-
Artykuły
Czytamy w weekend. 1 maja 2026
LubimyCzytać425 -
Artykuły
Literacki fenomen z Zurychu. „Lázár” hitem roku i międzynarodowym sukcesem!
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Najpierw książka, później film - nadchodzące ekranizacje (30.04)
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Przeczytaj fragment nowej powieści szpiegowskiej Roberta Michniewicza!
LubimyCzytać2
Drugie życie klasyki: 10 arcydzieł, które dziś wybrzmiewają na nowo
Niektóre książki nie domagają się uwagi. Mijają nad nimi lata ciszy, aż tu nagle zmienia się klimat – pojawia się nowy lęk, nowa tęsknota – i z uśpionych stron kiełkują świeże sensy, zaskakująco aktualne. Kiedyś czytane być może z przymusu, dziś potrafią zaskoczyć trafnością obserwacji – jakby wiedziały więcej, niż chciały przyznać.
Aliis Sinisalu/Unsplash
Wystarczy spojrzeć na nie z innej perspektywy. Z doświadczeniem nowego wieku. Nowego języka. Nowego świata. Nagle okazuje się, że powieści pisane dekady temu potrafią mówić o nas – i do nas – głośniej niż niejeden współczesny tytuł.
Tematy, które jeszcze do niedawna słabiej rezonowały ze współczesnością – kobiece biografie, napięcia klasowe, cicha przemoc, rozdźwięk między jednostką a wspólnotą – dziś trafiają w sam środek rozmów, które toczymy.
10 klasycznych książek, które warto przeczytać właśnie teraz
Poniżej znajdziecie dziesięć arcydzieł literatury XIX i XX wieku, które w obecnym kontekście społeczno-kulturowym i politycznym zyskały drugie życie. Od gotyckiej opowieści po satyrę science fiction. Każda z nich mówi coś istotnego o tym, co dzieje się teraz. Jeśli tylko czytać je uważnie.
Ten klasyk science fiction jest zarazem mroczną baśnią o ambicji sięgającej poza granice ludzkiej moralności. Młody naukowiec Victor Frankenstein, „nowy Prometeusz”, tworzy życie z martwej materii – jego dzieło okazuje się jednak cierpiącym, odtrąconym monstrum.
Dzisiaj „Frankenstein” czytany jest jak proroctwo epoki inżynierii genetycznej i sztucznej inteligencji: w debatach o niekontrolowanym postępie technologicznym opowieść Shelley często przywołuje się jako przestrogę przed tragiczną pychą badacza. W dobie, w której kompleks Frankensteina – lęk przed buntem naszych własnych kreacji – nabiera realnych kształtów, przesłanie Shelley brzmi niezwykle aktualnie.
Ale powieść oferuje więcej niż ostrzeżenie przed naukowym hybris: ukazuje też dramat „potwora” – istoty wrażliwej, pragnącej miłości, którą społeczeństwo czyni potworem przez odrzucenie. Ta gotycka opowieść o odpowiedzialności za własne kreacje i o empatii dla Innego wybrzmiewa dziś z nową mocą. Wzywa do pokory i moralnej rozwagi wobec granic poznania.
Ta błyskotliwa, pełna fantazji biografia fikcyjnego bohatera jest jednocześnie igraszką z czasem i płcią. Młody arystokrata Orlando, żyjący na dworze Elżbiety I, pewnego dnia budzi się jako kobieta i trwa w (niemal) wiecznym życiu aż do XX wieku, doświadczając na własnej skórze zmiennych ról społecznych.
Woolf z finezją ukazuje płynność tożsamości – androgyniczne wcielenie Orlanda przełamuje granice płci i konwenansu. Dzisiaj, w epoce dyskusji o gender i poszerzania rozumienia tożsamości płciowej, „Orlando” zyskuje wyjątkową aktualność. Ta oniryczna powieść, niegdyś pisana jako hołd dla ukochanej Woolf, stała się klasycznym tekstem feminizmu i prekursorską eksploracją tematów, którymi zajmuje się współczesna teoria queer.
Orlando doświadczający świata jako mężczyzna i jako kobieta obnaża arbitralność ról narzucanych przez społeczeństwo – od przywilejów męskiej młodości po ograniczenia nakładane na kobiety. W naszych czasach, gdy coraz śmielej kwestionujemy binarność płci i walczymy o prawo do własnej tożsamości, Woolfowska baśń o Orlando (czy też Orlandzie) przemawia z nową siłą, afirmując wolność bycia sobą poza sztywnymi kategoriami.
Ponura utopia Zamiatina, napisana na długo przed „Rokiem 1984” Orwella, dziś zdumiewa swoją proroczą wizją totalitarnego świata. W Państwie Jedynym ludzie żyją w szklanych domach, każdy krok jednostki jest permanentnie obserwowany, a nawet wyobraźnia podlega operacyjnemu wycięciu dla dobra kolektywu.
Numer Δ-503, główny bohater i lojalny konstruktor międzyplanetarnej rakiety, zaczyna wątpić w idealny system, gdy poznaje piękną buntowniczkę I-330 – a jego serce i rozum budzą się do buntu. „My” powstało jako reakcja na rodzącą się dyktaturę bolszewicką, lecz czytane dziś uderza aluzjami do naszych czasów.
Wizja społeczeństwa, w którym przezroczystość staje się narzędziem kontroli, a prywatność zostaje zniesiona, rezonuje w erze wszechobecnego monitoringu, big data i korporacyjnej inwigilacji. Zamiatin przestrzega przed utopią zaprowadzaną siłą – przed światem, w którym dla zbiorowego „szczęścia” poświęca się wolność i indywidualność jednostki.
Współczesny czytelnik odnajdzie w „My” echa dzisiejszych dylematów: jak ocalić cząstkę siebie w rzeczywistości, która coraz bardziej przypomina szklane Państwo Jedyne? Dystopia Zamiatina, kiedyś zakazana przez cenzurę, dziś wybrzmiewa jako ostrzeżenie przed każdym systemem, który obiecuje raj na ziemi w zamian za ludzką duszę.
W „Biesach” Dostojewski przygląda się momentowi, w którym radykalna idea zyskuje siłę rażenia. Pokazuje, jak nihilizm, podszyty frustracją i ambicją, potrafi zamienić się w przemoc polityczną. Akcja rozgrywa się w prowincjonalnym rosyjskim miasteczku, ale stawką jest przyszłość nie tylko Rosji – także nowoczesnej Europy. Dostojewski nie opowiada się po żadnej stronie. Bada proces: jak młodzi idealiści stają się ekstremistami, jak abstrakcyjne hasła upraszczają rzeczywistość, aż staną się zapalnikiem.
Dziś, gdy radykalizmy znów stają się językiem polityki, a przemoc zaczyna być przedstawiana jako uzasadnione narzędzie zmiany, „Biesy” są niewygodnie aktualne. To książka nie tyle o zamachu, ile o warunkach, które czynią go możliwym. O tym, jak bardzo społeczne przyzwolenie – milczenie, cynizm, obojętność – sprzyja radykalizacji. I jak łatwo wykształcony, rozsądny człowiek zaczyna traktować przemoc jako coś do zaakceptowania. W tym sensie Dostojewski oferuje nie tyle ostrzeżenie, ile precyzyjną analizę społecznego rozkładu – i mechanizmu, który z pozoru normalne środowisko może zmienić w laboratorium chaosu.
„Biesy” to przestroga przed nihilizmem przebranym w ideowe mundury. I, jak to bywa u Dostojewskiego, głęboka psychologiczna analiza: strachu przed pustką, pragnienia przynależności, nienawiści ukrytej pod hasłami moralności.
Inwazja jaszczurów – Karel Čapek
Gorzka satyra czeskiego mistrza pióra, choć pisana tuż przed wybuchem II wojny światowej, zdumiewająco trafnie diagnozuje mechanizmy, które i dziś napędzają kryzysy ludzkości. Čapek, z typowym dla siebie czarnym humorem, piętnuje w tej powieści kolonializm, faszyzm, rasizm oraz wyścig zbrojeń.
Powieść rozpoczyna się niemal baśniowo: pewien czeski kapitan odkrywa na egzotycznej wyspie inteligentne płazy – jaszczuro-ludzi. Początkowo współistnienie wydaje się pokojowe: ludzie wykorzystują Płazy jako tanią siłę roboczą i żywy towar eksportowy. Stopniowo jednak przejmują one ludzkie wynalazki, uczą się naszego świata i… zaczynają domagać się należnego im miejsca na Ziemi.
„Inwazja jaszczurów” w krzywym zwierciadle pokazuje, jak ludzkość sama kopie pod sobą grób – krótkowzroczna chciwość i nacjonalistyczne egoizmy prowadzą do globalnej katastrofy. Čapek odmalowuje świat tuż przed zagładą: mocarstwa bardziej zajmują się handlem jaszczurami i wzajemnymi konfliktami niż refleksją, dokąd to wszystko zmierza.
Powieść można dziś czytać jako złowrogą metaforę zmian klimatycznych i katastrofy ekologicznej wywołanej przez człowieka. Powieść przestrzega, że ignorowanie globalnych zagrożeń i odczłowieczanie „innych” (czy to innych ras, czy gatunków) obróci się przeciw nam samym. Współcześnie „Inwazja jaszczurów” wybrzmiewa niczym satyryczny, lecz przejmujący apel o opamiętanie: przed powrotem demonów faszyzmu, przed eksploatacją świata ponad miarę, przed pychą, która czyni nas ślepymi na konsekwencje naszych działań.
10 klasycznych powieści, które dziś czyta się inaczej
Wzruszająca i mocna w przekazie epistolarna powieść Alice Walker ukazuje losy czarnoskórej kobiety na amerykańskim Południu pierwszej połowy XX wieku – i czyni to głosem tak autentycznym, że po lekturze nic już nie jest takie samo. Celie, bohaterka „Koloru purpury”, pisze listy: do Boga, do siostry, do samej siebie, szukając zrozumienia w świecie naznaczonym przemocą, rasizmem i seksizmem.
Na początku jest ofiarą – molestowaną córką, wydaną za mąż za toksycznego mężczyznę kobietą pozbawioną praw i własnego głosu. Jednak z czasem, dzięki więzi z innymi kobietami, Celie odnajduje w sobie siłę, by przeciwstawić się tyranii mężczyzn i odzyskać poczucie własnej wartości. Walker splata tematy rasizmu, patriarchatu i klasowego uciśnienia w poruszającą opowieść o cierpieniu, ale i o uzdrawiającej mocy miłości oraz solidarności kobiecej.
Dziś ta powieść jest jeszcze bardziej czytelna w kontekście dyskusji o intersekcjonalności – pokazuje, jak nakładające się formy opresji potęgują ból, a zarazem jak ważne jest uwrażliwienie na wielogłos doświadczeń. Walker daje literacki wyraz temu, co dziś tak często podkreślamy: głos marginalizowanych musi zostać wysłuchany, bo w nim kryje się siła zmiany społecznej.
Starczy wspomnieć, że Wydawnictwo Encyclopædia Britannica, Inc., wydawca najstarszej, najbardziej prestiżowej encyklopedii na świecie, uznał „Kolor purpury” za jedną z 12 najlepszych książek wszech czasów.
Ta powieść, rozsławiona później przez filmowe adaptacje, w oryginale jest błyskotliwą satyrą i filozoficzną przypowieścią o naturze ludzkiej. Francuski pisarz Pierre Boulle wyobraził sobie kosmiczną podróż, w której trójka ziemskich odkrywców trafia na planetę Soror – łudząco podobną do Ziemi, z tą drobną różnicą, że rolę dominującego gatunku przejęły tam inteligentne małpy.
Ludzie na Soror są dzicy, traktowani jak zwierzęta hodowlane i obiekty eksperymentów naukowych, zaś goryle, orangutany i szympansy stworzyły własną cywilizację – z miastami, technologią, a nawet uprzedzeniami kastowymi między gatunkami małp. Odwrócenie ról ofiar i panów to celowy zabieg, który służy obnażeniu ludzkich przywar. Boulle z ironicznym zacięciem pyta: co by było, gdyby to nas zamknięto w klatkach i traktowano jak niższy gatunek?
Odpowiedzi, jakie daje, nie są pochlebne dla ludzkości – to nasza własna arogancja i okrucieństwo zostają sportretowane w krzywym zwierciadle. „Planeta małp” w latach 60. była czytana jako alegoria zimnej wojny i zagrożenia nuklearnego. Dziś powieść ta nabrała nowych znaczeń. Żyjemy w świecie, w którym coraz wyraźniej dostrzegamy naszą odpowiedzialność wobec innych istot i kruchość pozycji człowieka jako „pana stworzenia”.
Gwałtowne zmiany klimatu, które sami sprowadziliśmy, masowe wymieranie gatunków, eksperymenty z zaawansowaną sztuczną inteligencją – wszystko to każe z pokorą spojrzeć na naszą przyszłość. W tym kontekście wizja Boulle’a jest przestrogą przed pychą: nasza cywilizacja nie jest dana raz na zawsze, a jeśli zatracimy człowieczeństwo (rozumiane jako empatia i odpowiedzialność), możemy obudzić się w świecie, w którym to my będziemy bezradni.
William Faulkner, noblista i bard amerykańskiego Południa, w cyklu opowiadań zebranych w „Wielkim lesie” powraca do mitycznej krainy swojego dzieciństwa – bezkresnych puszcz Missisipi, ostoi dawnych tradycji i tajemnic. Centralnym utworem tego cyklu jest słynne opowiadanie „Niedźwiedź”, w którym młody chłopiec, Ike, wyrusza z doświadczonymi myśliwymi na polowanie na legendarnego starego niedźwiedzia. W rytuale polowania Faulkner kreśli pożegnanie świata dzikiej natury: prastary las, pełen szmerów i symboli, zostaje stopniowo pożerany przez cywilizację – drzewa padną pod toporem drwali, ziemia przejdzie we władanie bezdusznych kartotek własności.
Gdy Ike dorośnie, odkryje w starych rodzinnych zapisach grzechy swoich przodków – brutalność niewolnictwa, chciwość, która splamiła każdy skrawek ziemi. W akcie moralnego sprzeciwu zrzeknie się dziedzictwa plantacji. Ta medytacja nad utraconym rajem natury i winą historyczną brzmi niezwykle mocno właśnie dziś. Współczesny świat doświadcza gwałtownej utraty dzikich ostępów – lasy deszczowe znikają w oczach, giną ostatnie wielkie zwierzęta, klimat się ociepla. Coraz głośniej mówi się też o konieczności rozliczenia dawnych krzywd: spuścizny kolonializmu, niewolnictwa, przemocy wobec rdzennych ludów.
Faulkner w „Wielkim lesie” splata te dwa wątki – degradacji przyrody i moralnego przebudzenia – w sposób wręcz wizjonerski. Dziś, kiedy stoimy w obliczu ekologicznej zagłady i zadajemy pytania o dziejową sprawiedliwość, zbiór ten przemawia do nas jak nigdy dotąd.
Faulkner bywa trudny. Ale warto!
Powieść Hermanna Hessego to portret człowieka rozszczepionego – między światem zewnętrznych konwenansów a wewnętrznym chaosem, między potrzebą sensu a poczuciem obcości. Harry Haller, samotnik i intelektualista, dryfuje po obrzeżach społeczeństwa, żyjąc w stanie nieustannego rozdwojenia.
Niegdyś kultowa lektura egzystencjalistów i outsiderów, dziś powraca jako opis życia w epoce samotności pośród tłumu, kryzysu tożsamości i spirali samopoczucia nieprzystawalności.
Hesse nie pozostawia jednak bohatera – ani czytelnika – w beznadziei. Teatrzyk Magiczny, który odwiedza Haller, staje się przestrzenią transformacji: nie spektakularnej, ale cichej. Bohater zaczyna akceptować własną wielość, uczy się śmiać, przestaje widzieć siebie jako figurę tragicznie oddzieloną od świata.
„Wilk stepowy” nabiera dziś nowego znaczenia również jako opowieść o buncie przeciwko przymusowi sukcesu. Haller nie pasuje do świata, który wymaga „dobrego funkcjonowania”: produktywności, pogody ducha, stabilności. Zamiast tego szuka innej prawdy – wolniejszej, nieoczywistej, wewnętrznej.
Opowieść podręcznej – Margaret Atwood
Najświeższa pozycja w zestawieniu. Nie można powiedzieć, by od debiutu w 1985 roku powieść Atwood na dłużej zeszła z afisza. Przerażająca wizja przyszłości, w której Stany Zjednoczone przekształciły się w teokratyczną Republikę Gilead, okazała się zaskakująco bliska naszym realiom. Gdy się ukazała, odczytywano ją jednak jako mroczną fantazję; dziś brzmi jak przestroga, której echo pobrzmiewa na ulicach miast.
Czerwono-białe kostiumy Podręcznych stały się jednym z najpotężniejszych symboli współczesnych protestów feministycznych. Od Argentyny przez USA i Wielką Brytanię po Irlandię – kobiety zakładają je, by wyrazić sprzeciw wobec odbierania im praw.
Poprzez milczące szeregi kobiet w czerwonych pelerynach pod parlamentami świata fikcja Atwood materializuje się jako ostrzeżenie przed państwem, które traktuje ciała i wolność kobiet jak własność. „Opowieść podręcznej” wybrzmiewa dziś z nową siłą w kontekście debat o prawach reprodukcyjnych, narastającym ekstremizmie polityczno-religijnym i zagrożeniach dla demokracji.
To ponury apel o czujność – przypomnienie, że prawa raz zdobyte nie są dane na zawsze, a najgorsze dystopie mogą stać się rzeczywistością, jeśli zabraknie nam odwagi, by im zapobiec.
Klasyka nie mówi jednym głosem – ale potrafi przemówić wtedy, gdy najbardziej potrzebujemy odpowiedzi. Jakie książki wy dodalibyście do zestawienia? Które klasyki, czytane dziś, zyskują zupełnie nowy wydźwięk?
Czekam na wasze komentarze. Wymienione przez was książki pojawią się na końcu artykułu. W ten sposób stworzymy nową listę.
Dołącz do akcji, podaj dalej, zainspiruj innych i wygraj książki na cały rok!
Tagi i tematy
komentarze [100]
Niezwykle rzadko zdarza się, aby dyskusja ludzi oczytanych dostarczyła mi tyle przyjemności, co Wasze komentarze. W niedzielny poranek. Konradzie Wrzesiński swym niewinnie i subiektywnie dobranym zestawieniem lektur godnych polecenia sprawiłeś, że czytelnicy poczuli się wyśmienicie. Noże nie poszły w ruch. Najbardziej podoba mi się słowo "zagłada". Słowo klucz wszystkich podanych lektur w artykule. Na tych książkach, jak na pożywce, wychowałam się. Potrzebuję tylko przywyknąć do "Inwazji jaszczurów".
Dziękuję serdecznie za ciekawą dyskusję przy porannej kawie, jest lepsza od jakiegokolwiek subiektywnego podcastu.
Mała prośba, dajcie spokojnie spać W.Woolf, jej "Orlando" jest ponadczasowe, a "Fale"... przeczytajcie ponownie... ponownie... ponownie... mniej
Niezwykle rzadko zdarza się, aby dyskusja ludzi oczytanych dostarczyła mi tyle przyjemności, co Wasze komentarze. W niedzielny poranek. Konradzie Wrzesiński swym niewinnie i subiektywnie dobranym zestawieniem lektur godnych polecenia sprawiłeś, że czytelnicy poczuli się wyśmienicie. Noże nie poszły w ruch. Najbardziej podoba mi się słowo "zagłada". Słowo klucz...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWarto wspomnieć, że niedługo ukaże się też polskie wydanie „Źródła samotności” - klasyka queerowej literatury, u nas wydana jedynie w latach trzydziestych, w skróconej postaci. Kolejny przykład, że warto wracać do dawnych dzieł.
Warto wspomnieć, że niedługo ukaże się też polskie wydanie „Źródła samotności” - klasyka queerowej literatury, u nas wydana jedynie w latach trzydziestych, w skróconej postaci. Kolejny przykład, że warto wracać do dawnych dzieł.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Nigdy nie rozumiałem fascynacji Atwood. W jakiś sposób rozumiem jej popularność w USA, które purytanizm mają we krwi nawet dzisiaj, ale Europie (może wyłączając Wielką Brytanię) do takiej mentalności daleko, a "Opowieść podręcznej" więcej mówi o przeszłości, niż w jakikolwiek sposób przewidywalnej przyszłości. Orwell, czy Huxley byli wizjonerami i mieli trafne intuicje dotyczące rozwoju cywilizacyjnego, Atwood bazuje na społecznych fobiach i nierówności płciowej wynikającej z historii. Atwood jest pisarką niezłą pod względem warsztatowym, ale stoi pięć pięter poniżej takich pisarzy, jak ww, dlatego arcydziełem nie nazwałbym żadnej jej książki.
Choć lista z zasady jest subiektywna, to zabrakło mi w niej Huxleya. Myślę, że spośród wszystkich twórców SF, twórca "Nowego wspaniałego świata" najlepiej pojął kierunek do którego dąży ludzkość- lepiej nawet od Dicka. Przeraża to tym bardziej, że dzisiaj bardzo wielu ludziom ta powieść nie wydaje się nawet dystopią.
Nigdy nie rozumiałem fascynacji Atwood. W jakiś sposób rozumiem jej popularność w USA, które purytanizm mają we krwi nawet dzisiaj, ale Europie (może wyłączając Wielką Brytanię) do takiej mentalności daleko, a "Opowieść podręcznej" więcej mówi o przeszłości, niż w jakikolwiek sposób przewidywalnej przyszłości. Orwell, czy Huxley byli wizjonerami i mieli trafne intuicje...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejChciałem poprzeć to, co napisałeś i dodać od siebie, że do Huxley’a wracam. Mam na półce. Atwood często mówi, że czytelnicy ją przeceniają i ma rację. Trudno jednak jej się oprzeć owczemu pędowi adoracji - to już moja uwaga. Nie lubię jej ze względu na duraczenie, któremu oddaje się z zapałem. Nawet nie jestem do końca pewien, czy wierzy czy jest tylko cwaną gapą jak Tokarczuk.
Chciałem poprzeć to, co napisałeś i dodać od siebie, że do Huxley’a wracam. Mam na półce. Atwood często mówi, że czytelnicy ją przeceniają i ma rację. Trudno jednak jej się oprzeć owczemu pędowi adoracji - to już moja uwaga. Nie lubię jej ze względu na duraczenie, któremu oddaje się z zapałem. Nawet nie jestem do końca pewien, czy wierzy czy jest tylko cwaną gapą jak...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejA jednak "Opowieść podręcznej" warto przeczytać. Temat w różnej odsłonie ciągle aktualny. Oczywiście polecam również "Nowy wspaniały świat", chociaż tu pewne opisy zdecydowanie się przeterminowały w stosunku do współczesnego świata jednak idea "kastowa" wciąż aktualna.
A jednak "Opowieść podręcznej" warto przeczytać. Temat w różnej odsłonie ciągle aktualny. Oczywiście polecam również "Nowy wspaniały świat", chociaż tu pewne opisy zdecydowanie się przeterminowały w stosunku do współczesnego świata jednak idea "kastowa" wciąż aktualna.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dziękuję za tę listę.
Zawsze mnie zadziwia, w jaki sposób ponadczasowe (a wręcz bardziej współczesne) są niektóre dzieła. Ostatnio miałem takie przemyślenia o "Annie Kareninie" Tołstoja oraz "Acharnejczykach" Arystofanesa.
Z powyższej listy planuję przeczytać "Frankensteina" i "Wilka stepowego".
Dziękuję za tę listę.
Zawsze mnie zadziwia, w jaki sposób ponadczasowe (a wręcz bardziej współczesne) są niektóre dzieła. Ostatnio miałem takie przemyślenia o "Annie Kareninie" Tołstoja oraz "Acharnejczykach" Arystofanesa.
Z powyższej listy planuję przeczytać "Frankensteina" i "Wilka stepowego".
Orlando to tak kapitalny film, ze szkoda czasu na książkę
Orlando to tak kapitalny film, ze szkoda czasu na książkę
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZnam i film, i książkę. Film łatwiejszy w odbiorze. Książka robi się ciekawa dopiero po przemianie Orlanda w Orlandę.
Znam i film, i książkę. Film łatwiejszy w odbiorze. Książka robi się ciekawa dopiero po przemianie Orlanda w Orlandę.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWstyd się przyznać, ale czytałam tylko Biesy i Wilka stepowego. Przez Biesy przebrnęłam żelazną siłą woli. Wilka na studiach czytałam po niemiecku i mi się spodobał, a po wielu latach po polsku - wcale. Myślę, że czytając (i rozumiejąc!) w obcym jezyku popadłam w taki zachwyt nad sobą, że objęłam nim również powieść. Z kolei o Podręcznej tyle było trąbione, że straciłam kompletnie zainteresowanie. To samo mam teraz z Chłopkami.
Wstyd się przyznać, ale czytałam tylko Biesy i Wilka stepowego. Przez Biesy przebrnęłam żelazną siłą woli. Wilka na studiach czytałam po niemiecku i mi się spodobał, a po wielu latach po polsku - wcale. Myślę, że czytając (i rozumiejąc!) w obcym jezyku popadłam w taki zachwyt nad sobą, że objęłam nim również powieść. Z kolei o Podręcznej tyle było trąbione, że straciłam...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Tak, można marketingowo wylać dziecko z kąpielą. Co do "Opowieści podręcznej", to wydała mi się dużo mocniejsza niż jej kontynuacja ("Testamenty").
A z tym czytaniem w językach obcych mam tak samo. Człowiek tak się cieszy, że wszystko rozumie, że bardzo trudno rozpoznać, czy książka podobałaby mu się, gdyby została przetłumaczona na polski. Dopiero po jakimś czasie dociera, że niekoniecznie. Co oczywiście nie podważa sensu czytania w obcych narzeczach. Po prostu nie można wymagać od siebie cudów, gdy się w obcym kraju nie żyje ani na co dzień jako tłumacz nie pracuje.
Tak, można marketingowo wylać dziecko z kąpielą. Co do "Opowieści podręcznej", to wydała mi się dużo mocniejsza niż jej kontynuacja ("Testamenty").
A z tym czytaniem w językach obcych mam tak samo. Człowiek tak się cieszy, że wszystko rozumie, że bardzo trudno rozpoznać, czy książka podobałaby mu się, gdyby została przetłumaczona na polski. Dopiero po jakimś czasie...
Patrzę na tego Dostojewskiego i znowu zastanawiam się dlaczego w Polsce tak popularni są autorzy, którzy Polaków nienawidzą...
Patrzę na tego Dostojewskiego i znowu zastanawiam się dlaczego w Polsce tak popularni są autorzy, którzy Polaków nienawidzą...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Bardzo ciekawe spostrzeżenie, ale w Polsce wydawcy skupiają się głównie na wznawianiu i wydawaniu dzieł Dostojewskiego z literatury rosyjskiej a za mało jest Tołstoja, Czechowa,Turgienieniewa.
Natomiast za mało eksponowana jest literatura francuska czy niemiecka.
Co do wydawania polskich klasyków jest bardzo słabo wydawana choćby dzieła Żeromskiego, Sienkiewicza, Reymonta są wydawane okazjonalne może, z wyjątkiem lektur szkolnych tymczasem wyżej wymienieni mają bogaty dorobek i wypadałoby ich wznowić i nie tylko do tej listy można dodać Dąbrowską, Iwaszkiewicza, Gombrowicza, Nałkowską, Wankowicza, Grudzinskiego.
Można zatem głośno zaapelować do polskich wydawców Polacy nie gęsi i swoich klasyków mają.
Bardzo ciekawe spostrzeżenie, ale w Polsce wydawcy skupiają się głównie na wznawianiu i wydawaniu dzieł Dostojewskiego z literatury rosyjskiej a za mało jest Tołstoja, Czechowa,Turgienieniewa.
Natomiast za mało eksponowana jest literatura francuska czy niemiecka.
Co do wydawania polskich klasyków jest bardzo słabo wydawana choćby dzieła Żeromskiego, Sienkiewicza, Reymonta...
Bo Dostojewski jest dobry i chyba wizjonerski.
A że za Polakami nie przepadał?
Są dwa typy polskości.
Pierwszy ten, odwołujący się do cech (również przywar) narodowych i zostający z nią na dobre i na złe.
Drugi Polak to rodzaj przydupasa świata zachodniego.
I tym drugim Polakiem Dostojewski gardził.
Bo Dostojewski jest dobry i chyba wizjonerski.
A że za Polakami nie przepadał?
Są dwa typy polskości.
Pierwszy ten, odwołujący się do cech (również przywar) narodowych i zostający z nią na dobre i na złe.
Drugi Polak to rodzaj przydupasa świata zachodniego.
I tym drugim Polakiem Dostojewski gardził.
On był Rosjaninem, więc pół biedy. Gorzej z tymi, którzy sami mają polskie pochodzenie/są polskojęzyczni.
On był Rosjaninem, więc pół biedy. Gorzej z tymi, którzy sami mają polskie pochodzenie/są polskojęzyczni.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamStraszne to jest ,a my przecież tacy fajni. :)
Straszne to jest ,a my przecież tacy fajni. :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPonieważ tutaj nie chodzi o poglądy tylko o literaturę. Dostojewski pisał książki niezwykle istotne, z niesamowitą głębią psychologiczną i przestrogami przed nihilizmem i szkodliwymi ideologiami. Czy to istotne kogo lubił a kogo nie? Czy fakt, że jestem Polakiem a Dostojewski Rosjaninem umniejsza geniusz jego dzieł? Poza tym Dostojewski sam w sobie był przeciwnikiem ideologii komunistycznych oraz był uważany za całkiem anty-carskiego, nie nawoływał do jakiejkolwiek agresji w stronę Polski, wręcz odwrotnie, morały jego dzieł ostrzegają przed agresją w stosunku do innych narodów oraz zwyczajnie nie popierają imperializmu, właściwie to stoją przeciwko niemu.
Ponieważ tutaj nie chodzi o poglądy tylko o literaturę. Dostojewski pisał książki niezwykle istotne, z niesamowitą głębią psychologiczną i przestrogami przed nihilizmem i szkodliwymi ideologiami. Czy to istotne kogo lubił a kogo nie? Czy fakt, że jestem Polakiem a Dostojewski Rosjaninem umniejsza geniusz jego dzieł? Poza tym Dostojewski sam w sobie był przeciwnikiem...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJak zwykle w przypadku tego autora, bezmyślnie powtarzane komunały. Nie chce mi się więcej pisać. Wystarczy cytowanie listy rzekomo najlepszych 12 książek w historii, aby dostrzec kompletny bezkrytycyzm autora tych wypocin.
Jak zwykle w przypadku tego autora, bezmyślnie powtarzane komunały. Nie chce mi się więcej pisać. Wystarczy cytowanie listy rzekomo najlepszych 12 książek w historii, aby dostrzec kompletny bezkrytycyzm autora tych wypocin.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZgadzam się aczkolwiek jeden plus jest. Wiemy, że tak można jak on i możemy hamować innych, dotkniętych urwyszem (urojeniem wyższościowym) w ich bezmyślnym zachwycie nad postępem.
Zgadzam się aczkolwiek jeden plus jest. Wiemy, że tak można jak on i możemy hamować innych, dotkniętych urwyszem (urojeniem wyższościowym) w ich bezmyślnym zachwycie nad postępem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Interpretacje? Stare znałem.
Biblia też wielokrotnie była interpretowana i dziwnym trafem zawsze mówiła o czasach obecnych. W starożytnym Rzymie zniechęcano niewolników by zrzucali niewolę, bo przecież Chrystus zaraz przyjdzie wi wszyscy będą wolni. W XV wieku ludzie w Czechach masowo porzucali prace i szli na szczyty gór w oczekiwaniu na zstąpienie Jezusa, które miało się wydarzyć lada moment.
A film "Gabinet doktora Caligari" przewidział nadejście pana z wąsem już 1920 roku!
I co? I nic! Interpretować może każdy, doszukiwać się opisów czasów obecnych lub takich za chwilkę. Żadna interpretacja nie będzie niepoprawna... może być za to oderwana od rzeczywistości.
Interpretacje? Stare znałem.
Biblia też wielokrotnie była interpretowana i dziwnym trafem zawsze mówiła o czasach obecnych. W starożytnym Rzymie zniechęcano niewolników by zrzucali niewolę, bo przecież Chrystus zaraz przyjdzie wi wszyscy będą wolni. W XV wieku ludzie w Czechach masowo porzucali prace i szli na szczyty gór w oczekiwaniu na zstąpienie Jezusa, które miało się...
@Lis Gracki
Moje zdanie nic nie znaczy. Zatem podeprę się profesorem. Sven Brikmann pisze (jest on agnostykiem), że żadne słowa nie ważą na kulturze Zachodu bardziej niż te zawarte w Biblii. I to bez znaczenia, czy jesteś ateistą czy osobą po apostazji. Ba, on dodaje, że wszystko inne jest nieprawdopodobnie mniej kulturotwórcze niż się nam wydaje.
@Lis Gracki
Moje zdanie nic nie znaczy. Zatem podeprę się profesorem. Sven Brikmann pisze (jest on agnostykiem), że żadne słowa nie ważą na kulturze Zachodu bardziej niż te zawarte w Biblii. I to bez znaczenia, czy jesteś ateistą czy osobą po apostazji. Ba, on dodaje, że wszystko inne jest nieprawdopodobnie mniej kulturotwórcze niż się nam wydaje.
Autorze artykułu, serio promujesz książkę o opowiadaniach myśliwskich, hello mamy XXI wiek? To właśnie myśliwi doprowadzili do wymarcia wielu gatunków zwierząt, w dzisiejszych czasach takie zachowanie to nic innego jak pokaz sadyzmu i barbarzyństwa.
Autorze artykułu, serio promujesz książkę o opowiadaniach myśliwskich, hello mamy XXI wiek? To właśnie myśliwi doprowadzili do wymarcia wielu gatunków zwierząt, w dzisiejszych czasach takie zachowanie to nic innego jak pokaz sadyzmu i barbarzyństwa.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Geralt, rybko pozłacana.
Indianie w Ameryce północnej polowali na bizony przez 40 tys. lat. Gdybyś urodził się w wigwamie 1000 lat temu to oddawałbyś się temu sadystycznemu barbarzyństwu. Ba, gdyby nie Kolumb w 1492 roku to i dzisiaj goniłbyś za bizonami nie wiedząc nawet o istnieniu innej cywilizacji za dużą wodą. Nie oceniajmy świata i ludzi dzisiejszymi normami. Nie wykluczajmy Chaty Wuja Toma, bo słowo murzyn występuje tam 256 razy. Nie tnijmy nożyczkami paska z latami - to było kiedyś, a to jest dzisiaj. Nie wiem czy wiesz, ale tak zwane prawa człowieka, zwane zapewne przez ciebie prawami niezbywalnymi, to prawa, które wciąż są zmieniane. Wkrótce zapewne dopiszesz do nich eutanazję z przyczyn społecznych i ekologicznych. No wiesz, proporcje pomiędzy ilością ludzi, bydła i dzikich koni są zachwiane. Trzeba rozdawać zastrzyki w serce ♥️ by prawa człowieka były respektowane.
Geralt, rybko pozłacana.
Indianie w Ameryce północnej polowali na bizony przez 40 tys. lat. Gdybyś urodził się w wigwamie 1000 lat temu to oddawałbyś się temu sadystycznemu barbarzyństwu. Ba, gdyby nie Kolumb w 1492 roku to i dzisiaj goniłbyś za bizonami nie wiedząc nawet o istnieniu innej cywilizacji za dużą wodą. Nie oceniajmy świata i ludzi dzisiejszymi normami. Nie...
a ty się odżywiasz ssąc kamienie?
a ty się odżywiasz ssąc kamienie?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
A od kiedy to niejedzenie zwierząt równa się ssaniu kamieni, hę? 😉
Nie żyjemy na pustyni, by jedyną opcją przetrwania było zabicie (własnoręczne lub przez kogoś) innego zwierzęcia. Tak, zwierzęcia, bośmy też zwierzęta, tylko specyficzne.
A od kiedy to niejedzenie zwierząt równa się ssaniu kamieni, hę? 😉
Nie żyjemy na pustyni, by jedyną opcją przetrwania było zabicie (własnoręczne lub przez kogoś) innego zwierzęcia. Tak, zwierzęcia, bośmy też zwierzęta, tylko specyficzne.
zabraknie prądu - myslistwo wróci, to kwesta czasu
zabraknie prądu - myslistwo wróci, to kwesta czasu
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Które klasyki, czytane dziś, zyskują zupełnie nowy wydźwięk?
Moim zdaniem warto tę listę uzupełnić o "Nowy wspaniały świat" Huxleya.
Książka napisana w 1931 roku. Autor przenosi akcję swojej antyutopii do 2540 roku, czyli parę olimpiad (olimpiada to 4 lata) do przodu.
Według mnie książka wcale nie opisuje świata który wybiega aż tak daleko w przyszłość. "Nowy wspaniały świat" dzieje się już na naszych oczach.
Które klasyki, czytane dziś, zyskują zupełnie nowy wydźwięk?
Moim zdaniem warto tę listę uzupełnić o "Nowy wspaniały świat" Huxleya.
Książka napisana w 1931 roku. Autor przenosi akcję swojej antyutopii do 2540 roku, czyli parę olimpiad (olimpiada to 4 lata) do przodu.
Według mnie książka wcale nie opisuje świata który wybiega aż tak daleko w przyszłość. "Nowy wspaniały...
Sporo w tym przesady... bo czy gdzieś produkuje się ludzi specjalnie upośledzając ich funkcje umysłowe, by zrobić z nich tanich robotników?
Sporo w tym przesady... bo czy gdzieś produkuje się ludzi specjalnie upośledzając ich funkcje umysłowe, by zrobić z nich tanich robotników?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Lis Gracki
No akurat produkcja lewych ludzi trwa 😉
@Lis Gracki
No akurat produkcja lewych ludzi trwa 😉
Stulti non seruntur.
Stulti non seruntur.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDałem plusa choć nie wiem co to znaczy. Daj na język tłuszczy. 😎
Dałem plusa choć nie wiem co to znaczy. Daj na język tłuszczy. 😎
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Lis Gracki
Z łaciny to ja tylko znam (i lubię) pecunię, ale może się podszkolę.
@Lis Gracki
Z łaciny to ja tylko znam (i lubię) pecunię, ale może się podszkolę.
@saa-saa- Disce puer latine, ego tu nobile faciam 😁
Po naszemu znaczy "Głupich nie sieją".
@werblista to dobre przysłowie z historycznym źródłem.
Łacina fascynowała mnie od dziecka a pierwsze wyrażenia łapałem z komiksu Asteriks. Pięknie brzmi i pozwala na tworzenie niezwykłych form literackich jak np. chronostych.
@saa-saa- Disce puer latine, ego tu nobile faciam 😁
Po naszemu znaczy "Głupich nie sieją".
@werblista to dobre przysłowie z historycznym źródłem.
Łacina fascynowała mnie od dziecka a pierwsze wyrażenia łapałem z komiksu Asteriks. Pięknie brzmi i pozwala na tworzenie niezwykłych form literackich jak np. chronostych.
@Lis Gracki
„Tworzenie chronostów ”. A ten znowu swoje! 🫢
@Lis Gracki
„Tworzenie chronostów ”. A ten znowu swoje! 🫢
Cóż poradzę, piękno czasów minionych... Tutaj pierwsze dwie zwrotki chronostychu Paula Zachariusa, napisane po zawaleniu się książęcego browaru, na Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie. Zakodowano w nich datę:
VVLCanI VIrtVte Ceres qVa CoCta LIqVesCIt;
HaC ArX, Vah trIpLICI fornICe rVpta CaDIt
V V L C I V I V C V C C L I V C I
C X V I L I C I I C V C D I = 1609
Tutaj przepisuję dla czytelności:
Vulcani virtute Ceres qua cocta liquescit;
Hac arx, vah triplici fornice rupta cadit
Biada! Dom, gdzie płynie Ceres warzona mocą Wulkana,
runął, gdy się zawalił potrójny łuk sklepienia.
Czy to nie jest piękne?
Cóż poradzę, piękno czasów minionych... Tutaj pierwsze dwie zwrotki chronostychu Paula Zachariusa, napisane po zawaleniu się książęcego browaru, na Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie. Zakodowano w nich datę:
VVLCanI VIrtVte Ceres qVa CoCta LIqVesCIt;
HaC ArX, Vah trIpLICI fornICe rVpta CaDIt
V V L C I V I V C V C C L I V C I
C X V I L I C I I C V C D I = 1609
Tutaj...
Fakt, piękne to jest.
Niedawno przypomniała mi się czytanka z podstawówki. Język polski. Tam o tym, jak to mnisi w średniowieczu przepisywali księgi, czasami jadną przez wiele, wiele miesięcy. Kaligrafowali, dodawali ilustracje. Jeden z kopistów na marginesie napisał od siebie „O słodki miesiącu maju!”. To też rodzaj miniaturowego oddania chwili pokoleniu, które kiedyś przeczyta. Małe rzeczy cieszą, haiku, na przykład.
Fakt, piękne to jest.
Niedawno przypomniała mi się czytanka z podstawówki. Język polski. Tam o tym, jak to mnisi w średniowieczu przepisywali księgi, czasami jadną przez wiele, wiele miesięcy. Kaligrafowali, dodawali ilustracje. Jeden z kopistów na marginesie napisał od siebie „O słodki miesiącu maju!”. To też rodzaj miniaturowego oddania chwili pokoleniu, które kiedyś...
Ach średniowieczne księgi to jeszcze inna sprawa. Bywa, że sobie dopisywali różne rzeczy. Nie mówiąc już o kocich łapkach 😁
https://www.smithsonianmag.com/smart-news/centuries-ago-a-cat-walked-across-this-medieval-manuscript-1766202/
https://blogs.bl.uk/digitisedmanuscripts/2018/12/cats-get-off-the-page.html
Ach średniowieczne księgi to jeszcze inna sprawa. Bywa, że sobie dopisywali różne rzeczy. Nie mówiąc już o kocich łapkach 😁
https://www.smithsonianmag.com/smart-news/centuries-ago-a-cat-walked-across-this-medieval-manuscript-1766202/
https://blogs.bl.uk/digitisedmanuscripts/2018/12/cats-get-off-the-page.html
Monsieur le Rédacteur jak zwykle dobry artykuł wysmażył, bo i temat ciekawy, i wybory nie takie oczywiste. Jako literacki emblemat naszych czasów dołożyłbym Czekając na Godota[bookLink]252178|Czekając na Godota[/bookLink] bo ciągle czekamy na coś, o czym nie wiemy, czy nadejdzie ani kiedy nadejdzie; AI, wojna, załamanie klimatu, kres demokracji, upadek lub odbudowa instytucji krajowych i światowych. I jeszcze Tango[bookLink]234034|Tango[/bookLink], bo już wszystkie formy się przejadły i być może blisko nam do sceny z pistoletem. A jeśli chodzi o prozę dnia codziennego, to może, o ironio, poezja Philipa Larkina ( Zebrane[bookLink]100850|Zebrane[/bookLink]). Zwłaszcza Alba, mam wrażenie, aż za bardzo opisuje powszedni dzień zwykłego człowieka XXI wieku.
edit. Super funkcja, że pod artykułem wyświetlają się książki zaproponowane przez dyskutantów
Monsieur le Rédacteur jak zwykle dobry artykuł wysmażył, bo i temat ciekawy, i wybory nie takie oczywiste. Jako literacki emblemat naszych czasów dołożyłbym Czekając na Godota[bookLink]252178|Czekając na Godota[/bookLink] bo ciągle czekamy na coś, o czym nie wiemy, czy nadejdzie ani kiedy nadejdzie; AI, wojna, załamanie klimatu, kres demokracji, upadek lub odbudowa...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Pan tak na serio?
„Dziś, kiedy stoimy w obliczu ekologicznej zagłady i zadajemy pytania o dziejową sprawiedliwość”
albo
„Atwood materializuje się jako ostrzeżenie przed państwem, które traktuje ciała i wolność kobiet jak własność”.
Bosze, do czego doszliśmy?
Pan tak na serio?
„Dziś, kiedy stoimy w obliczu ekologicznej zagłady i zadajemy pytania o dziejową sprawiedliwość”
albo
„Atwood materializuje się jako ostrzeżenie przed państwem, które traktuje ciała i wolność kobiet jak własność”.
Bosze, do czego doszliśmy?
Właśnie do tego doszliśmy, o czym pisze autor artykułu. Do "ekologicznej zagłady" i "traktowania ciał kobiet jako własność" przez zdziadziałych polityków i fanatyków religijnych.
Właśnie do tego doszliśmy, o czym pisze autor artykułu. Do "ekologicznej zagłady" i "traktowania ciał kobiet jako własność" przez zdziadziałych polityków i fanatyków religijnych.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Agatonik
Stop, stop, stop. Rozumiesz słowo zagłada? Rozumiesz słowo państwo? Otwierasz okno i co widzisz? Zagładę?
Czy państwo sprzedaje lub kupuje twoje ciało?
Nie histeryzujmy.
@Agatonik
Stop, stop, stop. Rozumiesz słowo zagłada? Rozumiesz słowo państwo? Otwierasz okno i co widzisz? Zagładę?
Czy państwo sprzedaje lub kupuje twoje ciało?
Nie histeryzujmy.
@saa-saa-
Tak, człowiek doprowadził do zagłady przyrody, przez ostatnie 50 lat, ludzkość doprowadziła do wymarcia 69% populacji dzikich zwierząt. 4% wszystkich zwierząt na całym świecie to są dzikie zwierzęta, 34% to ludzie i 62% to zwierzęta hodowlane. Trzeba do tego dodać masowe niszczenie siedlisk w tym wycinanie lasów; zanieczyszczenia chemiczne wody, gleby, powietrza; zanieczyszczenia fizyczne - nadmierny hałas, światło nocą; doprowadzenie do rozprzestrzenienia się gatunków inwazyjnych; katastrofę klimatyczną. Przykłady można mnożyć. Takie są fakty. Poniżej są strony ze źródłami informacji na ten temat:
https://smoglab.pl/zyjaca-planeta-zycie-na-ziemi/
https://ourworldindata.org/wild-mammals-birds-biomass
https://www.theguardian.com/environment/2018/may/21/human-race-just-001-of-all-life-but-has-destroyed-over-80-of-wild-mammals-study
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,95579,dzikie-ssaki-zyjace-na-ziemi-waza-lacznie-mniej-niz-ludzie-i-ssaki
https://nauka.uj.edu.pl/aktualnosci/-/journal_content/56_INSTANCE_Sz8leL0jYQen/74541952/147996970
https://www.national-geographic.pl/przyroda/dramatyczny-raport-wwf-populacja-dzikich-zwierzat-zmalala-o-68-proc-w-ciagu-50-lat/
https://naukaoklimacie.pl/
@saa-saa-
Tak, człowiek doprowadził do zagłady przyrody, przez ostatnie 50 lat, ludzkość doprowadziła do wymarcia 69% populacji dzikich zwierząt. 4% wszystkich zwierząt na całym świecie to są dzikie zwierzęta, 34% to ludzie i 62% to zwierzęta hodowlane. Trzeba do tego dodać masowe niszczenie siedlisk w tym wycinanie lasów; zanieczyszczenia chemiczne wody, gleby, powietrza;...
@Geralt
Procent zalesienia Polski w 1945 roku - 21%. Dzisiaj 30.8% i rośnie. Dania. Zalesienie w 1800 roku jest szacowane na 2-3%. Dzisiaj 15%. W 2040 roku dobije do 20%.
A swoje linki zastąp faktami.
Nie powiodło się w szkole, w życiu no to jestem ekologiem. Jakoś muszę wyjść z problemu, które zdiagnozowała moja psychoterapeutka a potwierdził mój osobisty kołcz.
Profesor Jan Winiecki w swym eseju napisał, że, uogólniając, widzi dwie postawy w podejściu do kultury, ekonomii, społeczeństwa, polityki. Jedni widzą świat z pozycji ideologicznych/moralizatorskich a druga grupa praktycznych/realistycznych. To ma właśnie odzwierciedlenie w naszej rozmowie. Nie chce tego rozwijać. Odwołuję się do twojego intelektu. Pewnie rozumiesz o czym mówię.
Dodam, że pierwsza postawa wydała na przykład Lenina i Mao, obozy pracy i rewolucję kulturalną. Druga sprząta po pierwszych.
@Geralt
Procent zalesienia Polski w 1945 roku - 21%. Dzisiaj 30.8% i rośnie. Dania. Zalesienie w 1800 roku jest szacowane na 2-3%. Dzisiaj 15%. W 2040 roku dobije do 20%.
A swoje linki zastąp faktami.
Nie powiodło się w szkole, w życiu no to jestem ekologiem. Jakoś muszę wyjść z problemu, które zdiagnozowała moja psychoterapeutka a potwierdził mój osobisty kołcz.
...
@Geralt ,
I jeszcze jedno. Opuszczałeś kiedy na biologii uczono co to jest zwierzę. Zwierzęta to także owady.
Piszesz „człowiek doprowadził do zagłady przyrody, przez ostatnie 50 lat, ludzkość doprowadziła do wymarcia 69% populacji dzikich zwierząt. 4% wszystkich zwierząt na całym świecie to są dzikie zwierzęta, 34% to ludzie i 62% to zwierzęta hodowlane.”
Byłeś kiedyś latem w Kanadzie? Miliardy komarów aż szaro w powietrzu. A ty o tym, że 34% dzikich zwierząt to ludzie. Ktoś ci nieźle dłutkuje w szarych.
@Geralt ,
I jeszcze jedno. Opuszczałeś kiedy na biologii uczono co to jest zwierzę. Zwierzęta to także owady.
Piszesz „człowiek doprowadził do zagłady przyrody, przez ostatnie 50 lat, ludzkość doprowadziła do wymarcia 69% populacji dzikich zwierząt. 4% wszystkich zwierząt na całym świecie to są dzikie zwierzęta, 34% to ludzie i 62% to zwierzęta hodowlane.”
Byłeś kiedyś...
Profesor Jan Winiecki jest ekonomistą a nie biologiem, klimatologiem, ekologiem, czy chociażby geografem. Cytowanie jego esejów wnosi w dyskusję podobną wartość, co cytowanie przygód Koszałka Opałka. A skoro już jesteśmy przy ekologii to nie odróżniasz nawet dziedziny nauki od aktywizmu, co nie przeszkadza ci się wypowiadać w tonie Smerfa Ważniaka.
Profesor Jan Winiecki jest ekonomistą a nie biologiem, klimatologiem, ekologiem, czy chociażby geografem. Cytowanie jego esejów wnosi w dyskusję podobną wartość, co cytowanie przygód Koszałka Opałka. A skoro już jesteśmy przy ekologii to nie odróżniasz nawet dziedziny nauki od aktywizmu, co nie przeszkadza ci się wypowiadać w tonie Smerfa Ważniaka.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Agatonik zajrzałam sobie i przeczytałam, że jesteś z Wrocławia, więc nie dziwię się, że za oknem masz zagładę. Nie myślałaś może o przeniesieniu się na wieś. Sama pochodzę z Katowic i uciekłam stamtąd do małej uroczonej wioski. Tutaj przyroda otacza cię z każdej strony, możesz sobie sama hodować pożywienie dla siebie i na wymianę z sąsiadami. Może to była by opcja dla ciebie. Ja osobiście polecam.
@Agatonik zajrzałam sobie i przeczytałam, że jesteś z Wrocławia, więc nie dziwię się, że za oknem masz zagładę. Nie myślałaś może o przeniesieniu się na wieś. Sama pochodzę z Katowic i uciekłam stamtąd do małej uroczonej wioski. Tutaj przyroda otacza cię z każdej strony, możesz sobie sama hodować pożywienie dla siebie i na wymianę z sąsiadami. Może to była by opcja dla...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Zarówno prawica jak i lewica wykorzystują socjotechnikę zwaną "zarządzaniem strachem"... i mamy tutaj do czynienia z jej interesującym przykładem. "Planeta płonie", "zagłada ekologiczna", "państwo traktuje ciało kobiety jak własność" oto proste i chwytliwe hasełka, które nie wytrzymują w starciu z rzeczywistością.
https://www.wprost.pl/kraj/11950402/kryzys-klimatyczny-i-zjawisko-eko-leku-nowe-badania-polskich-naukowcow.html
https://levelupngo.com/lek-klimatyczny-czym-jest-eco-anxiety/
Strach wykorzystywany jest przez grupy interesów i partie polityczne, by zrealizować swoje cele. Wciąż obserwujemy tego przykłady w Polsce.
Z każdym z tych hasełek można polemizować, jednak chyba palmę pierwszeństwa zyskuje "traktowanie ciała kobiety jak własność" :) Oczywiście, że chodzi o sprawę na O ;) Jeśli już ktoś jest traktowany jak własność to mężczyzna. Kobiety (in gremio) nie mają obowiązku stawić się na wojnę i nie czekają je za to jakiekolwiek konsekwencje. Mężczyzna jest mięsem armatnim.
Zarówno prawica jak i lewica wykorzystują socjotechnikę zwaną "zarządzaniem strachem"... i mamy tutaj do czynienia z jej interesującym przykładem. "Planeta płonie", "zagłada ekologiczna", "państwo traktuje ciało kobiety jak własność" oto proste i chwytliwe hasełka, które nie wytrzymują w starciu z rzeczywistością.
...
@Cleopatrapl Tak, mieszkam we Wrocławiu, ale w takiej dzielnicy, gdzie jest cisza i spokój. Za oknami zieleń, w pobliżu parki, Odra. Rano budzą mnie ptaszki. Nie mogłabym mieszkać na wsi.
@Cleopatrapl Tak, mieszkam we Wrocławiu, ale w takiej dzielnicy, gdzie jest cisza i spokój. Za oknami zieleń, w pobliżu parki, Odra. Rano budzą mnie ptaszki. Nie mogłabym mieszkać na wsi.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa kibicuję naturze aby wykopała z Ziemi ludzi. Gdy wyginiemy jak dinozaury to może powstanie coś bardziej sensownego niż człowiek.
Ja kibicuję naturze aby wykopała z Ziemi ludzi. Gdy wyginiemy jak dinozaury to może powstanie coś bardziej sensownego niż człowiek.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Agatonik
Czytasz czasami to co piszesz?
No to kawa na ławę - otwierasz okno w pięknym Wrocławiu i widzisz ptaszki, zieleń i spokój. A dwie linijki przedtem coś o ekologicznej zagładzie i pożarze za oknem. Zdecyduj się, którą wersję świata wolisz. Tą realną czy tą wbitą ci do głowy przez zielonych?
@Agatonik
Czytasz czasami to co piszesz?
No to kawa na ławę - otwierasz okno w pięknym Wrocławiu i widzisz ptaszki, zieleń i spokój. A dwie linijki przedtem coś o ekologicznej zagładzie i pożarze za oknem. Zdecyduj się, którą wersję świata wolisz. Tą realną czy tą wbitą ci do głowy przez zielonych?
@Agatonik to ciesz się życiem. Kup lornetkę i obserwuj ptaszki. Tu mogę służyć radą, bo jestem zapalonym obserwatorem ptaszków, a nie marnuj czasu na smęcenie o jakiejś bliżej nie określonej zagładzie, bo nic ci to poza depresją nie przyniesie.
@Agatonik to ciesz się życiem. Kup lornetkę i obserwuj ptaszki. Tu mogę służyć radą, bo jestem zapalonym obserwatorem ptaszków, a nie marnuj czasu na smęcenie o jakiejś bliżej nie określonej zagładzie, bo nic ci to poza depresją nie przyniesie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Ja tylko dorzucę, że jak wszyscy uciekną z miasta na wieś, to się wiejska sielanka skończy. To nie jest rozwiązanie.
A w Kanadzie nie byłam (chociaż jest to jeden z nielicznych krajów pozaeuropejskich, który chciałabym odwiedzić), ponieważ z powodów ekologicznych nie latam samolotami. A do tego się bojam latać.
Ja tylko dorzucę, że jak wszyscy uciekną z miasta na wieś, to się wiejska sielanka skończy. To nie jest rozwiązanie.
A w Kanadzie nie byłam (chociaż jest to jeden z nielicznych krajów pozaeuropejskich, który chciałabym odwiedzić), ponieważ z powodów ekologicznych nie latam samolotami. A do tego się bojam latać. ...
@AgaGaga bądźmy poważni, nigdy nie będzie sytuacji, że WSZYSCY uciekną z miasta na wieś. W tej chwili jest wręcz odwrotnie - wieś się tragicznie wyludnia. Byłem w moich rodzinnych stronach i pustek jest cała masa. Wsie nikną w oczach, w wielu miejscach nie ma już ludzi młodych.
Sam pochodzę ze wsi i za jakieś 3 lata zamierzam się wyprowadzić z miasta.
@AgaGaga bądźmy poważni, nigdy nie będzie sytuacji, że WSZYSCY uciekną z miasta na wieś. W tej chwili jest wręcz odwrotnie - wieś się tragicznie wyludnia. Byłem w moich rodzinnych stronach i pustek jest cała masa. Wsie nikną w oczach, w wielu miejscach nie ma już ludzi młodych.
Sam pochodzę ze wsi i za jakieś 3 lata zamierzam się wyprowadzić z miasta.
No właśnie na temat kobiet i ich wolności, ich ciał najwięcej do powiedzenia mają mężczyźni, na temat równouprawnienia również. Najwięcej o antykoncepcji, aborcji i przemocy seksualnej również, czyli głównie rzeczami których są sprawcami albo których ich nie dotyczą, a na koniec próbują nam wmówić że to oni są biedni i pokrzywdzeni. Serio??
No właśnie na temat kobiet i ich wolności, ich ciał najwięcej do powiedzenia mają mężczyźni, na temat równouprawnienia również. Najwięcej o antykoncepcji, aborcji i przemocy seksualnej również, czyli głównie rzeczami których są sprawcami albo których ich nie dotyczą, a na koniec próbują nam wmówić że to oni są biedni i pokrzywdzeni. Serio??
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamBo stary facet, a ksiądz to już w ogóle, na ciąży się bardzo dobrze zna. Nie mówiąc o przemocy seksualnej.
Bo stary facet, a ksiądz to już w ogóle, na ciąży się bardzo dobrze zna. Nie mówiąc o przemocy seksualnej.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@saa-saa- A ty nie rozumiesz, że można nie myśleć tylko o sobie. To, że ja mieszkam w takim miejscu, to nie znaczy, że nie obchodzi mnie, co dzieje się na świecie. Już pisałam, ale widocznie nie zrozumiałeś - trzeba popatrzeć trochę dalej, niż swój własny mały światek.
@saa-saa- A ty nie rozumiesz, że można nie myśleć tylko o sobie. To, że ja mieszkam w takim miejscu, to nie znaczy, że nie obchodzi mnie, co dzieje się na świecie. Już pisałam, ale widocznie nie zrozumiałeś - trzeba popatrzeć trochę dalej, niż swój własny mały światek.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Agatonik a możesz podać jakieś konkretne miejsce, w którym jest ta zagłada. Może być nazwa miasta , czy obszaru albo współrzędne geograficzne? Ja bardzo dużo podróżuje po wszystkich kontynentach. Byłam nawet na kole podbiegunowym i nigdzie szczęśliwie nie doświadczyłam zagłady, a jestem taki trochę niewierny Tomasz. Wierzę w to co widzę własnymi oczami.
@Agatonik a możesz podać jakieś konkretne miejsce, w którym jest ta zagłada. Może być nazwa miasta , czy obszaru albo współrzędne geograficzne? Ja bardzo dużo podróżuje po wszystkich kontynentach. Byłam nawet na kole podbiegunowym i nigdzie szczęśliwie nie doświadczyłam zagłady, a jestem taki trochę niewierny Tomasz. Wierzę w to co widzę własnymi oczami.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Cleopatrapl dla mnie zagładą są te cholerne upały (w tym roku już w kwietniu się zdarzyły), oberwania chmury (zalewa mi czasem piwnicę, bo nie nadąża spływać kanalizacją), brak śniegu i mrozu zimą (robactwo mniej zdycha) i w ogóle zanik pogody przejściowej. Albo mamy od jesieni do wiosny ok. 8-10 stopni, albo 30 stopni latem. Zimą za ciepło, latem za gorąco, a wiosny i jesieni wcale nie ma.
@Cleopatrapl dla mnie zagładą są te cholerne upały (w tym roku już w kwietniu się zdarzyły), oberwania chmury (zalewa mi czasem piwnicę, bo nie nadąża spływać kanalizacją), brak śniegu i mrozu zimą (robactwo mniej zdycha) i w ogóle zanik pogody przejściowej. Albo mamy od jesieni do wiosny ok. 8-10 stopni, albo 30 stopni latem. Zimą za ciepło, latem za gorąco, a wiosny i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Agatonik Szkoda Twojego czasu na inżynierów, którzy nie umieją sobie sprawdzić elementarnych faktów naukowych. To nawet mateczka Rasija, królestwo chłopskiego rozumu, wpisała globalne ocieplenie na listę strategicznych zagrożeń bezpieczeństwa narodowego, mimo że płaci trolom na zachodzie (w tym w Polsce) za sianie antyklimatycznych bzdur i propagandy. (Działa, jak widać).
@Agatonik Szkoda Twojego czasu na inżynierów, którzy nie umieją sobie sprawdzić elementarnych faktów naukowych. To nawet mateczka Rasija, królestwo chłopskiego rozumu, wpisała globalne ocieplenie na listę strategicznych zagrożeń bezpieczeństwa narodowego, mimo że płaci trolom na zachodzie (w tym w Polsce) za sianie antyklimatycznych bzdur i propagandy. (Działa, jak widać).
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@marisa mam do Ciebie trzy pytania, ale proszę o merytoryczną odpowiedź:
1) Ile domów samotnej matki prowadzą organizacje feministyczne?
2) Jakich praw nie masz, a mają je mężczyźni?
3) Przedstaw dowód na to, że KK popiera przemoc wobec kobiet i jest jej "wylęgarnią"
@marisa mam do Ciebie trzy pytania, ale proszę o merytoryczną odpowiedź:
1) Ile domów samotnej matki prowadzą organizacje feministyczne?
2) Jakich praw nie masz, a mają je mężczyźni?
3) Przedstaw dowód na to, że KK popiera przemoc wobec kobiet i jest jej "wylęgarnią"
@Lis Gracki a propos pkt 3, to nie wchodząc w afery pedofilskie (których, przyznaję, nie śledzę), to sam fakt, że kobieta nie może być księdzem (a dziewczynka ministrantką) już jest przemocowy.
@Lis Gracki a propos pkt 3, to nie wchodząc w afery pedofilskie (których, przyznaję, nie śledzę), to sam fakt, że kobieta nie może być księdzem (a dziewczynka ministrantką) już jest przemocowy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
...sam fakt, że mężczyzna nie może być zakonnicą a chłopiec posiada penisa (w przeciwieństwie do dziewczynki) już jest przemocowy i stanowi jawną, bezczelną dyskryminację, według mnie... zresztą zdaje się, że już dawno temu, Freud o tym coś pisał... xD
p.s.
a pan @Lis Gracki wieczny optymista, pełen nadziei, zadaje pytania z prośbą o merytoryczną odpowiedź... podziwiam! :-)
...sam fakt, że mężczyzna nie może być zakonnicą a chłopiec posiada penisa (w przeciwieństwie do dziewczynki) już jest przemocowy i stanowi jawną, bezczelną dyskryminację, według mnie... zresztą zdaje się, że już dawno temu, Freud o tym coś pisał... xD
p.s.
a pan @Lis Gracki wieczny optymista, pełen nadziei, zadaje pytania z prośbą o merytoryczną odpowiedź... podziwiam! :-)
@MarekFeliks mężczyzna może być zakonnikiem, zwracam uwagę.
@MarekFeliks mężczyzna może być zakonnikiem, zwracam uwagę.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam...ale ja od dziecka pragnę być zakonnicą... (a nie zakonnikiem - już choćby dlatego, że one noszą takie piękne długie welony, czy jak to tam zwał...:)) i przez to, że jako chłopiec urodziłem się z ptaszkiem, to podlegam drastycznej, przemocowej dyskryminacji a moje pragnienia nie mają szansy się spełnić...
...ale ja od dziecka pragnę być zakonnicą... (a nie zakonnikiem - już choćby dlatego, że one noszą takie piękne długie welony, czy jak to tam zwał...:)) i przez to, że jako chłopiec urodziłem się z ptaszkiem, to podlegam drastycznej, przemocowej dyskryminacji a moje pragnienia nie mają szansy się spełnić...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@AgaGaga
1) Afery pedofilskie nie są wcale domeną KK, ponieważ zdarzają się w różnych środowiskach. Tutaj problemem są próby tuszowania takich sytuacji. KK stanowczo potępia pedofilię i według jego nauki jest to grzech śmiertelny... nie mówiąc już o oczywistym przestępstwie. Każdy krzywdziciel dzieci powinien otrzymać jak najsurowszą karę niezależnie od tego kim jest.
2) Dziewczynki mogą zostać ministrantami, zależy to od decyzji biskupa. Przyzwolenie na posługę ministrantek zostało upublicznione już w roku 1994, w „Liście do przewodniczących Konferencji Episkopatów na temat funkcji liturgicznych pełnionych przez świeckich”, noszącym datę 15 marca.
https://pl.aleteia.org/2019/12/16/ona-by-tak-chciala-sluzyc-ze-mna-czy-dziewczynki-moga-byc-ministrantami
4) Kobiety mogą być zakonnicami, jeśli tylko chcą
5) Czyli to, że kobieta nie może zostać wyświęcona na księdza to jest przemoc? Z całym szacunkiem... ale tego nie da się skomentować.
@AgaGaga
1) Afery pedofilskie nie są wcale domeną KK, ponieważ zdarzają się w różnych środowiskach. Tutaj problemem są próby tuszowania takich sytuacji. KK stanowczo potępia pedofilię i według jego nauki jest to grzech śmiertelny... nie mówiąc już o oczywistym przestępstwie. Każdy krzywdziciel dzieci powinien otrzymać jak najsurowszą karę niezależnie od tego kim jest.
2)...
@Lis Gracki a propos dziewczynek-ministrantek, to dzięki za info. Nie miałam pojęcia. Jakoś się chyba pomysł nie przyjął... Zakonnica a ksiądz to nie to samo. Jeżeli przemoc interpretujesz jako bezpośrednie walenie po pysku albo ewentualnie przemoc psychiczną, to dyskryminacja nią nie jest. Ale jednak postanowienie grupy facetów, że do ich grona kobiety nie mają wstępu dla mnie jest przemocowe. Zresztą uważam, że granica miedzy dyskryminacją a przemocą jest bardzo cienka i często oba te działania się łączą / zazębiają.
@Lis Gracki a propos dziewczynek-ministrantek, to dzięki za info. Nie miałam pojęcia. Jakoś się chyba pomysł nie przyjął... Zakonnica a ksiądz to nie to samo. Jeżeli przemoc interpretujesz jako bezpośrednie walenie po pysku albo ewentualnie przemoc psychiczną, to dyskryminacja nią nie jest. Ale jednak postanowienie grupy facetów, że do ich grona kobiety nie mają wstępu dla...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@AgaGaga wobec tego toniemy w przemocy, bo prawo jest przemocowe, społeczeństwo jest przemocowe i rodziny są przemocowe. Nie dasz dziecku ciastka bo chce - przemoc. Biuro szuka sekretarki i odrzuca kandydatury mężczyzn - przemoc. W przedszkolu pracują tylko kobiety - przemoc.
Ba! Kodeks pracy jest przemocowy bo nie pozwala pracować kobietom (też np. będącym w ciąży) na określonych stanowiskach i wykonywać określone prace.
To co robisz nazywa się redefinicją. Definiujesz lub rozszerzasz jakieś pojęcie tak by pasowało do twojego światopoglądu. Tylko, że to jest pojęcie subiektywne. Jeśli zaczniesz nazywać krzesło "fotelem", może być fotelem dla Ciebie, jednak dla reszty pozostanie krzesłem. Nie zmienię Twojej opinii co jest "przemocą" i co jest "przemocowe".
Redefinicja jest pułapką, bo kiedy zaczniesz - trudno jest skończyć i może się też obrócić przeciwko redefiniującemu. Jednak najgorsze jest, że rozmydla problem przemocy. Bo jak wyjaśnisz pobitej kobiecie (która ewidentnie doświadczyła przemocy), że wszystkie doświadczacie przemocy nie mogąc być księdzem?
@AgaGaga wobec tego toniemy w przemocy, bo prawo jest przemocowe, społeczeństwo jest przemocowe i rodziny są przemocowe. Nie dasz dziecku ciastka bo chce - przemoc. Biuro szuka sekretarki i odrzuca kandydatury mężczyzn - przemoc. W przedszkolu pracują tylko kobiety - przemoc.
Ba! Kodeks pracy jest przemocowy bo nie pozwala pracować kobietom (też np. będącym w ciąży) na...
@AgaGaga dla mnie zagłada jest synonimem unicestwienia. Natomiast to co ty piszesz, to są zmiany klimatyczne w mniejszym lub większym stopniu dla ludzi niekorzystne. Spora część tych zmian jest spowodowana działalnością człowieka. Problem polega na tym, że ludzie coraz bardziej używają bardzo mocnych słów, na rzeczy, które nie są aż tak straszne. Ty użyłaś prawidłowo słowa zmiany klimatyczne, ale spójrz na to co zrobiła @Agatonik . Ona powiedziała, że mamy zagładę ekologiczną, na co ty się z nią zgadzasz, bo ci kilka razy zalało piwnicę, czego nie umniejszam, ale po drugiej stronie mamy zagładę Żydów w obozach. Widzisz różnicę między przepuszczeniem przez komin milionów ludzi, a kilkukrotnym zalaniem piwnicy. Czy te dwie tragedię można porównywać poprzez użycie tego samego słowa zagłada. Język Polski jest bogaty i można spokojnie do każdej sytuacji znaleźć słowo o odpowiedniej mocy.
@AgaGaga dla mnie zagłada jest synonimem unicestwienia. Natomiast to co ty piszesz, to są zmiany klimatyczne w mniejszym lub większym stopniu dla ludzi niekorzystne. Spora część tych zmian jest spowodowana działalnością człowieka. Problem polega na tym, że ludzie coraz bardziej używają bardzo mocnych słów, na rzeczy, które nie są aż tak straszne. Ty użyłaś prawidłowo słowa...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
To prawda, zagłada jest słowem zbyt mocnym, szczególnie jak je zestawisz z Holocaustem... I faktycznie, mamy skłonność (a media w szczególności) do nadużywania słów wielkich i przykładania ich do wydarzeń drobnych lub o średnim znaczeniu. Ale sądzę, że w przypadku zmian klimatycznych przynajmniej część z nas stosuje ten zabieg celowo, aby zwrócić uwagę na te procesy. Z drugiej strony, jak wszyscy walą w wielki bęben, to taki wzmocniony komunikat ekologiczny i tak się nie przebije.
A dla mnie prywatnie upały to jest prawie zagłada, bo ledwo w nich żyję :-)
To prawda, zagłada jest słowem zbyt mocnym, szczególnie jak je zestawisz z Holocaustem... I faktycznie, mamy skłonność (a media w szczególności) do nadużywania słów wielkich i przykładania ich do wydarzeń drobnych lub o średnim znaczeniu. Ale sądzę, że w przypadku zmian klimatycznych przynajmniej część z nas stosuje ten zabieg celowo, aby zwrócić uwagę na te procesy. Z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Cleopatrapl Serio? Mało masz przykładów zniszczeń przyrody spowodowanych przez człowieka? Żyjesz pod kamieniem czy może po prostu jesteś ignorantką? Tego jest tyle, że można napisać setki jeśli nie tysiące książek na ten temat. Poniżej masz kilka artykułów na ten temat, znalezienie tego zajęło dosłownie kilka minut w google, a z pomocą google translate, możesz łatwo przetłumaczyć te anglojęzyczne:
https://www.eea.europa.eu/pl/sygna142y/sygnaly-2021/artykuly/co-niszczy-przyrode-europy
https://www.ppoz.pl/czytelnia/rozpoznawanie-zagrozen/Ekoapokalipsy-na-swiecie/idn:3241
https://www.treehugger.com/americas-worst-man-made-environmental-disasters-4869316
https://cleanmanagement.com/blog/worst-man-made-ecological-disasters-in-history/
https://www.livescience.com/worlds-biggest-man-made-disasters
https://www.discovermagazine.com/the-sciences/5-examples-of-the-worst-human-made-disasters-in-history
Artykuły o gatunkach zwierząt i roślin, które wyginęły przez działalność człowieka:
https://en.wikipedia.org/wiki/Category:Species_made_extinct_by_human_activities
https://www.reddit.com/r/coolguides/comments/7wdzbo/36_animals_that_became_extinct_due_to_human/
https://www.treehugger.com/animals-hunted-to-extinction-4869340
https://www.newscientist.com/article/2205949-humans-have-driven-nearly-600-plant-species-to-extinction-since-1750s/
https://www.lifegate.com/extinct-species-list-decade-2010-2019
https://www.nybg.org/planttalk/how-many-plants-have-gone-extinct-in-the-last-250-years/
@Cleopatrapl Serio? Mało masz przykładów zniszczeń przyrody spowodowanych przez człowieka? Żyjesz pod kamieniem czy może po prostu jesteś ignorantką? Tego jest tyle, że można napisać setki jeśli nie tysiące książek na ten temat. Poniżej masz kilka artykułów na ten temat, znalezienie tego zajęło dosłownie kilka minut w google, a z pomocą google translate, możesz łatwo...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@AgaGaga dokładnie, problemem jest ta skłonność do przesady - od najmniejszych spraw jak użycie "kultowe" czy "bestseller" na LC aż do kwestii "zagłady ekologicznej" i "planeta plonie".
Jak w przypadku LC to tylko pompatyczna przesada, tak w tym ostatnim można dostrzec celowe działanie, które opisałem wcześniej: "zarządzanie strachem".
@Geralt ale jaki płynie wniosek z tych wszystkich linków? Dlaczego te dane są tak jakoś od 2010?
Może nie jestem bardzo stary ale pamiętam podejście do ekologii i stan naszego środowiska w PRL i później w kolejnych dekadach. Jedne problemy rozwiązaliśmy a powstały inne. Na przełomie lat 80/90 było bardzo głośno o kwaśnych deszczach i dziurze ozonowej... dzisiaj te tematy się już niemal nie pojawiają. Czystość rzek i jezior był tragiczny na początku 90' dzisiaj jest o wiele lepiej. Zalesienie w Polsce wzrosło. Można by tak długo.
Ekologia stała się kolejnym frontem w wojnie politycznej i ekonomicznej. Świetnym przykładem jest porzucenie budowy zbiorników retencyjnych, gdzie dwie partie się starły i ważniejsze okazały się sondaże niż bezpieczeństwo ludzi.
A już szczytem było wycięcie drogi przez las by politycy mogli się wygodnie dostać na szczyt ekologiczny... albo przesiedli się z samochodu na rowery, by przejechać 200 metrów na podobne spotkanie... albo specjalne czartery samolotów by dolecieć na szczyt. Zatrucie Odry było przydatne by atakować się politycznie... dzisiaj jakoś mało kogo interesuje ponowne zatrucie... nikt nie urządza marszy, happeningów ani symbolicznych pogrzebów rzeki.
https://www.kk24.pl/artykul/23497,kolejne-przypadki-sniecia-ryb-na-odrze-tylko-wczoraj-odlowiono-blisko-300-kilogramow
Wszystko to sprawia, że ludzie przestają wierzyć w dobrą wolę o utrzymanie balansu między człowiekiem a przyrodą. Środowisko jest ważne, każdy chce mieć czystą wodę, zdrowe jedzenie, energii pod dostatkiem... wykorzystywanie tematu by siać strach i wymuszać określone zachowania i decyzje nie pomaga.
@AgaGaga dokładnie, problemem jest ta skłonność do przesady - od najmniejszych spraw jak użycie "kultowe" czy "bestseller" na LC aż do kwestii "zagłady ekologicznej" i "planeta plonie".
Jak w przypadku LC to tylko pompatyczna przesada, tak w tym ostatnim można dostrzec celowe działanie, które opisałem wcześniej: "zarządzanie strachem".
@Geralt ale jaki płynie wniosek z...
@saa-saa-jak już wcześniej @tzaw napisał Jan Winiecki jest ekonomistą a nie biologiem, więc jego zdanie kompletnie się nie liczy w omawianym temacie. Pokazujesz typowe polskie zachowanie "nie znam się to się wypowiem", łykasz propagandę lasów państwowych jak pelikan. Ta tak zwana rosnąca procentowa lesistość w kraju to w większości przypadków monokultury świerkowe lub sosnowe, to są plantacje leśne a nie naturalny las. W tym fragmencie o procentach pisałem o ssakach, gdybyś łaskawie kliknął w ten link, który wkleiłem https://ourworldindata.org/wild-mammals-birds-biomass to byś wiedział, zobaczyłbyś nawet infografikę o tym, ale widzę, że takie działanie jest zbyt trudne dla ciebie i przerasta twoje zdolności. Co ma piernik do wiatraka, zmieniasz temat bez potrzeby, stosujesz tak zwany whataboutism, piszemy o niszczeniu przyrody przez ludzi a nie o doktrynach politycznych. I na koniec, patrząc jak się wypowiadasz, sam siebie kompromitujesz, no i ujawniłeś, że jesteś trollem internetowym, który leczy swoje kompleksy, przez tworzenie g*wnoburz w internecie.
@saa-saa-jak już wcześniej @tzaw napisał Jan Winiecki jest ekonomistą a nie biologiem, więc jego zdanie kompletnie się nie liczy w omawianym temacie. Pokazujesz typowe polskie zachowanie "nie znam się to się wypowiem", łykasz propagandę lasów państwowych jak pelikan. Ta tak zwana rosnąca procentowa lesistość w kraju to w większości przypadków monokultury świerkowe lub...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Geralt oczywiście, dane LP to "propaganda" 😐 O jakich ty "naturalnych lasach" mówisz? Takie co się same sieją i nikt w nich drzew nie wycina? Las to obszar gospodarki i jest go w Polsce tyle bo się go uprawia. Sadzi i zalesia nieużytki.
Monokultury? A próbowałeś kiedyś uprawiać buka na glebie bielicowej? Większość lasów zostało posadzonych po wojnie i wtedy była zupełnie inna technologia uprawy. Obecnie tam gdzie jest to możliwe, uprawia się las mieszany. Nie stosuje się wyrębów całkowitych i zostawia kilka okazów do naturalnego posiewu.
Zarzucasz @saa-saa- że nie wie o czym pisze, a sam jakoś chętnie eksponujesz jedynie jedną stronę zagadnienia.
@Geralt oczywiście, dane LP to "propaganda" 😐 O jakich ty "naturalnych lasach" mówisz? Takie co się same sieją i nikt w nich drzew nie wycina? Las to obszar gospodarki i jest go w Polsce tyle bo się go uprawia. Sadzi i zalesia nieużytki.
Monokultury? A próbowałeś kiedyś uprawiać buka na glebie bielicowej? Większość lasów zostało posadzonych po wojnie i wtedy była...
@Geralt >>Pokazujesz typowe polskie zachowanie "nie znam się to się wypowiem"<<
- takie teksty, to typowo antypolskie zachowanie - wolę typowo polskie, choć oczywiście to co napisałeś o tym co polskie, to bzdura w stylu rudego folksdojcza, na przykład... (jeśli jesteś Polakiem, to proponuję Ci trochę refleksji i autokorektę... )
@Geralt >>Pokazujesz typowe polskie zachowanie "nie znam się to się wypowiem"<<
- takie teksty, to typowo antypolskie zachowanie - wolę typowo polskie, choć oczywiście to co napisałeś o tym co polskie, to bzdura w stylu rudego folksdojcza, na przykład... (jeśli jesteś Polakiem, to proponuję Ci trochę refleksji i autokorektę... )
@Geralt
p.s.
jakbyś nie zauważył, to Ci podpowiem, że typowo polskie, to na przykład waleczność, ideowość i honorowe postępowanie (wojny, powstania i prawie brak splamionych przez Polaków kart w naszej narodowej historii), zaradność i pomysłowość, innowacyjność, niezależność myślenia i oglądu świata, gościnność, poczucie humoru, nawet w tarapatach...
pokombinuj i daj znać, jak Ci przyjdzie do głowy coś jeszcze... ;)
@Geralt
p.s.
jakbyś nie zauważył, to Ci podpowiem, że typowo polskie, to na przykład waleczność, ideowość i honorowe postępowanie (wojny, powstania i prawie brak splamionych przez Polaków kart w naszej narodowej historii), zaradność i pomysłowość, innowacyjność, niezależność myślenia i oglądu świata, gościnność, poczucie humoru, nawet w tarapatach...
pokombinuj i daj...
@Geralt a gdzie ja napisałam, że nie dostrzegam zmian klimatycznych? Ja po prostu nie zamierzam uczestniczyć w cyrku. Nie będę się kładła na ulicy, żeby postulować zakaz wjazdu jakiejś pani Basi do miasta, bo ma stare auto, podczas gdy taki Bill Gates lata prywatnym odrzutowcem i ma swoje wyspy, gdzie powycinał setki lasów żeby wybudować wille i prywatne lotnisko.
Że niby ja mam ograniczać latanie, bo za dużo CO2 emituje, ale Zielona Unia jest za sprowadzaniem żywności z Ameryki Południowej. To niby jest takie ekologiczne. Chcesz mi powiedzieć, że transport pomarańczy z Hiszpanii jest bardziej szkodliwy ekologicznie niż transport pomarańczy z Kolumbii. Jak będą rozsądne postulaty, to je poprę, ale dębiła z siebie robić nie będę.
@Geralt a gdzie ja napisałam, że nie dostrzegam zmian klimatycznych? Ja po prostu nie zamierzam uczestniczyć w cyrku. Nie będę się kładła na ulicy, żeby postulować zakaz wjazdu jakiejś pani Basi do miasta, bo ma stare auto, podczas gdy taki Bill Gates lata prywatnym odrzutowcem i ma swoje wyspy, gdzie powycinał setki lasów żeby wybudować wille i prywatne lotnisko.
Że niby...
Mądrzy już kilka lat temu zauważyli, że ludzie tak zapamiętale rzucali kamieniami w dinozaury, że te wyginęły. Czukcze wykończyli mamuty a….. stop! Przepraszam. Wtedy za zmiany klimatu nie odpowiadały elektrownie węglowe. Czukcze wprawdzie palili ogniska i fajki wypełnione zeschniętymi liśćmi brzozy ale to chyba nie było kluczowe.
@Geralt , masz rację. Zmiany klimatu a nie ludzie. A za zmiany klimatu na bank odpowiadają ludzie. Ciekawe jak wyglądali ci, którzy zmienili klimat 160 mln lat temu. No wiesz, dinozaury 🦖
Neandertalczycy z kolei wywołali 4 epoki lodowcowe. Spustoszenia nie do opisania. Wyginęły nawet tygrysy szablastozębne. Neandertalczycy silnie przeżyli tą stratę. Do tego stopnia, że zniknęli z naszej planety, mimo że jeszcze wówczas nie płonęła. Zastąpili ich homo sapiens. Ci, których dumnym egzemplarzem sam jesteś.
Mądrzy już kilka lat temu zauważyli, że ludzie tak zapamiętale rzucali kamieniami w dinozaury, że te wyginęły. Czukcze wykończyli mamuty a….. stop! Przepraszam. Wtedy za zmiany klimatu nie odpowiadały elektrownie węglowe. Czukcze wprawdzie palili ogniska i fajki wypełnione zeschniętymi liśćmi brzozy ale to chyba nie było kluczowe.
@Geralt , masz rację. Zmiany klimatu a nie...
@tzaw
Dziękuję za wzięcie udziału w rozmowie. Tacy jak ty są nieocenieni. Profesora Winieckiego dyskwalifikuje fakt, że główne pole jego działania to ekonomia. Pewnie jeszcze gorzej, że jego pogląd na podział społeczny na ideologów/moralizatorów i realistów/prgamatyków podzielał i Karl Popper, filozof. Obaj zapewne są zdyskwalifikowani skoro o słuszności poglądów ekologów dowiadujemy się z Bardzo Ważnych Linków.
Podobno mylę ekologów z aktywistami. Zapewne. Mój ojciec był znakomitym botanikiem. Wyróżniał się na uniwersytecie w Toruniu. Dom był zawalony książkami z biologii. No ale to nijak nie przesiąknęło przez skorupkę otaczającą moją ograniczoną duszyczkę. A jak mówią mądrzy ekolodzy - czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci. Ja widać niczym nie nasiąknąłem. No może trochę? Wciąż zauważam lolium perenne czy Erigeron canadensis. Mój tata specjalizował się w roślinach synantropijnych. Spacerując z nim coś mi w głowie zostawało, mimo że małych chłopców interesują bardziej dziewczynki niż obiekty zielone. Jednak nie potrafię wyzbyć się podziwu dla niego, kiedy nazywał praktycznie wszystkie napotkane rośliny tak po polsku jak i po łacinie. Czasami miał kłopot jeżeli nie była to pora kwitnienia a niektóre gatunki mają bardzo podobne ulistnienie. Ach, miło powspominać dawne lata.
@tzaw
Dziękuję za wzięcie udziału w rozmowie. Tacy jak ty są nieocenieni. Profesora Winieckiego dyskwalifikuje fakt, że główne pole jego działania to ekonomia. Pewnie jeszcze gorzej, że jego pogląd na podział społeczny na ideologów/moralizatorów i realistów/prgamatyków podzielał i Karl Popper, filozof. Obaj zapewne są zdyskwalifikowani skoro o słuszności poglądów ekologów...
@saa-saa- mam nadzieje, że z tymi ludźmi i dinozaurami to taka subtelna ironia😉
Słowo zmiany klimatyczne jest nietrafione, ale rzeczywiście jako ludzie choćby samą liczebnością jesteśmy sporym obciążeniem dla środowiska. Liczebność osiągnęliśmy w dużej mierze metodami naukowymi, a nie naturalnie. Sztucznie wydłużamy długość życia. Ja osobiście nie mam problemu, żeby tam bardziej dbać o środowisko, ale wkurza mnie nielogiczność co poniektórych ludzi. Z jednej strony krzyczą, że za dużo ludzi, ale jak przyszedł Covid i zamiast pozwolić naturze nieco odciążyć ziemię poprzez naturalne zgony to siali panikę, są za aborcja, bo ludzi i tak jest za dużo, ale bronią in vitro jak niepodległości, bo ze sztucznego zapłodnienia to nas nie będzie za dużo. Starym autem do miasta to nie, ale odrzutowcem to jak najbardziej. Węgiel kamienny be, ale smarowanie turbin wiatrowych olejem na bazie ropy naftowej to już git. I takie właśnie głupoty sprawiają, że mi ręce opadają.
@saa-saa- mam nadzieje, że z tymi ludźmi i dinozaurami to taka subtelna ironia😉
Słowo zmiany klimatyczne jest nietrafione, ale rzeczywiście jako ludzie choćby samą liczebnością jesteśmy sporym obciążeniem dla środowiska. Liczebność osiągnęliśmy w dużej mierze metodami naukowymi, a nie naturalnie. Sztucznie wydłużamy długość życia. Ja osobiście nie mam problemu, żeby tam...
Tak sobie to czytam i żal patrzeć, jak grupa skądinąd inteligentych ludzi zużywa swoje cenne zasoby na naparzanie się łopatkami po głowach. Z mniejszą lub większą zajadłością.
Jakby ktoś miał jeszcze wątpliwości co do realności zmian klimatycznych, to polecam "Naukę o klimacie" Aleksandry Kardaś, Szymona Malinowskiego i Marcina Popkiewicza. Lub choć stronę https://naukaoklimacie.pl/start
Tak sobie to czytam i żal patrzeć, jak grupa skądinąd inteligentych ludzi zużywa swoje cenne zasoby na naparzanie się łopatkami po głowach. Z mniejszą lub większą zajadłością.
Jakby ktoś miał jeszcze wątpliwości co do realności zmian klimatycznych, to polecam "Naukę o klimacie" Aleksandry Kardaś, Szymona Malinowskiego i Marcina Popkiewicza. Lub choć...
@Cleopatrapl Nie trzeba daleko szukać. Gdybyś mieszkała we Wrocławiu to temperatury 36 stopni są wystarczającą anomalią. Skutki zmian klimatycznych są najbardziej widoczne w najzimniejszych regionach świata — na biegunach. Arktyka nagrzewa się dwa razy szybciej niż gdziekolwiek indziej na Ziemi, co prowadzi do szybkiego topnienia lodowców i polarnych pokryw lodowych, gdzie gromadzą się ogromne ilości wody. Całkowitemu zniszczeniu mogą ulec nisko położone regiony, w tym państwa wyspiarskie i gęsto zaludnione miasta nadmorskie, takie jak Nowy Jork i Mumbaj.
@Cleopatrapl Nie trzeba daleko szukać. Gdybyś mieszkała we Wrocławiu to temperatury 36 stopni są wystarczającą anomalią. Skutki zmian klimatycznych są najbardziej widoczne w najzimniejszych regionach świata — na biegunach. Arktyka nagrzewa się dwa razy szybciej niż gdziekolwiek indziej na Ziemi, co prowadzi do szybkiego topnienia lodowców i polarnych pokryw lodowych, gdzie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Ktosia
Skądinąd słuszna uwaga o tym naparzaniu się. Ja traktuję jako rozrywkę staruszka. Jak już wspomniałem, zbliżam się do dziewięćdziesiątki. Cóż innego mi pozostaje?
Co do zmian klimatu, nikt przy zdrowych zmysłach nie ma co do tego wątpliwości. Zachodzą. Czy zaś zgrupowanie mędrców w Brukseli trafia rozwiązania to inna sprawa.
Bjorn Lomborg twierdzi, że za 10% nakładów jakie świat wyłożył na zieloną rewolucję można było znakomicie przystosowywać się do zmian klimatu tak jak one postępują zamiast „walczyć” z tymi zmianami.
Polecam rozmowy z nim na YouTube.
I na marginesie, w roku 1989 pracowałem pół roku na Manhattanie. Tej wyspie naprawdę nie grozi zalanie, bo jest to wybrzuszenie skalne podobne do odwróconego dnem do góry statku. Na tych skałach zresztą znakomicie buduje się wieżowce, no bo nawet pali nie trzeba wbijać w piach.
@Ktosia
Skądinąd słuszna uwaga o tym naparzaniu się. Ja traktuję jako rozrywkę staruszka. Jak już wspomniałem, zbliżam się do dziewięćdziesiątki. Cóż innego mi pozostaje?
Co do zmian klimatu, nikt przy zdrowych zmysłach nie ma co do tego wątpliwości. Zachodzą. Czy zaś zgrupowanie mędrców w Brukseli trafia rozwiązania to inna sprawa.
Bjorn Lomborg twierdzi, że za 10%...
Jak by nie spojrzeć, większość ludzi zbliża się do dziewięćdziesiątki 😉 Niektórzy nie dojadą, a inni ową przeskoczą ową magiczną przekroczą. Tu macham łapką do mojej śp. babci, której się ów przeskok całkiem nieźle udał. Przy wydatnej pomocy jej śp. syna, a mego wujka. Bycie aniołem stróżem osoby w tak zaawansowanym wieku to nie przelewki.
Albo masz umysł jak żyleta albo...kokietujesz i do mitycznej dziewięćdziesiątki brakuje Ci kilku dekad 😄
Nie polecam na mędrcach z Brukseli, a na naukowcach i własnych obserwacjach. Trochę już żyję, więc pamiętam, że upały w moim dzieciństwie nie zdarzały się tak często. Zimy były ostrzejsze. Pory roku nie były umowne. Jeziora tak nie wysychały. Wiatry zabijające harcerzy w lesie istniały tylko w opowieściach niesamowitych. Nie w wiadomościach.
Oczywiście byłyby to dowody anegdotyczne czy idealizacja dzieciństwa, lecz mamy jeszcze wyniki badań naukowych.
O ile wiem, nie odwrócimy zmian klimatycznych. Nie w tym stuleciu. Możemy jednak zmniejszyć najgorsze skutki. Nie zwalać odpowiedzialności na innych, tylko działać. Każdy/ a na ile może. Bez samooszukiwania się. I bez samobiczowania.
Poszukam sobie tego Lomborga.
Jak by nie spojrzeć, większość ludzi zbliża się do dziewięćdziesiątki 😉 Niektórzy nie dojadą, a inni ową przeskoczą ową magiczną przekroczą. Tu macham łapką do mojej śp. babci, której się ów przeskok całkiem nieźle udał. Przy wydatnej pomocy jej śp. syna, a mego wujka. Bycie aniołem stróżem osoby w tak zaawansowanym wieku to nie przelewki.
Albo masz umysł jak żyleta...
@Agatonik w niektórych kwestiach o których napisałaś - mylisz się.
Statuę Wolności na wyspie Bedloe's wybudowano w 1886 roku. Poziom wody podnosi się ponoć o 2,8 mm rocznie, co daje nam od chwili budowy (139 lat) wzrost lustra wody o 39 cm. Wyspa wystaje nad wodę 4,5 do 6 metrów. W tym tempie wyspa zostanie zalana za... 1964 lat...
Są inne modele mówiące, ze to 5 mm na rok co daje nam 1100 lat. Lub 10 mm na rok czyli 550 lat.
Ale ogólnie rzecz biorąc - tak, zmiany klimatyczne są widoczne. Można się spierać na ile ludzie je przyspieszyli lub spowodowali. Nie wiemy też czy to jest trend, który wyhamuje sam. Naukowcy dyskutują a osoby decyzyjne czyli politycy dają sprzeczne sygnały. Mówią jedno - robią drugie. Nie można też przeoczyć wykorzystania tej sytuacji przez różne podmioty. Sytuacja klimatyczna jest dynamiczna np.:
https://podroze.onet.pl/aktualnosci/nieoczekiwane-doniesienia-antarktyczny-lodowiec-zwiekszyl-mase/wmfpzpg
Sprowadźmy dyskusję do wymiaru ludzkiego. Zeroemisyjne neutralne budownictwo - czy jest możliwe? Dlaczego gaz był ekologiczny i nagle przestał być, gdy Niemcy utraciły możliwość bycia hubem gazowym? Dlaczego pellet jest ekologiczny a ekogroszek już nie? Dlaczego mając fotowoltaikę na dachu bywa, że cena wyprodukowanego w ten sposób prądu jest... ujemna? Dlaczego w ustawie wiatrakowej mamy niesamowite kwiatki:
https://businessinsider.com.pl/prawo/firma/pierwsza-wrzutka-nowego-sejmu-w-parkach-narodowych-stana-wiatraki/80fez40
https://akademia-fotowoltaiki.pl/ujemne-ceny-energii-elektrycznej/
Koszty inwestycji w OZE przerzuca się na konsumentów:
https://magazynbiomasa.pl/jaka-bedzie-stawka-oplaty-oze-na-2025-r/
Abstrahując od dywagacji naukowych dotyczących klimatu - na których nikt z nas raczej się nie zna - to wszystko to przekłada się na jakość naszego życia. I jeśli polityk, ostro gardłujący za transformacją ekologiczną odpowiada, że do Brukseli będzie latał, bo nie zamierza marnować czasu w pociąga, wiceminister klimatu nie przesiada się do elektryka, bo nie ma pod blokiem ładowarki a dla innego polityka elektryk jest za drogi i woli SUVa... to chyba jest coś nie tak.
@Agatonik w niektórych kwestiach o których napisałaś - mylisz się.
Statuę Wolności na wyspie Bedloe's wybudowano w 1886 roku. Poziom wody podnosi się ponoć o 2,8 mm rocznie, co daje nam od chwili budowy (139 lat) wzrost lustra wody o 39 cm. Wyspa wystaje nad wodę 4,5 do 6 metrów. W tym tempie wyspa zostanie zalana za... 1964 lat...
Są inne modele mówiące, ze to 5 mm na...
@Lis Gracki, @MarekFeliks, dobrze wam idzie, a to z tej perspektywy mówię, iż nie życzę sobie głębszego zrozumienia laski - sorki koleżanki, jeśli która nie czuje się laską.
@Lis Gracki, @MarekFeliks, dobrze wam idzie, a to z tej perspektywy mówię, iż nie życzę sobie głębszego zrozumienia laski - sorki koleżanki, jeśli która nie czuje się laską.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamoh, hi Lucy... jak to miło, że się za mną stęskniłaś! :D
oh, hi Lucy... jak to miło, że się za mną stęskniłaś! :D
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dlaczego warto przeczytać właśnie teraz, a rok temu lub pięć lat temu, albo wreszcie za dwa lata, warto nie będzie?
Dlaczego warto przeczytać właśnie teraz, a rok temu lub pięć lat temu, albo wreszcie za dwa lata, warto nie będzie?
Ałć, nie czytałam żadnej. Chyba sobie wezmę ten artykuł do serca.
Ałć, nie czytałam żadnej. Chyba sobie wezmę ten artykuł do serca.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAłć, przejęłaś się? Ja też nie czytałam więc cieszę się że nie jestem sama.🥹
Ałć, przejęłaś się? Ja też nie czytałam więc cieszę się że nie jestem sama.🥹
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Ja przeczytałam tylko
Opowieść podręcznej[bookLink]5104431|Opowieść podręcznej[/bookLink] i to w zeszłym tygodniu. Aczkolwiek wszystkie poza Orlando[bookLink]5047005|Orlando[/bookLink] mam w planach.
Ja przeczytałam tylko
Opowieść podręcznej[bookLink]5104431|Opowieść podręcznej[/bookLink] i to w zeszłym tygodniu. Aczkolwiek wszystkie poza Orlando[bookLink]5047005|Orlando[/bookLink] mam w planach.
A dlaczego Orlando nie?
A dlaczego Orlando nie?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamBo z opisu, ta książka nie jest dla mnie. A w ogóle autorka jakoś zawsze kojarzyła mi się depresyjnie.
Bo z opisu, ta książka nie jest dla mnie. A w ogóle autorka jakoś zawsze kojarzyła mi się depresyjnie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWczoraj przeczytałam „Fale” Woolf i szalenie się zawiodłam. Teraz czytam „Własny pokój”, te wersje z rozmowami i komentarzami i póki co mi się podoba, ale nie dotarłam jeszcze do samego tekstu.
Wczoraj przeczytałam „Fale” Woolf i szalenie się zawiodłam. Teraz czytam „Własny pokój”, te wersje z rozmowami i komentarzami i póki co mi się podoba, ale nie dotarłam jeszcze do samego tekstu.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMam na półce do przeczytania Pani Dalloway[bookLink]5071909|Pani Dalloway[/bookLink], ale za każdym razem kiedy przejdzie mi taka myśl przez głowę, błagam sama siebie, żeby jednak nie. Chciałabym jednak zderzyć jej twórczość z moimi niezbyt pochlebnymi wyobrażeniami.
Mam na półce do przeczytania Pani Dalloway[bookLink]5071909|Pani Dalloway[/bookLink], ale za każdym razem kiedy przejdzie mi taka myśl przez głowę, błagam sama siebie, żeby jednak nie. Chciałabym jednak zderzyć jej twórczość z moimi niezbyt pochlebnymi wyobrażeniami.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Cleopatrapl a myślałaś, by robić notatki przy lekturze (przy, nie na)? Sama tak robiłam przy "Cierpieniach młodego Wertera", bo strasznie mnie ta miągwa irytowała.
@Cleopatrapl a myślałaś, by robić notatki przy lekturze (przy, nie na)? Sama tak robiłam przy "Cierpieniach młodego Wertera", bo strasznie mnie ta miągwa irytowała.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZapraszam do dyskusji.
Zapraszam do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam












