To były dość ciekawe czasy – wywiad z Wojtkiem Miłoszewskim

LubimyCzytać
31.10.2018

Kraków, początek lat 90. Kina zapraszają na projekcję nowego Bonda z Timothym Daltonem, po ulicach jeżdżą polonezy, a nowe biznesy wyrastają jak grzyby po deszczu... W te czasy w swojej najnowszej książce zatytułowanej „Kastor” przenosi czytelników Wojtek Miłoszewski.

Kraków, początek lat 90. Kina zapraszają na projekcję nowego Bonda z Timothym Daltonem, po ulicach jeżdżą polonezy, a nowe biznesy wyrastają jak grzyby po deszczu. Komisarz Kastor Grudziński otrzymuje zgłoszenie o zaginięciu bogatego biznesmena i tym samym wpada na trop serii niewyjaśnionych zabójstw…

Wojtek Miłoszewski – autor powieści sensacyjnych: Inwazji oraz Farby – powraca z nowym, gorącym kryminałem policyjnym, od którego nie sposób się oderwać.

Jak wyglądał Kraków w latach 90.?

Trochę tak jak dzisiaj, bo zawsze był miastem zabytkowym i w pewnym stopniu na pewno interesującym. A trochę tak jak cała Polska tamtych lat. Zaniedbany, zabiedzony, borykający się z problemami niesionymi przez transformację gospodarczą.

Jesteś rodowitym warszawiakiem. W latach 90. byłeś można powiedzieć „młodzieńcem”. Skąd w takim razie czerpałeś inspirację do napisania książki dziejącej się w latach 90., w dodatku w Krakowie?

Inspiracja jest zawsze ta sama. Napisanie takiej książki, która wciągnie w wymyślony przeze mnie świat czytelnika i sprawi mu przyjemność. W 1990 roku miałem dziesięć lat, ale pamiętam dosyć dużo, bo były to dość ciekawe czasy, w których wiele się działo. Co do samego Krakowa, to pomagał mi mój konsultant, który pracę rozpoczął jeszcze w milicji w 1982 roku i nie był wtedy „młodzieńcem”.

W „Kastorze” pojawia się wątek miłosny, można powiedzieć, że bardzo romantyczny. Z natury jesteś romantykiem?

Zawsze twierdziłem, że niezwykle trudno będzie mi pisać o miłości. Po pierwsze dlatego, że bardziej interesują mnie wątki sensacyjne. Po drugie dlatego, że kompletnie nie rozumiem kobiet. Ale wcześniej napisałem dwie powieści wielowątkowe, gdzie mogłem skakać bardziej po tematach, nie nudząc się. Tutaj nie chciałem skazywać czytelnika na jeden wątek, że oto pan komisarz szuka zabójcy. Czy ta miłość jest romantyczna i czy się spodoba? Zobaczymy. Chyba nie odpowiedziałem na pytanie.

Pisząc „Kastora” chodziłeś po Krakowie? Poznawałeś tamtejsze miejsca i oczami wyobraźni widziałeś Kraków lat 90.?

Tak, spacerowałem po Krakowie i starałem się odwiedzić wszystkie miejsca opisane w powieści. Oczywiście robiłem to w 2018 roku i ciężko tylko i wyłącznie używając wyobraźni cofnąć się o bez mała trzydzieści lat w czasie. Pomogły archiwalne zdjęcia i wspomnienia ludzi, z którymi miałem szansę porozmawiać.

Gdybyś mógł wybrać? Wolałbyś żyć w Warszawie czy w Krakowie?

Dlaczego gdybym mógł? Człowiek zawsze ma wybór. Z wyżej wymienionych wybieram albo Kalifornię, albo Hiszpanię.

Czemu właściwie miejscem akcji uczyniłeś Kraków? Myślisz, że w tamtych czasach było to bardziej „kryminalne” miejsce niż Warszawa?

Miałem pomysł scenariusza na film fabularny dziejący się w 1990 roku. Każdy z odwiedzonych przeze mnie producentów krzywił się, że to właściwie już film historyczny i jest to za drogie. Kraków dlatego, że stamtąd pochodził i tam przepracował 27 lat w policji kryminalnej mój konsultant, Tomek Warykiewicz. Z jednej strony po co wyważać otwarte drzwi, a z drugiej Kraków to naprawdę interesujące miejsce.

Piszesz też scenariusze, obracasz się w filmowym środowisku. Gdyby „Kastor” miał być przeniesiony na ekran, kogo obsadziłbyś w roli Kastora, a kogo w roli Oli?

Myślę, że Kastora z powodzeniem mógłby zagrać Tom Hardy, a Olę Jessica Alba.

Będziemy mogli śledzić dalsze losy Oli i Kastora?

Wszystko w rękach ludzi dla mnie najważniejszych i z punktu widzenia mojej pracy najistotniejszych. Tych, bez których tak naprawdę nie istnieję. Czytelników.

artykuł sponsorowany

Reklama

komentarze [1]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
LubimyCzytać 31.10.2018 14:19
Administrator

Zapraszamy do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd