Dzieciństwo jak z obrazka: Kto wymyślił choinki?

Maria Nowakowska
13.02.2014

Dzień coraz dłuższy, promienie słońca coraz cieplejsze, znów słychać za oknami ptasie gadki – niezawodnie zbliża się wiosna. Zmiana pór roku to świetna okazja, by przywołać postać jednego z najwybitniejszych polskich ilustratorów – Józefa Wilkonia, który w wyjątkowo silnie kojarzy mi się ze światem natury.

Dorobek tego Artysty jest bardzo bogaty i złożony, estetyka jego prac różnorodna, paleta technik na dobrą sprawę niewyczerpana. Ostatnio Mistrz najczęściej operuje pastelami i akwarelami (jak sam mówi – zatoczył koło, były to bowiem techniki, z którymi dużo eksperymentował na początku swojej kariery), coraz lepiej znany też jest jego dorobek rzeźbiarski (między innymi słynna arka). Niebywałe wyczucie formy i faktury zrodziło się u Wilkonia zarówno z talentu i ciężkiej pracy, jak i z wieloletniej obserwacji otaczającego go świata. Urodzony i wychowany na wsi, po miejskich epizodach powrócił w „naturalne” krajobrazy, zamieszkując dom z ogrodem, w którym – jak sam mów – czuje się jak w lesie.

Z dzieciństwa dobrze pamiętam dziwnego kota przemierzającego błękitne tło na ptasich nogach, z fajką i w kapeluszu, z którego w dodatku wystawał biały gołąb. Kto wymyślił choinki?, nietypowy tytuł w formie nietypowego pytania dopełniał aury niesamowitości. Części ilustracji trochę się bałam, jednak budzona grozą fascynacja przyciągała mnie do tej antologii wierszy dosyć często, a kredowobiałe, ulotne, rozsnute po obrazkach światło pogłębiało tylko ich hipnotyczne oddziaływanie.

W bardzo ciekawych wywiadach, które przeprowadziła z Józefem Wilkoniem Ewa Ziemer, ten koktajl emocji znajduje swoje wytłumaczenie: Mam zupełnie inny punkt widzenia, co dziecku jest potrzebne. Potrzebne mu wszystko, od strachu, lęku 
po optymizm. Dzieci lubią się bać. Uważam, że odpowiednie stopniowanie tych emocji bardzo dobrze robi. i dalej: Lęk i dramat towarzyszą stale klasycznej literaturze dla dzieci, od braci Grimm po Andersena. Ja to traktuję jako rodzaj szczepionki pozwalającej młodym organizmom stopniowo przystosować się trudów późniejszego życia.

W pierwszym z wspomnianych wywiadów, Mistrz dodaje fragment, który mógłby być mottem prowadzonego przeze mnie bloga: [...] infantylne podejście do dziecka. To jest plaga pedagogiki. Dorośli chcą wrócić do dzieciństwa poprzez upraszczanie. […] Uproszczona forma dla dzieci, czyli to co np. stosował Disney w filmie, co miało sens 
w filmie, zatrzymane w bezruchu w książce jest koszmarne. Dziecko karmione takim światem przestaje reagować na piękno świata, widzi świat okaleczony. Nie czuje futerkowości zwierząt, nie czuje bogactwa materii.[...] Ten szczebiot, to udziecinnianie, to największa bzdura. Musi być to proste, jasne, ale nie przemielone i przerobione na koszmarny pasztet. Cały świat zabawkarstwa, wydawnictw, potraw to jest przykładem jak ludzie robią biznes na dziecku. Cały element tandety produkcyjnej, to jest haczyk pobudzający do spożycia tego chłamu. Bo to jest tandeta..

„Kto wymyślił choinki. Antologia wierszy dla dzieci” jest przykładem „spotęgowanej” klasyki; najbardziej znanym tekstom poetyckim, których adresatami są dzieci (starczy wspomnieć „Abecadło z pieca spadło” czy „Entliczek-Pentliczek”), towarzyszą wyrafinowane, tajemnicze, a jednak w jakiś sposób proste i nieprzeładowane ilustracje Józefa Wilkonia. Kontrast estetyczny z wydawanymi obecnie popularnymi i dostępnymi dosłownie wszędzie publikacjami dla dzieci jest powalający. Warto zwrócić uwagę, że zazwyczaj pod gęsto zaludniającymi je obrazkami nikt się nie podpisuje – przyczynę nietrudno zgadnąć.

Skoro nie żywimy dzieci tylko landrynkami, nie karmmy też ich oczu samym lukrem. Odrobinę ożywczej wytrawności znajdziecie na pewno w pobliskim antykwariacie, bibliotece albo na serwisach aukcyjnych. Życzę udanych łowów na futerkowość i bogactwo materii.

_____________________
Przeczytaj również:
Dzieciństwo jak z obrazka: Sreberko
Dzieciństwo jak z obrazka: Kto kiedy zasypia
Dzieciństwo jak z obrazka: Władimir Sutiejew

Reklama

komentarze [4]

Sortuj:
503
344
15.02.2014 13:52

Przepiękne ilustracje z duszą. Podziwiam wyobraźnię artysty, który potrafi przelać z papieru (książki) znów na papier (rysunek).


7201
3120
14.02.2014 12:06

Bardzo mi się podobały (i nadal podobają) ilustracje Wilkonia, ale tej książeczki akurat nie pamiętam.
Najbardziej utkwiły mi w pamięci obrazki w książce "O królu Słońcu i jego czterech córkach" - pamiętam, że czytałam na okrągło, aż znałam na pamięć:)
 O królu Słońcu i jego czterech córkach O królu Słońcu i jego czterech córkach

więcej

672
324
13.02.2014 16:35

cudne te obrazki


Reklama
22
0
13.02.2014 15:16

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd