autora Dan Zee

ulubieni autorzy [75]

Josh Silver
Ocena książek:
7,6 / 10
4 książki
1 cykl
6 fanów
Małgorzata Wilk
Ocena książek:
7,7 / 10
2 książki
1 cykl
Pisze książki z:
26 fanów
BD. Bisha
Ocena książek:
7,0 / 10
7 książek
4 cykle
Pisze książki z:
7 fanów

Ulubione

Dorian Frank Niewłaściwe pytanie Zobacz więcej
Dorian Frank Niewłaściwe pytanie Zobacz więcej
Dorian Frank Niewłaściwe pytanie Zobacz więcej
Dorian Frank Niewłaściwe pytanie Zobacz więcej
Dorian Frank Niewłaściwe pytanie Zobacz więcej
Dorian Frank Niewłaściwe pytanie Zobacz więcej
Dorian Frank Jeszcze zdążę cię odnaleźć Zobacz więcej
Dorian Frank Jeszcze zdążę cię odnaleźć Zobacz więcej
Dorian Frank Jeszcze zdążę cię odnaleźć Zobacz więcej

Dodane przez użytkownika

Dorian Frank Niewłaściwe pytanie Zobacz więcej
Dorian Frank Niewłaściwe pytanie Zobacz więcej
Dorian Frank Niewłaściwe pytanie Zobacz więcej
Dorian Frank Niewłaściwe pytanie Zobacz więcej
Dorian Frank Niewłaściwe pytanie Zobacz więcej
Dorian Frank Niewłaściwe pytanie Zobacz więcej
Dorian Frank Jeszcze zdążę cię odnaleźć Zobacz więcej
Dorian Frank Jeszcze zdążę cię odnaleźć Zobacz więcej
Dorian Frank Jeszcze zdążę cię odnaleźć Zobacz więcej

statystyki

W sumie
przeczytano
213
książek
Średnio w roku
przeczytane
7
książek
Opinie były
pomocne
239
razy
W sumie
wystawione
217
ocen ze średnią 7,3

Spędzone
na czytaniu
1 384
godziny
Dziennie poświęcane
na czytanie
7
minut
W sumie
dodane
13
cytatów
W sumie
dodane
17
książek [+ Dodaj]