Książka byłego doradcy Donalda Trumpa jednak się ukaże. Jest bestsellerem jeszcze przed premierą

LubimyCzytać LubimyCzytać
22.06.2020

John Bolton przez 17 miesięcy był jednym z najbliższych współpracowników Donalda Trumpa. Teraz wydaje książkę, w której stawia amerykańskiego polityka w niekorzystnym świetle. Jej publikację chciała zastopować administracja urzędującego prezydenta, jednak sąd odrzucił jej wniosek. Jeszcze przed premierą wspomnienia Boltona zajmują 1. miejsce na liście Amazona. Czy zaszkodzą Trumpowi w reelekcji?

Książka byłego doradcy Donalda Trumpa jednak się ukaże. Jest bestsellerem jeszcze przed premierą
Reklama

„The Room Where It Happened” („Pokój, w którym to się wydarzyło”) to książka, o której jest teraz w Stanach Zjednoczonych bardzo głośno. Mówi się o tym, że wspomnienia Johna Boltona to prawdziwa bomba. Wybuchnie ona 23 czerwca, gdy publikacja będzie miała oficjalną premierę. Jej autor jest byłym doradcą Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego, a opisywane przez niego zdarzenia mogą zaszkodzić urzędującemu prezydentowi. Sprawa trafiła nawet do sądu, bo Biały Dom nie chciał dopuścić do ukazania się książki na rynku, stawiając jej autorowi poważne zarzuty.

John Bolton i 453 dni w Białym Domu

John Bolton był szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego od kwietnia 2018 roku do września 2019 roku. W tym czasie dowiedział się wiele o funkcjonowaniu Białego Domu oraz dobrze poznał Donalda Trumpa. Zdobytą wiedzą postanowił podzielić się z innymi, pisząc wspomnienia, które zatytułował „The Room Where It Happened”. Zanim jednak ukazały się one na amerykańskim rynku nakładem wydawnictwa Simon & Schuster, autor został podany do sądu przez administrację Trumpa, chcącą nie dopuścić do publikacji książki.

Prawnicy Trumpa zarzucili Boltonowi, że naruszył klauzulę poufności i nie konsultował książki z szefami wywiadu – jego obowiązkiem było bowiem udostępnić jej treść do wglądu administracji, by ta mogła sprawdzić, czy nie znalazły się w niej informacje niejawne. Te oskarżenia spotkały się ze sprzeciwem wielu aktywistów, którzy widzieli w nich atak na wolność słowa. Prawnicy Boltona wskazywali ponadto, że ich klient współpracował z Radą Bezpieczeństwa Narodowego i na jej wniosek dokonał wielu poprawek w tekście.

Biały Dom żądał zakazu publikacji książki

Sędzia Royce Lamberth z Sądu Okręgowego dla Waszyngtonu stwierdził, że na wstrzymanie publikacji jest już za późno. Książka trafiła już bowiem do wielu dziennikarzy i redakcji, którzy mogli zapoznać się z jej treścią przed oficjalną premierą.

Bez zapewnienia finalnej zgody na publikację książki, Bolton mógł narazić nasz kraj na szkodę. Jednak w erze internetu nawet garstka kopii będących w obiegu może bezpowrotnie zniszczyć jakąkolwiek poufność. Przy setkach tysięcy egzemplarzy na całym świecie, z których wiele znajduje się w redakcjach, szkody zostały już wyrządzone. Status quo nie może już zostać przywrócony – napisał w uzasadnieniu sędzia Lamberth.

Reklama

Książka, która namiesza w polityce?

W „The Room Where It Happened” mają być opisane sytuacje, które mogą przedstawiać Donalda Trumpa w niekorzystnym świetle. Już teraz szeroko dyskutowana jest kwestia pomocy militarnej dla Ukrainy, która była powodem do postawienia Trumpa w stan oskarżenia przez Izbę Reprezentantów USA (tzw. impeachmentu), a także sprawa zdobywania haków na najpoważniejszego rywala Trumpa – Joe Bidena. Kontrowersje wzbudza też wątek współpracy z prezydentem Chin, Xi Jinpingiem. Amerykański prezydent miał zgodzić się na budowę obozów koncentracyjnych dla Ujgurów, prześladowanej mniejszości etnicznej, w zamian za pomoc w reelekcji. Chiny miały kupić od USA więcej soi i pszenicy, dzięki czemu amerykańscy farmerzy przychylniej spojrzeliby na kandydata Republikanów. Dodajmy, że wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych mają odbyć się w listopadzie tego roku.

Wartościowa książka czy narzędzie w cynicznej grze?

Wspomnienia byłego doradcy ds. bezpieczeństwa wzbudzają jednak kontrowersje także tych, którzy w wątpliwość podają nie tylko uczciwość prezydenta Trumpa, lecz samego autora książki. Dlaczego John Bolton, będący świadkiem nieetycznych decyzji prezydenta, nie poinformował o tym odpowiednich władz, lecz spokojnie kontynuował pracę? Zdania komentatorów i dziennikarzy są podzielone, a krytycy przypominają, że Bolton, choć mógł być najważniejszym świadkiem, sam odmówił zeznań przed Kongresem podczas impeachmentu Trumpa.

Czy zatem decyzja, by teraz wydać drukiem wspomnienia, to tylko cyniczna zagrywka polityka, który może zarobić miliony na sprzedaży swych wspomnień? Czy Boltonowi zależy na ujawnieniu prawdy i walce o demokrację, czy raczej wykorzystuje publikację, by dbać o własne interesy? Rzecznik prasowy wydawnictwa Simon & Schuster powiedział „The New York Timesowi”, że ostatni pozew nie był niczym innym jak kolejną próbą wstrzymania publikacji. Czytelnicy już teraz wykazują ogromne zainteresowanie książką. „The Room Where It Happened” jest jedną z najgorętszych nowości na amerykańskim rynku – jeszcze przed premierą zajęła ona pierwsze miejsce na liście Amazona.

[ec]

Reklama

komentarze [15]

Sortuj:
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Layja 26.06.2020 09:49
Czytelniczka

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Zuba 24.06.2020 14:12
Czytelniczka

Zaczęłam słuchać wczoraj tej książki i po pierwszej godzinie stwierdzam, że dla osoby której znajomość amerykańskiego systemu politycznego jest dość powierzchowna (i oparta o "House of Cards" i "Homeland"), niewiele jest wiadomości, których wagę potrafię ocenić. Wyłania się obraz chaosu, brak spójnej polityki kadrowej, jasnej komunikacji, impulsywność Trumpa. W sumie nic,...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Piotr-Pietia 25.06.2020 08:42
Czytelnik

Może dlatego, że żyjemy w epoce populizmu, w której o skuteczności polityka decyduje wykreowanie sobie jako "równego chłopa", który mówi, co myśli, nie boi się "chlapnąć" jakichś rasistowskich (ksenofobicznych, homofobicznych itp.) bzdur. Trump oparł swoją popularność na bezustannym twitterowym słowotoku i obrażaniu nieprzychylnych dziennikarzy.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Łukasz Łabuda 23.06.2020 12:29
Czytelnik

Ogień i furia. Biały Dom Trumpa

Ogień i Furia też miały namieszać. Rynek europejski prześcigał się w zmyślnych artykułach że ta książka zakończy jego prezydenturę. Książka wyszła i klops.
(Pracowałem w księgarni jak wyszła, sprzedaż praktycznie zerowa).
Nikogo nie obchodzą te książki bo trump wychodzi i otwiera...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
 Ogień i furia. Biały Dom Trumpa
Piotr-Pietia 23.06.2020 09:16
Czytelnik

Oby się nie okazało, że wszystko to tylko podgrzewanie emocji dla zwiększenia sprzedaży, a prawdziwego dynamitu będzie tyle co kot napłakał. Nie mam sympatii ani wobec obecnego lokatora Białego Domu, ani ludzi z jego administracji, którzy przecież doskonale wiedzą, komu służą.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Łukasz Łabuda 23.06.2020 12:32
Czytelnik

Ogień i Furia też miały być bombą. I wyszło jak zwykle.
Nawet z impeachmentu się wywinął.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Airain 22.06.2020 19:27
Czytelniczka

Phi, sztuka to byłoby napisanie książki stawiającej Trumpa w DOBRYM świetle.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Flover 22.06.2020 21:37
Czytelniczka

To POLITYK taka ich natura ale ten chociaż się zna na biznesie, a książka to czysta ustawka nie będzie złego ani dobrego chyba że jakieś drobiazgi by zachęcić do czytania.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Macchiato 25.06.2020 06:55
Bibliotekarka

Flover, uśmiałam się. Trump to (łagodnie mówiąc) BŁAZEN a nie żaden polityk. Skoro tak dobrze zna się na biznesie to trzeba było przy tym zostać a nie bawić się w politykę a nawet gorzej - prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Flover 25.06.2020 19:26
Czytelniczka

Lud zadecydował. Trump zdecydowanie nie jest błaznem, on miał w tym interes by zostać prezydentem i wiedział jak to zrobić by nim być. Przeczytaj jego dłuższe wypowiedzi o biznesie (najczęściej pisał że on coś chciał np. postawić gdzieś budynek ale nie mógł bo jakiś powód który sam nie mógł przeskoczyć i wtedy albo czekał z ustawionym przypomnieniem by sprawdzać czy...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Macchiato 25.06.2020 22:42
Bibliotekarka

Flover, jesteś serio najlepsza. Dorosły 70 kilkuletni facet z mentalnością zacofanego w rozwoju dzieciaka, który gdy ktoś się z nim nie zgadza atakuje personalnie za pośrednictwem ukochanego Twittera i wielokrotnie przekraczał granice żenady NIE jest w twoim mniemaniu błaznem?

Ten sam który nie potrafi godnie reprezentować swojego kraju za granicą ani się zachowywać i...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Flover 26.06.2020 16:43
Czytelniczka

1. Grzeczniej.
2. Mój angielski nie jest powodem do twoich zmartwień.
3. To że szanuje jedną jego cechę wcale nie znaczy, że nie widzę że jest dupkiem jako człowiek ze swoimi poglądami. Uczono mnie szanować wszystkich ludzi nie zależnie od wszystkiego i raczej nie wiesz na kogo głosuje.
4. Facet od 1982 jest na liście najbogatszych, w 2019 roku na 715 miejscu mimo, że...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Airain 26.06.2020 20:49
Czytelniczka

Jako osoba, której wypowiedź wywołała tę dyskusję, mam do powiedzenia tylko tyle: cokolwiek powiecie, to i tak nie ma żadnego wpływu na nic.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
czytamcałyczas 22.06.2020 17:48
Czytelnik

Nie lubię politycznych książek.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
LubimyCzytać 22.06.2020 14:14
Administrator

Zapraszamy do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd