Jak powstaje książka? Rozmowy o projektowaniu

Paulina Ząbek
23.04.2020

O książkach mówi się, że mają duszę, a niektórzy z autorów nazywają je swoimi dziećmi. Jednak w procesie wydawniczym bierze udział także szereg innych osób, które mają wpływ na to, jak dana publikacja będzie finalnie wyglądać. Zanim trafi do rąk czytelników, książka przechodzi przez różne etapy. A zatem jak powstaje książka? O wypowiedzi na ten temat poprosiliśmy jej znawców – specjalistów w dziedzinie druku i projektowania.

Jak powstaje książka? Rozmowy o projektowaniu

Proces wydawniczy książki jest o wiele bardziej złożony, niż mogłoby się w pierwszej chwili wydawać. Zanim trafi do księgarni, przechodzi długą drogę. Najpierw pracuje się z tekstem, który poddawany jest redakcji i korektom językowym (przeważnie dwóm). Następnie książka trafia do projektanta, który zajmuje się jej składem i oprawą graficzną: ustala format, dobiera fonty (powszenie określa się je czcionkami, choć w istocie nimi nie są, informacje o tym czym jest czcionka, a czym font można znaleźć w dalszej części artykułu), projektuje okładki, implementuje paginację, dokonuje wyboru techniki, w jakiej zostanie wykonana oprawa i decyduje, czy znajdą się na niej uszlachetnienia. Jak wygląda to krok po kroku?

Podejście holistyczne

Kreacja publikacji wymaga od grafika wiele pracy. Aby wizualnie książka była spójna z jej zawartością merytoryczną, projektant musi dobrze ją poznać. Wiedzę o treści stara się przełożyć na język wizualny, pamiętając przy tym o uwzględnieniu w projekcie wszelkich kwestii technicznych, tak istotnych na dalszym, introligatorskim etapie powstawania książki.

Okładka ksiazki „O projektowaniu książek myślę jak o architekturze – książka jest w końcu obiektem, w którym splatają się czas (narracji) i materialność (papieru). Podobnie jak przy projektowaniu budynku muszę brać pod uwagę fizyczne właściwości użytych materiałów oraz ich cenę, dostępność i inne aspekty”– mówi Honza Zamojski – artysta, kurator i wykładowca, założyciel wydawnictwa Morava. Jego książka „Jak jsem potkal dábla” została wyróżniona podczas 50. edycji Konkursu „Najpiękniejsza Książka Roku 2009”, a w 2011 roku podczas Międzynarodowych Targów w Lipsku otrzymał za tę samą publikację Brązowy Medal w konkursie „Najpiękniejsza Książka Świata 2010”. W 2011 Program III Polskiego Radia przyznał mu tytuł Kulturysty Roku, był także nominowany do Paszportu Polityki w kategorii sztuki wizualne. Rok później został odznaczony Medalem Młodej Sztuki.

 

„Lubię traktować książkę jako opowieść, w której treść wybrzmiewa jako trójwymiarowy obiekt, mający swoją objętość, wagę, zapach, strukturę. Bardzo lubię projektować katalogi i albumy, ponieważ mam wtedy możliwość zmierzenia się z różnorodnym materiałem wizualnym i ubrania go w spójną koncepcję. Jako że jestem projektantem zajmującym się także od czasu do czasu historią projektowania graficznego, to szczególną satysfakcję sprawia mi projektowanie dla innych projektantów” – opowiada kolejny ceniony współczesny twórca książek, projektant, wykładowca i kurator wystaw Patryk Hardziej, autor publikacji: „Ogólnopolskie Wystawy Znaków Graficznych", „Karol Śliwka” i „CPN. Znak, identyfikacja, historia”.

Książki

Z kolei Michał Chojecki, założyciel Oficyny Peryferie – niezwykłego miejsca będącego wydawnictwem i pracownią jednocześnie – tłumaczy, że jego sposób postrzegania książki wiąże się z historią podziemnej działalności jego rodziców. Andrzej i Ewa Chojeccy działali w opozycji demokratycznej i zajmowali się drukowaniem bibuły przeznaczonej do drugiego obiegu, co zawsze bardzo mu imponowało i do dziś napawa go dumą.

„Od najmłodszych lat towarzyszą mi dwa przekonania, których geneza tkwi w podziemnej działalności rodziców: po pierwsze książka jest na tyle ważna, że warto dla niej wiele ryzykować, i po drugie: książkę można »produkować« chałupniczymi metodami, poza przemysłem. W czasach, w których wydaje się, że większym problemem niż cenzura jest nadpodaż treści, to właśnie do tego drugiego punktu najbardziej odwołuję się w mojej dzisiejszej twórczości i działalności.”

Michał Chojecki

Dziś prowadząc Oficynę Peryferię Michał Chojecki stara się tworzyć przede wszystkim rzeczy unikatowe. Nakłady książek wydawane przez Oficynę są niewielkie, każdy egzemplarz jest numerowany, dzięki czemu ich produkcja nie przekracza rzeczywistego zapotrzebowania rynku.

Reklama

„Gdy wszystko jest możliwe, liczy się to, co naprawdę ma znaczenie. Również w świecie książek, literatury i kultury. Dlatego tak mnie interesują działania pozamainstreamowe, peryferie ludzkiej kreatywności wydawniczej, w których kluczowa jest wewnętrzna motywacja autora i unikalne wartości. Wartości te mogą wynikać z nieprzeciętnego talentu autora, choć jest to rzadkość. Moje doświadczenie mówi mi, że najbardziej pouczające, najpiękniejsze i najważniejsze dla mnie prace tworzyli ludzie niekoniecznie najbardziej utalentowani, ale tacy, którzy swoim pracom nadawali niespotykaną spójność z osobistym doświadczeniem. Dlatego tak pasjonujące jest dla mnie samodzielne wykonywanie książek, bo w wielu przypadkach stają się one świadectwem i dowodem czegoś niezwykłego. To nie musi być pięknie oprawiony, szlachetnie drukowany tom, czasem jest to po prostu zwykły notes, unikat z nieredagowanymi zapiskami, dziennik” - dodaje Michał.

O tym, jak istotny jest aspekt ludzki, mówią równie znakomici, poznańscy projektanci Marcin Matuszak i Krzysztof Ignasiak, założyciele kreatywnego studia graficznego Bękarty, specjalizującego się w książkach, katalogach i czasopismach, a także projektowaniu identyfikacji wizualnej wydarzeń kulturalnych. Nazwa studia odnosi się do potocznego określenia błędu, który można popełnić podczas łamania tekstu (bękart), polegającego na pozostawieniu na początku kolejnego łamu samotnego końcowego wiersza akapitu. „Za publikacją zawsze stoją ludzie, z którymi w danym momencie współpracujemy” - mówi Marcin Matuszak. „Mamy szczęście pracować z mądrymi i sympatycznymi ludźmi. W większości, jeżeli wcześniej nie byliśmy dobrymi znajomymi, to po realizacji projektu się nimi stajemy”. Dzięki temu nierzadko proces tworzenia książki obfituje w wydarzenia, które później zamieniają się w anegdoty, Album towarzyszące opowieściom o unikalnych publikacjach. Jedną z takich historii jest wspomnienie z czasów współpracy z artystą-fotografem Maciejem Fiszerem:

„Pracowaliśmy z Maciejem nad albumem „900 000 000” o świniach, o życiu świń w kilkudziesięciu chlewniach w całej Polsce. Maciej ten projekt robił przeszło dziesięć lat. Fotografował je, często leżąc z nimi w chlewie i wyczekując na odpowiedni moment. Opowiadał, jak tam śmierdziało i jak chemia tego smrodu załatwiła mu profesjonalny aparat za wiele tysięcy złotych. Siarkowodór spalił mu elektronikę. Na pierwszym akcepcie druku w drukarni oznajmił, że jest przesądny i ubrał rzeczy, w których zawsze fotografuje swoje świnki. Na szczęście dodał, że zdążył je wyprać” - opowiada z uśmiechem. A jak artyści ze studia Bękarty pracują nad projektem?

Maciej Fiszer

„Część procesu przepracowujemy wspólnie, szczególnie na samym początku. Zaczynamy od ustalenia funkcji publikacji. Do czego ma służyć, jak długo, czy upraszczać, czy komplikować. To dotyczy wyboru formatu, sposobu oprawy, surowców, które chcemy lub możemy użyć. Kiedy już ustalimy ogólny zarys, wtedy zaczynamy projektować. Największą frajdę mamy, gdy stawiane są nam ograniczenia lub odwrotnie, kiedy mamy wolność – to dotyczy projektu graficznego oraz surowców – ale też wtedy, gdy przekonamy klienta do czegoś odważnego (uzasadnionego) i on to załapie”.

Krzysztof Ignasiak i Marcin Matuszak

Na zewnątrz i wewnątrz

Stykając się po raz pierwszy z książką, najpierw oglądamy jej oprawę, która ma za zadanie chronić wnętrze publikacji. Często to właśnie jej najbardziej reprezentacyjny element – okładka inicjuje pierwszy dialog z odbiorcą, przykuwając uwagę potencjalnego czytelnika. Niemniej opracowanie pozostałych elementów graficznych: łamania tekstu, fontów, układu elementów mających nawigować czytelnika po wnętrzu książki – paginacji, spisu treści, kart rozpoczynających rozdziały – również wymaga od projektanta kreatywności, a także rozwagi.

„Muszę za pomocą elementów graficznych i typografii zaplanować przestrzeń poruszania się po książce tak, żeby czytelnik nie czuł się zagubiony (chyba że taka jest intencja autora). Do tego dochodzi jeszcze kwestia narracji oraz wszystkie inne podstawowe aspekty «budownictwa»: kontrasty, kompozycja, dominanty i peryferie, akustyka. Dobrze zaprojektowana książka jest jak dobrze zaprojektowana przestrzeń, której funkcje i aspekty formalne są dostosowane do użytkownika danej przestrzeni, czyli danej książki” - wyjaśnia Honza Zamojski i dodaje: „Dobrze zaprojektowana książka jest «jakaś» – przyjazna lub opresyjna, czytelna lub chaotyczna, śmieszna lub patetyczna, ale trzeba pamiętać, że to «jakaś» wynika przede wszystkim z intencji autora i/lub projektanta”.

Książka

Wśród specjalistów wagę przykłada się do tego, aby projektowanie odbywało się w zgodzie ze sztuką tworzenia książki. Publikacja powinna zwierać wszystkie wymagane elementy i dobrze spełniać swoją funkcję. Uczelnie artystyczne oferują osobne zajęcia, na których można się tego nauczyć. Takie wykłady wespół z prof. Januszem Górskim i dr Anitą Wasik na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku prowadzi Patryk Hardziej.

„Próbuję zarazić pasją do projektowania książek swoich studentów. Myślę, że nawet jeżeli w przyszłości wychodzący z naszej pracowni studenci nie będą zajmować się na poważnie projektowaniem publikacji, składem i łamaniem, to na pewno będą zwracać uwagę na hierarchię informacji, typografię i logiczną strukturę w innych projektach oraz na to, co jest najważniejsze, aby historia wizualna została ciekawie skomponowana” - mówi Hardziej.

Patryk Hardziej

Marcin Matuszak i Krzysztof Ignasiak szczególną uwagę zwracają na materiały. Ważne są dla nich surowce ekologiczne i oprawy pozwalające na to, by książkę można było swobodnie otworzyć. Zwracają także uwagę na rolę fontów, powszechnie nazywanych czcionkami, choć w istocie font czcionką nie jest. Czcionka to rodzaj pieczątki - metalowy prostopadłościan, który wymyślił Johannes Gutenberg w 1450 roku, wprowadzając nas tym samym w epokę druku i na dobre (bardzo dobre!) odmieniając oblicze świata. Font to cyfrowy nośnik kroju pisma, a z kolei krój pisma jest zbiorem liter o charakterystycznym kształcie – tym, co widzimy na ekranie, co powstaje, gdy posługujemy się fontami, tj. cyfrowymi nośnikami kroju pisma.

„Zazwyczaj sam projekt »narzuca« pewne rozwiązania, a temat czy tytuł wyznaczają kierunki poszukiwań. Cały czas obserwujemy, co się dzieje w projektowaniu. Staramy się używać takich fontów (o ile to ma uzasadnienie), które oddają ducha czasu. Kupujemy fonty i korzystamy z fontów naszych przyjaciół, którzy je projektują. Z fontami jest tak samo, jak z ciuchami – jest moda na coś i są rzeczy ponadczasowe. Wszystko zależy od tego, na jaką imprezę się wybieramy. Surowce, oprawy i wszystkie dodatki także muszą mieć uzasadnienie. Nie lubimy przesadzać i nadbudowywać. Myślimy też o ekologii. Podsuwamy klientom takie rozwiązania, które są dobre dla naszej planety, a często dla ich wizerunku. Mamy rozeznanie, które papiery są produkowane ekologicznie i które drukarnie tak drukują – często klienci nie zdają sobie sprawy, że papier powlekany (kreda) nie jest makulaturą. Preferujemy oprawy szyto-klejone, które dają możliwość zajrzenia do środka, mocnego otwarcia, skupienia się na detalu oraz pokazania strony technicznej publikacji, ale nie każdy projekt na nie pozwala. Z uszlachetnieniami i oprawami lubimy eksperymentować, chociaż to, w jakim stopniu możemy sobie na to pozwolić, zależy też od funkcji publikacji”.

Ksiązka

W pracy nad książką szczególnie istotny jest wybór papieru, a obecna oferta rynku poligraficznego jest naprawdę bogata. Do wyboru są papiery powlekane i niepowlekane, o najróżniejszej gramaturze, stopniu przezroczystości, fakturze i w niezliczonej liczbie odcieni. Odpowiednio dobrany papier może znacząco podnieść wartość materialną i estetyczną publikacji, natomiast dobrany źle – zniszczyć cały projekt. W tym aspekcie bardzo owocna może okazać się współpraca projektanta z drukarnią, w której książka będzie drukowana. Wśród polskich drukarń są takie, które wśród projektantów uchodzą za lepsze i gorsze pod względem zaangażowania i możliwości produkcyjnych.

Reklama

Jedną z tych najbardziej cenionych jest poznańska drukarnia Moś&Łuczak, słynąca z rzetelności i terminowości. Dobrym duchem tego miejsca, niezrównanym specjalistą oraz doradcą jest koordynator produkcji Krystian Łuczak, który zgodził się opowiedzieć pokrótce o współpracy z grafikami – którą, jak podkreśla, bardzo sobie ceni.

„Odkąd pamiętam, graficy zawsze byli u nas mile widziani, choć nie ukrywam, że różnie bywało i potrzebowaliśmy nieraz trochę czasu, aby się dotrzeć. Dziś najchętniej spotykamy się z grafikami, jak najszybciej, aby porozmawiać o produkcji zanim zaczną projektować i wspólnie uzgodnić, co można zrobić i jak to wykonać. Dzięki temu projektant może zrealizować swoją wizję, a drukarnia jest w stanie wykonać takie zamówienie. To ułatwia pracę i minimalizuje ryzyko, że coś pójdzie nie tak, a przede wszystkim często pomaga zrealizować coś wyjątkowego! Graficy, z którymi współpracujemy, mogą biernie uczestniczyć w całym procesie produkcji, co daje im pewność i gwarancję kontroli pracy na każdym etapie, a także pozwala na poszerzanie wiedzy dotyczącej możliwości i ograniczeń procesów drukarskich”.

Przykład uszlachetnienia oprawy publikacji zrealizowanej w drukarni Moś&Łuczak

Wróćmy jeszcze do uszlachetnień oprawy, o których wspomnieli projektanci studia Bękarty. Jest to kolejna, niezwykle fascynująca część całego procesu projektowania. Obecnie stosuje się najróżniejsze techniki, które za zadanie mają uatrakcyjnić wygląd oprawy, nadać publikacji niepowtarzalnego charakteru, wzmocnić odczucia wizualne i dotykowe. Uszlachetnienia potrafią przyczynić się do tego, że książka to także przedmiot, którego możemy pożądać czysto materialnie.

„W ostatnim czasie coraz więcej robimy hot stampingu (wykonuje się go przy użyciu matryc wypukłych przewodzących ciepło i specjalnych folii – przyp. red.) i tłoczeń wklęsłych lub wypukłych, oczywiście lakier UV wybiórczy też cieszy się powodzeniem. Dodatkowo zdarzają się barwienia krawędzi, metalowe narożniki, gumki zamykające, zdarzało nam się doklejać do okładki elementy wycinane z innych materiałów, np. lustra” – dopowiada Krystian Łuczak.

Przykład publikacji zrealizowanej w drukarni Moś&Łuczak

Nic nie zastąpi papieru i zapachu farby

„Proste publikacje, jako własnoręcznie wykonany artefakt, niosą w sobie coś więcej niż byty układające się w strumień informacji. Są rezultatem fizycznej aktywności i obecności, kodują w sobie piętno autora, jego odciski palców, DNA i całą gamę nadających smaku niedoskonałości” – przekonuje Michał Chojecki, który nie tylko projektuje, ale także uczy robić książki. W Oficynie Peryferie organizowane są warsztaty introligatorskie. Sam Michał jest autorem znakomitej publikacji „Jak zrobić książkę", która nie dość, że jest naprawdę dobrze napisana, to jeszcze pięknie i nietuzinkowo wydana. Dość powiedzieć, że przez poszczególne etapy tworzenia książki prowadzą czytelnika… dinozaury!

Wnętrze książki „Jak zrobić książkę

„Nie ma znaczenia czy to książka, zine, zbiór luźnych notatek lub rysunków czy nawet oryginalna, pojedyncza praca. W ich samodzielnym wykonaniu istotny jest fakt, że proces tworzenia staje się nadawaniem życiu smaku. Na własnych zasadach, wedle wartości, które są dla twórcy ważne i z motywacji, która z odczucia staje się faktem. Artefaktem” – argumentuje Michał.

Reklama

O radości i zadowoleniu płynących z pracy projektanta wspomina także Patryk Hardziej:

„Część książek projektuję dla siebie. Bardzo się cieszę, że mam możliwość wymyślenia koncepcji, zebrania treści, a później ubrania ich w formę edytorską – to bardzo satysfakcjonujące. Mam nadzieję, że książka przez następne lata nie straci na znaczeniu. Oczywiście liczę się z tym, że nośniki cyfrowe, pozwalające czytać różnego rodzaju teksty, są coraz bardziej popularne, ale my jesteśmy istotami z krwi i kości i obcowanie z fizycznym obiektem jest dla nas naturalne. Kibicuję książce, niech żyje kodeks!”

Patryk Hardziej w okrzyku „niech żyje kodeks!” podkreśla swoją aprobatę dla książki drukowanej, ponieważ „kodeks” w języku projektantów to określenie zbioru kart złączonych ze sobą przy pomocy klejenia lub szycia w taki sposób, by powstał grzbiet książki.

Na szczęście artystyczne i designerskie oprawy publikacji zyskują coraz większe grono wielbicieli. Dla projektantów książek organizowane są konkursy i wydarzenia, które mają na celu kultywować tę szlachetną dziedzinę i wzmacniać pozycję książki jako przedmiotu analogowego, drukowanego.

W Polsce przykładem organizatora takich inicjatyw jest Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej – zrzeszające twórców i projektantów, również będące wydawcą publikacji. STGU obejmuje także patronaty nad publikacjami wyróżniającymi się walorami artystycznymi, złożonymi z fantazją i zgodnie ze sztuką tworzenia książki. W świecie projektantów książek patronat STGU jest szczególnym wyróżnieniem.

Publikacje STGU

„W STGU wierzymy głęboko w to, że rozwój grafiki użytkowej potrzebuje solidnych fundamentów. Dlatego podejmujemy się badań i dyskusji na temat tradycji projektowych w Polsce – są one bogate, różnorodne i z pewnością mogą stać się paliwem do działania w przyszłości. Inspirujemy zmiany mające na celu podniesienie komfortu pracy projektanta – promujemy dobre praktyki, wprowadzamy standardy, dyskutujemy o naszych zarobkach oraz o relacji projektant-klient” – wyjaśnia Saskia Milanowska, PR Manager w STGU.

Magia książki drukowanej

Książka drukowana to przedmiot mogący dostarczyć odbiorcy szeregu doznań zarówno intelektualnych, jak i sensorycznych. Dzięki pracy projektantów i drukarzy potrafi oddziaływać na zmysły, a nawet wzbudzać pożądanie wywołane poprzez odczucia czysto estetyczne. Wizualny wymiar książki może pobudzać naszą wyobraźnię oraz kształtować w nas wrażliwość na piękno projektowania i sztukę poligrafii. Warto o tym pamiętać, gdy następny raz weźmiemy ją do ręki.

Półki projektantów

Zainteresowanych innymi przykładami książek zrealizowanych przez twórców książek, których wypowiedzi znalazły się w powyższym artykule zachęcamy do zajrzenia na wirtualne półki:

#czytamwdomu #kupujeksiazki 

Reklama

komentarze [6]

Sortuj:
2742
4
26.04.2020 20:48

Akurat kataloguję własne zbiory, więc mam porównanie współczesnych wydań z tym, co kiedyś, kiedy jeszcze kultura edytorska stała na wyższym poziomie, chociaż papier był kiepski i wiele posiadanych przeze mnie starszych książek bardzo już pożółkło. Za bardzo dobre uważam np. serie: "Nike", "Fantastyka i Groza", "Proza Iberoamerykańska", "Biblioteka Klasyki Polskiej i...

więcej

4127
3887
24.04.2020 08:43

Ja też jako osoba w okularach,też mam ten problem.Kiedy druk jest mały.
I też ,czasem mi się książki "fizycznie psują "


2860
706
23.04.2020 18:46

Zastanawiała się jaki wpływ na moje wybory czytelnicze ma szata graficzna książek. Chyba bardzo mały. Oczywiście lubię gdy druk jest czytelny i nie muszę męczyć oczu przy czytaniu i jeszcze, żeby książka się nie rozpadała w trakcie czytania. Ostatnio czytałam "Doktora Żywago" wydanego 1990 roku. Niestety w trakcie czytania książka po prostu rozpadła się. Lubię kiedy serie...

więcej

277
5
25.04.2020 15:43

Chciałabym skomentować Pani opinię z punktu widzenia osoby, która zna książki "od kuchni". Jako studentka edytorstwa jestem stopniowo wtajemniczana w sekretną magię, która uwalnia się w trakcie produkcji dokumentów drukowanych. Pojęcie szaty graficznej jest zdecydowanie szersze niż się to wydaje większości ludzi. Nie tylko ważny jest wygląd okładki czy ilustracje w...

więcej

2860
706
25.04.2020 19:07

Może to zbyt ogólnie napisałam. Zgadzam się, że ogólnie druk książki jest bardzo ważny. Oczywiście przyjemniej i łatwiej jest czytać książki dobrze wydane, kiedy nie męczą się oczy. Ponieważ mam książki po moich rodzicach, mam przegląd różnych sposobów wydawania książek, łącznie z drugim obiegiem. Powoduje to czasami, że przeczytanie danej książki jest rozciągnięte w...

więcej

326
0
22.04.2020 11:17

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd