Ignacy Karpowicz, autor „ości” odpowiedział na Wasze pytania!

LubimyCzytać
27.06.2013

Na początku miesiąca zbieraliśmy pytania do Ignacego Karpowicza. Spośród wszystkich pytań wybraliśmy, naszym zdaniem, najciekawsze i przekazaliśmy je pisarzowi, i dziś prezentujemy odpowiedzi. Życzymy miłej lektury!

 
Czym może zaskoczyć polskich czytelników literatura etiopska?

Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że literatura w rozumieniu europejskim (np. powieści) w Afryce bardzo długo nie istniała. Ona została „wynaleziona” dopiero w XX wieku. Na przykład pierwsza powieść napisana po angielsku przez czarnoskórego mieszkańca Afryki to 1911 rok (tytuł: „Ethiopa Unbound”). To jednak nie oznacza, że literatura czy też piśmiennictwo wcześniej nie istniało. Wręcz przeciwnie, tyle że było ono ściśle połączone z władzą duchową i świecką, a więc kroniki, legendy, teksty religijne, zbiory praw, śpiewniki. Po polsku prawie nic z tego nie ma. Chlubnym wyjątkiem jest wspaniała „Kebra Nagast czyli Chwała Królów”, przełożona przez Piotra Żyrę, czyli XIV-wieczny tekst, opisujący historię dynastii salomońskiej w Etiopii. Jest tu i legendarna królowa Saby, i Arka Przymierza. Wspaniałe! No i jest to święta księga dla rastafarian. Obok tego „oficjalnego” nurtu żywa była tradycja „literatury” mówionej: bajki, piosenki, etc. Jeśli ktoś chciałby na własnej skórze przekonać się, na czym polega „inność” powieści z odmiennych kultur i kontynentów, gorąco polecam Wydawnictwo Karakter, od lat oswajające literackie rubieże.

Gdyby miał Pan napisać książkę specjalnie dla dzieci, to o czym by Pan napisał i komu by ją Pan dedykował? Dzieciom, dorosłym, a może jakiemuś koledze / koleżance po fachu?

Próbowałem kiedyś napisać tekst dla dzieci, ale okazało się, że kompletnie się do tego nie nadaję. Może z wiekiem coś się zmieni. Gdybym jednak miał komuś książkę taką dedykować, to chyba Tove Jansson. Nie tylko w podzięce za Muminki, a szczególnie za moją ukochaną Bufkę, lecz przede wszystkim za to, kim była i jak żyła.

Czy zdecydowałby się Pan wydać cykle podobne do tych, jakie wydają Martyna Wojciechowska, czy Beata Pawlikowska?

Nie. Zresztą te cykle łączy właściwie jedynie znane nazwisko plus podróże, nic ponad w nich nie ma. Inna sprawa natomiast to kilkutomowa powieść, dajmy na to z popkultury „Harry Potter”, „Gra o tron” czy „Igrzyska śmierci”. Niektóre cykle powieściowe mają sens, o ile autor od początku postawi są ograniczenie, że np. części będzie 7 albo 3. W przeciwnym razie idzie to w jałowe i żałosne w sumie wyciskanie pieniędzy z czytelników.

Tłumaczył pan kiedyś bajki etiopskie. Czym różniły się od polskich, jakie problemy poruszały? Były bardziej nastawione na omawianie ważnych tematów, czy dostarczanie dziecku rozrywki?

Bajki etiopskie są nie do końca zrozumiale dla polskiego czytelnika, wymagają przypisów. Albo inaczej, to, co się dzieje, jest zrozumiałe, natomiast sens tych zdarzeń – niekoniecznie. Funkcja bajek jest taka sama i w etiopskiej, i w polskiej kulturze. Z jednej strony muszą one zainteresować słuchacza, czyli dziecko, muszą je wciągnąć i zabawić, z drugiej przekazują mu pewną wiedzę o świecie oraz system wartości. Moja ulubiona seria bajek etiopskich to afrykańska odmiana Mickiewicza czy Krasickiego, a więc ze zwierzątkami w roli ludzi. Zwierzęta są jednak bardziej egzotyczne, występują lwy, hieny, szympansy, bawoły, nosorożce, flamingi. Jest taka piękna bajka, która tłumaczy, dlaczego hieny występują jak świat długi i szeroki. Nie wchodząc w szczegóły, doszło do zatargu między lwem, który skradł hienom ich zdobycz, oraz oburzonymi hienami. Sprawę rozsądził szympans, zgodnie ze sprawiedliwością i na niekorzyść kłamliwego lwa. Po wielu latach szympans zmarł, ale hieny nie zapomniały, że kiedyś tak bardzo im pomógł. Dlatego w wyrazie szacunku i hołdu postanowiły dostarczyć martwe ciało wprost do nieba. I zbudowały hienią piramidę, stając jedna na drugiej, jedna na drugiej, i podając sobie martwe ciało do góry, a kiedy już prawie umieściły zwłoki w niebie, piramida posypała się. W ten oto sposób hieny rozsypały się po całym świecie i występują wszędzie. Zresztą jest to poniekąd prawda. Do dziś na południu Etiopii zdarzają się miasteczka, które zostały przejęte przez stada hien. Po zmroku wszyscy zamykają się w swoich domach, bo wtedy grasują stada hien. Kto się nie schowa, ten ryzykuje śmiercią.

Napisał Pan kilka książek. Z pewnością inne odczucia towarzyszą pisarzowi, gdy pisze pierwszą książkę, inne, gdy tworzy kolejne. Inaczej czuje się pisarz debiutując, inaczej, gdy ma już grupę własnych, wiernych czytelników. Co jest trudniejsze: początek pracy, czy późniejsza walka o uwagę czytelnika?

Trudniej jest chyba później. Bo debiut to taki stan nierozsądku i szaleństwa. Dzieje się, co się dzieje, i człowiek niezbyt nad tym panuje. Brakuje mu obycia i doświadczenia. Jest zmuszony iść na żywioł. Przy kolejnych powieściach jest to dużo bardziej świadome, na każdym poziomie, także warsztatu i konstrukcji tekstu. Ja mam ten luksus, że zawsze staram się napisać powieść najlepiej jak potrafię, dzięki temu w ogóle nie myślę, czego oczekuje mój czytelnik i czy się nie obrazi na autora. Taka strategia sprawdza się w przypadku literatury trudniejszej i mniej poczytnej. Idzie o jakość, a nie pisanie powieści, do których czytelnicy wcześniej się przyzwyczaili.

W książce pt. Gesty przeczytałam: „Po czwarte, nauczyłem się, że niektórzy ludzie są na zawsze, a niektórzy tylko sporadycznie, i że nie mam żadnego wpływu na to, kto będzie na zawsze, a kto od czasu do czasu.” To bardzo przygnębiający cytat. Czy rzeczywiście sądzi Pan, że jest prawdziwy?

Obawiam się, że tak. Czasem oczywiście decyzja należy do nas, ale nie tak często, jakbyśmy chcieli. Po pierwsze, tak zwane zdarzenia losowe, wypadki, choroby, śmierci. Nikt nie ma nad tym władzy. Po drugie, bliscy nam ludzie posiadają wolną wolę i podejmują samodzielne decyzje. Mogę kogoś kochać nad życie, cóż z tego, gdy sam nie będę kochany? Oraz w drugą stronę – wyobraźmy sobie, że jesteśmy żoną, maltretowaną przez męża. I znikąd pomocy. Mąż jest na zawsze. Niestety.

Czy czytuje Pan recenzje swoich książek? A jeśli tak, to czy te publikowane przez profesjonalistów, czy raczej te, które pisują "zwykli" czytelnicy i np. umieszczają na swoich blogach?  Czy kusi Pana czasem, żeby skontaktować się z kimś, kto Pańskiej książki nie zrozumiał albo w absurdalny sposób skrytykował i w dosadnych słowach uświadomić mu popełniony błąd? No i - ponieważ nie słyszałam, by kiedykolwiek zrobił Pan coś takiego - co Pana przed tym powstrzymuje?

Tak, czytuję. Zarówno te napisane przez profesjonalnych, jak i „zwykłych” czytelników. To mnie interesuje, właściwie nigdy nie wiem, co czytelnik wyciągnie z tekstu. Czasem oczywiście mnie kusi, żeby skomentować jakąś opinię, szczególnie, gdy jest idiotyczna. Nigdy tego nie zrobiłem. Po prostu, gdy powieść się ukazuje, muszę przystać na to, że radzi ona sobie sama. Mogę zgrzytać zębami, ale trudno. To jest tak, że jedyny tekst, który zadowoliłby każdego czytelnika, to przejrzyście napisana instrukcja obsługi, a cała reszta – niektórym się podoba, innym nie.

"Skoro nie chcieliście zbawienia mądrością, zbawiłem was głupotą" - dlaczego akurat ten fragment Apokalipsy rozpoczyna "Cud"?

To jest cytat apokryficzny, nie znajduje się w „prawdziwej” Apokalipsie. A gdyby go tłumaczyć, to chyba szłoby o to, że głupota również bywa przydatna, również może być narzędziem prowadzącym do czegoś dobrego.

Od kiedy wiedział Pan, że w życiu chce właśnie pisać książki?

Pisałem od podstawówki, a więc w czasie, gdy byłem zbyt nieświadomy, by wiedzieć, czego naprawdę chcę. Po prostu pisałem. To było tak naturalne jak oddychanie czy defekowanie. A później już mi zostało. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez pisania, a jeszcze mniej – bez czytania.

Nie kupiłbym Pańskiej książki, gdyby nie okładka (pożyczyłbym, by przeczytać, ale przez okładki chcę je mieć na półce, koniecznie). A skoro jest tak doskonała, chciałbym wiedzieć, czy uznaje Pan opakowanie książki za integralną część dzieła? A może za element narracji (albo metanarracji)?

Okładka jest bardzo ważna, przynajmniej dla mnie. Okładka ości jest genialna, co mogę powiedzieć z czystym sumieniem, ponieważ w ogóle nie przyłożyłem się do jej powstania. To geniusz Przemka Dębowskiego. Nie znoszę okładek ilustracyjnych, w sensie, że jak o miłości, to kobieta w falbankach i różowo jest, że jak o wampirach, to ktoś ma zęby nieuregulowane aparatem i na ciemnym tle, że jak o słońcu Toskanii to koniecznie słońce i Toskania. Dobra okładka wchodzi w spór z tekstem, komentuje go, ale w sposób nieoczywisty. Często jakość okładki można ocenić dopiero po skończeniu książki.

W Pańskich książkach widać dość sceptyczny stosunek do popkultury. Czy uważa Pan, że możliwą jest ucieczka od niej, a jeśli tak, to czy byłoby to właściwe?

Żyjemy w środowisku popkulturowym. Filmy, książki, komiksy, media, Internet, polityka. Od tego nie ma ucieczki, no chyba że ktoś przeniesie się drastycznie, np. do Afganistanu. A czy warto uciekać? Chyba nie. Bo przecież popkultura zostawia dla zainteresowanych miejsce na kulturę ambitną, a niezainteresowaną resztę ogłupia. I to ogłupienie nie do końca jest złe. Ja rozumiem je w sposób następujący: popkultura mimo wszystkich swoich wad jest dość skuteczna w ograniczeniu agresji na masową skalę. A o to przecież w świecie głównie chodzi: żeby nie powtórzyła się II wojna światowa, żeby nie wróciły mordy na masową skalę. I jeśli ceną za pokój jest debilizm czy też pewien rodzaj debilizmu, z rozkoszą na to przystaję. Poza tym popkultura bywa też inteligentna, choćby wspomniane już „Harry Potter”, Gra o tron czy Igrzyska śmierci.

A najciekawsze, zdaniem autora, pytania zadała: Magdalena i to ona otrzyma książki autora z autografem.

   

Nagrodę ufundowało Wydawnictwo Literackie.

Reklama

komentarze [7]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Czytaczyk 02.08.2013 22:22
Czytelnik

Po przeczytaniu Osci i wywiadu stwierdzam ze autor jest ciekawym czlowiekiem:)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
molarnia 09.07.2013 19:55
Czytelniczka

Cieszę się, że moje pytanie się pojawiło! Bardzo ciekawy wywiad :)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Chasm 30.06.2013 19:03
Czytelniczka

Interesujący wywiad. Pojawiło się również moje pytanie, co bardzo mnie cieszy :)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Maliul 30.06.2013 18:11
Czytelniczka

Bardzo ciekawy wywiad, jeśli książki też takie są, to z chęcią je przeczytam.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Roue 29.06.2013 22:59
Czytelniczka

Cieszę się, że moje pytanie się pojawiło.
A Magdalenie gratuluję serdecznie :)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Magdalena 27.06.2013 18:42
Czytelniczka

Wywiad bardzo ciekawy, tak jak i sam autor ;).

Bardzo, baaardzo dziękuję za wyróżnienie :). Już nie mogę się doczekać, kiedy książki do mnie dotrą! :)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
LubimyCzytać 27.06.2013 10:27
Administrator

Ości
Niehalo
 Ignacy Karpowicz Ignacy Karpowicz

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
 Ości  Niehalo
zgłoś błąd