Dzieciństwo jak z obrazka: Sreberko

Maria Nowakowska
07.11.2013

„Sreberko” – to słowo brzęczy mi w głowie magicznie, gdy patrzę w okrągłe, turkusowe oczy tomatowego liska na okładce. Magia przejawia się w tej książce na wielu płaszczyznach – nieraz bardzo zaskakujących.

Koprodukcja graficzki Teresy Jaskierny i pisarki Marii Rosińskiej to jeden z ulubionych tytułów mojego dzieciństwa. Opowiada on historię niefrasobliwego, psotnego liska, który ignoruje nawoływania mamy i biegnie bawić się dalej w lesie. Jednak, jak uczy nas mądrość  ludowa - „Kto nie słucha ojca, matki, ten licho nie śpi” (autorka zgrabnie przerobiła znane powiedzonko). Swawoląc wśród drzew, lisek Sreberko budzi bowiem prastare Licho, postać powszechnie znaną w polskiej i słowiańskiej demonologii. Licho, przybierające w tej akurat książeczce postać rodem z kruczego jazzbandu, postanawia trochę postraszyć lisiego młodzieńca – pohukując jak puchacz przegania Sreberko po całym lesie. Stojąca w progu domu mama woła za synkiem nadaremno.

Atmosferę narastającego dramatu przerywa jednak Księżyc, który czuje się w obowiązku interweniować, jeśli tylko ktoś noszący tak wdzięczne (i księżycowe) imię jak Sreberko znajdzie się w opałach. Psychomachia Srebrny Glob versus Leśne Licho kończy się triumfem srebrzystego. Pogonione Licho czmycha w las, Księżyc zaś przystępuje do naprawiania – oczywiście w magiczny sposób – naddartego na grzbiecie lisiego futerka. Odtąd Sreberko będzie mógł z dumą (lub  w świetle konserwatywnej pedagogiki – ze wstydem) obnosić srebrzystą cerę, wyraźną pamiątkę po pełnej przygód nocy. Cała awantura kończy się więc szczęśliwie, syn marnotrawny – biegnąc za kłębkiem księżycowego blasku – trafia w ramiona wytęsknionej mamy, Licho, lisek i czytelnik mogą spokojnie kłaść się spać. Prostota i wdzięk tej historii przemawiają do mnie tak samo mocno dzisiaj, jak dwie dekady temu. Wprawdzie z perspektywy lat bardziej skłonna jestem uwierzyć, że to mama-lisica dorobiłaby się na skutek tej historii srebrnego pasma na grzbiecie, to jednak nadal kibicuję nieco zbójeckiej naturze jej syna. Co robić – lubię dzieci niepokorne, a już zwłaszcza w literaturze.

Jeśli zaś chodzi o ilustracje, to prace Teresy Jaskierny są bardzo charakterystyczne i dobrze oddają klimat ilustracji polskiej z lat 80-tych ubiegłego wieku. Wcześniej ten sam tytuł wzięła na warsztat Ewa Salamon, kreując jednak zupełnie inny, srebrzysto-brązowy świat. Jaskierny zdecydowała się na silnie skontrastowaną paletę, opartą głównie na czerwieniach i fioletach, z domieszką turkusu. Ilustracje są dynamiczne, ekspresyjne i – z całym szacunkiem do jednego z głównych bohaterów – naprawdę nieliche. Sreberko ma w sobie magię, która promieniuje, i to nie tylko na moje dzieciństwo, ale i na życie ilustratorki. Teresa Jaskierny nadal jest bowiem graficzką, ale też redaktorką, odpowiedzialną za powstanie kilku tytułów prasowych, w tym dwóch o charakterze zdecydowanie magicznym – mam na myśli „Wróżkę” i „Gwiazdy mówią”. Dopełnieniem wydawnictw jest portal o podobnej tematyce. Czytając Sreberko miejcie się więc na baczności – nie wiadomo, jak na Wasze życie może zadziałać przemożny wpływ Księżyca.

____________________________________________
Przeczytaj także:
Dzieciństwo jak z obrazka: Kto kiedy zasypia
Dzieciństwo jak z obrazka: Władimir Sutiejew

Reklama

komentarze [6]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
fussy 10.11.2013 22:10
Czytelnik

Darze sentymentem te książeczkę ,bo dostałam ja na urodziny od mojej mamy.
Także czytam ja moim rozrabiakom(często do niej wracamy)i strach działa na nich jak na mnie kiedyś-upiorne huhuuuuu

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Kjarik 08.11.2013 16:34
Czytelnik

Pamiętam z przedszkola w dość nietypowy sposób, gdyż to ja czytałem ją wtedy innym dzieciom. Jak widać, już od samego początku ciągnęło do książek ;)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
poiuya 08.11.2013 08:58
Czytelnik

Jedna z moich ulubionych książeczek z dzieciństwa.
Teraz czytam ją mojemu synkowi, również mu się podoba.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Reklama
Mateusz Cioch 07.11.2013 20:46
Czytelnik

Według mnie cała bajka była podszyta jakimś schizowym niepokojem i przez to nie za bardzo mi podeszła z tego co pamiętam.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Michał 07.11.2013 17:21
Czytelnik

To ptaszysko mnie lekko przerażało jak byłem mały :)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Maria Nowakowska 07.11.2013 13:25
Czytelnik

Zapraszam do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd