OkoLica Strachu 11/12 (3/4) 2018

OPOWIADANIA:
Dawn G. Harris, Graham Masterton – Morderczy uścisk
Dagmara Adwentowska – Nie nasze winy
Marek Zychla – Czarny dym
Anna Wybraniec – Słowcy
Stefan Weisbrodt – Rzeźba Urfego
Jakub Tyszkowski – W poszukiwaniu absolutnej ciszy
Tomasz Graczykowski – Spoczywaj w pokoju
Olaf Pajączkowski – Pieśń dawnego życia
Jacek Radzymiński – Matuszka
Łukasz Marek Fiema – Krawędź rzeczywistości
Adrianna Wiśniewska – Katharsis
Mariusz Wojteczek – Golem
Mikołaj Kołyszko – Martwa
Antoni Nowakowski – Móżdżek z kota na zimnoWYWIADY:
Barbie Wilde, Simon Bamford, Nicholas Burman-Vince – Spowiedź Cenobitów
Cadaveria – Nasza muzyka byłaby świetną ścieżką dźwiękową do horroru
Jason Arnopp – Mroczny materiał pomaga ci przepędzić demony
Mikołaj Kołyszko – Postanowiłem pobawić się w Badacza TajemnicPUBLICYSTYKA:
Dariusz Brzostek – Potworne natręctwo wyobraźni. Złe obiekty, które nas straszą
Michał Gralak – Gwiezdne pomioty, czyli o popkulturowym dziedzictwie Lovecrafta – Mass Effect
Mikołaj Kołyszko – Prawda o Cthulhu ujawniona – znamy inspiracje H.P. Lovecrafta
Marcin Knyszyński – John Carpenter: z miłości do kina (cz. 2)
Piotr Borowiec – Pułapka na drodze do domu Usherów
Maria Langren – Mort Cinder – Melancholia nieśmiertelnego
Krzysztof Abriszewski – Horror egzystencjalny
Rafał Głuchowski – Lovecraft w świecie kina III
Maciej Bachorski – Z pamiętnika Simona Jarretta – czyli SOMA, dawka grozy wybitnie egzystencjalnej
Krzysztof Grudnik – Co gryzie grozę? #4: Dwa ciała króla
Krzysztof Grudnik – Co gryzie grozę? #5: Et omnia vanitas
Mariusz Wirski – Brian De Palma – W przebraniu Hitchcocka
Wanda Dittrich – Światy grozy i elegancji w filmach Terence’a Fishera
Wojciech Gunia – Ten dziwaczny, ludzki świat. O społeczno-politycznym wymiarze twórczości Thomasa Ligottiego
stron 288
Numer podwójny
FORMAT A5
Średnia ocen
8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup OkoLica Strachu 11/12 (3/4) 2018 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki OkoLica Strachu 11/12 (3/4) 2018

Średnia ocen
8,0 / 10
20 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce OkoLica Strachu 11/12 (3/4) 2018

Poznaj innych czytelników

64 użytkowników ma tytuł OkoLica Strachu 11/12 (3/4) 2018 na półkach głównych
  • 39
  • 25
17 użytkowników ma tytuł OkoLica Strachu 11/12 (3/4) 2018 na półkach dodatkowych
  • 8
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Noclegi u Marty Graham Masterton, Karolina Mogielska
Ocena 6,8
Noclegi u Marty Graham Masterton, Karolina Mogielska
Okładka książki Tachykardia Dagmara Adwentowska, Sylwia Błach, Łukasz Dubaniowski, Monika Fudali, Norbert Góra, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Wojciech Kulawski, Dariusz Ludwinek, Graham Masterton, Ksawery Meister, Karolina Mogielska, Jarosław Adam Pankowski, Joanna Pypłacz, Rafał Grzegorz Sawicki, Hubert Smolarek, Flora Woźnica
Ocena 7,5
Tachykardia Dagmara Adwentowska, Sylwia Błach, Łukasz Dubaniowski, Monika Fudali, Norbert Góra, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Wojciech Kulawski, Dariusz Ludwinek, Graham Masterton, Ksawery Meister, Karolina Mogielska, Jarosław Adam Pankowski, Joanna Pypłacz, Rafał Grzegorz Sawicki, Hubert Smolarek, Flora Woźnica
Okładka książki Kipiel. Antologia morska Alicja Broncel, Przemysław Duda, Michał Gadalski, Michał Gralak, Mariusz Kaszyński, Adam Loraj, Graham Masterton, Tomek Miłowicki, Karolina Mogielska, Jacek Pelczar, Adam Raglan, Krzysztof Rarocki, Emilian Sornat, Przemysław Trafalski, Yog, Joanna Zając, Piotr Żymełka
Ocena 2,0
Kipiel. Antologia morska Alicja Broncel, Przemysław Duda, Michał Gadalski, Michał Gralak, Mariusz Kaszyński, Adam Loraj, Graham Masterton, Tomek Miłowicki, Karolina Mogielska, Jacek Pelczar, Adam Raglan, Krzysztof Rarocki, Emilian Sornat, Przemysław Trafalski, Yog, Joanna Zając, Piotr Żymełka
Okładka książki Zin Grozownia 2025 Dagmara Adwentowska, Sandra Gatt Osińska, Norbert Góra, Michał Górzyna, Dariusz Jakubik, Adam Klimczak, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Grzegorz Kopiec, Kazimierz Kyrcz jr, Małgorzata Lewandowska, Dariusz Ludwinek, Krzysztof Maciejewski, Graham Masterton, Karolina Mogielska, Marta Płaza, Joanna Pypłacz, D.A. Recki, Łukasz Rzadkowski, Tomasz Siwiec, Maciej Szymczak, Flora Woźnica, Zuzanna Wrona, Marcin Zwoleń, Marek Zychla
Ocena 7,8
Zin Grozownia 2025 Dagmara Adwentowska, Sandra Gatt Osińska, Norbert Góra, Michał Górzyna, Dariusz Jakubik, Adam Klimczak, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Grzegorz Kopiec, Kazimierz Kyrcz jr, Małgorzata Lewandowska, Dariusz Ludwinek, Krzysztof Maciejewski, Graham Masterton, Karolina Mogielska, Marta Płaza, Joanna Pypłacz, D.A. Recki, Łukasz Rzadkowski, Tomasz Siwiec, Maciej Szymczak, Flora Woźnica, Zuzanna Wrona, Marcin Zwoleń, Marek Zychla
Okładka książki Tomatoza. Antologia pomidorrorowa Aleksandra Cebo, Przemysław Duda, Michał Gralak, Mariusz Kaszyński, Anna Kłodnicka, Aleksandra Knap, Graham Masterton, Michał Medwid, Kornel Mikołajczyk, Tomek Miłowicki, Karolina Mogielska, Olaf Pajączkowski, Jacek Pelczar, Marta Zając, Zeter Zelke, Marcin Zwoleń
Ocena 6,6
Tomatoza. Antologia pomidorrorowa Aleksandra Cebo, Przemysław Duda, Michał Gralak, Mariusz Kaszyński, Anna Kłodnicka, Aleksandra Knap, Graham Masterton, Michał Medwid, Kornel Mikołajczyk, Tomek Miłowicki, Karolina Mogielska, Olaf Pajączkowski, Jacek Pelczar, Marta Zając, Zeter Zelke, Marcin Zwoleń
Graham Masterton
Graham Masterton
Graham Masterton urodził się w Edynburgu 16 stycznia 1946 roku. Jego dziadkiem był Thomas Thorne Baker, znakomity naukowiec, który wynalazł DayGlo i jako pierwszy przekazał zdjęcia przez radioodbiornik. Po ukończeniu szkoły Whitgift w Croydon pracował jako dziennikarz w „Crawley Observer”. W wieku 24 lat został mianowany na współpracownika „Penthouse” i „Penthouse Forum”. Początkowo pisał poradniki seksuologiczne, jednym z których była „Magia seksu”. Zadebiutował jako autor horrorów w 1976 roku książką o tytule „Manitou”, na podstawie której po dwóch latach nakręcono film o tym samym tytule. Od tej pory Graham wydał ponad 40 horrorów i otrzymał nagrody za: * „Kostnica” (”Charnel House”),za którą otrzymał nagrodę Special Edgar przez Mystery Writers of America * „Zwierciadło piekieł” (”Mirror”) nagrodzone Srebrnym Medalem przez West Cost Review of Books, * „Wizerunek zła” (”Family portrait”),będące aktualizacją opowieści Oscara Wilde’a „The picture of Dorian Gray”, za którą zdobył nagrodę Prix Julia Verlanger jako jedyny pisarz niefrancuski. Poza wymienionymi wyżej nagrodami, Graham Masterton był jeszcze wielokrotnie nagradzany za swoje opowiadania i powieści. Łącznie Graham Masterton napisał ponad sto nowel, a poza nimi pisze również thrillery, powieści historyczne, horrory, nowele o klęskach żywiołowych, nowele dla dzieci, opowiadania, jak również sagi historyczne. Jego trzy opowiadania zostały sfilmowane dla Tony’ego Scotta, twórcy telewizyjnego serialu „The Hunger”. Graham Masterton jest autorem ponad 100 książek, które zostały przetłumaczone na 18 języków. W 1999 roku powstała biografia Mastertona zatytułowana „Manitou Man”. Obecnie Masterton regularnie pisuje do takich czasopism jak Cosmopolitan, Men's Health, Woman, Woman's Own, a nawet takich jak rodzima Nowa Fantastyka. Wydaje także nowe książki i zbiory opowiadań. Wraz z żoną polskiego pochodzenia – Wiescką – i trzema synami mieszkał przez pewien czas w wiktoriańskim domku nad rzeką Lee w Cork (Irlandia). Obecnie przeprowadził się z powrotem do Anglii. Ceni sobie Polskę i od czasu do czasu składa nam wizyty.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy OkoLica Strachu 11/12 (3/4) 2018 przeczytali również

Fantastyka Wydanie Specjalne 3(52) 2016 Wiesław Gwiazdowski
Fantastyka Wydanie Specjalne 3(52) 2016
Wiesław Gwiazdowski Andrzej Miszczak Julia Zonis Redakcja miesięcznika Fantastyka Igor Awilczenko Jacek Łukawski Jewgienij Szikow C.S.E. Cooney
Czarne kwiaty - Andrzej Miszczak Oryginalny, błyskotliwy pomysł, przekonująca wizja niedalekiej przyszłości, postaci wykreowane bez zarzutu, fabuła zgrabna, językowo bez zarzutu. Jedyni minus to lekko toporny finał. Spłycający. Nie jest to ciężki zarzut, bo jest tu logika, wszystko ma ręce i nogi, tyle, że drewniane. Uczciwie rzekłszy, chyba jednak trochę się czepiam. 8/10 Jurand - Wiesław Gwiazdowski Jak sięgam pamięcią, z Gwiazdowskim wiążą się same marne literacko wspomnienia. Podchodziłem do tego opowiadania jak pies do jeża i przez pierwsze kilka chwil lektury, byłem odrobinę zaskoczony. Pierwsze wrażenie było niezłe. Niestety im dalej tym gorzej. Fabuła z, e..., no wiadomo skąd; pozbierane jakieś klocki, którymi bawimy się od dziesięcioleci, i zbudowana jakaś koślawa wieża. Logika całości, delikatnie mówiąc, umowna. Warsztatowo ociężale, język z problemami, mimowolnie wizualizujemy męczącego się w nadludzkim wysiłku autora. Zbrużdżone, pokryte kroplami potu czoło, w oczach szaleństwo i skupienie, przygryziony język, obgryziony ołówek kopiowy. Szkoda czasu. 3/10 Gianca - Jacek Łukawski Koncepcja rzeczywistości skopiowana ze Słońca słońc Karla Schroedera w zasadzie jeden do jednego. Językowo napisane przyzwoicie. Postaci raczej uproszczone, podobnie jak poszarpana dynamicznie fabuła, sprawiająca wrażenie szkicu, konspektu powieści. W sumie można, ale obowiązku nie ma. 5/10 Wędkarz - Julia Zonis, Igor Awilczenko Wygląda to jak rozdział wyjęty z Pikniku na skraju drogi Strugackich. Tyle, że zamiast Zony jest Mgła. Żeby grzybów barszcz był pełen, autorzy otwartym tekstem nawiązują, w sumie nie wiedzieć czemu, do Solarisu Lema. Fabularnie wtórnie. Zmęczyło mnie. 4/10 Spalę ten świat w płomieniu mojej nienawiści - Jewgienij Szikow Krótkie, ale nie za krótkie, po prostu pozbawione niepotrzebnej waty. Opowiadanie koncepcyjne, bardzo zgrabne, pomysłowe, językowo ładne. Śliczności. Sprawiło mi dużo radości. 9/10 Kościane łabędzie Amandale - C. S. E. Cooney Artystyczna wizja legendy o fleciście z Hameln. Okrutnie mnie zmęczyło, kilka razy byłem o krok od porzucenia tekstu i żałuję, że tego nie zrobiłem. Świat przedstawiony oparty na mechanice baśni, czyli wszystko ma sens. Przez magiczne wrota, dzieci wskakują do płonącego wewnątrz pnia magicznego jałowca o duszy dziecka, który dzięki temu rodzi srebrne pąki i srebrne pszczoły, które to pszczoły zapylają te pąki i dzięki temu jałowiec rodzi owoce w postaci srebrnych jaj z których wykluwają się zmiennokształtne łabędzie. I są to kamienne łabędzie. I są nieprzeniknione i przerażające. I mają kościane łuski. I jak wszystkie niemowlaki domagają się jedzenia. I takie pierdololo przez trzydzieści stron. Wiem, że są entuzjaści takiej papki, ale jak czytam coś takiego, to całkowicie zamiera we mnie zainteresowanie tokiem fabuły, losem bohaterów. Wszak z każdej katastrofy wyjdą cało, wystarczy, że pomasują lewy bok prawotylnonożnej surykatki, by garnek miodu misia Puchatka zamienić w Sokoła Milenium i odlecieć do Suwałk lub do Kowna by raczyć się tam zeppelinami omaszczonymi smalcem z marsjańskiego bobra i lokalnym samogonem zdejmującym każdy czar piątego poziomu, w cieple pieca opalanego myślącą gruszą, która od nadmiaru disco-polo zbezmyślniała i dała się złapać plemieniu Masajów z Harlemu które dzięki globalnemu konsorcjum gejowskich krasnoludów handluje tym paliwem z całym światem, połową wszechświata i jednym powiatem królestwa Szatana. Można tak dowolnie długo. Spróbujcie, to nic trudnego. Pozornie to nawet zabawne, ale na dłuższą metę, to po prostu bełkot. 2/10 Dodatkowy punkcik za kilka ładnych zdań. Statystycznie numer średni.
Fidel-F2 - awatar Fidel-F2
ocenił na69 lat temu
Nowa Fantastyka 411 (12/2016) Stephen King
Nowa Fantastyka 411 (12/2016)
Stephen King Wojciech Szyda Redakcja miesięcznika Fantastyka Derek Künsken Piotr Jedliński Paweł Figura
Kres cudów - Piotr Jedliński Zwycięzca konkursu wiedźmińskiego. Opowiadanko proste, tu i tam nawiązujące do oryginału ale brak mu płaszczyzny problemowej naturalnej dla utworów Sapkowskiego. Językowo w miarę poprawnie acz nie bez kanciastości i nierówności, ten aspekt nie zachwyca. W sumie żaden aspekt nie zachwyca. Takie tam blade echo pierwowzoru. Można przeczytać, lektura w zasadzie nie boli, ale nie bardzo jest po co. Jeśli to jest zwycięzca, to dalszymi miejscami nie jestem w żaden sposób zainteresowany. 5/10 Komplementarny człowiek - Paweł Figura Opowiadanie z nurtu zajmującego się bliskozasięgową ekstrapolacją zjawisk społeczno-psychologicznych, cywilizacyjnych, itp. Tym razem mamy telewizyjny program z rodzaju 'talent-show' i konsekwencje nieodpowiedzialnego korzystania z pewnego nadprzyrodzonego daru. Język bez zastrzeżeń; konstrukcja jasna, konkretna, logiczna; postacie wiarygodne, bez braków. Opowiadanie dobre, może nie wybitne ale dobre. 7/10 Karta i księga - Wojciech Szyda Oldskulowe opowiadanie z rodzaju opowieści niesamowitych, oparte na pomyśle gdzie zwyczajna rzeczywistość zaburzona jest przez niewyjaśnialny element nadprzyrodzony. Dobrze napisane, ładnie poprowadzone, przyjemne. 6/10 Spadająca Persefona - Derek Kunsken Opowiadanie oparte na pomyśle podobnym do koncepcji Marsjanina Andy'ego Weira, tyle że w mniejszej skali, ale za to z większą intensywnością i tempem. Bohaterka w skutek sabotażu traci pojazd i w samym jedynie skafandrze musi przetrwać kilka dni w oczekiwaniu na ratunek. Rzecz ma miejsce w skrajnie niesprzyjającej atmosferze Wenus, gdzie wszędobylski siarkowodór, gigantyczne burze, wysokie temperatura i ciśnienie, kolejne sabotaże, itp, czynią zadanie skrajnie trudnym. Hard SF pełną gębą. Napisane bez zastrzeżeń, z niezłą wyobraźnią, czyta się bardzo dobrze. 8/10 Słoik z ciasteczkami - Stephen King Podobnie jak u Szydy, rzeczywistość zwyczajnego, obyczajowego opowiadania zakłóca element nadprzyrodzony. Ładnie napisane, dobrze się czyta. 6/10 Publicystyka: Kosik dobrze, Watts też nie najgorzej, Piskorski niepotrzebnie, Orbitowski jak zwykle bardzo, bardzo. Parowski, o Wiedźminie, o dziwo zupełnie przyzwoicie. Teksty tematyczne o apokryfach Star Wars, twórczości Ransoma Riggsa i grach komputerowych zupełnie niezłe. Wywiad z Chrisem Achilleosem śmieciowy, szkoda papieru. Recenzje: Bez wpadek chyba, acz zauważalnie, kryteria doboru oraz wartościowania, mamy z redakcją odmienne. Numer całkiem fajny, równy, nie ma olśnień ale i miernoty nie doświadczymy. 7/10
Fidel-F2 - awatar Fidel-F2
ocenił na78 lat temu
Nowa Fantastyka 508 (01/2025) Redakcja miesięcznika Fantastyka
Nowa Fantastyka 508 (01/2025)
Redakcja miesięcznika Fantastyka Mariusz Wojteczek Wołodymyr Arieniew R. S. A. Garcia Justyna Hankus Marek Kolenda
Nowa Fantastyka 01/2025 – Nowy rok, nowa jakość? Na szczęście, tak! Po dość nijakim grudniowym numerze „Nowa Fantastyka” wchodzi w 2025 rok z przytupem. Proza wraca na wysoki poziom – kilka tekstów wręcz zachwyca, inne przynajmniej nie zawodzą. A publicystyka? Błyszczy. To numer, który warto przeczytać od deski do deski. Na szczególną uwagę zasługuje artykuł Andrzeja Zimniaka „Inteligentny krzem, książki, my”. Refleksja nad miejscem sztucznej inteligencji w literaturze to dziś temat gorący jak grzaniec w styczniu. Zimniak stawia odważne, potrzebne pytania – nie tylko o przyszłość pisarzy, ale o przyszłość nas wszystkich jako czytelników. W felietonach wyróżnia się „Pochwała Parandowskiego” autorstwa Aleksandry Klęczar – osobisty, mądry i pełen ciepła tekst, który można odebrać jako podsumowanie jej dotychczasowej twórczości na łamach „NF”. Proza zagraniczna otwiera numer z hukiem – opowiadaniem „Cioteczka Nerle i Pastuch 4200” R.S.A. Garcii, nagrodzonym Nebulą. To perełka: pełna humoru historia o robocie-pomocy domowej i prostej, ale nie głupiej kobiecie z karaibskiej wsi. Starcie najnowszej technologii i starego kozła (dosłownie) podane jest z lokalnym kolorytem i kapitalnym językiem. Autorka robi ogromne wrażenie, a tłumaczenie jest znakomite. Drugie opowiadanie zagraniczne to niestety zjazd w dół. Ukraiński tekst, mimo pewnych literackich ambicji i chwilowego bułhakowowskiego nastroju, rozjeżdża się fabularnie i stylistycznie. Pomysł był, ale wykonanie kuleje. 2/10. Proza polska tym razem idzie w stronę horroru – i wychodzi jej to na dobre. „Pasażerka” Joanny Łańcuckiej to klasyczny dreszczowiec – trochę przewidywalny, ale klimatyczny. 6/10. „Sezon Hotel***”* Justyny Hankus to psychodeliczna mieszanka Kinga i „Dnia świstaka” – ciekawa fabuła, choć język nieco zgrzyta. 6/10. Największe wrażenie robi „Epitafium” Marka Kolędy – futurystyczny, lekko kryminalny tekst z nutą horroru, oparty na świetnym pomyśle: realna możliwość rozmowy ze zmarłymi. Mocne 9/10 i kandydat do nagród. Na koniec „Smutni ludzie są najsmaczniejsi” Mariusza Wojteczka – alternatywna Polska, wampiry, komunistyczna przeszłość i Putin w tle. Brzmi jak szaleństwo, ale działa. Mocne 6/10. Podsumowując: bardzo udane otwarcie roku. Ciekawa i różnorodna proza, dobre teksty publicystyczne i kilka mocnych literackich momentów. Jeśli tak ma wyglądać 2025, to proszę o więcej!
Konrad Wasiak - awatar Konrad Wasiak
ocenił na810 miesięcy temu
Nowa Fantastyka 398 (11/2015) Adam Przechrzta
Nowa Fantastyka 398 (11/2015)
Adam Przechrzta Elizabeth Bear Redakcja miesięcznika Fantastyka Michał Rybiński John Chu Rich Larson Han Song
Publicystyka - bez szału, jak często. Poziom trzyma Pan Wielgosz, tym razem mniej naukowo, bardziej emocjonalnie, ale muszę przyznać, że na koniec tego krótkiego felietonu zebrał moje oklaski - zgadzam się. Do fanów Glukhovskyego nie należę, więc wywiad z nim jest dla mnie neutralny. Wpis o Lokim zaciekawił, ale po lekturze został zbyt duży niedosyt, temat wróżek już nie raz na różnych forach wałkowany był wtórny, pozostałe felietony, w tym Kosika o błocie na Marsie całkiem całkiem, do przeczytania. Michał Rybiński "Zapalę Ci znicz" - wyszło całkiem miodnie, i wizja przyszłości i klimat jak najbardziej pasują na okres halloween - mroczno i z humorem, takim czarnym. Plusik. Adam Przechrzta "Adept" - nie jest debiutantem, choć w moje łapki nie wpadła jeszcze żadna jego dłuższa forma. Te opowiadanie jako wstęp daje nam posmakować historii, którą można całkiem a całkiem ciekawie rozwinąć. Bardzo fajnie naszkicowany świat, mieszanka naszej historii z magią. Niby gdzieś to już wszystko było, ale w nowym świeżym sosie podane - smakuje. Elizabeth Bear "Ta przypadkowa planeta" - z posłowiem, że to bardzo dobrze poprowadzona historia się zgodzę, reszta, no cóż, pomysł hodowania narządów na sprzedaż we własnym organizmie, to trochę za mało, żeby sf było. Dla mnie dobrze napisana obyczajówka jest. I perypetie Petry i jej kłopoty z Ilja kompletnie mnie nie wzruszyły. Po polskie prozie spore wyhamowanie w samym środku numery, szkoda. John Chu "Pokój w izolacji" - kolejna wariacja nie raz już poruszana - bunt maszyn, człowiek tworzy cyborga, cyborg, no właśnie. Tworzy siebie? Zdominuje, będzie współpracował? Czy z narzędzia przejdzie w rolę Pana? Całkiem fajne i dość męskie chciałem napisać kino, opowiadanie. Dość kontrastowo wyszło w porównaniu do wcześniejszego i znacznie bardziej przypadło mi do gustu. Rich Larson "Wczepiony" - a tym razem zgodzę się w całości z posłowiem prosta fabuła - agent ma przekonać nowego zawodnika do gry dla odpowiedniego sponsora, bardzo lekki styl, ale całkiem ciekawe tło. Wizja jak z cyberpunka, podłączenie się do układu nerwowego, transmisja wrażeń przez sieć. Poczujesz to samo co zawodnik na parkiecie, bez treningu i wyrzeczeń. Czy tylko trywialna rozrywka? Ciekawe. Han Song "Kontrola bezpieczeństwa" - jak czytam w posłowiu, debiut w Polsce jednego z najważniejszych twórców fantastyki w Chinach. Ciekawe. A i samo opowiadanie czyta się przyjemnie. Chyba, że ktoś jest zmęczony paranoją bezpieczeństwa i zagrożenia terrorystycznego. Bo w tym opowiadaniu dostaniemy tego sporą dawkę. Wręcz paranoidalne podejście do bezpieczeństwa. Kontrola na każdym kroku. Koszmar. Tylko kto w tym wszystkim tak na prawdę jest zły? Konflikt Chiny - USA przechodzi na nowy pułap, Zimna Wojna to przy tym mały pikuś. Z recenzji moją uwagę przykuł tylko jeden komiks: Magia & Miecz Sergio Toppi - zapowiada się interesująco. Włoch biorący się za historię naszych husarów? Intrygujące.
Beremis - awatar Beremis
ocenił na710 lat temu
OkoLica Strachu nr 1/2016 Kazimierz Kyrcz jr
OkoLica Strachu nr 1/2016
Kazimierz Kyrcz jr Wojciech Chmielarz Juliusz Wojciechowicz Marek Stelar
Generalnie nie należy mieć zbyt wygórowanych oczekiwań wobec opowiadań prasowych. Nieczęsto Autorzy skłonni są do publikowania tą drogą swych najcenniejszych utworów, również wymuszane rytmem przygotowania numeru do druku deadline'y nie służą jakości przedkładanych propozycji. Tym większym zaskoczeniem jest jakość opowiadań, które znalazły się w pierwszym OLSie. Zaczyna się od razu bardzo mocno - wampirycznym opowiadaniem Marka Stelara "Trzeba Kaszleć" (9/10). Doskonała, trzymająca w napięciu historia wędrowca, który, walcząc z atakiem serca dociera z prośbą o pomoc do przyczajonego w lesie domku jest doskonale napisana, zapada też w pamięć dzięki świetnemu, podwójnemu twistowi. Kolejny tekst, "Kobiety Błogosławionych" (8/10) Wojciecha Chmielarza byłby ozdobą każdej grozowej lub fantastycznej antologii. Historyczny thriller, z akcją osadzoną w XVI wiecznym Krakowie opowiada o śledztwie dotyczącym serii brutalnych mordów rytualnych kobiet, które miały romans z magami (stąd tytuł). Gildie magów, czarne straże, intrygujący bohaterowie i do tego żwawo mknąca fabuła. To się świetnie czyta ! Po dwu tak dobrych tekstach wydawało się, że nie można lepiej, jednak okazało się, że można. "Dreszcze" Mariusza Wojteczka (9/10) to, wydaje się, tekst numeru.W Moskwie grasuje seryjny morderca, porywający młode, kobiety i pozbawiający je przed śmiercią krwi, policja prowadzi nieudolne postępowanie w sprawie. Ponure, nihilistyczne, łączące zgrabnie swoisty romantyzm i brutalność opisów, budzące autentyczne dreszcze - absolutna rewelacja. Jeżeli zna się pisarstwo Wojciecha Guni, to wiadomo mniej więcej, czego się spodziewać. Raczej nie campowych efektów, krwi w technikolorze i energicznych dialogów napędzających akcję. Zatem kiedy po trzech naprawdę rewelacyjnych opowiadaniach przyszła pora na jego "Drogę Bez Powrotu", można się było obawiać, że frajda z czytania siądzie. No, "frajda" może i siadła - Gunia nie pisze, by bawić czytelnika, ale jakość wręcz przeciwnie. "Droga Bez Nazwy" (9/10),tekst w zasadzie afabularny, proza poetycka, której treścią, bardzo zgrubnie, jest poszukiwanie sensu/Boga - to godny kontrkandydat dla "Dreszczy" do miana tekstu numeru - najpierw wlokący się jak, nie przymierzając, scena z "Zagubionej Autostrady", by nagle twistem rodem z "Truman Show" wbić w glebę. Aż się, przy końcowych scenach chce zaśpiewać za młodym Mansonem "I went do God just to see, and I was looking at me". Wspaniałe. Jakby tego było mało, po takiej weirdowej uczcie, OLS ma jeszcze deser - uroczą, czarną jak dusza diabła, makabreskę : "Układ" Juliusza Wojciechowicza (9/10),o naruszającym tabu rodzicielskiej troski, gangsteskim zakładzie. Lovecraftowskie "www. cień.nad.cobbsport.com" (6/10) Krzysztofa Cerana nie zrobiło już takiego wrażenia, jak poprzednicy. Owszem, retelling klasycznego Innsmouth w formule nowoczesnych środków komunikacji (maile, smsy, blog) to dobry pomysł, ale Autora tak porwała zabawa formą, że koniec końców zapomniał o przekonującej fabule. Grozy niewiele, pojawia się bardzo późno i jest mechanicznym odtworzeniem pomysłu Lovecrafta. Na koniec jedyne opowiadanie, które w ogóle mi się nie spodobało. Nie bardzo zrozumiałem metafory skryte w "Konstancy" Piotra Borlika (4/10),opowiadającej o jakimś dziwacznym śnie (?) hazardzisty, wizycie w widmowym przedwojennym rumuńskim kurorcie. Po opowiadaniach "OkoLica" publikuje przyciągające uwagę trzy "krwawe ballady" Norberta Góry, dla miłośników mariażu grozy i poezji. Druga część OLS to publicystyka. Czytając pierwszy numer widać, że redakcja szuka jeszcze formuły na tę część kwartalnika, jest garść felietonów, raczej mało interesujących - i trzy merytoryczne teksty. Najbardziej wyróżnia się wspaniale napisany esej Piotra Borowca dotyczący obrazu Londynu w klasycznej literaturze grozy - to dopiero pierwsza część, więc można się cieszyć na kolejne. Również ciekawy jest tekst Krzysztofa "Korsarza" Bilińskiego dotyczący powieści okultystycznej. Trzeci przyciągający uwagę tekst - również początek większego cyklu - to reportaż z prosektorium Filipa Szyszki. Napisany jest ze swadą, dowcipnie i lekko, ale tematyka jest z tych naprawdę ekstremalnych więc przyznaję, że całości nie przeczytałem. Z wywiadu z Krzysztofem Azarewiczem, znanym z autorstwa tekstów dla Behemotha, okultystycznego wydawnictwa Lashtal Press i - z punktu widzenia fana grozy najważniejsze, efektownego wydania tomiku "Grzyby z Yuggoth" - poezji H.P.Lovecrafta najbardziej w pamięć zapadła efektowna teza o książce, która powinna być traktowana jak rodzaj artefaktu, efektowny przedmiot, ozdoba półki bibliotecznej. Można się przez chwilę zawahać, czy periodyk powinien być omawiany tak, jak omawia się książki, ale, ostatecznie, czasopisma literackie to swego rodzaju antologie, a biorąc pod uwagę znakomity poziom literacki tekstów umieszczonych w pierwszym numerze "OkoLicy Strachu" - kwartalnika poświęconego grozie, grzech byłby je przemilczeć. Już cieszę się na więcej !
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na98 lat temu
Nowa Fantastyka 448 (01/2020) Cezary Zbierzchowski
Nowa Fantastyka 448 (01/2020)
Cezary Zbierzchowski Elizabeth Bear Redakcja miesięcznika Fantastyka Tomasz Marchewka
Wandale - Tomasz Marchewka W ogóle w to nie wierzę. Historia graficiarzy opisana tak jakby to były zwalczające się gangi mafijne - feudalne hierarchie, spory terytorialne, brutalność, wszystko napisane z taki zadęciem, że nawet kij w d. staje na baczność. Plus zwyczajowe naiwności cyberpunkowe. Warsztatowo w sumie ok, choć tu i tam lekko wonieje amatorszczyzną. Można przeczytać i zapomnieć. 5,5/10 Pacyfikacja - Cezary Zbierzchowski I to jest fajne. Napisane bardzo jędrnie, nowocześnie a można znaleźć jakieś styczne z obrazami w rodzaju: Critters, Terminator czy Matrix. Oczywiście to tylko smaczki, ukłony, bo tekst jest bardzo autorski. Plus niezłe poczucie humoru. Minusem jest skupienie się na estetyce, wrażeniu i zepchnięcie jakichś sensów na odległe plany. Ale mimo wszystko jest fajnie. 7,5/10 Elizabeth Bear - Tak, Glorio O tym, że technologia może być zgubna, zwłaszcza jeśli za mocno zawierzymy AI. Nic wyjątkowego, standard ujęty z delikatną oryginalnością. Poza tym historia mocno rozwleczona na dość nikłym koncepcie, taka trochę familijna opowieść na niedzielne, poobiednie popołudnie. Średniak. 6/10 Scenariusz RPG: Bioheist - Marcin Baryłka, Jerzy Baryłka 0/10 Ogólnie za ideę, bez odnoszenia się do jakości. Serio szkoda mi czasu na czytanie scenariuszy RPG. -1 do oceny numeru. Publicystyka: Marek Starosta niekoniecznie bardzo odkrywczo, ale dość ciekawie, o futurystycznych prognozach, by za chwilę kontynuować o bliskiej przyszłości pod kątem filmowym. Za to Piotr Gociek przedstawia literacką historię cyberpunku; strasznie to zachowawcze i stereotypowe, bez cienia własnego myślenia. Gombrowiczowska pupa wiecznie żywa. Kamil Muzyka trochę z przymrużeniem oka, ale ciekawie rozważa prawne i etyczne aspekty kontaktu z Obcymi. Fajna rzecz. Witold Vargas opowiada o demonicznych aspektach granicy pomiędzy "my" a "oni". Haska ze Stachowiczem, jak zwykle interesująco, piszą o dziewiętnastowiecznym astralnym cyberpunku czyli o tym jak ludzkość próbowała zmiksować plebejski mistycyzm z technologią. Kosik w swym felietonie rozpatruje problem "polityki historycznej", stając na stanowisku, że ważniejsza dramaturgia i słuszna "mojszość" niż autentyczna prawda historyczna, bo w końcu kogo to obchodzi? Kołodziejczak rozważa sens zbierania autografów; mimo że styczniowy, to felieton mocno ogórkowy. Orbitowski jak zwykle celnie punktuje ludzkość; tym razem strach i nienawiść w stosunku do odmienności. Recenzje: Nie mam zastrzeżeń. Wartą odnotowania jest recenzja lemowskiego Niezwyciężonego, doskonale zwizualizowanego w postaci komiksu przez Rafała Mikołajczyka. Komiks: Kur i Bednarczyk, Lil i Put. Graficznie w standardzie 3/10, ale z marnym pomysłem 3/10. Numer literacko w miarę, pod innymi względami też nie najgorzej, niestety ze scenariuszową kulą u nogi. 5,5/10
Fidel-F2 - awatar Fidel-F2
ocenił na64 lata temu
Nowa Fantastyka 453 (06/2020) Marek Starosta
Nowa Fantastyka 453 (06/2020)
Marek Starosta Andrzej Kaczmarczyk Redakcja miesięcznika Fantastyka Radomir Darmiła Dominika Tarczoń Silvia Moreno-Garcia
Tematem przewodnim numeru jest Dzień Dziecka. Odpowiednio znajdziemy w nim artykuły o serii animowanej „Scooby-Doo”, która w poprzednim roku skończyła 50 lat istnienia na rynku. Andrzej Kaczmarczyk przybliża zawikłaną historię projektu, który okazał się jedną z najbardziej żywotnych franczyz tego typu na świecie. Dominika Tarczoń przypomina odpowiednio twórczość Astrid Lindgren, autorki, która wspaniale potrafiła połączyć fantastykę z literaturą dla dzieci i młodzieży. Dział opowiadań dominują tym razem tylko dwa teksty. „Przynoszę wam pokój” Radomira Darmiła to prowokacyjne opowiadanie o resztkach ludzkości w kosmosie, toczącej nadal wojnę, która rozpoczęła się na (w międzyczasie unicestwionej) Ziemi. Gorzkie to spojrzenie na ludzkość, przedstawioną tutaj jako nieuleczalną chorobę Wszechświata. Nie jest to bynajmniej opowiadanie perfekcyjne, ponieważ skłania zbyt nachalnie do refleksji. Mam wrażenie, że trzebaby z niego zrobić nowelkę, bardziej rozbudować protagonistów. „Południk zerowy” Silvii Moreno-Garcii to jedno z tych opowiadań, które używają otoczki SF, aby pokazać teraźniejszość. Tym razem będzie to dzień powszedni młodej kobiety w Mexico City, mieście bezlitosnym dla tych, którym nie uda się zrobić kariery. Dlatego Amelia, bohaterka tego opowiadania, marzy o emigracji na Marsa, gdzie powstają właśnie pierwsze kolonie. Na tranzyt i początek życia na Czerwonej Planecie potrzebna jest jednak spora suma pieniędzy. Tymczasem Amelia groszem nie śmierdzi... Hmmm, mam tutaj mieszane odczucia, ale sam tekst wydaje się lepiej skonstruowany od „Przynoszę wam pokój”. Kibicowałem Amelii, śledząc jej życie od jednej przygodnej pracy do drugiej, w ciągłym pościgu za pieniędzmi na codzienne potrzeby. Podobała mi się też logiczna niekonsekwencja w wyborach, jakich musiała dokonywać. Widać tu wyraźnie, że Moreno-Garcia „lubi” tą postać i nie idzie w narracji na skróty. Czytelnik musi najpierw zrozumieć, jak Amelia funkcjonuje, aby docenić jej determinację i końcowy wybór.
Zoltar - awatar Zoltar
ocenił na64 lata temu
Smokopolitan (1/2015) Andrzej Pilipiuk
Smokopolitan (1/2015)
Andrzej Pilipiuk Michał Marzec-Remiszewski Anna Jakubowska Maciej Maciejewski Katarzyna Koćma
Miną już z dwa lata, kiedy po raz pierwszy usłyszałam o Smokopolitanie - nowym magazynie fantastycznym, tworzonym przez fanów dla fanów. Przeczytałam o nim nigdzie indziej, a właśnie na Gavranie, moim ulubionym portalu internetowym (opinia mało obiektywna, wiem, ale nic nie poradzę). Ze znanym już powszechnie urokiem i lekką, lecz wciąż zdrową dla życia nieogarniętością, musiałam oczywiście pozwolić, żeby upłynęło mnóstwo czasu, zanim zapomniałam i znów o tym piśmie sobie przypomniałam. Dziś przychodzę do Was, aby fantastyczną nowinę podać dalej i przestrzec - ściągnijcie i zacznijcie czytać już dzisiaj, a nieogarniętość Was nie pochłonie. Nie zmarnujecie tyle czasu, co ja, a lekturą kwartalnika będziecie mogli cieszyć się odrobinę regularniej. Na początku zaznaczę, że prasę fantastyczną czytam rzadko, a raczej - Nową Fantastykę, która obecnie jest najpopularniejszym i najwytrwalszym pismem na tym rynku, czytam rzadko. Przez fakt, że mieszkam za granicą, najczęściej po prostu dwa razy do roku kupuję sobie archiwalne numery i przeglądam je, kiedy znajdę chwilę czasu. Lubię też z doskoku pobrać sobie Szortala na wynos, ale na pobieraniu, przeglądaniu i zdrowej zazdrości publikowania opowiadań na łamach bardziej znanego czasopisma zazwyczaj moje zafascynowanie się kończy. Przy Smokopolitanie sytuacja ma się trochę inaczej. Najpierw na próbę pobrałam sobie na czytnik pierwszy numer, później z wielkim entuzjazmem wszystkie pozostałe, a pod koniec usiadłam przed komputerem i zaczęłam sprawdzać dostępność archiwalnych numerów w papierze, bo - umówmy się - jak ktoś tworzy coś tak fajnego, to przyzwoitym by było, aby jednak dać mu za to jakieś pieniądze. Dzisiaj w skrócie postaram się napisać dla Was coś o pierwszym numerze i zachęcić do sięgnięcia po niego - chociaż po darmową wersję elektroniczną. W końcu nikt na tym nic nie straci, a można coś zyskać. :) Tematyka pierwszego wydania kręci się wokół "wychodzenia z szafy" - publikowania pierwszych tekstów, porad dla osób, które może nie czują się zbyt komfortowo z prezentowaniem swojej twórczości większemu gronu. Poza tym znajdziemy tutaj także opowiadania. No właśnie. Przyznam szczerze, że po przeczytaniu całego wydania, proza w nim zawarta o wiele bardziej przypadła mi do gustu niż artykuły, dlatego to od niej chciałabym zacząć. Na początek czytelnik dostaje Szkolne wspominki Andrzeja Pilipiuka, które niczym dobrze zarzucony haczyk, wabią do siebie zainteresowanych, aby potem bardzo nietypowo i nieoczekiwanie się skończyć, zaostrzając ząbki na coś większego. Trudno mi nazwać się fanką Pilipiuka, kiedy na koncie mam tylko trzy przeczytane jego powieści i żadna jakoś specjalnie mnie nie wciągnęła. Opowiadanie zawarte w Smokopolitanie nie zmieniło tego stanu rzeczy, ale nie szkodzi. Jeszcze będę próbować. Jako druga w kolejce, historia Macieja Maciejewskiego, Protea 1. Opowieści przedstawione w formie e-maili wymienianych przez bohaterów nie wzbudzają we mnie zbyt wielu ciepłych uczuć, ale Proteę 1 czytałam, siedząc jak na szpilkach. Wszystko było tutaj niejasne, mętne i nic nie zdradzało w jakikolwiek sposób kolejnych wydarzeń. Do samego końca trudno było ocenić, co autor swoim tekstem chce mi przekazać, a kiedy w końcu dobrnęłam do końca, była to prawdziwa bomba. Ciekawie zrealizowana i dobrze poprowadzona krótka forma - nic dodać, nic ująć. Wydaje mi się, że to chyba najlepszy tekst, który przeczytałam w tym numerze. Może nie tyle pod kątem chęci sięgnięcia po jakąś kontynuację, a właśnie tłoczących się po jego lekturze myśli w głowie, które niczym okręgi na tafli wody wokół wrzuconego kamienia, namnażają się i namnażają. Dlaczego tylko "wydaje mi się", że najlepsze opowiadanie? Otóż dlatego, że od razu później przeczytałam Bajkę o pogrzebie Anny Jakubowskiej. Niezwykle nastrojowy, ni to bajkowy, ni budzący grozę tekst. Oryginalny, wciągający, fascynujący. Bardzo barwnie i żywo opisujący sylwetki trzech całkiem różniących się od siebie bohaterów. Aż chciałabym przeczytać coś więcej pióra tej autorki. Później odrobinę zaskakująca i naprawdę dobrze narracyjnie poprowadzona historia Michała Marca-Remiszewskiego: Zmartwychwstałem jako android. Odrobinę zaskakująca, ponieważ już na początku udało mi się w większej części przewidzieć zakończenie historii. Motyw przewodni być może odrobinę oklepany, ale za to ładnie przedstawiony. No i morał nie taki, jak zakładałam, co automatycznie sprawiło, że poświęciłam całości dłuższą chwilę po przeczytaniu, zastanawiając się, jakie skutki mogłyby przynieść czyny bohaterów. Wszystkiemu winne są gady Jarosława Urbaniaka nie porwały mnie wcale, a w Oko cyklonu Pawła Majki wydaje mi się czymś na styl zapowiedzi przyszłej opowieści publikowanej w odcinkach, więc na razie wstrzymam się z oceną. Bardzo jednak przypadł mi do gustu wywiad z tym pisarzem. Został tam całkiem ciekawie poruszony temat całego numeru, czyli co robić, kiedy chce się publikować swoją twórczość. Poza tym Paweł Majka opowiada też trochę o swoich doświadczeniach, robiąc to w naprawdę interesujący sposób. Później wpada też w łapki recenzja jednej z jego książek, Pokoju światów. Biorąc pod uwagę, że ten tytuł już czytałam i sama recenzowałam, przeleciałam Smokopolitanową recenzję tylko wzrokiem, aby się przekonać, co ma do powiedzenia na temat tej pozycji autor tekstu. Niestety, jak bardzo nie podobałaby mi się część numeru poświęcona opowiadaniom, tak część publicystyczna trochę kuleje. Jest tutaj mnóstwo tekstów, które za pierwszym razem przyjemnie się czyta, ale za drugim słabo wspomina. Doskonałym przykładem jest tutaj Simon Znak i jego ABC wychodzenia z szafy czy Jak porzucić klasyków Katarzyny Koćmy. Pierwszy wydaje mi się za bardzo ekspresyjny, drugi zaś za bardzo przekombinowany. Autorka rzuca wieloma wyspecjalizowanymi pojęciami, jednak tekst sam w sobie nie wydaje się dzięki temu bardziej profesjonalny czy fachowy. Od czasu do czasu spada jedynie chęć do dalszego czytania. Podobnie analiza afer przy rozdaniu nagród Hugo, napisana przez Marcina Kłaka. Wiele odwołań, wiele załączników, mnóstwo treści, a samo streszczenie takie... nijakie. Czytelnik nie chłonie tego podświadomie, niczym gąbka, przy okazji ciesząc się lekturą tekstu, a musi przeznaczyć chwilę, aby zagłębić się w całą tę sytuację i non stop nadążać za podrzucanymi faktami. Za to wspomnienie o Pratchettcie Piotra W. Cholewy wzbudziło masę emocji, czego właśnie oczekiwałabym po tym tekście. Moje pierwsza przygoda ze Smokopolitanem skończyła się naprawdę bardzo przyjemnie. Oczywiście, jeśli dopiero usłyszeliście o tym piśmie, a cokolwiek w moim tekście wywołało u Was odczucie, że nie jest to pismo dla Was, proszę, nie dajcie mu się za bardzo ponieść. Trzeba pamiętać, że od wydania pierwszego numeru Smokopolitana minęło mnóstwo czasu, kiedy kwartalnik mógł przejść kilka, albo nawet kilkanaście, zmian. Ja jestem mile zaskoczona pierwszym numerem i dam się mile zaskoczyć podczas czytania drugiego. A Wy? Pozwolicie sobie na fantastycznie smoczą lekturę?
Blair - awatar Blair
ocenił na69 lat temu
Nowa Fantastyka 439 (4/2019) Wojciech Zembaty
Nowa Fantastyka 439 (4/2019)
Wojciech Zembaty Redakcja miesięcznika Fantastyka Mark Lawrence Przemysław Karbowski Andriej Kokoulin
Pies patriarchy - Przemysław Karbowski W zasadzie to kontynuacja poprzedniego opowiadania z tego świata i wszystko razem sprawia wrażenie części większej całości. O ile jeszcze "Raskoł" opowiadał jakąś zborną historię, tak fabularnie z "Psa Patriarchy" niewiele wynika, poza tym, że autor coś tam chciał powiedzieć i tym czy tamtym trochę dokopać. Rzecz napisana smacznie, z pewnymi plusami, ale jednak nie do końca mądrym przekazem i ewidentnie wyrwana z większej całości. 5/10 Pewnego razu w D. - Wojciech Zembaty Niedługie, zgrabne, z humorem. Podśmichujki z głupkowatego i zakłamanego kleru. 7,5/10 Tomydzieci - Andriej Kokoulin O odmienności, kulturze, tolerancji dla inności, humanizmie. SF z kontaktem ale bardziej humanistyczne niż techniczne. Przyzwoite. 6,75/10 W słusznej sprawie - Mark Lawrence Świat pogięty na siłę, nie wyjaśniony. Może to i nie przestępstwo, ale jak dla mnie, to po prostu przesadna dekoracja miałkiego przekazu. Fabuła bez ładu i składu, nielogiczna, głupawo wyjaśniona. Główny bohater stereotypowy, niemrawo skonstruowany. Strata czasu. 2/10 Publicystyka: Wywiad z jakąś aktoreczką z GoT ominąłem szerokim łukiem. Dalej z umiarkowanym zainteresowaniem przeczytałem o grach kooperacyjnych, nie mój typ. Witold Vargas ciekawie opowiada o współczesnych mitach z gatunku urban legend i ich entuzjastach. Kolejny wywiad, tym razem z twórcą gier RPG też ominąłem. Kolejny artykuł też ominąłem, bo był o jakichś superbohaterach. Bleee. Łukasz Wiśniewski opowiada historię AD&D. Oczywiście rozumiem, ale to częściej leciało niż Czterej pancerni. Parowski dalej fantazjuje o Żbiku. Kosik o tym, że nieznane jest ryzykowne i co z tego wynika w dzisiejszym świecie przesadnego bezpieczeństwa, a Kołodziejczak płasko o etyce. Na koniec, Orbitowski jak zawsze smacznie, na podstawie filmu "Człowiek, który zabił Hitlera, a potem Wielką Stopę" o tym, że nawet tak zatytułowane filmy potrafią, przy pewnej dozie dobrej woli widza, być mądrymi i wartościowymi. Scenariusz RPG: Numer w dużej mierze poświęcony jest grom RPG. Naczelny zachwycony jest faktem, że w tym numerze po raz pierwszy zamieszczony został scenariusz przygody przeznaczony do takiego systemu. Wyraża też nadzieję, że będzie to częstsze i scenariusze na stałe zagoszczą na łamach. Chyba się chłop wiadomo z czym na łby pozamieniał. Jeden raz od biedy jest do wybaczenia, choć to głupie posunięcie. Jednak stały proceder byłby wyjątkowym kretyństwem. Samego scenariusza nie czytałem od deski do deski, ale przejrzałem i zdaje się dość sympatycznym. Pomysł: 0/10, scenariusz 7/10 Recenzje: Tym razem recenzje co do zasady wyraźnie na plus, acz nie każda mnie przekonała co do swej celności. Niemniej, tak trzymać. Komiks: Kur i Bednarczyk, "Lil i Put". Brzydko jak zwykle 3/10, ale tym razem, fabularnie z jakim takim pomysłem 5/10. Pierwszy raz w historii. Furda RPG, "Lil i Put" maja jakiś sens. Numer literacko taki se. Niemniej podwójnie historyczny. Raz, że pierwszy raz zamieszczono scenariusz RPG a dokładnie do systemu AD&D 5.0. Dwa, że z geologicznej zupy aminokwasów w uniwersum "Lila i Puta", po eonach, pierwszy raz błysnął cień świadomości. Dam punkcika więcej za tę historyczność 6/10
Fidel-F2 - awatar Fidel-F2
ocenił na65 lat temu
Nowa Fantastyka 449 (02/2020) Marcin Rusnak
Nowa Fantastyka 449 (02/2020)
Marcin Rusnak Ken Liu Redakcja miesięcznika Fantastyka Eleanor Arnason Kathleen Kayembe
Czytając „NF 492” wiedziałem, że gdzieś w domu mam jeden z poprzednich numerów, którego nigdy nie dokończyłem. Tak więc go znalazłem i oto on. Jeżeli chodzi o publicystykę, to większość tekstów jest dobra. Na wyróżnienie zasługuje felieton Rafała Kosika „Plastik to zło, a recykling to zbawienie. Nie”, który jest dość trzeźwym spojrzeniem na kwestię wprowadzania ekologicznych zasad w naszym życiu. Ciekawy jest także tekst Tomasza Kołodziejczaka „Poświąteczny wehikuł czasu”, szczególnie jak się we wrześniu czyta jakie plany można mieć na okres świąt Bożego Narodzenia. Zaś „Wspomnienie o Bogusławie Polchu” Waldemara Miaśkiewicza, chyba nie trzeba tłumaczyć, dlaczego jest ono istotne. Wywiady dość słabo się zestarzały. Chociaż serial „Drakula” z Claesem Bangiem, z którym jest wywiad, nie okazał to totalną klapą, to przez ostatni odcinek jest co najwyżej średni. A o netflixowym produkcie wiedźmino podobnym to nawet żal wspominać, jedynie szkoda Henryego Cavilla, który musiał brać w tym udział i nawet po tym wywiadzie widać, że był fanem i mu zależało. Rola Jaskra w wykonaniu Joeyego Bateya, o której wspominał, że go męczyła, to warto nadmienić, że od drugiego sezonu nie męczyła tylko jego, ale i widzów. Proza, z którą się stykamy w tym numerze, podobała mi się tylko w wydaniu polskim, chociaż nie przepadam za narracją prowadzoną z pierwszej osoby, to opowiadanie Marcina Rusnaka „Cmentarz z widoczkami” wywarło na mnie duże wrażanie i dość wysoko je sobie cenie. Z zagranicznych tekstów na wyróżnienie zasługują co najwyżej „Najpiękniejsze chwile” Kena Liu, chociaż  nic odkrywczego tam nie przeczytamy, a temat poruszany w tym opowiadaniu jest jak odgrzewany kotlet, plusem jest, że autor przynajmniej trochę stara się nas zainteresować wykreowanymi postaciami. „Czarodziej Loft” Eleanor Arnason to po prostu słaba próba przeniesienia legendy na opowiadanie, a „Pod drzewem boginek” Kathleen Kayambe to pseudoartystyczny gniotek. W drugim przypadku nie rozumiem też decyzji Grzegorza Gajka, który przetłumaczył Faerie na boginki, które wywodzą się z folkloru słowiańskiego, do którego autorka ewidentnie nie przynależy, w mojej opinii o wiele bardziej pasowałby tutaj tradycyjne wróżki. Podsumowując numer stosunkowo stary i długo się kurzył gdzieś u mnie w szafce, ale mimo wszystko warto było po niego sięgnąć, chociażby dla opowiadania Marcina Rusnaka.
Arald - awatar Arald
ocenił na62 lata temu
OkoLica Strachu nr 2/2016 Kazimierz Kyrcz jr
OkoLica Strachu nr 2/2016
Kazimierz Kyrcz jr Aleister Crowley Tadeusz Oszubski Wojciech Chmielarz Marta Magdalena Lasik Agnieszka Kwiatkowska
Pierwszy OLS był tak literacko dobry, że w zasadzie nie było możliwe, by kolejny numer czasopisma utrzymał ten poziom. Niemniej nadal jest naprawdę dobrze, nadal można się cieszyć dobrymi opowiadaniami. Tekstem numeru jest druga część "Kobiet Błogosławionych" Wojciecha Chmielarza. Na szczególne uznanie zasługuje fakt, że Autor potrafił umiejętnie pociągnąć i zakończyć opowiadanie. Sporo tekstów zbudowanych na koktajlu historii, fantasy i horroru świetnie się zaczyna, bo to i otoczenie efektowne, i zawiązanie akcji intrygujące. Trudniej jest jednak utrzymać początkowe zainteresowanie czytelnika, i trudniej zgrabnie zakończyć opowieść. (Typowym przykładem jest tutaj "Serce Bestii" Jacka Komudy). Chmielarzowi udało się to wszystko, łącznie ze zgrabnymi twistami końcowymi - brawa - 8/10, Ze stawki wyróżnia się również "Uczeń" Agnieszki Kwiatkowskiej, dyskretnie lovecraftowskie opowiadanie o obdarzonym nadzwyczajną mocą uczniu i nauczycielu, który zupełnie źle ocenił pewną sytuację. 7/10 Kolejny udany tekst to "Ta Bólu Rasa" - młodzieżowy slasher Kazimierza Kyrcza i Michała Walczaka. Zaraz po maturze grupa najlepszych uczniów wraz z ulubionym nauczycielem wyjeżdża na pożegnalną wycieczkę. W jej trakcie zaczyna się realizować znany wszystkim schemat "Piątku 13". Może nieco zaburzone są w opowiadaniu proporcje - za dużo licealnych pogaduszek, za mało finałowej rzezi, ale zabawa generalnie udana - 7/10. Tadeusz Oszubski potrafi pisać wspaniałą grozę - gorąco polecam każdemu zbiór jego opowiadań "Drapieżnik" (pewnie trzeba pogrzebać na Allegro). Jednak tekst "Pod Mostem" niczym nadzwyczajnym się nie wyróżnia. Ot, duch zmarłej córeczki przemawiający do mamy ustami miejscowego menela. Do zapomnienia - 6/10. Trochę zawodzi drugi tekst lovecraftowski w numerze - "Eksperyment Profesora Schaeffera" Michała Jadczaka. Autor przerzuca się tytułami zakazanych ksiąg, nazwiskami i odniesieniami do prozy Mistrza, ale sama oś fabuły, nieudany eksperyment będący skutkiem "zemsty" pewnego okultysty jest dość przeciętna - 6/10. W "Alegorii " Alistera Crowleya najbardziej wciąga "sataniczny" nihilizm Autora, to przekonanie, że świat (ok, Londyn) to "samo zło". Ale literacko, warsztatowo, nie bardzo jest się czym zachwycać - jak ktoś chce poznać naprawdę świetne nihilistyczne opowiadanie grozy - niech lepiej sięgnie po "Młodego Gospodarza Browna" Nathaniela Hawthorne. Crowley chyba był większym skandalistą i magiem niż pisarzem - póki co, 6/10. Najmniej do gustu przypadło mi smutne, szare opowiadanie Marty Lasik "Matka". Bohater opowiadania planuje zemstę na swym ojcu za jakieś rodzinne zbrodnie przeciw matce i jej nieślubnemu synowi (przyrodniemu bratu?),ale ciągnie się to wszystko niczym przysłowiowy makaron by zakończyć się niezbyt zrozumiałym twistem (bohater jest swym bratem?). Na plus weirdowy nastrój i estońska scenografia - 5/10 W części publicystycznej uwagę przyciągają głównie dwa ciekawe wywiady z pisarzami grozy - Stefanem Dardą i ...tak tak !!!! "boskim" Guyem N. Smithem. Ponadto kolejna część reportażu z prosektorium Filipa Szyszki (dla odważnych),bardzo dobry tekst Sylwii Jankowy o postaci dybuka w literaturze żydowskiej (świetne, nieznane mi fragmenty żydowskiego teatru grozy) i dowcipny, świetnie się czytający felieton Magdy Ślęzak o kobiecej tożsamości w horrorze. Bardzo mi się podobało. W konsternację wpędził mnie natomiast tekst Krzysztofa "Korsarza" Bilińskiego "Z Kształtem Przeciw Chaosowi". Parę razy usiłowałem go przeczytać, ale, no niech mnie, nie mam pojęcia o czym to jest ... Albo miałem chwile zaćmienia, albo Autor przeszarżował z metaforami i, ogólnie, założeniem. Nie bardzo spodobał mi się też artykuł Justyny Czupiłki o grozie w miejskim graffitti (aż się prosiło przywołać Clive Barkera i Zakazanego/Candymana),mocno hermetycznie skierowany do miłośników graffitti a mało mający wspólnego z grozą. I to na tyle z drugiego numeru OkoLicy Strachu. Onward ku trzeciemu ! PS. Okładka Petera Stanimirova - genialna.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na78 lat temu
OkoLica Strachu nr 3/2016 Kazimierz Kyrcz jr
OkoLica Strachu nr 3/2016
Kazimierz Kyrcz jr Aleksandra Zielińska Aleister Crowley Mikołaj Kołyszko Iwona Mejza Joanna Łańcucka Juliusz Wojciechowicz Piotr Borowiec Krzysztof Wroński Ksenia Olkusz Karol Zdechlik Artur Urbanowicz
Trzeci numer OkoLicy Strachu to stabilizacja dobrego poziomu poprzedników w części literackiej i coraz lepsza, konkretniejsza, publicystyka. Numer otwierają dwa opowiadania o współczesnych czarach, Joanny Łańcuckiej "Włosy" i Aleksandry Zielińskiej "Igła W Oku Wielbłąda". Oba są udane, dobrze i mocno straszące, oba też jednak trochę cierpią na skutek nieudanych zakończeń. "Włosy" (7/10) to historia klątwy, jaką pewna czarownica rzuciła na współczesną młodą kobietę. Opowieść bardzo konkretnie straszy, jest bardzo creepy, przypominając nieco swym stylem horror japoński spod znaku Ju On i Ringu. Niestety kulminacja w domu wiedźmy traci drive i nastrój pierwotnej historii, skręcając w kierunku sielankowego finału, lekko inspirowanego "Dzieckiem Rosemary". "Igła W Oku Wielbłąda" (7/10) również traktuje o czarach, i klątwie, której wymiar jest jednak bardziej powszechny, obejmujący wszystkich mieszkańców pewnej wioski. Podobnie jak tekst Łańcuckiej, "Igła" nieszczególnie udanie się kończy, zbyt dosłownie trzymając się metafor ze swego tytułu, ale, podobnie jak "Włosy" ratuje się i uzasadnia wysoką ocenę duża ilość autentycznej grozy. Tekst Alistera Crowleya z drugiego numeru OkoLicy Strachu rodził pytanie, czy Autor jest tak dobrym pisarzem, jak był magiem, okultystą czy skandalistą. Opowiadanie "Niewystarczająco Dobry" przynosi odpowiedź, niestety negatywną. Bohater, Simon Iff, w założeniu postać na miarę Sherlocka Holmesa, okazuje się nudnym starym dziadygą, siedzącym w jakimś londyńskim "Klubie Diogenes", i rozwiązującym zagadki kryminalne poprzez analizę przekonań życiowych podejrzanego. Może dla członków lóż wszelakich ciekawe jest przesłanie opowiadania, ale dla szukającego rozrywki czytelnika horroru mocno przeciętnie (5/10). W trzecim OLSie jest jeszcze jeden, obok czarowniczego, dwupak tematyczny. To opowiadania Karola Zdechlika i Krzysztofa Wrońskiego, oba zbudowane na weirdowym archetypie "powrotu do miejsca dzieciństwa" (o podobnym "powrocie" traktuje np. tytułowy tekst debiutu Wojtka Guni). Pierwsze z nich, "Kiedy Wrócimy Do Domu" (2/10) jest niestety najsłabszym tekstem numeru. Zaczyna się nawet dobrze, nastrojowo, jednak później z akapitu na akapit grzęźnie w pretensjonalności i prowadzi donikąd (do tego dochodzi ambarasująca scena kopulacji z "matką ziemią", mimowolnie kojarząca się z wyczynami erotycznymi niesławnego Marka Sabata). To na pewno nie był tekst adresowany do takich jak ja czytelników. Natomiast drugi tekst, Krzysztofa Wrońskiego "To, Co Za Drzwiami Czeka" jest dla odmiany najlepszym opowiadaniem w zbiorze ! (8/10). Warto nadmienić, że Wroński pokazał już swój potencjał w naprawdę udanej, momentami wręcz porywającej powieści "Czarny Bóg". Najbardziej charakterystyczna cecha jego prozy to niezmiernie udane, i niezmiernie oryginalne nawiązanie do twórczości Lovecrafta. Najłatwiej o takie nawiązanie poprzez pisanie lovecraftowskich fabuł - w taki sposób powstają setki mniej lub bardziej udanych pastiszy dzieł Mistrza, z mackami, rybioludźmi, tajemniczymi kultami i bóstwami o trudnych do wypowiedzenia imionach. Można też pisać po "lovecraftowsku" z punktu widzenia pesymistycznej filozofii zawartej w jego twórczości. Tak z kolei czyni współczesne weird fiction z Thomasem Ligottim na czele. Wroński zaś trawestuje STYL literacki H.P.L, adaptując go do własnej narracji, do rodzimych legend i klimatów, tworząc pomału swe własne, pomorskie, uniwersum grozy. To bardzo udany zabieg - widoczny już w "Czarnym Bogu", obecny także w świetnym "To, Co Za Drzwiami Czeka". Z niecierpliwością czekam na kolejne publikacje Autora (w międzyczasie podziwiając jego piękne okładki rysowane dla Bibliotegi Grozy C&T). "Zwłoki Najłatwiej Pociąć W Wannie" (7/10) to kolejna gangsterska makabreska Juliusza Wojciechowicza, gdzie tytuł w zasadzie udanie streszcza opowiadanie, w którym nieudolny bandzior usiłuje pozbyć się pewnych zwłok. Pełne czarnego humoru, przewrotne, zdecydowanie godne polecenia. "Randka" Artura Urbanowicza (6/10) trochę zawodzi. Owszem, napisana jest bardzo sprawnie, i czyta się szybko, ale odkrycie, że schizofrenicy mają kilka osobowości w jednym ciele jest z gatunku tych mocno banalnych. To źle, gdy czytelnik wie, jak się opowiadanie skończy szybciej niż jego Autor. Część literacką kończy opowiadanie kryminalne Iwony Mejzy "Komisarz Jodła Na Tropie" (6/10). Mimo że tytuł może pochopnie sugerować jakieś żarcioszki, to tekst jest całkiem poważnym thrillerem ze zgrabnie wymyśloną zagadką sensacyjną. Niezbyt odkrywcze, ale porządnie napisane. * Część publicystyczną otwiera wywiad z Magdaleną Kamińską, autorką monografii kina grozy "Upiór W Kamerze". Rozmowa bardzo ciekawa, godna polecenia, podobnie jak i książka Kamińskiej. (Żeby być precyzyjnym - książka godna polecenia głównie z uwagi na znakomity, kompetentny dobór omawianych filmów i na tychże filmów zgrabne omówienie. "Upiór W Kamerze" cierpi jednak na pewną wadę - to praca naukowa, przez co pisana jest językiem nieznośnie wręcz koturnowym, przemądrzałym i całkowicie hermetycznym dla przeciętnego fana filmu grozy. Nie miejsce to jednak by rozwijać temat). Prawdziwą ozdobą publicystyki trzeciej OkoLicy Strachu jest rewelacyjny tekst Olgi Kowalskiej "Rączka Czy Nóżka", traktujący o "postaci kanibala w kulturze popularnej". Ależ to się czytało ! Ze swadą, ogromną znajomością tematu, rozpięte od "Raju Utraconego" i Szekspira do, oczywiście "Milczenia Owiec". Coś rewelacyjnego - ażbym chciał, żeby Autorka więcej tekstów i na inne tematy pisała. Brawo, brawo ! PS. Możnaby rozbudować tekst o kanibalizm w kinie grozy - tutaj aż się prosiła wzmianka o włoskiej eksploatacji kanibalistycznej (Cannibal Holocaust etc),no i bogata kinematografia dotycząca kanibalizmu w filmach zombie - ale to temat tak w sumie duży, że nie dziwota, że tekst się tylko na przykładach literackich oparł. Wraca cykl Piotra Borowca, opisujący Londyn na kartach klasycznych powieści grozy. Tym razem pora na dzieła Oscara Wilde, Brama Stokera i Algernona Blackwooda. Równie porywające, jak pierwsza część eseju. Mikołaja Kołyszki "Groza Zawsze Będzie Świętą" zaczyna się niewdzięcznie, ale w drugiej części, gdzie Autor efektownie analizuje "Piątek 13tego" pod kątem tez swej publikacji, robi się bardzo ciekawie (PS. Niemniej kartofel za zdanie komentujące sporą popularność książki Autora "Groza Jest Święta" - cyt. "...wnioskuję, że moje badania były nie tylko interesujące dla MAŁEJ GRUPKI FANÓW LOVECRAFTA i literatury weird fiction, ale zwyczajnie potrzebne". Dolary przeciw powołanym kartoflom - że lwia część popularności książki Autora wzięła się właśnie z zainteresowania fanów Mistrza Z Providence - to oni "tysiącami ściągali ją na swe czytniki.") Jedyny minus części publicystycznej to artykuł Kseni Olkusz "Wędrówki Potworów", publikacja napisana niewdzięcznym naukowym żargonem, bez żadnego powabu popkulturowego. Spostrzeżenie natury ogólnej - warto w publicystyce stawiać na łatwiejsze formy przekazu, popularyzujące horror i jego tematykę. Prace naukowe pozbawione są z reguły wdzięku i lekkości, którego czytelnik spodziewa się od lektury czasopisma literackiego. Nadal jest bardzo dobrze - już czytam czwarty numer :-)
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na78 lat temu

Cytaty z książki OkoLica Strachu 11/12 (3/4) 2018

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki OkoLica Strachu 11/12 (3/4) 2018