Sztuczne Raje

133 str. 2 godz. 13 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Les Paradis artificiels
- Data wydania:
- 1992-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1992-01-01
- Liczba stron:
- 133
- Czas czytania
- 2 godz. 13 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8385244085
Ta książka nie posiada jeszcze opisu.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Sztuczne Raje w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Sztuczne Raje
Poznaj innych czytelników
256 użytkowników ma tytuł Sztuczne Raje na półkach głównych- Chcę przeczytać 158
- Przeczytane 95
- Teraz czytam 3
- Posiadam 23
- Chcę w prezencie 3
- Ulubione 2
- Posiadam 2
- Marzenia literackie 1
- 2 0 2 4 1
- Chcę mieć :) 1





































OPINIE i DYSKUSJE o książce Sztuczne Raje
Drugie dzieło Charles'a Baudelaire (zaraz po "Pożeraczu opium (i innych szkicach)"),które udało mi się przeczytać. Forma wypowiedzi przywodzi na myśl opisy przedstawione w lekturze traktującej o opium. Otrzymujemy między innymi konteksty historyczne oraz subiektywne opisy działania środków psychoaktywnych; napisane wręcz wysublimowanym, poetyckim językiem. Ciekawa, barwna lektura.
7.5/10
Drugie dzieło Charles'a Baudelaire (zaraz po "Pożeraczu opium (i innych szkicach)"),które udało mi się przeczytać. Forma wypowiedzi przywodzi na myśl opisy przedstawione w lekturze traktującej o opium. Otrzymujemy między innymi konteksty historyczne oraz subiektywne opisy działania środków psychoaktywnych; napisane wręcz wysublimowanym, poetyckim językiem. Ciekawa, barwna...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa swoje emocje po lekturze tomiszcza zbierałem się 3 miesiące po przeczytaniu... nie do końca pamiętam swoich pierwszych emocji, ale mniej więcej zakodowałem sobie cały ekwipaż tekstu jakim uraczył nas Baudelaire. Miałem do czynienia z dość rzadkim wydaniem wydawnictwa Słowo / obraz terytoria. Jest to jedno z wydawnictw, które wydają osobliwą literaturę i jakby spojrzeć w katalog, dość dziwne tytuły. Charles Baudelaire trafił tam jako swego czasu mało znany autor w naszym kraju. A mimo to Baudelaire jest klasykiem! Słowo / Obraz Terytoria nie boi się klasyków, dlatego z wielką radością rzuciłem się na to wydanie. Sztuczne Raje, Paryski Splin (małe poematy prozą),Szkice i Nowela oraz Dzienniki Intymne - to zawartość tego co wydawnictwo zawarło w dużej cegle pt. Sztuczne Raje. Cegła jak cegła, bo teksty czyta się dość sprawnie. Duży procent tekstu to tytuły lub aforyzmy. Najwięcej tekstu zawierają komentarze, które nota bene wyczerpująco tłumaczą czasy, obyczaje, a nawet literaturoznawcze niuanse obecne wówczas, gdy Charles pisał te teksty.
Po krótce spróbuje sobie przypomnieć i nakreślić, co można się spodziewać po kolejnych tekstach. Charles Baudelaire znany jest głównie z turpistycznych wierszy, ale autor pisał również prozę, nowele i poematy prozą, coś, co przypisuje się Baudelaire'owi jako prekursorowi. Nie można też zapomnieć o prowadzeniu szkiców (dziś nazwalibyśmy to notatkami),bowiem skrupulatny i szanujący się poważny pisarz powinien zawsze komentować swoje oraz innych pisanie. Nasz zbiór zaczyna się od Testamentu Splinicznego Poety - wstępu Ryszarda Enkelinga, wprowadzającego nas w meandry myślowe Baudelaire, powoli puszczającego nasze cugle, byśmy się zatopili w lekturze. A ta łatwa jednak nie jest! Wkraczamy do tytułowych "Sztucznych Rajów" dzielących się na: Wino i Haszysz..., Opium i Haszysz. Oba utwory zdają się być, znając hulaszczą biografię Baudelaire'a, pochwałą specyfików. Jednak kto tego się spodziewa może być zaskoczony i to nie mile. Autor opowiada zacnym i kwiecistym słownictwem, z dość wyrazistą estymą o wielkim odrealnieniu i lenistwie jakie przynosi haszysz. Za to pochwala, ale dość ostrożnie rolę wina, niemniej odczuwam iż jest to gra i ironizujący tekst. Choć trzeba przyznać, że pobudza wyobraźnię. Dalej mamy Paryski Splin i zbiór pięćdziesięciu świetnych poematów prozą. Poezja tych tekstów sączy się z krótkich ustępów, a my po przeczytaniu każdego chcemy się aż pławić w tych tekstach. Szkice i Nowela natomiast ukazują nam spis tytułów i projekty powieści i nowel, możemy zajrzeć zatem do warsztatu autora, a jego kunszt udowodnią nam trzy nowelki o miłości, wśród których głośna "Panna Fanfarlo" zostanie w naszej pamięci. W końcu Dzienniki Intymne dadzą nam kolejny przegląd krótkich tekstów Baudelaire'a, w tym aforyzmy, liściki i notatki biobibliograficzne.
Sztuczne Raje prowadzą nas na manowce, gdyż tytuł zbioru nie jest przypadkowy. W jego znaczeniu chodzi o te wszystkie chucie, które zażywa XIX wieczny birbant i awanturnik. Filozofia upadku przedstawiona jest w Sztucznych Rajach nader krytycznie i nie prosi o osąd w ujęciu moralnym. Czytelnik może jedynie odczuć zapach raju przy lekturze lub może zasnąć, niemniej melancholiczne temperamenty będą ukontentowane obiema reakcjami!
Na swoje emocje po lekturze tomiszcza zbierałem się 3 miesiące po przeczytaniu... nie do końca pamiętam swoich pierwszych emocji, ale mniej więcej zakodowałem sobie cały ekwipaż tekstu jakim uraczył nas Baudelaire. Miałem do czynienia z dość rzadkim wydaniem wydawnictwa Słowo / obraz terytoria. Jest to jedno z wydawnictw, które wydają osobliwą literaturę i jakby spojrzeć w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to### Wstęp
"[...] tych, którzy najbardziej może na szczęście zasługują, wszystko, co uszczęśliwia zwykłych śmiertelników, przyprawia o wymioty" (23).
"Bo czyż autorowi potrzeba do szczęścia, by jego książkę zrozumiał ktokolwiek, poza tym jednym albo tą jedną, dla którego bądź której ją pisał? Nawet więcej: czy to w ogóle konieczne, by pisał ją dla kogoś? Jeśli zaś chodzi o mnie, to mam tak mało sympatii dla współczesnych, że [...] najchętniej pisałbym wyłącznie dla siebie" (23).
### Poemat o haszyszu
"Pod wpływem haszyszu mózg i organizm nie zadziałają inaczej niż zwykle; to prawda, że ich reakcje nasilą się i wyostrzą, lecz pozostaną wierne swoim źródłom. Człowiek nie wymknie się fatalizmowi swojej fizycznej i duchowej osobowości: haszysz będzie powiększającym lustrem jego codziennych wrażeń i myśli, lustrem i niczym więcej" (35).
"Ten nowy stan to 'kief', jak mówią ludzie wschodu. To już nie wir i tumult, to bezwładny, cichy błogostan, majestatyczna rezygnacja. Od wieków nie jesteś już panem siebie, ale przestało cię to obchodzić. Cierpienie i poczucie czasu znikły, a jeśli czasem ośmielą się pokazać, to całkiem odmienione przez aktualny nastrój; wobec swej zwykłej postaci są teraz tym, czym poetycka melancholia wobec ostrego bólu" (51).
"Jednak dla ludzi wysublimowanych ważniejsza będzie, jak sądzę, wiedza o wpływie trucizny [haszyszu] na sferę duchową człowieka, a więc o spotęgowaniu, spaczeniu i przejaskrawieniu zwykłych uczuć i pojęć moralnych, ulegających w tej wyjątkowej atmosferze zjawisku swoistej refrakcji. W każdym, kto po długim poddaństwie u opium lub haszyszu, choć osłabiony tą niewolą, znalazł w sobie energię niezbędną, by się uwolnić, widzę zbiegłego więźnia. Budzi we mnie więcej podziwu niż ktoś, kto dotąd nie upadł, gdyż zawsze starannie omijał pokusy. Mówiąc o opiożercach, Anglicy często używają słów, które za przesadę wziąć mogą tylko niewinne istoty, co nigdy się tak ohydnie nisko nie stoczyły: enchained, fettered, enslaved! W rzeczy samej kajdany i to takie, przy których wszelkie inne - kajdany obowiązku czy nieślubnego stadła - to ledwie przewiązki z pajęczyn i koronek!" (52-53).
"Jeśli wola, weźcie te słowa za przesadną metaforę, wyznam jednak, że ekscytujące trucizny miałem zawsze nie tylko za jeden z najstraszniejszych i najpewniejszych środków, jakich używa Duch Ciemności, aby zwerbować i ujarzmić żałosną ludzkość, ale wręcz za jedno z jego najdoskonalszych wcieleń" (54). "Czyż nie miałem racji, twierdząc, że umysł prawdziwie filozoficzny dostrzega w haszyszu poręczne narzędzie szatana? Wyrzut sumienia, osobliwa przyprawa szczęścia, rozpływają się niebawem w błogiej kontemplacji tychże wyrzutów, w ich rozkosznej analizie; analizie tak wartkiej, że człowiek, diabeł z natury, by użyć języka swedenborgistów, nie pojmuje, jak bardzo jest mimowolna i jak szybko, z chwili na chwilę, zbliża się do diabelskiej doskonałości" (60).
"[...] wybrana dusza, odpowiednik tego, co wiek XVII zwał człowiekiem czułym, szkoła romantyczna człowiekiem niezrozumiałym, zacne zaś rodziny i masa mieszczańska piętnowały zawsze mianem oryginała. Temperament na pół nerwowy, na pół żółciowy wydaje się najprzychylniejszy ewolucjom haszyszowego upojenia; dołóżmy umysł wyszkolony, wyćwiczony w badaniach kształtów i kolorów; serce wrażliwe, znękane nieszczęściem, lecz jeszcze gotowe odżyć; pozwolimy sobie nawet na domysł o jakich dawnych błędach oraz ich typowych u istot pobudliwych skutkach: wyrzutach sumienia lub przynajmniej żalu za zmarnowanym i sprofanowanym czasem [jeszcze przez Proustem]. Upodobanie do metafizyki i znajomość rozmaitych hipotez filozoficznych tyczących przeznaczenia człowieka nie będą na pewno zbędnym dodatkiem - nie będzie nim także umiłowanie cnoty, cnoty abstrakcyjnej, stoickiej, bądź mistycznej [...]. Jeśli dorzucę wielkie wysubtelnienie zmysłów, które uważam jednak za cechę nadprogramową, otrzymam, jak sądzę, ogólna charakterystykę nowoczesnego człowieka czułego, czegoś, co można by nazwać pospolitą formą oryginalności" (55).
"Łatwo dostrzec podobieństwo satanicznych kreacji poetów do ludzi oddanych środkom pobudzającym. Człowiek chciał zostać bowiem i niebawem, mocą niepojętych praw moralnych, stoczył się niżej swego naturalnego miejsca. [...] Mimo nieocenionych usług, jakie oddały eter i chloroform, uważam, że z punktu widzenia filozofii spirytualistycznej wszystkie nowoczesne wynalazki zmierzające do zmierzające do zmniejszenia zarówno wolności, jak i niezbędnego cierpienia jednako zasługują na potępienie. [...] Po wszystkich tych rozważaniach zbędne byłoby podkreślanie niemoralnego charakteru haszyszu. Jeśli porównamy go z powolnym samobójstwem [Jaszczur Balzaca], z ostrzem, co wciąż ocieka krwią i wciąż gotowe jest ranić, żaden rozsądny umysł nie zaprotestuje. Jeśli skojarzę go z magią, z czarnoksięstwem, co zniewalając materię swymi arkanami [...] próbują dać ludziom władzę zakazaną, a raczej dostępną tylko jej godnym, żadna filozoficzna dusza nie przygani takiemu porównaniu" (64-65).
"Kto użyje trucizny, aby myśleć, zatraci niebawem zdolność myślenia bez trucizny. Czyż można w ogóle pojąć okropność losu człowieka, którego sparaliżowana wyobraźnia nie potrafi funkcjonować bez pomocy haszyszu bądź opium?" (67).
### Wino i haszysz jako środki potęgujące osobowość
"Pewien bardzo sławny człowiek, a przy tym wielki dureń - co jak się zdaje, często idzie w parze i czego przykłady pewno jeszcze nieraz będę miał bolesną przyjemność demonstrować [...]" (155).
"Myślę sobie, że gdyby Jezus Chrystus stanął dziś przed sądem, z pewnością jakiś prokurator uznałby recydywę za okoliczność obciążającą. Wino jest niepoprawnym recydywistą. Dzień w dzień obdarza nas łaskami" (158-159).
"Wydaje mi się, że gdyby ludzkość zarzuciła produkcję wina, w mózgach i ciałach naszej planety powstałaby próżnia, pustka, ułomność potworniejsza niż wszystkie przypisywane winu ekscesy i zdrożności. Czyż nie ma podstaw by sądzić, że ludzie, co nigdy nie piją wina, prostacy i pedanci, to głupcy lub hipokryci? Głupcy - ludzie nie znający ani człowieka, ani natury, artyści odrzucający tradycyjne recepty sztuki, majstrzy urągający prawom mechaniki; hipokryci - wstydliwi opilcy, samochwalcy trzeźwości, co popijają ukradkiem i tają jakiś sekretny grzech. Człowiek, który pija jedynie wodę, skrywa coś przed światem" (160).
"Wino pobudza wolę, haszysz ją unicestwia. Wino jest fizyczną podporą, haszysz samobójczym narzędziem. Wino czyni dobrym i towarzyskim, haszysz izoluje. [...] Wino jest pożyteczne, przynosi owocne skutki. Haszysz jest groźny i niebezpieczny" (174-175).
### Wstęp
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"[...] tych, którzy najbardziej może na szczęście zasługują, wszystko, co uszczęśliwia zwykłych śmiertelników, przyprawia o wymioty" (23).
"Bo czyż autorowi potrzeba do szczęścia, by jego książkę zrozumiał ktokolwiek, poza tym jednym albo tą jedną, dla którego bądź której ją pisał? Nawet więcej: czy to w ogóle konieczne, by pisał ją dla kogoś? Jeśli zaś chodzi o...
Świetna część pierwsza, nużąca część druga i wtórna część trzecia. Czyta się dobrze pomimo upływu lat, a jak wiadomo Baudelaire wielkim poetą był i warto poznać jego dzieła inne niż „Kwiaty zła”. Dekadencki klimat paryskiej bohemy XIX wieku niepowtarzalny.
Świetna część pierwsza, nużąca część druga i wtórna część trzecia. Czyta się dobrze pomimo upływu lat, a jak wiadomo Baudelaire wielkim poetą był i warto poznać jego dzieła inne niż „Kwiaty zła”. Dekadencki klimat paryskiej bohemy XIX wieku niepowtarzalny.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo tej książki wracałabym głównie dla Zakończenia części "Opiożercy", w którym Baudelaire podejmuje studium nad śmiercią: " Śmierci możemy spojrzeć w oczy; lecz któż, wiedząc, czym jest ludzkie życie, jak to już wiedzą niektórzy z nas, ośmieliłby się bez drżenia spojrzeć w oczy godzinie swoich narodzin?". Na koniec umacnia czytelnika w tym, że do przejścia w byt nadnaturalny wystarczy entuzjazm i wola, górujące nad haszyszem i winem.
Do tej książki wracałabym głównie dla Zakończenia części "Opiożercy", w którym Baudelaire podejmuje studium nad śmiercią: " Śmierci możemy spojrzeć w oczy; lecz któż, wiedząc, czym jest ludzkie życie, jak to już wiedzą niektórzy z nas, ośmieliłby się bez drżenia spojrzeć w oczy godzinie swoich narodzin?". Na koniec umacnia czytelnika w tym, że do przejścia w byt...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW drugiej połowie XIX wieku „poeci wyklęci” bardzo romantycyzowali nadużywanie alkoholu i narkotyków w ramach poszukiwań metafizyczno-poetyckich. Miłość do wina nie czyniła ich przecież zwykłymi pijakami, lecz
badaczami zmodyfikowanej rzeczywistości, czy jakbyśmy powiedzieli teraz, psychonautami. W Sztucznym Raju Baudelaire potwierdza dionizyjski entuzjazm, śpiewając o radościach, jakie przynosi cierpiącej ludzkości „tajemniczy bóg ukryty we włóknach winorośli”. Twierdzi, że trudno jest znieść rzeczywistość taką jaka jest, a więc w spożywaniu odurzających substancji widzi ucieczkę od przytłaczającego realizmu życia, „błota” będącego mieszkaniem człowieka.
W Poemacie o Haszyszu autor z kolei niszczy mit konopnego haju jako czegoś podobnego marzeniom sennym i nazywa narkotyczny stan „przesadzoną zwyczajnością” pełną spotęgowanych uczuć. Ci którzy oczekują od marihuany ucieczki od rzeczywistości i samego siebie otrzymują jedynie rzeczywistość, tyle że w krzywym zwierciadle.
Narkotyki umożliwiają modyfikację percepcji i wrażliwości w sposób równoważny temu, do czego Baudelaire dąży w swojej estetyce: wywyższeniu znaczenia koloru oraz ujawnieniu możliwości jedności świata.
W drugiej połowie XIX wieku „poeci wyklęci” bardzo romantycyzowali nadużywanie alkoholu i narkotyków w ramach poszukiwań metafizyczno-poetyckich. Miłość do wina nie czyniła ich przecież zwykłymi pijakami, lecz
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tobadaczami zmodyfikowanej rzeczywistości, czy jakbyśmy powiedzieli teraz, psychonautami. W Sztucznym Raju Baudelaire potwierdza dionizyjski entuzjazm, śpiewając o...
Kiedyś się zachwycałem poezją Baudelaire'a, więc z przyjemnością sięgnąłem po "Sztuczne Raje", ale niestety jestem trochę rozczarowany. Autor opowiada o trzech używkach: haszyszu, opium i winie. Przedstawia jak można spożywać owe specyfiki, jak wpływają na organizm, przedstawia różne anegdoty z nimi związane, różne przygody jakie mieli ludzie po spożyciu używek, ale trochę mi brakowało tego Baudelaire'a poetyckiego. Tutaj wszystko jest takie...bezpieczne, nieźle opisane, ale bez jakiegoś efektu "wow". Część o opium to w zasadzie streszczenie dzieła Thomasa de Quinceya "Wyznania angielskiego opiumisty", więc można to potraktować jako pewnego rodzaju ciekawostkę literacką. Tematyka wydaje się fascynująca i biorąc pod uwagę życiorys i twórczość Baudelaire'a wydaje się, że powinniśmy mieć do czynienia z dziełem wybitnym, a niestety o "Sztucznych Rajach" dość szybko zapomnę.
Kiedyś się zachwycałem poezją Baudelaire'a, więc z przyjemnością sięgnąłem po "Sztuczne Raje", ale niestety jestem trochę rozczarowany. Autor opowiada o trzech używkach: haszyszu, opium i winie. Przedstawia jak można spożywać owe specyfiki, jak wpływają na organizm, przedstawia różne anegdoty z nimi związane, różne przygody jakie mieli ludzie po spożyciu używek, ale trochę...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo subtelne i dobrze opisane historie związane z doświadczeniami po zażyciu substancjach psychoaktywnych. Bez zbytniego oceniania czy moralizatorstwa.
Ciekawe wnioski na temat wina i jego wpływu na kreatywność i "twórczą wolę".
Myślę, że opisy tortur wrażliwego intelektualisty uzależnionego od opium mogą dać wiele do myślenia i dla niejednej osoby stanowić przestrogę przed poszukiwaniem i tworzeniem "sztucznego raju".
Bardzo subtelne i dobrze opisane historie związane z doświadczeniami po zażyciu substancjach psychoaktywnych. Bez zbytniego oceniania czy moralizatorstwa.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawe wnioski na temat wina i jego wpływu na kreatywność i "twórczą wolę".
Myślę, że opisy tortur wrażliwego intelektualisty uzależnionego od opium mogą dać wiele do myślenia i dla niejednej osoby stanowić przestrogę...
Oj, zawiodłam się nieco na tej książce, wietrząc z daleka jakieś popisy wirtuoza słowa, który w dodatku pisał tą rozprawę pod wpływem... Tymczasem jest to dość rozwlekła opowiastka, złożona z trzech części, jako sugeruje okładka, bo i o trzech specyfikach w niej mowa. Na początku, rozbawił mnie fakt uznania wielkiego Brillant- Savarina za pomnikowego głupca, który nie miał zbyt wiele w swej "Fizjologii smaku" do powiedzenia o nektarze bogów, jakim niewątpliwie jest wino. To wzbudziło moją wesołość i nieskromne zadowolenie, że nie tylko ja nie wydobyłam z mistrzowskiego traktatu o jedzeniu, nic szczególnie zapadającego w pamięć i też uznałam, że jest to pozycja godna snobów. Li tylko.
Wróćmy jednak do Baudelaire. Wino ujęte w sympatyczne, nieco bajkowe ramki, jako wytwór ludzkiej pracy i zarazem nagroda zań. Esej o nim skrócony, z winy wydawcy, czyli niepełny, pozostawia niedosyt. Co do haszyszu, jest w tej części mowa o fazach upojenia i jego skutkach, dosyć opłakanych. Nasza dzisiejsza wiedza dotycząca używek i narkotyków sprawia, że czyta się poemat o haszyszu jak traktat, nieco filozofią podszyty, w którym sam haszysz pełni rolę pretekstu do głębszych rozważań nad naturą ludzką i jej zgubnymi pragnieniami. Zaciekawiło mnie, że rosyjscy chłopi używali do potraw konopnego oleju, co czyniło ich gnuśnymi. Karmili konie siemieniem konopnym namoczonym w winie, by sztucznie podniecone spektakularnie biegły przez przeszkody. Wiele takich wiadomości można wyczytać, poza tym jest tu mowa o zmianach jakie zachodzą, tak w sensie fizycznym jak i psychicznym oraz moralnym.
Zdecydowanie najciekawsza jest część trzecia, gdzie autor opowiada nam treść "Palacza opium" De Quinceya korzystając z własnego, wolnego przekładu.
Oczywiście zastanawia się nad istotą samego narkotyzowania, nad tym, co człowieka skłania do życia w iluzji. Zagłębia się szczegółowo w pobudki, śledzi przebieg uzależnienia, dzieląc go na etapy ale nie będę tu rozpisywać się na ten temat, ponieważ najlepiej smakować to dzieło osobiście. Myślę, że nadal ma silę rażenia, chociaż ja spodziewałam się nieco innych klimatów. Niemniej polecam ciekawym, ku przestrodze a koneserom literatury, dla wzbogacenia własnej refleksyjności i wiedzy o samym niepokornym autorze.
Oj, zawiodłam się nieco na tej książce, wietrząc z daleka jakieś popisy wirtuoza słowa, który w dodatku pisał tą rozprawę pod wpływem... Tymczasem jest to dość rozwlekła opowiastka, złożona z trzech części, jako sugeruje okładka, bo i o trzech specyfikach w niej mowa. Na początku, rozbawił mnie fakt uznania wielkiego Brillant- Savarina za pomnikowego głupca, który nie miał...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to