-
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać359 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać27 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać132
Biblioteczka
2026-02-03
2026-01-18
Mam dylemat z tą książką.
Z jednej strony jest to kawałek solidnej ekstremy. Przygody głównej bohaterki to seria naprawdę paskudnych zdarzeń, krzywda, w dużej mierze fizyczna, jest bardzo dokładnie opisana. I naprawdę to robi wrażenie, jest syfiato, z pełnym, dokładnym opisem, bez przerzucania zdarzeń “poza kadr”. Tak, jest to czołówka tego, co wyszło na naszym rynku, co jest napisane dobrze. Bez sadyzmu dla sadyzmu.
Jednak jest też druga strona medalu. Główna bohaterka jest nijaka, pomimo tragedii z dzieciństwa. Podejmuje bezmyślne decyzję, które naprawdę trudno usprawiedliwić. I dodatkowo wyjaśnienie istoty tego, co się działo w stodole, zupełnie niepotrzebne i napisane chyba tylko dla rozciągnięcia formatu. Bez tych kilku rozdziałów treść by niewiele straciła.
Wydanie tej książki było dobrym ruchem ze strony wydawnictwa. Jest to mocna lektura, nie szczędząca detali, jednak słaba od strony postaci i w zasadzie finału. Fanów ekstremy zapraszam, nieobytym - odradzam.
Mam dylemat z tą książką.
Z jednej strony jest to kawałek solidnej ekstremy. Przygody głównej bohaterki to seria naprawdę paskudnych zdarzeń, krzywda, w dużej mierze fizyczna, jest bardzo dokładnie opisana. I naprawdę to robi wrażenie, jest syfiato, z pełnym, dokładnym opisem, bez przerzucania zdarzeń “poza kadr”. Tak, jest to czołówka tego, co wyszło na naszym rynku, co...
2025-12-31
2025-12-31
2025-12-31
2025-12-29
2025-12-29
2025-12-29
2025-12-01
Powroty na stare śmierci to częsty motyw w filmach, a także w książkach. Powody bywają różne, ot, odwiedzanie miejsc, gdzie się wychowało, sprawy rodzinne, śmierć bliskich. Bohater przybywa na miejsce, a potem się dzieje.
Były legionista (francuski, nie żaden piłkarz Legii) wydawca do miasta swojego dzieciństwa, trochę szuka swojego miejsca, trochę wspomina zmarłego kumpla, ale zdecydowanie zalewa swoją przeszłość alkoholem. Staje się celem grupki osiedlowych gangusów. Życie trzyma się go na cienkich nitkach, a jego siłą, która go utrzymuje na niego, staje się zemsta i ukradziony sygnet. Nie uznaje przy tym taryfy ulgowej.
Fajnie się czyta taka to powieść w klimatach noir, kiedy główny bohater jest z tej ciemnej strony mocy, musi udowodnić swoje racje, a jego najmocniejszym argumentem jest bezwzględność (chyba trzeba będzie poszukać książek o Parkerze, coś podobno w Polsce wyszło). Autor nie bierze jeńców, no, może na chwilę, w określonym celu, by za chwilę pozbawić antagonistów złudzeń. A czyni w krwisty i bezwzględny sposób.
Z powodu tych drastycznych scen książka bywa określana jako horror. Nie dajmy się zwieść tym słowom, jest to klasyczny thriller noir, w pełnym tego słowa znaczeniu, mimo kilku pomysłów, które dodają smaku lekturze. Wystarczy wspomnieć najlepszego przyjaciela, towarzyszą niedoli, oddanego i pełnego dobrych rad.
Jeszcze jeden detal, świadczący o zabawie gatunkiem - jak noir, to musi być femme fatale. Tak, pojawia się postać kobiety, o tragicznej przeszłości i niepewnej przyszłości. Nie wchodząc w szczegóły, przyniesie ona bohaterowi problemy oraz cień nadziei.
Pomimo kilku nielogiczności pod koniec, była to dobra książka. Ale muszę przyznać, że Patryk Bogusz mnie jeszcze nie zawiódł. Pisze w różnych stylach, i za każdym razem trafia w mój gust. Czekam na więcej.
Powroty na stare śmierci to częsty motyw w filmach, a także w książkach. Powody bywają różne, ot, odwiedzanie miejsc, gdzie się wychowało, sprawy rodzinne, śmierć bliskich. Bohater przybywa na miejsce, a potem się dzieje.
Były legionista (francuski, nie żaden piłkarz Legii) wydawca do miasta swojego dzieciństwa, trochę szuka swojego miejsca, trochę wspomina zmarłego...
2025-10-20
Będąc cały czas atakowanym wiadomościami z Ukrainy, łatwo zapomnieć, że to nie jedyne miejsce, będzie Rosja próbowała wprowadzać swoje imperialne tradycje. Kaukaz został ciężko przez ten kraj potraktowany na przestrzeni wielu lat. Ostatnie konflikty z XX wieku wcale nie były jakąś nowością. Moskwa od zawsze dążyła do wprowadzenia tam swojego ładu. I jesteś w tym całym chorym konflikcie pojawił się autor tej książki
Były sportowiec, który trochę na przekór swoim marzeniom został chirurgiem. Zaczynał od składania szczęk, korygowania nosa i uszu, but skończyć na ratowaniu przypadków beznadziejnych oraz niemożliwych, jak inaczej nazwać niektóre kontuzje i rany nabyte na froncie.
Nie rzuca on czytelnika prosto w piekło tego konfliktu. Przedstawia zarys historyczny, tłumaczy postawy swoich rodaków, tłumacząc zawiłe meandry muzułmańskiej religijności kaukaskich górali. Krok po kroku opowiada o swojej dość niestandardowej drodze kariery. I tak, pod tym względem dostajemy naprawdę intrygującą autobiografię, pełną historycznych odnośników i wyczerpujących wyjaśnień. Rosja jawi się tam jako bezmyślny wręcz agresor, co chyba nie jest specjalnym zaskoczeniem.
Z drugiej strony opisuje swoich rodaków nie zawsze w dobrym świetle, i czasami ta ich wierność tradycji i religii staje się głównym zarzewiem problemu. Bardzo dobrze opisuje tam ten nieszczęsny korowód przemocy, gdzie zemsta napędza agresję, i nikt nie chce powiedzieć Stop. Ten upór, o silnym charakterze religijnym, jest dla mnie dość drażniący, chwilami nawet irytujący, jednak tak właśnie to chyba wygląda. Społeczności góralskie zawsze cechowały się tymi cechami, które dodatkowo mocno charakteryzowały ich lokalny patriotyzm.
Jest to książka pełna bólu i tęsknoty (autor pisze ją na emigracji), nie dokładająca patosu do tej rzeźni, miała miejsce w jego rodzinnych górach. Czy zmieni cokolwiek w kwestii rosyjskiej agresji? Raczej nie, pozostanie po prostu kolejnym reportażem o tym, jaki niszczone jest życie wielu narodów, dla zwykłej polityki silniejszego.
Będąc cały czas atakowanym wiadomościami z Ukrainy, łatwo zapomnieć, że to nie jedyne miejsce, będzie Rosja próbowała wprowadzać swoje imperialne tradycje. Kaukaz został ciężko przez ten kraj potraktowany na przestrzeni wielu lat. Ostatnie konflikty z XX wieku wcale nie były jakąś nowością. Moskwa od zawsze dążyła do wprowadzenia tam swojego ładu. I jesteś w tym całym...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-10-13
2025-10-13
2025-10-13
2025-08-13
2025-08-13
2025-08-13
2025-08-13
2025-08-13
2025-08-13
Mam słabość do tytułów Marka Zychli. Lubię te jego mieszanie światów, przekraczanie pewnych granic, oddzielających czasem tylko granice świadomości, a czasem naprawdę różne poziomy rzeczywistości. Zbiory opowiadań to zawsze taki mały zlepek pomysłów, które się rozrosły i stworzyły większy format, inne już pozostały w swoim malutkim uniwersum.
Oczywiście, tradycyjnie, odczuwam wyraźnie różnicę poziomów pojedynczych utworów, nie jestem jednak w stanie aż tak mocno krytykować ten zbiór. Jest w nim spójność, szaleństwo, które tkwi w człowieku, ale również delikatna różnica poziomów.
Wiarusa znają chyba wszyscy fani autora, jednak tutaj ma trochę inną formę. Obrona osiedla przybiera inną postać niż w wersji książkowej. Tytułowa Przeczywistość potrafi zaskoczyć czytelnika kierunkiem do którego zmierza. Są Farfadety, które bawią się irlandzkim folklorem. Do tego Chomcio Paluch, czyli niestandardowe spojrzenie na naszych domowych milusińskich.
Nie wszystkie mnie wciągnęły, nie każde utrzymało uwagę, jednej całościowo wypadły na tyle dobrze, że pewne fragmenty wciąż tkwią w pamięci. Pozytywne teraz sięgać po kolejne tytuły, kryje czekają w kolejce. I mają zamiar mieszać w postrzeganiu świata.
Mam słabość do tytułów Marka Zychli. Lubię te jego mieszanie światów, przekraczanie pewnych granic, oddzielających czasem tylko granice świadomości, a czasem naprawdę różne poziomy rzeczywistości. Zbiory opowiadań to zawsze taki mały zlepek pomysłów, które się rozrosły i stworzyły większy format, inne już pozostały w swoim malutkim uniwersum.
Oczywiście, tradycyjnie,...
Edward Lee ma dwa rodzaje powieści: obskurne historie pełne rednecków, ewentualnie trochę, zaznaczam trochę, lżejsze w odbiorze osadzone w uniwersum Lovecrafta. To jest ten drugi przypadek.
Ekstremum opiera się tu zazwyczaj na perwersyjnym seksie (myślę, że fani hentai będą chwilami zachwyceni) oraz pokracznym wyglądzie bohaterów. Oczywiście, ich działania, cel i środki, bywają makabryczne, a wiadomo, że cel uświęca środki. W takiej sytuacji wszystko co robi Wilbur (główny bohater), jest usprawiedliwione. Zresztą na tle okolicznych sąsiadów, to właśnie on jest tym, który wypada lepiej od względem etycznym i moralnym.
Intrygi tu nie ma za wiele, tytułowy romans jest naprawdę na pierwszym planie. Gatunkowa otoczka dodaje mu rumieńców i egzotyki. Przy czym jak zawsze doceniam obycie Lee w świecie Cthulhu i innych Przedwiecznych. Nie ma w tym taniej fascynacji i tylko opierania się na chwytliwych imionach bóstw. Tutaj prawie wszystko opiera się na oryginalnej mitologii.
Książka zdecydowanie dla fanów twórczości autora. Lovecraftianie, tacy true, mogą się odbić od scen seksu czy przemocy. Poszukiwacze ekstremalnych doznań pewnie się wynudzą w chwilach miłosnych wynurzeń pary głównych bohaterów, wyrzutków lokalnych, którzy byli sobie przeznaczeni. Specyficzna lektura, na pewno zaskakująca
Edward Lee ma dwa rodzaje powieści: obskurne historie pełne rednecków, ewentualnie trochę, zaznaczam trochę, lżejsze w odbiorze osadzone w uniwersum Lovecrafta. To jest ten drugi przypadek.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEkstremum opiera się tu zazwyczaj na perwersyjnym seksie (myślę, że fani hentai będą chwilami zachwyceni) oraz pokracznym wyglądzie bohaterów. Oczywiście, ich działania, cel i środki,...