Pierwsze stulecie Polski. Państwo - władcy - sensacje
Pierwsze stulecie polskiej państwowości pełne było zagadek i przemilczeń. Kryło w sobie mroczne tajemnice książęcego lub królewskiego dworu, w tym także niewyjaśnione jeszcze do dzisiaj dramatyczne wydarzenia lub motywy determinujące konkretne postępowanie władców.
W naszych dziejach, tak jak w dziejach wszystkich narodów, były zatem nie tylko okresy świetności, ale także czasy mroczne, pełne okrutnych zbrodni, królobójstw, morderstw rodzinnych, zdrad najbliższych, gwałtów i intryg.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Pierwsze stulecie Polski. Państwo - władcy - sensacje w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Pierwsze stulecie Polski. Państwo - władcy - sensacje
Poznaj innych czytelników
86 użytkowników ma tytuł Pierwsze stulecie Polski. Państwo - władcy - sensacje na półkach głównych- Przeczytane 46
- Chcę przeczytać 37
- Teraz czytam 3
- Posiadam 16
- Historia 2
- Wymienię 1
- Przeczytane w 2019 1
- 2017 1
- Książki '15 1
- Obejrzane/przeczytane 1














































OPINIE i DYSKUSJE o książce Pierwsze stulecie Polski. Państwo - władcy - sensacje
To jest ta książka wydana pod innym tytułem: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/24919/poczatki-polski-zagadki-i-tajemnice
To jest ta książka wydana pod innym tytułem: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/24919/poczatki-polski-zagadki-i-tajemnice
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdyby ktoś chciał stworzyć pismo historyczne w formie bulwarówki, Andrzej Zieliński śmiało mógłby zostać jego redaktorem naczelnym, a biorąc pod uwagę szeroki zakres (historyczny) jego publikacji to mógłby zostać też jego jedynym autorem. Jeżeli chodzi o fakty dostatecznie – bez rewelacji, argumentacja uboga, nastawienie na skandale bez szerszego spojrzenia – ale pierwsze 100 lat Polski to okres ciekawy – więc za prześledzenie samych faktów daje 5.
Gdyby ktoś chciał stworzyć pismo historyczne w formie bulwarówki, Andrzej Zieliński śmiało mógłby zostać jego redaktorem naczelnym, a biorąc pod uwagę szeroki zakres (historyczny) jego publikacji to mógłby zostać też jego jedynym autorem. Jeżeli chodzi o fakty dostatecznie – bez rewelacji, argumentacja uboga, nastawienie na skandale bez szerszego spojrzenia – ale pierwsze...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMamy trzech kronikarzy, których czytamy, cytujemy i opieramy na ich przekazach naszą interpretację historii. Niestety zapominamy, że pisali na dworach określonych władców, nie zawsze mieli wiedzę dotyczącą opisywanych przez siebie wydarzeń i być może korzystali z innych źródeł, których obecnie już nie ma. Od wielu lat historycy próbują z większym lub mniejszym skutkiem interpretować przekazy inaczej, nawiązując do innych źródeł. Uwielbiam czytać tą odkrywaną na nowo historię, porównywać zapiski i zastanawiać się, czy nowe interpretacje są w miarę sensowne.
Zieliński pokusił się w swojej książce zmierzyć z tymi „prawdami”. Najpierw zajął się legendą o Lechu, Czechu i Rusie – plagiat z Nestora i Komasa (Dalemil Mezeritzki – 1314 rok),czy Mieszko I był wikingiem, czy relikwie św. Wojciecha są prawdziwe, czy Mieszko II był leniwym jak opisuje go Jan Długosz, czy Bezprym rządził jako prawosławny władca, czy Rycheza była zdrajczynią, kim był Bolesław Zapomniany, Miecław – buntownik, czy prawowity władca, czemu Bolesława Śmiałego chciano wynieść na ołtarze?
Nie oceniam tej książki pod względem merytorycznym, nie starałam się szukać ewentualnych błędów, bo wtedy bym sama musiała odczytać podane kroniki, zapiski. Moim skromnym zdaniem jest to pozycja dla tych, którzy chcą poczytać o historii Polski, poznać fakty pod innym kątem, a potem jeśli chęci będą zmierzyć się samemu z tym, na ile autor chciał sam narzucić nam swoje zdanie, a na ile jego interpretacje są w miarę prawdziwe.
Historia to nauka nieprzewidywalna, nie możemy nigdy na 100 % stwierdzić jak było naprawdę, wiele źródeł uległo zniszczeniu, a wiele było pisanych pod dyktando zleceniodawców – to zdanie zawsze powtarzam uczniom, uczymy się na teraz, a interpretacje faktów zawsze mogą być zwodnicze.
Mamy trzech kronikarzy, których czytamy, cytujemy i opieramy na ich przekazach naszą interpretację historii. Niestety zapominamy, że pisali na dworach określonych władców, nie zawsze mieli wiedzę dotyczącą opisywanych przez siebie wydarzeń i być może korzystali z innych źródeł, których obecnie już nie ma. Od wielu lat historycy próbują z większym lub mniejszym skutkiem...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka z pozoru zapowiada się ciekawie, przedstawiając mało znane aspekty odległego, tajemniczego, choć niezwykle przez to interesującego wycinka historii Polski, pełnego wojen, sekretów i intryg. Wycinka, który w przeciętnych książkach opisujących historię naszego kraju zbywany jest wręcz kilkoma zdaniami – a tu staje przed naszymi oczami w pełnej swej krasie.
Niestety - w trakcie lektury coraz dobitniej okazuje się, że. pomimo kilku skromnych prób udawania obiektywizmu, jest to raczej tyleż autorska co fantastyczna wizja historii p. Zielińskiego, bardziej goniąca za tanią sensacją historical fiction niż jakakolwiek rzetelna praca historyczna. Domysły przedstawione są jako fakty, jedne z wielu możliwych wersji wydarzeń nabierają mocy obowiązującej, podczas gdy inne są skrupulatnie przemilczanej (nie dowiemy się, niestety, dlaczego akurat te, a nie inne),miejscami posuwa się autor wręcz do całkowitej konfabulacji.
Książka nie sprawia skądinąd wrażenia spójnej całości, a raczej zbioru osobno pisanych felietonów - stąd też w kolejnych rozdziałach te same wydarzenia opisywane są dwu- a nawet i trzykrotnie (często, żeby było zabawniej, w sposób wzajemnie się wykluczający). W tekście, zwłaszcza w początkowych rozdziałach, rażą częste błędy gramatyczne (nie ustępujące urodą „będąc młodą lekarką wszedł raz do mnie pacjent”),można też dostrzec błędy w składzie (np. poprzestawiany szyk wyrazów w zdaniu czy brak pojedynczych wyrazów) - widać, że całkowicie zawiodła korekta.
Kilka przykładów… Zdumiewa datowanie „dokumentu” Dagome iudex na 5 kwietnia 991, trywialnie mówiąc – wyssane z palca (s. 44); najwyraźniej autor dotarł do jakichś unikatowych źródeł, nieznanych innym historykom – jedyne bowiem, co na pewno wiadomo o dacie Dagome iudex, to że miało to miejsce gdziekolwiek w latach 985-992 (wszelkie próby zawężania datowania są tylko domniemaniami opartymi na mniej lub bardziej przekonujących przesłankach). Nie ma też pewności, czy dokument taki w ogóle fizycznie istniał, a akt Mieszka nie miał np. formy ustnego poselstwa. Nie wiadomo, czemu naprawdę akt ten służył – a co dopiero, czy był właśnie testamentem Mieszka. Zieliński bez żadnych zastrzeżeń akceptuje użyte w akcie imię Dagome jako wikińskie imię Mieszka, nie przytaczając innych możliwych wersji (imię chrzestne, czy błąd kopisty korzystającego z uszkodzonego papirusowego dokumentu). No ale skoro tak pasuje do tezy… Szuka sensacji w pominięciu („wydziedziczeniu”) w Dagome iudex Bolesława Chrobrego, nie sugerując najprostszej wersji tego braku – błędu kopisty. I już stronę dalej (s. 45) autor, kontynuując dywagacje o wikińskim pochodzeniu Mieszka I, manipuluje tekstem kroniki Galla Anonima, twierdząc jakoby kronikarz ten napisał iż „Mieszko zwany zrazu był imieniem innym” – po czym dziwi się, czemu imię to nie zostało podane i następuje rozważanie o ukrywaniu niewygodnej prawdy. W rzeczywistości w kronice Galla nic takiego nie zostało napisane, a problematyczne zdanie na skutek banalnej literówki odczytać można na kilka sposobów, przy czym bardziej oczywisty (bo wymagający tylko jednej korekty, a nie dwóch) jest taki, że Mieszko jako pierwszy używał tego imienia.
Z wieloma szczegółami opisany został zatarg Bolesława Szczodrego z biskupem Stanisławem, opisany w sposób sprawiający wrażenie erudycyjnego oparcia się na wielu źródłach pochodzących z różnych krajów (np. s. 179: „z późniejszych relacji (…) pochodzących od wygnanego z kraju króla wynikało, że…”) – w rzeczywistości jest on sporządzony jedynie w oparciu o kronikę Kadłubka. Szkoda tylko, że autor, podając czytelnikowi tę historię w formie jedynie słusznej prawdy obowiązującej, nie wspomniał, że kronika Kadłubka nie jest w tym przypadku uznawana za źródło, wobec czego istota sporu między królem a biskupem jest nieznana, a całość powstałego w ten sposób opisu, ze wszelkimi towarzyszącymi dygresjami i rozważaniami, ma wagę bajek z mchu i paproci.
Nie ma też Zieliński – w przeciwieństwie do obowiązującej historiografii innych – najmniejszych wątpliwości np. co do przyczyny śmierci Mieszka II czy daty śmierci Bolesława Szczodrego – podaje bez jakichkolwiek uwag czy komentarzy tylko jedną wersję. On wie, jak było.
Jako jeden z dowodów na istnienie Bolesława Zapomnianego przedstawione jest wypędzenie przez niego z kraju królowej Rychezy (s. 144-145). Tym czasem na s. 168 okazuje się nagle, że – wg Długosza - sprawcą wypędzenia Rychezy był panujący na Mazowszu Miecław. Na s. 142 autor pisze, zgodnie z prawdą, że polscy historycy – w tym Gall Anonim, Wincenty Kadłubek czy Jan Długosz - przemilczeli postać Bolesława Zapomnianego. Po czym, jak gdyby nigdy nic, na s. 165 stwierdza, że wg Długosza Bolesław Zapomniany mianował Miecława swoim namiestnikiem na Mazowszu.
Czasem błędy są wręcz trywialne, nie wiadomo czy wynikłe z pomyłki autora, czy zwykłej literówki – np. Bolesław Rozrzutny nie mógł zostać wyklętym przez Benedykta XIII (s. 229),bo pontyfikat tego papieża przypada na wiek XVIII - w przeciwieństwie do czternastowiecznego Benedykta XII.
Zdumiewa też powoływanie się przez autora na tzw. Kronikę Kagnimira (cytat z której zamieszczony został nawet w jako aneks),od niemal 200 lat będącą udowodnionym osiemnastowiecznym fałszerstwem.
Reasumując – „Pierwsze stulecie Polski” jest to popularna pozycja, dzięki której można zapoznać się z niuansami historii Polski wieków X i XI. Niestety, na skutek manipulacji i błędów warsztatowych autora w żadnym przypadku nie można traktować tej książki jako jakiegokolwiek źródła wiedzy - a jedynie jako swego rodzaju zbiór haseł wywoławczych, na podstawie którego zgłębiać można temat korzystając z innych, rzetelnych opracowań. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że dzięki swej przekonującej formie jest to książka szkodliwa i niebezpieczna – bo stwarzająca u Bogu ducha winnego czytelnika zupełnie zafałszowany obraz rzeczywistości.
Paradoksalnie, chyba najbardziej syntetyczną recenzją „Pierwszego stulecia…” mogłoby być zdanie rozpoczynające opis innej z książek Andrzeja Zielińskiego („Skandaliści w koronach”): „Naginanie historii do własnych potrzeb, jej upiększanie, a nawet jej fałszowanie ma w Polsce bardzo długą tradycję”. Nic dodać, nic ująć.
Książka z pozoru zapowiada się ciekawie, przedstawiając mało znane aspekty odległego, tajemniczego, choć niezwykle przez to interesującego wycinka historii Polski, pełnego wojen, sekretów i intryg. Wycinka, który w przeciętnych książkach opisujących historię naszego kraju zbywany jest wręcz kilkoma zdaniami – a tu staje przed naszymi oczami w pełnej swej krasie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety -...
Dobrze się czyta, jak również można się tu dowiedzieć wielu nieznanych wcześniej faktów. Prócz rozdziału pierwszego (który nie wiadomo czemu poważnie traktuje bajkę o Lechu, Czechu i Rusie),wszystkie rozdziały są bardzo ciekawe. Polecam tym, którzy są ciekawi pierwszych lat państwa polskiego i chcą sie czegoś więcej na ten temat dowiedzieć.
Dobrze się czyta, jak również można się tu dowiedzieć wielu nieznanych wcześniej faktów. Prócz rozdziału pierwszego (który nie wiadomo czemu poważnie traktuje bajkę o Lechu, Czechu i Rusie),wszystkie rozdziały są bardzo ciekawe. Polecam tym, którzy są ciekawi pierwszych lat państwa polskiego i chcą sie czegoś więcej na ten temat dowiedzieć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to