Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Książka bardzo przystępna mimo swojego wieku. Można wyłuskać z niej bardzo interesujące fakty z dziejów Pomorza Zachodniego, oraz niektóre aspekty polityki na Pomorzu spojrzeć pod innym kątem widzenia. Autor sprawnie opisuje ponad 200 lat historii polityki na Pomorzu Zachodnim, ale możemy dowiedzieć się również wiele faktów o dynastiach i geneaologii pomorskiej w XIII-XIV wieku. Napewno polecam.

Książka bardzo przystępna mimo swojego wieku. Można wyłuskać z niej bardzo interesujące fakty z dziejów Pomorza Zachodniego, oraz niektóre aspekty polityki na Pomorzu spojrzeć pod innym kątem widzenia. Autor sprawnie opisuje ponad 200 lat historii polityki na Pomorzu Zachodnim, ale możemy dowiedzieć się również wiele faktów o dynastiach i geneaologii pomorskiej w XIII-XIV...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Właśnie skończyłem czytać tę książkę w jakże symboliczną datę. W święto Wszystkich Świętych. Powinniśmy dzisiaj iść na groby i w zadumie porozmyślać o czasach gdy nasi bliscy byli znami. O czasach przeszłych, które nie powrócą. O wydarzeniach, które być może potoczylibyśmy inaczej gdyby jeszcze Pan nam pomógł cofnąć się w czasie. Po przeczytaniu "Bohuna" nad taką zadumą można pomyśleć i I Rzeczypospolitej. Państwa naszych przodków. Państwa złotej wolności szlacheckiej. Coś co istnieje w środku każdego z nas, jednak dobrze wiemy, że już nie powróci i z wytęsknieniem możemy tylko spoglądać w przeszłość. Co by można było zmienić? Jakie wydarzenia potoczylibyśmy inaczej? Z pewnością jednym z takich wydarzeniem było Powstanie Chmielnickiego i wojna domowa w Rzeczypospolitej. Nie można tu roztrzygnąć, że jednas trona była winna. Obie strony dopuszczały się masakrycznych rzeczy i błędów, które doprowadził do hekatomby naszego Państwa. Wspomnę tutaj Bohuna: "ileż dzieł wielkich, ileż zwycięstw sławnych mogliby odnieść razem... Bić skurwysynów moskiewskich, pruskich i cesarskich, pohańców turekich i tatarskich... Lecz było już za późno...". I tak, gdyby dwie strony potrafiły się dogadać, być może losy naszego kraju a także i Ukrainy mogły potoczyć się inaczej i wydarzenia zwane Rozbiorami Polski mogłyby nigdy się nie wydarzyć, a ziemia, na której żyjemy nie musiałaby przyjmować w siebie tyle krwi, Ale to już zostawiam historykom. Niemniej, po tej książce czuję w środku pustkę, tęsknotę i nostalgię. Za czasami złotymi, pięknej jedynej i wyjątkowej Rzeczypospolitej.. za czasami, które już niestety nie wrócą. Za czasami utraconymi.

Właśnie skończyłem czytać tę książkę w jakże symboliczną datę. W święto Wszystkich Świętych. Powinniśmy dzisiaj iść na groby i w zadumie porozmyślać o czasach gdy nasi bliscy byli znami. O czasach przeszłych, które nie powrócą. O wydarzeniach, które być może potoczylibyśmy inaczej gdyby jeszcze Pan nam pomógł cofnąć się w czasie. Po przeczytaniu "Bohuna" nad taką...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Tym razem przenosimy się do zielonej Irlandii, gdzie Tom Alice i stracharz będą toczyć walkę z Mrokiem. Joseph Delaney idealnie opisał klimat tej wyspy, klify, morze, zielona wyspa, na której czuć powiązani ludzi z przyrodą. Jak okazuje się słój krwi nie pozwala już na takie zabezpieczenie przed Złym jak to było wcześniej. Moim zdaniem w końcu autor ruszył główny wątek a nie poboczny i akcja ruszyła do przodu. Książka jak zwykle płynna, wartka akcja pełna przygód i niesamowitych zdarzeń, z ciekawym zakończeniem, przez co chcę już teraz zacząć następny tom.

Tym razem przenosimy się do zielonej Irlandii, gdzie Tom Alice i stracharz będą toczyć walkę z Mrokiem. Joseph Delaney idealnie opisał klimat tej wyspy, klify, morze, zielona wyspa, na której czuć powiązani ludzi z przyrodą. Jak okazuje się słój krwi nie pozwala już na takie zabezpieczenie przed Złym jak to było wcześniej. Moim zdaniem w końcu autor ruszył główny wątek a...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

To już 7 tom przygód Toma Warda w serii "Kroniki Wardstone". Jak do tej pory uważam, że jesto najmroczniejsza ze wszystkich 7 tomów książka. Szczerze, niewiem czy dałbym ją do czytania swojemu 10-letniemu dziecku (gdybym je miał) do czytania, ponieważ niektóre opisu mogą przyprawić o obrzydzenie nawet niektórych dorosłych. Bardzo dobra mroczna baśń.
Lizzie uciekła i dziwnym trafem znalazła się na tej samej wyspie co stracharz Tom i Alice. Rozgrywa się tutaj "Gra o Tron". John Gregory poznaje nowe fakty o Tomie i Alice. A Alice słyszy swoją wróżbę na przyszłość. Do tego dochodzi niebezpieczna walka z potężnym demonem - buganem, który posiada wyjątkowo wielką okrutną moc. Niejedna osoba nie chiałaby zginąć z jego ręki. Tom coraz mocniej brnie w mrok. Moim zdaniem otrzymujemy tutaj powolną przemianę bohatera, gdyż po wyjściu z uwięzienia nie jest już tym samym chłopcem co był. Prawdopodobnie coraz bardziej rozumie i popiera metody Billa Arkwrigta a nie Johna Gregory'ego. To właśnie sprawie, że łaknę wziąć już się za kolejny Tom. Sam stracharz widzi, że być może Tom nie zostanie wyszkolony na stracharza takiego jakiego by on chciał. Tom będzie stracharzem, którego mrok nie będzie unikał. Mrok będzie przed nim drżeć.

To już 7 tom przygód Toma Warda w serii "Kroniki Wardstone". Jak do tej pory uważam, że jesto najmroczniejsza ze wszystkich 7 tomów książka. Szczerze, niewiem czy dałbym ją do czytania swojemu 10-letniemu dziecku (gdybym je miał) do czytania, ponieważ niektóre opisu mogą przyprawić o obrzydzenie nawet niektórych dorosłych. Bardzo dobra mroczna baśń.
Lizzie uciekła i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Nie mogę uwierzyć, że to już koniec opowieści o tej dziewczynie. Opowieści o "dziewczynie z opowieścią". Gdy doczytałem ostanią stronę, poczułem ukłucie w sercu. "Nie, to nie może być już koniec, ja chcę więcej". Mogę szczerze powiedzieć, że gdy sięgałem po "Nibynoc" z początku nie przekonałem się do tej serii. Lecz gdy brnąłem głębiej w tę powieść, to tym bardziej się w niej zatracałem. Fantastyczny humor, smutek, radość, gniew po utracie ulubionych bohaterów, oraz zadowalające wg. mnie zakończenie. Jay Kristoff dostarczył mi osobiście wiele emocji. Dawno nie czytałem tak dobrej serii. Mia Corvere i jej przygody na długo będą mieścić się w mojej pamięci. Osobiście jestem ciekawy dalszych losów Jonnena. Autor pozostawił powieść w takim miejscu, że tak naprawdę mógłby napisać dalsze spin-offy, lecz to już moje małe marzenia. Niech Matka ma was w opiece Akolici, Anais powrócił, teraz WIELU JEST JEDNYM.

Nie mogę uwierzyć, że to już koniec opowieści o tej dziewczynie. Opowieści o "dziewczynie z opowieścią". Gdy doczytałem ostanią stronę, poczułem ukłucie w sercu. "Nie, to nie może być już koniec, ja chcę więcej". Mogę szczerze powiedzieć, że gdy sięgałem po "Nibynoc" z początku nie przekonałem się do tej serii. Lecz gdy brnąłem głębiej w tę powieść, to tym bardziej się w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

"Pożarłem" tę książkę tak jak Pan Życzliwy i Eklipsa "pożerali starch Mii. Po bardzo dobrej "Nibynocy" niespodziewałem się, że "Bożogrobie" może być jeszcze lepsze. Ta książka okazała się arcydziełem. Wciągnęła mnie aż do takiego stopnie, że podczas życia codziennego rozmyślałem o bohaterach tej powieści. Nesamowite okazały się zwroty akcji (choć niektóre przewidzałem, i bardzo się z tego cieszyłem, gdyż w głowie wyzywałem Mię od najgorszych), narracja i tępo opowiadania tego co akurat się dzieje. W pewnym momencie można trochę poczuć się jak w filmie Ridleya Scotta z 2000 roku "Gladiator", choć tutaj moim zdaniem mamy jeszcze więcej emocji i akcji. Jay Kristoff stanął na wysokości zadania. Już teraz "Bożogrobie" odkładam na półkę, a do ręki biorę ostatnią część z cyklu - "Bezświt".

"Pożarłem" tę książkę tak jak Pan Życzliwy i Eklipsa "pożerali starch Mii. Po bardzo dobrej "Nibynocy" niespodziewałem się, że "Bożogrobie" może być jeszcze lepsze. Ta książka okazała się arcydziełem. Wciągnęła mnie aż do takiego stopnie, że podczas życia codziennego rozmyślałem o bohaterach tej powieści. Nesamowite okazały się zwroty akcji (choć niektóre przewidzałem, i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

"Wizna" Jacka Komudy przedstawia okres heroicznej obrony odcinka Wizny przez Kapitana Władysława Raginisa i jego dzielnych żołnierzy. Sęk w tym, że Jacek Komuda przedstawił ten okres w sposób tak dobry i ciekawy, że aż niewiem dokładnie jak to opisać. Czytając jego powieść, dosłownie czujemy jakbyśmy brali udział w jej obronie. Czuć na własnej skórze ten ciężar wojny, zmęczene jakie dopadało obrońców, oraz ze strony na stronę buduje się w nas coraz większy patriotyzm. Pokazuje, że my Polacy jako naród nigdy nie poddamy się bez walki. Komuda świetnie przedstawił nam sylwetkę Władysława Raginisa jako cz) owieka honorowego, bez skazy, dotrzymującego przysięgi, doskonały przykład polskiego żołbierza romantyzmu. Poświęcił wszystko aby oddać się Ojczyźnie. Czytając powieść, śmiem stwierdzić że żołnierze stacjonujący na tym odcinku (bardzo dużo młodych chłopaków) naprawdę mieli "jaja". Warto się zastanowić, za co Ci młodzi ludzie oddali swoje życie. Czy poświęcimy chociaż chwilę podziękować wszystkim obrońcom września 39? Jestem bardzo ciekawy czy są wśród nas tacy jeszcze, co zostawią swoją dziewczynę, żonę i pójdą po prostu walczyć mając w kieszonce na piersi jej zdjęcie lub obrączki. Książka uświadamia mi jeszcze jeden ważny przekaz. "Nigdy więcej wojny".

"Wizna" Jacka Komudy przedstawia okres heroicznej obrony odcinka Wizny przez Kapitana Władysława Raginisa i jego dzielnych żołnierzy. Sęk w tym, że Jacek Komuda przedstawił ten okres w sposób tak dobry i ciekawy, że aż niewiem dokładnie jak to opisać. Czytając jego powieść, dosłownie czujemy jakbyśmy brali udział w jej obronie. Czuć na własnej skórze ten ciężar wojny,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Fakt, wspomniany przez autora na samym początku książki, że do naszych czasów zachowało się bardzo mało pierwotnych mitów nordyckich (nie mylić z sagami), jest niestety prawdą. Dlatego uważam, że dzieło to jest fantastyczną, kompletną księgą o przygodach najważniejszych bóstw nordyckich. Jest to to coś, o co żaden z fanów "Wikingów" nie prosił, ale każdy potrzebował. Na plus na pewno trzeba zaliczyć jasność słownictwa i przekaz treści, dzięki czemu po książkę tę, może sięgnąć tak samo małe dziecko jak i doświadczony znawca skandynawistyki. Zdania ułożone prosto, tak jak naprawdę ktoś przekazywał nam przygody o Thorze, Odynie i Lokim, w nocy, przy blasku pełni Księżyca i odgłosie pękających sęków w ognisku. Jest to niewątpliwie wielka zaleta tejże (powieści?). I szczerze powiedziawszy nie znalazłem nigdzie innej takiej, gdzie moglibyśmy znaleźć w jednym egzemplarzu wszystkie mity. Dlatego autor wykazał nieocenioną pracę.
Chodźcie! Posłuchajcie, nabierzcie do rogu miodu , napełnijcie koryta mięsem, jedzcie aż wasze brzuchy będą pełne! I posłuchajcie przygód o Wszechojcu i jego synach, silnym Thorze, oraz o przebiegłym Lokim!

Fakt, wspomniany przez autora na samym początku książki, że do naszych czasów zachowało się bardzo mało pierwotnych mitów nordyckich (nie mylić z sagami), jest niestety prawdą. Dlatego uważam, że dzieło to jest fantastyczną, kompletną księgą o przygodach najważniejszych bóstw nordyckich. Jest to to coś, o co żaden z fanów "Wikingów" nie prosił, ale każdy potrzebował. Na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Książka na podstawie z jednej moich ulubionych serii gier komputerowych, oraz o idolu chyba wszystkich chłopców minionej dekady - Ezio Auditore da Firenze. Jeśli mam ocenić jej "elokwentność" oraz sposób przekazania czytelnikowi wartkich akcji, dialogów oraz wciągnięcia w fabułę, to nie powiem, ż jest dobra. Oceniając w ten sposób styl języka, powiedziałbym, że dzieło to jest najwyżej na pozycji średniej. Niemniej jednak jej plusami jest bardzo dobre opisanie przestrzeni oraz budynków i zabytków starożytnej Wenecji i Florencji, przez co czytelnik może odbierać, że właśnie tam się znajduje. Jest to niewątpliwie olbrzymią zaletą tej książki. Osoby, które zwiedziły te miasta, lub niedługo się do nich wybierają, będą mogły dokładnie się przyjrzeć gdzie biegał nasz sławny asasyn, a może nawet znaleźć poszukiwaną Kryptę :)

Książka na podstawie z jednej moich ulubionych serii gier komputerowych, oraz o idolu chyba wszystkich chłopców minionej dekady - Ezio Auditore da Firenze. Jeśli mam ocenić jej "elokwentność" oraz sposób przekazania czytelnikowi wartkich akcji, dialogów oraz wciągnięcia w fabułę, to nie powiem, ż jest dobra. Oceniając w ten sposób styl języka, powiedziałbym, że dzieło to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Rewelacyjne. Uważam, że zaraz po Panie Lodowego Ogrodu. "Zastępy Anielskie" będą najlepszą serią polskiej fantastyki. Ponad 600 stron wciągnąłem w 2 dni. Super rozwinięta fabuła, piękne opisy walk, które nie nudzą ale wręcz pogrążają Cię w myślach "co zaraz będzie, co się stanie". Nie będziesz mógł się od niej oderwać. Szczególnie urzekająca dla mnie osobiście jest postać Abaddona, do którego utożsamiam się, gdyż jest to smutna, tragiczna poniekąd postać. Bardzo fajny pomysł ukazania aniołów, jako ludzkich, też mających uczucia, też pragnących mieć własną wolę, i swoje przemyślenia, którzy chcą decydować sami za siebie. "W końcu wyszliśmy spod ręki tego samego Boga".

Gorąco polecam.

Rewelacyjne. Uważam, że zaraz po Panie Lodowego Ogrodu. "Zastępy Anielskie" będą najlepszą serią polskiej fantastyki. Ponad 600 stron wciągnąłem w 2 dni. Super rozwinięta fabuła, piękne opisy walk, które nie nudzą ale wręcz pogrążają Cię w myślach "co zaraz będzie, co się stanie". Nie będziesz mógł się od niej oderwać. Szczególnie urzekająca dla mnie osobiście jest postać...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Pomysł dosyć oryginalny jako statki w powietrzu i nie ukrywam - nastawiałem się na coś lepszego. Moim zdaniem potencjał tej książki został zatracony. Za bardzo młodzieżowe, nie "z górnej półki" teksty, humor stwarzający pozory dobrego, oraz beznadziejne opisy walk. Jednak fabuła sama z siebie jest okay. Niektórzy mogą się wciągnąć w tę książkę, jednak mnie osobiście nie urzekła, przez co mam mieszane odczucia do niej.

Pomysł dosyć oryginalny jako statki w powietrzu i nie ukrywam - nastawiałem się na coś lepszego. Moim zdaniem potencjał tej książki został zatracony. Za bardzo młodzieżowe, nie "z górnej półki" teksty, humor stwarzający pozory dobrego, oraz beznadziejne opisy walk. Jednak fabuła sama z siebie jest okay. Niektórzy mogą się wciągnąć w tę książkę, jednak mnie osobiście nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Star Wars Komiks: 1/2016 - Księżniczka Leia Marco Checchetto, Terry Dodson, Emilio Laiso, Greg Rucka, Angel Unzueta, Mark Waid
Ocena 6,1
Star Wars Komiks: 1/2016 - Księżniczka Leia Marco Checchetto, Terry Dodson, Emilio Laiso, Greg Rucka, Angel Unzueta, Mark Waid

Na półkach: , , , ,

Mówiąc szczerze, mam mieszane odczucia co do tego komiksu. W tym wydaniu mamy 2 historie, zacznę od "Księżniczki Lei":
Bardzo, bardzo ale to bardzo słaby komiks. Okropne ilustracje, W niektórych ujęciach Leia w ogóle nie przypomina siebie ale jakąś wiedźmę z garbatym nosem. Po za tym historia niezbyt przyciągająca uwagę. Leia poszukuje porozrzucanych po galaktyce Alderaanian. Ukazano ją tutaj jako arogancką księżniczkę wychowaną przez bogatych rodziców, co nie odwzorowuje się w filmach. Naprawdę nie polecam.
"Rozbite imperium" cz.1:
Natomiast tutaj mam zupełnie inne zdanie. Ilustracje bardzo piękne, bardzo dobrze odzwierciedlające Leię, Hana oraz Chewbaccę, ciekawa historia oraz niespodziewany koniec, co trzyma w napięciu przed następnym wydaniem. Nie chcę zbytnio spojlerować, ale napiszę tylko że akcja rozgrywa się chwilę końcu Epizodu 6, a właściwie ostatnie sceny - czyli radość na Endorze, to początek "Rozbitego Imperium"

Mówiąc szczerze, mam mieszane odczucia co do tego komiksu. W tym wydaniu mamy 2 historie, zacznę od "Księżniczki Lei":
Bardzo, bardzo ale to bardzo słaby komiks. Okropne ilustracje, W niektórych ujęciach Leia w ogóle nie przypomina siebie ale jakąś wiedźmę z garbatym nosem. Po za tym historia niezbyt przyciągająca uwagę. Leia poszukuje porozrzucanych po galaktyce...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Star Wars Komiks: 2/2015 - Darth Vader i jego wojna z rebelią Edgar Delgado, Kieron Gillen, Salvador Larroca
Ocena 7,5
Star Wars Komiks: 2/2015 - Darth Vader i jego wojna z rebelią Edgar Delgado, Kieron Gillen, Salvador Larroca

Na półkach: , , , ,

Drugi komiks z nowego kanonu o Darthcie Vaderze bardzo przypadł mi do gustu.
Bardzo dobre ilustracje oraz powiązania do legend np. żółty i pomarańczowy miecz świetlny, którzy używali pewni wojownicy w tym komiksie. Bardzo fajnie pokazuje zdarzenia ze "Skywalker atakuje" po drugiej stronie - czyli po ciemnej stronie mocy. Widać że Egomont dobrze wybrał, przywracając do życia Star Wars Komiks. Naprawdę polecam!

Drugi komiks z nowego kanonu o Darthcie Vaderze bardzo przypadł mi do gustu.
Bardzo dobre ilustracje oraz powiązania do legend np. żółty i pomarańczowy miecz świetlny, którzy używali pewni wojownicy w tym komiksie. Bardzo fajnie pokazuje zdarzenia ze "Skywalker atakuje" po drugiej stronie - czyli po ciemnej stronie mocy. Widać że Egomont dobrze wybrał, przywracając do życia...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

"Lordowie Sithów" to pierwsza gwiezdnowojenna książka z nowego kanonu jaką przeczytałem i uważam że nie jest źle.
Chociaż sądzę że bardziej pasowałby do niej tytuł "Wolność Ryloth" chociaż nie chcę zbytnio spoilerować. Akcja szybka, dynamiczna. Bardzo podobał mi się motyw roztargnienia Dartha Vadera. Możemy się przekonać że nie była to jednak tylko i wyłącznie maszyna do zabijania na swoje widzimisię tylko z rozkazów imperatora. Sprawdzają się tu słowa Padme z końca 3 epizodu :"Wciąż jest w nim dobro"
Uważam, że książkę bardzo fajnie się czyta, ciekawy motyw całego wątku. Jedyne do czego się przyczepić to tylko to, że autor spieprzył trochę końcówkę, no ale cóż.. nie pomogę ;)

"Lordowie Sithów" to pierwsza gwiezdnowojenna książka z nowego kanonu jaką przeczytałem i uważam że nie jest źle.
Chociaż sądzę że bardziej pasowałby do niej tytuł "Wolność Ryloth" chociaż nie chcę zbytnio spoilerować. Akcja szybka, dynamiczna. Bardzo podobał mi się motyw roztargnienia Dartha Vadera. Możemy się przekonać że nie była to jednak tylko i wyłącznie maszyna do...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Książka sama w sobie nie jest zła. Jest na temat. Dużo w niej pięknych barwnych fotografii dotyczących miast Europy - których według autorki należy zwiedzić. Jest ich tam ok. 100
Dałem 5 gdyż dla mnie jest za mało informacji o miastach aby zachęcić czytelnika do zwiedzenia go. No bo jak można opisać miasta, które niektóre liczą sobie ponad 1500 lat, na zaledwie pół stronie? Ta strona pozostawia wiele do życzenia..

Książka sama w sobie nie jest zła. Jest na temat. Dużo w niej pięknych barwnych fotografii dotyczących miast Europy - których według autorki należy zwiedzić. Jest ich tam ok. 100
Dałem 5 gdyż dla mnie jest za mało informacji o miastach aby zachęcić czytelnika do zwiedzenia go. No bo jak można opisać miasta, które niektóre liczą sobie ponad 1500 lat, na zaledwie pół stronie?...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Książka posiada niesamowicie wyczesaną okładkę, która przedstawia Konowała najprawdopodobniej podczas bitwy pod Dedżagore. W związku z tym, że jest to wydanie zbiorcze, pozwolę sobie na opinie każdej książki po kolei czyli: Srebrny Grot, Gry Cienia, Sny o Stali:

Srebrny Grot:
Powieść Glena Cooka "Srebrny Grot" jest wykraczająca poza główny cykl o Czarnej Kompanii. Pewnie wielu czytelnikom po przeczytaniu "Czarnej Kompanii" , "Cieniu w ukryciu" i "Białej Róży" przychodziły na myśl pytania a co się stało z Pupilką, Milczkiem i Krukiem (osobiście moim ulubionym bohaterem)?

Pomysł Glena Cook był całkiem niezły, z początku Kruk i Skrzynka zaplątają sobie głowę dogonieniem Konowała, ruszającego do legendarnego miejsca powstania Czarnej Kompanii - Khatovaru. Po drodze mieszają się w sprawy Pupilki, Milczka i Bomanza, ruszających do Wiosła.

Srebrny Grot - skupisko czystego zła jest pożądany przez wszystkich łowców nagród i czarodziejów. Lecz jest jeden mały problem. Grot jest wbity w pień syna Boga Drzewa. Nikomu się to jednak nie udaje poza czwórką zupełnie amatorskich złodziejaszków, którzy postanawiają po prostu.. spalić drzewo.
Po kradzieży uciekają do Wiosła. I w tym własnie celu Pupilka zmierza do tegoż miasta.

Właśnie ze względu na dalsze losy bohaterów, uważam że jest to genialny pomysł Glena Cooka. Dowiadujemy się co się stało z Białą Różą, Krukiem, Milczkiem, Skrzynką, Bomanzem i ostatnim z Dziesięciu Których Schwytano - Kulawcem, oraz Psem Zabójcą Ropuch. Ja osobiście takiego zakończenia nie oczekiwałem..

Moim zdaniem błędem Glena Cooka było to ze uśmiercił 3 głównych bohaterów wcześniejszych tomów na niemalże PÓŁTORA STRONACH!!. Jeżeli już to okay, ale dlaczego w tak krótkim czasie? Milczek ginie, spadając na Kulawca zamieniając się w ognistą, lepką ciecz. Bomanz, potęzny czarodziej, który wojował ze smokami, oraz otworzył grób Pani i Dominatora, ginie w potyczce z Kulawcem. Natomiast co osobiście mnie zabolało i nie mogłem przez to spać przez pół nocy, była śmierć Kruka.. i to jaka śmierć.. Kruk złapał gołą ręką Srebrny Grot i nasączył się złą mocą. Z rozkazu Pupilki, która z łzami oczach kazała centaurom go uśmiercić, zginął gdy oszczep przeszył mu skroń. ,,Już nie udawał, już naprawdę umarł. Nie powróci już ze świata umarłych", powiedział Skrzynka gdy to zobaczył.

Po wydarzeniami z bohaterami znanymi nam już wcześniej, Cook dodał nowe postacie w tym tomie. Chodzi mi tu o złodziejaszków, którzy pod pewnym względem są postaciami tragicznymi.

"Srebrny Grot" Glena Cooka jest kolejnym popisem umiejętności pisarskich Amerykanina. Polecam go jednak po przeczytaniu pierwszych 3 części przygód o legendarnej, ostatniej wolnej kompanii z Khatovaru - Czarnej Kompanii.

Gry Cienia:

"Czarna Kompania" po wyczerpującym boju na północy szuka swojego legendarnego miejsca pochodzenia - Khatovaru.
Specjalnie ująłem nazwę Czarnej Kompani w cudzysłowie, gdyż zostali po niej tylko niedobitki, wieloletni weterani wojenni. Do przeczytania zachęciły mnie 2 sprawy: 1). Fascynująca pierwsza trylogia kronik napisana przez Cooka. 2). bardzo ciekawie zapowiadające się kolejne przygody.
Jak 7 ludzi może toczyć dalej boje w różnych krainach? Logicznym wnioskiem okazuje się rozwiązać kompanię, oddać kroniki w miejscu jej powstania i dalej rodzić sobie samemu. Z początku chciał tak postąpić Konował, lecz dalsza fabuła pokazuje że nie jest to takie proste, gdyż daleko na Południu powstały nowe mroczne siły - Władcy Cienia. Inaczej można powiedzieć, że będzie to spotkanie ze starymi znajomymi.
Bardzo polecam tą książkę wszystkim fanom Czarnej Kompanii gdyż bardzo fajnie opisuje dalsze losy najemników, gdzie przy czytaniu może nieraz zakręcić się łezka, z powodu ciekawych rzeczy który nastąpiły.

Sny o Stali:

Księga Pani.
Pani, (była) potężna władczyni, ogromnego północnego imperium kronikarzem Kompanii? Tak, to jednak prawda.
Glen Cook, postanowił zmienić ciutkę charakter Kronik. Kronikarzem w tym tomie po raz pierwszy jest kobieta. z Początku trudno mi było się do tego przyzwyczaić, bo nie czytam w końcu Konowała, który zginął podczas bitwy pod Dedżagore, ale po kilku stronach przywykłem do tego.
Jednym zdaniem: w końcu coś nowego.
Osobiście brakuje mi tego że nie ma w tym tomie opisanych sprzeczek Goblina z Jednookim, gdyż uwielbiam tą parkę. Jest to jeden z głównych składników poczucia humorów sagi. Ale Cook nadrobił to jednak tym, że wplątał w całą historię, dużą tajemnicę. O czym? Nie chcę spojlerować ale powiem np. o kulcie śmierci, Dusicielach, bogini Kinie, sztandarze Czarnej Kompanii, lancy, Długim Cieniu i Khatovarze - legendarnego miejsca pochodzenia Czarnej Kompanii. O tym wszystkim w końcu dowiadujemy się odrobinkę więcej, więc małymi kroczkami zbliżamy się do odkrycia prawdy o Czarnej Kompanii.
Tom kończy się bardzo, ale to bardzo niespodziewanym zwrotem akcji. Chodzi mi o ostatnie 4-5 krótkich rozdziałów. Pani, Narajan i Taran, ich historie się splotły razem, lecz nie do końca dobrze.

Zachęcam do przeczytania książki wszystkich fanów Czarnej Kompanii.

Książka posiada niesamowicie wyczesaną okładkę, która przedstawia Konowała najprawdopodobniej podczas bitwy pod Dedżagore. W związku z tym, że jest to wydanie zbiorcze, pozwolę sobie na opinie każdej książki po kolei czyli: Srebrny Grot, Gry Cienia, Sny o Stali:

Srebrny Grot:
Powieść Glena Cooka "Srebrny Grot" jest wykraczająca poza główny cykl o Czarnej Kompanii. Pewnie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Star Wars Komiks: 1/2015 - Skywalker atakuje! Jason Aaron, John Cassaday
Ocena 7,4
Star Wars Komiks: 1/2015 - Skywalker atakuje! Jason Aaron, John Cassaday

Na półkach: , , , ,

Po obejrzeniu Gwiezdnych Wojen: Przebudzenie mocy, natchnęło mnie jakoś aby zakupić sobie jakiś komiks Star Wars. Wybór padł na numer 01/2015 i po jego przeczytaniu, sądzę że wydawnictwo Egmont troszkę na mnie zarobi.
Han Solo, Leia Organa, Chewie, Luke Skywalker, Boba Fett no i oczywiście Darth Vader - to postacie, które uwielbiam w całej sadze. Na moje szczęście zanalazły się w tym wydaniu.
Komiks jest hmm.. "zbudowany" solidnie. 148 stron rysunków trzymających w napięciu i pełnych akcji. Wielką zaletą jest że został wydrukowany na papierze kredowym, a nie jak dotąd na śliskim papierze. Niektórych może odstraszać cena 19.99 zł, lecz ostrzegam: NAPRAWDĘ WARTO!
W tym wydaniu możemy prześledzić nieznane nam dotąd wydarzenia rozgrywające się w roku 0 BBY, tuż po zniszczeniu Gwiazdy Śmierci. Rebelianci wyruszają na księżyc jednej z planet w celu zniszczenia fabryki broni Imperium oraz wyzwolenia niewolników. Natomiast Darth Vader dowiaduje się kim tak naprawdę jest chłopak, który zniszczył Gwiazdę Śmierci...
Polecam naprawdę warto. Z drukarni wyszedł już 2 numer o Vaderze, który również zachęcam zakupić. Ale ostrzegam przed jedną rzeczą: Jeśli wciągniecie się w te komiksy, wydawnictwo Egmont może również na was nieźle zarobić ;)

Po obejrzeniu Gwiezdnych Wojen: Przebudzenie mocy, natchnęło mnie jakoś aby zakupić sobie jakiś komiks Star Wars. Wybór padł na numer 01/2015 i po jego przeczytaniu, sądzę że wydawnictwo Egmont troszkę na mnie zarobi.
Han Solo, Leia Organa, Chewie, Luke Skywalker, Boba Fett no i oczywiście Darth Vader - to postacie, które uwielbiam w całej sadze. Na moje szczęście zanalazły...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Księga Pani.
Pani, (była) potężna władczyni, ogromnego północnego imperium kronikarzem Kompanii? Tak, to jednak prawda.
Glen Cook, postanowił zmienić ciutkę charakter Kronik. Kronikarzem w tym tomie po raz pierwszy jest kobieta. z Początku trudno mi było się do tego przyzwyczaić, bo nie czytam w końcu Konowała, który zginął podczas bitwy pod Dedżagore, ale po kilku stronach przywykłem do tego.
Jednym zdaniem: w końcu coś nowego.
Osobiście brakuje mi tego że nie ma w tym tomie opisanych sprzeczek Goblina z Jednookim, gdyż uwielbiam tą parkę. Jest to jeden z głównych składników poczucia humorów sagi. Ale Cook nadrobił to jednak tym, że wplątał w całą historię, dużą tajemnicę. O czym? Nie chcę spojlerować ale powiem np. o kulcie śmierci, Dusicielach, bogini Kinie, sztandarze Czarnej Kompanii, lancy, Długim Cieniu i Khatovarze - legendarnego miejsca pochodzenia Czarnej Kompanii. O tym wszystkim w końcu dowiadujemy się odrobinkę więcej, więc małymi kroczkami zbliżamy się do odkrycia prawdy o Czarnej Kompanii.
Tom kończy się bardzo, ale to bardzo niespodziewanym zwrotem akcji. Chodzi mi o ostatnie 4-5 krótkich rozdziałów. Pani, Narajan i Taran, ich historie się splotły razem, lecz nie do końca dobrze.

Zachęcam do przeczytania książki wszystkich fanów Czarnej Kompanii.

Księga Pani.
Pani, (była) potężna władczyni, ogromnego północnego imperium kronikarzem Kompanii? Tak, to jednak prawda.
Glen Cook, postanowił zmienić ciutkę charakter Kronik. Kronikarzem w tym tomie po raz pierwszy jest kobieta. z Początku trudno mi było się do tego przyzwyczaić, bo nie czytam w końcu Konowała, który zginął podczas bitwy pod Dedżagore, ale po kilku stronach...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

"Czarna Kompania" po wyczerpującym boju na północy szuka swojego legendarnego miejsca pochodzenia - Khatovaru.
Specjalnie ująłem nazwę Czarnej Kompani w cudzysłowie, gdyż zostali po niej tylko niedobitki, wieloletni weterani wojenni. Do przeczytania zachęciły mnie 2 sprawy: 1). Fascynująca pierwsza trylogia kronik napisana przez Cooka. 2). bardzo ciekawie zapowiadające się kolejne przygody.
Jak 7 ludzi może toczyć dalej boje w różnych krainach? Logicznym wnioskiem okazuje się rozwiązać kompanię, oddać kroniki w miejscu jej powstania i dalej rodzić sobie samemu. Z początku chciał tak postąpić Konował, lecz dalsza fabuła pokazuje że nie jest to takie proste, gdyż daleko na Południu powstały nowe mroczne siły - Władcy Cienia. Inaczej można powiedzieć, że będzie to spotkanie ze starymi znajomymi.
Bardzo polecam tą książkę wszystkim fanom Czarnej Kompanii gdyż bardzo fajnie opisuje dalsze losy najemników, gdzie przy czytaniu może nieraz zakręcić się łezka, z powodu ciekawych rzeczy który nastąpiły.

"Czarna Kompania" po wyczerpującym boju na północy szuka swojego legendarnego miejsca pochodzenia - Khatovaru.
Specjalnie ująłem nazwę Czarnej Kompani w cudzysłowie, gdyż zostali po niej tylko niedobitki, wieloletni weterani wojenni. Do przeczytania zachęciły mnie 2 sprawy: 1). Fascynująca pierwsza trylogia kronik napisana przez Cooka. 2). bardzo ciekawie zapowiadające się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Powieść Glena Cooka "Srebrny Grot" jest wykraczająca poza główny cykl o Czarnej Kompanii. Pewnie wielu czytelnikom po przeczytaniu "Czarnej Kompanii" , "Cieniu w ukryciu" i "Białej Róży" przychodziły na myśl pytania a co się stało z Pupilką, Milczkiem i Krukiem (osobiście moim ulubionym bohaterem)?

Pomysł Glena Cook był całkiem niezły, z początku Kruk i Skrzynka zaplątają sobie głowę dogonieniem Konowała, ruszającego do legendarnego miejsca powstania Czarnej Kompanii - Khatovaru. Po drodze mieszają się w sprawy Pupilki, Milczka i Bomanza, ruszających do Wiosła.

Srebrny Grot - skupisko czystego zła jest pożądany przez wszystkich łowców nagród i czarodziejów. Lecz jest jeden mały problem. Grot jest wbity w pień syna Boga Drzewa. Nikomu się to jednak nie udaje poza czwórką zupełnie amatorskich złodziejaszków, którzy postanawiają po prostu.. spalić drzewo.
Po kradzieży uciekają do Wiosła. I w tym własnie celu Pupilka zmierza do tegoż miasta.

Właśnie ze względu na dalsze losy bohaterów, uważam że jest to genialny pomysł Glena Cooka. Dowiadujemy się co się stało z Białą Różą, Krukiem, Milczkiem, Skrzynką, Bomanzem i ostatnim z Dziesięciu Których Schwytano - Kulawcem, oraz Psem Zabójcą Ropuch. Ja osobiście takiego zakończenia nie oczekiwałem..

Moim zdaniem błędem Glena Cooka było to ze uśmiercił 3 głównych bohaterów wcześniejszych tomów na niemalże PÓŁTORA STRONACH!!. Jeżeli już to okay, ale dlaczego w tak krótkim czasie? Milczek ginie, spadając na Kulawca zamieniając się w ognistą, lepką ciecz. Bomanz, potęzny czarodziej, który wojował ze smokami, oraz otworzył grób Pani i Dominatora, ginie w potyczce z Kulawcem. Natomiast co osobiście mnie zabolało i nie mogłem przez to spać przez pół nocy, była śmierć Kruka.. i to jaka śmierć.. Kruk złapał gołą ręką Srebrny Grot i nasączył się złą mocą. Z rozkazu Pupilki, która z łzami oczach kazała centaurom go uśmiercić, zginął gdy oszczep przeszył mu skroń. ,,Już nie udawał, już naprawdę umarł. Nie powróci już ze świata umarłych", powiedział Skrzynka gdy to zobaczył.

Po wydarzeniami z bohaterami znanymi nam już wcześniej, Cook dodał nowe postacie w tym tomie. Chodzi mi tu o złodziejaszków, którzy pod pewnym względem są postaciami tragicznymi.

"Srebrny Grot" Glena Cooka jest kolejnym popisem umiejętności pisarskich Amerykanina. Polecam go jednak po przeczytaniu pierwszych 3 części przygód o legendarnej, ostatniej wolnej kompanii z Khatovaru - Czarnej Kompanii.

Powieść Glena Cooka "Srebrny Grot" jest wykraczająca poza główny cykl o Czarnej Kompanii. Pewnie wielu czytelnikom po przeczytaniu "Czarnej Kompanii" , "Cieniu w ukryciu" i "Białej Róży" przychodziły na myśl pytania a co się stało z Pupilką, Milczkiem i Krukiem (osobiście moim ulubionym bohaterem)?

Pomysł Glena Cook był całkiem niezły, z początku Kruk i Skrzynka zaplątają...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to