Gabriela Gargaś odpowiedziała na Wasze pytania

LubimyCzytać
22.05.2015

Gabriela Gargaś jest niepoprawną optymistką i marzycielką. Ma usposobienie indywidualistki, która chadza własnymi ścieżkami. Jej życiowe motto brzmi: „Sztuką życia jest umieć cieszyć się małym szczęściem”. 

Autorka popularnych powieści: Jutra może nie byćNamaluj mi słońcePośród żółtych płatków różTrudna miłośćW plątaninie uczuć

Zapraszamy do lektury wywiadu!

Pisze Pani o kobietach i dla kobiet. Czy jest jakaś autorka powieści dla kobiet, która jest Pani ulubioną? (Booknerd)

Nie mam swojej ulubionej pisarki czy pisarza. Lubię powieści Jodi Picoult, Diane Chamberlain, Dorothy Koomson. Czytam też sporo kryminałów, biografii i reportaży.

Na jakich książkach się Pani wychowała? (Triste)

Kiedy byłam mała, mama czytała mi baśnie braci Grimm, bajki Konopnickiej, Tuwima. Kiedy podrosłam, pochłaniałam książki Małgorzaty Musierowicz.

Pani motto to cieszyć się małym szczęściem. Wyznaję taką samą zasadę, ale muszę przyznać, że czasem ciężko mi to wcielać w życie. Czas tak szybko ucieka, zawsze jest milion spraw do załatwienia i człowiek się śpieszy... I stąd moje pytanie...Czy na co dzień udaje się Pani cieszyć małymi rzeczami? (Katarzyna)

Mam dni, kiedy potrafię się cieszyć z drobnostek. Od czasu do czasu są takie leniwe poranki, kiedy czas zwalnia. Popijam kawę i patrzę przez okno na otaczający mnie świat. Uśmiecham się do siebie.

Są też dni, kiedy żyję szybko, gdzieś biegnę, spieszę się i wtedy te piękne chwile gdzieś mi uciekają, nie zwracam na nie uwagi, a szkoda… Czasami wyczekuję jakiegoś przełomu w swoim życiu, dużej zmiany, a tak naprawdę, to te „małe szczęścia” dają mi tyle radości.

Im jestem starsza, dojrzalsza, tym bardziej doceniam to, co mam, tym bardziej cieszę się z drobnostek. Moje szczęście to rodzina, to uśmiech dziecka, wędrówka plażą, kubek kawy zrobiony o świcie, zapach bzu. To chwile spędzone z samą sobą, rozmowa z przyjacielem, dłoń mamy zaciśnięta na mojej dłoni, trzepot motylich skrzydeł, rosa o poranku, drożdżowe ciasto babci… Moje pasje, dzięki którym spełniam swe marzenia. To przyjaciele, bez których moje życie nie byłoby takie fajne.

Spędza Pani swój wolny czas, pisząc czy czytając książki? A może ucieka Pani od książek w zupełnie inne przyjemności czy zajęcia? (Jolanta)

Czytam. Dużo czytam. Spaceruję, piję kawę, spotykam się ze znajomymi. Robię dużo fajnych rzeczy, ale od książek nie uciekam.

Czy chciałaby Pani, choć przez jeden dzień być bohaterką swojej książki? (Justyna)

Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale chyba nie. Jestem bohaterką swojego życia, w którym jest czasami śmiesznie jak w komedii, są też dramaty. Wzloty i upadki. Śmiech przeplatany łzami. I to ja gram w tej sztuce główną rolę.

Dotychczas przeczytałam jedną z Pani książek, a mianowicie „Jutra może nie być”, i książka zrobiła na mnie spore wrażenie. Przede wszystkim spodobało mi się, jak zbudowała Pani postać głównej bohaterki. Bardzo dokładnie oddała Pani emocje, jakie przeżywała i jej stan psychiczny po przeżytych traumach. Chciałabym wiedzieć, jak Pani udaje się stworzyć tak prawdziwych bohaterów i wejść głęboko w ich reakcje i emocje, nie nużąc przy tym czytelnika? Czy inspiracje czerpie Pani z obserwacji otoczenia czy raczej wyobraźnia podsuwa Pani pomysły? (ElwiJJ)

Lubię obserwować ludzi. Moje pomysły na książki pochodzą z życia. Są to historie zasłyszane, jakaś podpatrzona scenka, zasłyszana rozmowa w pociągu, wspomnienia i emocje, które przeżyłam, o których usłyszałam. To wszystko razem wzięte pobudza moją fantazję i prosi o dopisanie nowej historii.

Która z bohaterek „Drogi do domu” jest Pani bliska? Z którą ma Pani najwięcej, a z którą najmniej wspólnych cech? (Triste)

Chyba najbardziej bliska jest mi Antonina, która pod kilkoma względami podobna jest do mojej babci. Jest bezpretensjonalna, ma poczucie humoru, dystans do siebie i świata, bardzo kocha swoją wnuczkę. Cenię ją za życiową mądrość. Ze wszystkimi bohaterkami moich książek coś mnie łączy. Każda z bohaterek „Drogi do domu” ma coś ze mnie. Przypominam trochę Majkę, jestem taką dziewczyną z sąsiedztwa, która wie, czego chce. Jestem wrażliwa jak Ewa, uparta jak Zosia. A jeśli kocham to mocno jak Alicja. Popełniam błędy, mam chwile słabości podobnie jak bohaterki mojej najnowszej powieści. Mimo to, wierzę w kobiecą siłę, która rodzi się ze słabości i upadków.

Każde imię niesie ze sobą jakieś szczególne cechy charakteru. Czy imiona bohaterek „Drogi do domu" wiążą się z ich osobowościami? Czy na przykład Ewa jest samodzielną i ciekawą świata kobietą, a Majka to wrażliwa i uduchowiona artystka? A może nie przywiązuje Pani wagi do takich niuansów i dobiera imiona zupełnie przypadkowo? (Marysienkap)

Imiona do książki „Droga do domu” wybrałam przypadkowo. Pisząc moją pierwszą powieść „Jutra może nie być” ,sprawdziłam znaczenie imienia Kinga, która jest główną bohaterką powieści. Wyczytałam, że dla kobiety o tym imieniu siłą napędową są uczucia. Działa pod ich wpływem. Taka jest moja bohaterka, uczuciowa. Targają nią sprzeczne uczucia, jest niedojrzała emocjonalnie. Zrobi, zanim pomyśli. Żyje miłością i dla miłości do niewłaściwego mężczyzny.

Kolejne Pani książki zbierają pochlebne opinie. Jaki więc jest przepis na sukces według Gabrieli Gargaś? (Edith)

A czym jest sukces? Dla każdego jest nim co innego. Dla jednych jest to niezależność finansowa, dla drugich założenie rodziny i wybudowanie pięknego domu. Dla mnie sukcesem było wydanie zbioru opowiadań „Każdego dnia”, którego na początku nikt nie chciał wydać. Miarą mojego sukcesu nie są pieniądze, ale zadowolenie z realizacji celów. Przeszłam wiele dróg, czasami weszłam w ślepy zaułek. Zdałam kilka życiowych sprawdzianów, część oblałam. Popełniłam mnóstwo błędów, niektóre powtórzyłam kilka razy. Ale to spowodowało, że jestem tu, gdzie jestem i dobrze mi z tym.

Robić to, co się lubi i wierzyć w to, co się robi, to już SUKCES – pisany wielkimi literami. Nie poddawać się, mimo że czasem nam nie wychodzi. Człowiek, który wierzy w swoje cele, marzenia i ciężko pracuje, na pewno osiągnie sukces.

Zdarza się Pani być krytykiem własnej twórczości? (Anna)

Jestem nieustającym krytykiem własnej twórczości. W kółko bym poprawiała swoje książki, nawet te, które już zostały wydane. Na szczęście gonią mnie terminy, wyznaczone przez wydawcę. Muszę książkę odesłać i skończyć ją poprawiać.

Czy uważa Pani, że z dnia na dzień czytelnictwo w Polsce, a zwłaszcza u młodzieży, maleje? Czy obawia się Pani, że za około dwadzieścia lat książek nikt już nie będzie czytał, czy też wierzy Pani w to, że prawdziwe mole książkowe zawsze się znajdą? (KaWa99)

Dziś książkę zastępuje internet i telewizja, zaś czytanie straciło miano rozrywki. Dla młodzieży jest przeważnie tylko obowiązkiem szkolnym, a szkoda, bo nic tak nie rozwija wyobraźni jak lektura książki. Uważam, że nieoceniona jest tu rola rodziców jak również pedagogów, którzy powinni zachęcać młodzież do czytania. Żeby niechętny stosunek dzieci i młodzieży do czytania przekształcić w trwałe zamiłowanie, nie wystarczy obcowanie tylko z lekturami szkolnymi. Trzeba uświadamiać młodym ludziom, że kontakt z książką daje duże możliwości i może być naprawdę przyjemny.

Myślę jednak, że z tym naszym czytaniem książek nie jest aż tak źle, wciąż są publikowane nowe pozycje i ktoś je czyta.

Czy pisząc książkę, myśli Pani już o recenzjach? Czy boi się Pani nieprzychylnych i często niesprawiedliwych ocen swojej powieści? Jak radzi sobie Pani ze strachem przed negatywnymi recenzjami książek? (Pianistka)

O recenzjach zaczynam myśleć, gdy książka jest już w księgarniach. Pewnie, że je czytam. I te pozytywne, i te krytyczne. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim moje książki przypadną do gustu, bo przecież ilu ludzi, tyle upodobań. Pochlebne recenzje szczerze mnie wzruszają i sprawiają, że motyle latają mi w brzuchu. Bolą opinie tych, którzy oceniają mnie, a nie moje książki. A przecież nie o to w tym wszystkim chodzi. Krytyczne opinie uczą pokory, że ta książka, która wydawała mi się taka fajna, może wcale taka fajna nie być, że przy pisaniu kolejnej trzeba się bardziej przyłożyć. Może coś zmienić, dodać.

Jest może jakiś temat, który spędza Pani sen z powiek, którym chciałaby się Pani zająć, którego zostawia Pani na „… jeszcze nie teraz”, by całkiem wszystkich zaskoczyć? (Danuta)

Co chwila w mojej głowie rodzą się pomysły na nowe powieści. Zapisuję je w zeszycie. Mam już ich kilkanaście. W każdej ze swoich książek chcę czymś czytelnika zaskoczyć. Na pewno jeszcze nie raz Was zaskoczę, a czytanie moich powieści będzie dla Was przyjemnością

Bardzo dziękuję za wszystkie pytania. Było mi niezmiernie miło je czytać i zastanawiać się nad odpowiedziami. Pozdrawiam ciepło - Gabriela Gargaś

Autorzy najciekawszych pytań otrzymają nagrody książkowe:
marysienkap 
ElwiJJ 
Booknerd 

Reklama

komentarze [5]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Anna 25.05.2015 22:45
Czytelniczka

Dziękuję,że Pani Gabriela odpowiedziała na moje pytanie:)
Wielki szacunek w Pani stronę.
Moje pytanie zostało wyróżnione, ale nie nagrodzone.
Liczy się dla mnie odpowiedź.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
marysienkap 23.05.2015 14:26
Czytelniczka

Jestem bardzo mile zaskoczona wygraną :-) dziękuję za docenienie moich starań i gratuluję pozostałym zwycięzcom :-)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Anafis 22.05.2015 18:42
Czytelniczka

Zastanawia mnie jak wielu ludzi uważa optymizm za zaletę.
http://tygodnik.onet.pl/optymizm/9fs8h

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
ElwiJJ 22.05.2015 15:37
Czytelniczka

Dziękuję za wyróżnienie mojego pytania, ale przede wszystkim dziękuję autorce za odpowiedź. Gratuluje również innym osobom, do których powędrują książki Pani Gargaś.Ja na pewno z miłą chęcią przeczytam jej najnowszą powieść. Jestem tu nowa więc muszę zapytać, bo nigdzie nie mogę znaleźć odpowiedzi. Gdzie mogę podać swój adres pod który wyślecie książkę? Będę wdzięczna za...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
LubimyCzytać 22.05.2015 11:56
Administrator

Zapraszamy do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd