Na nocnej zmianie. Pióra Falkonu Andrzej Pilipiuk 6,7

ocenił(a) na 65 lata temu Jak na krajową antologię, i to konkursową, książka wypada całkiem nieźle. Owszem, część tekstów jest wyraźnie słaba, część nie do końca została przemyślana, ale praktycznie wszystkie czyta się gładko, rzadko coś zgrzyta językowo czy psychologicznie, a zaprezentowane pomysły są zadowalająco różnorodne. To prawda, w zasadzie żadne z opowiadań nie zapada głębiej w pamięć, ale lektura jako taka jest całkiem przyjemna.
Zawartość antologii została podzielona na dwa działy - opowiadań konkursowych, oraz zewnętrznych, odrębnie zamówionych u autorów mających już wyrobione nazwisko.
W tej pierwszej puli znalazło się 14 tekstów. Spośród nich z pewnością warte uwagi jest tytułowe opowiadanie Anny Szumacher, zresztą nominowane do Zajdla, co notabene było lekką przesadą (zawieszone na ekspozycji drzwi w Castoramie okazują się prowadzić do szeregu obcych światów - można się o tym jednak przekonać wyłącznie w nocy, gdy market jest już zamknięty),"Wheatherby" Barbary Gwarońskiej Pettersson (klasyczna opowieść grozy o niesamowitym dworze) i "Prosto w słońce" Piotra Janasa (nostalgiczne odkurzanie lotniarstwa, tylko leciutko zahaczające o fantastykę). Na kilka kolejnych tekstów te można rzucić okiem, aczkolwiek mają one rozmaite mankamenty. Są to: "Tarantula dla głupców" Alicji Janusz (egzorcyzmy w kostiumie fantasy; zakończenie jednak jest ni w pięć, ni w dziewięć),"Bohaterowie" Doroty Paneckiej (inwazja na obcą planetę nie przebiega tak, jak powinna; puenta ma kilka dziur logicznych, m.in. dotyczących skafandrów oraz stopnia zniszczenia opuszczonych instalacji),"Ku nieznanym lądom" Dagmary Adwentowskiej (przedłużające się odosobnienie na bezludnej wyspie prowadzi do... mordowania pingwinów; puenta jest dobra i ładnie zamyka króciutką opowieść, ale te pingwiny...) i "Patrząc w jedną stronę" Adama Podlewskiego (technik zazdrości bogaczom emigracyjnej teleportacji na odległe planety bez przeludnienia i korporacji; kto by jednak chciał płacić miliony dolarów, żeby pod obcym słońcem sadzić marchew i w pocie czoła rozbudowywać urządzenie do teleportacji?).
Reszta z części konkursowej niezbyt zadowala. "Dziewiąty poziom" Justyny Lech startuje w sposób mętny, po czym po drodze gubi część informacji i finiszuje pospiesznie i w sposób raczej pretensjonalny (nurkowanie na kolejne poziomy własnej osobowości). "Chronowizor" Marka Pietrusewicza oferuje poszatkowane realia, akcję zaś wieńczy w sposób wątpliwy (do opisanej akcji naprawdę nie trzeba było posyłać najlepszych dostępnych pilotów kosmicznych). "Dno morza" Tomasza Przyłuckiego jest przefajnowaną zabawą konwencją (niby II wojna światowa, ale w innych realiach, steampunkowa, z zatopionym sterowcem niepotrzebnie noszącym nazwę "Wilhelm Gustloff"). Tak samo jest z "Uwierz w szczura" Przemysława Hytrosia (no fajnie, szczur wspomagany technologicznie, ale niby czemu miałby być od pierwszego kopa polskim patriotą?) i "Astralkerem: Drugie dno" Tomasza Sobieśka (radziecki portal wiodący w dość idiotyczne miejsce). Do kompletu dochodzi tuzinkowy cyberpunkowy akcyjniak ("Wszczepiarz Link Overdose" Tomasza Graczykowskiego) i naiwne, żerujące na paru modnych młodzieżowych antyutopiach postapo ("Ampułka" Krzysztofa Abramowskiego).
Z bloku opowiadań profesjonalnych z pewnością zasługuje na uwagę kończące książkę "Future Fame" Marcina Przybyłka (w przyszłości pisarze płacą fanom za lekturę swoich powieści). Dobrze też się czyta "Panicza z Ertel-Sega" Agnieszki Hałas (odzyskiwanie dzieciaka porwanego na inny plan astralny),choć nominowanie tego tekstu do Zajdla to spora przesada choćby ze względu na niepasującą do całości, krotochwilną puentę. Niestety, przyjemnie startujący i odmalowujący fajne uniwersum "Czas martwy" Michała Gołkowskiego pogrąża się w pewnym momencie w błotach mętności (nazistowski kosmiczny okręt wojenny zaczyna dostawać niezrozumiałe cięgi od amerykańskiego przeciwnika),"Esktrapolacja" Marcina Podlewskiego z kolei fatalnie startuje, tak że do finału trzeba się przedzierać ze sporym samozaparciem (podróż w czasie w celu naprawienia błędów przeszłości - tyle że potem się okazuje, że nie wiadomo, czemu bohater w ogóle miałby cokolwiek poprawiać),a na ścinek Pilipiuka w ogóle należy spuścić zasłonę milczenia...