Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
Być może błędem była sama perspektywa, bo Philip Roth – po raz pierwszy i ostatni – opisuje wydarzenia głównie z punktu widzenia kobiety. Wyrzeka się również jednego ze swoich ...

Wczesny Philip Roth

Autor recenzji:
Autor książki: Philip Roth
6,81 (134 ocen i 29 opinii)

Na krótko przed publikacją „Kompleksu Portnoya” Philip Roth wydał inną powieść, która jednak wcale nie zapowiadała tego, co wkrótce miało się zacząć wokół tego pisarza. Chodzi o książkę „Kiedy była porządną dziewczyną”, do której inspirację autor czerpał z osobistych doświadczeń, a konkretnie z własnego małżeństwa. No właśnie, książka ta, podobnie jak ten związek, nie należy do udanych. Nie ma tu niestety nic, z czego Roth stał się znany, a więc jego poczucia humoru, odwagi twórczej czy szczypty kontrowersji. Co więcej, gdyby nie nazwisko na okładce, na pewno nie domyśliłabym się, kto jest jej autorem.

Tytułowa „porządna dziewczyna” to Lucy Nelson, kobieta uwikłana najpierw w trudne relacje rodzinne, a potem w takież same związki. Lucy zalicza się do specyficznej grupy ludzi, którzy choć chcą dobrze, zwykle osiągają skutek odwrotny do zamierzonego. I tak pomimo najlepszych chęci jej kolejne plany i ambicje biorą w łeb, a za przyczynę swoich niepowodzeń konsekwentnie uznaje ojca, a potem męża. Ma ona swoje racje, ale jej despotyczna i bezkompromisowa natura zamienia życie wszystkich wokół w piekło. I podobnie jak pierwsza żona pisarza, również powieściowa Lucy kończy marnie. Zapewne ostatnią rzeczą, której Roth pragnąłby dla tej bohaterki, jest współczucie i uznanie jej za ofiarę, a jednak wielu postrzega ją właśnie w ten sposób.

Być może błędem była już sama perspektywa, bo Philip Roth – po raz pierwszy i ostatni – opisuje wydarzenia głównie z punktu widzenia kobiety. Wyrzeka się również jednego ze swoich ulubionych tematów i nie osadza fabuły w społeczności żydowskiej. W rezultacie książce brakuje autentyzmu i szczerości, dialogi wypadają sztucznie, a do tego stanowczo za długie. Jednak te mankamenty widać dopiero w drugiej części, która nagle staje się bardzo męcząca (zupełnie jak Lucy ze swoimi wiecznymi pretensjami i niezadowoleniem). Wydaje się, że niemal wszystko, co czytamy w „Kiedy była porządną dziewczyną”, to wersja okrojona i nijaka, a prawdziwe emocje (jak gniew) widać dopiero w „Kompleksie Portnoya”, gdzie pierwowzór pierwszej żony Rotha jest również obecny w postaci niesławnej Małpki. Niemniej różnica pomiędzy tymi dwiema powieściami jest ogromna, mimo że powstały one w niewielkim odstępie czasu.

„Kiedy była porządną dziewczyną” pozostaje dla mnie zagadką, bo nie potrafię do końca rozszyfrować intencji autora. Ale co gorsza, nie potrafię odnaleźć w tym Rotha. Gdy czytałam tę powieść, Roth miał przed sobą jeszcze kilka miesięcy życia, a ja miałam własne (niewzruszone) zdanie na temat jego wczesnej twórczości. A teraz, gdy odszedł, zastanawiam się czy nie powinnam złagodzić tego osądu, bo w gruncie rzeczy pierwsza połowa książki może się podobać. W końcu ewentualne niedociągnięcia zawsze można zrzucić na karb młodości, pamiętając o tym, że każdy pisarz potrzebuje czasu, by znaleźć własny styl. W tej kwestii nawet Philip Roth nie jest wyjątkiem.

Anna Aniszczenko



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lalkarz z Krakowa

"Lalkarz z Krakowa" to historia niezwykła, bo jak często zdarza się wam trafić na połączenie II Wojny Światowej i magii? To przepełniona cza...

zgłoś błąd zgłoś błąd