
Projekt: Prawda

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Seria:
- Nie w serii
- Data wydania:
- 2016-05-04
- Data 1. wyd. pol.:
- 2016-05-04
- Liczba stron:
- 368
- Czas czytania
- 6 godz. 8 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788394311834
„Projekt: prawda” to pozycja, jakiej na polskim rynku wydawniczym jeszcze nie było. Książka ta jest kolażem, na który składają się miniatury Mariusza Szczygła z własnego i cudzego życia oraz powieść z 1959 roku „Portret z pamięci” zapomnianego dziś pisarza, Stanisława Stanucha.
Szczygieł stawia swego rodzaju pomnik tej przebrzmiałej, ale cenionej kiedyś powieści, porównywanej w latach 60. z dziełami Sartre’a czy Camusa. Jeszcze się nie zdarzyło – uważa pomysłodawca projektu – żeby autor, którego zafascynuje jakaś książka, postanowił wydrukować ją we własnej książce.
Bohater powieści Stanucha wyznaje: „Przyszło mi do głowy, że każdy rozsądny człowiek powinien dążyć do prawdy, starać się odkryć w swoim życiu jedną, bodaj najmniejszą prawdę. W przeciwnym razie życie jego wydawać się może zmarnowane”.
Mariusz Szczygieł – znany reporter, autor „Gottlandu” i „Zrób sobie raj”, przełożonych na 17 języków, laureat Europejskiej Nagrody Literackiej 2009 – twierdzi, że te słowa zainspirowały go do szukania cudzych prawd. Pomogło mu to przeżyć trudny dla niego rok: „Pisarz Stanisław Stanuch z Nowej Huty rzucił mi koło ratunkowe. Narzucił mi rygor”.
Reporter szuka prawdy w Grudziądzu, Supraślu, Warszawie, Londynie, Pradze, Paryżu, Nowym Jorku, w birmańskim Ngapali czy laotańskim Luang Prabang. Jej dostarczycielami są postaci znane jak Stańko, Kapuściński czy Osiatyński, ale i przygodnie poznani pasażerowie pociągów, goście knajp, taksówkarze czy bywalcy warszawskiej księgarni Wrzenie Świata.
„Projekt: prawda” składa się z trzech części. W pierwszej jest zapisem intymnych przeżyć autora, który chowa się przed światem „między malarstwem a muzyką”. Część druga to „Portret z pamięci” czyli książka w książce. Część trzecia jest „zapisem apetytu na życie”, a precyzyjniej ujmując: apetytu na ludzi.
Reporter Szczygieł nie ma żadnych zahamowań, aby przypadkowo poznane osoby pytać o ich osobistą filozofię. Spotkani ludzie powierzają mu swoje życiowe odkrycia.
Ktoś uważa, że trzeba zawsze mówić „tak” rzeczom małym.
Ktoś, że albo można należeć do ludzi, którzy wyrzucają krzesła, albo do ludzi, którzy dają krzesłom nowe życie.
Ktoś, że nie wolno dać zasnąć ślimakowi, bo nie wolno dać zasnąć miłości.
Co człowiek – to inna prawda, zawsze poprzedzona błyskotliwym dialogiem lub zaskakującą opowieścią.
„W moim amoku polowania na cudzą prawdę, doszło jednak do wielu przekroczeń – pisze Szczygieł. – Nie są to tylko prawdy, z których ktoś zwierzył się reporterowi. Pojawiają się prawdy wyczute, prawdy wyczytane, prawdy wykradzione. Także prawdy, które znienacka rodzą się we mnie, kiedy ktoś mnie sprowokuje”.
Ze wszystkich książek Mariusza Szczygła to właśnie w „Projekcie: prawda” znajdziemy najwięcej gry między autorem a światem. Nie tylko reporter przeszukuje świat w poszukiwaniu zdań kluczy. Czasem świat sam zgłasza się do reportera, na przykład pod postacią starszej kobiety: „Ja, proszę pana – powiedziała – mam prawdę jak cegłę. I mogłabym nią pana uszkodzić”.
Kup Projekt: Prawda w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Projekt: Prawda
Projekt Prawda to eksperyment literacki. Eksperyment ze względu na formę. Książka ta jest połączeniem wielu filozoficznych przemyśleń autora na temat tego co jest ważne w naszym życiu oraz powieści innego autora. Powieści, która oczywiście nawiązuje do problemów egzystencjalnych. Jak odebrałem tę książkę? Najlepiej mój odbiór zilustruje dedykacja, jaką mam zaszczyt posiadać (dzięki mojemu ulubionemu księgarzowi, dziękuję!). "Tomaszowi, z nadzieją, że znajdzie tu choć 1/2 prawdy - Mariusz Szczygieł". Znalazłem! pół prawdy :)
Oceny książki Projekt: Prawda
Poznaj innych czytelników
1830 użytkowników ma tytuł Projekt: Prawda na półkach głównych- Przeczytane 941
- Chcę przeczytać 845
- Teraz czytam 44
- Posiadam 227
- 2018 24
- Reportaż 23
- Ulubione 20
- 2019 11
- Chcę w prezencie 10
- Polska 9

















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Projekt: Prawda
Coś mi się wydaje, że pan Mariusz nie zaprzestał poszukiwania prawdy wraz z końcem Projektu Prawda i mi też dał do myślenia, jakbyśmy odpowiedzieli na pytanie "Jaka jest twoja prawda?". Projekt zawiera w sobie powieść Stanisława Stanucha "Portret z pamięci" i muszę się przyznać,że chyba nie umiałam dobrze przeczytać tej powieści. Jest bardzo chaotyczna, nie mogłam się w ogóle skupić, a zabieg pisania jej części jednym ciągiem, bez znaków przestankowych jeszcze pogłębiał chaos i dezorientacje. Być może powinnam przeczytać ją jeszcze raz?
Coś mi się wydaje, że pan Mariusz nie zaprzestał poszukiwania prawdy wraz z końcem Projektu Prawda i mi też dał do myślenia, jakbyśmy odpowiedzieli na pytanie "Jaka jest twoja prawda?". Projekt zawiera w sobie powieść Stanisława Stanucha "Portret z pamięci" i muszę się przyznać,że chyba nie umiałam dobrze przeczytać tej powieści. Jest bardzo chaotyczna, nie mogłam się w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudno narzekać. Warsztat pisarski jest świetny, Mariusz Szczygieł pisze ze swobodą kogoś, kto już ma za sobą setki napisanych stron. Od strony literackiej, jest to pisarstwo zwinne, lekkie, inteligentne, młodzieńcze i nowoczesne (w obu przypadkach w dobrym znaczeniu tych słów). Powieść Stanisława Stanucha jest natomiast zupełnie inna, pełna długich zdań, pełna pewnego zmagania się ze sobą i braku komfortu ze sobą i z rzeczywistością. Po powieści Mariusz Szczygieł oferuje czytelnikowi cały salad bar przemyśleń. I tu chyba jest mój problem z tą książką. Każda dwustronicowa historyjka wymaga dużo przemyśleń od strony czytelnika, każda zawiera całego człowieka lub kawał historii. A czytelnik chce jechać dalej, a czytając dalej czujemy się nagle tak jakbyśmy zmieniali kanały w telewizji. W pewnym sensie ta nowoczesność tej książki jest tym co mi przeszkadza, mój czytelniczy mózg jest tak zbudowany, że potrzebuję co najmniej sześciu stron na daną historię by ta historia się u mnie "zarejestrowała".
Trudno narzekać. Warsztat pisarski jest świetny, Mariusz Szczygieł pisze ze swobodą kogoś, kto już ma za sobą setki napisanych stron. Od strony literackiej, jest to pisarstwo zwinne, lekkie, inteligentne, młodzieńcze i nowoczesne (w obu przypadkach w dobrym znaczeniu tych słów). Powieść Stanisława Stanucha jest natomiast zupełnie inna, pełna długich zdań, pełna pewnego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLudzie różnie radzą sobie ze stratą bliskich. Pisarze na przykład, piszą. Mariusz Szczygieł, pisarz, napisał (stworzył?) Projekt: prawda. Zainspirowany cytatem z mało znanej książki, autor postanowił poszukać sensu na swoim etapie życia i podszedł do tego projektowo. Szukał prawd. Nie, że jednej wielkiej, bo taka chyba zresztą nie istnieje, ale wielu małych, istotnych dla różnych ludzi.
To wgl ciekawe, że Szczygieł postanowił tę mało znaną książkę przedrukować w środku swojej. Zapewne, żeby ułatwić czytelnikowi zapoznanie się z nią, wcale nie po to, żeby “dopchać” tekst i Projekt: prawda miała odpowiednią liczbę stron. Oczywiście jest disclaimer, że wcale nie trzeba jej czytać, ale cóż… tak zachęcił, że aż ciekawa byłam.
Ta książka w książce to Portret z pamięci Stanisława Stanucha. Zawiera monolog antypatycznego narratora, który schodzi w głąb siebie w kontemplowaniu poczucia samotności. Jednocześnie jej doświadcza i ceni i się jej boi, uciekając od niej za wszelką cenę. Niestety, jak dla mnie, to najczęściej plecie pseudofilozoficzne dyrdymały, które ważne są tylko dla niego samego. Ale te dyrdymały są naprawdę dobrze napisane, same się czytają. Oraz, wśród nich zdarzają się odblaski prawdziwej mądrości życiowej. Jednak za mało i za rzadko, żebym uznała te wynurzenia za trafiające w mój środek. A może to kwestia tego, że nie byłam w stanie podobnym do Stanucha, bez depresji i poczucia osamotnienia..?
🪞 Mądrości życiowe
Szczygieł przyznaje, że porzucił tę książkę po pierwszym rozdziale. Nie wiadomo, czy do niej wrócił, natomiast zajął się szukaniem prawd. Te “prawdy” ja rozumiem, jako mądrości życiowe, czy może jedna, aktualnie najważniejsza mądrość życiowa, której człowiek się świadomie i nieświadomie trzyma i przez jej pryzmat stara się działać w życiu.
Ludzie mają różne przydatne zasady. Nie kończyć rozmowy złym słowem, pamiętać zawsze o dobrych chwilach, że symbole są dobre, że warto dbać o relacje, czy właśnie dobre wspomnienia. Mądre to i wartościowe i można tam znaleźć kilka rzeczy uniwersalnych.
🪞 Moja własna prawda
Mnie jednak natchnęło to do poszukania własnej prawdy życiowej. Zdałam sobie sprawę, że mam ją od dawna. Dotyczy ona prawdziwości życia i świata, oraz iluzji jaką sobie na ich temat wytwarzamy. Moją prawdą jest myślenie o świecie (a przynajmniej staram się) jak o czymś, co nie jest ani dobre, ani złe. Podobnie z życiem. One po prostu są, a to jak o nich myślimy, takimi je sobie czynimy.
Ogólnie Projekt: prawda to książka interesująca. Choć momentami miałam wrażenie, że trafiły tu pomysły mikro reportaży napisane kiedyś, które nie pasowały nigdzie wcześniej, a tu akurat tak. Mniej lub bardziej. Niestety krótkie formy średnio mi wchodzą, czytam je długo, szybko zapominam. O tej książce pewnie też zapomnę, ale moja uświadomiona prawda już ze mną zostanie.
Ludzie różnie radzą sobie ze stratą bliskich. Pisarze na przykład, piszą. Mariusz Szczygieł, pisarz, napisał (stworzył?) Projekt: prawda. Zainspirowany cytatem z mało znanej książki, autor postanowił poszukać sensu na swoim etapie życia i podszedł do tego projektowo. Szukał prawd. Nie, że jednej wielkiej, bo taka chyba zresztą nie istnieje, ale wielu małych, istotnych dla...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo książka szkatułkowa obok kilkudziesięciu swoich felietonów autor ,,Projektu” umieścił w niej powieść Stanisława Stanucha ,,Portret z pamięci”.
Felietony: Są jakby dopełnieniem dla ,,Portretu z pamięci” w którym Mariusz Szczygieł znalazł inspirująca myśl: ,,…każdy rozsądny człowiek powinien… odkryć w swoim życiu jedną , bodaj najmniejszą prawdę.” Reporter zapałał chęcią pytania innych, często przypadkowych ludzi o ich życiową prawdę.
Autor ma dobre pióro i talent nawiązywania relacji. Jego rozmówcami są przyjaciele, autorytety i przypadkowi ludzie z ulicy. Wszyscy otwierają mu drzwi do swych intymnych światów. Niekiedy widzi jakiś szczegół, innym razem oglądamy szerszy obraz indywidualnych prawd. Każda relacja ze spotkania to mini historia. Ciekawe, pouczające niekiedy inspirujące teksty. Do czytania wybiórczo lub ciurkiem- jak czekoladki z bombonierki. Literatura w której można się popluskać. (ocena 5)
,,Portret z pamięci” opis ludzkiego piekła rozumianego nie jako miejsce w zaświatach lecz stan ducha.
Szczere, przygnębiające, klaustrofobiczne, wstrząsające, wspaniałe. Świetna technika pisarska wykorzystująca narzędzia ,,strumienia świadomości”. Treść i forma sprawiają, że czytelnik obcuje z autentycznym dziełem sztuki. W powieści Stanucha nie można się pluskać. To literatura pochłaniająca, w której możemy nie tylko utonąć, ale rozpuścić się jak w bezkresnym i pełnym trucizn oceanie. (ocena7)
Dla mnie natrętne pytanie: jak to możliwe, że o ,,Portrecie” zapomniano? Dziękuję Panie Mariuszu, że przypomniałeś.
To książka szkatułkowa obok kilkudziesięciu swoich felietonów autor ,,Projektu” umieścił w niej powieść Stanisława Stanucha ,,Portret z pamięci”.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFelietony: Są jakby dopełnieniem dla ,,Portretu z pamięci” w którym Mariusz Szczygieł znalazł inspirująca myśl: ,,…każdy rozsądny człowiek powinien… odkryć w swoim życiu jedną , bodaj najmniejszą prawdę.” Reporter zapałał...
Książka, do której trzeba wracać. Przeczytałam w niej wiele mądrych zdań. Na prawdę.
Książka, do której trzeba wracać. Przeczytałam w niej wiele mądrych zdań. Na prawdę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza część książki podoba mi się najbardziej, to jakby zbiór osobistych impresji autora i ma niepowtarzalny urok. Aczkolwiek trochę zabolała sentencja: „Wszyscy jesteśmy dla siebie tylko etapami”. Może też ją powieszę nad biurkiem..
Druga część, to książka w książce i obezwładniające studium samotności, czyli Stanisława Stanucha „Portret z pamięci”, z jak wiele mówiącym mottem: „Mówią o mnie, że żyję”. Bohater „tkwi i ma czas”.
„Wciąż jestem sam, a przecież ustawicznie myślę o ludziach.”
„Gdyby ktoś mnie odwiedził – myślę. – Obojętnie kto. – Czekam. W takich chwilach wciąż się czeka, odruchowo, abstrakcyjnie, bez podkładania nawet konkretnej osoby, wbrew sobie i na złość wszystkim się czeka.”
I nawet przewrotnie mi się spodobała. Być może za to tkwienie w bezczasie..
Trzecia część książki powiedzmy, że podobała mi się tylko częściowo. Znów błąd oczekiwania, spodziewałam się większych rewelacji, czegoś – bo ja wiem – głębszego, bogatszego, bardziej odkrywczego może. I moje rozczarowanie nie dotyczy stylu, ani zamiaru autora, tylko.. jakoś blado wyszło. Nie ma tutaj nic, co sprawiłoby, że miałabym poczucie, że warto było przeczytać. Czy to są w ogóle prawdy..? może jakieś „prawdki” bardziej. Takie sympatyczne anegdotki. Ale jest w nich jakieś ciepło, życzliwość. Autor zamienia zwyczajność w radość i akceptację.. banał dla wielu, ale jest w tym pewne bogactwo rzeczywistości, różnorodność rozmówców, z którymi wymienia myśli i od których się uczy. Pisarz, jak mało kto, umie słuchać i odnajdywać prawdę w rzeczach małych, z pozoru nieistotnych, nieważnych.
Wyłuskałam więc parę interesujących cytatów (prawd?):
„A trzeba mieć mniej. Wtedy człowiek może zmierzać do tego, kim naprawdę bez tych rzeczy jest i ile znaczy”
„A może to tylko (…) nagroda od Wielkiego Scenarzysty za uważność? Jeśli zorientuje się, że czemuś się szczerze poświęcamy, rozpościera przed nami to, czego sobie życzymy? Wszystko bez wysiłku.”
„Rodziną są ludzie najbliżsi sercu. Ci, na których zawsze można liczyć.”
„Spotkania twarzą w twarz nie zastąpi żaden portal społecznościowy. Bliskość twarzy drugiego człowieka wpływa na chemię naszego organizmu w taki sposób, że organizm ma siłę żyć i walczyć z przeciwnościami.”
„Być w porządku i być szczęśliwym. Czyli być dobrym człowiekiem (małą literą, bez patosu)”
„Człowiek nie ma czasu na istnienie. Tylko je i waha się. W związku z tym nawet nie zauważa, kiedy nadchodzi koniec.”
„Kiedy żyjesz wolniej, masz czas na Prawdziwe Szczęście (…). Na rozmowę, na uśmiech, na patrzenie, na słuchanie i na siebie. Tak, masz czas na siebie.”
I najważniejsza:
„Po pierwsze, przyjaciele. A poza tym: chcieć niezbyt wiele. Wyzwolić się z kultu młodości. Cieszyć się pięknem. Nie dbać o sławę. Wyzbyć się pożądliwości. Nie mieć pretensji do świata. Nie pouczać. Nie szukać szczęścia. Nie wierzyć w sprawiedliwość świata. Z zasady ufać ludziom. Nie skarżyć się na życie. Unikać rygoryzmu i fundamentalizmu.”
Pierwsza część książki podoba mi się najbardziej, to jakby zbiór osobistych impresji autora i ma niepowtarzalny urok. Aczkolwiek trochę zabolała sentencja: „Wszyscy jesteśmy dla siebie tylko etapami”. Może też ją powieszę nad biurkiem..
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDruga część, to książka w książce i obezwładniające studium samotności, czyli Stanisława Stanucha „Portret z pamięci”, z jak wiele...
Prawdy i prawdki chwytające za serce, zmuszające do refleksji, staczające łzę po policzku.
Ku refleksji i uśmiechowi w konciku ust.
Prawdy i prawdki chwytające za serce, zmuszające do refleksji, staczające łzę po policzku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKu refleksji i uśmiechowi w konciku ust.
Na tle przeczytanych przeze mnie książek Szczygła, ta książka najmniej mi się podobała. Ciekawy zabieg umieszczenia książki w książce, ale nie porywa.
Na tle przeczytanych przeze mnie książek Szczygła, ta książka najmniej mi się podobała. Ciekawy zabieg umieszczenia książki w książce, ale nie porywa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodchodząc do pisania o Projekcie: Prawda zgłębiłem nieco recenzji, zarówno blogerów, jak i krytyków. Większość recenzji – pozytywna. Trudno się dziwić, bo są momenty, kiedy jest naprawdę dobra. Odnoszę jednak wrażenie, że niewątpliwe plusy przesłoniły niewątpliwe minusy. Może dlatego, że książki nie da się opisać inaczej niż za pomocą wrażeń, emocji.
Nawet napisanie tej recenzji to nierówny pojedynek z Mariuszem Szczygłem. Projektu: Prawdy nie da się okiełznać, a wydobycie tego, co najważniejsze, na powierzchnię, jest zadaniem trudnym. Trójdzielna, nierówna kompozycja nie sprzyja krytycznej rozbiórce. Część pierwsza składa się z kilku szkiców, druga – drukowana na innym papierze, niejako wklejona, wyróżniająca się – to zakurzona powieść Stanisława Stanucha Portret z pamięci, służąca Mariuszowi Szczygłowi jako pretekst do części trzeciej, czyli drukowanych na łamach „Dużego Formatu” felietonów Szczygła, w których zwierza się z tego, co „usłyszał, podsłuchał, przeczytał”.
Projekt: Prawda to eksperyment. A z eksperymentami, w szczególności literackimi, bywa tak – to banał – że mogą być źle przyjęte przez potencjalnych czytelników (jak było z Proustem),niezrozumiane przez swoją epokę (jak Ulisses czy Pani Bovary),albo oczekujące na uznanie przez wiele lat. Budzą niechęć lub zachwyt. Czytamy i zastanawiamy się – dlaczego zachwycają, skoro nie zachwycają? I odwrotnie. Przepływam (chociaż to złe słowo, bo każdy tekst do jakiejś refleksji zmusza) przez miniatury, przeczytałem wklejoną do książki powieść – i?
Niestety, nie wszystkie prawdy wydobyte na wierzch przez Mariusza Szczygła zachwycają. Niestety, z prawdami bywa tak (wszystko zależy, jak zwykle, od czytelnika),że to, co dla jednego będzie niesamowitym odkryciem, inny odrzuci jako banał, coś wyciągniętego wprost z tanich poradników psychologicznych czy tworów coachingowych i coachingowopodobnych. Wiele prawd faktycznie zachwyca – jak te o metaforycznym i dosłownym przetapianiu śmierci w życie (biedacy w Laosie, produkujący przedmioty codziennego użytku z resztek bomb); zgodzę się w całości z jednym z najciekawszych zdań Projektu: Prawda: „Naucz się pozyskać śmierć do życia” (s. 16). Wśród perełek trafiają się jednak, moim zdaniem, fragmenty mniej udane, impresje, które do prawd nie prowadzą – albo Mariusz Szczygieł zręcznie je ukrywa. Dialogi zasłyszane w pociągu, jedna „strona” rozmowy telefonicznej. Prawdy w tym niewiele, chociaż, na upartego, można ją odnaleźć.
Co gorsza, Mariusz Szczygieł ma świadomość tego, że zawiera w swojej książce duże prawdy, ale i „prawdki”. Owa samoświadomość sprawia, że jeszcze trudniej krytykować i odnosić się do tej książki z dużym dystansem. Chyba na tym polega też jej czar – na nieustannej grze z czytelnikiem, na igraniu jego wiedzą o świecie, znawstwem tematów wszelkich. Szczygieł wymaga czytelnika, który jednocześnie umie patrzeć przez lupę (żeby wyłuskiwać prawdę nawet stamtąd, gdzie pozornie jej nie ma),ale i potrafi się dystansować, obserwować z daleka.
W amoku polowania na cudzą prawdę doszło do wielu przekroczeń. Nie są to tylko prawdy, z których ktoś zwierzył się reporterowi. Pojawiają się prawdy wyczute, prawdy wyczytane, prawdy wykradzione. Prawdy wydobyte czasem na siłę. A także prawdy, które w efekcie okazują się prawdkami. Odkryłem też prawdy, które znienacka rodzą się we mnie, kiedy ktoś mnie sprowokuje. (s. 230)
Dlatego tak trudno książkę skrytykować – Szczygieł, eksperymentując z formą, a przede wszystkim z treścią, zamyka usta malkontentom. Umiejętnie igra z czytelnikami, a Projekt: Prawda faktycznie jest projektem, krystalizuje się na oczach odbiorców. Autor zastrzega się także, że wybrał do książki najciekawsze opowieści. Kogo zatem krytykować? Mariusza Szczygła, bo tak wybrał? Rozmówców, bo zdarzało się, że nie mieli zbyt wiele ciekawego do powiedzenia, a ich prawda ocierała się o banał?
Jeden z recenzentów opisał szereg emocji, które towarzyszyły mu przy lekturze: ekscytacja, frustracja, sympatia, ożywienie, niechęć, przygnębienie, chęć poznania. Pod każdą z tych prawd o Projekcie: Prawda mogę się podpisać obiema rękami. Mariusz Szczygieł, dobierając opowieści mniejsze i większe, prawdy banalne i całkowicie nieoczywiste dał czytelnikom obraz pełny. Taki, który z jednej strony rozczarowuje, ale może okazać się także terapeutyczny, ożywiający, nawet: frustrujący. To książka-kosmos, reportaż-świat, zawierający w sobie prawdy i „prawdki”, esencję i osad. Zachowuję umiarkowany (moim zdaniem) sceptycyzm wobec Projektu: Prawda, ale pozwalam też sobie nie rozumieć wszystkiego, o czym opowiedział Mariusz Szczygieł. Nie zmienia to jednak faktu, że mam poczucie niedosytu.
Podchodząc do pisania o Projekcie: Prawda zgłębiłem nieco recenzji, zarówno blogerów, jak i krytyków. Większość recenzji – pozytywna. Trudno się dziwić, bo są momenty, kiedy jest naprawdę dobra. Odnoszę jednak wrażenie, że niewątpliwe plusy przesłoniły niewątpliwe minusy. Może dlatego, że książki nie da się opisać inaczej niż za pomocą wrażeń, emocji.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNawet napisanie tej...
Bardzo fajna książka. Niezwykle przyjemna w lekturze - poza zawartą w książce powieścią Stanisława Stanucha "Portret z pamięci", która już przyjemna nie jest, ale za to rewelacyjna. Świetny pomysł na przypomnienie, czy raczej ocalenie od zapomnienia powieści, którą można śmiało postawić obok Schulza i Kafki. Polecam!
Bardzo fajna książka. Niezwykle przyjemna w lekturze - poza zawartą w książce powieścią Stanisława Stanucha "Portret z pamięci", która już przyjemna nie jest, ale za to rewelacyjna. Świetny pomysł na przypomnienie, czy raczej ocalenie od zapomnienia powieści, którą można śmiało postawić obok Schulza i Kafki. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to