Helikopter w ogniu

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Seria:
- 360 stopni: Człowiek na krawędzi
- Tytuł oryginału:
- Black Hawk down
- Data wydania:
- 2011-10-14
- Data 1. wyd. pol.:
- 2011-10-14
- Data 1. wydania:
- 1999-02-10
- Liczba stron:
- 400
- Czas czytania
- 6 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788362827039
- Tłumacz:
- Aleksandra Brożek-Sala
Kanwa filmu Ridley’a Scotta i międzynarodowy bestseller końca XX wieku, którego polskie wydanie ukazuje się po raz pierwszy prawie 20 lat po wydarzeniach w Mogadiszu. Próba ujęcia adiutantów somalijskiego watażki zakończona strąceniem 2 helikopterów i śmiercią 18 amerykańskich żołnierzy nie jest luźnym rozważaniem nad sensem amerykańskiej interwencji, ale trzymającą w napięciu niemalże stenograficzną relacją z pola bitwy. Książka Marka Bowdena przypomina dokładnie ułożoną grę strategiczną, w której pionkami są elitarne oddziały rangersów i Delta Force, grę rozsypującą się na naszych oczach jak kostki domina. Nieprzypadkowo Bitwa o Mogadiszu, jak nazwały operację wojskową media stanowi klasyczne studium przypadku jak wszystko, co miało pójść dobrze, poszło całkowicie źle.
"Przejmujący zapis dramatu stu kilkudziesięciu Amerykanów i tysięcy Somalijczyków, po którym świat porzucił Somalię. I nie chce tam wrócić".
JĘDRZEJ WINIECKI
Polityka
"Gorzka opowieść o tym, jak pycha przemienia najlepsze zamiary w ich przeciwieństwo".
WOJCIECH JAGIELSKI
Gazeta Wyborcza
"Natężenie akcji wystarczy na obdzielenie kilku filmów".
WOJCIECH LORENZ
Rzeczpospolita
"Prawdziwa i realistyczna".
RAFAŁ STAŃCZYK
TVP
"Bowden wykonał kawał świetnej roboty".
BERTOLD KITTEL
TVN
Precyzyjny opis brutalności współczesnej wojny, od którego cierpnie skóra.
ANDRZEJ CHOJNOWSKI
CKM
Dzieło na miarę „Plutonu”.
ARTUR GÓRSKI
Focus Śledczy
Książka niezwykła. Powinien przeczytać ją każdy, kogo interesuje otaczający świat zbudowany TAK, że gdy kończy się jeden konflikt zbrojny, zaraz zaczyna się kolejny lub kilka toczy się równolegle.
SŁAWOMIR PETELICKI
twórca i dwukrotny dowódca Jednostki Wojskowej GROM
Kup Helikopter w ogniu w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Helikopter w ogniu
Poznaj innych czytelników
1144 użytkowników ma tytuł Helikopter w ogniu na półkach głównych- Chcę przeczytać 625
- Przeczytane 509
- Teraz czytam 10
- Posiadam 185
- Ulubione 26
- Audiobook 12
- Reportaż 9
- Ebook 8
- Literatura faktu 6
- Historia 6




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Helikopter w ogniu
Świetna książka, bardzo rzetelna, oparta na raportach i wywiadach z obu stron konfliktu, więc uwzględniono różne punkty widzenia. Poza tym pełna szczegółów z codziennego życia żołnierzy, bardzo dobrze się czyta. Jedyną wadą jest to, że łatwo się pogubić.
Świetna książka, bardzo rzetelna, oparta na raportach i wywiadach z obu stron konfliktu, więc uwzględniono różne punkty widzenia. Poza tym pełna szczegółów z codziennego życia żołnierzy, bardzo dobrze się czyta. Jedyną wadą jest to, że łatwo się pogubić.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo sięgnięcia po książkę zmotywował mnie przede wszystkim film o wspomnianym tytule, jak również liczne pozytywne opinie. Jest to moja pierwsza książka Roberta Bowdena i mówiąc szczerze oczekiwałem po niej możliwie szczegółowego oraz wiarygodnego opisu "bitwy o Mogadiszu". W ujęciu ogólnym, publikacja nie zrobiła na mnie piorunującego wrażenia. Tak więc, do "top 10" jej nie zaliczam. Jednakże, moje wspomniane oczekiwania spełniła. Autor bardzo skrupulatnie, wręcz minuta po minucie opisuje przebieg wydarzeń. Dodając, dla kontekstu opis wydarzeń poprzedzających i "post factum". Napisanie "helikoptera" wymagało ogromnego nakładu pracy, zaangażowania, lecz także szczęścia (m.in. dotarcie do operatorów Delty). Na uznanie zasługuje także fakt, że Bowden pofatygował się do samego Mogadiszu i dołączył do książki perspektywę strony przeciwnej. "Ale", czyta się ją ciężko, ponieważ wspomniany szczegółowy opisy przebiegu wydarzeń wymaga silnej koncentracji. Aby się nie pogubić w całym opisie, zwłaszcza uczestników bitwy. I chyba największym minusem książki, jest bardzo skromny zasób ilustracji. Szczególnie, brakuje mapek, które pomogłyby czytelnikowi w orientacji miasta. Podsumowując, dla miłośników historii po upadku ZSRR książka warta przeczytania. To samo dotyczy osób zainteresowanych amerykańskimi "Special Force". Poleciłbym, ją także jako przykład dobrego reportażu pola bitwy. Jednakże, nie do końca warta swojej ceny ze względu na wspomniane braki.
Do sięgnięcia po książkę zmotywował mnie przede wszystkim film o wspomnianym tytule, jak również liczne pozytywne opinie. Jest to moja pierwsza książka Roberta Bowdena i mówiąc szczerze oczekiwałem po niej możliwie szczegółowego oraz wiarygodnego opisu "bitwy o Mogadiszu". W ujęciu ogólnym, publikacja nie zrobiła na mnie piorunującego wrażenia. Tak więc, do "top...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawy niemal kronikarski, wydaje się bardzo dokładny i szczegółowy zapis wydarzeń w somalijskim Mogadiszu. Film dawno temu widziałem, niestety już nic obecnie nie pamiętałem. Audiobook z lektorem Bogusławem Lindą…dobrze się słuchało.
Ciekawy niemal kronikarski, wydaje się bardzo dokładny i szczegółowy zapis wydarzeń w somalijskim Mogadiszu. Film dawno temu widziałem, niestety już nic obecnie nie pamiętałem. Audiobook z lektorem Bogusławem Lindą…dobrze się słuchało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZupełnie nieprzypadła mi do gustu. Z super ciekawych wydarzeń autor zrobił reportaż gdzie z aptekarską dokładnością jest opisany każdy, najmniejszy ruch każdego żołnierza włącznie z tym co mówią minuta po minucie. Przez to byłem totalnie znużony i nie wciągnąłem się w opisywane wydarzenia
Zupełnie nieprzypadła mi do gustu. Z super ciekawych wydarzeń autor zrobił reportaż gdzie z aptekarską dokładnością jest opisany każdy, najmniejszy ruch każdego żołnierza włącznie z tym co mówią minuta po minucie. Przez to byłem totalnie znużony i nie wciągnąłem się w opisywane wydarzenia
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażda strona zanurza Cię w wojennym chaosie somalijskiego piekła. Giną Amerykanie. Giną Somalijczycy. W imię czego...polityki, misji pokojowej, utrzymywania się przy władzy. Bardzo szczegółowy podany kontekst, w którym tytułowy "helikopter w ogniu" jest zaledwie wisienką na torcie. Czyta się to jak porządny akcyjniak, niczym powieść Lee Childa. Ze strzelaniny na strzelaninę. Od trupa do trupa. Dodaj do tego nagromadzenie chaosu, bezsensownych śmierci i poczucia bezradności. I próbę zrozumienia, lub choćby nakreślenia pojedynczych jednostek, ich motywacji, obaw i celów. To świetna lektura obrazująca wojenny zamęt, nieprowadzący do niczego konstruktywnego.
Każda strona zanurza Cię w wojennym chaosie somalijskiego piekła. Giną Amerykanie. Giną Somalijczycy. W imię czego...polityki, misji pokojowej, utrzymywania się przy władzy. Bardzo szczegółowy podany kontekst, w którym tytułowy "helikopter w ogniu" jest zaledwie wisienką na torcie. Czyta się to jak porządny akcyjniak, niczym powieść Lee Childa. Ze strzelaniny na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrótko: o ile film (bardzo dobry) jest pełen patosu i upiększeń, o tyle w książce tego patosu już brak, a przedstawiony w niej obraz konfliktu jest pełniejszy, bo nie tylko od strony amerykańskiej ale i somalijskiej. Jak się nie trudno domyśleć amerykanie nie wykazali się humanitarnym podejściem do ludności. W niektórych momentach widzę pewne analogie do wkroczenia Wehrmachtu na ziemie II Rzeczypospolitej...
Bardzo polecam książkę, a zwłaszcza audiobooka wzorowo przeczytanego przez Bogusława Lindę.
Krótko: o ile film (bardzo dobry) jest pełen patosu i upiększeń, o tyle w książce tego patosu już brak, a przedstawiony w niej obraz konfliktu jest pełniejszy, bo nie tylko od strony amerykańskiej ale i somalijskiej. Jak się nie trudno domyśleć amerykanie nie wykazali się humanitarnym podejściem do ludności. W niektórych momentach widzę pewne analogie do wkroczenia...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to jedna z lepszych książek na temat misji w Somalii i misji pokojowych ONZ w ogóle.
Film kiedyś widziałem, ale niewiele pamiętam. Rzeźnię w Mogadiszu znałem wcześniej z przekazu Howarda Wasdina snajpera SEAL, który został tam poważnie ranny.
Bowden obszernie opisuje walki i pierwsze dni po nich. Mniej miejsca poświęca przyczynom tej katastrofy, ale wystarczająco, żeby były zrozumiałe. Misja pokojowa była zbyt nieliczna, poskładana z wojsk zbyt wielu państw, działania były więc utrudnione przez tarcia polityczne, barierę językową, niekompatybilność sprzętu, regulaminów i procedur różnych armii, ambicjonalne spory dowódców. Te problemy dotyczyły i dotyczą też innych misji pokojowych ONZ. A kiedy misja już działała, nieznajomość lokalnych uwarunkowań kulturowych, politycznych i ekonomicznych spowodowała, że mimo dobrych chęci misja zaogniła sytuację w Somalii, zamiast ją łagodzić i stabilizować.
Zgrzyta trochę tłumaczenie. Sporo jest błędów zwłaszcza w terminologii technicznej i wojskowej.
Jest to jedna z lepszych książek na temat misji w Somalii i misji pokojowych ONZ w ogóle.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFilm kiedyś widziałem, ale niewiele pamiętam. Rzeźnię w Mogadiszu znałem wcześniej z przekazu Howarda Wasdina snajpera SEAL, który został tam poważnie ranny.
Bowden obszernie opisuje walki i pierwsze dni po nich. Mniej miejsca poświęca przyczynom tej katastrofy, ale wystarczająco,...
Czy jest ktoś, kto nie oglądał amerykańskiego filmu Helikopter w ogniu (Black Hawk Down) z 2001 roku reżyserii Ridleya Scotta, który otrzymał dwa Oscary? Jeśli nie, to niech jak najszybciej nadrobi braki. To jeden z najlepszych filmów wojennych w historii kina. Jak chyba żaden pokazuje chaos i grozę nowoczesnej wojny, nawet takiej bardzo lokalnej, która jak każda najczęściej przynosi ofiary po obu stronach, niezależnie od symetryczności czy asymetryczności konfliktu. Wielce zadowolony z poziomu ekranizacji, którą obejrzałem nie raz, od dłuższego już czasu zabierałem się do poznania pierwowzoru Helikoptera w ogniu, czyli książki pióra amerykańskiego dziennikarza i pisarza Marka Bowdena (ur. 1951) wydanej po polsku pod tym samym co film tytułem. Wybrałem wydanie w formie audiobooka.
Jak zwykle wszystko zaczęło się od wojny wywołanej przez dyktatora. Somalijczycy nie są w naszym rozumieniu tak do końca narodem, gdyż więzy plemienne, jak pokazała historia, są dla niż dużo ważniejsze niż koncepcja narodu i państwa. Dopóki dyktator Mohammed Siad Barre (som. Maxamed Siyaad Barre, 1919-1991) trzymał za mordę całe plemienne towarzystwo, jakoś wszystko szło, ale w roku w roku 1997 postanowił wykorzystać osłabienie sąsiedniej Etiopii i podbudować swoje ego przyłączając do Somalii sporną etiopską prowincję Ogaden. Tak by the way – nie kojarzy Wam się to jakoś z Putinem? Doszło do dwuletniej wojny w wyniku której Etiopczycy skopali tyłek Somalijczykom, ale prawdziwe problemy zaczęły się później. Straty wojenne osłabiły kraj i władzę centralną, w końcu w roku 1991 nastąpił nie tylko upadek dyktatora, ale i państwa. Rozpoczęła się wojna domowa, głównie pomiędzy klanami plemiennymi, która trwa do dzisiaj. Dobroczyńcy z Zachodu, piekło wybrukowane jest dobrymi chęciami i uczynkami, zaczęli pomagać Somalijczykom, którzy zajęci wojną nie mieli czasu siać ani zbierać. Podziwiam tych z akcji humanitarnych. Gdy pomagam Ukraińcom, nie tylko cywilom, ale i ich siłom zbrojnym, to dlatego, że uważam ich sprawę za słuszną i zgodną z polskimi oraz zachodnimi interesami, więc chcę, aby wygrali. Ci wszyscy, którzy pomagają Somalijczykom i innym w podobnej sytuacji przypominają mi kompletnych idiotów. Wyobraźcie sobie, że dwa państwa wojują z powodów, które jeśli nawet nie są kompletnie irracjonalne dla postronnych, to są w sposób oczywisty niemożliwe do pogodzenia, co czyni negocjacje bezcelowe, a w dodatku te ich motywacje są równoważne, co uniemożliwia określenie, kto praw, a kto nie. Są dwie możliwości - albo zostawić ich w spokoju i niech sami się pozabijają lub pogodzą, albo podsyłać im jedzenie i napoje, żeby nie umarli z głodu i żeby mieli chęć do walki. A! - no i opatrunki, żeby mogli opatrywać rannych i ponownie wysyłać ich do walki. W pierwszym wypadku jest szansa, że konflikt kiedyś się wypali, raczej szybciej niż później. W drugim bijatyka będzie trwała w nieskończoność, w dodatku z dużo większą gwałtownością. Pomaganie cywilom jest fikcją, gdyż z reguły ten, kto ma siłę, w warunkach wojny domowej przejmie lwią część pomocy. Nawet gdyby się to jednak jakimś cudem udało, to pomaganie tylko cywilom, problem w tym, iż w długotrwałej wojnie, zwłaszcza domowej, nie ma cywilów. Dzisiejszy cywil jutro pójdzie zabijać, bo ktoś zabił jego krewnego, bo dziecko umarło mu z głodu, bo nagle chce zarobić. No i taka sytuacji nastała w Somalii. Klany lały się między sobą, a żeby szeregi cywilów, czyli przyszłych wojowników, nie wymarły z głodu, nawiedzeni wolontariusze i dobrzy politycy z Zachodu pomagali jak mogli. Oczywiście tych pomagających trzeba było chronić, pojawiło się ONZ i kto tylko mógł. Jak było do przewidzenia, obrywało się każdemu, kto się nawinął, w tym i żołnierzom ONZ. Jednym z epizodów wojny, która z różnym natężeniem trwa do dzisiaj, była bitwa w Mogadiszu w 1993. Była to amerykańska operacja specjalna mająca na celu wyłapanie starszyzny klanu Habr Gedir, któremu przywodził Mohamed Farrah Aidid, uznawany wówczas przez USA i społeczność międzynarodową za szczególnie odpowiedzialnego za zagrabianie pomocy humanitarnej i niemożność restytuowania władzy centralnej, co zresztą nie przeszkodziło mu w przyszłości zostać na chwilę prezydentem kraju. Sama operacja była amerykańskim pomysłem; żołnierze ONZ z Indii i Pakistanu dołączyli do Amerykanów dopiero wtedy, gdy sprawy się skomplikowały, ale pomysł na operację wojskową zabezpieczającą rozdział żywności, której epizodem była bitwa w Mogadiszu, powstał w ONZ i trzeba przyznać Bushowi, że długo się wahał, czy dać się wciągnąć Ameryce w tę awanturę.
O ile film Helikopter w ogniu koncentruje się tylko na samej operacji (bitwie) to książka, jak wskazuje już tytuł w oryginale Black Hawk Down: A Story of Modern War jest szerszą opowieścią. Nie o całej wojnie, ale o tym jakie były bezpośrednie przyczyny i cele operacji, z czego wynikała nieuchronność jej rozpoczęcia pomimo niesprzyjających okoliczności, które czyniły bardzo prawdopodobnym komplikacje. Okoliczności, w świetle których aż dziw bierze, że wszystko skończyło się w sposób, który w wielu aspektach można ocenić jako amerykański sukces. Książka nie kończy się też, w przeciwieństwie do filmu, w momencie zakończenia bitwy ani nie ogranicza się do pokazania przeżyć Amerykanów.
Tyle wprowadzenia, żeby przybliżyć o co come on. Mark Bowden przeprowadził tytaniczną pracę zbierając dane do tej książki. Dotarł do wielu materiałów takich jak nagrania komunikatów radiowych z bitwy czy wideo ze śmigłowców obserwacyjnych. Realizm czuć aż do bólu, choć Bowden nie był chyba nigdy żołnierzem ani korespondentem wojennym. Przeprowadził jednak wywiady z uczestnikami walki i udało mu się poczuć atmosferę tamtych chwil. Wszystko to zaowocowało rzetelną relacją z operacji i zarazem porywającą opowieścią o absurdzie władzy, wojny i ambicji, która może doprowadzić do śmierci wielu osób. Trzeba podkreślić, że bezsens i okrucieństwo wojny przedstawił bez najmniejszego śladu jednostronności, bez propagandowego zacięcia, ale i bez pacyfistycznych haseł ani innych tanich chwytów. Autor bardzo celnie i bez rozwlekania dokonał kontekstualizacji polityki lokalnej i międzynarodowej oraz wyjaśnienia, w jaki sposób misja pokojowa przekształciła się w konflikt zbrojny, a także wczuł się w motywacje, resentymenty i emocje, które miały wielkie znaczenie dla uczestników wydarzeń po obu stronach barykady i, paradoksalnie, w obu przypadkach zawierały elementy syndromu oblężonej twierdzy (znowu kojarzy się Putin i jego Rosja).
Bitwa w Mogadiszu była w najnowszej historii USA największą operacją, w której doszło do walki bezpośredniej w zabudowie miejskiej. Wielkie miasto to bardzo specyficzne pole walki i Bowdenowi wyjątkowo dobrze udało się przedstawić nieprzewidywalność takich starć, chaos, potworne obciążenie psychiczne i fizyczne jakiemu poddawani są walczący. Pociski nadlatujące ze wszystkich kierunków, krzyki rannych i umierających, ogłuszające odgłosy używanej broni… Ten realizm, idealne połączenie dynamiki, horroru, tunelowego widzenia, jakie pojawia się często w stanie zagrożenia, z głębią szerszego spojrzenia, jakie przychodzi po, który dla mnie jest wielkim atutem książki, może być utrudnieniem dla osób, dla których tematyka wojenna jest kompletnie obca.
Autor nie zastosował w konstrukcji swego dzieła najczęściej spotykanej koncepcji wiodącego wątku jednego protagonisty lub przełączania się pomiędzy kilkoma bohaterami, a prezentuje obraz tych tragicznych dla wszystkich uczestników wydarzeń z perspektywy wielu różnych osób, Amerykanów i Somalijczyków, którym „oddaje głos” zgodnie z chronologią tego, co się działo. A że działo się wiele, w dodatku równocześnie, więc ten zabieg pokazuje idealnie chaos i „mgłę wojny”, o której często zapominają „eksperci” później analizujący nie tylko różne wojny, ale i inne momenty historii. Niestety może to utrudniać lekturę czytelnikom przyzwyczajonym do powieściowych konstrukcji najczęściej budowanych na jednym protagoniście lub góra kilku głównych postaciach.
Lektura ta wywołuje wiele emocji, a później przemyśleń i refleksji. To obowiązkowa pozycja nie tylko dla każdego, kto chce wstąpić do służb, ale i tych, którzy już w tym siedzą, a także każdego „cywila”. Wszystkim warto przypominać że, jak to mówi jeden z bohaterów książki i wydarzeń: Czasami ty zjadasz niedźwiedzia, czasami niedźwiedź zjada ciebie. I jest to prawda obowiązująca obie strony w każdej wojnie, każdej walce, nawet przy rażącej dysproporcji sił. No, chyba że ktoś uważa, że dla jego męskości wystarczającą porcję adrenaliny dostarczy strzelanie do kaczek i innych bezbronnych zwierząt – kaczka cię nie zje. Bardzo interesujące są też spostrzeżenia amerykańskich operatorów w Mogadiszu w postaci krytycznych uwag pod adresem nowoczesnej amunicji do karabinków automatycznych o kalibrze mniejszym od używanych w czasie zimnej wojny. Takie głosy zresztą co jakiś czas powtarzają się bodajże już od Wietnamu. To ciekawa sprawa - warto o tym pomyśleć oraz pamiętać, gdyby komuś przyszło ruszać do walki i miał wybór pomiędzy starszymi typami karabinków a tymi nowszej generacji.
Warty uwagi jest też ukazany w Helikopterze w ogniu poziom amerykańskiej i zachodniej medycyny pola walki, zarówno technik zaawansowanych, dostępnych na głębokim zapleczu (w kraju),jak i tego, co bezpośrednio na miejscu, w trakcie bitwy. Umiejętności sanitariuszy i medyków bezpośredniego zaplecza też dają do myślenia.
Zastanawiam się też po tej lekturze, czy prawdziwy duch elitarnej formacji, taki etos, który podtrzymuje morale, bardziej rodzi się z akcji udanych i pokazujących wyższość nad przeciwnikiem, czy raczej z takich, gdzie pomimo strat robiono swoje. Myślę, że oba elementy są równie ważne.
Niestety styl (tłumaczenie?),delikatnie mówiąc, jest bardzo słaby. Tekst brzmi tak, jakby w ogóle nie widział korekty, co jak mi się wydaje jest wspólną „zasługą” wszystkich zaangażowanych w wydanie. Poziom bylejakości w branży, która powinna być wizytówką dbałości o język i poziom wysławiania się, a także dokładności, wręcz poraża. Dotyczy to nie tylko samego wydawcy. Na przykład według publio.pl, jednego z dystrybutorów, autorem dzieła jest nie Mark Bowden, a profesor Mark Bowden. Skąd ten tytuł? Jedyny profesor o tym imieniu i nazwisku, jakiego udało mi się namierzyć, to Brytyjczyk, w dodatku zajmujący się muzyką. Na szczęście lektor, Bogusław Linda, mimo moich obaw, po raz kolejny zasłużył na miano predestynowanego do męskich ról oraz interpretacji „męskiej” prozy i nieco nadrabia całościowe wrażenia estetyczne z odsłuchu tej książki czytanej.
Książka trudna, wydanie niedopracowane, ale mimo iż film jest świetny i być może jednak jeszcze bardziej emocjonujący, to dająca dużo więcej niż ekranizacja. Pozwala też wczuć się w to, co dzieje się na Ukrainie. Choć to całkiem odmienne realia, przerażenie, rany, cierpienie i śmierć, poczucie niepewności i strach, są pewnie takie same. Z pełnym przekonaniem gorąco polecam
recenzja pierwotnie opublikowana na blogu klub-aa.blogspot.com dokąd zapraszam na wymianę wrażeń z lektury i nie tylko
Czy jest ktoś, kto nie oglądał amerykańskiego filmu Helikopter w ogniu (Black Hawk Down) z 2001 roku reżyserii Ridleya Scotta, który otrzymał dwa Oscary? Jeśli nie, to niech jak najszybciej nadrobi braki. To jeden z najlepszych filmów wojennych w historii kina. Jak chyba żaden pokazuje chaos i grozę nowoczesnej wojny, nawet takiej bardzo lokalnej, która jak każda...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo książkę sięgnęłam, by uporządkować sobie wszystko po genialnym filmie. To porządnie napisany reportaż, który mimo że nieco fabularyzowany, nie odleciał właśnie w sensie zbyt książkowym. Żołnierze zostali opisani tak, że łatwo ich sobie wyobrazić i zżyć się z nimi, a misję przedstawiono bardzo realistycznie, bez "podniosłej otoczki".
Po książkę sięgnęłam, by uporządkować sobie wszystko po genialnym filmie. To porządnie napisany reportaż, który mimo że nieco fabularyzowany, nie odleciał właśnie w sensie zbyt książkowym. Żołnierze zostali opisani tak, że łatwo ich sobie wyobrazić i zżyć się z nimi, a misję przedstawiono bardzo realistycznie, bez "podniosłej otoczki".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę bałem się zderzenia z obrazami z filmu, który powstał na podstawie tej książki. Zdjęcia Sławomira Idziaka i praca Rodleya Scotta były tak sugestywne, że miałem wrażenie, że lektura „Helikoptera w ogniu” nie będzie w stanie pobudzić wyobraźni. I rzeczywiście, trudno zresetować obrazy, które nadal ma się pod powiekami.
Na szczęście relacja Bowdena, to bardziej raport niż reportaż. Oczywiście opis walk w Mogadiszu jest kluczowy, jednak dla autora jest tylko punktem wyjścia do nakreślenia zarówno powodów konfliktu, złożoności sytuacji, przyczyn niepowodzenia misji, która zapowiadała się na dość rutynową operację, a przede wszystkim przeżyć uczestników. Autor na szczęście starał się osłabić „amerykanocentryzm” i udało mu się dotrzeć również do biorących udział w wydarzeniach Somalijczyków. W rezultacie dostajemy wciągającą i przekonującą opowieść o ludziach w sytuacji ekstremalnej. Polecam!
Trochę bałem się zderzenia z obrazami z filmu, który powstał na podstawie tej książki. Zdjęcia Sławomira Idziaka i praca Rodleya Scotta były tak sugestywne, że miałem wrażenie, że lektura „Helikoptera w ogniu” nie będzie w stanie pobudzić wyobraźni. I rzeczywiście, trudno zresetować obrazy, które nadal ma się pod powiekami.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa szczęście relacja Bowdena, to bardziej raport...