Najnowsze artykuły
ArtykułyDlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska13
ArtykułyWakacje pełne magii - weź udział w akcji recenzenckiej i przenieś się do magicznego świata
LubimyCzytać1
ArtykułyCzytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać378
ArtykułyWeź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać42
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Cully Hammer

Pisze książki: komiksy
Urodzony: 07.03.1969
Cully Hammer autor książki Superman: Kuloodporny w kategorii komiksy.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
6,6/10średnia ocena książek autora
157 przeczytało książki autora
55 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
Superman: Kuloodporny Grant Morrison 
5,7

Druga część trylogii o nowym Supermanie z Nowego DC Comics. Za sterami wciąż Grant Morrison. Szalony Szkot nie próżnuje, gdyż z każdą przeczytaną stroną robi się coraz bardziej dziwacznie i psychodelicznie. Przyznam się, iż nienawidzę przeskoków w czasie i przestrzeni, a tu mamy tego aż od zatrzęsienia. Cały album składa się z migawek różnych, niby przypadkowych, zdarzeń toczących się w przeszłości, teraźniejszości, bądź przyszłości, a czasami wręcz w innych wymiarach...
Jedyną klamrą spinającą ze sobą owe migawki jest pewien karzeł, który przewija się w tle każdej z nich i ewidentnie rekrutuje wrogów wielkiego eSa tworząc prywatną armię...
Szalonego Szkota w kwestii scenariuszowej (przy kilku nowelkach) wspierają Sholly Fisch i Max Landis.
Rysunkami zajmują się Rags Morales (etatowy rysownik tej serii) oraz Gene Ha, Rick Bryant, Brad Walker, Cafu, Ben Oliver, Cully Hamner, Ryan Sook.
Czy warto? Trudne pytanie...
Chyba jednak pozycja niniejsza dedykowana jest wyłącznie dla zagorzałych fanów eSka...
PS.
Zapomniałbym, po wydarzeniach z poprzedniego tomu Supek nie jest już wrogiem publicznym numbero uno. Teraz wszyćkie Ziemiany (nie Ziemniaki) go znają i kochają niczym Pszczółkę Maję :P
Authority. Tom 2 Chris Weston 
7,2

Cenzura wokół nas
Szczerze obawiałem się tego. Moje dotychczasowe spotkania z Millarem były raczej chłodne i czysto intelektualne. W dodatku przypadkowo przeglądając Wikipedię, zobaczyłem, że run Authority był redagowany (cenzurowany) pod pretekstem ataku na W T C. Z jednej strony to, co było redagowane, skłania do namysłu, czy Millarowi nie odpięły się wrotki. Z drugiej strony niektóre z tych rzeczy były już w runie Ellisa i mamy ingerencję w dzieło scenarzysty i rysownika. To może skończyć się źle.
Czy tak się stało? Komiks zaczynamy od naprawdę poważnych rzeczy i chyba nie można narzekaż, że nie można poruszać pewnych rzeczy. Pierwsze strony „Authority” przedstawiają indonezyjską okupacji Timoru Wschodniego. Na szczęście w naszym świecie, gdy pisano komiks, demokracja zaczęła wracać do Indonezji i zaczęto też wycofywać się z Timoru Wschodniego.
Niestety, żadna z tych rzeczy nie gwarantuje nagłego zaprzestania trwającego przeszło ćwierć stulecia ludobójstwa lub po prostu masakr. Widać, jak u nas ONZ, tak w świecie naszych bohaterów to oni wzięli sprawy w swoje ręce. Choć szczerze, czy warto zabijać zwykłych żołnierzy i figurantów aparatu państwowego? To pytanie, które pozostaje z nami.
Może działania ONZ były wolniejsze, ale długofalowo przez presję międzynarodową raczej mogłoby mieć lepszy efekt. Oto pierwsze pęknięcia w Authority, mimo że pewnie czytelnik podziela ich emocje i popiera działania. Teoretycznie niedługo potem rozwiązują ten problem. Lepszy świat? Nie każdy złoczyńca tego chce. Ale jeśli tak, to czemu by go nie nawrócić? Pytanie tylko, czy właśnie takie autorytarne działanie jest tym, czego powinniśmy chcieć.
Po tej akcji i ostrzeżeniach Authority upaja się sławą, a jednocześnie kieruje swój wzrok na nową misję – odnalezienie Ducha Dwudziestego Pierwszego Wieku, następczyni Sparks. Szczerze cały run Millara można podsumować:
Niektórzy mówią, że nie można chlać, jak ma się Ziemię do ochrony, ale to nieprawda. Można, tylko trzeba wstać rano, bo na tym polega odpowiedzialność.
Nie boją się żartować z romansów Busha w białym domu i być może nadużyciach władzy w tym wymiarze, ale już jego twarz musiała zostać zastąpiona. Ba, grożą USA listami klientów Waszyngtońskich prostytutek. Złoto, choć nie są to oryginalne żarty.
Z komentarza politycznego mamy przewidzenie, że akcje w różnych krajach narażają na ataki terrorystyczne (USA),kwiecień 2000. Choć zapewnie nie jest to też bardzo odkrywcze.
Potem więcej parodii – Amerykańska Liga Supermend lubująca się w zielonym. Zaczynają od dziecioójstwa na położniczym. Nasi źli superhero to personifikacje najokropniejszej inkarnacji "końca historii" Fukuyamy i obrony statusu quo przez superbohaterów. No i oczywiście musieli być jeszcze rasiśstami (well, możnaby się zastanawiać, czy rasizm wobec żółtych się skończył i skończy).
Cytat dnia: "Zdajesz sobie sprawę, że rozmawiasz z kimś, kto trzyma w ręku ludzką głowę i zamierza zatłuc nią tych gości, prawda?"
A Midnighter najlepszy. A to dlaczego?. Zniszczył Iron mana (vel Pancerzaka) jego kompleksami. Przynajmniej to humanitarne. Przytulanie się jest humanitarne, chyba że o czymś nie wiem. Dostał potem od niego list z pozdrowieniami. I tak należy traktować ludzi.
Z kolejnego komentarza politycznego można to porównać do Red son. Też Millara. Tu i tam mamy wyścig zbrojeń superludzi. Tylko w tym uniwersum był dość tajny i teoretycznie bardziej realistyczny. Millar potrafi wybić się na plus, gdy nie jest tak bardzo ograniczony konwencją i mitosem.
Prawdziwie aktualne, mimo dwudziestu lat są opinie „Mamy [...] niemal nieskończony kontyngent sfrustrowanych byłych żołnierzy gotowych walczyć dla nas” i „Kto by pomyślał, że parę ogłoszeń w magazynach dla kulturystów i w serii komiksów dla dzieci spotka się z tak niesamowitym odzewem”. Przerażająco aktualne słowa. Być może naprawdę tylko tyle wystarczyło niektórym, żeby stworzyć armię parodii bohaterów DC i Marvela. A niby to Batman 20 lat później był kontrowersyjny, robiąc z takich ludzi antagonistów.
Niestety niektóre historie są bardzo krótkie i zbyt mocno bazują na znajomości innych komiksów lub eventów, jak Najczarniejsza noc. Choć wydaje mi się, że ta historia była po prostu słaba. Pozostaje jednak jedno pytanie: Czy gnacz to normalne tłumaczenie speedstera?
Mamy też introspekcje poszczególnych bohaterów, które fajnie wybijają nas z typowej narracji. Miło poznać rozterki naszych bohaterów na innym poziomie. Jest to po prostu ciekawe. W nawiązaniu do „Authority” Ellisa król miasta opowiada, jak ucieka przed swoimi duchami. A Mechanik magluje o swojej alienacji w bardzo dosadny sposób Midnightera.
Tutaj odnajdujemy też oryginał Elity z przygód Supermana. Okazuje się, że to nie samo Autority było parodiowane, a jego podróby, ale w sumie na jedno wychodzi. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak taka podróbka powstaje i czy jest chińska, musicie przeczytać komiks.
Wracając do cenzury, porównałem sobie chyba większość „ocenzurowanych” kadrów i wychodzi na to, że w Polsce wydano nieocenzurowaną wersję. Cenzura to współcześnie problem Amerykanów (w wersjach online po angielsku jest cenzura). Tylko zastąpienie twarzy Busha się ostało. Nie mamy, chyba czego się bać. Poza tym te zmiany wbrew pozorom nie była takie duże. Nekrofilia, rasizm, gore i pozycje seksualne w rysunku. Dziwne jes to, że inne podobne przykłady pozostały.
Ogólnie ciekawy jest ten komiksowy komentarz nt. sprawczości. Od „Authority” (Najwyższa władza) przed Elitę, Kingdom Come po burmistrza Fiska w Daredevilu. W ich ramach eksplorujemy różne oblicza sprawczości i tego, co się nie odda lub dla niej nie zrobi. Czasem po sprawczość sięgają dobrzy, czasem zwykli ludzie, a czasami zwykli złole. Człowiek kocha kiedy jest zrobione, ale co dziwne najbardziej skuteczne jest to, czego nie dostrzegamy.
Systemy w których żyjemy. Otaczająca nas kultura pracy. To ona kształtuje rzeczywistość. I jeśli coś naprawdę przez nią przejdzie, to jest trwalsze. Szybka, kusząca sprawczość prowadzi do chaosu i cierpienia. Gdy ma upaść ZSRR, boi się USA, bo wtedy chaos może dotknąć ich. Jednak, gdy wielcy mają być sprawczy, wywołać mniejszy chaos, który dotknie głównie zwykłych ludzi, to zrobią to z ochotą.
Ostatecznie „Authority” Millara podobało mi się nawet bardziej niż Ellisa. Miejscami potrafi być szalone, odważniejsze, a bywa tragiczne. Jednak w tego typu komiksach stabilność i umiar nie jest tym, czego czytelnik potrzebuje. Ellis osadzał swoją historię zbyt daleko od rzeczywistości, Millar zaczął od Timoru i na nim nie skończył.
Komiks czytany dzięki życzliwości Biblioteki na Koszykowej (Biblioteki Głównej Województwa Mazowieckiego).
































